Czy kobiety przedkladaja tresc nad forme?

09.09.02, 23:10
Byla mowa o kobietach pieknych i tych pieknych inaczej,
o tym ktore mezczyzni lubia i ktorych nie wybieraja.

O naszych idealach juz mniej wiecej wiadomo, a jakie sa Wasze kryteria?

Czy kobiety preferuja piekne slowa, moze romantyczne nastroje tworzone przez
mezczyzne?
Czy mily romantyczny chlopak 90kg wagi 170 cm wzrostu mialby u Was wziecie?
Czy usmiechniety od ucha do ucha mlodzieniec, 190cm wzrostu, przystojny,
dobrze zbudowany z przyjemnoscia odpowiadajacy na kazde Wasze
pytanie: "No", "Nie wiem", "A co mnie to obchodzi" bylby Waszym idealem?
A moze szukacie kompromisu? Jesli tak to co to znaczy?
    • xkropka Re: Czy kobiety przedkladaja tresc nad forme? 10.09.02, 10:54
      Trudno zerwac z wizualnym postrzeganiem innych, ale zwykle wystarczy kilka
      rozmow, zeby wiedziec, czy to, co any osobnik reprezentuje to tylko tresc,
      tylko forma, jedno i drugie czy tez ani jedno ani drugie.
      Podobno kazdy mezczyzna choc troche ladniejszy od malpy jest przystojny, wiec
      problem formy mamy juz rozwiazany.
      Co innego z intelektem - nie mam zamiaru ukrywac swojej sprawnosci
      intelektualnej po to, by moc spotykac sie z superprzystojniakiem, z ktorym nie
      moge pojsc do kina na film abitniejszy niz "Zloty czlonek", ktory bedzie
      marudzil, ze w teatrze popcornu nie daja, a jego ostatnia lektura byl "Janko
      Muzykant".
      • opty13 A jednak najpierw forma? 10.09.02, 11:20
        xkropka napisała:

        > Trudno zerwac z wizualnym postrzeganiem innych, ale zwykle wystarczy kilka
        > rozmow, zeby wiedziec, czy to, co any osobnik reprezentuje to tylko tresc,
        > tylko forma, jedno i drugie czy tez ani jedno ani drugie.
        > Podobno kazdy mezczyzna choc troche ladniejszy od malpy jest przystojny, wiec
        > problem formy mamy juz rozwiazany.
        > Co innego z intelektem - nie mam zamiaru ukrywac swojej sprawnosci
        > intelektualnej po to, by moc spotykac sie z superprzystojniakiem, z ktorym
        nie
        > moge pojsc do kina na film abitniejszy niz "Zloty czlonek", ktory bedzie
        > marudzil, ze w teatrze popcornu nie daja, a jego ostatnia lektura byl "Janko
        > Muzykant".


        Wszyscy jednak kierujemy pewnymi idealami piekna w poszukiwaniach partnera, ale
        tresc jest niezbednym tego uzupelnieniem.
        Patrzac na wiele niespelnionych milosci pojawiajacych sie w watkach psychologii
        i romantyki, zaciekawilo mnie kiedy sie leczymy z "idealow". Kiedy ksiezniczki
        rezygnuja (po wielu kleskach) z poszukiwan Rycerza na bialym koniu, rycerze z
        poszukiwan Ksiezniczek. Czy opuszczenie poprzeczki to tylko kwestia dorzalosci,
        czy doswiadczenia, a moze obydwu.
        • xkropka Poprzeczka 10.09.02, 12:39
          opty13 napisał:

          > Wszyscy jednak kierujemy pewnymi idealami piekna w poszukiwaniach partnera,
          ale
          >
          > tresc jest niezbednym tego uzupelnieniem.
          > Patrzac na wiele niespelnionych milosci pojawiajacych sie w watkach
          psychologii
          >
          > i romantyki, zaciekawilo mnie kiedy sie leczymy z "idealow". Kiedy
          ksiezniczki
          > rezygnuja (po wielu kleskach) z poszukiwan Rycerza na bialym koniu, rycerze
          z
          > poszukiwan Ksiezniczek. Czy opuszczenie poprzeczki to tylko kwestia
          dorzalosci,
          >
          > czy doswiadczenia, a moze obydwu.
          >
      • hookean Pytanie do xkropki 10.09.02, 13:04
        xkropka napisała:

        > Co innego z intelektem - nie mam zamiaru ukrywac swojej sprawnosci
        > intelektualnej po to, by moc spotykac sie z superprzystojniakiem, z ktorym
        >nie moge pojsc do kina na film abitniejszy niz "Zloty czlonek", ktory bedzie
        > marudzil, ze w teatrze popcornu nie daja, a jego ostatnia lektura byl "Janko
        > Muzykant".

        Czy uważasz, ze osoba nie czytujaca prawie wcale ksiażek,jest na bakier z
        wysoka sprawnoscia swego intelektu ?
        Co dostrzegasz wartosciowego w myslach innych przelanych na papier, czego nie
        daje Ci rozmowa z drugim człowiekiem, rozumiem ze uwazasz, iz przeczytane
        ksiażki ( ich liczba i "jakosć")sa jakby wyznacznikiem poziomu
        intelektualnego ?
        • xkropka Re: Pytanie do xkropki 10.09.02, 20:39
          hookean napisał:

          > Czy uważasz, ze osoba nie czytujaca prawie wcale ksiażek,jest na bakier z
          > wysoka sprawnoscia swego intelektu ?
          > Co dostrzegasz wartosciowego w myslach innych przelanych na papier, czego
          nie
          > daje Ci rozmowa z drugim człowiekiem, rozumiem ze uwazasz, iz przeczytane
          > ksiażki ( ich liczba i "jakosć")sa jakby wyznacznikiem poziomu
          > intelektualnego ?

          Osoba z wysoką sprawnością intelektu stara się pogłębiać swoją wiedzę. Czy nie
          uwazasz, że świetnym sposobem jest czytanie książek? Oczywiście uznaję wartość
          rozmowy, jako sposobu wymiany informacji, poszerzania wiedzy, ale trudno
          znaleź w codziennym życiu ludzi, którzy dysponują informacjami na miarę
          przyzwoitym poziomie z dziedzin, które - np. mnie - interesują. To jeśli
          chodzi o książki typu popularno-naukowego, czy podręczniki.
          A jeśli chodzi o beletrystykę, to obcowanie ze słowem pisanym daje mi
          wystarczająco dużo przeżyć estetycznych, bym miała z tego rezygnować na rzecz
          ustnej wymiany mysli z gościem, który na każde moje zagajenie
          odpowiada "No", "Aha", "Nudzisz".
    • Gość: OLT Re: To zalezy, sadze, od tego... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 11:04

      ...czy sama kobieta jest bardziej "tresciwa" czy bardziej "formalna". ;-)

      za ogol trudno mi sie wypowiadac, bo tez i ogol wydaje mi sie czesto
      niepojety ;-)

      pozdrawiam

      OLT

      • Gość: Sol Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 12:17
        Opty, nie pisz prosze o opuszczaniu poprzeczki bo mnie to przygnebia.
        Proba odpowiedzi na pytanie: wydaje mi sie, ze latwiej zdefiniowac tresc niz
        forme. Tresc mi albo odpowiada albo nie, proste. Hmmm, a moze wcale nie takie
        proste? Bo przeciez moge sie z nim zgadzac we wszystkim oprocz np podejscia do
        aborcji. I bedzie to na tyle powazny problem, ze zacznie rzutowac na calosc.
        A forma? Moze mi sie podobac na pierwszy rzut oka ale przy drugim rzucie
        zauwaze, ze ma brudny paznokiec. Czy ten paznokiec jest wyznacznikiem calej
        formy (nie jest idealem)? Czy ten paznokiec rzutuje na tresc (nie dba o siebie-
        nie zalezy mu na swoim wygladzie? dlaczego? a moze po prostu jest brudasem? czy
        jesli jest brudasem fizycznym to jest rowniez brudasem umyslowym? czy nie jest
        umyslowo niechlujny, ze sie tak wyraze...?)?
        To bylo o rozpoznaniu formy i tresci. A teraz o akceptacji tychze. Czy jesli
        bedzie mi odpowiadal tresciowo bede w stanie zignorowac brudny paznokiec? czy
        tez brudny paznokiec przysloni mi tresc? to juz chyba zalezy ode mnie, od
        proporcji tresci i formy we mnie. Jesli jestem estetka bede sie domagac
        zrobienia porzadku z paznokciem. czy jesli kategorycznie odmowi zagroze
        odejsciem? A moze ten paznokiec wyraza tez jego podejscie do swiata, moze to
        ekwiwalent kurtki ze skory weza (Sailor w "dzikosci serca")? Czy wiedzac o tym
        bede probowala zmienic jego sposob wyrazania siebie?
        Hmmm...chyba nie doszlam do zadnych konstruktywnych wnioskow. Jedno wiem na
        pewno - sama forma bez tresci mnie nie interesuje. Pusta forma jest forma
        bezwartosciowa, towarzysze : )
    • opty13 Poprzeczka... 10.09.02, 13:28
      Moze to smutne, ale konfrontacja naszych mlodzienczych wyobrazen o swiecie z
      rzeczywistoscia jest smutna. Czestokroc jestesmy rozczarowani i to nie tylko na
      polu milosci, przyjazni. Wielu z nas, kobietom i mezczyznom bardzo trudno jest
      to zaakceptowac. W koncu, jesli nie zrozumiemy co tak jest naprawde warte w
      zyciu, po prostu obnizamy poprzeczke. Jak widac, czesto jest to akt rozpaczy,
      zeby tylko nie pozostac samemu.
      Dlatego warto wczesniej zrozumiec, ze idealy sa niedoscignione tak jak i my nie
      jestesmy doskonali.

      Co do intelektu...
      Z tym chyba bywa roznie, samo czytanie, akumulowanie informacji nie sluzy
      niczemu (moze pomaga troche rozwinac zasob slownictwa). Mysle, ze bardziej
      istotna jest analiza tych informacji. Opowiadac jest latwo, ale wyrazic wlasna
      opinie troche trudniej. Znam pare osob, ktore do zagorzalych czytelnikow nie
      naleza, ale potrafia rozmawiac. Swoja madrosc czerpia z zycia, bo nie mieli
      czasu na czytanie. Uczyli sie jak przetrwac, analizowali zycie (chociaz nigdy
      by tego tak nie okreslili).

      Dobrze jest czasem przeczytac ksiazke, ktora jest na topie, obejrzec film. Czy
      dzieki temu bedziemy madrzejsi? Tak, ale nie bedzie to wcale swiadczyc, ze
      szukalismy "jakiejs prawdy", ze wnieslismy cos do zycia innych, ze mamy wlasne
      zdanie.
      To tak jak z moda lansowana przez domy mody: czesto ekstrawakancka,
      bezuzyteczna. Czy nam sie to podoba? Niekoniecznie, ale to sie nosi, to maja
      inni, niech wiedza, ze wiem co jest wartosciowe.
      • Gość: GG zycie...ach to zycie :-))) IP: *.sympatico.ca 10.09.02, 14:06
        Witam....czytajac Wasze wypowiedzi wlasciwie z kazda mozna sie zgodzic
        Wg mnie cala madrosc zyciowa nabieramy w ciagu naszego zycia/podpierajac sie
        oczywiscie wiedza a to wyuczona lub czytana etc/Musimy byc bacznymi
        obserwatorami zycia ..przeciez uczymy sie do konca naszych dni .Teraz odp na
        zadane pytanie przez Opty13..ja osobiscie jako kobieta juz z pewnymi
        doswiadczeniami zyciowymi i przezytym kawalkiem zycia-marzylabym aby w moim
        mezczyznie znajdowaly sie wszystkie wspomniane elementy a tj
        wyglad/tu tez zalezy od indywidualnych okreslen tego wygladu dla kazdego
        bedzie to inny wizerunek/
        kultura osobista!/to chyba dla mnie najwazniejsze/
        rowniez wazne dla mnie jest aby mezczyzna mi imponowal.!
        a juz nie wspomne o delikatnosci..romantyzmie...czulosci itp
        ale czy mozna tyle cech znalezc w jednej osobie???
        Uwielbiam rozmowy..rozstrzyganie wspolnie tematow...ach...ta lista jest
        przydluga...
        coz nam pozostaje jak pomarzyc troszeczke :-)))
        pozdrawiam cieplo:-)))
    • Gość: Martyna Re: Czy kobiety przedkladaja tresc nad forme? IP: 65.223.159.* 13.09.02, 21:14
      opty13 napisał:

      > Byla mowa o kobietach pieknych i tych pieknych inaczej,
      > o tym ktore mezczyzni lubia i ktorych nie wybieraja.
      >
      > O naszych idealach juz mniej wiecej wiadomo, a jakie sa Wasze kryteria?
      >
      > Czy kobiety preferuja piekne slowa, moze romantyczne nastroje tworzone przez
      > mezczyzne?
      > Czy mily romantyczny chlopak 90kg wagi 170 cm wzrostu mialby u Was wziecie?
      > Czy usmiechniety od ucha do ucha mlodzieniec, 190cm wzrostu, przystojny,
      > dobrze zbudowany z przyjemnoscia odpowiadajacy na kazde Wasze
      > pytanie: "No", "Nie wiem", "A co mnie to obchodzi" bylby Waszym idealem?
      > A moze szukacie kompromisu? Jesli tak to co to znaczy?


      Odpowiedz na konkretny przyklad, ktory podales nie jest mozliwa bo oprocz
      romantycznosci i bycia milym wazne sa inne cechy jak np. dla mnie silna
      osobowosc, poczucie humoru , nie bycie egoista, niezaleznosc , podobny sposob
      zycia i zainteresowania.

      Generalnie mezczyzni , ktorzy nie wygladaja jak Apollo maja trudniej na
      starcie aby zainteresowac soba kobiete ale jest to mozliwe. I powiem wiecej
      maja wieksze szanse na zwiazek niz piekna inaczej kobieta.

      Znalam kilku samotnych mezczyzn, ktorzy wine za samotnosc, brak powodzenia
      upatrywali w swoim wygladzie ( kompleksy z powodu wzrostu, otylosci czy lysiny)
      a ja z mojego punktu widzenia widzialam inne przyczyny. Nie chce tutaj wygladac
      na jakas wyrocznie to tylko moja opinia i byc moze, inne dziewczyny myslaly
      inaczej.

    • Gość: Imagine Re: Czy kobiety przedkladaja tresc nad forme? IP: *.unl.edu 13.09.02, 21:25
      opty13 napisał:

      > Byla mowa o kobietach pieknych i tych pieknych inaczej,
      > o tym ktore mezczyzni lubia i ktorych nie wybieraja.
      >
      > O naszych idealach juz mniej wiecej wiadomo, a jakie sa Wasze kryteria?
      >
      > Czy kobiety preferuja piekne slowa, moze romantyczne nastroje tworzone przez
      > mezczyzne?
      > Czy mily romantyczny chlopak 90kg wagi 170 cm wzrostu mialby u Was wziecie?
      > Czy usmiechniety od ucha do ucha mlodzieniec, 190cm wzrostu, przystojny,
      > dobrze zbudowany z przyjemnoscia odpowiadajacy na kazde Wasze
      > pytanie: "No", "Nie wiem", "A co mnie to obchodzi" bylby Waszym idealem?
      > A moze szukacie kompromisu? Jesli tak to co to znaczy?
      >
      >
    • jedynataka Re: Czy kobiety przedkladaja tresc nad forme? 13.09.02, 22:11
      mam 19 lat, do tego jestem na prawde malo doswiadczona w sprawach damsko-
      meskich, wynikalo to wlasnie z mojego totalnego braku formy, czy moze tresci,
      wszystko jedno. Myslalam sobie, ze wystarczy, zeby znalazl sie ktokolwiek, kto
      sie mna zainteresuje, wtedy niewazna bedzie tresc, niwazna forma. Okazalo sie,
      ze tak naprawde wazna sa obie te kwestie, bo choc moja tresc i forma sie nie
      zmienila, ale jakims cudem znalezli sie tacy, ktorym sie to podobalo, to i tak
      jesli byli to ludzie z intelektem, z radoscia zycia, oczytani itd, a nie
      odpowiadali moim wyimaginowanym kanonom piekna, to zupelnie nie moglam sie do
      nich przekonac. Silniejsze ode mnie.
      Z drugiej strony wiem, ze nie znosze przebywac w towarzystwie ludzi, z ktorymi
      nie mam o czym rozmawiac, a po zwiazku oczekuje rowniez przyjazni. W ten sposob
      ktos piekny jak Apollo, za to nawet bez cienia tego, co bym nazwala
      przyjmowalnymi dla mnie kryteriami psychologicznymi (podobnie jak z kanonami
      piekna, wszystko rozpatruje w moich wlasnych kategoriach), rowniez moglby byc
      znoszony bardzo krotko i tylko w chwilach najglebszego zauroczenia.
      podkreslam, ze wypowiadam sie jako ktos, kto prawie ie ma doswiadczenia
      pozdrawiam
Pełna wersja