Czy jestem wredna?

14.09.05, 16:52
Mój problem wygląda tak:
Zawsze dobrze się uczyłam, lubiłam czytać, uczyć się języków. Moja siostra
(rok młodsza) często śmiała się ze mnie nazywając mnie kujonem. Ona wolała
imprezy. Rodzice często mieli z nią problemy, prosili nauczycieli o
przepuszczenie jej do następnej klasy, z jednej szkoły nawet została
wyrzucona. Nie zdała matury i rodzice załatwili jej pracę w banku. Wyrzucili
ją z tamtąd po 2 miesiącach. I tak było jeszcze z kilkoma innymi pracami. W
końcu zażyczyła sobie, że chce zostać kosmetyczką. Rodzice opłacili jej różne
kursy (tipsy, i takie tam). Po roku stwierdziła, że jednak woli być
fryzjerką. Opłacili jej kurs fryzjerstwa i kupili jej własny salon fryzjerski
z solarium. Tymczasem ja dostałam się na studia dzienne na renomowany
kierunek. W międzyczasie dorabiałam jako barmanka, udzielałam korepetycji.
Ciężką pracą i nauką obroniłam się na 5. Rodzice kupili mi rok temu malutką
kawalerkę w starym budownictwie.
I właśnie 3 dni temu dowiedziałam się, że moja siostra dostała od nich
luksusowe, duże (2 razy większe od mojego)nowiutkie mieszkanie z wielkim
tarasem (ja nie mam nawet balkonu). Wkurzyłam się i powiedziałam, że powinni
nam dać po równo i jej kupić troche tańsze, a w zamian dołożyć mi do
większego (żeby było po równo). A oni na to, że ja mam wyższe wykształcenie i
sobie w życiu poradzę, wezmę kredyt i kupię sobie większe, a ona biedna, ma
marne obroty w tym salonie, no i chce niedługo założyć rodzinę, a ja jestem
przecież nastawiona jestem prozawodowo i nie potrzebne mi dwa pokoje. No i
stwierdzili, że ja nie przykładam tak wielkiego znaczenia do mieszkania, bo
wolę książki, a ona lubi urzadzać wnętrza. Bzdura! Obraziłam się, a oni
powiedzieli, że jestem mendą, bo zazdroszczę siostrze. Powiedzieli, że ja mam
w życiu łatwiej, bo mi nauka zawsze łatwo przychodziła (g... prawda! to była
ciężka praca kosztem wielu wyrzeczeń)
Od trzech dni płaczę, nie mogę się na niczym skupić. A najgorsze jest to, że
szukam pracy i chodzę na rozmowy kwalifikacyjne z opuchniętymi oczami i
czerwonym nosem. Żałuję, że nie zostałam kosmetyczką i nie siedzę teraz we
własnym salonie.... A najgorsze jest to, że nawet w Anglii kosmetyczka czy
fryzjerka szybciej znajdzie pracę niż prawnik z polskim dyplomem. I po co mi
było to całe studiowanie????
A może rzeczywiście jestem mendą i zazdroszczę siostrze???
    • dyskopata Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 17:43
      przede wszystkim jesteś rozpieszczona ciesz się że masz w ogóle mieszkanie
      • fragilita Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 17:52
        Rozpieszczona? Mimo, że studiowałam dziennie i miałam mnóstwo nauki zarabiałam
        sama na swoje utrzymanie. Moja siostra zawsze udawała nieporadną, biedną i
        pokrzywdzoną przez los, bo nauka jej nie wchodzi (bzdura, bo wolała imprezy). A
        za plecami rodziców śmiała się ze mnie i mówiła, że nie mam po co tak kuć, bo
        pracę i tak dostaje się po układach, a awans przez łóżko. No i wychodzi na to,
        że miała rację... A jeśli chodzoio mieszkanie, to stara zapyziała kawalerka,
        ale masz rację, cieszyłam się z niej, dopóki się nie dowiedziałam, że moja
        siopra pławić się będzie w luksusach w wielkim mieszkaniu. A ja, no cóż, żeby
        mieć dziecko będę musiała wziąć kredyt i go spłacać z pensji 1000zł. Może
        trzeba było olać szkołę i udawać nieudacznika, który chce jak najszybciej mieć
        dziecko (tak powiedziała moja siora)?
        • myga Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 17:56
          Nie jestes wredna, masz prawo czuc sie pokrzywdzona. Mysle, ze nie chodzi tak
          naprawde o mieszkanie, lecz o faworyzowanie siostry.
          • czarnycharakter Twoj nick dobrze Cie opisuje ! :-))) 14.09.05, 18:04
            Jestes przeciez INTELGENT(KA?), wiec MUSISZ byc biedniejsza od kosmetyczki lub
            frazjerki. Za to chodzisz z podniesiona glowa ! :-)))
            czch
            • fragilita Re: Twoj nick dobrze Cie opisuje ! :-))) 14.09.05, 18:23
              Chyba z opuchniętymi oczami i czerwonym nosem:( Poza tym, mam dosyć już tych
              rozmów kwalifikacyjnych: na dobre stanowiska mam za małe doświadczenie lub nie
              mam pleców, a na mierne stanowiska mam za wysokie kwalifikacje i za dobre
              wykształcenie (uważają, że pewnie i tak będę szukać lepszej pracy). No i
              wykorzystywać mnie nie będą mogli, bo jako prawnik znający prawo oskarżę ich o
              np. mobbing. Generalnie straciłam już nadzieję, że w tym kraju może być
              normalnie. Chcę stąd wyjechać, nic mnie tu nie trzyma, ale na zachodzie wolą
              pracowników fizycznych. Beznadzieja.
        • dyskopata Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 18:05
          czy nie przyniesie ci większej satysfakcji fakt, że sama dojdziesz do własnego
          mieszkania i pokażesz rodzicą że mieli rację że dasz sobie radę jeżeli myślisz
          że to mieszkanie znaczy że ona jest dla nich ważniejsza to się mylisz mniej
          zawiści to ci na pewno ułatwi życie
          • fragilita Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 18:31
            Pewnie,że przyniosłoby mi to satysfakcję, ale to nie zmienia faktu, że czuję
            się niedoceniona. Moi rodzice uważają, że wszystko mi w życiu łatwo przychodzi,
            że jestem wyróżniona przez los, nie widza mojej ciężkiej pracy, starań. Nie
            widzą tego, że przez naukę ominęło mnie wiele imprez i spotkań rodzinnych, bo
            akurat na drugi dzień miałam egzamin. Moją siostrę natomiast zawsze chwalą za
            pyszny obiad czy upieczone ciasto...To ją siostra mamy poprosiła na matkę
            chrzestną swojego dziecka, bo ja przecież nie angażuję się w życie rodzinne tak
            jak Baśka (moja siostra)... Kurczę, nawet nie mam się komu wyżalić, a ona
            siedzi teraz w swoim apartamencie ze swoim narzeczonym i się ze mnie śmieje.
            Notabene, jej facet ostatnio powiedział, że skoro nie mogę znaleźć pracy, to
            mogą pracować u niego w warzywniaku...
            • triss_merigold6 Gry rodzinne 14.09.05, 19:13
              Radzisz sobie a to kłuje w oczy. Część ludzi lubi tych, którym może pomagać,
              powspółczuć, poużalać się jacy to biedni i w życiu mieli pod górkę.
              Ty psujesz zabawę: uczyłas się, pracowałaś, nie narzekasz, jesteś zdolna.
              Nie grałaś w rodzinną grę "opowiemy jak nam niefajnie, potem wy opowiecie jak
              wam niefajnie a potem powspółczujemy sobie wzajem a potem zjemy ciasto i
              napijemy się wódki".

              Masz prawo być rozgoryczona. Pracy szukaj spokojnie, może jakiś staż, praktyki,
              tylko spokojnie. Do tego warzywanika broń boże nie idź, bo dasz całej rodzinie
              satysfakcję "uczona, szkolona a marchewkę sprzedaje".
              Trzymaj się. Niekiedy durniom łatwiej, niestety.
              • blue_a Dodam od siebie 14.09.05, 21:07
                że gwiazdy zwykle spadają. Z hukiem.
                Będzie dobrze. Ale - cierpliwości. I rób swoje.
    • szczery80 Skąd ja to znam... :( 14.09.05, 18:42
      U mnie sytuacja jest gorsza... Moje rodzeństwo (włącznie z ciotecznym) ma po
      mieszkaniu i samochodzie (ja nie mam czasem nawet na bilet). I co z tego, że
      skończyłem studja ? Możesz wierzyć lub nie moim słowom, ale mnie też te
      sytuacje denerwują. No i co z tego, że częśc tego mojego rodzeństwa ledwo co
      zaczeło naukę w... studium ?
      • fragilita Re: Skąd ja to znam... :( 14.09.05, 18:52
        To skąd oni maja tą kasę?
    • fragilita Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 19:18
      Właśnie dzwoniła moja matka. Pytała jak mi poszła rozmowa kwalifikacyjna... I
      znowu się z nią pożarłam, bo jak mi miała pójść, skoro całą noc nie spałam i
      płakałam w poduszkę. Rano strasznie bolała mnie głowa, a w dodatek wyglądałam
      okropnie. Mam ich wszystkich w d....! Niech wkońcu zrozumieją, że nie jestem z
      kamienia i nie wszystko mi w życiu łatwo przychodzi! Kończy mi się kasa,
      właśnie przyszło ponaglenie za gaz,rata za komputer a ja nie mam siły nawet
      przyjmować swoich uczniów na korepetycje... Nie poproszę rodziców, bo nie chcę
      w ich oczach wyjść na nieudacznika, bo już wogóle okażę się beznadziejna (nie
      dość, ze nie potrafię gotować, piec i sprzatać, to jeszcze to...).
      • fragilita Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 19:28
        A najgorsze jest w tym wszystkim to, że mam wyrzuty sumienia, że jestem jakaś
        zachłanna. Przecież rzeczywiście inni nie mają nawet starej kawalerki, a ja
        narzekam. No i teraz jeszcze się obwiniam, że się pokłóciłam z matką. Przecież
        wcześniej nie chciałam większego mieszkania, tylko teraz mi się coś ubzdurało,
        bo moja siostra dostała duży apartament. To tak jakbym jej po prostu
        zazdrościła. Zresztą tak wszyscy w mojej rodzinie uważają...
        • ania1022 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 20:44
          Mysle ze mialas prawo wyboru podczas zakupu tego mieszkania. Wybralas co
          wybralas, zadowolilas sie byle czym. Twoja siostra tak jak zawsze zreszta,
          poszla na calego, wybrala wieksze, ladniejsze, drozsze, nowsze czyz nie ?
          • fragilita Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 20:52
            Niestety nic nie wybierałam. Rodzice po prostu je kupili sami i powiedzieli, że
            mogę tam zamieszkać. To był fakt dokonany. I jeszcze jedna niesprawiedliwość:
            ja nie miałam tej frajdy, żeby sobie sama wybrać mieszkanie, a moja siostra
            tak - jeździła, oglądała sobie i wybrała takie, jakie jej się najbardziej
            podobało (z widokiem na park, a ja mam na ruchliwą i głośną autostradę).
            Cieszyłam się wcześniej z tej kawalerki nie mając tuptu prosić o wiecej, ale
            widzę, że tupet czasem popłaca.
            • ania1022 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:05
              No wlasnie, cipulina jestes (przepraszam za slowo). Ale wszystko jest do
              uratowania. Przeciez mozesz je sprzedac i kupic cos innego. Nie musisz w nim
              siedziec do konca twoich dni...Nie becz, nie oburzaj sie, pogadaj z rodzicami,
              popros grzecznie, napewno ci pomoga. Pamietaj! pokorne ciele dwie matki ssie.
    • gwiazda_polnocy Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 19:24
      U mnie wyglada troche podobnie, moze nie tak drastycznie - mam o 7 lat
      mlodszego brata. Na studiach mieszkalam w "studenckim" mieszkaniu. Po studiach
      zaczelam prace. Rodzice trochę pomagali, bo moja pensja starczala tylko na
      czynsz. Potem wyszlam za mąż - i w prezencie ślubnym dostaliśmy od rodziców z
      obu stron na wkład własny do kredytu (24 m kawalerka). Było od czego zacząć.
      Potem rodzice kupili 4 pokojowe mieszkanie, bo brat zaczal studia i
      przecież "musiał gdzieś mieszkać" a nie będzie przecież z obcymi ludźmi
      mieszkał pod jednym dachem!
      Ja się nie odzywam. Ale jak widzę, jak on tak bez niczego wszystko dostaje
      gotowe, a ja muszę na wszystko brać kredyty, to też mi przykro... Na
      pocieszenie mam zapewnienie, że jak wezmę kredyt na większe mieszkanie, to mi
      pomogą - ale kredyt muszę wziąć.
    • marudka1980 hm... 14.09.05, 21:08
      czy problem nie tkwi w tym ze siostra totalnie zmanipulowala rodzicow?Daj sobie
      sposob nie oczekuj laski dasz rade sobie sama ja mam podobna sytuacje i
      stwierdzam ze wole radzic sobie sama czsami mysle ze mama zawsze wolala mija
      siostre a ty tak nie masz?
    • witch-witch Re: Wredna nie ale kompletnie gupia! 14.09.05, 21:23

      Owszem widać problem w rodzinie, rodzice faworyzują wyraźnie Twoją
      siostrę....Lecz smieje się ten kto smieje się ostatni. Jak widzisz przyszłosc
      swojej siostry za jakieś 20 lat? No jak? Tak samo jak teraz, myślisz będzie.
      Jeżeli ona ma takie podejście i stosunek do pracy to różowo tego nie widzę za 20
      lat. Raczej widze osobbę mało pewną siebie, być moze w długach sprzedającą
      mieszkanie aby spłacić komornika itd. Jeżeli dziś jest rzeczywiście coś warte
      to tylko dobre wykształcenie. To jest twoja furtka na przyszłość. Zamiast się
      mazać o głupoty takie, jak jeden pokój wiecej, idź i sprawdź czy gdzies za
      granicą nie ma szansy na dokształcenie ewentualnie zrobienie doktoratu. Przecież
      Polska w EU, powinno sie masę spraw dziać w tej branży. Albo poszukaj sobie na
      spokojnie pracy jakiejś przyjemnej. Zobacz siebie za 20 lat czy stoisz w tym
      samym miejscu? Napewno nie, moze właśnie ty mieszkasz gdzies na Lazurowym
      wybrzeżu, w pięknym domu z basenem pływackim podczas, gdy twoja siostra męczy i
      przygniata zwykła szara codzienność. Trochę dojrzałosci a nie takie tam
      "skomlenie" pod drzwiami o jeden pokój wiecej...Co to jest jeden pokój więcej,
      mogłabyś unieść brewkę ze zdziwienia gdyby Ci twoi kochani rodzice...kupili jej
      cały bungalow w słonecznym Los Angeles, a tak tylko jakieś tam
      mieszkanie...szkoda sie indyczyć o takie błachostki...PA!
      __________
      • czarnycharakter czasem potrzebny jest osobny pokoj 14.09.05, 21:27
        na cwiczenia z ORTOGRAFIJI...
        czch
        • witch-witch Mów za siebei "geniuszu" językowy 14.09.05, 21:33
          czarnycharakter napisał:

          > na cwiczenia z ORTOGRAFIJI...
          > czch
          • czarnycharakter nie zauwazylas zapewne tej BLACHOSTKI: 14.09.05, 23:21
            - mowilem za siebie do ciebie...
            Poza tym - jak nizej :-)
            • leopold_stuff Re: nie zauwazylas zapewne tej BLACHOSTKI: 14.09.05, 23:24
              i teatr stu-dio
            • witch-witch Re:To ty mówisz do mnie? To coś u ciebie cieńko! 15.09.05, 16:27
              czarnycharakter napisał:

              > - mowilem za siebie do ciebie...
              > Poza tym - jak nizej :-)
              • czarnycharakter dla wisiowego oswiecenia: 15.09.05, 18:10
                w mojej sygnaturce nie ma mowy o tym, ze do holoty nie mozna przemawiac... :-)
                czch
                • witch-witch Re:To nie "przemawiaj" tyle bo ci metka z protezy 15.09.05, 19:04
                  czarnycharakter napisał:

                  > w mojej sygnaturce nie ma mowy o tym, ze do holoty nie mozna przemawiac... :-)
                  > czch
                  • czarnycharakter nie masz zaufania do pamieci forumowiczow, 15.09.05, 19:44
                    wisiulko moja najmilsza ! Oni doskonale pamietaja, ze jestes tylko prymitywna
                    dziewka z Koziej Wolki, ktora nieudolnie pozuje na inteligencje...
                    Wierz mi, nie musisz tego tak czesto potwierdzac ! "DURZA BUSKA"!!!
                    czch
                    poza tym - jak nizej
                    • moc_ca Re: nie masz zaufania do pamieci forumowiczow, 15.09.05, 20:09
                      czarny charakterze, straszna wredziocha z Ciebie.. ;-)
                    • witch-witch Re:A jednak trafiłam w 10 z tą protezą;) Zabolało! 15.09.05, 20:54
                      czarnycharakter napisał:

                      > wisiulko moja najmilsza ! Oni doskonale pamietaja, ze jestes tylko prymitywna
                      > dziewka z Koziej Wolki, ktora nieudolnie pozuje na inteligencje...
                      > Wierz mi, nie musisz tego tak czesto potwierdzac ! "DURZA BUSKA"!!!
                      > czch
                      > poza tym - jak nizej
                    • darkangelo Re: Czch, gdzie ty masz huja? Sypiesz sie facet. 15.09.05, 20:59
                      • witch-witch Re: A po co mu coś takiego skomplikowanego jak 15.09.05, 21:23

                        narząd rozrodczy, jeszcze by sobie drzwiami przycisnął z radości.Jego
                        nieszczęsna matka w dzieciństwie zakładała mu na szyję wianek kiełbasy, aby
                        przynajmniej psy mogły się z nim pobawić, bo dzieci inne nie chciały. Dzis
                        dlatego własnie tylko szczeka i warczy jak taki mały kundel...on te sprawy
                        załatwia gotowanymi parówkami, a baleron służy mu najlepiej..:))))))))))To tak
                        według koncepcjiPawłowa w myśl psychologii zachowawczej.
                        __________
                      • czarnycharakter huja? a coz to takiego, bezplciowy aniolku ? 15.09.05, 21:45
                        czch
                        • darkangelo Re: o q. u .r. w .a., jaki ty drazliwy 15.09.05, 22:33
                          Tylko troche poczesac cie pod wlos a zaras plujesz jadem. H U J jak nie wiesz co
                          to oznacza: harcap_uczepiony_jader.Baw sie dobrze dalej stary smyku, tylko mniej
                          spamuj. Bo cie zamelduje na to specjalne forum, za ktorym to tak tesknisz od dawna!
                          Darkangelo
                          • czarnycharakter spadaj do lozia aniolku, 15.09.05, 22:40
                            bo cie - bozia nie daj - mama nakryje. odezwij sie, kiedy zaczna ci rosnac
                            wloski, ok ?
                            czch
                            • darkangelo Re: No dobrze synu tramwajarza. 15.09.05, 23:04
                              czarnycharakter napisał:

                              > bo cie - bozia nie daj - mama nakryje. odezwij sie, kiedy zaczna ci rosnac
                              > wloski, ok ?
                              > czch
                              Na forum udajesz takiego geroja a w zyciu prywatnym jestes tchorz i pantoflarz.
                              Dlatego kompensujesz sobie swoimi zabawami na forum. Czyz nie? Wloskami to
                              zajmij sie swoimi, zebys nie pomylil z makaronem.
                            • lisavera Re: Gdy tylko mowa o wrednych tego świata, 16.09.05, 11:58
                              czarnycharakter napisał:

                              > bo cie - bozia nie daj - mama nakryje. odezwij sie, kiedy zaczna ci rosnac
                              > wloski, ok ?
                              > czch
    • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:26
      zazwyczaj jest tak z rodzeństwem, nie wiem jaka jesteś i sie z tego niezmiernie
      ciesze ze nie wiem
      • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:34
        leopold_stuff napisał:

        > zazwyczaj jest tak z rodzeństwem, nie wiem jaka jesteś i sie z tego niezmiernie
        >
        > ciesze ze nie wiem
        ale jestes nieuprzejmy....
        • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:36
          a niby to czemu?
          • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:37
            leopold_stuff napisał:

            > a niby to czemu?

            a niby skad ja to moge wiedziec?
            • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:40
              to czemu sugerujesz?
              • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:42
                leopold_stuff napisał:

                > to czemu sugerujesz?

                nie sugeruje ,tylko oceniam zachowanie..
                a zwykle Ci ktorzy zle sie zachowuja pytaja ,dlaczego.
                a kto moze wiedzec dlaczego ludzi zle sie zachowuja?
                • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:43
                  czemu oceniasz?
                  • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:46
                    leopold_stuff napisał:

                    > czemu oceniasz?

                    bo sie natknelam na przyklad zlosliwosci ,co uwazam za niewlasciwe.
                    • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:51
                      błedna interpretacja
                      • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 21:55
                        leopold_stuff napisał:

                        > błedna interpretacja

                        a z interpretacja tworczosci L.S.zawsze mialam klopoty;)
                        • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:02
                          kłopoty to moja specjalność;)
                          • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:07
                            leopold_stuff napisał:

                            > kłopoty to moja specjalność;)


                            " nie wiem jaka jesteś i sie z tego niezmiernie
                            ciesze ze nie wiem"
                            pewnie masz ich duzo wiecej niz ja...
                            bo ja tak ludziom nie odpowiadam..
                            dlaczego tak odpowiedziales?
                            • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:10
                              bo widze:)

                              jeszcze chociaż w nocy coraz gorzej
                              • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:21
                                Ala, dopatrujesz sie wszędzie aluzji

                                czasem nawet jak sie dłużej dopatrujesz milkniesz

                                po co?

                                sie ich dopatrujesz
                                • alaaa6 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:48
                                  leopold_stuff napisał:

                                  > Ala, dopatrujesz sie wszędzie aluzji
                                  >
                                  > czasem nawet jak sie dłużej dopatrujesz milkniesz
                                  >
                                  dobrze zauwazyles;)

                                  > po co?
                                  >
                                  > sie ich dopatrujesz
                                  nie wiem ,a jak myslisz?

                                  ps.bylam sie wykapac;)
                                  • leopold_stuff Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:52
                                    odpowiem tylko na pytanie: nie wiem:)
                                  • zonk.you Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 23:29
                                    oby zawazyla sie ;)
    • hieroglif1 Re: Czy jestem wredna? 14.09.05, 22:24
      problem problem.. same problemy:(, nie martw sie na tym forum na pewno spotkasz
      kogos kto ci pomoze lacznie ze sprawa do wgladu:)
    • solaris_38 Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 00:49
      to niesprawiedliwe
      ale z drugiej strony jeśli będziesz się tym amrtwiła to do tej
      niesprawiedliwości dodasz jeszcze sobie sama karę zamartwiania się

      powiedz rodzicom ze bardzo ich kochasz i że z radością weżmiesz wszystko co ci
      ofiarują z serca i daj im spokój
      to ich kasa i ich decyzja

      kochaj ich takich jacy są a martw sie tylko tym czy jesteś szczęśliwa

      • lavinka Atak z innej bajki. 15.09.05, 11:57
        Ja nie mam kawalerki bo sama mieszkam z matką i bratem na dwudziestu metrach. I
        muszę się dokłądać z pensji do komornego i płacić za btara bo on zarabia tylko
        500zł. Moja matka nigdy nie kupi mi kawalerki, nawet się nie dołoży. A ja nie
        mam do niej pretensji. Snobizm nic więcej.
        • myga Re: Atak z innej bajki. 15.09.05, 12:01
          A ja nie
          > mam do niej pretensji.
          __________
          A mnie sie wydaje, ze masz. Inaczej nie pisalabys tego postu.
        • fragilita Re: Atak z innej bajki. 15.09.05, 12:11
          A Murzyn w Afryce powie, że ty jesteś snobem, bo on mieszka w szałasie i nie ma
          co jeść... Takie porównania są bez sensu. Nie miałabym do rodziców o nic
          pretensji, gdyby nie mieli kasy. A oni mają, ale bardzo niesprawiedliwie je
          dzielą. Bo przecież mogli kupić mojej siostrze dwupokojowe mieszkanie, jeśli
          mówi, że chce zakładać rodzinę, ale trochę tańsze, a w zamian dołożyć trochę do
          mojego, bo ja nawet nie mam normalnej wanny tylko jakąś miskę.
          • solaris_38 Re: Atak z innej bajki. 16.09.05, 00:22
            dasz sobie rade kochana

            czasem szcęśliwsi ci co mają miskę od tych co w willach i helikopterami :) :) :)

            a ty ... chcesz nalezeć do szczęśliwych ?

        • solaris_38 Re: Atak z innej bajki. 16.09.05, 00:21
          problem nie lezy w tym ile dostajeez od matki ale że dostajesz MNIEJ
          człowiek może sie poczuć po prostu mniej kochany
          a to boli
          uczucia sa wazne
    • scept89 nie jestes wredna, masz tylko b. glupich rodzicow 15.09.05, 05:19
      Nie trzeba byc Zweisteinem aby dojsc do odkrycia ze zadnego z dzieci nie nalezy
      faworyzowac kosztem innego.
      Wyjatek oczywiscie nalezy zrobic tam gdzie inaczej sie nie da (dziecko opoznione
      w rozwoju potrzebuje wiecej uwagi) ale Twoja siostra nie zalicza sie chyba do
      tej kategorii. Podobnie jesli z dwojga braci jeden dorobil sie pieciu palacow a
      drugi mieszka w klitce to mozna zrozumiec iz bardziej sensownie jest pomagac
      nieudacznikowi niz dokupywac pozlacane klamki do palacykow temu ktoremu sie
      udalo. Tez nie Twoja sytuacja.

      Tak ze pozostaje nam zwykla ludzka glupota, niezwykle skuteczna w rozwalaniu
      zycia rodzinnego. Nie bardzo wiem jak wyglada sytuacja prawna, ale przynajmniej
      posmiertnie wydaje mi sie ze nie mozna dzielic spadku np 99-1 kiedy chodzi o
      dziedziczenie majatku. Mysle ze zamiast wpadania w depresje, walki z rodzicami i
      siostra mozesz skonsultowac sie z prawnikiem i poprosic twoich rodzicow o
      uwzglednienie roznicy ceny mieszkan w ich testamencie.

      Jesli dalej zechca trwac w idiotyzmie a masz na to srodki to tylko od Ciebie
      zalezy jak chcesz byc traktowana. Co niektorzy pewnie wyjechali by za granice i
      pozwolili szacownym, kochajacym rodzicom coroczna kartka na swieta od kochajacej
      corki. Pyskowy i pokrzykiwania przez telefon do niczego nie prowadza.



      • fragilita Re: nie jestes wredna, masz tylko b. glupich rodz 15.09.05, 11:11
        Nie chcę myśleć kategoriami testamentów czy adwokatów i podziału majątku. Chcę
        aby moi rodzice żyli jak najdłużej. To nie o to chodzi. Czuję żal, że wszyscy
        mają mnie gdzieś. Kiedy jest jakieś rodzinne spotkanie i opowiadam np. o
        przebiegu moich rozmów kwalifikacyjnych, widzę u nich znudzenie i obojętność,
        przrywają mi i zmieniają temat. Kiedy opowiedziałam im o tym, jak byłam na
        rozmowie kwalifikacyjnej i zostałam bardzo nieuprzejmie potraktowana więc
        odrzuciłam zaproszenie na drugi etap - ochrzanili mnie że wydziwiam. Oni nawet
        nie spytali na jaki temat pisałam pracę magisterską, ile miała stron i co z
        niej dostałam. Moja siostra też nie lepsza: ostatnio wujek zaproponował nam
        fajną fuchę, mycie okien. Za dwa dni pracy 500zł. Ucieszyłam się, że sobie
        dorobię na opłaty. A ona za moimi plecami powiedziała mu, że jestem za niska,
        nie poradzę sobię, bo mam dwie lewe ręce. I na moje miejsce wcisnęła kumpla
        swojego chłopaka. A mi ofocjalnie powiedziano, że już nikogo nie potrzebują.
        Dowiedziałam się o wszystkim przypadkiem.
        Dzisiaj nie pojechałm na rozmowę kwalifikacyjną, bo była poza mistam i nie miał
        mnie kto zawieść - dodam, że siostra ma nowy samochód (jej chłopak pojechła do
        pracy do niemiec i kupił, podczas gdy ona beztrosko siedziała w tym czasie u
        rodziców). Ja nie mam takiego komfortu, żeby wszystko rzucić i pojechać do
        Niemiec. A też bym chciała fajny samochód...
        • fragilita Re: nie jestes wredna, masz tylko b. glupich rodz 15.09.05, 11:21
          ...nie chcę już nad tym rozmyślać, a jednak ciągle to robię. Nie chcę już
          płakać, a jednak łzy mi same się cisną do oczu. Chciałabym się wziąść w garść,
          ale nie potrafię. Nie mam z kim nawet pogadać. Tylko to forum mi zostaje. Nikt
          do mnie nawet nie zadzwoni...
          • mathias_sammer Re: nie jestes wredna, masz tylko b. glupich rodz 15.09.05, 11:25
            Widzisz, ja wczoraj bylem na milym piwku w towarzystwie forumowiczow. Zawsze
            pijemy wspolne piwko, jesli mamy na to ochote.

            Musisz byc cholernie samotna, naprawde szkoda mi ciebie.

            M.S.
            • fragilita Re: nie jestes wredna, masz tylko b. glupich rodz 15.09.05, 11:33
              Czasami mam ochotę zrobić taki eksperyment, żeby uciec gdzieś tak, żeby nikt
              nie wiedział gdzie jestem. Zaszyć się gdzieś. Ciekawe, czy ktoś by mnie szukał?
          • mathias_sammer Re: nie jestes wredna, masz tylko b. glupich rodz 15.09.05, 11:53
            Masz bardzo dziwna hierarie potrzeb i wartosci. Moze moglabys sie nad tym
            glebiej zastanowic?

            M.S.
        • scept89 Kopciuszku... 15.09.05, 11:41
          Po pierwsze asertywne postawienie spraw majatkowych w sytuacji kiedy ktos
          (rodzice + siostra) usiluje nas oszwabic nie jest odznaka pazernosci. To nie
          jest dodatkowa lalka Barbie dla siostry o ktora Ty szlochasz tylko cos zupelnie,
          zupelnie innego kalibru.

          Ja nawet nie spodziewam sie ze od gluptakow i tak cos uzyskasz. Nie sadze tez
          aby procesowanie sie o pokoj z kuchnia/10Keuro z wlasna rodzina mialo wielki
          sens. Chodzi bardziej o ujawnienie co jest grane i tego ze Ty czujesz sie ta
          sytuacja oburzona do szpiku kosci. Jesli oni spokojnie bede przelykac obiad po
          telefonie prawnika to juz wiesz czego sie spodziewac i ze bycie grzeczna,
          potulna sierota do niczego w tym wypadku nie prowadzi.

          Znow tu nie chodzi o wojny podjazdowe tylko o jasnosc sytuacji -> nie mozesz
          liczyc ani na pomoc finansowa poza ochlapami ktore Twoja Szacowna Siostra przez
          nieuwage zignoruje, ani na wsparcie psychiczne. Jesli tak to po co lizac noge
          ktora Cie kopie? Ukladasz sobie wlasne zycie w ktorym Przeswietna Siostra i
          Kochajacy Inaczej Rodzice usmiechac sie beda potulnie z albumu fotograficznego i
          tyle.









    • lavinka Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 11:55
      Przypomina mi się ta historia o synie marnotrawnym. Poniekąd Twoi rodzice mają
      rację. Ty nie potrzebujesz większego mieszkania bo jesteś sama i nie planujesz
      rodziny. Nie jesteś wredna tylko zawiedziona studiami i życiem. Ale to nie
      koniec, zamiast się dąsać kup siostrze wazon na nowe mieszkanie i spróbuj
      cieszyć się jej szczęściem. Ty jej pomożesz to i ona może kiedyś Ci pomoże...

      lav
      • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 12:00
        Dlaczego uważasz, że nie planuję rodziny? Planuję, tylko na razie nie mam
        możliwości, środków... Nie mam źródła dochodów w postaci salonu fryzjerskiego.
        • myga Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 12:13
          > Dlaczego uważasz, że nie planuję rodziny? Planuję, tylko na razie nie mam
          > możliwości, środków... Nie mam źródła dochodów w postaci salonu
          fryzjerskiego.
          ____________________
          To, ze skonczylas studia, tym bardziej prawo, poszerzylo twoje horyzonty i
          napewno przyda sie w zyciu. Wyczuwam jednak, ze nie jest to zawod, ktory by dal
          ci satysfakcje w zyciu. Prawda jest, ze dzisiaj wlasny interes, tym bardziej
          uslugi, a juz tym bardziej fryzjerstwo lub salon kosmetyczny (musi byc
          oczywiscie dobra jakosc uslug) daje wiecej pieniedzy niz bycie prawnikiem bez
          zadnej aplikacji.
          zrob kurs kosmetyczny lub fryzjerski i sprobuj dogadac sie z siostra, abyscie
          razem na spolke prowadzili ten zaklad.
          A wyksztalcenie pomoze ci napewno w prowadzeniu interesu od strony prawnej.
          • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 12:19
            A myślisz, że to łatwe przyznać, że mieli racje, kiedy mówili, że jestem
            kujonem i studia to gó....? Myślisz, że łatwo przekreślić tyle lat ciężkiej
            pracy kosztem życia towarzyskiego?
            • myga Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 12:28
              Mysle, ze zle na to patrzysz. Nie zmarnowalas lat nauki. Napewno wzbogacily cie
              intelektualnie i nauczylas sie pracowitosci i systematycznosci. Wiesz, ze
              jezeli czegos pragniesz, potrafisz to osiagnac. Studia prawnicze pomoga ci w
              kazdej dziedzinie zycia. Bo zmienily sposob twojego spostrzegania swiata.
              To nie jest przyznanie sie do bledu, gdyz zdobycie wyksztalcenia nigdy nie jest
              bledem.
              Natomiast realia gospodarki oraz niechec hermetycznych srodowisk prawniczych do
              niewpuszczania do branzy ludzi z zewnatrz, jak rowniez nadprodukcja prawnikow
              powoduje to, ze nie znajdziesz dobrej pracy zgodnie z wyksztalceniem.
              Natomiast na dzien dzisiejszy zawod tzw. w "rekach", tym bardziej na swoim,
              pozwoli ci na godne zycie i zakup na wlasny rachunek mieszkania, o jakim
              marzysz.
      • tojaa33 Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 17:09
        > Ty jej pomożesz to i ona może kiedyś Ci pomoże...

        o naiwności,
        nie liczyłabym na żaden życzliwy gest ze strony siostry autorki wątku jeśli jest
        taka jak ją opisuje,
        sytuacja jest jasna, autorka wątku jest kozłem ofiarym(wyłomkiem),a siostra
        głowną gwiazdą, beneficjentką wszelkiego dobra , zainteresowania i troski
    • nikt_osia Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 12:05
      a mi to wyglada na okienko
      nie wierzę w tę historię
      • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 12:27
        Też czasem nie chce mi się w to wierzyć...
      • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 15:58
        Chociaż rzeczywiście, wiadomo, że to nie jest obiektywny opis. Moi rodzice nie
        są dla mnie źli: kupują mi czasem różne rzeczy np. ostatnio zegarek, garnitur,
        czy mikrofalówkę na urodziny. Ale to nie zmienia faktu, że mnie nie doceniają,
        uważają, że życie i tak mi dużo dało w postaci głowy do nauki, więc oni wolą
        pomagać mojej siostrze, która niby nie miała tyle szczęścia. Zreszta przecież z
        niej mają większy pożytek - gotuje im, strzyże, czesze, a ja? Zero pożytku...
        • myga Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 16:03
          Ale to nie zmienia faktu, że mnie nie doceniają
          ___________
          To ty masz niska samoocene, nie twoi rodzice. Zaloze sie, ze sa z ciebie dumni.
          Ty natomiast masz watpliwosci. I projektujesz swoja ocene siebie na rodzicow.
          Rozwiaz swoj problem niskiej samooceny (to bardzo trudne, ale podobno mozliwe).
          dr Mello powiada, ze rozwiazanie problemu lezy nie w dzialaniu, ani w
          zaniechaniu dzialania, lecz w zrozumieniu. Tam, gdzie jest zrozumienie, tam nie
          ma problemu.
          I
          • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 16:14
            To nie kwestia niskiej samooceny, to kwestia poszukiwania odpowiedzi na
            pytanie, dlaczego ona dostaje od nich więcej, wcale się nie starając? To chęć
            znalezienia przyczyny nazywania mnie zazdrosną mendą. Rozmyślam, dlaczego nie
            rozumieją mojego żalu i poczucia niesprawiedliwości. Dlaczego nie starają się
            mi pomóc w poszukiwaniu pracy? Dlaczego nie przyznają, że wszysto co mam
            osiągnęłąm ciężką pracą, a nie fuksem czy szczęściem w życiu?
            • myga Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 16:16
              A co osiagnelas, oprocz dyplomu mgr prawa, bez zadnej aplikacji?
              • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 16:41
                Wiem, że dzisiaj prawniczy dyplom UW, nawet z oceną 5 i zrobiony dziennie, nie
                jest wiele wart, dlatego myślę o specjalizacji podyplmowej z podatków, prawa
                pracy albo coś tędy. Ale oprócz tego znam trzy języki obce... Myślałam, że to
                jakieś osiągnięcie, ale jak widać - nie. I dlatego jest mi przykro.
                • myga Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 16:59
                  > Wiem, że dzisiaj prawniczy dyplom UW, nawet z oceną 5 i zrobiony dziennie,
                  _________
                  Dobrze, ze zdajesz sobie z tego sprawe.
                  Wsrod bezrobotnych absolwentow sa prawie sami prawnicy.
                  Zadne to osiagniecie. Dyplom magistra na UW. Zwykla rzecz, na tym forum sie tym
                  nikogo nie zachwycisz.
                  Tak mysle, ze jestes bardzo roszczeniowa, i przyznaje racje mocce, chyba jednak
                  jestes wredna.
                  • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 17:25
                    Ale ja nie chce tu nikogo zachwycać. I nie miałam żadnych roszczeń, uwierz,
                    nigdy nie śmiałam prosić rodziców o mieszkanie. Jak dostałam tę kawalerkę, to
                    bardzo się z niej cieszyłam. Notabene, wcale nie jest moja, bo w akcie
                    notarialnym jest5 nazwisko mojej mamy. Nie protestowałam nawet wtedy, gdy
                    siostra dostała salon. Nawet pomagałam jej załatwiać wszystkie sprawy w
                    urzędach. Wiesz, nawet nie chodzi o to, że ona ma to zajebiste mieszkanie.
                    Bardziej boli mnie, sposób w jaki rodzice uzasadnili swoją decyzję:"Tobie
                    łatwiej w życiu, masz wyższe to sobie weźmiesz kredyt, tobie nie potrzebne dwa
                    pokoje, i tak nie przykładasz wagi do mieszkania itp." Już nawet nie chodzi o
                    te dwa pokoje, chodzi o olbrzymią różnicę w standardzie obu mieszkań. Moje jest
                    w starej kamienicy, ogrzewanie gazowe, przy ruchliwej ulicy, malutka wanienka,
                    nie ma gdzie nawet wstawić prali (jest w kuchni). No i ten olbrzymi czynsz
                    (siostra będzie płacic o wiele mniej).
            • ania1022 Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 18:02
              Ja to sie tak zastanawiam, po cholere studiowalas skoro Ci to tak ciezko
              przychodzilo?? Dla mnie okres studiow to byl najburzliwszy okres w moim zyciu a
              nie lata wyjete z zyciorysu. Nigdy potem nie bywalam tak czesto w kinach, na
              wystawach, imprezach roznego rodzaju i nawet na drutach nuczylam sie robic..
              Ty piszesz ze gotowac nie umiesz, sprztac nie umiesz, imprezy rodzinne cie
              omijaly... eh.............
              • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 18:09
                Może dlatego, że pracowałam po nocach jako barmanka, udzielałam korepetycji,
                chodziłam na kursy językowe, na praktyki...
                • ania1022 Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 18:22
                  hmmm, OK.....poddaje sie.........moze tylko jeszcze tyle ze rodzice wcale nie
                  nie maja obowiazku pomagac i dawc doroslym dziecia. Pomagaja bo chca, mogli ci
                  nic nie dac. Zostaw moze to na boku i skup sie na szukaniu pracy....tutaj nikt
                  nie rozwiaze twojego 'problemu'... i szkoda czasu i energi ..... powodzenia
                  zycze...
                  • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 18:40
                    Mają obowiązek pomagać dorosłym, uczącym się dziennie dzieciom, takie jest
                    prawo. Czyli nie mają obowiązku pomagać mojej pracującej, od 6-ciu lat
                    nieuczącej siostrze. Ale nie o to chodzi. Jesli już zdecydowali się pomagać,
                    powinni to robić sprawiedliwie.
    • moc_ca Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 16:50
      Jesteś rzeczywiście wredna.
      Rozumiem ze to przykre kiedy rodzice faworyzują siostrę ale to nie powód żeby
      tak źle oceniac i rodziców i siostrę.Po prostu musisz uznać że chcą jej pomagac
      w znacznie większym stopniu niż Tobie - to bolesne, niestety nie da się
      zmienic. Muszą mieć powody do podjęcia takiej a nie innej decyzji, być może
      siostra sobie radzi(wg nich) gorzej, jest najmłodsza albo czulsza dla nich -
      wiele może być powodów nie zawsze słusznych i prawdziwych.
      I niech Cię nie zwiodą zapewnienia jednego z dyskutantów że możesz na drodze
      prawnej cokolwiek uzyskać lub zmienić . rodzice mają prawo robić to co uważają
      za słuszne i stosowne a nawet mogą zadecydować że nie dziedziczysz niczego ze
      zgromadzonego przez nich majątku - Ty możesz tylko starać się o tzw. zachówek
      który jest ochłapem w stosunku do całej masy spadkowej.
      Wyraź swoje rozgoryczenie i żal, zapytaj "dlaczego", może zechcą Ci wytłumaczyc
      co skłoniło ich do takiego niesprawiedliwego potraktowania swoich córek.
      I bardziej wierz że uda Ci się w życiu! :)
      • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 17:17
        A kiedy ja powiedziałam o nich coś złego? Mam tylko żal. Wiem, że to może
        wredne z mojej strony, ale szlag mnie trafia, jak sobie pomyslę, że teraz
        wszyscy będą do nich (siostry i jej chłopaka)przychodzić na imprezy, będzie
        urządzać przyjęcia, będzie oprowadzać po pięknym mieszkaniu, chwalić się nowymi
        kafelkami, wanną z dżakuzi, a mnie pies z kulawą noga nie odwiedzi... (bo tu
        trzy osoby to już tłok). Tak samo było, kiedy wszyscy zachwycali się jej
        salonem, samochodem. A ja czym mogę się pochwalić? Mojej pracy mgr nikt nawet
        nie widział na oczy, bo nie chciał. Ona nawet chrzestnych ma lepszych -
        mieszkają w Niemczech, dostaje od nich prezenty. A ja swoją chrzestną widziałam
        raz w życiu (17 lat temu).
        A najgorsze jest, że biję się z myslami: raz mam żal, za chwilę nienawidzę
        siebie, że nie potrafię się cieszyć z czyjegoś szczęścia...
        • myga Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 17:20
          ale nudzisz.......
          • fragilita Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 17:29
            Masz rację, nudzę, i chciałabym już wziąść się w garść, ale nie potrafię.
        • triss_merigold6 Boższszs 15.09.05, 19:33
          Masz pszenno-buraczaną rodzinę. Wiedza, studia, staranie się o pracę, znajomość
          języków to wszystko jest mało ważne w porówaniu z byciem kosmetyczką i
          posiadaniem chłopaka co z Niemiec samochód przywozi.

          Faworyzują siostrę, bo do tej rodziny pasuje. Ty nie pasujesz. Chciałas się
          uczyć? To za karę Ci pokażą pani prawnik, jak to nauka niepopłaca. Popłaca
          znalezienie chłopaka i pieczenie ciasta.

          Rozmowy g... dadzą, tylko sobie nerwy zszarpiesz.
          Spokojnie tej pracy poszukaj, z czasem znajdź partnera życiowego na podobnym
          poziomie (jeśli chodzi o system wartości i aspiracje) a od rodziny stopniowo
          się odcinaj.
          Siostra nie kiwnie palcem, żeby Ci pomóc, prędzej dokopie jak będziesz leżeć.
          Rodzice tak samo - jak poprosisz o pomoc dasz im satysfakcję.

          Mogę takie zachowanie wyjaśnić od strony psychologicznej, socjologicznej i
          jakiej sobie życzysz ale nie na forum.
          • witch-witch Re:Ciekawe jest to co piszesz triss, 15.09.05, 21:40

            Mi by nie przyszło do głowy takie spojrzenie i skojarzenie na tego typu
            podejścia w rodzinie. Że mozna tak być bezlitośnie wyrachowanym. I jedno dziecko
            kochać a drugie odsuwać. Przerażający jest gatunek ludzki!
            __________
            • triss_merigold6 ;) 15.09.05, 22:05
              To nie wyrachowanie. Założę się, że rodzice i siostra tej dziewczyny są zbyt
              prymitywni, żeby z premedytacją faworyzować/odrzucać. Oni to robią
              instynktowanie i wpółświadomie - odrzucają osobnika, który NIE PASUJE. Tak jak
              kiedyś odrzucano np. albinosa czy kalekę.
              Autorka całą sobą daje wyraz temu jak bardzo inna jest od swoich krewnych.
              Dlatego ma gorzej.
              Jednocześnie uświadamia im poniekąd ich prymitywizm. Uświadamia, że można
              chcieć się uczyć, chcieć znaleźć fajną pracę, lubić czytać itd.

              To rozumowanie typu "jak jest taka uczona i mundra to niech sobie radzi i
              zobaczy, że marnowanie czasu na czytanie nie popłaca". Polski prymityw.
              • witch-witch Re: ;) 15.09.05, 22:25
                triss_merigold6 napisała:

                > To nie wyrachowanie. Założę się, że rodzice i siostra tej dziewczyny są zbyt
                > prymitywni, żeby z premedytacją faworyzować/odrzucać. Oni to robią
                > instynktowanie i wpółświadomie - odrzucają osobnika, który NIE PASUJE. Tak jak
                > kiedyś odrzucano np. albinosa czy kalekę.
                > Autorka całą sobą daje wyraz temu jak bardzo inna jest od swoich krewnych.
                > Dlatego ma gorzej.
                > Jednocześnie uświadamia im poniekąd ich prymitywizm. Uświadamia, że można
                > chcieć się uczyć, chcieć znaleźć fajną pracę, lubić czytać itd.
                >
                > To rozumowanie typu "jak jest taka uczona i mundra to niech sobie radzi i
                > zobaczy, że marnowanie czasu na czytanie nie popłaca". Polski prymityw.
                • witch-witch Re: ;)sorry,za byczka:)))..żeś. 15.09.05, 22:38

              • moc_ca Re: ;) 15.09.05, 22:27
                triss_merigold6 napisała:

                > To nie wyrachowanie. Założę się, że rodzice i siostra tej dziewczyny są zbyt
                > prymitywni, żeby z premedytacją faworyzować/odrzucać. Oni to robią
                > instynktowanie i wpółświadomie - odrzucają osobnika, który NIE PASUJE. Tak
                jak
                > kiedyś odrzucano np. albinosa czy kalekę.
                > Autorka całą sobą daje wyraz temu jak bardzo inna jest od swoich krewnych.
                > Dlatego ma gorzej.
                > Jednocześnie uświadamia im poniekąd ich prymitywizm. Uświadamia, że można
                > chcieć się uczyć, chcieć znaleźć fajną pracę, lubić czytać itd.
                >
                > To rozumowanie typu "jak jest taka uczona i mundra to niech sobie radzi i
                > zobaczy, że marnowanie czasu na czytanie nie popłaca". Polski prymityw.

                triss, jak możesz dawać głowę za to że nieznani Ci bliżej matka i ojciec
                instynktownie odrzucają swoje dziecko???? Znasz problem tylko ze strony dziecka
                uważającego się za skrzywdzone. Czy coś jeszcze oprócz słów obrażonej
                dziewczynki daje Ci taką pewność? Sugerujesz że rodzice jej są prymitywni,
                niewykształceni (nie chcą się uczyć, nie lubią czytać ..).. na jakiej podstawie
                tak sądzisz? Bo kupili mniejsze mieszkanie jednemu dziecku a większe drugiemu?
                Na miłość boską, cóż za powierzchowne i niesprawiedliwe oceny!
                I to zakończenie "polski prymityw" - wg Ciebie prymitywizm jest
                charakterystyczną cechą Polaków?
                triss, mam Cię za mądrą kobietę ale chyba tu popłynęłaś zbyt ufnie kładąc się
                na fali ....
                • triss_merigold6 Re: ;) 15.09.05, 23:02
                  Tak, uważam prymitywizm i pogardę dla nieprzystających do rodziny za jedną z
                  głównych cech Polaków.
                  Zakładam, że autorka pisze prawdę. Sprawia wrażenie rozżalonej a nie kapryśnej.

                  Jeśli ktoś uważa studia za marnowanie czasu i ewidentnie faworyzuje bardziej
                  tępe dziecko - jest prymitywem.

                  Nie chodzi tylko o to nieszczęsne mieszkanie ale całokształ relacji z rodzicami
                  i miedzy siostrami.
                  Autorką się nie interesują: olewali jej studia, zniechęcali, nie pytali o
                  dyplom, o efekty szukania pracy itd.
                  Siostrą się interesują: chwalą, wspierają itd.
        • agha1 Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 11:28
          Nie jesteś wredna!!
          Ale rodzice postępują czasem mało racjonalnie próbując zmobilizować do
          działania swoje młodsze dzieci. Ja też mam młodszą siostrę, której
          zawsze "gorzej" szło i to ja miałam ją wyręczać i jej pomagać. I co się stało -
          teraz mam 30 lat, męża i już nie chcę wyręczać siostry więc rodzice przejeli
          moje "obowiązki". Denerwują się że prawie 30-letnia kobieta nie ma pracy, ale
          utrzymują ją z dala od domu, planują zakup mieszkania itd. A ja super sobie
          radzę.... bo muszę , bo nie mogę patrzeć jak wypruwają sobie żyły i odmawiają
          wszystkiego żeby moja siostra mogła prowadzić życie na odpowiednim poziomie.
          Ale tak naprawdę to ja jestem szczęśliwsza od niej - tak sobie powtarzam
          codziennie i wierzę w to bardzo i to pomaga mi w życiu.
          Trzeba nabrać dystansu i powolutku coraz więcej wymagać dla siebie. W życiu
          trzeba być egoistą (bez przesady oczywiście). Nabierz dystansu i zacznij
          patrzeć na siebie i myśleć o sobie w oderwaniu od rodzinnych spraw - pomaga.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • psychopata.z.borderline to trudno powiedzieć jak jest z rodzeństwem 15.09.05, 18:07
      ale... pewna konkubina chciała, żeby ojciec niemal że zaadoptował jej grubo po
      30 synalka i zeby dla jej wnuków był dziadkiem. Mieszała przy okazji w
      relacjach rodzinnych. Wkurzyłam sie i jej powiedziałam, gdzie jest ich miejsce
      bo starszy nie miał odwagi.
    • szczery80 Zdecydowanie TAK... :) 15.09.05, 18:48
      ... :)
    • rybolog Re: Czy jestem wredna? 15.09.05, 21:35
      Ucz sie dziecino ucz, nikt Ci tego nie zabierze, to bedzie Twoje...a wlosy
      zawsze moga miec wszy:)
      • jadwinia2 Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 10:06
        Nie wiem, czy jesteś wredna. Dla mnie to Ty jesteś z innej bajki. Czytam to
        wszystko i przecieram oczy. Przestań zachowywać się jak małe dziecko. Uświadom
        sobie, że rodzice mają prawo robić ze swoimi pieniędzmi co się im podoba.
        Dlaczego robią wam, dorosłym osobom, takie kosztowne prezenty? Czyżby chcieli
        kupić sobie waszą miłość? Nie obawiają się, że przyzwyczajone do brania, na
        starość oddacie ich do domu opieki?
        • octopussy Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 10:45
          Nie nie jestes wredna to normalne co dzieje sie w tej glowie. Najlepszy sposob
          zeby nie zwariowac to przestan myslec o siostrze, skup sie na sobie. Wiesz
          najwiejsza satysfakcje sprawia samochod czy mieszkanie kupiony za wlasne
          zarobione pieniadze. Ty nie nalezysz do osob ktorym ciagle malo, ktorym sie
          nalezy ,nie umiesz zebrac jak siostra. A ona to zebranie robi w bardzo
          wyrafinowany stylu ktorego ty sie w zyciu nie nauczysz. Miej satysfakcje z tego
          kim jestes i co masz przestan ogladac sie na rodzine.Wiem ze to trudne ale
          niestety tak to juz jest.
    • katarzyna_kkk nie jesteś wredna 16.09.05, 12:17
      ja też nienawidze jednej k u r w y i jej menelowatego synka s k u r w s y n k
      a, owocu nastoletniego kurestwa i bynajmniej nie chodzi o pieniądze
      • yoosh Re: nie jesteś wredna 16.09.05, 12:26
        W swoim czasie zaprzeczalas uzywanie prze siebie slowa nienawidze....

        To sie niniejszym grzecznie przypominam:)))))
        • katarzyna_kkk Re: nie jesteś wredna 16.09.05, 12:29
          nosi mnie, ale wypłakałam, co miałam wypłakać, porozmawiałam i już mi lepiej
          • yoosh Re: nie jesteś wredna 16.09.05, 12:31
            to fajnie,3maj sie:)
            • katarzyna_kkk Re: nie jesteś wredna 16.09.05, 12:41
              joosh sie trzymam, jade za miasto do rodzinki:)

              dzieki:)
    • fragilita Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 14:54
      Dziwna historia: przed chwilą dowiedziałam się, że mój ojciec został wystawiony
      do wiatru przez swojego kontrahenta, czyli z mieszkania mojej siostry nici.
      Dowiedziałam się tego od mojej matki, która przed chwilą do mnie zadzwoniła.
      Spytała nawet, jak mi idzie szukanie pracy. Ja na to, że czekam na odpowiedź od
      kilku firm, a on, że chyba w bajki nie wierzę (ale mnie pocieszyła).

      Dziwnie się teraz czuję, tak jak by to przez mnie się stało...
      • moc_ca Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 16:25
        fragilita napisała:

        > Dziwnie się teraz czuję, tak jak by to przez mnie się stało...

        Alez masz siłę! telepatycznie załatwiłaś (jednym ruchem) wszystkich troje!!!!
        G.ówno będą się cieszyc tym salonem (a propos .. pisałaś że wszyscy się
        zachwycali salonem siostry, jak to możliwe skoro mieszkanie jeszcze nie
        kupione?)
        Porządnie im dołożyłaś! Jak to robisz, laleczka voo-doo czy cos innego?!
        • fragilita Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 16:32
          Napisałam, że "będą" się zachwycali jej mieszkaniem. Salon już ma od dawna, a
          mieszkanie dopiero kilka razy ogladali - wpłacili nawet wkład, który można
          ponoć jeszcze odzyskać. Ale wydaje mi się, że rodzice i tak coś wykombinują,
          żeby to mieszkanie jej kupić, bo inaczej na pewno nie da im spokoju.
          • moc_ca Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 16:51
            A co to jest ów "salon" który siostra już ma? Bo jakoś nie pojmuję ...
            • fragilita Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 17:29
              Salon fryzjerski (+solarium), który dostała od rodziców 2 lata temu, bo nie
              mogła znaleźć pracy(a raczej nie bardzo się starała). Zresztą te salon też
              olewa, bo siedzi tam tylko do 15,16, mimo, że powinna do 18. W soboty tylko do
              14. Nie jeździ na żadne pokazy, nie czyta prasy branżowej, mimo, że ją do tego
              namawiam. A potem się dziwi, że cienko przędzie...
              • monikate Re: Czy jestem wredna? 16.09.05, 17:37
                Fragilita, weź sobie do serca i rozumu to, co napisała triss_merigold6.
                Zdiagnozowała trafnie sytuację. Będzie kupione to mieszkanie dla siostry czy
                nie, to nieistotne. Istotny jest całkoształt relacji rodzinnych... a to-
                przeczytaj uważnie jescze raz posty triss.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja