getting_better
18.09.05, 11:27
Za siedmioma górami, za siedmiona lasami żyła sobie królewna zamknięta w
wieży. Żyła tam wciąż z poczuciem winy i strachem obarczona wyrzutami sumienia
niczym zaklęciem na cale życie.
Ojciec jej był szanowanym królem, którego ludzie nie śmieli nawet krytykować.
Nie krytykowała go nawet królowa, która, będąc słabą raczej osobą, wolała
chować się w jego cieniu i być usłużną i pokorną. Wciąż narazona więc była na
jego wybuchy nieokiełznanej złości, które przyjmowala na siebie z ofiarnością.
Czasami zdarzało się królowej tupnąć nogą w chwili gdy stwierdzała, że być
może w jej skromnym i nic nie znaczącym życiu należy jej się odrobina
szacunku. Natychmiast jednak była wtedy tłumiona prez gromowładne spojrzenie
króla tyrana i jego podniesiony na całe królestwo głos.
Królewna żyjąca w swojej wieży mogła oczywiście czasami z niej wychodzić.
Każdemu jednak wyjściu towarzyszyły wyrzuty sumienia, iż zostawiła matkę na
pastwę losu okrutnego króla, który gdy w dodatku sobie popije potrafi roznieść
pół królestwa w cztery wiatry.
Bała się o matkę, zapominając o tym, iż ta przeżyła z nim już tyle lat i jakoś
wciąż są razem, a ponadto, że sama sobie taki los wybrała.
Krolewna marzyła o księciu z bajki, jednak strach jaki odczuwała opuszczając
wieżę był jeszcze silniejszy nieraz od tego, który odczuwała siedząc w niej
zamknięta. Ponadto poczucie winy nie pozwalało jej na długo wieży opuszczać.
Królewna osiągnęła wiek dorosły i nadal zmuszona była kisić się w królewskim
zamku, gdyż król gromowładny opłacal jej naukę. Byla więc od niego uzależniona
w ten czy inny sposób.
Ta bajka nie ma zakończenia. Królewna wciąż czeka na swoją szansę buntując się
co jakiś czas w duchu. Nie ma jednak odwagi przeciwstwawić się swojemu ojcu,
by nie wyładował swojego gniewu na jej Bogu ducha winnej matce.
Szantaż emocjonalny, emocjonalne uzależnienie, depresja księżniczki.
A gdzie "i żyli długo i szczęśliwie"? Nie każda bajka kończy się happy endem...