lezka24
12.09.05, 10:10
Nie rozumiem juz nic. W glowie kolacza mi sie kleby mysli. Moze ktos inaczej
spojrzy na to wszystko bo ja nie potrafie ocenic tego obiektywnie. Po 3
latach odszedl. Zmienil sie, powiedzial ze wszystko w nim wygaslo.
Stwierdzil, ze przyczyna zerwania nie byly tylko nasze klotnie ale jego
problemy. Myslalam, ze szuka wymowki. Ostatnie pol roku pokazalo, ze nie
klamal:( Jego zycie stalo sie pasmem radosci i lez. teraz powiedzial, ze chce
aby bylo dobrze ale sam nie potrafi popatrzec sobie w twarz bo jest
zagubiony. Nie potrafie opisac wszystkiego tutaj. Moze ktos popatrzy
inaczej ,ktos kto ma wieksze doswiadczenie. Moze znajdzie sie osoba ,ktora
zechce mnie wysluchac i pomoze mi zrozumiec wszystko. Poza forum, na maila .
Nie wiem.