matka i jej menopauza...

17.08.05, 11:20
mam 19 lat i mieszkam z matką ktora ma 52 lata. czesto przebywa u nas jej
facet. zawsze byla nerwowa ale wyluzowana - nie wychowywala mnie pod kloszem
czy jakos strasznie surowo. ale odkad weszla w okres menopauzy nie da sie z
nia wyrobic!!! ciagle krzyczy i to doslownie o wszystko!o to ze ciagle jest
brudno, ze umyte naczynia stoja w suszarce do naczyn a nie w szafce, ze w
lazience po wyjsciu z kapieli jest nachlapane, ze jakies okruszki leza na
kuchennej podlodze, ze siedze w domu z moim chlopakiem a nie wyjezdzam juz
(ani on ani ja nie mamy kasy), ze za duzo wydaje (sama kupuje sobie jedzenie
z oszczednosci), ze...po prostu boje sie robic cokolwiek i staram sie
ostatnio nie przebywac w domu gdy ona wraca z pracy...nie wiem jak dlugo tak
wytrzymam a jeszcze teraz zaczynaja sie studia...
    • kvinna poszłam do apteki i swojej mamie 17.08.05, 11:30
      trochę po 50. kupiłam tabletki z fitoestrogenami. nie pamiętam nazwy. w
      zestawie jest też krem. działa. soyplant? nie wiem.

      nie była "wredna", ale niespokojna. fitoestrogeny b. łagodzą niefajne objawy
      menopauzy. bez rec. spróbuj. tzn. niech mama spróbuje.
      • mavika7 Re: poszłam do apteki i swojej mamie 17.08.05, 12:02
        nic nowego...kupilam jej cos takiego...narazie nie widze efektow...
    • hellio Re: matka i jej menopauza... 17.08.05, 12:20
      Może to nie w menopauzie problem?
      Tak czy inaczej - próbowałabym pogadać. Wiem, że to trudno. Im bardziej ktoś
      jest marudny, tym bardziej trudno. Ale bardziej liczyłabym na "pogadanie", niż
      na tabletki (chociaż mogę się mylić...)
      Staraj się mówić o swoich odczuciach, o tym, jak odbierasz mamy zachowanie, o
      tym, co w twoim odczuciu, dzieje się z waszą relacją, o swoim niepokoju. I
      zachęcać do tego, żeby ona opowiadała o tym, jak wygląda to z jej strony. I
      słuchaj...
      Jak już się zdecyduję zachęcać kogoś do takich działań, to niemalże słyszę
      odgłos pukania się w głowę. Więc, powtarzam, wiem, że to trudne. Ale z tego
      próbowania może wyniknąć coś równiez dla ciebie, bo nie zawsze będziesz miała 20
      lat... Nie staraj się byc mamy terapeutką - to nie twoja rola i to nie o to
      chodzi. Ciekawa jestem bardzo, co wyniknie z takich prób, jeśli zdecydujesz się
      jakieś podjąć. Może o tym napiszesz?
      Serdeczności, H
      • moc_ca Re: matka i jej menopauza... 17.08.05, 18:49
        Oj, coż da rozmowa z burzą hormonalną?! Mama maviki nie reaguje wyłącznie
        zgodnie ze swoim sumieniem i mózgiem, na jej postepowanie ma wpływ wiele
        czynników, nowych - co potwierdza sama mavika bowiem zdecydowała się szukać
        pomocy co pozwala sądzić że dotychczas wszystko było w porzadku.

        Sądzę że więcej Twojej wyrozumiałości i leczenie hormonalne dla mamy. Oto leki
        na Wasz brak porozumienia.
    • vlad-srollovnik kiedy do ludzi dotrze, że "babcine metody" 17.08.05, 12:28
      nie są niezawodne, kiedy skończy sie myślenie w stylu wiek=autorytet i patent
      na wiedze
      • hellio Re: kiedy do ludzi dotrze, że "babcine metody" 17.08.05, 18:35
        Co uważasz za "babcine metody"? H
    • witch-witch Re: Ale czy to napewno menopauza? 17.08.05, 18:53

      Ziołowe preparaty są wtedy mało skuteczne jedynie estrogeny dla kobiet w
      menopuzie dają jakiś rezultat. zachowanie twojej mamy swiadczy barzdiej,ze
      przeżywa jakiś potworny stres. Ktory wiedzie do depresji. Powinnaś ją namówić na
      rozmowę z psychitrą moze potzrebne są zntydepresanty przez jakiś czas.
      Porozmawiaj z nią o tym ważne aby i ty i ona dobrze się czuły razem. Trzymam
      kciuki za ciebie. Napisz ja przeszła rozmowa....
      __________
    • baba2005 Re: matka i jej menopauza... 17.08.05, 19:03
      Tez stawiam na pogadanie. Brawo, Helio :)
      To uproszczenie zwalac wszystko na hormony - to, ze kobieta ma 52 lata nie
      znaczy jeszcze, ze hormony pozbawily ja zdolnosci myslenia i kontrolowania
      swojego zachowania. To tak jakby 15-17-latke traktowac jak odmozdzona - no bo
      burza hormonow etc....
      Pogadaj :)
      • mavika7 Re: matka i jej menopauza... 18.08.05, 09:33
        terapie hormonalna znosila jeszcze gorzej - nie mogla spac, wieczne poty,
        infekcje kobiece...a ginekolog nie ppodnoszac oczu znad kartki stwierdzil
        ze "tak ma byc"... wiem ze jest bardzo nerwowa, w pracy tez ma pelno
        stresow...ale dlaczego to sie odbija na mnie???ie potrafie juz z nia rozmawiac
        bo to na nic...
        • mavika7 Re: matka i jej menopauza... 19.08.05, 09:32
          Teraz doszło już do tego że jak np. pójdę z moim chłopakiem na spacer i wrócimy
          o 18.00 a ona wtedy wraca to pyta się upierdliwie (zrobiła to już kilka
          razy) "czy nie dostaniemy odleżyn". Mój facet zaczął się już źle u mnie czuć i
          nie chce tu przebywać...MAM JEJ DOŚĆ!!!!!!!!!!!
          • moofka Re: matka i jej menopauza... 19.08.05, 09:39
            mavika7 napisała:

            > Teraz doszło już do tego że jak np. pójdę z moim chłopakiem na spacer i
            wrócimy
            >
            > o 18.00 a ona wtedy wraca to pyta się upierdliwie (zrobiła to już kilka
            > razy) "czy nie dostaniemy odleżyn". Mój facet zaczął się już źle u mnie czuć
            i
            > nie chce tu przebywać...MAM JEJ DOŚĆ!!!!!!!!!!!
            _________________________
            a moze ona ma dosc twojego chlopaka?
            i wkurza ja ze jej sie po domu wiecznie pałęta
            kiedy ona wraca zmeczona z pracy, a sama przyznajesz, ze ma ciezki okres i duzo
            stresow w pracy
            ale najlatwiej zwalic na menopauze
            zreszta typowe -burza hormonalna, dojrzewanie, okres, albo pms, ciaza, brak
            ciazy, menopauza
            baba babie zawsze wszedzie sie hormonow doszuka
            a moze to gdzie indziej trzeba, hm??
            • mavika7 Re: matka i jej menopauza... 19.08.05, 11:52
              ale my siedzimy zamknieci w moim pokoju i nawe nosa nie wytykamy! a wiem ze nic
              do niego nie ma bo sama to powtarza...
              • moofka Re: matka i jej menopauza... 19.08.05, 11:55
                mavika7 napisała:

                > ale my siedzimy zamknieci w moim pokoju i nawe nosa nie wytykamy! a wiem ze
                nic
                >
                > do niego nie ma bo sama to powtarza...
                __________________________
                do niego nie
                ale moze do waszego siedzenia?
                i co powtarza, w jakim konstekscie, czyli musiala byc rozmowa o maniu albo
                niemaniu do niego czegos??
                • mavika7 Re: matka i jej menopauza... 20.08.05, 06:24
                  Nie no, po prostu czasem jak rozmawiamy i ona pyta jak tam mi się układa czy
                  miłość nie gaśnie, po czym stwierdza że X to fajny chłopak, że naprawdę go lubi
                  (bo mojego porzedniego nie trawiła choć nigdy nie dała jemu tego odczuć ale
                  mnie zawsze mówi co myśli). A co do tego powtarzania to po prostu - ona wraca
                  wieczorem, my jesteśmy po spacerku i leżymy sobie oglądając TV zamknięci w moim
                  pokoju. A ona potrafi tak po prostu wejść, przywitać się i wypalić: "Co wy tak
                  leżycie odleżyn nie dostaniecie?" Mówi to w kontekście żartu ale po tylu razach
                  każdy poczułby się źle...nawet ja przestaję mieć ochotę na siedzenie we własnym
                  domu...Co do facetów i jej do nich podejściu to nie będę się
                  wypowiadać...Powiem tylko że jest starą panną i zawsze wiązała się z życiowymi
                  łamagami...Tak jest i teraz.Facet nam pomaga finansowo - fakt ale wiem że matka
                  mu do końca nie ufa...Ale ja się nie czepiam jej wyboru - może lubi...
                  • astrid_ase Re: matka i jej menopauza... 21.08.05, 16:19
                    moja matka ma także menopauze i z normalnego człowieka przemieniła sie w
                    tyrana , który potrafi doprowadzić człowieka do łez i jeszcze udawac że nic się
                    nie stało . Powiadacie burza hormonalna , hmm,to bardziej przypomina chorobe
                    psychiczną.
                    • baba2005 Re: matka i jej menopauza... 21.08.05, 16:58
                      To znaczy, ze Twoja matka potrzebuje pomocy.
                      Pamietaj, ze Ty kiedys tez mozesz tej pomocy potrzebowac. W 50% dziedziczysz
                      geny po matce.
                      Moze warto powyzsze wziac pod rozwage.
                      Pozdrawiam :)
    • kejro Re: matka i jej menopauza... 21.08.05, 19:43
      dlaczego wszystko zwalacie na hormony? to jest zwykłe zmęczenie sobą, coś
      takiego co występuje wśród marynarzy w kilkumiesięcznym rejsie - mają dość
      współtowarzyszy, ich zachowania, gestów, ruchów, sposobu jedzenia.Podobnie jest
      też w rodzinie, po prostu matka zmęczyła się już Twoim zachowaniem,tym że
      np.nadal nie wycierasz wody po kąpieli, że nie zbierasz tych nieszczęsnych
      okruszków, że nie potrafisz sama wpaść na pomysł i pochować naczynia do szafki
      itd.... A może ona miała inaczej wyobrażała sobie dorosłą córkę w domu, a tu
      ciągle to nie to co by chciała.
      • mavika7 Re: matka i jej menopauza... 22.08.05, 14:07
        no sorry ale to ja odkurzam, to ja zmywam, to ja sobie gotuje...ona i tak
        rzadko kiedy jest w domu bo jezdzi na dzialke (cale szczescie)...a po to jest
        suszarka zeby MOKRE naczynia PO UMYCIU wyschly zebym potem SUCHE mogla wstawic
        do szafki. ale nie...trzeba wyjac mokre i zaczac je wycierac zlorzeczac na caly
        swiat. ciagle mowi jak to u innych jest czysto, jakie to maja wspaniale dzieci,
        ze x to to, y to tamto...tylko ja jestem zla i niedobra bo nie w 100% idealna,
        nie pedantyczna (ona zawsze byla ale teraz to apogeum - potrafi sie czepiac ze
        cos nie lezy idealnie rowno na stole)! mam sie przez jej wieczna menopauze czuc
        jak intruz we wlasnym domu??? fakt ze troche za pozno mnie urodzila (33 lata) i
        w sumie to powinnam juz miec rodzine i ze 27 lat ale ja o tym nie decydowalam!
        czekam tylko zeby uciec z tego domu wariatow jak to ona nazywa
    • rebeka_de_winter zapraszam do mojego domu... 22.08.05, 23:51
      Mam podobny problem,a z tego co wiem,nie jesteśmy osamotnione.
      Kup swojej Mamie jakiś specyfik,to ją ułagodzi.
      Chill out
    • komandos57 [...] 22.08.05, 23:53
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mausi12 Re: hahahahhahahahahahaha.hahahahahajuz sram 23.08.05, 12:29
        Ja nie mialam takiego problemu,bo moja zmarla pare lat temu.Wiem,ze mojej
        kolezanki matka to samo robila co twoja,a do tego potrafila otworzyc drzwi na
        klatke schodowa i drzec "ryja" na caly glos,ze Goska to ku.. i niech sie
        wynosi z domu(jej matka jest z tak zwanego "dobrego domu").Gosia mi
        opowiadala,ze sobie siedzi,a tu ktos wali do drzwi.Otwiera i widzi policje.Jej
        matka wtedy wyleciala z pokoju i mowi policjantom,aby cos powiedzieli jej
        corce,bo ona chce"tylko"aby sie Goska wyniosla z domu.Oczywiscie policja nic
        nie zrobila,bo dziewczyna jest poprostu zameldowana w swoim domu.Wiecie
        co???!!!!Tak porabanej baby to ja nigdy nie widzialam,a do
        tego ...takiej"matki"!Co one robia,ze tak gnoja swoje dzieci?!
        Dziecko rodzi sie z temperamentem,ale charakter "wyrabiaja"rodzice.Tak jak
        rodzice wychowaja sobie dzieci-tak pozniej dzieci sie odplacaja!
        • mavika7 Re: 24.08.05, 14:01
          nie no moja az tak sie nade mna niepastwi ale potrafi uprzykrzyc zycie...wyzywa
          sie na mnie psychicznie jak cos jej nie pojdzie w pracy...cos zle zrobi i
          obwinia za to mnie(np dzis wywiesila pranie na balkon choc chmury od rana a
          potem dzwoni z pytaniem czy wnioslam pranie bo pada. nie wnioslam bo nie mialam
          pojecia ze w taka pogode wyniosla a ona zaczela sie pruc ze jak moglam nie
          pomyslec?! w ciagu 3 minutowej "rozmowy" opierniczyla mnie o conajmniej 3
          rzeczy...) czesciej dzialamy sobie na nerwy niz jest dobrze, ale wyprowadzic mi
          sie nie pozwoli a slubu wziac tym bardziej...
          • mausi12 Re: 25.08.05, 12:29
            Nie moze Ci zabronic wziasc slubu,a jak chcesz to sie wyprowadzaj.Przynajmniej
            bedziesz miala spokoj.
            • katja Re: 25.08.05, 12:44
              Przyczyna nie musi lezec w menopauzie ale widocznie twoja mama ma inne problemy
              o ktorych nie wiesz. Latwo zwalac na menopauze gdy ma sie 52 lata ale to wcale
              nieprawda. Widocznie mama ma problemy z narzeczonym, boi sie , ze juz jest
              starsza, ty jestes juz dorosla a ona starsza pani. Przyczyn moze byc wiele nie
              zwalaj wszystkiego na menopauze. Menopauza to raczej fizyczne zmiany ktore
              oczywiscie moga odzwierciedlac sie w psychice ale nie do tego stopnia jaki
              opisujesz.
              Matka odczuwa ciebie jako konkurentke i dlatego chce z powrotem mala dziewczynke
              ktorej moze rozkazywac. I to wszystko nabiera wyolbrzymionych rozmiarow.
              • mavika7 Re: 26.08.05, 08:14
                bez roznicy czy to menopauza czy nie - wiem jedno: coraz trudniej nam ze soba
                wytrzymac! obie jestesmy nerwowe i wybuchowe wiec porozumienie osiagamy zadziej
                niz czesciej...wyprowadzic sie nie moge bo nie mam gdzie i jestem od niej
                uzalezniona finansowo - moj narzeczony (o czym matka nie wie - znaczy ze to moj
                NARZECZONY a nie chlopak) studiuje wiec rowniez mieszka jeszcze z rodzicami.
                gdy matka uslyszala o slubie to powiedziala ze jestem dzieckiem inie chce miec
                mnie jako mezatki w domu, ze moze w wieku 22lat ale nie teraz...i jakie ja mam
                wyjscie???
                • kol.3 Re: 27.08.05, 09:38
                  Nie za bardzo rozumiem o co chodzi. Matka się wścieka o okruszki o to, że nie
                  sprzątasz po sobie, Ty twierdzisz, że sprzątasz po sobie zmywasz po sobie itd.,
                  czyli co matka ma przywidzenia z tymi okruszkami? Wątpię.Jak ktoś napisał
                  wcześniej wszystko można zrzucić na hormony. Jak kobieta, zwłaszcza młodsza,
                  chce przyłożyć starszej to jej wytyka klimakterium. Może po prostu
                  przesiadujesz że swoim chłopakiem w pokoju, matka wraca do domu po pracy, a tu
                  w chacie syf, a może obawia się skutków Waszego sam na sam. Warto by
                  porozmawiać. Weź pod uwagę, że Twoja matka wychowując Cię musiała przeżyć okres
                  Twojego negatywizmu dziecięcego, bunty typowe dla nastlatków i dać sobie z tym
                  radę. Bądź dla niej lepsza i czulsza, nie traktuj jej jakby była lekko
                  szwankującym przedmiotem.
                  Rodziny bardzo często traktują matki usługowo, można napaprać,zostawić, matka
                  przyjdzie i posprząta.
                  • maya2006 Re: 27.08.05, 09:55
                    byc moze matka przechodzi faktycznie menopauze. byc moze jets bardzoiej meczaca.
                    a moze to stres-tez mozliwe. tak czy siak, uwazam, ze powinnas z nia
                    porozmawiac. powiedziec jej co czujesz, kiedy ona do was wchodzi i mowi o tych
                    odlezynach, przytoczyc pare przykladow. powiedz jej , ze masz wrazenie ze jej
                    przeszkadzasz, ze wszytsko co ty robisz jej przeszkadza. zapytaj spokojnie czy
                    masz racje. i wtedy zobaczysz co twoja matka o tym mysli.

                    oczywsicie jest jeszcze jeden aspekt: przyklad z praniem, kiedy mama twoja
                    zadzwonila i powiedziala, ze moglas wpasc na to, zeby wniesc pranie: jak
                    zareagowalas? przeprosilas? wdalas sie w dyskusje? obrazilas sie?
                    • mavika7 Re: 28.08.05, 09:21
                      czy przeprosilam??? a za co??? jak ona cos zle zrobi to jest wszystko ok bo to
                      nie jej a innych wina! nie drze sie bez powodu tylko na mnie ale na tego
                      swojego faceta tez! wymysla problemy! nie wiem czy "syfem w chacie" mozna
                      nazwac fakt ze naczynia susza sie w suszarce do naczyn a nie sa od razu chowane
                      do szafki (sorry ale myslalam ze po to mamy suszarke)! kto by do nas nie
                      przyszedl od razu zauwaza ze u nas to jest dopiero porzadek ale dla niej ciagle
                      jest brudno! nie powie mi np. zrob to czy to tylko woli sie drzec ze sama sie
                      tego nie domyslilam...a normalny czlowiek nie widzi jednego okruszka w kuchni
                      (no do jasnej cholery jak sie mieszka to zawsze sa jakies slady zycia!!!)...do
                      mojego pokoju praktycznie nie wchodzi wiec co jej przeszkadza ze w ZAMKNIETEJ
                      szafce nie panuje idealny porzadek???to ja prasuje te rzeczy i to ja w nich
                      chodze! rozmawialam z nia wiele razy ale to nie przynosi skutku...ona nalezy
                      dfo osob ktore jak sobie cos ubzduraja to nie ma mocnych!
                      • maya2006 Re: 28.08.05, 14:12
                        czego nie rozumiem: zyjesz na utrzymaniu mamy, w jej domu, i chcesz dyktowac
                        reguly? ciekawe, co byloby, gdyby to bylo na odwrot: ty, twoj maz i matka na
                        twoim utrzymaniu, watpie, ze ona mialaby te same prawa co ty w jej domu. jestes
                        dorosla i powinnas zrozumiec, ze sa w tej chwili dwie dorosle kobiety w domu:
                        twoja matka i ty. do niej nalezy wszytsko, to chyba normalne, ze ona dyktuje
                        warunki?
                        • mausi12 Re: 28.08.05, 14:37
                          NIKT DO NIKOGO NIE NALEZY.Niech matka nie mysli ze moze robic co jej sie podoba
                          tylko dlatego,ze urodzila sobie dziecko.
                          • mavika7 Re: 29.08.05, 07:36
                            po pierwsze w naszym domu zawsze panowala regula ze to jest NASZ dom a nawet
                            matka probowala mnie przekonac ze bardziej moj...ale to nie o to chodzi! niech
                            robi co jej sie podoba tylko niech sie tak nie czepia kazdego szczegoliku bo to
                            zalatuje choroba i nie tylko ja z naszego otoczenia tak uwazam!
                            • jula09 Re: 29.08.05, 08:00
                              Namów mamę na wizytę u neurologa i staraj się sprzątać po sobie by nie
                              prowokować awantur. Menopauza nie jest wytłumaczeniem dla znerwicowanych osób a
                              tak jeat raczej w przypadku Twojej mamy. Może brac talbetki ziolowe bo na pewno
                              nie zaszkodzą ale raczej powinna rozpocząć odpowiednie leczenie u neurologa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja