czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nierozsadne

18.08.05, 12:37
no wlasnie? jak sadzicie? facet moze byc przy kobiecie,wychowywac z nia
dziecko,dbac o nia. A kobieta? Jak ma pokazac facetowi, ze na prawde jest
jego? Facet niczego nie moze byc pewien. Niczego. Moze tylko sie domyslac. Nie
dziwie sie ze mezczyzni zdradzaja,kobiecie na prawde ciezko sprawic zeby facet
poczul ze jest mu na prawde potrzebna. To faceci sa bardziej delikatni
emocjonalnie, czesto mowi sie ze marudza. To wina Was kobiet. Skoro facet sam
sobie ugotuje,posprzata,wypierze to po co mu kobieta? A kobiety ciagle o
jednym, ze jesli juz skonsumuja zwiazek to facet ma wiedziec, ze im zalezy.
Phi. Nie w tym swiecie, gdzie dziewictwo,nie jest skarbem,gdzie kobiety same
odbieraja sobie to co maja do zaoferowania i nazywaja to
wyzwoleniem,rownouprawnieniem.Kazdy potrzebuje ciepla,nie wystarczy mu "dać"!!!
Poglad, zeby troche w "nim" wzbudzic zazdrosc bo wtedy bedzie sie
staral...KOBIETY!!! Glupie jestescie? Niszczycie wszystko bo nie widzicie, ze
jestescie kobietami!
    • alaaa6 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 12:46
      a moglbys sprecyzowac bardziej ,co powinnysmy robic i jakie byc...
      abys nie musial sie zastanawiac nad tym ,czy my glupie jestesmy?
      • egoista5 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 12:50
        pytam...bo sam nie wiem. Takie sa moje ... obrerwacje:) Napisz co Ty robisz zeby
        Twoj facet czul...poza sexem (heh nie zapominajcie, ze wasze (czyt. kobiet)
        wrazenia podczas sexu sa duzo bardziej nasycone,intymne,mistyczne(?) )
        • alaaa6 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 12:57
          egoista5 napisał:

          > pytam...bo sam nie wiem. Takie sa moje ... obrerwacje:) Napisz co Ty robisz
          zeb
          > y
          > Twoj facet czul...

          A kobieta? Jak ma pokazac facetowi, ze na prawde jest
          jego?

          -mam dostep do jego konta w banku....
          -zartuje..
          -tego udowodnic sie nie da..on sam musi to czuc,ze kobieta do nego nalezy..
          ja akurat nigdy sobie jego odczuciami w tym kierunku nie zawracalam glowy..
          ale dzisiaj spytam ....


          poza sexem (heh nie zapominajcie, ze wasze (czyt. kobiet)
          > wrazenia podczas sexu sa duzo bardziej nasycone,intymne,mistyczne(?) )
    • malvvina Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 13:14
      znow jakis fundamentalista...eh
    • itsmeagain Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 13:19
      > Skoro facet sam
      > sobie ugotuje,posprzata,wypierze to po co mu kobieta

      A gdzie ty widzisz tych facetow co sobie sami gotuja, sprzataja i piora??? W
      moim otoczeniu jakos z reguly tego typu czynnosci nadal najczesciej wykonuja
      kobiety.
    • blue_as_can_be Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 13:42
      ale o co Ci chodzi tak naprawde? moglbys jakos spojniej to wyartykuowac? w
      bulletach, albo co... bo po przeczytaniu Twojego posta nie mam pojecia, w czym
      problem
      • egoista5 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 14:05
        Postaram sie.
        w punktach:

        -jak kobiety maja, moga pokazac facetowi, ze im zalezy? Dac do zrozumienia ze
        facet jest im potrzebny nie tylko fizycznie i finansowo.

        -czy kobiety same nie ograniczja sie do sexu?

        alaaa6 napisala:
        >A kobieta? Jak ma pokazac facetowi, ze na prawde jest
        jego? ...
        >ja akurat nigdy sobie jego odczuciami w tym kierunku nie zawracalam glowy..

        dobrze skwitowane przez Ale...moze rozwiniecie?
    • cossa Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 14:13
      sory, ale juz na poczatku napisales:

      "facet moze byc przy kobiecie,wychowywac z nia
      > dziecko,dbac o nia."

      wychowywac z nia dziecko
      czyje dziecko?
      w jaki sposob dbac o kobietę?
      w jakis szczegolny sposob?

      czego oczekujesz od swojej kobiety?
      co mialaby robic bys czul sie kochany?

      pozdr.cossa
      • egoista5 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 14:45
        wspolne dziecko,my faceci mamy ta przewage,mozemy pokazac kobiecie, ze jest
        najwazniejsza,"nosic ja na rekach",zapewnic poczucie bezpieczenstwa,uganiamy sie
        za kobietami,obdarowujemy kwiatami,dbamy o to zeby bylo romantycznie, zeby czuly
        sie zdobywane a one odbieraja nam ich wlasna kobiecosc, rumieniec, niewinnosc,
        delikatnosc, niesmialosc. Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze kobiety czesto same
        robia z siebie obiekty czysto sexualnego porzadania.

        Nie wiem co mialyby robic...Czy pytania cossy
        > czego oczekujesz od swojej kobiety?
        > co mialaby robic bys czul sie kochany?
        znacza ze kobiety same nie wiedza jak sprawic aby ich facet czul sie kochany?.
        Ich rola to urodzic dzieciaka i zrzedzic? A facet zostaje przy nich tylko z
        poczucia obowiazku,przez milosc do dziecka?
        • j_ar Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 14:51
          powinny z usmiechem sprzatac, gotowac, wstawac w nocy do naszych dzieci, zawsze
          ladnie wygladac, duzo zarabiac, miec czas dla nas, kupowac piwo i chrupki i
          goscic naszych kolegow... tylko tyle, przeciez to niewiele
        • baba2005 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 14:54
          Alez wiedza, wiedza :) Czesto realizuja swoja "przynaleznosc" do swojego
          mezczyzny w sposob nieuswiadomiony do konca, ale czytelny dla partnera.
          Przeciez nie zawsze da sie to wyartykulowac ;P
          A pojecie "kobiecosc" jest tak pojemne, ze nalezaloby zalozyc osobny watek na
          ten temat i tak kazdy poda inna definicje ;P
          :)
        • cossa Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 15:04
          > wspolne dziecko,my faceci mamy ta przewage,mozemy pokazac kobiecie, ze jest
          > najwazniejsza,"nosic ja na rekach",zapewnic poczucie bezpieczenstwa,uganiamy si
          > e
          > za kobietami,obdarowujemy kwiatami,dbamy o to zeby bylo romantycznie, zeby czul
          > y
          > sie zdobywane a one odbieraja nam ich wlasna kobiecosc, rumieniec, niewinnosc,
          > delikatnosc, niesmialosc. Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze kobiety czesto same
          > robia z siebie obiekty czysto sexualnego porzadania.

          szczerze powiedz na ile Ci starczyloby sil
          by tak dbac (jak opisales) o swoja kobiete?

          nie rozumiem o czym piszesz

          pojawiaja się slowa-hasla
          dla mnie bez ladu i bez skladu

          w dwoch zdaniach - o co chodzi?


          > Nie wiem co mialyby robic...Czy pytania cossy
          > > czego oczekujesz od swojej kobiety?
          > > co mialaby robic bys czul sie kochany?
          > znacza ze kobiety same nie wiedza jak sprawic aby ich facet czul sie kochany?.
          > Ich rola to urodzic dzieciaka i zrzedzic? A facet zostaje przy nich tylko z
          > poczucia obowiazku,przez milosc do dziecka?

          zapytałam Ciebie

          nie powiedzialam, że nie wiem

          pozdr.cossa
          • egoista5 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 16:17
            staram sie tak wlasnie o nia dbac, co nie znaczy, ze zawsze mi sie udaje.
            Czesto slysze, ze pewnie mysle ze skoro juz mi dala to pewnie nie jest mi
            potrzebna lub "czyli jak?mam Ci lepiej dawac?" i placz. Kobiety same nie wiedza
            co moze sprawic, ze facet poczuje sie kochany, wiec stawiaja na seks. A dawac
            milosci juz nie potrafia i nie chca bo uwazaja ze to nie godne, nie godne
            silnych, niezaleznych, sporo zarabiajacych kobiet. Nocami placza w poduszke bo
            nie maja swojego ksiecia. Tylko po co tu ksiaze skoro ksiezniczka zostala rycerzem?
    • megalomanka Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 15:16
      > no wlasnie? jak sadzicie? facet moze byc przy kobiecie,wychowywac z nia
      > dziecko,dbac o nia. A kobieta?
      Prościutko: kobieta może być przy facecie, wychowywać z nim dziecko, dbać o niego :))
    • ziemiomorze czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 15:55

      no wlasnie? jak sadzicie? kobieta moze byc przy mezczyznie, wychowywac z nim
      dziecko, dbac o niego. A mezczyzna? Jak ma pokazac kobiecie, ze naprawde jest
      jej? Kobieta niczego nie moze byc pewna. Niczego. Moze tylko sie domyslac. Nie
      dziwie sie ze kobiety zdradzaja, mezczyznie naprawde ciezko sprawic zeby
      kobieta poczula, ze jest jej naprawde potrzebny. To kobiety sa bardziej
      delikatne emocjonalnie, czesto mowi sie ze zrzedza. To wina Was facetow. Skoro
      kobieta sama sobie ugotuje, posprzata, wypierze to po co jej mezczyzna? A
      mezczyzni ciagle o jednym - jesli juz 'daly', to ich do niczego zobowiazuje. Bo
      przeciez 'zyjemy w swiecie, gdzie dziewictwo nie jest skarbem', a w dodatku
      kobiety same moga decydowac o swojej seksualnosci, wiec dlatego nie nalezy
      liczyc sie z ich uczuciami.
      Kazdy potrzebuje ciepla, nie wystarczy zeby sie z nim 'przespac'!!!
      Poglad, zeby troche w 'niej' wzbudzic zazdrosc bo wtedy bedzie sie bardziej
      starala...FACECI!!! Glupi jestescie? Niszczycie wszystko bo nie widzicie, ze
      jestescie mezczyznami
    • hellio Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 16:10
      Czy problem polega na tym, że jesteś z kobietą, wychowujesz z nią dziecko, dbasz
      o nią i nosisz na rękach i nie jesteś pewien, że jej naprawdę na tobie zależy?
      Bo jeżeli tak, to dorzuć trochę szczegółów - będziemy myśleć. Rozwiązywanie
      wszystkich niepewności wszystkich mężczyzn z najprzeróżniejszymi kobietami
      przekracza, zdaje mi się, możliwości forum, chociaż są one wieeeelkie - bo tyle
      tu ludzi, tyle przemyśleń, tyle doświadczeń.
      Ale jestem absolutnie przekonana, że czym innym jest dywagowanie o ogólnych
      wątpliwościach naszego gatunku, czym innym rozmowa o konkretnym problemie
      takiego np. egoisty. Dużo tutaj życzliwości, jak widzisz, i można zaryzykować
      pisanie we wlasnym imieniu, prawda?
      Pozdrawiam, H
      • egoista5 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 17:25
        prawda :)

        Jestem z kobieta, ktora kocham, staram sie dawac jej wszystko czego potrzebuje,
        pojawil sie "falszywy alarm"(nie jestesmy gotowi na dziecko). Kiedy wszystko sie
        wyjasnilo uslyszalem: 'dobrze ze jestes, potrzebuje ciebie w takich chwilach' -
        wiem, dlatego bylem, chcialem byc przy niej. Sek w tym, ze nie czuje sie
        kochany. Wiem, ze mnie kocha, z jej zapewnien, z lez ktore wylewa gdy cos jest
        nie tak. Ale nie czuje tego. Probowalem z nia o tym porozmawiac po niezbyt
        dlugiej strasznie stresujacej ją rozmowie przez lzy powiedziala 'to jak mam
        tobie lepiej dawac?' Że co?!?!?
        Zaczalem sie zastanawiac, moze czegos nie dostrzegam, wiem ze czesto widze bledy
        innych nie widzac swoich. Chcialem sie dowiedziec co kobiety maja do
        zaoferowania. Szczegolnie te 'silne', zorganizowane, dynamiczne. Dochodze do
        wniosku ze nic.
        Uprzedze glupi watek co facet ma do zaoferowania:
        Pomyslcie jak to bylo duzo duzo wczesniej. Facet szedl na polowanie, kobieta
        rodzila dzieci siedziala przy nich, szyla JEMU ubrania, gotowala itd.
        Dzis facet idzie do pracy(taka jego rola, pracowac, trzymac dom w garsci;kobieta
        zas powinna podtrzymywac bardziej rodzine, cieplo, zeby bylo dokad wracac), nie
        chce jeszcze rodzic dzieci-najpierw kariera- nie bedzie gotowac bo niby
        dlaczego,sama bedzie wydawac kase w koncu jej sie nalezy, nie bedzie sama
        przewijala dziecka,chce byc wolna.
        Wiec facet robi swoje, kobieta mu sie wtrynia w nieswoje sprawy narzekajac przy
        tym, ze mniej zarabia choc to oczywiste, ze przeciez nie "poluje" tak dobrze jak
        facet. Swoja droga nieradzacy sobie faceci to tez wina wyzwolonych kobiet, ktore
        namieszaly we wlasnych rodzinach i dzieciak nie wie co znaczy ojciec bo to matka
        sie udzielala. Kobiety zas maja bardzo silny argument w reku "jestem
        nieszczesliwa = niszczysz rodzine". Wiec wniosek jest jeden, kobiety sa
        wynaturzone, sa strasznymi egoistkami, i gdyby nie seks i dzieci to nie bylyby
        potrzebne.
        • baba2005 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 17:30
          Przy takim podejsciu propozycja jest nastepujaca: sprawdz sie gdzie indziej -
          najwyrazniej obce Ci sa uczucia kogokolwiek innego niz Twoje ....
          Moze to wyjdzie Tobie i Twojej rodzinie na zdrowie...
          :(
        • itsmeagain Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 17:47
          > Facet szedl na polowanie, kobieta
          > rodzila dzieci siedziala przy nich, szyla JEMU ubrania, gotowala itd.

          Z tego co wiem (widze dookola) to kobiety nadal rodza dzieci oraz najczesciej
          to one wlasnie zajmuja sie domem, dziecmi + jeszcze zarabiaja. Jest tez wiele
          kobiet, ktore nie pracuja zawodowo, tylko siedza w domu i sie nim zajmuja +
          dziecmi. Facet jak juz przyjdzie z pracy, to mu sie czesto nic nie chce albo na
          nic juz nie ma sil.
          Ubrania to sie teraz kupuje w sklepie. Szycie jest dla cierpliwych.

          > Dzis facet idzie do pracy(taka jego rola, pracowac, trzymac dom w
          garsci;kobiet
          > a
          > zas powinna podtrzymywac bardziej rodzine, cieplo, zeby bylo dokad wracac),

          hmmmm chyba niewielu jest takich facetow ktorzy ze swojej pensji byliby w
          stanie utrzymac dom, najczesciej dopiero 2 pensje oznaczaja jako takie zycie

          > nie
          > chce jeszcze rodzic dzieci-najpierw kariera-

          na dzieci jest zawsze czas

          > nie bedzie gotowac bo niby
          > dlaczego,

          faktycznie nie jest to fajne ale cos przeciez trzeba jesc, wiec albo do knajpy
          albo ktores z was musi sie poswiecic, ewentualnie mozecie na zmiane ;)

          > sama bedzie wydawac kase w koncu jej sie nalezy,

          kazdemu sie nalezy mozliwosc podejmowania pewnych decyzji

          > nie bedzie sama
          > przewijala dziecka,

          teraz podobno sa juz w sklepach jednorazowe pampersy ;)

          > chce byc wolna.

          tak jak kazdy
          • zdrowiutenki Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 17:57
            moze i racja. moze faktyczni nie widze tego wszystkiego.
            Ale dzie uczucia. Cieplo domowego ogniska?
            ni ma. :(P

            ;)
            • itsmeagain Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 18:00
              nie mieszkamy w wigwamie ani w jaskini wiec z ogniska nici ;)
              no chyba ze masz w chacie kominek :D
        • ziemiomorze Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 19:49
          egoista5 napisał:
          > Sek w tym, ze nie czuje sie
          > kochany. Wiem, ze mnie kocha, z jej zapewnien, z lez ktore wylewa gdy cos jest
          > nie tak. Ale nie czuje tego. Probowalem z nia o tym porozmawiac po niezbyt
          > dlugiej strasznie stresujacej ją rozmowie przez lzy powiedziala 'to jak mam
          > tobie lepiej dawac?' Że co?!?!?

          No wlasnie - co jej powiedziales tak dokladniej, bo chyba Cie nie zrozumiala?
          Co ma robic, zebys poczul, ze Cie kocha?

          > Zaczalem sie zastanawiac, moze czegos nie dostrzegam, wiem ze czesto widze
          bled
          > y
          > innych nie widzac swoich. Chcialem sie dowiedziec co kobiety maja do
          > zaoferowania. Szczegolnie te 'silne', zorganizowane, dynamiczne. Dochodze do
          > wniosku ze nic.

          Na jakiej podstawie? Mozesz pobieznie chociaz przedstawic proces myslowy, ktory
          Cie do tego wniosku doprowadzil?

          > Uprzedze glupi watek co facet ma do zaoferowania:
          > Pomyslcie jak to bylo duzo duzo wczesniej. Facet szedl na polowanie, kobieta
          > rodzila dzieci siedziala przy nich, szyla JEMU ubrania, gotowala itd.
          > Dzis facet idzie do pracy(taka jego rola, pracowac, trzymac dom w
          garsci;kobiet
          > a
          > zas powinna podtrzymywac bardziej rodzine, cieplo, zeby bylo dokad wracac),

          Mhm.
          Tyle, ze pozniej piszesz (sorry za przestawienie kolejnosci, ale to konieczne):

          "Swoja droga nieradzacy sobie faceci to tez wina wyzwolonych kobiet, ktor
          > e
          > namieszaly we wlasnych rodzinach i dzieciak nie wie co znaczy ojciec bo to
          matk
          > a
          > sie udzielala."

          To jak?
          Facet ma zarabiac, kobieta dbac o rodzinne cieplo, a dzieci, ktore praktycznie
          nie widuja 'polujaceo ojca' sa zwichniete i to wina kobiet?

          Ja chyba za Toba nie nadazam, wiesz.

          nie
          > chce jeszcze rodzic dzieci-najpierw kariera- nie bedzie gotowac bo niby
          > dlaczego,sama bedzie wydawac kase w koncu jej sie nalezy, nie bedzie sama
          > przewijala dziecka,chce byc wolna.

          Jesli zwiazales sie z kobieta, ktora garsciami wydaje Twoja kase 'bo jej sie
          nalezy', to Twoj problem, wiec moze nie generalizujmy.
          I - dlaczego kobiety maja spedzac dziennie pare godzin na sprzataniu i
          gotowaniu? Bo statystycznie mniej zarabiaja?

          > Wiec facet robi swoje, kobieta mu sie wtrynia w nieswoje sprawy narzekajac
          przy
          > tym, ze mniej zarabia choc to oczywiste, ze przeciez nie "poluje" tak dobrze
          ja
          > k
          > facet.

          O?
          Sa zawody i zajecia, ktore nadaja sie lepiej dla kobiet, sa takie, ktore lepiej
          wykonuja mezczyzni. Jednak na wiekszosci stanowisk kobiety sprawdzaja sie
          rownie dobrze, jak mezczyzni. Na podstawie czego (wyniki badan naukowych,
          statystyki - zrodla) uwazasz, ze 'przeciez kobiety nie >poluja< tak dobrze, jak
          mezczyzni'?

          > Swoja droga nieradzacy sobie faceci to tez wina wyzwolonych kobiet, ktor
          > e
          > namieszaly we wlasnych rodzinach i dzieciak nie wie co znaczy ojciec bo to
          matk
          > a
          > sie udzielala. Kobiety zas maja bardzo silny argument w reku "jestem
          > nieszczesliwa = niszczysz rodzine".

          Tak niebardzo rozumiem, jak sie ma jedno do drugiego.
          Jak sie ma?

          Wiec wniosek jest jeden, kobiety sa
          > wynaturzone, sa strasznymi egoistkami, i gdyby nie seks i dzieci to nie bylyby
          > potrzebne.

          Heheh.
          Jesli potrzebujesz swojej kobiety do seksu i perspektywy posiadania potomstwa,
          to nie dziwie sie Twojej kobiecie, ze kiedy probujesz ja namowic na 'bardziej
          wyrazne ukazywanie uczucia', to sie pyta, czy 'ma Ci lepiej dawac'? W koncu nie
          macie jeszcze dzieci, wiec pozostaje seks, prawda?


          Milosc to nie jest 'potrzebowanie kogos' - wzajemna wymiana uslug (seks) za
          towar (pieniadze) to wygodny handlowy ukladzik,
        • martyna14 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 19:52

          Jesli nie czujesz sie kochany to sam musisz odkryc w sobie, co ona moze
          zrobic zebys sie tak poczul. Nie zwalaj winy na kobiete my ni jestesmy jakimis
          jasnowidzami. A zeby np okazac ze mi zalezy ja np czesto mowie jak wazny jest
          moj facet jaki jest inteligentny , kreatywny i jak sie prz nim czuję. Kobiety
          maja rozne rzeczy do zaoferowania ale w zaleznosci od potzreb chyba kazdy facet
          pragnie czegos innego. Kobieta zarabia mniej poniewaz jest dyskryminowana a nie
          dlatego, ze poluje gorzej niz facet. Wydaje mi sie, ze ty powiniens miec
          kobiete kure domowa , ktora Ci wypierze, posprzata itp i chyba tego wlasnie Ci
          brakuje.
        • hellio Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 19.08.05, 16:44
          Nooo, jak ty tak, i rzeczywiście z całą otwartością .... No, to ja rzeczywiście
          myślę...
          Sęk w tym, wydaje mi się, o czym ty sam piszesz dosłownie "sęk w tym, że nie
          czuję się kochany...", i że , sorry, nie piszę z rozpędu, myslę o tym od
          wczoraj, ale to jest twój sposób myślenia o sobie i ty sam możesz go
          modyfikować, a wszyscy inni mają na to wpływ ograniczony. Nie chcę, żebyś mi
          zarzucił, że się uczepiłam z entuzjazmem wytartej i zużytej kalki - to co piszę,
          jest wytarte i zużyte i wyeksploatowane, ale wierz mi, nie powtarzam jak papuga,
          od wczoraj o tym myslę i wracam stale do tego samego miejsca - twoja kobitka nie
          ma szans, żeby cię przekonać, że naprawdę, że jesteś najważniejszy dla niej etc.
          Może jesteś, może nie... Inwestuje się, ryzykując, że w zaślepieniu, jak hormony
          padają na oczy, nie widzi się ważnych rzeczy. Ale jak się trzeźwo i racjonalnie
          widzi ważne rzeczy, to też w związku czegoś ważnego brakuje. Urok i czar tego
          wszystkiego jakoś tam bierze się z ryzyka. Wolelibyśmy nie, byłoby bezpieczniej,
          ale za to bezpieczeństwo czymś się płaci.
          Pytanie: "jak mam tobie lepiej dawać?", było prowokacją. Odpowiedź właściwa,
          oczekiwana, otwierająca dalszą rozmowę to było (ale to przecież wiesz...): "seks
          z tobą przekracza oczekiwania i wyobrażenia". Nie wszedłeś w tę grę, to trudno,
          ale nie upieraj się, że ona powiedziała głupstwo. Po coś to było potrzebne...
          Serdecznie ppozdrawiam, życzę powodzenia - te życzenia pewnie się spełnią, bo
          jeżeli masz ochotę poświęcać swoim uczuciom tyle refleksji, to odetniesz z tego
          jakieś kupony niewątpliwie, chociaż pewnie nie od razu. Tego życzę tobie i
          Twojej partnerce. Serdeczności raz jeszcze! Hania
        • j_ar Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 24.08.05, 12:03
          egoista5 napisał:

          > Wiem, ze mnie kocha, z jej zapewnien, z lez ktore wylewa gdy cos jest
          > nie tak. Ale nie czuje tego.

          > Probowalem z nia o tym porozmawiac ... przez lzy powiedziala 'to jak mam
          > tobie lepiej dawac?'>

          strasznie duzo wyliczasz co ma byc, kto jaki byc powinien.
          cos niesamowitego z tego wyszlo, zeby osoba, ktora strasznie kochasz doszla do
          wniosku, ze ma tobie lepiej dawac, to tak, jakby to ona bardziej ciebie...


          >kobieta
          > zas powinna podtrzymywac bardziej rodzine, cieplo, zeby bylo dokad wracac), >

          a ze po prostu jest, to tak troche za malo


          > Kobiety zas maja bardzo silny argument w reku "jestem
          > nieszczesliwa = niszczysz rodzine".

          jakos nie rozumiem, naprawde jako argument to traktujesz?
    • ja20034 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 21:21
      a ja chyba wiem o co Ci chodzi
      nie czujesz ze jej na Tobie zalezy, ze robi cos specjalnie dla Ciebie
      ze ugotuje obiad
      i nie o posilek chodzi
      ale o to ze jej sie "dla ciebie chcialo"
      ugotowac, posprzatac, porozpieszczac
      tak tradycyjnie
      zeby dom miec
      i cieplo
      ze ktos jest dla ciebie
      dba o ciebie i uwielbia, czeka
      w codziennych przyziemnych sprawach to pokazujac
      ze kobieta a nie kumpel
      bo z kobiety juz tylko seks zostal
      • ziemiomorze Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 18.08.05, 22:05
        Dom i cieplo tworza dwie co najmniej osoby. Kobiety tez uwielbiaja, kiedy na
        nie w domu ktos czeka. Ktos, kto ugotuje obiad, albo/lub pozmywa i
        bezinteresownie, bez oczekiwan pouwielbia.
        Tak nietradycyjnie,

        i wcale
        nie trzeba
        tego pisac
        bialym wierszem
        • ja20034 Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 19.08.05, 07:24
          i zgoda ze obydwoje powinni
          a z tego co gosciu pisal
          (kto wie ile w tym prawdy,
          ale zalozmy ze nieco jest)
          ze on sie stara
          a sam nie dostaje
          znam takie przypadki
          i tyle

          a pisac bede jak chce
          i moze nie wierszem
          ale "luznymi myslami"

          i co? zabronisz?
          nie to w dyskusji najwazniejsze
          lecz szacunek dla rozmowcy
          jego pogladow
          i formy wyrazania mysli tez

          z zyczeniami
          milego dnia
          z wierszami czy bez

    • roxy Re: czy kobiety...zalezy im?....chyba sa...nieroz 19.08.05, 22:56
      egoista5 napisał:

      > no wlasnie? jak sadzicie? facet moze byc przy kobiecie,wychowywac z nia
      > dziecko,dbac o nia. A kobieta? Jak ma pokazac facetowi, ze na prawde jest
      > jego? Facet niczego nie moze byc pewien. Niczego. Moze tylko sie domyslac. Nie
      > dziwie sie ze mezczyzni zdradzaja,kobiecie na prawde ciezko sprawic zeby facet
      > poczul ze jest mu na prawde potrzebna.
      ........................................................................
      Witam...
      Chyba miałeś na myśli - "facet jest jej naprawdę potrzebny" ;)
      Ja trwałam przy swoim już teraz - ex-mężu...Byłam zawsze za nim...Mógł na mnie
      zawsze liczyć...Jak zaszłam w ciążę /podobno oczekiwaną przez niego i
      rodzinę.../ ZOSTAŁAM SAMA...Wtedy, kiedy go najbardziej potrzebowałam... -
      byłam sama w domu z noworodkiem...Inni tatusiowie mieli urlop, ja - mając męża
      prowadzącego wspólną firmę , obolała po cięzkim porodzie - byłam zdana na
      siebie, 24 godziny z dzieckiem, nawet nie było komu zrobic zakupów...A jak by
      mi się w tym czasie coś stało ?
      Nie mam też na myśli codziennych obowiązków, bo to jego nie interesowało :(
      Musiałam radzić sobie sama, on był "od zarabiania pieniędzy", choć ja też
      miałam "etat" we wspólnej firmie...Odciążałam go od nudnych
      obowiązków...Gotowałam na miejscu w firmie obiady /2 dania/, by jadł świeże i
      ciepłe...Doglądałam też firmy...Nie miał czasu zjeść!!! Kochałam go, więc nie
      chciałam byc ciężarem...Chciałam być samodzielna, zrzuciłam też po ciązy w
      jeden rok - 40 kg by miał "laskę" jako żonę...Wtedy się dowiedziałam, że
      ODCHODZI !!! Do innej...gorszej odemnie...
      ..............................................................................
      To faceci sa bardziej delikatni
      > emocjonalnie, czesto mowi sie ze marudza. To wina Was kobiet.
      ..............................................................................
      ZAPEWNE !!! ale nie wszystkich...Jak czytam takie posty, to myślę sobie, ze
      albo ja miałam tak pop....ne życie, albo autor wątku jeszcze nie dostał
      dobrze "po głowie" od życia...
      ..........................................................................
      Kazdy potrzebuje ciepla,nie wystarczy mu "dać"!!!
      ..........................................................................
      No tak... jak się już ma czyjąś miłość i ciepło, wtedy "poprzeczka" w górę...
      /Autopsja/
      ...........................................................................
      > Poglad, zeby troche w "nim" wzbudzic zazdrosc bo wtedy bedzie sie
      > staral...KOBIETY!!! Glupie jestescie? Niszczycie wszystko bo nie widzicie, ze
      > jestescie kobietami!
      ............................................................................
      Zapewne wypowiedział się super facet pokroju mojego ex-a...
      Mój ex miał miłość ,wierność, uczciwość w związku - z mojej strony...
      Ja dostałam za to kamieniem, co mnie dostatecznie zablokowało emocjonalnie na
      kilka lat...

      Może nie uogólniaj...że to tylko kobiety są "be"...My też oczekujemy od was
      oparcia, nie tylko pieniędzy i starań...

      Pozdr.
Pełna wersja