Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić?

04.09.05, 21:34
Witam
mam mały (w stosunku do dawnych czasów;) problem z mamą. Nie rozmawia od 12
lat z moimi teściami. Od chwili kiedy wyprowadziłam sie z domu i zamieszkałam
z chłopakiem, potem mężem. Wbrew jej woli. Jestem jedynaczką, mama
wychowywała mnie sama. Układało nam sie raczej kiepsko, wyprowadziłam sie bo
miałam dość kłótni, emocjonalnej szamotaniny.. Moja mama oskarżała mojego
chłopaka i jego rodziców o manipulację. Ma do nich (rodziców) żal, że "nie
odwieźli mnie do domu"... - chociaż byłam dorosła, chłopak też, mieszkaliśmy
osobno, znalismy się 4 lata... Dziś rozumiem, że nie radziła sobie z moim
dorastaniem, odchodzeniem...
Potem mama długo (z 9 lat?) nie odwiedzała.. męża nie lubiła, rzucając nawet
stwierdzenia "zięć nie rodzina". Z czasem jakoś się ułożyło.. Choć trudno to
nazwać pokrewieństwem dusz.
Dziś mamy małe dziecko, stosunki z moją mamą sa poprawne. Jest dobrą babcią,
zaprasza nas na kolacje..
Od pewnego czasu opiekuje sie na zmianę z teściową naszą córeczką, gdy
pracujemy. No i tu jest ów mały problem. Mieszkamy z teściami "przez płot".
Mają śiwteny kontakt z małą, siłą rzeczy z racji odległości spotykamy się
często, zresztą mała nie czuje granic.. Nie mam nic przeciwko temu, bo ich b.
lubię. Ale gdy przychodzi moja mama pijawia sie problem - ona nie odzywa sie
do nich (zaledwie odpowiada na dzień dobry), omija.. Co prawda oni starają
sie nie wchodzić w droge, ale wnuczka ich woła, albo chce przejść na ich
stronę.. mama stara sie ją zabierać do siebie, zapewne by uniknąć spotkania.
. Tesciowie podejmowali w przeszłości próby nawiązania kontaktu (zaproszenie
na święta, radiosne powitanie , zagajenie rozmowy..) - ignorowane nietstey
lub mało uprzejmie torpedowane - więc odpuścili. Moje próby rozmów też nie na
wiwle się zdały.
Mnie ta atmosfera męczy... Nie chce odsunąć mamy od małej czy od nas w ogóle -
bo na to nie zasługuje. I już nie wiem, czy to zbędny idealizm - wymaganie,
proby doprowadzenia do tego by tye stosunku między nmi nabrały normalności?
Czy może odpuścić i niech tak zostanie?
A co z urodzinami wnuczki? Czy chrztem?
Sama nie wiem jak to ppoukładać i czy w ogóle powinnam coś jeszcze zrobić?
Może ktoś może mi doradzić, bo nie mam dystansu chyba do tej sprawy
Netka


    • kuncewiczd Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 21:51
      Niemożliwe jest tak od ręki sensownie doradzić. Najpierw zapytałbym o to, co na
      to mąż. Jeśli byłyby róznice w patrzeniu na przedstawiony problem - pytałbym
      dalej o te różnice. Jeśli nie byłoby różnic - pytałbym, czego brakuje we
      wsparciu od męża, że zdecydowała się Pani pytać w sieci.
      Jesli Pani chce szukać dalej jakiegoś sensownego rozwiązania przy moim
      współudziale, proszę odpowiedzieć. Będę wtedy starał się towarzyszyć dalej Pani
      w próbie rozwiązania tego problemu.
      Pozdrawiam
      Dariusz Kuncewicz
      www.kuncewicz.net
      • netka12 Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 22:05
        mąż obawiam sie niestety nie ma czasu tym sie martwić, to ja jestem od
        rozkładania wszystkiego na części i przejmowania się
        uważa że fajnie że mama zajmuje sie małą, chodzi na wizyty (mówi do niej per
        pani, bo ona nie proponowała nic innego), na tychze wizytach moja mama uprawia
        raczej monologi (nie jest typem słuchacza)

        ja zas z moją mamą chyba tez nie umiem z tego powodu rozmawiać, ona mnie nie
        słucha, ma swoje zdanie, swoje poglądy.. a sytuacja ta męczy mnie bo to moja
        mama, bo mam wrazenie, że teściowie czują sie także dziwnie, że nie cieszy ich
        wcale omijanie ukochanej wnuczki, by nie stawiać siebie (mojej mamy?) w
        konfrontacji..
        meczy mnie, bo ja mam inny charakter, bo wydaje mi się, że szkoda czasu na
        takie negatywne emocje, że można nie patrzeć do tyłu...

        Chcę szukac rozwiązania, a może muszę bo obawiam sie, że nie umiem obojętnie do
        tego podejść, i jak pisałam już się martwi co potem, gdy przyjda urodziny, gdy
        córka zacznie zadawać wiecej pytań?
        • kuncewiczd Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 22:13
          Jutro odpiszę
          Dziś już trochę późno
          Pozdrawiam :)
          DK
        • procesor Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 22:23
          czy musisz korzystac pomocy mamy?

          czy koszty pychiczne ponoszone przy okazji przyjmowania pomocy od niej nie są
          zbyt wysokie?

          ile lat ma dziecko? czy jesli jest dość duże - nie pyta o te chorą sytuację?
          co twoja matka przekazuje twojemu dziecku? wychowała ciebie - czy akceptujesz by
          tak samo wychowała twoją córkę jak ciebie?? czy nie będzi nastawiac dziecka w
          jakiś sposób przeciw tamtym dziadkom?

          tak tylko pytam.. :)
          • netka12 Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 22:36
            procesor napisała:

            > czy musisz korzystac pomocy mamy?
            hm w zasadzie nie muszę, ale:
            - kocham ją, ona kocha małą, byłoby jej b.przykro gdybym opiekę powierzyła
            tylko teściowej - małą ma niecale 2 lata, za rok chcemy ją poslać do
            przedszkola, ale teraz wolałabym by była z kimś bliskim..
            - mama nie ma innej rodziny w okolicy
            >
            > czy koszty pychiczne ponoszone przy okazji przyjmowania pomocy od niej nie są
            > zbyt wysokie?
            nie wiem tego sama
            > ile lat ma dziecko? czy jesli jest dość duże - nie pyta o te chorą sytuację?
            jeszcze nie pyta... ale zapewne zacznie
            > co twoja matka przekazuje twojemu dziecku? wychowała ciebie - czy akceptujesz
            by tak samo wychowała twoją córkę jak ciebie?? obiektywnie rzecz biorąc moja
            mama nie była złą matką (pomijając etap rozłączania) i wydaje mi sie , ze
            opiekuje sie małą dobrze..
            >czy nie będzi nastawiac dziecka w
            > jakiś sposób przeciw tamtym dziadkom?
            nie pomyślałam... mam nadziej że nie...?

            > tak tylko pytam.. :)
            dziękuję, naprawdę;)
            pytania zmuszają do refleksji
            • procesor Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 22:46
              wiem :)
              po to je zadaję
              to ty znasz odpowiedzi, nie my

              może też byc tak
              że twoja mam po tylu latach nie potrafi sama się znaleźć w takiej sytuacji
              zwłaszcza że jak piszesz była fajną mama aż do momentu gdy - w jej mniemaniu -
              straciła ciebie
              może sama nie umie wyjść z tej sytuacji
              może jej najzwyczajniej trudno po tylu latach boczenia się - przyznać że to było
              głupie?

              wiesz to tak jakbyś przez 10 lat nie kłaniała się sąsiadce - potem już wiesz że
              właściwie powinnas i że nic do niej nie masz - ale tak znienacka po 10 latach
              zacząć sie kłaniać?! ;)
            • kuncewiczd Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 05.09.05, 11:40
              Dzień dobry

              Kiedy czytałem jeszcze raz Pani wypowiedź miałem wrażenie, że między obiema
              rodzinami czuje się Pani jakby między młotem a kowadłem. Zapraszam do próby
              spojrzenia na problemie również w taki sposób... :
              1. Czy wnuczka pod opieką mamy nie jest trochę jakby prezentem dla niej w
              miejsce córki/ wszak mama nikogo nie ma. Być może Pani dostawała komunikaty, e
              jest niemal całym życiem dla mamy. Jesli by tak było, mogłoby to być dużym
              obciążeniem dla Pani w momencie, gdy odchodziła Pani z domu z chłopakiem...
              2. Rozwiązanie problemu mogłoby zaczynać się (jednak nie na linii Pani - mąż)
              od relacji Pani z mamą. Tak, żeby można było rzeczywiście rozstać się z domem
              rodzinnym - bez poczucia winy, że mamę zostawiam oraz z poczuciem, że dostałam
              z domu może nie tyle ile bym chciała, ale tyle, co sprawia, ze mogę czuć się
              wystarczająco wyposażoną na dorosłe życie kobietą. Ba nawet, że, że z tego, czy
              tego, co dostałam jestem dumna. Takie doświadczenie pozwala także lepiej
              funkcjonować w związku, wyraźniej i godnie formułować swoje potrzeby, lepiej
              rozumieć potrzeby partnera, skutecznie stawiać granice, etc. Ale zaczyna się to
              od uporządkowania relacji z mamą i przyglądnięcia się jeszcze raz sobie.
              3. Szukanie, co wzięłam od mamy, co od taty na dorosłe życie (z czego mogę być
              dumna) często musi być poprzedzone poszukaniem, o co mam żal, co się nie
              spełniło, co utraciłam jako dziewczynka i dorosła kobieta. To wymaga odwagi,
              jest ryzkiem. Ważnej jest potem szczere wypowiedzenie tego (przed sobą, do mamy)
              4. Ale i trudne. Warto skonsultować się z psychologiem-terapeutą w Pani
              okolicy. Być może byłbym w stanie kogoś polecić (dysponuję listą
              certyfikowanych terapeutów). Może też Pani próbować on-line (zapraszam:
              www.kuncewicz.net).
              Pozdrawiam serdecznie
              Dariusz Kuncewiccz
              5.
              • hellio a jaka lista? 06.09.05, 14:29
                Być może byłbym w stanie kogoś polecić (dysponuję listą
                > certyfikowanych terapeutów)

                Jaką listą Pan dysponuje? Terapeutów certyfikowanych przez PTP?
                ukłony, H
                • kuncewiczd Re: a jaka lista? 06.09.05, 21:25
                  Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego - czyli tych, którzy po studiach musieli
                  ukończyć 4-letnie szkolenie, przejść terapię własną, superwizję, staż, etc
                  DK
              • dziefczynka5 Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 06.09.05, 17:56
                > 4. Ale i trudne. Warto skonsultować się z psychologiem-terapeutą w Pani
                > okolicy. Być może byłbym w stanie kogoś polecić (dysponuję listą
                > certyfikowanych terapeutów). Może też Pani próbować on-line (zapraszam:
                > www.kuncewicz.net).

                ROTFL
                Darmowa reklama?

                Czy tylko ja mam wrazenie, ze posty pana psychologa to taki slowotok, w ktorym
                sensu maaalutko?
    • solaris_38 Re: Sposób na zaciętą mamę... a może odpuścić? 04.09.05, 23:29
      niech dziecko widzi że TY masz dobre i ciepłe stosunki zarówno z mama jak i
      teściami

      niem ejsteś odpowiedzialna za ich zycie kłotnie i dzikość serca

      ale możesz sama im pokazac radośc luz i zadowolenie
      zatem się nie przejmuj

      tylko ciesz czym możesz jak sie da


Pełna wersja