Jak poradzić sobie z siostrą??

IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 01:43
Mam problem z siostrą. Młodsza o parę lat, przeżywa właśnie okres buntu i
zamknęła się w sobie całkowicie. Nie rozmawia ze mną, ignoruje, wyraza sie
per "on" nawet gdy stoje tuz obok. A właściwie nie do końca ignoruje.. na mój
widok syczy, wzdycha i komentuje np. "Jezu! Po co on tu przylazl? Nie moglby
gdzies sobie pojsc?". I nie wchodze do jej pokoju, takie teksty ida x razy
dziennie np. w kuchni, czy gdy mijamy sie w przedpokoju. Siostra chyba mnie
nienawidzi, problem w tym ze nie wiem dlaczego. Pytałem ją o to parę razy,
jedyna reakcja to zamykanie mi drzwi przed nosem i nieprzyjemne komentarze.
Do tego dochodzi codziennie zrzędzenie na mój temat, kłótnie o byle co.. Taka
sytuacja utzrymuje się już od dawna, za głowę się łapię od jak dawna.. Czy to
dziwne że chcę to zmienić? Nie potrafię żyć w jednym domu z kimś, kto mnie
nienawidzi, a ja nawet nie wiem dlaczego. Rodzice próbowali wyciągnąć z niej
o co chodzi, bez rezultatu. Wiem że siostra ma swoje problemy, kompleksy,
frustracje, ale to chyba nie usprawiedliwia takiego chlodu? I to przez tak
długi czas... Ale najgorsze jest to, że ja już nie wytrzymuję. Codziennie
kłótnie doprowadziły mnie do stanu nerwicowego. Staram się być spokojny,
tłumaczyć sobie że ona jest młodsza i niedojrzała jeszcze. Ale gdy dzień w
dzień, miesiąc po miesiącu dostaje się taki ładunek nienawiści? Ostatnio ją
uderzyłem.. i natychmiast pożałowałem tego czynu.. ale po 2 godzinach wyzwisk
pod moim adresem.. na nic były moje prośby by się uspokoiła i przestała mnie
ranić słowami... a potrafi uderzać w najczulsze struny, niestety.. i
wyzywać.. stojąc metr ode mnie i patrząc mi prosto w oczy powiedziała
powoli: "ty chuju". Nie wytrzymałem... co mam robić? Jak reagować? Nie
potrafię udać że nic się nie stało, ale takie epitety codziennie.. Mam jakąś
wrażliwość, to nie spływa po mnie jak woda po kaczce.. jak postępować z
siostrą? Rozmowa nie wchodzi w grę, siostra zamyka drzwi przed nosem i włącza
głośno muzykę.. zresztą póbowałem już dziesiątki razy, i ja i rodzice, bez
efektu... ręce mi opadają...
    • Gość: GG Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.sympatico.ca 01.09.02, 03:51
      Witam Cie
      b,dobrze ze sie otworzyles i napisales tutaj na forum napewno znajdzie sie
      wiele osob ktore potrafia Ci pomoc.
      Wydaje mi sie ze istotne jest abys podal w jakim wieku jest
      siostra /oczywiscie,ze zaden wiek nie powinien tlumaczyc takiego
      zachowania/ale jednak bedzie latwiej sie ustosunkowac do calosci.
      Nie zalamuj sie i nie uprzedzaj sie do dziewczyn bo nie wszystkie dziewczyny
      reaguja w podobny sposob jak Twoja siostra.
      Najlepiej byloby abys z rodzina poszukal porady u psychologa rodzinnego,ktory
      wskazal by wam wszystkim droge do prawidlowego rozwiazania swoich problemow.
      Pozdrawiam Cie serdecznie....nie zalamuj sie .
      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 12:05
        Witam i dziękuję za list GG.
        Siostra ma 20 lat, nie jest więc już głupiutką nastolatką. Gdyby miała 15, 16
        lat to może machnąłbym ręką i pomyślał "zaraz jej pzejdzie". A tak... W tym sęk
        że ja nie uprzedzam się ani do niej, ani do nikogo innego. Mam normalne
        kontakty z matką, koleżankami i pewną Bliską Mi Osobą. Tu chodzi chyba o
        problem mojej siostry. Może ja jej coś zrobiłem? W jakiś spośob jej w czymś
        przeszkadzam? Tylko nigdy się tego nie dowiem, jeśli ona nie bedzie chciała
        rozmawiać. A nie chce... i nigdy nie chciała. Żyjemy jakby w dwóch światach.
        Siostra brzydzi się książkami, nie wykazuje żadnych zainteresowań, gazety lubi
        o tyle, o ile są w nich duże zdjecia.. to smutne, ale chyba wiele osób jest
        dziś takich. Tylko jak dotrzeć? Gdzie jest wyrwa w tym kamiennym murze, którmy
        się otoczyła i okopała fosą?
        • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 12:34
          A musisz szukac tej wyrwy?
          Jesli rzeczywiscie jest tak, jak to przedstawiasz, to w takim razie jest JEJ
          problem.

          Powody jej zachowania? Zazdrosc (o co?), poczucie bycia gorszym, poczucie
          skrzywdzenia przez Ciebie (czy cos jej zrobiles kiedys?), moze byc ich bardzo
          wiele.

          Tylko mam wrazenie, ze ona tak naprawde celowo stara sie wywolac w Tobie
          poczucie winy, celowo chce bys sie tak przejmowal

          Sproboj nie przejmowac sie i ignorowac - zobacz jak wtedy bedzie sie zachowywac
          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 13:52
            Dzięki kwieto za list. Wiesz, to nie tylko problem siostry. Także mój, bo póki
            co przebywamy w jednym mieszkaniu (i tak pewnie jeszcze będzie przez kilka lat)
            a nie jestem w stanie spokojnie reagować na czyjąś nienawiść. Nie wiem czy jej
            coś zrobiłem, o to właśnie chodzi że siostra w żaden choćby zawoalowany sposób
            nie komunikuje co jest źle. Wręcz zdaje się być zadowolona z każdej awantury. A
            mnie to nie bawi. Domyślam się że jej postawa jest pochodną jakichś problemów
            wewnętrznych, jakichś kompleksów czy frustracji, ale to nie usprawiedliwa
            ciągłej wojny ze mną. I o co niby? Chcę znaleźć wyrwę w tym, czym się
            odgrodziła, bo jednak jest moją siostrą, osobą w jakiś sposób mi bliską i
            chciałbym jej (i sobie ) pomóc. Sam przecież nie jestem bez winy, biorę
            odpowiedzialność za wiele kłótni. A poza tym uderzyłem ją i to nie raz. Ale to
            były sytuacje krańcowe, piszę na forum właśnie po to, by ich uniknąć.
            • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 14:08
              Moze na poczatek nie dawaj sie po prostu sprowokowac? Czyli wlasnie wyjdz,
              kiedy ona zaczyna sie z Toba klocic. W przypadku atakow tego rodzaju,
              jakakolwiek odpowiedz prowadzi do awantury, najlepiej milczec i "robic swoje"
            • Gość: GG Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.sympatico.ca 01.09.02, 14:08
              Gość portalu: A poza tym uderzyłem ją i to nie raz. Ale to
              > były sytuacje krańcowe, piszę na forum właśnie po to, by ich uniknąć.
              moze tym zachowaniem zniszczyles Jej GODNOSC
              Jestes dla Niej nie tylko bratem ale tez i przedstawicielem plci meskiej
              Jakie ma ona stosunki z rodzicami?z ojcem?

              Moze cierpi na depresje/brak zainteresowan,izolacja itp/
              Musisz przeanalizowac caly wasz wspolny kontakt...zobaczyc w ktorym momencie
              zaczely sie problemy/moze Ja przytlaczasz osobowoscia,moze rodzice Ciebie
              bardziej chwala itp i Ona czuje sie niedowartosciowana/
              Jest masa tego moze.......Ty sam musisz pomyslec w ktorym momencie popelniles
              blad/jako ten starszy brat/
        • kamfora Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 14:00
          Gość portalu: gt napisał(a):
          Mam normalne
          > kontakty z matką, koleżankami i pewną Bliską Mi Osobą.

          Czy problemy z siostra zaczely sie, gdy poznales te Bliska_Ci_Osobe?
          Moze tu tkwi przyczyna?
          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 14:32
            Dzieki wszystkim za zainteresowanie. Co do prowokowania, gdyby to się zdarzało
            raz na miesiąc, no powiedzmy raz na tydzień, zgoda. Potrafiłbym udać że nie
            słyszę, zająć się czymś innym i przeczekać. Ale teraz w lato to zdarzało sie
            CODZIENNIE. Są chyba granice wytrzymałości! Nie jestem mnichem buddyjskim i nie
            zachowuje zimnej krwi gdy ktoś przez godzine wyzywa mnie od najgorszych. Gdy
            rano wychodze z pokoju i na dzień dobry, tak bez powodu, słyszę: "O jezu! TEN
            już wstał". Siostra ma duże kompleksy, wiem że zawsze i wszędzie czuje się
            gorsza od innych. Sęk w tym że nie potrafi pracować nad sobą. Widzi lepszą
            pozycję innych, sama nie kiwa palcem by poprawić swoją. Nie chce pozwolić sobie
            pomóc. W ogóle nie chce rozmawiać. I nie tyczy się to mnie, ale również
            rodziców. Ja ze swej strony nie chcę jej się narzucać (by nie wyjść na
            przemądrzałego starszego brata :-) ale na boga! Ona ma już 20 lat! I wciąż jest
            taka niedojrzała i naiwna. A mój największy problem to jak nie dopuścić do
            tego, bym ją uderzył. Nie chcę tego robić, ale czasem niestety tylko to
            skutkuje. Rozmowa nie wchodzi w grę (typowa odpowiedź siostry: "NIE! BO NIE! I
            JUŻ!") Najwyraźniej ma olbrzymie kłopoty sama ze sobą. Ale to rzutuje i na
            mnie. Jak pomóc?
            • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 15:29
              Pomoc sobie, czy jej? Bo oboje potrzebujecie pomocy. Na poczatek proponowalbym
              zajac sie soba - czyli odpowiedziec sobie na pytanie "dlaczego na wypowiedzi
              siostry reaguje agresja az taka, ze dochodzi do bicia".
              Bo cos mi sie wydaje, ze samo zamienienie siostry w lagodnego baranka tu
              niewiele pomoze. Moze na jakis czas, ale sklonnosc do bicia zostanie.

              Dlaczego ja bijesz (nawet jesli ma to miejsce skrajnie rzadko)?

              Dopiero w drugiej kolejnosci zajalbym sie siostra i jej pretensjami.
    • Gość: enigma Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.tkb.pl / *.euro-net.pl 01.09.02, 15:17
      Wybacz, wydaje mi sie, ze sprawa bardziej niz Ty powinni sie przejac Twoi
      rodzice. Nie pytam, gdzie byli do tej pory, bo z doswiadczenia wiem, ze
      czasami nie pomoze, ani milosc, ani tzw. wladza rodzicielska.
      Obliczam, ze masz mniej wiecej dwadziescia kilka lat. Sproboj sie sprezyc
      finansowo i wyprowadz z domu. I tak chyba cie to czeka, moze z aktualnie
      bliska Ci osoba, moze z kim innym....
      Lepiej miec wroga "dochodzacego". niz codzienne pieklo pod jednym dachem.
      A co robi Twoja siostra?. Uczy sie, pracuje?
      Kup jej cos modnego w prezencie. Moze oczaruje jakiegos chlopaka i bedzie
      miala mniej czasu na / delikatnie to nazwe/.... uszczypliwosci.
      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 15:43
        Tak, mam dwadzieścia parę lat, ale jeszcze finansowo nie mogę sobie pozwolić na
        wyprowadzkę. Oboje z siostrą jesteśmy dorośli i dlatego uważam że jako tacy
        powinniśmy umieć rozwiązywać problemy sami, w rozmowie. Tylko ona najwidoczniej
        nie chce. Co do bicia. Wiesz kwieto, nawet mi przez myśl nie przechodzi że
        mógłbym uderzyć jakąś inną kobiete. Ale też żadna inna kobieta poza siostrą nie
        wyzywa mnie od, wybaczcie że zacytuję, "chujów, ciołków, idiotów.." i daruję
        dalej.. Uderzenie jest odebraniem godności, zgoda. Ale czyż przedtem siostra
        nie odbiera mojej godności takimi epitetami? Bić nie wolno, ale jeździć po mnie
        swobodnie z rynsztokowym słownictwem wolno? Najgorsze że ja wciąż nie wiem
        dlaczego ona mnie nienawidzi? Wiele razy wyciągałem do niej ręke, prosiłem,
        chciałem spokojnie porozmawiać. I nic, jak grochem o ścianę.
        • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 15:53
          Ale dlaczego sie tak przejmujesz? Ciolek, idiota, chuj, skurwysyn (przepraszam
          za slownictwo) - ok, to moze zabolec, zwlaszcza z ust siostry.
          Ale dopoki reagujesz tak jak reagujesz, to ona wlasciwie ma nad Toba absolutna
          wladze, wie ze wystarczy powiedziec pare banalnych epitetow, by wyprowadzic Cie
          z rownowagi.

          Dlaczego sie dajesz?
          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 16:15
            Oj, gdybym takie określenia usłyszał od anonimowej osoby na ulicy, pewnie
            wzruszyłbym ramionami i olał sprawę. Ale wśród osób bliskich, a siostra chyba
            powinna być mi bliska, oczekuję jakiegoś szacunku, jakiejś kultury. Problem z
            siostra to kwestia jej wychowania. Ona zawsze czula sie gorsza od innych i
            nauczyła się że gdy przyjmie rolę ofiary, to ludzie się nad nią pochylą i
            ulitują. Dlatego wiem że specjalnie prowokuje awantury, by potem odgrywać rolę
            tej biednej i skrzywdzonej. Piszesz że sie daję.. uwierz mi że tracę
            cierpliwość naprawdę w wyjatkowych przypadkach. Ona nie tylko wyzywa ale i
            postępuje złośliwie. A mnie do stanu białej gorączki doprowadza dopiero setne
            jej przekleństwo.. Może właśnie to, że się przejmuję świadczy w jakis sposób o
            tym że ją kocham? To moja rodzona siostra. Zależy mi bardzo byśmy nie stali się
            kiedyś dla siebie zupełnie obcy. Czy to takie dziwne?
            • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 16:37
              Kochac ja mozesz niekoniecznie doprowadzajac sie do bialej goraczki,
              nieprawdaz? Nie twierdze, ze to proste, ale wykonalne.

              Tak na marginesie. Ostatnio moja rodzina wyjechala na wakacje (ja niestety nie
              moglem pojechac). Mama, brat, siostra. Po powrocie, od wszystkich uslyszalem na
              temat wyjazdu praktycznie identyczne uwagi: "no bylo fajnie, ale pierwsze kilka
              dni bylo koszmarne, bo ONI..." - i tu nastepowala lista zarzutow i pretensji.
              Oczywiscie zadne z nich nie wspomnialo, zeby z nimi byl jakikolwiek problem

              Jestes pewny, ze nie jest podobnie z Toba i Twoja siostra? Zwrocilo moja uwage,
              ze na kazda propozycje, bys przyjrzal sie blizej sobie i swoim reakcjom,
              odpowiadasz troche w stylu "Moje reakcje sa takie bo siostra..."
              Nie twierdze, ze siostra jest aniolkiem, byc moze jest tak, jak mowisz, ze ona
              sie obraza i awanturuje. Ale mysle, ze pakujesz na jej barki troche wiecej niz
              powinienes, przerzucasz na nia odpowiedzialnosc za wlasne "negatywne" reakcje.
              • Gość: radke Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.lukow.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 17:05
                Witaj,

                Nie widze zadnej roznicy, pomiedzy siostra a przypadkowymi ludzmi jesli chodzi
                o szacunek. Zadasz wiekszego szacunku od tego kogo znasz? Skad ta roznica?
                Szacunek to szacunek. Chcesz pogadac z siostra? Napisz do niej list, jesli ona
                nie chce rozmawiac twarza w twarz.

                Jesli Twoja siostra ma problemy z poczuciem wlasnej wartosci to proponuje
                zrobic jej maly prezencik. "6 filarow poczucia wlasnej wartosci" Nathaniela
                Brandena. Sam tez mozesz przeczytac, bo warto.

                Ja bym tak zrobil, zreszta mam siostre o kilka lat mlodsze. Z nia nie mialem
                dobrego kontaktu, a prawde mowiac to w rodzinie nikt dobrego nie mial. Mimo
                checi sie nie udawalo, a chodzilo przede wszystkim o sposob komunikacji.

                Postanowilem to zmienic i zmienilem. Teraz nasze stosunki sa baaardzo cieple i
                bardzo sie lubimy. A pomogl tu internet, zeby zaczac rozmowe ;) Moze napisz do
                niej maila o ile ona uzywa czegos takiego, albo list tak jak wczesniej
                proponowalem.

                pozdrawiam cieplutko
                Radke
              • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 17:13
                Nie przerzucam wszystkiego na barki siostry.Wiem że sam popełniam masę błędów,
                często postępuję niewłaściwie i na pewno nie jestem aniołkiem :-) Ale z drugiej
                strony to chyba tylko mi zależy na rozwiązaniu problemu. Siostra lepiej się
                czuje jak na mnie pokrzyczy (dowartościowuje się krzycząc, pewnie wtedy czuje
                się ważna i groźna). Niestety. A gdybyśmy spokojnie usiedli, porozmawiali jak
                dwoje dorosłych ludzim, wyjaśnili wszystkie niezgodności i obiecali wzajemny
                szczunek.. Takie to nierealne?
                • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 17:57
                  Tak, zupelnie nierealne o ile ona tego nie chce. Nie da sie nikogo uszczesliwic
                  wbrew jego woli. Jesli Twoja siostra bedzie sie wylacznie blokowac, to chocbys
                  nie wiem jak sie staral, nie dotrzesz do niej. Mozesz do niej "pukac", ale nie
                  licz na efekt.
                  Osobiscie zajalbym sie raczej wlasnymi reakcjami i swoimi wlasnymi sprawami
                  (skoro ona zamyka sie w swoim pokoju, to raczej nie ma problemu z nadmiernym
                  kontaktem). I wyciagal reke, ale nie liczyl za bardzo, ze ona ta reke uscisnie.


                  Swoja droga mialem podobna sprawe kiedys ze wspollokatorka w wynajmowanym
                  mieszkaniu. Zaczela miec o cos pretensje (do dzis tylko sie domyslam o co), i
                  atakowac mnie na wszystkich polach. Nie przejmowanie sie nia i ignorowanie dalo
                  taki efekt, ze po mniej wiecej pol roku wzajemne stosunki wrocily do normy, jej
                  zwyczajnie "przeszlo".
                  Acha, i nie doczekalem sie przeprosin, wiec i Ty raczej nie licz. :")
                  • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 18:51
                    No tak, przyszło mi już wcześniej na myśl że może ona potrzebuje więcej czasu,
                    że nic na siłę. Swoją szosą zwracałem uwage by jej się nie narzucać. Nie
                    chciałem jedynie by nasze kontakty byly takie chłodne. Ktoś w jednym z
                    wcześniejszych listów zwrócił mi uwagę, że szacunek ważny jest również w
                    stosunku do obcych ludzi. Prawda. Ale zimne stosunki lub calkowite ignorowanie
                    mnie przez kogos dalszego zwisa mi kalafiorem. Nie odpowiadamy sobie to trudno,
                    cześć i do widzenia. A tu występuje problem z kimś, kto należy do najbliższej
                    rodziny. Nie wyobrażam sobie ostentacyjnego niezauważania siebie np. podczas
                    świąt. I po co taka walka? Przecież nikt nie będzie zwycięzcą. Ech...
                    • kwieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 01.09.02, 19:23
                      No ale to ona walczy nieprawdaz? I to ona chce niezauwazac? wiec niech to
                      bedzie JEJ problem, nie Twoj.
                • Gość: Kaja Re: Jak poradzić sobie z siostrą? IP: *.man.polbox.pl 01.09.02, 23:34
                  moim zdaniem jak ona krzyczy, to nie czuje się ważna i groźna
                  a to, że ją uderzyłeś, to jest dno
                  piszesz, że nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś uderzyć inną kobiete, ale też
                  żadna inna cię nie wyzywa
                  wychodzi na to, że gdyby inna zaczęła cię wyzywać, to kto wie, co by się stało
                  • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 01.09.02, 23:51
                    Wiesz Kaju, dnem jest prowokowanie takich sytuacji, w których OBYDWIE strony
                    przekraczają granice. Ktoś musi zacząć - siostra dobrze wie jak mnie zranić, i
                    jak doprowadzić do tego że wszystko się we mnie zaczyna gotować. I gdy w takim
                    momencie jedyna reakcją na moje coraz słabsze prośby żeby się supokoiła bo ja
                    już nie wytrzymuję, słyszę od niej "Ty chuju" - to już przestaję się przejmować
                    jej godnością. Skoro ona świadomie i złośliwie drwi sobie z mojej.. Co do
                    innych kobiet: żadna bliska mi kobieta ngdy tak do mnie nie powiedziała. A idąc
                    twoim tokiem rozumowania (celowo tu przesadzę z przykładem): czy jeśli kiedyś
                    jakaś kobieta zaatakuje mnie siekierą, to też nie bedę mogł siś bronić?
                    Przeczytaj uważnie moje wcześniejsze wypowiedzi. Ja po prostu martwię się o
                    siostrę, i wcale nie jestem dumny z faktu iż nie zapanowałem nad swoim
                    zachowaniem.
                    • Gość: Kaja Re: Jak poradzić sobie z siostrą? IP: *.man.polbox.pl 02.09.02, 00:07
                      to nie był dobry przykład, bo z siekierą to byłby atak fizyczny
                      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 02.09.02, 00:41
                        A uważasz że atak słowny to takie małe, nic nie znaczące coś? Słowa potrafią
                        ranić bardzo głeboko.. szczególnie jeśli padają z ust kogoś bliskiego, kogos
                        kto doskonale wie jak mnie zranić i często z tej wiedzy korzysta. Żeby bylo
                        jasne: nie chce nigdy nikogo bić. Ale jak mam zareagować na prowokację?
                        Spuszczenie głowy i udanie że nic się nie dzieje nie wchodzi w rachubę, po
                        tygodniach i miesiącach wysłuchiwania obelg najzwyczajniej w świecie skończyła
                        się moja wytzrymałość. Jeśli chcesz pomóc to napisz cos konstruktywnego.
                        • Gość: eva07 Re: Jak poradzić sobie z siostrą? IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 03:44
                          Chyba jeśli chcesz coś zmienic to po pierwsze musisz pomysleć, że sie da, a nie
                          że sie nie da. A główny mankament dotychczasowej dyskusji jest taki, ze
                          udowadniasz nieustająco, ze nic się nie da zrobić. Własciwie padły tu dwie rady
                          i obie chyba nie sa najgorsze. Pierwsza to taka, zebys skoro ona nie chce
                          rozmawiać napisał do niej list lub maila. Zrozumie - nie zrozumie, wżmie sobie
                          do serca, albo nie, ale ty bardzo jasno napisz co czujesz i czemu to jest dla
                          ciebie powyżej wszelkiej wytrzymałości - przynajmniej wszystko bedzie jasne i
                          nie w krzykach i złoci tylko noramlnie, jak miedzy ludxmi byc powinno.I staraj
                          się to zrobić najłagodniej i najbardziej wyrozumiale, jak potrafisz. Napisz o
                          tym co czujesz i czemu, a nie "jaka ona jest". Napisz, ze naprawde nie masz juz
                          siły i spytaj po raz kolejny czemu ci to robi. Spytaj tez co ty jej zrobiłeś.
                          Jest spora szansa, że ona to "oleje". Wówczas jedyne co można zrobić (jest to
                          bardzo trudne ale mozliwe) to to co radzi kwieto. Cwiczyć wytrzymałość, spokój
                          i "wyizolować się" psychicznie. Nie dawaj sie obrazić. Pomyśl: to co ona mówi
                          nie odnosi sie tak naprawde do ciebie, do tego co robisz lub mówisz, a jeśli,
                          to w niewielkim stopniu. To jest raczej wyraz jej negatywnych emocji, złości.I
                          jeszcze jedno. Cos tam w waszej rodzinie musi"nie sztymowac" jeżeli dziewczyna
                          zachowuje sie tak agresywnie w stosunku do brata. I z całą pewnością to nie
                          jest tylko w 100% jej wina. Nawet jesli jest w 90 to własciwie nigdy w 100. Cos
                          tam jednak jej "zrobiłeś" albo "zrobiliście" razem z rodzicami. A w kazdym
                          razie ona to tak odbiera. Warto się nad tym gębiej zastanowić.To ty jestes ten
                          udany w rodzinie a ona nie? Czy sie mylę? Pozdrawiam E.
                          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 02.09.02, 11:59
                            Dzięki Eva, od razu Ci odpowiadam: To nie jest kwestia kto jest "udany" a kto
                            nie w naszej rodzinie. Jeśli by tak było, to zdecydowanie zaliczyłbym się
                            raczej do tej wybrakowanej, felernej części :-) Ale poważnie.. list byłby
                            jakimś wyjściem, tylko siostra pewnikiem zrobi z niego kulkę i ciśnie do kosza.
                            Spróbuję, ale wszelkie różne dotychczasowe próby kontaktu spełzły na niczym...
                            No nic. Zobaczymy. Co do innych zdań z Twego listu: tak, siostra właśnie czuje
                            się gorsza, ma kompleksy i świadomy jestem że walczy o to, by (w jej mniemaniu)
                            być bardziej docenianą. Tylko dlaczego wybrała tak brutalną drogę? Przecież
                            zawsze mogła porozmawiać. Tylko nawet nie próbowała, i chyba od razu
                            przekreśliła tę szansę. Na koniec chciałbym dodać że moja siostra nie jest
                            jakimś nieludzkim potworem, jędzą i koszmarem sennym. Nie, ja tu tylko
                            przedstawiłem jej, nazwijmy to "nieładny" stosunek do mnie. A i ja aniołkiem
                            nie jestem :-) Pozdrawiam.
                • malwinamalwina Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 02.09.02, 14:37
                  "wzajemny szczunek" ? francuzi nazywaja to lapsus revelateur !
                  Edyp sie klania.
                  • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 02.09.02, 14:57
                    malwinamalwina napisała:

                    > "wzajemny szczunek" ? francuzi nazywaja to lapsus revelateur !
                    > Edyp sie klania.

                    merci droga forumowiczko dwojga zaskakująco podobnie brzmiących imion

                    pozdrawiam :-)
                    • Gość: Malwina Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.09.02, 16:04
                      to zwyczajnie dlatego ze nick malwina juz byl zajety a za nic nie zmienie na inny !
                      pozdrawiam rowniez
                      M.
    • anula73 Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 02.09.02, 13:32
      Witaj,
      Pytasz dlaczego to sie w ogole zaczelo?
      Moze byc tak, ze ona czula sie ciagle gorsza, starszy brat same sukcesy, a ona
      ciagle nie taka jak trzeba...
      piszesz o jej kompleksach, co konkretnie masz na mysli? czy Ty SAM nie uwazasz
      jej za gorsza? czy nie tak sie to moglo zaczac?
      Mowisz, ze ona nie ma zainteresowan, krytykujesz ja, ze jest taka i taka. Moze
      stad jej zlosc na Ciebie? Moze wciaz slyszala Twoje pouczenia, moze byles
      brzydko mowiac "upierdliwy", ona sama ze soba zle sie czula, a Ty jeszcze ja co
      chwila krytykowales... To wlasnie wzbudza agresje. Moze widzi, ze tylko w ten
      sposob moze obronic sie przed Twoimi dobrymi radami i pouczeniami. Moze ona po
      prostu ich nie chce? Moze chce zyc tak jak zyje, nie miec zainteresowan itd.
      (napisz cos o niej, naprawde jest tak zle? nic nie robi?)
      Nie pisze tego po to, by ja bronic a Ciebie krytykowac. Twoje intencje mogly
      byc dobre, ale niektorzy po prostu nie umieja przyjac krytyki i w ten sposob
      izolujac sie od Ciebie, odizolowala sie tez od tego...

      Widze tez inne wytlumaczenie, moze troche idiotyczne. Moze ona po prostu chce,
      bys ja uderzyl? Czemu? nie wiem. Lubi to, chce zwrocic na siebie uwage?
      Pzdrw
    • Gość: ela Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 02.09.02, 13:37
      To wszystko co napisałeś kojarzy mi się ze stosowaniem przemocy w relacjach w
      całej Twojej rodzinie. Nie jest istotne czy jest to przemoc psychiczna czy
      fizyczna obie wersje powodują wiele cierpień i czasem nieodwracalnych skutków
      dla wszystkich zainteresowanych.
      Wydaje mi się, że Twoja siostra odgrywała dotąd rolę tzw. kozła ofiarnego to
      znaczy na niej skupiało się wszystko to co rodzina (w tym i Ty) uważała dotąd
      za złe czy źle funkcjonujące w waszej rodzinie. Dotąd siostra była najmłodsza,
      najsłabsza więc łatwo było Ją w takiej roli "ustawić". Teraz dorosła i zaczyna
      stosować odwet. Zaczęła od Ciebie bo jesteś "słabszy" niż rodzice i łatwiej
      jest Jej Ciebie zaatakować. Jeżeli dłużej taka sytuacja potrwa, to Ty możesz
      stać się kozłem ofiarnym rodzinnych relacji. Oboje nie macie wsparcia u waszych
      rodziców więc dobrze by było gdybyście poszukali jej poza nimi. A jeśli chodzi
      o Ciebie to dobrze by było żebyś zaczął szukać swojego miejsca poza domem. Zbyt
      długie przebywanie w takim piekle może mieć dla Ciebie poważne konsekwencje
      zdrowotne
      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 02.09.02, 14:01
        Konsewkwencje zdrowotne? Nie, to już przesada.. może przesadziłem z tą nerwicą,
        po prostu czuję pewien, nazwijmy to, dyskomfort w obenej sytuacji. Być może
        siostra ma jakieś zainteresowania, ale się z nimi nie ujawnia siedząc całe dnie
        przed telewizorem. Nie pouczam jej, nie doradzam, nie przekonuje do niczego.
        Specjalnie zależy mi by nie wyjść na starszego, wkurzająco "mądralińskiego"
        brata. Krytykowałem ją tylko za to, że w calym swym 20-letniem życiu
        przeczytała może 5 książek nie będacych lekturami szkolnymi. Krytyka dotyczyła
        tej jednaj sprawy. Koniec, kropka. Poza tym w rodzinie wszystki konflikty
        załatwia się w ROZMOWIE. Siostra tego nie chce być może dlatego że (i tu moja
        nieco karkołomna hipoteza) - nie czyta, nie interesuje się praktycznie niczym,
        trudno jej walczyć przy pomocy argumentów, unika rozmów bo czuje się gorsza
        (głupsza? nikt nigdy jej tego nawet nie dał odczuć!). Tak to widzę. Pozdrawiam
        i dziękuję za zainteresowanie.
        • Gość: ania Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: 195.94.218.* 03.09.02, 16:08
          Witam Cie,
          Przeczytałam, pomyślałam i coś napiszę bo podniósł mi się poziom agresji w krwi
          po przeczytaniu rad niektórych osób. Rozumiem Cie i sytuację w której się
          znajdujesz. Wg mnie problem polega na tym że w twojej rodzinie wytworzyła się
          specyficzna atmosfera i będzie ją ciężko zmienić. Wszystkim zależy, tylko nie
          twojej siostrze -i właśnie w tym jest jej siła. Ona ma wszystko gdzieś może
          sobie pozwolić na każde zachowanie bo wie z doświadczenia że nie skończy się to
          dla niej żadnymi poważnymi konsekwencjami. A nawet jeśli np. ją udeżysz to i
          tak będzie górą bo będzie wiedziała że męczysz się z wyżutami sumienia i że
          udało Ci się ją sprowokować. Ciężko mi jest coś poradzić bo sam jestem uwikłana
          w miłość siostrzaną. u mnie nie ma wyzwisk ale jest chora miłość polegająca na
          tym że ja w imię więzów krwi muszę żyć życiem mojej siostry i wszystko jest ok
          gdy mam czas na rozwiązywanie jej problemów, gdy zaczynam żyć własnym życiem i
          odseparowuję się zaczynają się problemy. Ona też czasami potrafi mnie tak
          wkurzyć że mam ochotę ją uderzyć ale niesatety nie jestem mistrzem słowa i nie
          potrafie przelać na"papier" scenki która oddałaby jakie emocje wywołuje jej
          potok słow. Tak więc myślę że komentaże niektórych osób krytykujące twoje
          podniesienie ręki powstały ponieważ osoby takie nigdy nie przeżyły czegoś
          takiego. Podsumowując ciężko Ci będzie tym bardziej że zmienić postepowanie
          twojej siostry nie uda się bez udziału Twoich rodziców. Niestety myślę że
          najszybszym rozwiązaniem jest wyprowadzenie się z domu i odcięcie funduszy
          twojej siostrze. Niech rodzice przestaną dawać jej pieniądze zobaczysz jak
          szybko się zmieni. Będzie krzyczała ale krótko. Jeśli rodzice wytrzymają kilka
          miesięcy zobaczycie zmianę. Zacznie się liczyć z rodzicami a jak się zacznie z
          nimi liczyć to im uda się wpłynąć na jej stosunek do ciebie.
          P.S. bardzo łatwo zapanować nad człowiekiem za pomocą pieniędzy, Gdy twoja
          siostra nie będzie mogła pójść do kina ze znajomymi raz, drugi, trzeci, braknie
          jej na kosmetyki i ciuchy zobaczysz jak doceni wartość pieniądza i jednocześnie
          tych którzy je dają. Nie pozostaje nic innego jak byście teraz wy nad nią
          przejeli kontrolę. pieniądze celowo na konkretną rzecztj 15PLn na kino nie
          więcej tak by nie mogła przyoszczędzić. Musi czuć że coś może stracić. Dalej
          można pójść za złe zachowanie wobec brata- nie dostanie pieniązków na kino.
          I jeszcze jeden pomysł. Jeśli możesz pojedź z nią gdzieś samochodem i zostaw
          poza miastem tak aby nabawiła się strachu i musiała sam dotrzeć z problemami do
          domu. Zostaniesz potem przez nią opsypany obelgami jakich jeszcze jnie
          słyszałeś, ale poczujesz się tak silny psychicznie że żadne słowa z jej strony
          cię już nie urażą a ona poczuję w głębi sercu że nic Ci już nie może zrobić.
          Zaraz pewnie pojawią się komentarze jaka to ja jestem chora dając Ci takie
          rady. Możesz z nich skożystać możesz też je olać. Ale czy chcesz by ten koszmar
          się skończył. To co napisałam można prównać do tresury psa- nagradzanie, i
          uczenie kto ma jaką pozycję. Twój piesek jest trochę duży ale spróbować chyba
          warto :)
    • Gość: msych Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.uznam.net.pl / 192.168.5.* 03.09.02, 16:25
      Tak sie konczy to tak zwane bezstresowe wychowanie corek. Teraz jest juz za
      pozno, ale jakby wczesniej dostala pare razy od ojca solidne lanie to by byla
      dzisiaj spokojniejsza i mniej pyskata.
      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 16:33
        No nie, bez takich głupot jak powyżej. Tu nie chodzi o to by ktoś kogoś bił. Z
        tym dajmy spokój. Odpowiadając Ani: siostra się nie przejmuje, bo wie że
        rodzice i inni ewentualni świadkowie zawsze wezmą jej stronę (no bo jak? taka
        mała, biedna, skrzywdzona przez starszego brata który ją bije... itp.). Ona się
        przyzwyczaiła brać ludzi na litość. Może dlatego tak chętnie wchodzi w rolę
        ofiary. Pozostaję pełen nadziei że jednak ona (i ja zresztą też) dojrzeje,
        zrozumie i zakopie topór wojenny. Najwyższa na to pora!
        • Gość: ania Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: 195.94.218.* 03.09.02, 16:58
          Od jakiegoś czasu przeprowadzam obserwacje i co z nich wynika- w wiekszości
          rodzin jedno z dzieci przyjmuje role roszczeniową tzn. ja jestem taki biednyy,
          mi trzeba pomóc. I wszycscy pomagają no bo on/ona sobie sam nie pomoże. A w
          momencie kiedy nie wytrzymują okazuje się że to ich ukochane dziecko ma dzieci
          i z koleii szkoda tych dzieci. Do czego zmierzam- zauważyłam że zawsze w
          rodzinie jest jedno dziecko któremu wszystko uchodzi płazem i które ustawia
          sobie wszystkich i czym wczesniej przerwie się to tym lepiej bo to będzie się
          ciągnęlo przez całe życie. Musicie przestać się o nią martwić niech sobie sam
          radzi i was nie wciąga w swoje problemy. Jedyna rada- uciekaj od siostry i
          rodziców, bo nie tylko ona jest temu winna, oni też. Tylko mieszkanie z dala od
          nich jest w stanie zmienić twoje relacje w domu. Domyślam się że masz 20+ kilka
          lat. Postaw sobie cel-zdobyć źródła finansowe na wynajęcie np. z kolegami lub
          dziewczyną mieszkania i nie zamartwiaj się siostrą.
          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 17:44
            Widzisz Aniu, szkopuł w tym że ja nie chce sobie dać spokoju z siostrą. To
            jednak ktoś bliski, ktoś z rodziny. I nie chcę jej spisywać na straty (z małą
            nadzieją na poprawę kontaktów... kiedyś...??) Najprawdopodobniej pomieszkamy
            pod jednym dachem jeszcze trochę, w każdym razie nie wyprowadzam się już za
            chwilę. Czy zresztą nie miałoby to posmaku ucieczki od problemu? Uparcie i
            twardo chcę jednak rozwiązać problem w obecnych warunkach :-)
        • papak Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 03.09.02, 18:04
          a ja polecam metodę ignorowania siostry.Jezeli z jej strony to jest tylko gra ,
          to będzie to dla niej bardzo bolesne i bedzie Cię jeszcze bardziej prowokować
          aż jej przejdzie , jeżeli nie to może warto dać jej spokój na kilka dni lub
          nawet tygodni.Cierpliwości kolego!!!
          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 18:12
            papak napisał:

            > a ja polecam metodę ignorowania siostry.Jezeli z jej strony to jest tylko
            gra ,
            >
            > to będzie to dla niej bardzo bolesne i bedzie Cię jeszcze bardziej prowokować
            > aż jej przejdzie , jeżeli nie to może warto dać jej spokój na kilka dni lub
            > nawet tygodni.Cierpliwości kolego!!!

            Dzięki za radę, ale fakt iż zdecydowałem się o całej tej sytuacji napisać na
            forum świadczy właśnie o tym że w mym pojemniku na cierpliwość właśnie
            zaświeciło dno. Po prostu za długo to trwa.
    • Gość: Paulina Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 17:44
      Twoja siostra nie jest juz w okresie buntu, bo nie jest wcale niedojrzala
      panienka. Co o tych sytuacjeach mysla wasi rodzice? Musza sie bardzo
      cieszyc!!! 20 lat panna i dwadziescia kilka kawaler i tluka sie i wyzywaja jak
      male dzieci. Totalnie niedopuszczalne. Na ich miejscu wyrzucilabym was
      obydwoje z domu. Gdybys zyl w Kanadzie i twoja siostra zadzwonilaby raz na
      policje to juz wiecej reki bys na nia nie podniosl, bo bys siedzial w pierdlu.
      Ty nie ponosisz zadnych konsekwencji swoich czynow. Dziwi mnie poza tym twoja
      zbyt intensywna koncentrancja siostra i wszystkim co sie z nia wiaze. Moznaby
      nawet pomyslec ze jestes zaangazowany w nia troche zbyt wiele jak na brata
      przystalo. To na tyle jesliby twoj post byl czyms rzeczywistym. Ja jednak
      mysle, ze ty jestes niewyzytym pedofilem, ktory szuka okazji do wyladowania
      swoich zboczen.
      • Gość: gt Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 17:52
        Nie warto zniżać się do takiego poziomu jak ten list powyżej. Bez komentarza
        zatem.
        • Gość: Paulina Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 18:46
          Raczej to inni nie powinni sie znizac do poziomu faceta, ktory podnosi reke na
          kobiete. Sprobuj wlac innej to zrozumiesz roznice miedzy ta kobieta a
          siostra. Nie wstyd ci??? Jesli twoj list jest rzeczywisty a nie prowokacja
          tylko to sorry.
          • Gość: gt Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 18:55
            Gość portalu: Paulina napisał(a):

            > Raczej to inni nie powinni sie znizac do poziomu faceta, ktory podnosi reke
            na
            > kobiete. Sprobuj wlac innej to zrozumiesz roznice miedzy ta kobieta a
            > siostra. Nie wstyd ci??? Jesli twoj list jest rzeczywisty a nie prowokacja
            > tylko to sorry.

            A Ty naprawdę nie widzisz, że między innymi poprzez dyskusję na tym forum
            próbuję właśnie coś zrobić? Opanować sytuację bez rękoczynów? Zapytałem wprost:
            co gdy ktoś (w tym przypadku siostra) miesza Cię z błotem, czyni to dzień w
            dzień i zdaje się czerpać z tego jakąś perwersyjną przyjemność? Mogę Cie
            zapewnić, że zanim uderzyłem po raz pierwszy, parę miesięcy próbowałem kolejno
            ignorować, rozmawiać, prosić i zrozumieć. I tylko ja próbowałem, druga strona
            dalej swoje. Więc co robić? Udawanie że nic się nie dzieje, że to tylko zły
            dzień siostry, nie wchodzi w grę. Jak reagować?
            • Gość: Paulina Re: ZMIEN PUNKT WIDZENIA NA SIOSTRE !!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 20:12
              Przede wszystkim zapomnij o biciu kogokolwiek, kiedykolwiek. Nie mozesz sobie
              na to pozwolic w stosunku do innych ludzi, nie pozwalaj sobie na to w stosunku
              do niej. To jest poza wszelka dyskusja. Po drugie jak wygladaly wasze relacje
              wczesniej? Przeciez w takiej atmosferze wasi rodzice powinni dawno ducha
              wyzionac. Tego typu sytuacje moglyby byc zrozumiale jak byscie mieli po 10-12
              lat. Nikt nie musi miec kontaktow z rodzenstwem ktorego totalnie nie lubi. Ty
              mozesz zyc bez niej i ona bez ciebie. Dlaczego tak bardzo ci na niej zalezy?
              Mysle, ze ona gra na jakis twoich slabych punktach, bo widzi twoja silna
              reakcje. Jedyna moja rada na to zacznij to naprawde ignorowac, pokaz raz i
              drugi ze cie to nie rusza. Ona po pewnym czasie musi spasowac, tylko nie licz
              ze to nastapi od razu. Mysle, ze za bardzo sie koncentrujesz na niej. Idz
              swoja droga, nia sie nie przejmuj, ani jej zlymi badz dobrymi dniami. Znajdz
              sobie jakies nowe hobby, zapisz sie na kurs jezykowy, albo na silownie,
              zacznij udzielac sie na rzecz osob niepelnosprawnych itp. Chodzi o to abys
              przestal myslec o niej i o tym ze ona bedzie sie z ciebie nasmiewac z
              jakiegokolwiek powodu. Zmienisz w ten sposob punkt widzenia na cala te
              sytuacje, na korzysc dla was wszystkich. Pamietaj to ze sie chowamy w jednym
              domu niekoniecznie musi byc zrodlem nieustajacej milosci i przyjazni miedzy
              rodzenstwem. Juz niedlugo przestaniecie mieszkac pod jednym dachem, zalozycie
              swoje wlasne rodziny i spojrzycie na to z innej perspektywy. Obydwoje
              zaslugujecie na szacunek i pewien dystans w stosunku do siebie, wiec jesli ona
              nie chce cie sluchac to nie nalegaj, nie pouczaj jej, nie dawaj satysfakcji,
              ze cie ignoruje, puszcza glosno muzyke itp. Sprobuj moze na poczatek wyobrazic
              sobie ze ona to obca osoba, ktora tylko jest u was sublokatorka. Pozdrawiam.
              • Gość: gt Re: ZMIEN PUNKT WIDZENIA NA SIOSTRE !!! IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 20:36
                Pytasz dlaczego mi zależy. Po prostu dlatego że to moja siostra. Rodzona,
                teoretycznie bliska mi osoba. I chciałbym mieć z nią conajmniej poprawne
                kontakty. (to chyba nie jest dziwne?) Co do ignorowania raz i drugi, wiesz...
                od początku tych bezsensownych kłótni i tak do maksimum ograniczyłem możliwości
                stykania się z siostrą. Ale póki co mieszkamy w jednym domu i siłą rzeczy
                wpadamy na siebie w różnych momentach. Na to nic poradzić sie nie da. Ale nic,
                próbuję dalej...
          • Gość: eva07 Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 19:55
            Gt nie przejmuj się głupstwami tej niezbyt sympatycznej pani z Kanady, która
            szuka dziury w całym, a temperatura jej zyczliwości do ludzi zamroziłaby
            gejzer. A do "robienia porzadku" z siostrą przystąp metoda prób i błędów.
            Metoda pod tytułem całkowite ignorowanie -może pomóc. Ale ja tam podtrzymuje
            swój pomysł, że nalezy do znudzenia próbowac się dogadac, chocby listownie. W
            tymcelu, jak najwięcej stawiać się w jej położeniu. Acha. Nie wydaje mi sie,
            żeby jedynym wytłumaczeniem czyjegoś agrasywnego zachowania mógł byc fakt, że
            nie czyta książek i siedzi całym i dniami przed telewizoram. Najczęście jest
            odwrotnie - tak robi (tzn. nie czyta książek) bo.... (tu wstawić odpowiednia
            odpowiedź). Pozdrawiam. Zyczę duuuuzo cierpliwości. Ewa.
            • Gość: gt Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 20:05
              Doceniam Twoją życzliwość Ewo, miło otrzymać wsparcie:-) U mnie od dwóch dni
              spokój, siostra nawet dziś odpowiedziała na poranne "dzień dobry" (ostrożne, bo
              już się na tym sparzyłem). Cierpliwość... tak, jej brak mi doskwiera. Ale chyba
              potrafię jeszcze w sobie odnaleźć jakieś nienaruszone dotychczas poklady
              energii - będę próbował...
            • Gość: Paulina Re: eva07 IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 20:28
              Ten twoj list to dla mnie z kolei tylko glupstwa nie wnoszace nic nowego do
              sprawy. Tak naprawde nie wiemy przeciez co jest zrodlem konfliktow miedzy nimi.
              • Gość: eva07 Re: eva07 IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 21:52
                Gość portalu: Paulina napisał(a):

                > Ten twoj list to dla mnie z kolei tylko glupstwa nie wnoszace nic nowego do
                > sprawy. Tak naprawde nie wiemy przeciez co jest zrodlem konfliktow miedzy
                nimi.

                Twoja zyczliwa krytyka mojego wkładu w dyskusję potwierdza jego sensowność. O
                co mi chodziło? o to zeby ktos kto założył ten watek nie poczuł sie nagle bez
                sensu zaszczuwany. Rzeczywiście nikt z nas tu nie ma jakiejś złotej
                recepty,która by cos moga zmienić wjego relacjach z siostrą. Najpewniej więc
                większość robi to co ja: z otrzymanych ulamków informacji (tylko z jednej
                strony) stra się sobie poskładac jakiś obraz i wyobrazic co możnaby z takim
                pasztetem zrobic.Posługuje się przytym zazwyczaj albo więdza ksiązkową i
                zasłyszaną, albo własnymi doświadczeniami. POzdrawiam. E.
                • Gość: Paulina Re: eva07 IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 01:06
                  A nie uwazasz Ewo ze cala ta historia jakos nie chce sie ulozyc logicznie w
                  calosc? Ja nie moge jakos zlapac tu spojnosci. Wedlug mnie albo ktos probuje
                  nas nabic w butelke albo czegos istotnego nam nie mowi.Nie raz juz spotkalam
                  sie tu na forum z watkami ktore zostaly zalozone tylko w celu manipulacji
                  dyskutantami. Ale moze sie myle. Tak czy inaczej nie bede juz wiecej marnowac
                  tu czasu bo moje konkretne propozycje pokojowego rozwiazania kryzysu ( o ile w
                  ogole takowy istnieje) nie znalazly zainteresowania u autora watku.
                  Pozdrawiam .
      • Gość: joker Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: 203.117.67.* 03.09.02, 20:13
        Gość portalu: Paulina napisał(a):

        > Twoja siostra nie jest juz w okresie buntu, bo nie jest wcale niedojrzala
        > panienka. Co o tych sytuacjeach mysla wasi rodzice? Musza sie bardzo
        > cieszyc!!! 20 lat panna i dwadziescia kilka kawaler i tluka sie i wyzywaja
        jak
        > male dzieci. Totalnie niedopuszczalne. Na ich miejscu wyrzucilabym was
        > obydwoje z domu. Gdybys zyl w Kanadzie i twoja siostra zadzwonilaby raz na
        > policje to juz wiecej reki bys na nia nie podniosl, bo bys siedzial w
        pierdlu.
        > Ty nie ponosisz zadnych konsekwencji swoich czynow. Dziwi mnie poza tym twoja
        > zbyt intensywna koncentrancja siostra i wszystkim co sie z nia wiaze.
        Moznaby
        > nawet pomyslec ze jestes zaangazowany w nia troche zbyt wiele jak na brata
        > przystalo. To na tyle jesliby twoj post byl czyms rzeczywistym. Ja jednak
        > mysle, ze ty jestes niewyzytym pedofilem, ktory szuka okazji do wyladowania
        > swoich zboczen.

        Kobieto, mieszkanie w kanadzie chyba ci szkodzi na glowe. Dawno sie tak nie
        usmialem. To ze w Kanadzie sa pojebani to jedno, ale gosc jest w Polsce i ich
        wymysly go nie dotycza. Poza tym twierdzisz ze gosc jest pedofilem po tym co
        napisal ? Buhahahaha, Gdzie ty to wyczytalas ? Normalnie w tym tonie oskarzenia
        chyba tylko inkwizycja rzucala. Przejscie od udezenia siostry do nadmiernego
        zainteresowania nia, a potem do pedofilii. To jest bardzo powazny zarzut i to
        raczej ten facet teraz powinien cie namierzyc i podac do sadu za obraze. Myslec
        mozesz sobie co chcesz, ale ja mysle ze jestes glupia i tyle. A takiego slowa
        jak logika pewnie nawet nie znasz. I szkoda czasu na tlumaczenie ci tego bo
        zeby cos zrozumiec trzeba miec mozg.
        • Gość: Paulina Re: Joker. IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 20:22
          Ty nie znasz zapewne slowa ortografia bo sadzisz bledy gorsze niz dzieci w
          pierwszej klasie szkoly podstawowej. Za przemoc i bicie idzie sie do paki nie
          tylko w Kanadzie, ale i w Polsce. Po trzecie uwazaj zebym ja ciebie nie
          namierzyla i nie zbadala tej twojej bezmozgowej glowki.
          • Gość: Joker Re: Joker. IP: 203.117.67.* 03.09.02, 20:38
            Gość portalu: Paulina napisał(a):

            > Ty nie znasz zapewne slowa ortografia bo sadzisz bledy gorsze niz dzieci w
            > pierwszej klasie szkoly podstawowej.

            Jak sie nie ma czego doczepic to trzeba sie doczepic ortografi. Moze jestem w
            pierwszej klasie podstawowki a i tak madrzejszy od ciebie

            > Za przemoc i bicie idzie sie do paki nie
            > tylko w Kanadzie, ale i w Polsce.

            To po co sie tak chwalisz ta swoja kanada sugerujac ze Polska to jakas dzungla
            i powinnismy sie uczyc prawa od jasnie oswieconych kanadyjczykow ? Czyzby
            jakies kompleksy ?

            Po trzecie uwazaj zebym ja ciebie nie
            > namierzyla i nie zbadala tej twojej bezmozgowej glowki.

            Hahaha, zeby prowadzic jakiekolwiek badania trzeba umiec myslec.
            Poza tym wywinelas sie od pytania jak rozpoznalas w nim pedofila. To bardzo
            przydatna wiedza tak latwo ich rozpoznawac. Podziel sie z innymi. Mysle ze
            twoja metoda moze kiedys w kanadzie stanie sie dowodem sadowym. Gosc napisal na
            forum o kontaktach z siotra i zbyt podejrzanie mocno mu na niej zalezy, no to
            lup go na 20 latek do pierdla za pedofilie, pewnie mialas bys ochote to zrobic.
            Choc podobno najglosniej "lapac zlodzieja" krzycza sami zlodzieje, wiec moze
            chcesz odwrocic uwage od wlanych upodoban, he? No ja bym tam na miejscu
            kanadyjskiej policji internetowej przyjrzal ci sie blizej. Bo cos podejrzanie
            latwo ci sie wszystko kojarzy z jednym, no a coz, glodny o chlebie...
            • Gość: Paulina Re: Joker. IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 20:52
              Ale wypociny dlugie i beznadziejne. Madrzejszy to napewno nie jestes chociaz
              chcialbys byc, no coz pomarzyc mozesz chociaz na forum. Prawo w Kandzie w
              kwestii bicia czlonkow rodziny napewno jest ostrzejsze niz w Polsce. A zbadac
              twoja glowke moge bo mam taki zawod ktory mnie upowaznia do tego.
        • Gość: gt Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 20:42
          Joker! ;-)) Przyznam że osłupiałem gdy Paulina nazwała mnie pedofilem. Nawet
          nie chciało mi się tej bzdury komentować, dlatego dzięki że zrobiłeś to za
          mnie. Czekam na krytykę, ale na poziomie. Pozdrawiam.
          • Gość: Paulina Re: gt IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 21:01
            Po pierwsze zapytalam a nie stwierdzilam ze nim jestes. To zasadnicza
            roznicza.Tu na forum pisza niestety i tacy ludzie, zetknelam sie z tym i
            dlatego jestem nieufna . Po drugie uznalam ze nim nie jestes i cie
            przeprosilam wiec nie powtarzaj juz wiecej tego tematu, bo na drugi raz cie
            nikt nie przeprosi. Swoja droga moze tu jest zawarta odpowiedz na twoje
            nieudane uklady rodzinne, ze ciagniesz dany watek bez potrzeby i ze szkoda dla
            samego siebie.A co sadzisz o biciu kobiety przez mezczyzne tego na razie nie
            napisales. Jestes niewinny odpowiedz na pytanie : co uzasadnia bicie slabszej
            fizycznie osoby przez silniejsza? Jakbys sie czul gdyby ktos silniejszy cie
            uderzyl ? Pozdrawiam.
            • Gość: gt Re: Paulina IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 21:32
              Gość portalu: Paulina napisał(a):

              > Po pierwsze zapytalam a nie stwierdzilam ze nim jestes. To zasadnicza
              > roznicza.Tu na forum pisza niestety i tacy ludzie, zetknelam sie z tym i
              > dlatego jestem nieufna . Po drugie uznalam ze nim nie jestes i cie
              > przeprosilam wiec nie powtarzaj juz wiecej tego tematu, bo na drugi raz cie
              > nikt nie przeprosi. Swoja droga moze tu jest zawarta odpowiedz na twoje
              > nieudane uklady rodzinne, ze ciagniesz dany watek bez potrzeby i ze szkoda
              dla
              > samego siebie.A co sadzisz o biciu kobiety przez mezczyzne tego na razie nie
              > napisales. Jestes niewinny odpowiedz na pytanie : co uzasadnia bicie slabszej
              > fizycznie osoby przez silniejsza? Jakbys sie czul gdyby ktos silniejszy cie
              > uderzyl ? Pozdrawiam.

              Odpowiedziałem Jokerowi na jego wcześniejszy list. Nie ciągnę niepotrzebnie
              watku, tylko wciąż poszukuję rozwiązania. Co sądzę o biciu kobiety przez
              mężczyznę? Oczywiście to potępiam! I dlatego tak poruszyło mnie iż własna
              siostra potrafiła skutecznie sprowokować moją agresję. A furiatem nie jestem.
              Bicie nie stało się początkiem problemów, tylko ich odległym skutkiem. To na
              razie jedyna metoda uspokojenia siostry. Smutne, ale jeśli znasz inna metodę to
              czekam z wytęsknieniem na propozycje. I powtarzam: ignorowanie JUŻ nie wchodzi
              w grę, nie po dosłownie miesiącach złośliwości i kłotni wywoływanych przez
              siostrę. Pozdrawiam i liczę na konstruktywną krytykę.
              • Gość: Paulina Re: gt IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 23:21
                Gt.ja nie mam zamiaru cie krytykowac. Chcialabym pomoc i tobie i twojej
                siostrze, dlatego nie popieram absolutnie tego bicia, bo to eskaluje tylko zle
                uklady miedzy wami. Sprobujcie moze przy pomocy negocjatora zawrzec pakt o
                niagresji. Co przez to rozumiem? Zaangazujcie moze mame, czy tate jako osobe
                postronna. Postarajcie sie nie atakowac wzajemnie, nie wyzywac, nie bic, nie
                docinac zlosliwie powiedzmy przez tydzien. Osoba ktora zlamie uklad placi do
                negocjatora jakas symboliczna kwote za kazdy niesympatyczny akt. Badz inaczej
                zawiescie kartke na lodowce i wpisujcie na niej te sytuacje, zachowania ktore
                was rania ze strony rodzenstwa oraz wszystkie pozytywne, mile zachowania, jak
                chociazby mile dzien dobry. Pozdrawiam.
          • Gość: Joker Re: CZY TO JEST PROWOKACJA PEDOFILA??? IP: 203.117.67.* 03.09.02, 21:18
            Gość portalu: gt napisał(a):

            > Joker! ;-)) Przyznam że osłupiałem gdy Paulina nazwała mnie pedofilem. Nawet
            > nie chciało mi się tej bzdury komentować, dlatego dzięki że zrobiłeś to za
            > mnie. Czekam na krytykę, ale na poziomie. Pozdrawiam.

            Nie ma sprawy, mnie to zbulwersowalo wiec musialem zareagowac. A na Pauline
            szkoda klawiatury, cos wspominala o tym ze ma uprawnienia do badania glowki,
            jesli nie jest neurologiem to psychiatra lub psychologiem a wtedy swpolczuje
            jej pacjentom. Choc moze miala tylko gorszy dzien, masz racje szkoda bzdury
            komentowac.
    • kamfora Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 03.09.02, 20:05

      Dlaczego wlasciwie nie chcesz sie wyprowadzic z domu?
      Czy sie jeszcze uczysz, czy pracujesz?

      Oczekujesz od siosry, ze ona zmieni swoje postepowanie. A jesli nie?
      Masz zamiar sie meczyc?

      A jesli nikt Ci nie zdola doradzic nic sensownego - czy masz sam jakas
      wizje przyszlosci? Na najblizsze lata?
      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 20:11
        kamfora napisała:

        >
        > Dlaczego wlasciwie nie chcesz sie wyprowadzic z domu?
        > Czy sie jeszcze uczysz, czy pracujesz?

        Studiuję, finansowo nie mogę sobie jeszcze (jeszcze!) pozwolić na wyprowadzkę.

        >
        > Oczekujesz od siosry, ze ona zmieni swoje postepowanie. A jesli nie?
        > Masz zamiar sie meczyc?

        Nie i właśnie dlatego szukam rozwiązania. Nie wierzę że wojna między nami musi
        trwać...

        >
        > A jesli nikt Ci nie zdola doradzic nic sensownego - czy masz sam jakas
        > wizje przyszlosci? Na najblizsze lata?

        Lata? To już by był horror prawdziwy. Nie, sądzę że jakimś cudem uda mi się
        rozwiązać problem. Pomogę i jej, i sobie. (chociaż nic na siłę).
        >
    • nieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 03.09.02, 23:02
      CALA rodzina na psychoterapie marsz !

      Czym zajmuje sie siostra i jak jest reakcja waszych rodzicow na te domowe
      awantury, to dane niezbedne dla rozwiklania tego rebusu.

      Mam wrazenie, ze jedynym sposobem by zwrocic na siebie uwage rodzicow jest
      wywolanie przez siostre awantury ( piszesz wyzej,ze jak jej wlejesz,
      to "wszyscy" sie nad nia uzalaja)

      Wszyscy czlonkowie tej rodziny graja swoja gre i kazdy czerpie z niej jakies
      zyski. W przeciwnym razie ( gdyby tych "zyskow" nie bylo) ta zabawa skonczylaby
      sie szybko.

      "Zyskiem" moze byc zwrocenie czyjejs uwagi, zainteresowania, wspolczucia ( to
      siostra), wyladowanie drzemiacej agresji ( ty- bijac siostre jakoby
      sprowokowany jej zachowaniem)... itp itd

      Brak danych o rodzicach, tu doprawdy nie wiem jaka korzysc maja z tego, ze
      dzieci robia sobie wzajem z zycia piekło- na to pytanie odpowiedz sobie sam...
      Moze pozostawili wychowanie corki starszemu bratu i ty upierdliwie i z
      zaangazowaniem rodzicow w ich obowiazkach wyreczasz, co budzi bunt siostry.

      Mnie takze nie podoba sie twoje nadmierne skupienie nad siostra.
      Tobie zalezy na poprawnych stosunkach z siostra, tak przynajmniej deklarujesz,
      ale czuje tu jakis falsz...
      Twoja NAMOLNOSC irytuje mnie przez ekran, wyobrazam sobie, jak czuje sie
      siostra !
      Musisz byc niezwykle "akuratny".

      A daj jej zez swiety spokoj i zajmij sie swoim zyciem.

      Z toba tez "cos nie tak".

      Zatem wracam do poczatku postu :
      CALA rodzina na psychoterapie marsz ( koniecznie z winnymi tej calej sytuacji
      dziwnie nieobecnymi rodzicami)

      nieto
      • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 03.09.02, 23:44
        Moja NAMOLNOŚĆ??? A sądzisz że popierwszej nieudanej próbie pogodzenia się (a
        chyba zgodzisz się ze mna że ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę, no chyba że to
        też "namolne") miałem olać całą sprawę? Czasem miałem na to ochotę, ale
        zaczepiany co i raz (pomimo unikania nawet wzrokowego kontaktu z siostrą) czuję
        się wywołany do tablicy. Psychoterapia powiadasz? A co tam bedziemy robili?
        Otóż najpewniej usiądziemy i POROZMAWIAMY. Czyli zrobimy to, o co
        tak "namolnie" walczę. W ogóle dziwią mnie wypowiedzi sugerujące żebym dał
        sobie spokój, odsunął się od siostry itd. Przecież nie narzucam się jej na siłę
        z moją skromną osobą! Mamy swoje pokoje i swoje oddzielne życia w nich i poza
        nimi. Ale odsunąć się znaczy tracić porozumienie, które później cholernie
        trudno może być nawiązać.

        P.S. Czy członkowie Twojej rodziny udają że Cię nie znają? A może są tak
        namolni jak ja i ośmielają się czasem do Ciebie odezwać?
        • nieto Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? 04.09.02, 00:43
          Gość portalu: gt napisał(a):

          > Moja NAMOLNOŚĆ??? A sądzisz że popierwszej nieudanej próbie pogodzenia się (a
          > chyba zgodzisz się ze mna że ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę, no chyba że
          >to też "namolne") miałem olać całą sprawę?

          Pisales wczesniej, ze sprawa trwa juz kilka lat!!! Tych "prob" bylo zapewne
          baaardzo duzo. Toz to NAMOLNOSC DO KWADRATU !!!

          > Psychoterapia powiadasz? A co tam bedziemy robili?
          > Otóż najpewniej usiądziemy i POROZMAWIAMY. Czyli zrobimy to, o co
          > tak "namolnie" walczę.

          Twoja niechec do psychoterapii tak zywo wyrazona sugeruje, ze wcale ochoty na
          porozumienie nie masz, bo tylko ta droga jest w waszej sytuacji skuteczna.

          Wasz CALY uklad rodzinny jest CHORY.

          Nawet twoje milczenie na temat rodzicow jest jakies podejrzane... Dowiemy sie
          wreszcie czegos o nich? A moze ty sam jestes opiekunem swojej siostry.
          Czy rodzice zyja? Czy mieszkaja z wami? Jak reaguja? To bardzo wazne.

          Fakt,ze niczego o nich nie piszesz , swiadczy, ze nie chcesz... Moze tu jest
          pies pogrzebany ???

          Psychoterapeuta jest konieczny, aby z dystansu powiedziec wam O CZYM nalezy
          porozmawiac, bedzie bardzo pomocnym bezstronnym FACHOWCEM.
          Boisz sie psychoterapii? Boisz sie czegos o sobie dowiedziec? Czy uwazasz, ze
          posiadles wiedze wszelaka ?

          >W ogóle dziwią mnie wypowiedzi sugerujące żebym dał
          > sobie spokój, odsunął się od siostry itd.

          Przeciez wyraznie ona tego chce, chyba dala wystarczajaco duzo sygnalow, ze nie
          zyczy sobie z toba kontaktow, ze sprawiaja jej przykrosc, ze twoja obecnosc ja
          conajmniej drazni.

          To ty nie chcesz przyjac do wiadomosci, ze ktos moze ciebie nie znosic.
          Zrozum wreszcie, ze siostra ciebie gleboko nie lubi i nie jest
          gotowa,przynajmniej w najblizszej przyszlosci, tego stanowiska zmienic.

          Moja rada byla abys dal JEJ spokoj i pozwolil JEJ zyc swoim zyciem...


          > Przecież nie narzucam się jej na siłę z moją skromną osobą!

          To zdanie brzmi falszywie swietoszkowato.
          Przypuszczam, ba, nawet mam pewnosc, ze sie narzucasz, bos upierdliwy !


          > Mamy swoje pokoje i swoje oddzielne życia w nich i poza nimi.

          I niech tak bedzie. I niech to bedzie prawda.


          > Ale odsunąć się znaczy tracić porozumienie, które później cholernie
          > trudno może być nawiązać.

          Chlopie namolnie NAMOLNY!
          Niechze dojdzie do ciebie, ze ona nie chce miec zadnych z toba kontaktow
          (inaczej, po twojemu, niczego z toba nie nawiazywac)

          Zaakceptuj to wreszcie i nie pchaj sie tam, gdzie cie nie prosza.
          Siostra moze nie zechciec ( i ma do tego prawo) nigdy tych kontaktow z toba
          nawiazac. I jej decyzje musisz uszanowac.

          > P.S. Czy członkowie Twojej rodziny udają że Cię nie znają? A może są tak
          > namolni jak ja i ośmielają się czasem do Ciebie odezwać?

          Rany , bo i ja juz trace cierpliwosc :)
          Wyobrazam sobie jak jej trujesz uduchowionym glosikiem pedagogiczne fanfarony.
          Kaznodzieja !
          Nie mam problemow z kontaktami z najblizszymi, sa otwarte szczere i serdeczne,
          czego i tobie zycze.

          Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego tak osaczasz siostre, dlaczego tak bardzo
          chcesz byc obecny w jej zyciu, do czego kontakt z nia jest tobie taki
          potrzebny, dlaczego ten temat jest dla ciebie tak wazny, ze az obsesyjny.
          Co boli CIEBIE i jaka rane TY leczysz...bo mam wrazenie,ze ona tylko przed toba
          sie broni

          nieto

          • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 01:08
            nieto napisała:

            > Pisales wczesniej, ze sprawa trwa juz kilka lat!!! Tych "prob" bylo zapewne
            > baaardzo duzo. Toz to NAMOLNOSC DO KWADRATU !!!

            Sprawa narasta od jakichś dwu lat. Prób było parę jedynie, szybko
            zrezygnowałem widząc jej reakcję. Ale gdy konflikty stały się naprawdę ostre
            stwierdziłem że chyba jednak MAMY O CZYM ROZMAWIAĆ.
            >
            > Twoja niechec do psychoterapii tak zywo wyrazona sugeruje, ze wcale ochoty na
            > porozumienie nie masz, bo tylko ta droga jest w waszej sytuacji skuteczna.
            >
            > Wasz CALY uklad rodzinny jest CHORY.

            Widzisz, narzekasz że milczę o rodzicach (zaraz napiszę jak oni reagują), ale
            już wyrobiłeś(aś?) sobie zdanie o całej rodzinie. Gratuluję przenikliwości i
            zdolności do szybkiej oceny!
            >
            > Nawet twoje milczenie na temat rodzicow jest jakies podejrzane... Dowiemy sie
            > wreszcie czegos o nich? A moze ty sam jestes opiekunem swojej siostry.
            > Czy rodzice zyja? Czy mieszkaja z wami? Jak reaguja? To bardzo wazne.
            > Fakt,ze niczego o nich nie piszesz , swiadczy, ze nie chcesz... Moze tu jest
            > pies pogrzebany ???

            Mieszkamy z rodzicami. Oni starają się łagodzić zadrażnienia, i na ogół to się
            udaje. Ale nie na długo - przy nich siostra nie ośmiela się mnie wyzywać, więc
            jest spokojniej. Prosiłem ich o mediację. Po krótkiej rozmowie (siostra była
            wyraźnie znudzona i niezaiteresowana) uzgodnili z nami obojgiem że postaramy
            się unikać nawzajem i szanować. Następnego dnia rano na powitanie od młodszej
            usłyszałem: "I co? Mamusi synek? Boisz się sam załatwiać sprawy?" I jak mam
            reagować na takie dictum? Oczywiście złośliwości pod moim adresem padały nadal.
            >
            > Psychoterapeuta jest konieczny, aby z dystansu powiedziec wam O CZYM nalezy
            > porozmawiac, bedzie bardzo pomocnym bezstronnym FACHOWCEM.
            > Boisz sie psychoterapii? Boisz sie czegos o sobie dowiedziec? Czy uwazasz, ze
            > posiadles wiedze wszelaka ?

            Nie, moje wcześniejsze posty wyraźnie wskazują, że NIE WIEM. Że szukam
            rozwiązania miotając się. Ale żeby nie obrzucać się wyzwiskami na "dzień dobry"
            nie potzreba chyba specjalistycznej wiedzy psychologa, tylko DOBREJ WOLI.
            Obydwu stron rzecz jasna!
            >
            > Przeciez wyraznie ona tego chce, chyba dala wystarczajaco duzo sygnalow, ze
            nie
            > zyczy sobie z toba kontaktow, ze sprawiaja jej przykrosc, ze twoja obecnosc
            ja
            > conajmniej drazni.
            > To ty nie chcesz przyjac do wiadomosci, ze ktos moze ciebie nie znosic.
            > Zrozum wreszcie, ze siostra ciebie gleboko nie lubi i nie jest
            > gotowa,przynajmniej w najblizszej przyszlosci, tego stanowiska zmienic.
            > Moja rada byla abys dal JEJ spokoj i pozwolil JEJ zyc swoim zyciem...

            OK. A teraz wyobraź sobie że Twoja rodzona matka (mąż, brat, siostra.. do
            wyboru, ktoś z kim mieszkasz) komunikuje Ci pewnego dnia że Cie nie lubi, że
            Twoja obecność ją conajmniej drażni i chce żyć Swoim życiem. Co robisz mądralo?
            Odsuwasz się pokornie, bo to w rodzinie takie normalne...?
            >
            >
            > > Przecież nie narzucam się jej na siłę z moją skromną osobą!
            > To zdanie brzmi falszywie swietoszkowato.
            > Przypuszczam, ba, nawet mam pewnosc, ze sie narzucasz, bos upierdliwy !

            Jasne, nieustannie przesiaduję w jej pokoju i zmuszam do permanentengo
            przebywania ze mną. W ogóle planuję przykuc się do niej łańcuchem i być zawsze
            blisko. Oj, moja złośliwość za Twoją...
            >
            >
            > > Mamy swoje pokoje i swoje oddzielne życia w nich i poza nimi.
            >
            > I niech tak bedzie. I niech to bedzie prawda.
            >
            >
            > > Ale odsunąć się znaczy tracić porozumienie, które później cholernie
            > > trudno może być nawiązać.
            >
            > Chlopie namolnie NAMOLNY!
            > Niechze dojdzie do ciebie, ze ona nie chce miec zadnych z toba kontaktow
            > (inaczej, po twojemu, niczego z toba nie nawiazywac)

            Gdyby naprawdę nie chciała mieć żadnych ze mną kontaktów, to nie zaczepiałaby
            mnie przy każdej okazji.
            >
            > Zaakceptuj to wreszcie i nie pchaj sie tam, gdzie cie nie prosza.
            > Siostra moze nie zechciec ( i ma do tego prawo) nigdy tych kontaktow z toba
            > nawiazac. I jej decyzje musisz uszanowac.

            Jak wyżej. Możemy milczeć, traktować się jak powietrze. Trudno. Ale niech
            obędzie się bez codziennej niemalże dawki wyzwisk z jej strony. Bo słuchać ich
            pokornie nie zamierzam.
            >
            > > P.S. Czy członkowie Twojej rodziny udają że Cię nie znają? A może są tak
            > > namolni jak ja i ośmielają się czasem do Ciebie odezwać?
            >
            > Rany , bo i ja juz trace cierpliwosc :)
            > Wyobrazam sobie jak jej trujesz uduchowionym glosikiem pedagogiczne fanfarony.
            > Kaznodzieja !

            A te zdanie mi też przyszło na myśl czytając Twoje bezcenne pedagogiczne
            porady! Gratuluję! No, no...

            > Nie mam problemow z kontaktami z najblizszymi, sa otwarte szczere i
            serdeczne,
            > czego i tobie zycze.
            >
            Dziękuję.

            > Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego tak osaczasz siostre, dlaczego tak
            bardzo
            > chcesz byc obecny w jej zyciu, do czego kontakt z nia jest tobie taki
            > potrzebny, dlaczego ten temat jest dla ciebie tak wazny, ze az obsesyjny.
            > Co boli CIEBIE i jaka rane TY leczysz...bo mam wrazenie,ze ona tylko przed
            toba>
            > sie broni

            Powtórzę to raz jeszcze: Nie osaczam! Chcę żyć swoim życiem, nie interesuje
            mnie co robi siostra. O ile tylko nie słyszę z jej ust swego imienia w
            towarzystwie różnobarwnych epitetów.

      • Gość: enigma Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.tkb.pl / *.euro-net.pl 04.09.02, 00:02
        nieto napisała:

        > CALA rodzina na psychoterapie marsz !
        >
        > Czym zajmuje sie siostra i jak jest reakcja waszych rodzicow na te domowe
        > awantury, to dane niezbedne dla rozwiklania tego rebusu.
        >
        > Mam wrazenie, ze jedynym sposobem by zwrocic na siebie uwage rodzicow jest
        > wywolanie przez siostre awantury ( piszesz wyzej,ze jak jej wlejesz,
        > to "wszyscy" sie nad nia uzalaja)
        >
        > Wszyscy czlonkowie tej rodziny graja swoja gre i kazdy czerpie z niej jakies
        > zyski. W przeciwnym razie ( gdyby tych "zyskow" nie bylo) ta zabawa
        skonczylaby
        >
        > sie szybko.
        >
        > "Zyskiem" moze byc zwrocenie czyjejs uwagi, zainteresowania, wspolczucia (
        to
        > siostra), wyladowanie drzemiacej agresji ( ty- bijac siostre jakoby
        > sprowokowany jej zachowaniem)... itp itd
        >
        > Brak danych o rodzicach, tu doprawdy nie wiem jaka korzysc maja z tego, ze
        > dzieci robia sobie wzajem z zycia piekło- na to pytanie odpowiedz sobie
        sam...
        > Moze pozostawili wychowanie corki starszemu bratu i ty upierdliwie i z
        > zaangazowaniem rodzicow w ich obowiazkach wyreczasz, co budzi bunt siostry.
        >
        > Mnie takze nie podoba sie twoje nadmierne skupienie nad siostra.
        > Tobie zalezy na poprawnych stosunkach z siostra, tak przynajmniej
        deklarujesz,
        > ale czuje tu jakis falsz...
        > Twoja NAMOLNOSC irytuje mnie przez ekran, wyobrazam sobie, jak czuje sie
        > siostra !
        > Musisz byc niezwykle "akuratny".
        >
        > A daj jej zez swiety spokoj i zajmij sie swoim zyciem.
        >
        > Z toba tez "cos nie tak".
        >
        > Zatem wracam do poczatku postu :
        > CALA rodzina na psychoterapie marsz ( koniecznie z winnymi tej calej
        sytuacji
        > dziwnie nieobecnymi rodzicami)
        >
        > nieto

        Nieto! Jestem zaskoczona trafnoscia Twojej odpowiedzi. Uwazam, ze nadaje sie
        ona do ostatecznego podsumowania calego watku.
        Brat nie przyjmie zadnej konstruktywnej krytyki, do wszystkich propozycji ma
        zastrzezenia - nie wiadomo, po co wchodzil na forum, jesli wszystko wie lepiej.
        Ambitny czlowiek by po prostu odpuscil, ale gt tego nie zrobi. Za bardzo lubi
        byc w centrum zainteresowania.

        Nic nie wiem o siostrze - ale miala dziewczyna chociaz chwile spokoju, gdy
        brat produkowal sie przed ekranem.
        Pozdrawiam Ciebie i Pauline.


        • Gość: gt Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 00:15
          Ale mnie rozszyfrowalaś, coś podobnego. Mam czelność odnosić się do kolejnych
          kometarzy mojego wątku - ani chybi kreuję się na gwiazdę, nie? I nie przyjmuję
          krytyki.. a gdzie ona? Tylko konstruktywna proszę. A nie tylko "na
          psychoterapię marsz!"

          P.S. Dziwni z was ludzie (do Pauliny, Nieta..). Radzicie mi, bym najlepiej dał
          sobie spokój z siostrą. Staniemy się wtedy dla siebie zupełnie obcy - i
          faktycznie! Kłótnie znikną! Genialne...
          • Gość: mamosz Re: Jak poradzić sobie z siostrą?? IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 04.09.02, 00:49

            A czy ta Twoja siostra nie ma jakichś poważnych klopotow ze soba bo to mi na to
            wygląda? Może daj jej spokoj przez chwilę upora się dziewczyna ze swoimi
            problemami to jej przejdzie. Zastanawialeś sie czy z nia jest wszystko w
            porzadku,może depresja? Nie myslałes,ze może ona cos bierze bo to zachowanie
            jest strasznie dziwne rzeczywiście.
          • Gość: Paulina Re: Rozwiazaniem jest szczerosc !!!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 00:54
            A w ktorym momencie powiedzialam abys sobie siostre odpuscil? Dalam ci
            konkretne rady jak rozwiazac ewentualnie te sytuacje(pomoc negocjatora, czy
            pisanie wzajemnych zali na kartce), ale to cie w ogole nie zainteresowalo,
            wiec tak naprawde o co ci idzie? Skoncz te zabawe i napisz prawde. Napisalam
            abys jej nie bil ( o ile w ogole kogokolwiek fizycznie bijesz, bo teraz to
            nawet mysle, ze to tylko w twojej glowie to bicie). Nie jestesmy tu pewni
            wlasciwie niczego nawet jej wieku, bo raz piszesz ze jest w okresie buntu i
            przekory, a zapytany ile ona ma wlasciwie lat piszesz ze ma 20, co raczej na
            wiek buntu i przekory nie wyglada. Raz piszesz ze ja ignorujesz zeby za chwile
            stwierdzic, ze na to nie ma juz miejsca tylko na bicie. To wszystko wyglada mi
            na pewna niedojrzalosc emocjonalna. Moze i ty i ta twoja siostra( jesli ja w
            ogole posiadasz) jestescie bardzo mlodzi i ona jest w domu wedlug ciebie
            faworyzowana a ty nie? Tak czy inaczej masz problem , badz szczery i napisz
            prawde, albo nie zajmuj juz ludziom wiecej czasu. Pozdrawiam.
            • Gość: gt Re: Rozwiazaniem jest szczerosc !!!! IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 01:18
              Oj, Paulina, masz chyba jakąś obsesję podejrzliwości. Czy myślisz że ta cała
              sytuacja mnie bawi? Że sobie to zmyśliłem i teraz rechoczę przed monitorem
              czytając Twoje wypowiedzi? Jeśli mi nie wierzysz to nie pisz. Liczę na poradę,
              a nie ciągłe tłumaczenie się że, nie jestem wielbłądem.

              Co do siostry. Ma (Paulina!) NAPRAWDĘ 20 lat, jest niedojrzała. Pokornie
              przyznaję że ja też. Ale mamy problem i chcę go rozwiązać. Więc?
              • Gość: Paulina Re: Rozwiazaniem jest szczerosc !!!! gt IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 01:22
                Wiec dalam ci dwie rady. Jesli masz ochote to prosze sprobuj , jesli nie
                zapomnij o wszystkim o czym pisalam i nie wspominaj mnie zle. Ja naprawde
                niezaleznie od wszystkiego polubilam cie. Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość: gt Re: Rozwiazaniem jest szczerosc !!!! gt IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 01:29
                  Gość portalu: Paulina napisał(a):

                  > Wiec dalam ci dwie rady. Jesli masz ochote to prosze sprobuj , jesli nie
                  > zapomnij o wszystkim o czym pisalam i nie wspominaj mnie zle. Ja naprawde
                  > niezaleznie od wszystkiego polubilam cie. Pozdrawiam serdecznie.

                  Dzięki. Ja również serdecznie Cię pozdrawiam. Miło mi że dyskusja, choć
                  trudna, utrzymała jednak pewien poziom. Hej!
          • nieto Niech radza FACHOWCY 04.09.02, 01:03
            Gość portalu: gt napisał(a):


            >I nie przyjmuję
            > krytyki.. a gdzie ona? Tylko konstruktywna proszę. A nie tylko "na
            > psychoterapię marsz!"

            "Na psychoterapie marsz" to najbardziej KONSTRUKTYWNA i sluszna rada, jaka moge
            ci tu udzielic. Z twoich reakcji wynika,ze ta psychoterapia jest niezbedna i to
            w terminie mozliwie najszybszym


            > P.S. Dziwni z was ludzie (do Pauliny, Nieta..). Radzicie mi, bym najlepiej
            >dał sobie spokój z siostrą.

            Jestes nieprzemakalny , jakie to smutne :(
            JEJ daj spokoj ( przy okazji : czytaj uwaznie teksty).

            Jesli wieloletnie proby "porozumienia" jakie stosowales nie przynosza skutku to
            znaczy, ze METODA jest zla. Dlatego odsylam cie do fachowca od tych spraw.

            > Staniemy się wtedy dla siebie zupełnie obcy - i
            > faktycznie! Kłótnie znikną! Genialne...

            Uwazasz, ze teraz NIE jesteście sobie OBCY ?????
            Zaiste dziwna "bliskosc" was laczy, PATOLOGICZNA. Jesli taka bliskosc jest dla
            ciebie cenniejsza od spokoju to cos chyba nie tak ?

            Powtarzam. Wasza rodzina jest chora. Trzeba leczyc rodzine.

            Siostra moze byc osoba z was NAJZDROWSZA, ona moze jeszcze ma sile walczyc z
            jakims miazdzacym mlynem. Ze nieudolnie i rozpaczliwie, trudno sie dziwic,
            zwazywszy jej wiek i zapewe traumy, jakie przezyla.
            Wspolczuje jej.

            nieto
            • Gość: Paulina Re: Niech radza FACHOWCY , DOBRA RADA!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 01:18
              Dobra rada Nieto. Ja zaczelam sie zastanawiac jednak czy to bicie i ta siostra
              w ogole istnieja fizycznie ? Facet bije regularnie kobiete lat 20? Watpliwe(
              chyba ze moze w myslach) ? Mysle ze jesli ona istnieje to moze jest
              faworyzowana kilkunastoletnia dziewczynka, a gt jej niezbyt starszym bratem.
              Krotko mowiac to dzieci. Co o tym sadzisz? Pozdrawiam. Tak czy inaczej mnie
              jest juz szkoda spedzac tu wiecej czasu. Pozdrowienia dla wszystkich
              forumowiczow.
              • Gość: gt Re: Niech radza FACHOWCY , DOBRA RADA!!!! IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 01:26
                Gość portalu: Paulina napisał(a):

                > Dobra rada Nieto. Ja zaczelam sie zastanawiac jednak czy to bicie i ta
                siostra
                > w ogole istnieja fizycznie ? Facet bije regularnie kobiete lat 20? Watpliwe(
                > chyba ze moze w myslach) ? Mysle ze jesli ona istnieje to moze jest
                > faworyzowana kilkunastoletnia dziewczynka, a gt jej niezbyt starszym bratem.
                > Krotko mowiac to dzieci. Co o tym sadzisz? Pozdrawiam. Tak czy inaczej mnie
                > jest juz szkoda spedzac tu wiecej czasu. Pozdrowienia dla wszystkich
                > forumowiczow.

                Tak Paulina. Już wiem że masz obsesję podstępnych forumowiczów, którzy
                wszystko zmyślają. A co tam doktor mówi, hę?
                • Gość: Paulina Re: Niech radza FACHOWCY , DOBRA RADA!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 01:29
                  Gt nie psuj wszystkiego. Sam nie chcesz porady lekarskiej to innym jej tez nie
                  doradzaj. Pa, pa
            • Gość: gt Re: Niech radza FACHOWCY IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 01:23
              No ręcę opadają do samej podłogi! "Rodzina patologiczna"? "Miażdżącym młynem"?
              Ech...

              P.S. Wiesz, ja będę jednak obstawał przy zdaniu, że na psychoterapię idzie się
              po wyczerpaniu innych dostepnych środków. Że specjalista to taka ostateczność.
              A dlaczego nie spróbowac spokojnie, w kręgu rodziny? Może problem jest mały i
              da się go szybko rozwiązać? Ale tego się nie dowiemy, bo chcieć muszą obydwie
              strony, a nie tylko jedna. Pozdrawiam.
              • Gość: Paulina Re: Niech radza FACHOWCY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 01:33
                Gość portalu: gt napisał(a):


                > A dlaczego nie spróbowac spokojnie, w kręgu rodziny? Może problem jest mały
                i
                > da się go szybko rozwiązać?
                Jak to spokojnie, przeciez ponoc ja bijesz? To sa te twoje spokojne metody?
                • Gość: gt Re: Niech radza FACHOWCY IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 01:41
                  Gość portalu: Paulina napisał(a):


                  > Jak to spokojnie, przeciez ponoc ja bijesz? To sa te twoje spokojne metody?

                  Moje spokojne metody to ROZMOWA. Przeliterować? A że dochodzi do bicia to jest
                  już dramat. I między innymi po to by go uniknąć założyłem ten wątek.
                  • Gość: Paulina Re: ON NIKOGO NIE BIJE TYLKO MARZY ZE BIJE IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 13:25
                    Ale z ciebie ZLOSLIWA KANALIA. Przeliterowac??? Wiesz ty jestes mieczak i
                    slabeusz. A bijesz sie tylko tu na forum z ludzmi bo w swoim domu to siedzisz
                    jak ta mysz pod miotla i nie smiesz wydac z siebie glosu.
              • Gość: carduus Re: Niech radza FACHOWCY IP: 10.30.1.* 04.09.02, 12:39
                "Rodzina patologiczna"?
                *************
                No jasne, że patologiczna. Bo patologia to także takniezdrowe uklady jak u was
                a nie tylko alkoholizm i środowisko kryminogenne.


                > A dlaczego nie spróbowac spokojnie, w kręgu rodziny? Może problem jest mały i
                > da się go szybko rozwiązać?
                *****************
                Bo już próbowałeś i jak widac nie przynosi to żadnych efektów. Czy dwa lata
                bezskutecznych prob to jeszcze mało? Ile to musi potrwać, żebys zrozumiał, że
                sytuacja jest zbyt skmplikowana, żebys sobie z nią sam umiał poradzić.
                Problem nie jest maly i nie udało się go szybko rozwiązać.

                A poza wszystkim jakoś nieświeżo mi to pachnie. Rodzice jako strona są
                praktycznie rzecz biorąc bierni (próby miediacji podejmowali tylko na Twoją
                prośbę i były to próby mało zdecydowane). Siostra wygląda na osobę szalenie
                samotną i juz samo to jest wystarczającym powodem, żeby jej współczuć. A ty
                chyba jednak ukrywasz coś istotnego dla sprawy. Może to tylko jakieś
                bezpodstwane podejrzenie z mojej strony, ale czy to nie dziwne, że takie
                podejrzenia ma więcej osób? Tak się ciekawie składa, że wypowiedzi osób, które
                węszą tu jakies "niedopowiedzenia" , traktujesz oględnie mowiąc, jak brednie i
                to też jest jakąś wskazówką.
                I jeszcze jedno. Jak to się zaczęlo. Z dnia na dzień? Spotkała cię w
                przedpokoju i obrzuciła stekiem wyzwisk? Bez powodu? Na dzień dobry? Spróbuj
                skojarzyc to z jakimś wydarzeniem, cos musiało się stać, jesli wasze stosunki
                przedtem były przynajmniej poprawne. A może zrobiłes coś brzydkiego, o czym
                sądzisz, że ona nie wie, choć ona wie? I może dlatego, że wie, tak na ciebie
                reaguje?
                Carduus
              • nieto Re: Niech radza FACHOWCY i to SZYBKO 04.09.02, 18:01
                Gość portalu: gt napisał(a):

                > No ręcę opadają do samej podłogi! "Rodzina patologiczna"? "Miażdżącym
                młynem"?
                > Ech...

                gt jesteś nieprzemakalny, juz to slyszales... Niewiele rozumiesz z tego co
                dzieje sie w twoim domu, niewiele rozumiesz z tego, co tu do ciebie piszemy...
                Jak najbardziej RODZINA PATOLOGICZNA. Czy norma jest że kontakty
                dwudziestokilkuletniego rodzenstwa od 2 lat polegaja na biciu i wyzwiskach?

                Czy brak mozliwosci porozumienia sie przez 2 lata to norma? Czy rozmyta
                obecnosc-nieobecnosc rodzicow to norma, zwlaszcza w tak napietej sytuacji ?

                > P.S. Wiesz, ja będę jednak obstawał przy zdaniu, że na psychoterapię idzie
                >się po wyczerpaniu innych dostepnych środków. Że specjalista to taka
                >ostateczność.

                To juz jest ostatecznosc i specjalista jest tutaj jak najbardziej wskazany.
                Przyjrzalby sie wam wszystkim i przede wszystkim tobie ;)
                Ty wyczerpales wszystkie dostepne srodki, widzisz przeciez ,ze krecisz sie kolo
                wlasnego ogona ( widzisz, czy nie ???)

                Napisales takze :

                >Moje spokojne metody to ROZMOWA.
                >Przeliterować? A że dochodzi do bicia to jest już dramat. I między innymi po
                >to by go uniknąć założyłem ten wątek.

                Przyznajesz, ze dzieje sie "dramat". To nie jest zatem patologia?
                Dalej obstajesz przy tym, ze to norma zycia rodzinnego?
                Czytasz agresje w twoim syczacym : "przeliterowac" ?


                > A dlaczego nie spróbowac spokojnie, w kręgu rodziny?

                Jakos rodziny nie widac; widac ciebie- swietoszkowatego, nawiedzonego i
                upierdliwego faceta przekonanego o niezachwianej slusznosci swojego
                postepowania.

                W twoim uporze jest jakas niepokojaca patologia, poczucie racji i misji,
                przeprowadzenia czegos co sobie uplanowales za wszelka cene.Ty wcale nie chcesz
                naszych rad.
                Masz rysy psychopatyczne, jestes NIEBEZPIECZNY.
                Siostra walczy z toba, bo sie broni, musiales ja niezle skrzywdzic...

                Im dluzej ciebie czytam, tym bardziej jestem przekonana, ze to TY jestes winien
                calej sytuacji, to ona jest ofiara i to ona wymaga jak najszybszej pomocy
                wsparcia i odizolowania od ciebie.

                >Może problem jest mały i
                > da się go szybko rozwiązać?

                Bredzisz!
                Jesli to co piszesz jest prawda, nie zadna glupia prowokacja, to problem jest
                DUZY i nie rozwiazesz go ani sam ani szybko !

                >Ale tego się nie dowiemy, bo chcieć muszą obydwie
                > strony, a nie tylko jedna. Pozdrawiam.

                No , troche dotarlo. Zrozumiales, ze siostra porozumienia NIE CHCE.
                To pierwsza jaskolka na drodze do twojego zmadrzenia.
                NIE CHCE I MA PRAWO NIE CHCIEC.
                Ona jest osobna istota i NIE MUSI CHCIEC TEGO CO TY.

                Nie pozdrawiasz. Jestes wsciekly na poddobnych do mnie, ktorzy "nie trzymaja"
                twojej strony i osmielaja sie miec odmienne zdanie od ciebie. Tylko my mamy
                szczescie nie mieszkac z toba pod jednym dachem, uffff.

                Jeszcze jedno. Podejrzewam,ze nie napisales prawdy i niezle poprzekrecales
                fakty, ktore ujawniles. Moge podejrzewac, ze nie jestes bratem tej dziewczyny,
                ale OJCEM, bo dlaczego ciagle ani slowa o rodzicach ...hmmmm....

                Jesli chcesz pomocy, badz na nia OTWARTY i nie klam.
                Inaczej psu na bude twoje tu pisanie i nasz spedzony z toba czas.

                Zegnam
                nieto




                • Gość: radke Re: Niech radza FACHOWCY i to SZYBKO IP: *.lukow.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 11:09
                  Witaj Nieto,

                  To co piszesz jest, dla mnie, bardzo sensowne. Ciesze sie,
                  ze piszesz w tym watku. Szkoda tylko, ze autor watku jakos
                  nie bardzo jest zainteresowany tym co tu do niego pisza.

                  Z kazdym watkiem i ja staje sie bardziej podejrzliwy
                  co do szczerosci autora.

                  > Jakos rodziny nie widac; widac ciebie- swietoszkowatego, nawiedzonego i
                  > upierdliwego faceta przekonanego o niezachwianej slusznosci swojego
                  > postepowania.
                  >
                  > W twoim uporze jest jakas niepokojaca patologia, poczucie racji i misji,
                  > przeprowadzenia czegos co sobie uplanowales za wszelka cene.Ty wcale nie
                  > chcesz naszych rad.
                  > Masz rysy psychopatyczne, jestes NIEBEZPIECZNY.
                  > Siostra walczy z toba, bo sie broni, musiales ja niezle skrzywdzic...
                  >
                  > Im dluzej ciebie czytam, tym bardziej jestem przekonana, ze to TY
                  > jestes winien
                  >
                  > calej sytuacji, to ona jest ofiara i to ona wymaga jak najszybszej pomocy
                  > wsparcia i odizolowania od ciebie.

                  ...

                  > Nie pozdrawiasz. Jestes wsciekly na poddobnych do mnie, ktorzy "nie
                  trzymaja"
                  > twojej strony i osmielaja sie miec odmienne zdanie od ciebie. Tylko my mamy
                  > szczescie nie mieszkac z toba pod jednym dachem, uffff.
                  >
                  > Jeszcze jedno. Podejrzewam,ze nie napisales prawdy i niezle poprzekrecales
                  > fakty, ktore ujawniles. Moge podejrzewac, ze nie jestes bratem tej
                  > dziewczyny, ale OJCEM, bo dlaczego ciagle ani slowa o rodzicach...
                  > hmmmm....
                  >
                  > Jesli chcesz pomocy, badz na nia OTWARTY i nie klam.
                  > Inaczej psu na bude twoje tu pisanie i nasz spedzony z toba czas.

                  Gt, przeczytaj sobie takie pozycje:

                  1. "Toksyczni rodzice" Suzanne Forward
                  2. "Monika B. Nie jestem juz wasza coreczka"

                  3. Wiele innych pozycji wartych polecenia (moze ktos cos doda?),

                  to moze wtedy nie wydadza Ci sie bzdura podejrzenia o pedofilstwo itp.

                  pozdrawiam
                  Radke
                  • nieto Re: Niech radza FACHOWCY i to SZYBKO 08.09.02, 11:41
                    Gość portalu: radke napisał(a):

                    > Witaj Nieto,
                    >
                    > To co piszesz jest, dla mnie, bardzo sensowne. Ciesze sie,
                    > ze piszesz w tym watku. Szkoda tylko, ze autor watku jakos
                    > nie bardzo jest zainteresowany tym co tu do niego pisza.

                    Dziekuje :)

                    Z reakcji autora watku ( ucieczka ) mozna podejrzewac, ze trafiony zostal w
                    samo sedno a taka reakcja potwierdza JEGO klopoty emocjonalne i nieszczerosc.

                    Zalozyl watek, by uzyskac poparcie i wspolczucie dla siebie i slowa potepienia
                    dla "siostry" a dostal takze spora dawke krytyki, oslonieto jego kretactwo.

                    To nie moglo podobac sie komus o takiej konstrukcji psychicznej.
                    Obawiam sie, ze swoje poglebione tym prztyczkiem w nos frustracje wyzyje
                    na "siostrze".

                    W rodzinie z postu nalezy jak najszybciej interweniowac, obawiam sie o los
                    dziewczyny prawdopodobnie dreczonej moralnie.

                    > Gt, przeczytaj sobie takie pozycje:
                    > 1. "Toksyczni rodzice" Suzanne Forward
                    > 2. "Monika B. Nie jestem juz wasza coreczka"
                    > 3. Wiele innych pozycji wartych polecenia (moze ktos cos doda?)

                    On nie przeczyta niczego, jak i dotad nie czytal ( kompletna ignorancja nt
                    patologii w rodzinie) On WIE WSZYSTKO.

                    gt jesli jeszcze zagladasz na ten watek prosze, udaj sie do SPECJALISTY ze
                    swoimi problemami i to jak najszybciej, dla twojego dobra i twoich najblizszych.
                    Jesli cala te historie wymysliles, tymbardziej...

                    nieto


                    • rlitwin Re: Niech radza FACHOWCY i to SZYBKO 08.09.02, 16:33
                      nieto napisała:

                      > Z reakcji autora watku ( ucieczka ) mozna podejrzewac, ze trafiony zostal w
                      > samo sedno a taka reakcja potwierdza JEGO klopoty emocjonalne i nieszczerosc.
                      >
                      > Zalozyl watek, by uzyskac poparcie i wspolczucie dla siebie i slowa
                      potepienia
                      > dla "siostry" a dostal takze spora dawke krytyki, oslonieto jego kretactwo.
                      >
                      > To nie moglo podobac sie komus o takiej konstrukcji psychicznej.
                      > Obawiam sie, ze swoje poglebione tym prztyczkiem w nos frustracje wyzyje
                      > na "siostrze".
                      >
                      > W rodzinie z postu nalezy jak najszybciej interweniowac, obawiam sie o los
                      > dziewczyny prawdopodobnie dreczonej moralnie.

                      zgadzam sie.

                      > On nie przeczyta niczego, jak i dotad nie czytal ( kompletna ignorancja nt
                      > patologii w rodzinie) On WIE WSZYSTKO.

                      sluszna uwaga.

                      pozdrawiam wszystkich cieplo
                      Radke

                      ps. (zarejestrowalem sie w koncu, stad zmiana nick'a)
        • Gość: Paulina Re: Enigma IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 00:58
          Ja rowniez pozdrawiam cie serdecznie.
    • Gość: Kaja Re: IP: 217.11.141.* 04.09.02, 10:32
      jesteś bardzo męczący

      po pierwsze
      nie napisałeś wystarczająco dużo i jasno o całej rodzinie
      ludzie, którzy na forum proszą o radę, piszą w poście co i jak, a potem
      czekają, czytają i ewentualnie coś dodają od siebie
      ty ciągle masz poczucie, że jesteś atakowany i ciągle chcesz się bronić, stąd
      te częste posty

      po drugie
      jest różnica, czy to matka, ojciec, czy brat lub siostra komunikuje ci, że cię
      nie lubi, że ją lub jego drażnisz i że chce żyć własnym życiem
      gdy mówi to siostra lub brat to naprawdę możesz dać sobie spokój i nie próbować
      się porozumieć

      po trzecie
      "Co sądzę o biciu kobiety przez mężczyznę? Oczywiście to potępiam! I dlatego
      tak poruszyło mnie, iż własna siostra potrafiła skutecznie sprowokować moją
      agresję. A furiatem nie jestem. Bicie nie stało się początkiem problemów, tylko
      ich odległym skutkiem. To na razie jedyna metoda uspokojenia siostry."

      dno
      tłumaczysz sobie, że ona cię sprowokowała
      bić nie można, koniec i kropka! i nie gadaj, że ona cię skutecznie
      sprowokowała, bo kiedyś możesz uderzyć inną osobę i znaleźć sobie
      usprawiedliwienie, że cię sprowokowała i to jej wina, bo przecież ty furiatem
      nie jesteś
      pisałeś, że aniołkiem nie jesteś, no właśnie, to może napisz, jaki jesteś dla
      siostry naprawdę
      • Gość: gt Re: IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 04.09.02, 12:35
        Gość portalu: Kaja napisał(a):

        > nie napisałeś wystarczająco dużo i jasno o całej rodzinie
        > ludzie, którzy na forum proszą o radę, piszą w poście co i jak, a potem
        > czekają, czytają i ewentualnie coś dodają od siebie
        > ty ciągle masz poczucie, że jesteś atakowany i ciągle chcesz się bronić, stąd
        > te częste posty

        Nie, ja się męczę z problemem i wciąż szukam wyjścia. A częste posty? Staram
        się na bierząco odpowiadać.
        >
        > po drugie
        > jest różnica, czy to matka, ojciec, czy brat lub siostra komunikuje ci, że
        cię
        > nie lubi, że ją lub jego drażnisz i że chce żyć własnym życiem
        > gdy mówi to siostra lub brat to naprawdę możesz dać sobie spokój i nie
        próbować
        > się porozumieć

        A niech żyje sobie własnym życiem, tylko NIECH MNIE NIE ZACZEPIA! Powtarzam to
        po raz n-ty.
        >
        > po trzecie
        > "Co sądzę o biciu kobiety przez mężczyznę? Oczywiście to potępiam! I dlatego
        > tak poruszyło mnie, iż własna siostra potrafiła skutecznie sprowokować moją
        > agresję. A furiatem nie jestem. Bicie nie stało się początkiem problemów,
        tylko
        > ich odległym skutkiem. To na razie jedyna metoda uspokojenia siostry."
        > dno
        > tłumaczysz sobie, że ona cię sprowokowała
        > bić nie można, koniec i kropka! i nie gadaj, że ona cię skutecznie
        > sprowokowała, bo kiedyś możesz uderzyć inną osobę i znaleźć sobie
        > usprawiedliwienie, że cię sprowokowała i to jej wina, bo przecież ty furiatem
        > nie jesteś
        > pisałeś, że aniołkiem nie jesteś, no właśnie, to może napisz, jaki jesteś dla
        > siostry naprawdę

        No widzisz, powtarzasz jak mantrę: "bić nie wolno". Ale co mam zrobić gdy ona
        doprowadza mnie do białej gorączki? "to jest dno, bić nie wolno". Proszę o
        rozwiązanie. Pisałem że po tylu miesiącach już nie potrafię się opanować. Poza
        tym ona jest dorosła, odpowiada za swoje czyny. Gdy Ty świadomie będziesz
        drażnić np. psa sąsiada i w końcu pies Cię ugryzie, to kto będzie winny? Sąsiad?
        Chociaż i tak domyślam się co mi odpowiesz... "bić nie wolno, to dno.."
        • Gość: Kaja Re: IP: 217.11.141.* 04.09.02, 12:50
          no coż, skoro porównujesz siebie do psa, bądź co bądź nieco mniej
          inteligentnego niż człowiek...
          powtarzam: pisałeś, że aniołkiem nie jesteś, to może napisz, jaki jesteś dla
          siostry naprawdę



        • Gość: Kaja Re: IP: 217.11.141.* 04.09.02, 12:55
          tak, to jest jedna z rad, masz jej już nigdy nie uderzyć, ale jak widzę, ta
          rada nie przypadła ci do gustu, bo ciągle masz jakieś ale
          może jak będę to często powtarzała, wreszcie to do ciebie dotrze
        • Gość: eva07 CIEKAWY WĄTEK uparciucha IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 02:12
          Nie powiem, ze jestes "namolny" bo to nie o to chodzi. Natomiast jestes
          nadzwyczaj UPARTY. I nie chodzi tu o relacje z siostrą, tylko o to, że
          potrafisz ludziom na forum powtrzać 5 razy to samo. Jak zauwazyłeś osoby, które
          z jakichś (bardziej lub mniej racjonalnych przyczyn)nie bardzo cię na Forum
          polubiły nie tylko nie daja sie przekonać, ale doprowadza je to do coraz
          bielszej gorączki. Tak więc jasno widać, że prostym uporem wiele się nie
          zdziała. Po pierwsze nalezy zmieniać i dostosowywac metody do sytuacji. Po
          drugie starać sie rozumieć co do ciebie mówią nawet włącznie z podtekstami
          (choć niektórzy w tym dochodzą do absurdu - co prawda to prawda). Natomiast
          twój problem (tak jak wyglada tu na forum) jest taki, że wyrabiasz sobie na
          sprawe pewna opinie i trzymasz się jej kurczowo. W tym przypadku prawie wszyscy
          piszą ci "musza istniec jakies powody zachowania twojej siostry" (choćby
          najbardziej subiektywne ale jakieś). Musisz spróbować się zastanowić nad tym
          wszystkim także od drugiej strony. Nie wiem jak masz to zrobić, ale powinienes
          spróbować. Pisza ci tez wszyscy, że musi miec na to wpływ jakiś uklad rodzinny.
          Ale chyba nie bardzo do ciebie dociera. Zastanów się: jeżeli sytuacja rodzinna
          jest zupełnie normalna i dobra (nikt dla nikogo nie był niesprawiedliwy, nikt
          nikogo nie faworyzował, ty nie zajmowałeś się wychowaniem siostry zamiast
          rodziców itd), jesli ty zachowujesz się dobrze, przyjaźnie i bez wyższości
          wobec siostry, to problem musi tkwić w niej. Może jest taka PASKUDNA z natury?
          A skoro jest, to co ty możesz zmienić? Więc dochodzimy do absurdu. Jesli jej
          zachowanie nie ma żadnych przyczyn, to nie mozna tez wymyslić co zrobić.
          Zas "wyizolować" się nie chcesz. I po co dyskutowac i się zastanawiać.
          Kompletne błedne koło.
          Masz oczywiście prawo nie pisac o tym jak byliscie wychowywani, nie pisac o
          matce, ojcu, ale przynajmniej ty sam się nad tym zastanów w cichości ducha.
          Z tym rozdmuchiwaniem bicia to oczywiście gruba przesada. Nie sadze, żebys był
          typem faceta - damskiego boksera. Chodzi tylko o to, że pare razy kompletnie
          wyszedłeś z siebie.(Jakas taka scena typu: "zamknij sie wreszcie ty głupa
          gówniaro...i dalszy ciąg w postaci rekoczynów)Ale skoro wyszedłes, to dobrze
          nie jest.A przy tym uparty jestes jak osioł (z szacunkiem dla zwierząt mądrych
          i pracowitych). Ewa.
Pełna wersja