jak to jest z tym molestowaniem seksualnym...

04.09.02, 21:23
.... w Polsce. Akceptujemy mnostwo wzorcow z Zachodu. Przyszlo tez
i "molestowanie seksualne kobiet". Nie liczac lubieznikow, pedofili i innych
dewiantow jak daleko moze posunac sie dzisiaj mezczyzna?
We Wloszech mozna sobie pozwolic na wiecej niz w Wielkiej Brytanii, w
Niemczech, na wiecej niz w USA?
A na ile mozna pozwolic sobie u nas, w gescie, rozmowie zeby obie strony
czerpaly z tego przyjemnosc?
Co Wy na to Panie?

iiii.. nie rozmawiajmy o sprawach lozkowych (to sie robi).
Cala przyjemnosc we flirtowaniu (czasem nawet z zona :))))

Chcecie to wierzcie, chcecie niewierzcie....
    • xkropka Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 04.09.02, 21:58
      Wszystko jest fajnie, jesli konczy sie na rozmowie i milych komplementach, np.
      dzisiaj uslyszalam, ze pewien pan o maly wlos przeze mnie sie nie przewrocil
      na plaskim korytarzu :). Ale dalej to sie nie powinno posuwac. Przyjacielskie
      cmokniecia w policzek, owszem, ale jesli to rzeczywiscie jest moj przyjaciel.
      A o tym mam prawo decydowac tylko JA.
      • opty13 Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 04.09.02, 22:22
        xkropka napisała:

        > Wszystko jest fajnie, jesli konczy sie na rozmowie i milych komplementach,
        np.
        > dzisiaj uslyszalam, ze pewien pan o maly wlos przeze mnie sie nie przewrocil
        > na plaskim korytarzu :). Ale dalej to sie nie powinno posuwac. Przyjacielskie
        > cmokniecia w policzek, owszem, ale jesli to rzeczywiscie jest moj przyjaciel.
        > A o tym mam prawo decydowac tylko JA.


        Ja przez kobiety nie raz juz bym sobie glowe rozbil (trzeba uwazac na nie
        przechodzac kolo latarni, zwlaszcza kiedy tee przyciagajace wzrok sa po drugiej
        stronie ulicy). Ale za to miesnie karku sobie wycwiczylem. No czasami rozmiar
        uszu mi sie powieksza, kiedy "moja" sprowadza moja uwage we wlasciwym kierunku.

        A z tym policzkiem to jak? Jak uznasz ze to przyjaciel, to przykladasz paluszek
        do policzka i mowisz tuu? ;)))
        • Gość: eva07 Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 03:37
          Jak ty chcesz mówić o seksualnym molestowaniu bez mówienia o seksie? Chyba na
          tym to polega, że ktoś komus robi niechciane awanse w sposób
          niekoniecznie "flirtujacy". Ja na przykład w pracy mialam takiego macho co
          kazda dziewczynę łapał za tyłek, albo obejmował, a komentarze miał conajmniej
          niewybredne, a mówiąc szczerze superwulgarne. Jest okropny. Co jednak nie
          powoduje, że chciałabym go wsadzic do pudła. Fakt, że szanującej się kobiecie
          czasem trudno na takie zaczepki cos powiedzieć bo nie zawsze da sie wymyslić
          złośliwy żart (on to wszystko niby w zartach), a potraktowac poważnie to się
          człowiek niby (w tej konwencji)osmiesza.
          Ale przyszła kryska na matyska. Pewna koleżanka w czasie jakiegoś pracowego
          towarzyskiego, zakrapianego spotkanka przysiadła sie do niego i dalej
          demonstracyjnie przysuwac się, klepac go po udzie, mówic, że jest taaaki
          seksowny, podciagac mu koszulkę... wiercił sie i kręcił, zupelnie nie wiedzial
          co ma zrobić (uciec jakoś głupio) a dookoła wszyscy ryczeli ze smiechu.
          • opty13 Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 05.09.02, 08:01
            Gość portalu: eva07 napisał(a):

            > Jak ty chcesz mówić o seksualnym molestowaniu bez mówienia o seksie? Chyba na
            > tym to polega, że ktoś komus robi niechciane awanse w sposób
            > niekoniecznie "flirtujacy". Ja na przykład w pracy mialam takiego macho co
            > kazda dziewczynę łapał za tyłek, albo obejmował, a komentarze miał conajmniej
            > niewybredne, a mówiąc szczerze superwulgarne. Jest okropny. Co jednak nie
            > powoduje, że chciałabym go wsadzic do pudła. Fakt, że szanującej się kobiecie
            > czasem trudno na takie zaczepki cos powiedzieć bo nie zawsze da sie wymyslić
            > złośliwy żart (on to wszystko niby w zartach), a potraktowac poważnie to się
            > człowiek niby (w tej konwencji)osmiesza.
            > Ale przyszła kryska na matyska. Pewna koleżanka w czasie jakiegoś pracowego
            > towarzyskiego, zakrapianego spotkanka przysiadła sie do niego i dalej
            > demonstracyjnie przysuwac się, klepac go po udzie, mówic, że jest taaaki
            > seksowny, podciagac mu koszulkę... wiercił sie i kręcił, zupelnie nie
            wiedzial
            > co ma zrobić (uciec jakoś głupio) a dookoła wszyscy ryczeli ze smiechu

            Dzien dobry evo07,

            I dobrze mu tak. Chcialbym to zobaczyc te lekcje.

            Co do seksu i molestowania.
            Nie wylaczylem seksu. Nie chcialem tylko, zeby ktos sie wyzywal w opisach
            gwaltow lub scen lozkowych (inne forum).
            Nie bez powodu wymienilem wczesniej obyczaje w innych krajach. Oczywiscie
            wszystko zalezy od tego ile ludzie sa w stanie zakceptowac. Sa jednak pewne
            stereotypy wg ktorych to co ujednych jest dozwolone, u innych jest zakazane.

            Jak daleko mozna posunac sie w slowach (bez wulgarnosci), jak daleko w gestach?
            Reka na udach - moze, miedzy udami to juz chyba troche daleko (ale ja jestem
            staroswiecki ;))

            Pozdrowienia
            • Gość: moi Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... IP: 212.244.188.* 05.09.02, 08:19
              Obca lub "koleżeńska", czy "współpracownicza" ręka na moim udzie jest ok? Nie nazwalabym Cie staroswieckim,
              opty:) O "międzyudziu" nie wspomne;)
              • opty13 Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 05.09.02, 08:37
                Gość portalu: moi napisał(a):

                > Obca lub "koleżeńska", czy "współpracownicza" ręka na moim udzie jest ok? Nie
                n
                > azwalabym Cie staroswieckim,
                > opty:) O "międzyudziu" nie wspomne;)

                Przepraszam, glupia sprawa - masz racje. Czasami skroty myslowe nie oddaja
                intencji.
                OK. czy jestem staroswiecki czy nie historia pokaze ;))))

                A klepnac przyjaznie w udo nieraz mi sie zdazylo. Ale to juz blizszy stopien
                spoufalenia, czy nie tak?

                Ciekaw jestem na ile tolerancyjne, wyrozumiale, sfeminizowane (no nie jestem
                pewny jak to okreslic) sa kobiety w Polsce.

                Jednym to pasuje innym nie.

                Wymiana opinii.
        • xkropka Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 05.09.02, 08:41
          Uscislam calowanie w policzek: nie jest zadna przyjemnoscia calowanie przez
          pana, z ktorym musisz utrzymywac kontakty sluzbowe i absolutnie nie chcesz,
          zeby to poszlo dalej. A po takich np. imprezach integracyjnych pan sobie mysli,
          ze skoro zartowalas caly wieczor, to moze sobie pozwolic.
          Przyjaciel nie bedzie probowal mnie calowac w usta.
          • kicior99 Co wy wiecie o molestowaniu... 05.09.02, 10:54
            Przezylem to majac 12 lat. I nikomu nie zycze...
            • opty13 Re: Co wy wiecie o molestowaniu... 05.09.02, 15:23
              kicior99 napisał:

              > Przezylem to majac 12 lat. I nikomu nie zycze...
              >
              • olek13 Re: Co wy wiecie o molestowaniu... 06.09.02, 07:51
                opty13 napisał:

                > Nie wierze, ze ROBACTWO ktore dopuszcza sie takich rzeczy na dzieciach kiedys
                > bedzie wytepione.

                ROBACTWO? A gdzie miłość bliźniego...
                • opty13 Re: Co wy wiecie o molestowaniu... 06.09.02, 07:55
                  Niektorym ludziom sie wybacza, ale nie zapomina.

                  Ale TAKIM ludziom nigdy nie wybaczam.

                  Mysle, ze moja tolerancja przekracza srednia, ale nie jestem i nie bede
                  swietym.
                  • olek13 Re: Co wy wiecie o molestowaniu... 06.09.02, 08:40
                    opty13 napisał:

                    > Mysle, ze moja tolerancja przekracza srednia, ale nie jestem i nie bede swietym.

                    I napewno nigdy nie zmienisz zdania?
                    (Nigdy nie mów nigdy...)
          • opty13 Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 05.09.02, 15:27
            Co moge powiedziec innego niz sie zgodzic xkropko.
            Fakt naduzywania relacji sluzbowych do takich celow nie jest chluba mezczyzn.
            Byc moze czasem czuja sie zacheceni, tutaj czasem trudno jest poznac granice,
            ale stad tez wyplywa moje pytanie.

            Pozdrawiam i zycze Ci tylko "chcianych" pocalunkow.
            • xkropka Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... 05.09.02, 15:36
              Dziekuje za zyczenia :-)
              Jest jeszzce jedna kwestia: czasami panom wyddaje sie, ze jak dziewczyna mowi
              nie, to znaczy, ze jednak chce, tylko sie tak droczy. Dobrze byłoby, gdyby
              panowie uwierzyli, ze dziewczyny teraz naprawde mowia to, co mysla... A jesli
              niezupelnie (bo pewnie jeszcze sa jakies "pozorantki") to jest jeszcze mowa
              ciala.
              Pozdrawiam
              • Gość: eva07 Jeszcze o molestowaniu IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 21:28
                Tak sobie pomyslałam, że własciwie nie nalezy mylic wulagarnego zachowania z
                molestowaniem (czy tez po polsku bardziej by sie powiedziało - napastowaniem)
                seksualnym. No bo mozna dojśc do skrajności z którymi miałam doczynienia w USA
                kiedy "molestowanie" i "gwałt w czasie randki" zaczęły byc modne. POrady typu:
                powinienes pytać kobiete przy każdym kawałku zdejmowanej garderoby: czy moge ci
                zdjąc bluzkę? czy teraz mogę ci rozpiąc stanik? czy mogę zsunąc ci majtki?
                TYlko jasna odpowiedź "tak" ozancza przyzwolenie. jak sobie pomysłąłam o takiej
                randce to mi sie słabo robiło. Ale może ja tez jestem staroświecka.
                Z chamskim zachowaniem i niestosownymi propozycjami jak wynika z mojego
                wieloletniego doswiadczenia rozsądna kobieta umie sobie samam radzić. Ja nawet
                należę do tych uprzywilejowanych, które niemal nie wywołują takich "odzywek".
                Jakos sie nie odważa jeden z drugim. Problemem jest jedynie wykorzystywanie
                hierarhicznych relacji służbowych.
                A w ogóle to POlki sa w wiekszości chyba raczej otwarte na flirt i lubia
                komplementy i "galanterię". Gwidanie i cmokanie jest troche poza kanonem. Ale
                pytanie zadane przez spokojnie siedzącego po drugiej stronie stolika, niezbyt
                mi znanego w miare przystojnego (czarnego) faceta po milej kolacji w
                restauracji poczas której niezobowiązująco rozmawialismy o studiach i naszych
                krajach "would you like to have sex with me?" (co zdarzyło mi sie Stanach) też
                nie jest zbytnio w polskiej konwencji.Wasza Ewa.
    • Gość: kinga Re: jak to jest z tym molestowaniem seksualnym... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 13:16
      Tak to jest z tym molestowaniem,że dopóki samemu się tego nie przezyje,to mozna
      tylko snuć teorie.Co by sie zrobiło, gdyby....
      Niedawno zaczęłam pracować w pewnej prywatnej firmie-w której Właściciel Pan i
      Władca ma w zwyczaju dobierać się do swoich pracownic.Pominę przypadki,które
      same sie o to prosiły (w celu zrobienia szybkiej kariery).
      A więc koleżanka z którą pracuję opowiedziała mi kilka historyjek, które
      zmroziły mnie i odebrały chęć do dalszej pracy. Ale stwierdziłam (czym narażę
      się zapewne dziewczynom)- co tam - może prowokowały? Przygotowałam sobie nawet
      kilka tekścików w razie czego.Niestety, wówczas gdy przyszła na mnie "kolej"
      zabrakło mi przysłowiowego języka w gębie. Pewnego razu - na imprezie
      imieninowej jego żony(?!!!) - weszłam pod nieobecność szefa do jego gabinetu po
      talerze, nagle nie wiadomo kiedy znalazł sie tuż za mną i zaczął prawić
      mi "komplementy" na temat mojego tyłka.Że chętnie wsadził by tam coś itp....
      A mnie najzwyczajniej w swiecie zatkało i wyszłam.
      Później zaczęły się niby niewinne podszczypywania,obejmowanie,itp.Cały czas
      prowokował sytuacje,żeby zostać ze mną sam na sam. I pomimo,że jawnie
      okazywałam mu niechęć - nie zraził się. Co więcej.Pewnego dnia zaczepił mnie
      jak wychodziłam z pracy i zakomunikował,że chce się ze mną umówić.Zapytałam w
      jakim celu? Powiedział,że chce porozmawiać.Zapytałam więc - na jaki temat ma
      być ta rozmowa? Stwierdził,że na temat prywatno-słuzbowy (!?!). A ja sierotka
      zamiast powiedzieć mu,że owszem na tematy służbowe mogę z nim porozmawiać - ale
      tylko w pracy.Natomiast jeżeli chodzi o sprawy prywatne - to nie mamy wspólnych
      spraw i nie ma o czym rozmawiać. Zamiast tego - na odczepnego powiedziałam o.k.
      A na dzień przed owym "spotkaniem" poprosiłam dyrektora o kilka dni
      wolnego.Szef na szczęście domyślił się co chciałam mu przez to powiedzieć,bo
      nigdy więcej mi nic takiego nie zaproponował.
      Myślę,że problem molestowania seksualnego w pracy zwłaszcza w Polsce jest
      b.duzy.Nie wspomnę o tym,że brak uregulowań w tej sprawie. Ale również
      dlatego,że trudno jest znaleźć pracę.
      Gdyby nie,to po pierwszym incydencie walnęłabym go w gębę i odeszła z pracy.A
      tak mimo,że odczepił się (mam nadzieję,że na dobre) - to cały czas żyję w
      obawie,że kiedyś posunie się dalej.Jedynie co mogę zrobić (i robię),to unikać
      przebywania z nim sam na sam i szukać nowej pracy.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja