rossana1
20.09.05, 10:45
Od zawsze wiedziaam,ze mój tata i mama to cudowna uzupełniająca się para. Mama
nigdy nie pracowała, od kiedy siegnę pamięcią, była zawsze w domu. Chyba
lubiła domowe zajęcia.W domku było przytulnie, pachniało kwiatową herbatą i
świeżo pieczonym ciastem. Tata pracował i po pracy lubił zasiąść w wygodnym
pluszowym fotelu, wyciągmąć nogi przed siebie i zaciągnąć się swoją fajeczką,
której to tytoniowy aromat roznosił się w całym mieszkaniu. I tak sobie
spokojnie żyli i żyli, przez lata całe, gdy nagle ta cudowna idylla, ni stąd
ni, zowąd uległa drobnym usterkom.
Papko, tak go nazywam w chwilach, kiedy jest w dobrym humorze, nagle zaczął
wychodzić z bezpiecznej domowej pieczary. A zwłaszcza wieczory, które kiedyś
tak lubił spędzać z mamą, przestały go bawić i po prostu dość często znikał.
Spytałam moją mamę co sądzi na ten temat, ale ona tylko uśmiechnęła się lekko
zza dzierganego wełnianego sweterka i nic nie odrzekła. Mi jednak zaświtał w
głowie pomysł, a raczej podejrzenie, które od razu chciałam sprawdzić: mój
tata ma inną kobietę.
Pewnego wieczoru, gdy wyczułam,że znowu zbiera się do wyjścia z domu pod byle
pretekstem, schowałam się za tylnym siedzeniem naszego rodzinnego Combi.
Ojciec wsiadł do samochodu i niczego nie zauważył. Jechaliśmy tak ze mną
ukrytą za tylnym siedzeniem, chyba z pół godziny. Gdy nagle zatrzymał samochód
tuż przed piękną kobietą. Była młoda, zgrabna, miała śliczne oczy i krótko
obcięte blond włosy. Przyjrzałam sie jej dokładnie lekko wychylając zza
tylnego siedzenia i wtedy zauważyłam,że tę osobę doskonale znam.Piękną
nieznajomą, okazała się być pani Krystyna. Pani... właściwie jeszcze
podlotek,od razu po szkole ekonomicznej, pracowała z ojcem w jednym
biurze,zaczynała swój staż w księgowości.Krystyna wsiadła do samochodu,
pocałowała ojca w policzek, sćisnęła jego dłoń. A ojciec uśmiechnął się do
niej i rzekł:" Zabieram cię znowu nad nasze cudowne urwisko..."Rzeczywiście
pojechaliśmy nad te urwisko,ja przez cały czas ukryta za tylnym siedzeniem
jednym okiem śledziłam, jak ojciec i Krytsyna przechadzają się trzymając za
ręce i głęboko patrząc sobie w oczy.Podziwaiali chyba przez godzinę cudowny
zachód śłońca. Po czym wrócili do samochodu i tatko odwiózł ją do jej domu. W
sumie mieszkała niedaleko od nas.
A teraz będę skracac historię bo inaczej będzie zbyt długa.
Historia z wyjazdami ojca, powtarzała się parę razy, później tata zostawał u
tej panny w domu, nawet do późnych godzin nocnych, tłumacząc mamie,ze ma dużo
pracy do wykonania w biurze. Mama kiwała tylko głową, ale zauważyłam,że jej
dotąd radosny uśmiech zniknął z ust. Czasami widziałam jak skrywa łzy, które
ociera rąbkiem fartuszka kuchennego szykując ojcu jego ulubione potrawy. Serce
mi się krajało na drobne równe kosteczki, gdy widziałam moją ukochaną mamę w
takim stanie. Wiedziałam,ze i ona wie. I to jest ten cierń, który tak cisnie w
jej dobre serce.
Długo myślałam i myślałam, jak, w jaki sposób, co, czym,co tu wymyśleć, aby tę
głupią Krystynkę odciągnąć od mojego taty, tak aby zdecydowanie wrócił do
mamy.Jednak nic do głowy mi nie przychodziło.
Pewnego dnia wpadłam niezapowiedziana do biura taty, chciałam zrobić mu miłą
niespodziankę. Ale ojciec w tym czasie był na zebraniu. W pokoju obok
siedziała Krystyna, długim metalowym pilnikiem piłowała swoje paznokcie.
Siedziałam w pokoju, ojca rozglądając się tu i ówdzie, gdy nagle wpadłam na
pomysł. Albo będzie funkcjonował albo nie będzie, na dwoje babka wróżyła,
pomyślałam.
Weszłam do pokoju Krystyny, zapukałam lekko, podniosła oczy zza pilnika i
spojrzała na mnie chłodnym wzrokiem. Mnie jednak to nie zraziło:" Jaki
przyjemny pokój pani ma."-Rzekłam najmilej jak potrafiłam. "Ach, taki sobie,
trochę ciemno tu... strona zachodnia, a ja lubię słoneczko!" Wykrzyknęła
uśmiechając się przez cały czas do mnie. Wiem, wiem,że lubisz słoneczko
przeszło mi przez myśl, przypominając mi o jej tajemnych spotakaniach z ojcem
o zachodzie słońca nad brzegiem morza."Tę słoneczną stronę słyszałam, dostają
tylko ci, którzy awansują w tym biurze, czyż nie jest to prawdą?"- Spytałam.
"Tak na moje nieszczęscie to prawda, ale mi daleko do awansu..."- Odrzekła
gorzko. "Ależ skąd myślę,że niedaleko, przecież uważają panią za
najzdolniejszego pracownika w całym zakładzie, tatko mówił,że pani zajdzie
bardzo daleko..."-Kłamałam jak najęta.
"Tak mówił?"-Zainereswowała sie nagle." Tak mówią wszyscy inni, którzy tu
pracują, ale może nie ma pani odwagi wystąpić o awans u szefa?"-Spytałam
udając naiwną. Krystyna uśmiechnęła się nieśmiało:"Tak rzeczywiście powinnam
to już dawno załatwić"."No i widzi pani, to przyszłam w dobrą porę... ale
widzę,że konferencja ojca przeciąga się na czasie,idę do domu ale mam
nadzieję,że pani złoży podanie do szefa o awans, przecież lubi pani słońce za
oknami..."-Uśmiechnęłam się najmilej jak umiałam udawać. I wyszłam z jej
pokoju. Pod pachami czułam lekki pot, a w duszy czułam się jak farazeuszowa
stara Pytia.
Jednak w tydzień później moje drogi krzyżowały się obok biura ojca,
postanowiłam znowu zrobić mu miłą niespodziankę. Weszłam do pokoju, gdzie
ojciec siedział pogrążony w stosie papierów. Pokój pani Krytstyny jednak
odbijał chłodem pustki."Cześć tatko, a gdzie pani Krysiulka, na
urlopie?"-Spytałam." Nie, pani Krysia zostałą przeniesiona do innego
pokoju"-Odrzekł ojciec i spuścił głowę jeszcze bardziej pomiędzy swoje
papiery."Jak to do innego pokoju?"- Pytałam coraz bardziej zainteresowana."No
tak, dostała awans, jest teraz moim szefem..." " Twoim szefem tatko, przecież
to smarkula bez zakończonego stażu!"-Krzyknęłam w sumie w duchiu zadowolona z
takiego przebiegu sprawy."Tak to bywa"-Odrzekł ojciec i dodał." Będzie miała
słoneczny pokój, tuz obok pokoju dyrektora.I to ją bardzo cieszy."-powiedział
to w taki sposób,że wyczułam jak bardzo jest tą sprawą przygnębiony. Wyszłam z
biura ojca, niesiona jak na skrzydłach. Cżęść mojego planu już się spełniła
teraz kolej na następną.
Dni mijały, ojciec jakgdyby przycichł siedział osowiały i tępo wpatrujący się
w telewizor. Zastanwiałam się czy rozumie coś z tego co mu tam miga przed
oczami na ekranie. W jakieś dwa tygodnie później, nagle i z nienacka znowu
zapowiedział mamie tuż po obiedzie,że ma dużo pracy w biurze i musi wyjść na
parę godzin. Przezornie wsunęłam się za tylne siedzenie samochodu. Ojciec
jechał nie zdając sobie zupełnie sprawy, że siedzę tuż, tuż.Zatrzymał samochód
i znowu tak jak dawniej wskoczyła doń żwawo i zwinnie Krystynka. Ojciec nic
się nie odzywała, nawet nie uścisnął jej dłoni na powitanie. Wyczuła jego
chłód. "Co z tobą, nie cieszysz się z mojego awansu, teraz ty jesteś moim
podwładnym, czyż to nie fajne w tym wszystkim?"- zaśmiała się radośnie. Ojciec
nawet nie patrząc w jej stronę,spokojnie odrzekł:"Cieszę się z twojego awansu,
choć czyż był on zasłużony nie mi oceniać tę sprawę, jednak to co chcę ci
powiedzieć to inna rzecz..."-Zamilkł na chwilę po czym dalej kontynuował swoją
męska replikę. "Widzisz, coś wraz z twoim awansem u mnie się skończyło,
wiem,ze już nie będzie tak jak bywało to dawniej, chcę zakończyć ten romans z
tobą, nie miej do mnie zalu. Twoje życie dopiero się zaczyna, ja mam żonę,
córkę...." Nagle Krystyna otworzyła drzwi i ze złością w oczach krzyknęła:"A
twoją żonę wtedy olewałeś zupełnie, a teraz o niej mi mówisz?...Masz rację nie
warto tego szajsu ciągnąć, jesteś prostak i cham, nie dziwię się, że nie
awansujesz nigdzie!" Krzyknęła i szybko zniknęła za zaułkiem ulicy idąc w
nieznanym kierunku.
Po drodze do domu ojciec kupił ogromny bukiet czerwonych kwiatów. I wręczył je
mamie w drzwiach. "A to z jakiej okazji?"- Spytała zaskoczona mama. "Dziękuje
losowi,że zesłał mi taką kobietę jak ty, bo z inną nie mógłbym być..."
I tak wszytsko wróciło do normy. Będąc córką mojego ojca znam go na wylot.
Mamy już nigdy nie zdradzi tego jestem pewna,bo gdzie na całej planecie
znajdzie drugą taką kobietę, jak moja mama