rodzina z kosmosu..

04.09.02, 14:18
Witam wszystkich, jestem ciekawa co osoby bezstronne sadzą o takich ludziach..
Mianowcie, jestem mężatką ..od 6 lat..i chodzi o rodzinę meza.
Tesciowa ma rentę, tesc nie pracuje, szwagierka nie pracuje..Mieszkają razem..
Mało tego teściowa z teściem są bez przerwy w konfikcie i z tego powodu on
siedzi całymi dniami zamknięty w pokoju i prawie z niego nie
wychodzi..natomiast szwagierka uwaza ze się do niczego nie nadaje..ze nie
moze pójśc do pracy bo (uwaga!) nie ma się w co ubrać, albo bo nie potrafi
kontaktować się z ludźmi..no ogólnie jeden wielki kompleks..
Teściowa walczy z nimi..ze są pasozytami, że dłuzej tak nie wytrzyma itd
itp..awantury non stop jak to przy braku pieniędzy..no i wyobraźcie sobie..od
dwóch dni, teściowa zniknęła, wyszła bo w sumie sie pokłócili..
Nie było jej na noc, a "pasożyty" zszokowane..szwagierka bezradna..jak małe
dziecko..a ma 25 lat(!)
Potem okazało się że teściowa zadzowniła do rodziny i że wsiadła w
pociąg..pojechała..i jest na jakiejś stacji..nie wie na jakiej..i ze musi
pobyć sama..
Dodam że teściowa chodzi o dwóch kulach..
Ogólnie to nic mi do tego..nic im nie radzę, ale nie sądzicie ze są dziwni?
Ja żyję normal;nie jak kazdy..oboje z meżem pracujemy..no i chce nam sie
pracowac..
A teść kiedyś jeździł do Niemiec..i robił tak że pojechał na pół roku i potem
pół roku siedział w domu aż do wyczerpania pieniedzy, a teraz się urwało...i
siedzi..i nic mu się nie chce..wogóle..długo by opowiadać..
    • Gość: Malwina Re: rodzina z kosmosu.. IP: *.abo.wanadoo.fr 04.09.02, 14:23
      no, to kosmos jest na ziemi bo ja takich pociapanych ludzi to znam na kopy !
      (naprawde wam sie chce pracowac ? nie wierze ...;-)
    • Gość: aga Re: rodzina z kosmosu.. IP: *.toya.net.pl 04.09.02, 15:43
      ja bym stamtąd wyszla i nigdy juz nie wrocila marnowanie zycia! a przeciez
      zycie ma sie tylko jedno!
    • masaker Re: rodzina z kosmosu.. 04.09.02, 15:51
      Przecież to zwyczajna polska rodzina. Witamy na planecie Połlend!
    • Gość: kamfora Re: rodzina z kosmosu.. IP: 62.29.248.* 04.09.02, 15:55
      m.kka napisała:

      > Witam wszystkich, jestem ciekawa co osoby bezstronne sadzą o takich ludziach..

      Coz...ja chyba nie bede zbyt oryginalna: sadze, ze czas tam wstawic
      to okienko, jesli go jeszcze nie ma ;-)

      :-))
      bA.
      • Gość: OLT i wracamy do okien... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 16:55
        Gość portalu: kamfora napisała:


        > Coz...ja chyba nie bede zbyt oryginalna: sadze, ze czas tam wstawic
        > to okienko, jesli go jeszcze nie ma ;-)

        mysle ze moze byc klopot o tyle, ze powinno owo okienko byc w konwencji
        kosmicznej, coby sie dobrze komponowalo z caloscia.
        chyba odpada takie zwykle, prawda?
        ale jak wyglada porzadne, kosmiczne okienko???
        ;-)))
        • kamfora Re: i wracamy do okien... 04.09.02, 20:23
          Gość portalu: OLT napisał(a):


          > mysle ze moze byc klopot o tyle, ze powinno owo okienko byc w konwencji
          > kosmicznej, coby sie dobrze komponowalo z caloscia.
          > chyba odpada takie zwykle, prawda?
          > ale jak wyglada porzadne, kosmiczne okienko???
          > ;-)))

          Uuuu, z tym najmniejszy klopot!
          Wstawia sie okienko w kolorze zielonym (w odcieniu ufoludkowym ;-)
          No i, w kaciku, jakis napis (moze np e=mc*c)
    • Gość: Imagine Re: rodzina z kosmosu.. IP: *.unl.edu 04.09.02, 16:32
      m.kka napisała:

      > Witam wszystkich, jestem ciekawa co osoby bezstronne sadzą o takich ludziach..
      > Mianowcie, jestem mężatką ..od 6 lat..i chodzi o rodzinę meza.
      > Tesciowa ma rentę, tesc nie pracuje, szwagierka nie pracuje..Mieszkają razem..
      > Mało tego teściowa z teściem są bez przerwy w konfikcie i z tego powodu on
      > siedzi całymi dniami zamknięty w pokoju i prawie z niego nie
      > wychodzi..natomiast szwagierka uwaza ze się do niczego nie nadaje..ze nie
      > moze pójśc do pracy bo (uwaga!) nie ma się w co ubrać, albo bo nie potrafi
      > kontaktować się z ludźmi..no ogólnie jeden wielki kompleks..
      > Teściowa walczy z nimi..ze są pasozytami, że dłuzej tak nie wytrzyma itd
      > itp..awantury non stop jak to przy braku pieniędzy..no i wyobraźcie sobie..od
      > dwóch dni, teściowa zniknęła, wyszła bo w sumie sie pokłócili..
      > Nie było jej na noc, a "pasożyty" zszokowane..szwagierka bezradna..jak małe
      > dziecko..a ma 25 lat(!)
      > Potem okazało się że teściowa zadzowniła do rodziny i że wsiadła w
      > pociąg..pojechała..i jest na jakiejś stacji..nie wie na jakiej..i ze musi
      > pobyć sama..
      > Dodam że teściowa chodzi o dwóch kulach..
      > Ogólnie to nic mi do tego..nic im nie radzę, ale nie sądzicie ze są dziwni?
      > Ja żyję normal;nie jak kazdy..oboje z meżem pracujemy..no i chce nam sie
      > pracowac..
      > A teść kiedyś jeździł do Niemiec..i robił tak że pojechał na pół roku i potem
      > pół roku siedział w domu aż do wyczerpania pieniedzy, a teraz się urwało...i
      > siedzi..i nic mu się nie chce..wogóle..długo by opowiadać..

      Calkiem normalni ludzie. Komu tak naprawde sie chce pracowac ? Nie oszukujmy
      sie. Problem jest z tym, by wiedziec jak wykorzystac czas. Jakby twoj tesc
      zbieral np. znaczki, gral z kolesiami w domino od rana do nocy to by to inaczej
      wygladalo. Zostaw ich w spokoju.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: mamosz Re: rodzina z kosmosu.. IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 04.09.02, 22:44

        Nie wygłupiajcie się.To chorzy ludzie.Ja się tej p.tesciowej wcale nie dziwię
        tez bym pojechała na kraj swiata.Jesli chodzi o teścia to w tych robotach w
        Niemczech jest pies pogrzebany,Ten facet jechał tam zarabiać czyli nigdy nie
        mial pracy,ktorą lubil,która dawałaby mu satysfakcję .0 zainteresowań jałowe
        zycie.Córeczka kompleks i wytwór takiego podejscia do życia a tesciowa
        cóż ,biedna kobieta....Bądż dla niej miła pogadaj z nią od czasu do
        czasu.Współczuje.
        Czy na prawde taka jest wie kszość polskich rodzin? Nie sąddzę.
        • kwieto Re: rodzina z kosmosu.. 04.09.02, 22:50
          Tych z okienkami - zdecydowana wiekszosc :")))
        • m.kka Re: rodzina z kosmosu.. 05.09.02, 07:48
          Gość portalu: mamosz napisał(a):

          >
          > Nie wygłupiajcie się.To chorzy ludzie.Ja się tej p.tesciowej wcale nie dziwię
          > tez bym pojechała na kraj swiata.Jesli chodzi o teścia to w tych robotach w
          > Niemczech jest pies pogrzebany,Ten facet jechał tam zarabiać czyli nigdy nie
          > mial pracy,ktorą lubil,która dawałaby mu satysfakcję .0 zainteresowań jałowe
          > zycie.Córeczka kompleks i wytwór takiego podejscia do życia a tesciowa
          > cóż ,biedna kobieta....Bądż dla niej miła pogadaj z nią od czasu do
          > czasu.Współczuje.
          > Czy na prawde taka jest wie kszość polskich rodzin? Nie sąddzę.


          Jedyna osoba która odpowiedziała rozumiejąc temat, dzięki. Też uważam że w tych
          robotach jest pies pogrzebany, bo teśc przyzwyczaił się do łatwej kasy..i do
          przesiadywania w domu, a teraz mu tak zostało. Tylko jeszcze jednej osobie tam
          można pomóc..szwagierce..próbuję znalezc jej pracę i dużo z nią
          rozmawiam..widzę ze udaje mi się ją trochę zmobilizować...
          Teściowa biedna, ale też i sama sobie winna, zwykle robi wszystko za innych i
          przyzwyczaja do łatwizny...i sama na siebie bata ukręciła..
          Jest za dobra, a w ten sposób mozna kogoś skrzywdzić...takie dziecko na
          przykład..
          Z tym okienkiem to w sumie się Wam nie dziwię, bo jak ja patrzę na ta rodzinkę
          to też zastanawiam sie czy to się naprawde dzieje...nie znałam jeszcze nigdy
          takich ludzi...
          To jest forum psychologia, prawda?
          No to poradźcie coś w sprawie psychiki tych ludzi, ja niby widzę ich z boku i
          mogę obiektywnie ocenić..ale chyba już też zaciera się mój obiektywizm..dlatego
          Wam to opowiadam..
          • kwieto Re: rodzina z kosmosu.. 05.09.02, 08:03
            W sprawie psychiki tych ludzi niewiele mozna powiedziec. Ty ich oceniasz bardzo
            surowo, i mam troche wrazenie, najchetniej widzialabys ich takich, jakich TOBIE
            wydaje sie "normalne". A to bardzo niebezpieczna sciezka, naginanie zycia
            innych do wlasnych wyobrazen, natomiast wszelkiej innosci (niezaleznie od techo
            jaka ona jest) traktowanie jako "kosmosu" czy "nienormalnosci".
            Dlatego proponuje odstapic od zbawiania swiata i tesciow, a zajac sie soba i
            swoimi problemami. Niech kazdy dzwiga garb jaki sam zdobyl i nie probuje
            poprawiac innych
            • m.kka Do Kwieto 05.09.02, 08:10
              kwieto napisał:

              > W sprawie psychiki tych ludzi niewiele mozna powiedziec. Ty ich oceniasz
              bardzo
              >
              > surowo, i mam troche wrazenie, najchetniej widzialabys ich takich, jakich
              TOBIE
              >
              > wydaje sie "normalne". A to bardzo niebezpieczna sciezka, naginanie zycia
              > innych do wlasnych wyobrazen, natomiast wszelkiej innosci (niezaleznie od
              techo
              >
              > jaka ona jest) traktowanie jako "kosmosu" czy "nienormalnosci".
              > Dlatego proponuje odstapic od zbawiania swiata i tesciow, a zajac sie soba i
              > swoimi problemami. Niech kazdy dzwiga garb jaki sam zdobyl i nie probuje
              > poprawiac innych
              >
              >
              >
            • m.kka soorryyy jeszcze raz 05.09.02, 08:15
              kwieto napisał:

              > W sprawie psychiki tych ludzi niewiele mozna powiedziec. Ty ich oceniasz
              bardzo
              >
              > surowo, i mam troche wrazenie, najchetniej widzialabys ich takich, jakich
              TOBIE
              >
              > wydaje sie "normalne". A to bardzo niebezpieczna sciezka, naginanie zycia
              > innych do wlasnych wyobrazen, natomiast wszelkiej innosci (niezaleznie od
              techo
              >
              > jaka ona jest) traktowanie jako "kosmosu" czy "nienormalnosci".
              > Dlatego proponuje odstapic od zbawiania swiata i tesciow, a zajac sie soba i
              > swoimi problemami. Niech kazdy dzwiga garb jaki sam zdobyl i nie probuje
              > poprawiac innych
              >
              >
              >
              • kwieto Re: soorryyy jeszcze raz 05.09.02, 08:27
                Skoro tak uwazasz...

                Wiesz, zeby komus pomoc, musi byc choc odrobinka woli z jego strony, jesli tego
                nie ma - to na sile nic nie zdzialasz.
                A krytykowanie ludzi za to w jaki sposob zyja i kim sa - nie oceniaj, to moze i
                Ciebie nie beda oceniac.
                • m.kka Re: soorryyy jeszcze raz 05.09.02, 08:42
                  kwieto napisał:

                  > Skoro tak uwazasz...
                  >
                  > Wiesz, zeby komus pomoc, musi byc choc odrobinka woli z jego strony, jesli
                  tego
                  >
                  > nie ma - to na sile nic nie zdzialasz.
                  > A krytykowanie ludzi za to w jaki sposob zyja i kim sa - nie oceniaj, to moze
                  i
                  >
                  > Ciebie nie beda oceniac.
                  >
                  >
                  • kwieto Re: soorryyy jeszcze raz 05.09.02, 18:27
                    Dlaczego "jakas odpowiedzialnosc musi byc" ? A jesli nie musi? Zyj i daj zyc
                    innym tak jak sobie to zycie zorganizowali. A jesli zorganizowali sobie bez
                    sensu? Jesli oni nie czuja potrzeby zmian, i nie prosza Cie o pomoc, to nie ma
                    zwyczajnie sensu wlazic z buciorami w ich zycie. Ludzie ktorzy zyja w
                    przedziwnych ukladach czasem otrzymuja w nich dokladnie to czego pragna. Nie
                    kazdy chce czulosci i milosci, niektorzy chca agresji i szalu - i trzeba im na
                    to pozwolic. Przypomina mi sie fragment jakiegos opowiadania, ktore gdzies
                    kiedys czytalem.

                    Bohater byl wprowadzany w zycie zamoznego malzenstwa. Maz traktowal zone jak
                    najpodlejsza sluzaca, wyzywal, krzyczal....
                    w pewnym momencie opowiadajaca (zdaje sie ze pokojowka w domu rzeczonego
                    malzenstwa) mowi cos w tym stylu - "zawsze po takiej awanturze ona odchodzi
                    upokorzona. ida spac do oddzielnych sypialni, ale tylko w jednej z nich posciel
                    rano jest zmieta. W drugiej nikt nie spi"
                    Z ust bohatera wyrywa sie krzyk - "to zwierze, wiec przychodzi do niej w nocy i
                    bierze ja sila?!?!"
                    pokojowka odpowiada ze spokojem - "To w JEJ sypialni posciel jest
                    nietknieta..."

                    No i masz. pozory to jedno, a prawdziwe, gleboko skrywane relacje to zupelnie
                    co innego.
                    • m.kka Re: soorryyy jeszcze raz 06.09.02, 08:14
                      kwieto napisał:

                      > Dlaczego "jakas odpowiedzialnosc musi byc" ? A jesli nie musi? Zyj i daj zyc
                      > innym tak jak sobie to zycie zorganizowali. A jesli zorganizowali sobie bez
                      > sensu? Jesli oni nie czuja potrzeby zmian, i nie prosza Cie o pomoc, to nie
                      ma
                      > zwyczajnie sensu wlazic z buciorami w ich zycie. Ludzie ktorzy zyja w
                      > przedziwnych ukladach czasem otrzymuja w nich dokladnie to czego pragna. Nie
                      > kazdy chce czulosci i milosci, niektorzy chca agresji i szalu - i trzeba im
                      na
                      > to pozwolic.

                      Nie nie..nie tak!! Nie wiem czy ja nie wyjaśniłam dobrze?...Oni są
                      nieszczęśliwi..wszyscy...i wszyscy..(no może oprócz tescia) pytają mnie i
                      męża " co robić?"
                      Teściowa mówi.."znajdź jej pracę" (szwagierce)
                      Szwagierka zali się prawie codziennie...jest zagubiona, chce pogadać, mówi ze
                      tylko ja jej słucham..
                      Tesc za każdym razem jak widzi teściową to jej musi coś dogadać..
                      Teściowa nie moze patrzeć na tescia..nie chce go widzieć, dlatego on siedzi
                      cały czas zamknięty w pokoju, obrzydza ją ze nie szuka pracy, że nie dba o
                      siebie..o higienę..
                      A jezeli chodzi o zmięta pościel...to..hmmm...nie sypiaja ze sobą od lat...
                      Teściowa chciałaby złożyć papiery o rozwód, ale to niczego nie zmieni..i tak go
                      nie wyrzuci z mieszkania...a facet nie daje ani grosza, a teściowa daje mu
                      zawsze obiad, bo jak głodny to zły...i może też czasem przylać...
                      Więc wydaje mi się że jednak nie właże z buciorami...szwagierka i teściowa same
                      szukaja u mnie pomocy...ale co ja mam zrobić, jak oni wszyscy sami narobili
                      takiego bagna?
                      Nie wiem czy to ważne, ale jest piatek, a teściowa nie wróciła...nie wiem czy
                      powinniśmy dzwonić na policję? Ale niby tego jej było trzeba, tylko teraz jak
                      pomyslę...kobieta o kulach na dworcu, podchodzi jakiś menel.."babka! wyskakuj z
                      kasy!"
                      I co ona zrobi? Moga pobić..nawet zabić...echhhh..już nie wiem co robić...a Wy
                      wcalwe też mi w niczym nie pomagacie..
                      • kwieto Re: soorryyy jeszcze raz 06.09.02, 08:34
                        Jesli nie wrocila do domu w czasie dluzszym niz 24h to macie prawo zadzwonic na
                        policje i zazadac poszukiwan.

                        Co do pomocy - jako czepliwa osoba powiem, ze dziwnie Twoje obecne slowa o
                        pomocy, ich zagubieniu brzmia w porownaniu z pierwszym postem, ktory mowi o
                        "rodzince z kosmosu" i paranoi takiego zycia jakie oni maja. Co innego chec
                        pomocy, a co innego obrzucanie ludzi (byc moze rzeczywiscie nieszczesliwych)
                        epitetami typu "kosmici" - jest tu zbyt mocna sugestia, ze najbardziej drazni
                        Cie ich innosc, odmiennosc.

                        Zawsze gdy ktos komus chce pomoc, zwracam uwage na to, z jakich pobudek on
                        pomaga. Czasem jest mu zwyczajnie zal danej osoby, wspolczuje jej (wybacz, ale
                        w Twoim pierwszym poscie takiego zalu nie mozna sie doszukac), czasem po prostu
                        chce aby dana osoba przyjela jego model patrzenia na swiat (i bardziej w ten
                        sposob brzmial pierwszy post)
                        Acha, esli u podstaw szlachetnego czynu leza niezbyt szlachetne pobudki, to
                        najczesciej efekty "pomagania" da sie podsumowac: "chcielismy jak najlepiej,
                        wyszlo jak zawsze" :(
                        • m.kka Re: soorryyy jeszcze raz 06.09.02, 09:07
                          kwieto napisał:

                          > Jesli nie wrocila do domu w czasie dluzszym niz 24h to macie prawo zadzwonic
                          na
                          >
                          > policje i zazadac poszukiwan.
                          >
                          > Co do pomocy - jako czepliwa osoba powiem, ze dziwnie Twoje obecne slowa o
                          > pomocy, ich zagubieniu brzmia w porownaniu z pierwszym postem, ktory mowi o
                          > "rodzince z kosmosu" i paranoi takiego zycia jakie oni maja. Co innego chec
                          > pomocy, a co innego obrzucanie ludzi (byc moze rzeczywiscie nieszczesliwych)
                          > epitetami typu "kosmici" - jest tu zbyt mocna sugestia, ze najbardziej drazni
                          > Cie ich innosc, odmiennosc.
                          >
                          > Zawsze gdy ktos komus chce pomoc, zwracam uwage na to, z jakich pobudek on
                          > pomaga. Czasem jest mu zwyczajnie zal danej osoby, wspolczuje jej (wybacz,
                          ale
                          > w Twoim pierwszym poscie takiego zalu nie mozna sie doszukac), czasem po
                          prostu
                          >
                          > chce aby dana osoba przyjela jego model patrzenia na swiat (i bardziej w ten
                          > sposob brzmial pierwszy post)
                          > Acha, esli u podstaw szlachetnego czynu leza niezbyt szlachetne pobudki, to
                          > najczesciej efekty "pomagania" da sie podsumowac: "chcielismy jak najlepiej,
                          > wyszlo jak zawsze" :(
                          >
                          >
                          >
                          >
                        • Gość: Malwina Re: 24 godziny IP: *.abo.wanadoo.fr 09.09.02, 11:39
                          kwieto, te poszukiwania to dla nieletnich ! doroslych policja nie szuka ! chyba ze niepelnosprawni umyslowo!
                      • Gość: eva07 Szukajcie jej pewnie!!! IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 07.09.02, 03:27
                        Sluchaj, a czego ty własciwie oczekujesz od ludzi z Forum, skoro mówisz,
                        że "wcale ci nie pomagamy". Ja tam sie staralam, ale przeciez ci teściowej nie
                        odnajde. Jak by to była moja tesciowa, to dziwna czy nie, ale juz by bylo pół
                        Polski postawione na nogi. Ale ja jestem raczej nadopiekuńcza i okropnie sie o
                        ludzi denerwuję.Mam nadzieje, że dała znak zycia, a jak nie to jej u licha
                        zacznijcie szukać. Może jest u jakiej rodziny, albo przyjaciólki z dzieciństwa?
                        POmaganie pomaganiem, a pewne konieczne rzeczy trzeba robić. Choc co do super
                        skutków, to nie nalezy się spodziewać o czym był mój baaardzo długi post.
                        Pozdrawiam Ewa.
                        • m.kka Re: Szukajcie jej pewnie!!! 09.09.02, 08:12
                          Gość portalu: eva07 napisał(a):

                          > Sluchaj, a czego ty własciwie oczekujesz od ludzi z Forum, skoro mówisz,
                          > że "wcale ci nie pomagamy". Ja tam sie staralam, ale przeciez ci teściowej
                          nie
                          > odnajde. Jak by to była moja tesciowa, to dziwna czy nie, ale juz by bylo pół
                          > Polski postawione na nogi. Ale ja jestem raczej nadopiekuńcza i okropnie sie
                          o
                          > ludzi denerwuję.Mam nadzieje, że dała znak zycia, a jak nie to jej u licha
                          > zacznijcie szukać. Może jest u jakiej rodziny, albo przyjaciólki z
                          dzieciństwa?
                          > POmaganie pomaganiem, a pewne konieczne rzeczy trzeba robić. Choc co do super
                          > skutków, to nie nalezy się spodziewać o czym był mój baaardzo długi post.
                          > Pozdrawiam Ewa.

                          Już wróciła...w piątek...odmieniona...z postanowieniem, ze teraz będzie
                          mówić "nie". Była w Markocie, i tam porozmawiała z socjologiem, prawnikiem i
                          psychologiem.Powiedziała , ze czuła się tam świetnie, a jak tylko wróciła to
                          znowu ma nerwicę.
                          Poradzili jej co powinna zrobić w sprawie męza i jak sama powinna się
                          zachowywać...zobaczymy..
                          Dziękuję Ci za post...i za to że tak dużo mi napisałaś, ręce opadają przez
                          takich ludzi jak w tej rodzinie..
                          A czego oczekuję od ludzi na forum, jakiejś rady...dobrego słowa, a nie analizy
                          z jakich pobudek chce pomagać i czy wolno kogoś oceniać czy nie...to jest nie
                          na temat...( oczywiście nie dotyczy Ciebie Ewo)Pozdrawiam, dzieki!
                • Gość: eva07 O pokopanych rodzinach IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 22:13
                  kwieto napisał:

                  > Skoro tak uwazasz...
                  >
                  > Wiesz, zeby komus pomoc, musi byc choc odrobinka woli z jego strony, jesli
                  tego
                  >
                  > nie ma - to na sile nic nie zdzialasz.
                  > A krytykowanie ludzi za to w jaki sposob zyja i kim sa - nie oceniaj, to moze
                  i
                  >
                  > Ciebie nie beda oceniac.


                  O co to to nie!!!! Ludzie zawsze beda się oceniac nawzajem poniewaz tak jest
                  świat zbudowany. jedni mi si podobają inni nie. I oni beda oceniac mnie. I to
                  jest normalne i własciwe. A obojetnośc jest kiepskim rozwiazaniem, choc czasami
                  koniecznym.
                  Co do meritum:
                  Dorosłych ludzi się bardzo trudno wychowuje więc nie nalezy sobie robic za
                  duzych nadzieji. Co do szwagierki to może jakś nadzieja jest, ale układ -
                  "pomagam i wymagam" powinien byc bardzo jasny. A żeby ci nie było smutno to
                  opowiem ci taką historię:
                  Jest sobie rodzina. Dwóch starszych braci i duzo(o 15 i o 11 lat) młodsza
                  siostra. Rodzice (prości ludzie) cięzko pracując wykształcili cała trójkę.
                  Prawie... Bo najstarszy brat nie skończył nigdy wymarzonej architektury, szybko
                  i z wielkiej miłości sie ożenił i od tego czasu nigdy juz właściwie nic nie
                  robił. Robił tylko długi. Kiedy juz sprawa zrobiła się na poły kryminalna
                  ciężko schorowany ojciec (dziś juz nie zyje)pojechał po rodzinie zapozyczac sie
                  i spłacił te najkonieczniejsze. Zycie małżeńskie najstarszego coraz bardziej
                  przypominało piekło (jego zona tez nie była bez winy, bo chętnie z tych
                  pozyczek korzystała ale to inna historia). Rozeszli się. Ona została z synem.
                  Najstarszy zył na pomocy mamusi i brata, cos tam załapywał dorywczo. Dorosła
                  jego siostra. Wyszła za mąż i załozyła dobrze prosperująca firmę. Urodziła
                  dwoje dzieci. Najstarszy zas znalazł sobie kobite, z która wyprodukował
                  dziecko. Kobita była z problemami i dziecko porzuciła w szpitalu. Dziecko
                  wzięła na wychowanie siostra, która zaczeła tez brata wspomagac finansowo.
                  Dorósł zaś bratanek,który za wzór miał ojca nieudacznika. Ciotka płaciła mu
                  korepetycje robila co mogła, ale on (uczył sie długi gruntownie w szkole
                  średniej (choc całkiem niegłupi) i mature zdawał juz wieczorowo. Pracy nie
                  znalazł. (Czy aby szukał???)Natomiast natychmiast znalazł sobie dziewczyne
                  i.... zrobił dziecko. Wtedy wszyscy załamali się. Ciotka powiedziała, że
                  czwartego na wychowanie nie weźmie, babcia która całe zycie
                  wspierała "nieudanego" syna, załamała rece i tym razem powiedzial: jak żeś
                  umiał dziecko zrobić to je będziesz umiał utrzymać. No a sredni brat ucieszył
                  się, że mieszka w innym mieście. Takie to bywają rodziny na tym świecie. I co
                  zrobić? Pozdrawiam Ewa.
                  >
                  >
          • m.kka Re: rodzina z kosmosu.. 05.09.02, 09:15
            Zapomniałam Wam dodać że teściowa jeszcze nie wróciła..wyszła w poniedziałek
            wieczorem, a dzisiaj jest czwartek..już trzy noce..gdzieś po
            dworcach..niepełnosprawna kobieta..wyobrazacie sobie to?
            Ale chce być sama...
            Nie chce znowu oceniać..ale wydaje mi się to głupie..i niebezpieczne..
            • Gość: Malwina Re: rodzina z kosmosu.. IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.02, 10:12
              pelnoletnia
              dojrzala
              odpowiedzialna
              ma prawo :
              wyjsc
              wejsc
              zniknac
              strzelic sobie w leb
              zadecydowac : leczyc sie lub nie
              zmienic zycie lub nie
              badzmy odpowiedzialni za siebie - to dostatecznie trudne

              • Gość: inka Re: rodzina z kosmosu.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.09.02, 10:28
                A rodzina ma prawo sie martwic i przejmowac - przynajmniej ci normalni, :o)

                Martyno - a ty nie masz przyjaciół ktorzy by sie martwili o ciebie gdybys
                wyszla i nie wróciła? Czy tylko machnęli by ręka - ech, dorosła, niech sama sie
                o siebie martwi?

                Coś nie wierze. Twoja ulubiona sasiadka też cie tak olewa? Choc pozwól się
                martwić!
                ;)
                i_s
              • m.kka Re: rodzina z kosmosu.. 05.09.02, 11:00
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > pelnoletnia
                > dojrzala
                > odpowiedzialna
                > ma prawo :
                > wyjsc
                > wejsc
                > zniknac
                > strzelic sobie w leb
                > zadecydowac : leczyc sie lub nie
                > zmienic zycie lub nie
                > badzmy odpowiedzialni za siebie - to dostatecznie trudne
                >
                no nie wiem, ale ona wyszła spowodowana kłótnią! Czyli z czyjegoś powodu...
                Rodzina może się nie tylko martwić, ale i winić za to co się stało...
            • masaker Re: rodzina z kosmosu.. 05.09.02, 10:29
              Hmm, czyli to jednak dorośli ludzie... Ciekawe, bo myślałem, że dzieci w wieku
              przedszkolnym. Cóż, to przykre, ale trudno w tydzień nauczyć się dorosłości, bo
              z reguły zabiera to kilkanaście lat więcej.
    • Gość: marekw rodzina z kosmosu IP: *.euro / *.euro-net.pl 07.09.02, 10:56
      A gdzie w tym wszystkim jest Twoj maz? O nim w ogole nie wspominasz.
      I jakim cudem jest normalny, skoro pochodzi z tak nienormalnej
      rodziny.Probowalas pomoc raz, drugi i dziesiaty - i wystarczy.
      Nie wszystkim da sie pomoc.
      Ja sprobowalbym zabrac - przynajmniej na jakis czas - tesciowa do siebie.
      Ona odpoczelaby, a maz i corka byc moze wzieliby sie do roboty.
      Czy nie widzialas przed slubem, jaka to byla rodzina?
      • m.kka Re: rodzina z kosmosu 09.09.02, 08:24
        Gość portalu: marekw napisał(a):

        > A gdzie w tym wszystkim jest Twoj maz? O nim w ogole nie wspominasz.
        > I jakim cudem jest normalny, skoro pochodzi z tak nienormalnej
        > rodziny.Probowalas pomoc raz, drugi i dziesiaty - i wystarczy.
        > Nie wszystkim da sie pomoc.
        > Ja sprobowalbym zabrac - przynajmniej na jakis czas - tesciowa do siebie.
        > Ona odpoczelaby, a maz i corka byc moze wzieliby sie do roboty.
        > Czy nie widzialas przed slubem, jaka to byla rodzina?

        Mój mąż..hmmm...mąż jest typem lekkoducha...i za wiele to sie nie lubi
        zastanawiać nad tym jakie głupstwa popełniają inni..ja za to przeżywam wszystko
        za niego i za siebie
        a to że pochodzi z tej rodziny to widać...często to widzę...ale różni sie
        troche chyba dlatego że się stamtad wyrwał..i też patrząc na nich z dystansu
        dziwi się..
        Też myślałam żeby zabrać tesciową do siebie..i tak zrobię..tymbardziej że
        mieszkam za miastem..oboje z mężem idziemy do pracy..a ona sobie w spokoju..na
        świeżym powietrzu i wsród przyrody odpocznie.
Pełna wersja