młodość, dojrzałość, głupstwa, temperament...

13.09.05, 11:55
patrzę wstecz i widzę, że z 1.niedojrzałości, 2.głupoty, 3.temperamentu 4.nie
wiem czego - robiłam rzeczy których dziś chciałabym uniknąć... nie zawsze się
to udaje. boleję nad tym.
czasami jest cisza, trwa np. 3 lata a potem nagle znowu - potrzeba odmiany,
szaleństwa większego niż na co dzień...
czasami są to zjawiska_później_z_lekkim_wstydem_ukrywane
czy tak już będzie zawsze?
czy winą obarczyć temperament czy nieumiejętność dojrzewania?
- - -
znacie te rozterki...?
    • ziemiomorze Re: młodość, dojrzałość, głupstwa, temperament... 13.09.05, 12:11
      Swiat, w ktorym ludzie nie mieliby prawa popelniac glupot, bylby beznadziejny
      jakis. 'Umiejetnosc dojrzewania' rozumiana jako 'nieskazitelne i madre
      dochodzenie do jeszcze wiekszej nieskazitelnosci i madrosci' to zaprzeczenie
      tego procesu.

      Moja babka, stara mądra Chinka, zwykla mawiac: mozna sie swietnie bawic, majac
      koszulke upaprana sosem z kebaba,
      • c.g.alt Re: młodość, dojrzałość, głupstwa, temperament... 13.09.05, 12:23
        dzięki ziemiomorze
        (za tę perspektywę)
        a czy są (istnieją) tacy nieskazitelni?
        (jako wyjątki np?)
        czy ludzie są wyrozumiali dla siebie, gdy są zbyt szczerzy?
        • blue_as_can_be Re: młodość, dojrzałość, głupstwa, temperament... 13.09.05, 13:58
          c.g.alt napisała:

          > a czy są (istnieją) tacy nieskazitelni?
          > (jako wyjątki np?)

          chyba nie... moze tylko zblokowane sztywniaki sie trafiaja :)

          > czy ludzie są wyrozumiali dla siebie, gdy są zbyt szczerzy?

          ja na przyklad jestem. kiedys zalowalam swoich spontanicznych atakow
          szczerosci, ale z czasem zaakceptowalam je u siebie i przestalam sie
          przejmowac. i wiesz co? wielu ludzi lubi mnie nawet nie pomimo tego, ale
          wlasnie za to :)))
          • c.g.alt Re: młodość, dojrzałość, głupstwa, temperament... 13.09.05, 14:25
            powiedziałam wczoraj komuś (podczas fantastycznej, długiej, przyjacielskiej
            rozmowy), że kiedyś bardzo mi się podobał... jako, że jest to osoba z potwornymi
            (nie wiem czemu) kompleksami, mało nie schował się pod stół i potem chyba trochę
            bał...(chociaż powiedział, że to miłe) Teraz mamy swoje związki, sprawy, i nie
            chcę żeby ten ktoś myślał z jednej strony, że zamierzam coś zmieniać.
            chciałabym zawsze mieć prawo powiedzieć prawdę, nawet jeśli to coś miłego
            - - -
            a może podpowie mi ktoś jeszcze starszy ode mnie?
            jak wspominacie takie wybuchy ciepła i szczerości "potem"?
Pełna wersja