uswiadomienie problemu - i co z tego?

16.09.05, 21:51
Mam do Was pytanie. Tyle sie mowi o tym, ze w przypadku depresji, jakis
innych obciazen psychicznych kluczowa kwestia jest uswiadomienie sobie co tak
naprawde nam polega. Jest to na pewno prawdziwe, tylko pytanie co dalej?
Jak wyjsc z tego dolka? Najgorsze dla mnie obecnie jest to, ze wiem dlaczego
źle sie czuje, ale nie umiem temu zaradzic. Nie wierze tutaj jakos w
uzdrawiajaca moc psychoterapii, bo tak naprawde to ja wiem co mi dolega.
Pytanie jak mam sobie z tym radzic?
Jak radzic sobie ze swiadomoscia, ze moje dziecinstwo mialo zasadniczy wplyw
na to jaka jestem, jak to odrzucic?
Mialam depresyjnego, apodyktycznego, despotycznego ojca, ktory przez cale
dziecinstwo mnie kontrolowal, tym samym wzbudzal we mnie lek i nienawisc.
Efektem tego jest to ze dzis jako osoba dorosla czuje lek w kontaktach z
ludźmi, nie umiem odczuwac radosci i b czesto widze tylko ciemna strone
zycia. Staram sie nastawiac optymistycznie, zwalczac takie nastawienie, ale
ta ciagle we mnie siedzi. Jak sobie pomoc? Przeciez nie moge szprycowac sie
prochami...
AA i jeszcze jedno.. moze ktos wie jak nauczyc sie przezywac radosc? Zupelnie
tego nie umiem...
Moze ktos ma podobne odczucia lub przeszedl przez cos podobnego

pozdrawiam serdecznie

Magda

    • psychopata.z.borderline Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 16.09.05, 21:53
      idź do psychiatry. jak będzie potrzebna psychoteroapia, skieruje cie
    • imagiro Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 16.09.05, 21:55
      problem to mial twoj tatulko, nie ty ... olej to wszystko ...
      www.hoomor.pl/swf/motylek.html
    • witch-witch Re:Bład w myśleniu! I to spory:))) 16.09.05, 22:20

      ialam depresyjnego, apodyktycznego, despotycznego ojca, ktory przez cale
      dziecinstwo mnie kontrolowal, tym samym wzbudzal we mnie lek i nienawisc.
      Efektem tego jest to ze dzis jako osoba dorosla czuje lek w kontaktach z
      ludźmi, nie umiem odczuwac radosci i b czesto widze tylko ciemna strone
      zycia. S
      __________

      Owszem juz wiesz, kto jest sprawcą twojego złego samopoczucia, ale nadal myślisz
      tak jak jego ofiara. Tak długo jak będziesz obwiniać Twojego ojca, za twoje złe
      samopoczucie i jego negatywny wpływ na twoje cechy charakteru, tak długo
      bedziesz się źle czuła. Owszem ojciec nie był tym kogo, być może wybrałaby sobie
      na ojca, gdybyś z takiej szansy mogła skorzystać, lecz jest on tylko
      człowiekiem, ktorego psychiczne problemy spłynęły na ciebie.Czując złość i
      nienawiść do niego, czepiasz się nadal starego modelu myślenia, ktory nie jest
      dobry, a który to odczuwasz wyraźnie w formie psychicznego dyskomfortu. Tak
      jakgdyby istniała u ciebie podświadoma potrzeba znaleźienia nowej ścieżki dla
      rozwiązania swojego problemu.
      Uważam,że powinnaś pomóc sobie szukając pomocy terapeutycznej typ terapii
      grupowej, albo terapii gestalnej. Człowiek powinien szukać tych najbarzdiej
      pozytywnych scieżek swojego życia i być moze to co chce ci napisać nie jest dla
      ciebie aktualne, ale postaraj się poznać historię zycia Twojego ojca, zrozum go,
      zobacz go jako małe bezsilne dziecko w ciele dorosłego człowieka, spróbuj go
      zrozumieć i usłyszeć jego wołanie o pomoc, a na końcu wybacz mu. To nie jest
      banał z tym wybaczeniem. Porzez wybaczenie leczymy się. Nawet jeżeli ojciec
      jest taki jakim był przed laty, to jednak mimo wszystko wybacz mu....A zobaczysz
      sama jak innym człowiekiem jesteś. :)
    • solaris_38 Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 17.09.05, 02:51
      skoro wiesz że potzrebujesz radości to jej szukaj

      nei ma innej drogi do znalezienia niż szukanie

      patrz w jakich sytuacjach jetes orobinę szczesliwasza i kreuj i poteguj te
      sytuacje

      próbuj nowych i patrz czy przynosza radość czy nie

      dla mnie radość czasem polega na tym że IDĘ

      co może depotyczny ojciec przeszkodzić Ci w tym że sobie idziesz , słońce
      świeci kwiatki pachną a ty masz ciepłą nagrzaną skórę i dobrze ci

      pełno takch cudnych drobnych jest

      zwyczajność ma w sobie kupe piekna
    • blue_a Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 17.09.05, 08:55
      Co złego jest w braniu leków, jeśli istotnie będziesz ich potrzebować? Jeśli
      złamiesz rękę, wieszasz ją na temblak ;) Nie trywailizuję, uważam, że są
      momenty w życiu, gdy przyjmowanie jakichś leków jest wskazane.

      Każda psychoterapia kiedyś się kończy i wtedy zostawiasz za sobą niedobre
      dzieciństwo, inne niedobre wpływy. Zaczynasz brać za siebie odpowiedzialność.
      Radość...Może łatwiej będzie zacząć od prostej przyjemności. Kąpiel mi przyszła
      do głowy. Zacząć od rzeczy najprostszych. Siadasz w nocy na balkonie i patrzysz
      w gwiazdy. Albo wcześniej zauważasz, jak powoli babie lato zmienia się w
      jesień. Włączasz radio. Podpowiadam subiektywnie Trójkę :) Robisz sobie kawę i
      powoli ją wypijasz. Czytasz ulubioną gazetę. Lubisz zwierzęta? Moja miłość to
      psy. Których jako dziecko panicznie się bałam. Czuły to. Może nie warto
      zaczynać od kupowania psa (wzięcia ze schroniska). Na tapecie komputera
      umieszczasz psa. Za kotami nie przepadam, ale powiedzmy, że z ekranu patrzą na
      Ciebie kocie ślepia :) Na początek tyle.

      Ściskam Cię mocno :)

      • magda8791 Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 17.09.05, 18:08
        Dziekuje Wam za odpowiedzi. Tak, wiem, ze radosc daja najmniejsze rzeczy,
        trzeba je tylko umiec zauwazac.Problem w tym ze ja je zauwazam tylko ze mnie
        nie potrafia zawsze cieszyc :( To prawda ze musze tez stopniowo badac to co
        przynosi mi radosc, takie testowanie siebie od nowa, praktycznie jak male
        dziecko, w dziecinstwie prawie nie doznalam beztroskiej radosci.
        Nie chce brac lekow bo wiem ze maja tylko efekt dorazny, przeciez nie mozna
        brac ich przez cale zycie.
        Zastanawiam sie dlaczego tak jest ze jedni z nas rodza sie w szczesliwych
        rodzinach a inni w chorych, destrukcyjnych. Jakie to niesprawiedliwe, ci drudzy
        dzwigaja ten ciezar przez cale dorosle zycie. Jednym sie udaje go zrzucic,
        innym nie. Ale kto powiedzial ze swiat jest sprawiedliwy? Chyba trzeba po
        prostu te klody pod nogi (a kazdy w sumie jakies predzej czy pozniej dostaje,
        na roznych polach zycia)traktowac jako wyzwanie..

        pozdrawiam serdecznie
        • solaris_38 Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 18.09.05, 16:32
          szczesliwer rodziny dają co inego a nieszczesliwe co innego

          nie ma tak ze ze szczesliwych rodzin to rodzą się wartościowi ludzie a z
          nieszczeliwych to niewartościowi

          zupęłnie nie

          jesli człowiek nastawi się na wartości to wszedzie je znajdzie choć w różnych
          miejscach inne

          nie ejst tak że łątwiej znaczy lepiej

          moze ci teraz za trudno że nie potrafisz jeszcze czuć tyle radości ile być
          pragnęła i może masz ochotę na to co lepkie łatwe i przyjemne bo masz tego za
          mało

          ale tak naprawde twoje sznse na szcześie rozwój i wartośc jest takie samo jak
          innych

          :)
          buziaczki

          zycze ci odrobiny szczescia dokładnei takirej żeby kiełkowała rosła i dała
          owoce sobie io innym
        • xx909 Re: uswiadomienie problemu - i co z tego? 19.09.05, 15:36
          skad taka pewnosc ze musisz wiedziec skad niezadowolenie(czy problemy)
          czy nie powinnas wiedzec lub zastanowiac sie jak miec zadowolenie?
          skad taka pewnosc ze przez to a nie przez cos innego.
          skad taka pewnosc ze wiesz to i tamto i owamto
          czy w nocy wszystkie koty nie sa czarne.
          wiesz tak duzo wiesz i co z tego ze wiesz jak piszesz co piszesz. a moze nic de facto nie wiesz?moze zle szukasz. moze nie szukasz wcale. moze Ci tak dobrze.czy nie?

          szukasz problemu to go znajdujesz. moze szukaj czegos fajnego moze szczescia jakiegos a problemu juz nie ogladaj i nie zachwycaj sie nim tak bardzo.

          ja nie wiem.
    • mikro_ekonomia Witam w klubie 18.09.05, 21:30
      Mam pojecie dlaczego tak sie dzieje ,
      dlaczego jestem w takiej sytuacji ..
      i trwam w tym marazmie dalej.

      A uczucia ??
      czuje tylko lekkie mrowienie w prawej rece .
      radosc? smutek? kilka lat temu odeszlo

      Czesto ludzie zaskakuja mnie mowiac :
      ,, Ty to masz wspaniale zycie ..."



      • rene29 Re: Witam w klubie 19.09.05, 15:00
        czemu nie masz już uczuć?
        coś się musiało stać chyba w Twoim życiu...
Pełna wersja