byla kochanka mojego meza

03.09.02, 14:11
Mam duzy problem. Rozpoczelam prace w firmie w ktorej pracuje takze moj maz i
pech chcial, ze dostalam miejsce w pokoju ktory zajmuje (tak przypuszczam)
kobieta, ktora miala romans z moim mezem. Jestesmy dla siebie mile ale
strasznie sie zle czuje i sama nie wiem co robic. Zmiana miejsca pracy nie
wchodzi w gre. Czy mam z nia porozmawiac na ten temat. Z mezem dochodzilo
tylko do awantur i wszystkiego sie wypieral.
Co ja mam robic??
    • Gość: OLT Re: byla kochanka mojego meza IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 14:17
      hmmm. na razie to chyba sama sobie stwarzasz problem.
      czyli: kobieta nic do ciebie nie ma, maz sie wypiera, a ty weszysz (tworzysz?)
      intryge.
      tyle wynika z twojego postu.

      • angela10 Re: byla kochanka mojego meza 03.09.02, 14:20
        Nie wesze intrygi. Romans byl- wiem to od naoczynych swiadkow.
        • Gość: OLT Re: byla kochanka mojego meza IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 14:32
          angela10 napisał(a):

          > Nie wesze intrygi. Romans byl- wiem to od naoczynych swiadkow.

          aha.
          i wszystkie dane wskazuja na to, ze bardziej mozesz ufac naocznym swiadkom niz
          mezowi (on sie wypiera wszystkiego)?
        • milusia_ Re: byla kochanka mojego meza 03.09.02, 14:33
          angela10 napisał(a):
          > Nie wesze intrygi. Romans byl- wiem to od naoczynych swiadkow.


          Witaj Angelo,
          sytuacja jest rzeczywiście trudna. I tu nie chodzi o
          węszenie, ani stwarzanie sobie problemów - twoja reakcja
          jest jak najbardziej normalna. Nawet gdybyś nie miała 100
          procentowej pewności, że mąż zdradzał cię z tą kobietą,
          masz prawo czuć się nieswojo. Masz prawo odczuwać niepokój
          i złość. Tylko człowiek z kamienia miałby to wszystko
          głęboko w siedzeniu.

          Myślę, że powinnaś być sobą. Uprzejma, ale do pewnych
          granic. Wiadomo, że z tą panią się nie zaprzyjaźnisz.
          Spróbuj porozmawiać na ten temat z mężem, ale bez nacisków
          i wściekłości. Spokojnie powiedz mu, co czujesz i może
          poproś, żeby przeniósł cię do innego pokoju
          (działu).Jeżeli nie ma takich możliwości pozostaje ci
          tylko zaakceptowanie faktu, że pracujesz z BYŁĄ kochanką
          męża. Byłą - pamiętaj, że jej już nie ma w jego
          życiorysie, a ty wciąż jesteś jego żoną.

          W tym leży twoja przewaga. I myślę, że najbardziej zdziwi
          tą panią, gdy będziesz zachowywała się z klasą. Nie żadne
          włażenie w tyłek, nie ostentacyjne lekceważenie, tylko
          konkrety i jasne zawodowe sytuacje. Staraj się ładnie
          wyglądać (oczywiście, nie zakładam, że wyglądasz źle!),
          być uśmiechniętą. Nie wdawaj się w żadne plotki w dziale,
          nie potpytuj o tą sprawę, która jeżeli była, to już
          umarła.

          Życzę ci powodzenia i głowa do góry! :)

          Milusia
          • mamosz Re: byla kochanka mojego meza 03.09.02, 14:48
            Była kochanko a ty co o tym sądzisz?
    • kamill_a Re: byla kochanka mojego meza 03.09.02, 14:49
      Czy mówiłaś mężowi o świadkach? I nadal się wypierał? Czy wchodzi tu w grę
      zdrada (sex!) czy spotykał się z nią, flirtował w pracy? Niew twierdze, że to
      jest dobre, nie pochwalam tego, ale to zdecydowana różnica!
      • Gość: OLT Re: byla kochanka mojego meza IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 15:36
        no dobrze. a ja z uporem draze: dlaczego nie jestes w stanie WPIERW porozmawiac
        o tym z mezem?
        dlaczego "dochodzi do awantur"?
        czy dlatego, ze maz czuje sie winny, czy wrecz przeciwnie - niewinnie
        oskarzony, czy tez dlatego, ze tak ze soba...rozmawiacie?
        skad masz PEWNOSC ze rzeczywiscie zdradzil (nie mowie, ze nie, ale...jego
        nieprzyznawanie sie daje jakos tam do myslenia. albo o jego niewinnosci, albo o
        jego niedojrzalosci czy nieuczciwosci wobec ciebie)
        bo - jak napisalas - PEWNOSCI ze to TA kobieta - nie masz.
        i chyba niekoniecznie ona jest tym glownym problemem?

        • Gość: mamosz Re: byla kochanka mojego meza IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 03.09.02, 15:52
          A może NAJPIERW co? Wiesz co,jeśli to jest BYŁA kochanka to daj sobie
          spokój,było minęło nie ma o czym mówić. Nie zadręczaj siebie i męża.No
          chyba...żeby pojawila sie obecna, a to już zupełnie inna historia i na inny
          wątek myslę
    • Gość: Paulina Re: byla kochanka mojego meza IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 15:59
      "Naoczni swiadkowie" moga sie mylic badz klamac. Tak naprawde to co oni
      widzieli? Przestan sie sama zadreczac i innych. Poza tym masz prace to ja
      szanuj i nie zaczynaj od konfliktow, ktore niczego ci nie rozwiaza ani w zaden
      sposob nie pomoga. Pamietaj ze tamta jest w tej pracy dluzej, zna wiecej
      ludzi. A ty jesli masz pewne obawy to mozesz je rozwiac bo masz teraz oko na
      wszystko, nieprawdaz? Jak bys sie czula gdybys byla niewinnie oskarzona? No i
      jesli nawet cos bylo to on jest z toba a nie z tamta, wiec? Traktuj ja jak
      kazdego innego wspolpracownika.
    • kamfora Re: byla kochanka mojego meza 03.09.02, 20:39
      angela10 napisał(a):

      > Mam duzy problem. Rozpoczelam prace w firmie w ktorej pracuje takze moj maz
      i
      > pech chcial, ze dostalam miejsce w pokoju ktory zajmuje (tak przypuszczam)
      > kobieta, ktora miala romans z moim mezem. Jestesmy dla siebie mile ale
      > strasznie sie zle czuje i sama nie wiem co robic. Zmiana miejsca pracy nie
      > wchodzi w gre. Czy mam z nia porozmawiac na ten temat. Z mezem dochodzilo
      > tylko do awantur i wszystkiego sie wypieral.
      > Co ja mam robic??

      Czy ten romans byl w czasie trwania Waszego malzenstwa, czy przed nim?

      Z drugiej strony - wydaje mi sie, ze sprawa jest nie miedzy
      Toba i przypuszczalna kochanka, ale miedzy Toba a Twoim mezem.
      Wiec mysle, ze jesli dotychczas bylyscie dla siebie mile - to
      tak niech pozostanie.
      Czego wlasciwie oczekujesz po ewentualnej rozmowie?
Pełna wersja