nidulsgtsr
24.08.05, 17:03
Mam pytanie - i do mężczyzn, i do kobiet. Jaka jest, według Was, idealna
proporcja pomiędzy intelektem a urodą człowieka? Nie występuję tutaj w
charakterze osoby szukającej rozwiązania jakiegoś osobistego problemu,
chociaż interesuje mnie to, dlaczego tak wiele osób zwraca mi uwagę, że nie
stoję przed lustrem pół życia, tylko sporo czasu spędzam nad rozwojem
intelektualnym. Nie uważam się za jakąś ostatnią szkaradę, a jednak często
zbieram za to baty. Większość ludzi, którzy mnie znają, uważa mnie za
inteligentną i nawet, według mnie, ten mój umysł przecenia, za to często
szufladkuje mnie jako bezpłciową indywidualistkę - i ignoruje całą resztę
mnie. A nie jestem mało towarzyska bynajmniej.
Dlatego być może czuję się trochę 'przeważona' - nie ma jakiejś bezwzględnej
skali, w której można oceniać czyjąś urodę albo umysł, ale jeśli się posiada
jedno w o wiele większym stopniu niż drugie, to najczęściej jest się właśnie
szufladkowanym, i przez to być może uznawanym za pasującego do pewnego
utartego schematu, i nudnego po prostu. Współczuję też wszystkim tym, którzy
bardzo, bardzo ponadprzeciętnie dobrze wyglądają, bo otoczenie na ogół ma
tendencję do przypisywania im wierutnej głupoty. Albo podłości. Mam wrażenie,
że w życiu najłatwiej jest odnaleźć się tym, którzy mają przyjemny wyraz
twarzy, ale niekoniecznie urodę hollywoodzkiej gwiazdy, a w pracy i w nauce
powoli i konsekwentnie się rozwijają, nie błyskając zbyt wcześniej jakimś
ogromnym talentem. Może się mylę? Nie chcę nikogo prowokować ani być
złośliwa, chcę tylko wiedzieć, jak Inni to widzą.