fuga27
04.09.02, 11:12
Od czterech lat jestem mężatką, ale to chyba był najgorszy błąd, jaki do trj
pory popełniłam. Od 5 miesięcy mój mąż nie pracuje - tak czasem bywa. Żyjemy
z mojej pensji i cały czas jestem kontrolowana na co wydaję pieniadze - non
stop kontrola. Ostatnio nawet za wyjęte 200 złotych uderzył mnie. Nie chodzi
o to, ze bez opamiętania wydaje pieniadze, ale skoro pracuje mam potrzeby
(napewno zdecydowanie mniejsze, niz opisują tu Panie, które ze szczegółami
podaj, na co wydaja pieniadze). Druga sprawa, iz skoro ciężko pracuje, mam
prawo od czasu do czasu cos sobie kupić. Nie mogę pozwolić na to, by żyć
oszczędnie i zaciskać pasa, bo wiem, ze skończy to sie tak, ze on pracy nie
bedzie szukał, bo przecież dajemy sobie świetnie radę, wiec po co, a to chyba
nie o to chodzi. Juz go nie kocham - drażni mnie, bo nie dzieje sie tak od
tych 5 miesiecy, tylko juz wsześniej. Odnoszę wrażenie, iz chce mnie sobie
podporządkować i stłamsić, a to nie mój charakter - jestem bardzo niezależna.
Chyba mamy konflikt charakterologiczny (jak ogień i woda), czuję, ze mnie
ogranicza. Po tym jak mnie uderzył, znienawidziłam go- nawet jak do mnie mówi
nie mogę go nawet słuchać - drażni mnie.
Seks nie sprawia mi z nim przyjemności - jest mi po prostu obojętny.
Chyba jedyne rozwiazanie, to rozwód - co Wy na to? Nawet nie mam z kim o tym
porozmawiać, gdyz zawsze swoje problemy rozwiązywałam sama i wszyscy myslą,
ze jest świetnie, więc nawet nie zaczynam takich rozmów, a czasem nawet obcy
ludzie lepiej doradzą.