do tych którzy zaadoptowali dziecko

22.08.05, 18:28
Powoli zaczynam się oswajać z tą myślą, że nie będziemy mieli z mężem swoich
własnych dzieci. Powoli zaczynamy się przymierzać do myślenia o adopcji.

Mam pytanie do tych, którzy są rodzicami adopcyjnymi: jak to było w ich
przypadku? Jakie mieli obawy a jak ich życie wygląda teraz, kiedy przyjęli
już dziecko? Czy czują się pełną rodziną? Jak się udało nawiązac kontakt z
dzieckiem....jakimi uczuciami są darzeni.

Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
    • alaaa6 Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 22.08.05, 18:39
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=581
      :)
      • wiu1 Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 22.08.05, 18:48
        uuppps! Nie zauważyłam, że jest na to oddzielne forum :)

        Dziękuję
        • alaaa6 Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 22.08.05, 18:58
          wiu1 napisała:

          > uuppps! Nie zauważyłam, że jest na to oddzielne forum :)
          >
          > Dziękuję

          nie ma za co;)
          powodzenia;)
    • ma.gala1 Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 22.08.05, 21:44
      Słuchaj, nigdy nic nie waidomo!! moja koleżanka z pracy też długo czekała na
      dziecko... w wieku 30 lat adopotowała z mężem dziewczynkę. Opowiadała, ze mimo
      ze jej nie urodziła, w nocy budziła się na kilka sekund przed jej płaczem. Gdy
      dziecko miało 2 latka, zaczęło jej dawać w kośc - zwróciła się do psychologa po
      pomoc - okazało się, ze to normalne, ze "krnąbrne" zachowanie wynika z rozwoju
      dziecka, a nie z tego, ze nie sa biologicznymi rodzicami. Ona kochała tą
      dziewczynkę od początku i twierdzi, ze nigdy nie miała poczucia, ze to nie jej
      dziecko... Była i jest szczęsliwa - teraz jeszcze bardziej, mała ma 5 lat i
      okazało się, ze będzie miała siostrzyczkę - zaszła w ciążę!! Lekarze wcześniej
      nie dawali żadnych szans (kłopoty hormonalne, ciąza pozamaciczna, utrata
      jednego jajnika), teraz stwierdzili, ze wobec cudu szczęscia sa bezradni... tak
      więc - nigdy nie mów nigdy! a jeżeli bardzo chcecie mieć już dziecko
      zdecydujcie się na adopcję!!
      wiu1 napisała:

      > Powoli zaczynam się oswajać z tą myślą, że nie będziemy mieli z mężem swoich
      > własnych dzieci. Powoli zaczynamy się przymierzać do myślenia o adopcji.
      >
      > Mam pytanie do tych, którzy są rodzicami adopcyjnymi: jak to było w ich
      > przypadku? Jakie mieli obawy a jak ich życie wygląda teraz, kiedy przyjęli
      > już dziecko? Czy czują się pełną rodziną? Jak się udało nawiązac kontakt z
      > dzieckiem....jakimi uczuciami są darzeni.
      >
      > Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
    • vlad-srollovnik Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 22.08.05, 21:52
      próbujcie może najpierw in vitro. znajome małżeństwo czekało na dziecko 9 lat,
      w końcu sie udało. maja fajnego, ślicznego synka.
    • witch-witch Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 21:57

      Mało to ludzi na swiecie jest szczęśliwych bez dzieci? Jeszcze do tego cudze
      chcesz adoptować. Człowiek nie ma sił do swoich włąsnych, a ty chcesz cudze?
      Oszalałaś!!

      Cięzko będzie, nie raz zapałczesz i bedziesz żałować,że nie mozesz oddać z
      powrotem do domu dziecka ani wysłać w siną dal! Jeżeli już tak bardzo chcesz się
      sprawdzic jako matka, co jest kompletną głupotą, to sprawdź czy to dziecko nie
      pochodzi z jakiejś pijackiej i narkotycznej rodziny.

      Może spokojnie poczekać i nadejdzie okazja to sama zajdziesz w ciaże i urodzisz
      własne dziecko, medycyna czyni cuda w dzisiejszych czasch.
      __________
      • vlad-srollovnik Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:01
        Wisia przegięłaś
        • witch-witch Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:03

          EEEeee tam po co komu bachor...
          __________
          • alaaa6 Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:06
            witch-witch napisała:

            >
            > EEEeee tam po co komu bachor...
            > __________

            dzieciaczki cie dzisiaj wkurzyly?
            • witch-witch Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:12
              alaaa6 napisała:

              > witch-witch napisała:
              >
              > >
              > > EEEeee tam po co komu bachor...
              > > __________
              >
              > dzieciaczki cie dzisiaj wkurzyly?
              • vlad-srollovnik Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:13
                ale za to jakie wyzwanie
          • vlad-srollovnik Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:07
            a po to chociażby, żeby był ktoś, kto będzie kopią z lepszym retuszem;)
            • hawronia Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:08
              a jak z gorszym?
              • vlad-srollovnik Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:09
                po co myśleć negatywnie?
            • moofka Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:41
              vlad-srollovnik napisał:

              > a po to chociażby, żeby był ktoś, kto będzie kopią z lepszym retuszem;)
              _________________________
              fajne :)
              tyle, ze w przypadku cudzych genów nie sprawdzi sie
              • vlad-srollovnik Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:45
                zdecydowanie nie, dlatego nigdy nie ukrywałem, że nie zdecydowałbym sie na
                adopcję. nie sprawdziłbym sie wiec nie zaryzykowałbym
        • hawronia Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:03
          Wisia jest szczera. I ma racje.
          • vlad-srollovnik Re: A po co ci dzieci? 22.08.05, 22:06
            ja wiem, bo adopcja jest zazwyczaj niechcianą alternatywą. life is brutal
      • j_ar Re: A po co ci dzieci? 23.08.05, 14:41
        a jak pochodzi z rodziny alkoholikow czy narkomanow to co? to nie ma prawa na
        normalnych rodzicow?
    • komandos57 [...] 22.08.05, 22:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • vlad-srollovnik wiem jedno 22.08.05, 22:53
      jakby komukolwiek z tych, których kocham i szanuje stało sie coś złego (oby
      nigdy) z pełną odpowiedzialnością zająbym sie jego/jej dzieckiem
      • moofka Re: wiem jedno 22.08.05, 23:05
        vlad-srollovnik napisał:

        > jakby komukolwiek z tych, których kocham i szanuje stało sie coś złego (oby
        > nigdy) z pełną odpowiedzialnością zająbym sie jego/jej dzieckiem
        ________________________
        tak, ale to jest coś innego
        w tym nie ma tego udawania i sciemniania

        w adopcji to mi sie podoba najmniej
        na codzien obserwuje przypadek adoptowanej dziewczynki
        i daleka jestem od pochwalnych ochow i achow, jakiez to szczescie niewymowne
        spotkalo nowa mamusie i jej coreczke

        bez tego elementu zaklamania moglabym i rodzinny dom dziecka prowadzic
        mialabym wystarczajaco i ciepla i cierpliwosci
        bylabym najlepsza ciotką pod sloncem, ale matką dla cudzego dziecka nie
        umiałabym być
        • vlad-srollovnik Re: wiem jedno 22.08.05, 23:07
          "________________________
          tak, ale to jest coś innego
          w tym nie ma tego udawania i sciemniania"

          i wystarczy
        • j_ar Re: wiem jedno 23.08.05, 14:45
          moofka napisała:

          > bez tego elementu zaklamania moglabym i rodzinny dom dziecka prowadzic
          > mialabym wystarczajaco i ciepla i cierpliwosci
          > bylabym najlepsza ciotką pod sloncem, ale matką dla cudzego dziecka nie
          > umiałabym być

          nie prowadz lepiej rodzinnego domu dziecka
    • kidnaperka Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 23.08.05, 12:25
      pamiętam jak stałam w kolejce do kasy za dwiema cygankami (patologicznymi
      niestety:( ). były z nimi dziecmi. jedno było tak ładne, że miałam ochotę je
      ukraść
    • hellio Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 23.08.05, 12:46
      Bardzo polecam książkę
      Kotowska K. (2001) "Wieża z klocków" Poznań Media Rodzina;
      Autorka jest matką adopcyjną i pisze o swoich doświadczeniach w sposób bardzo
      szczery.
      Powodzenia, H
      • majka3 Re: do tych którzy zaadoptowali dziecko 23.08.05, 14:54
        Mam dwójkę adoptowanych dzieci. Chłopca i dziewczynkę, sa rodzeństwem. Nie
        wychowuję cudzych! dzieci. One od samego początku sa naszymi dziećmi. To są
        najcudowniejsze dzieciaki pod słońcem:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja