fnoll 12.09.02, 13:21 wiem.onet.pl/wiem/005370.html no i niestety skromniejsza: wiem.onet.pl/wiem/01513d.html (a szkoda, ze taka skromna, bo etiologia homofobii to naprawde fascynujaca podroz wglab rozwoju psychoseksualnego czlowieka) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: oak Re: funkcja nieciągła IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 13:31 Trochę żal patrzeć że dałeś się wciągnąć w tą żałosną grę (ja też żałuję że się dalem wciągnąć )))). Nie sądziłem jednak że Ty również zaczniesz operować na zasadach cyfrowej rzeczywistości (bo tak rozumiemiem założenie tego wątku). Cyfrowej bo polegającej jedynie na rozróżnieniu pomiędzy całkowitym postawieniem znaku równości pomiędzy związkami hetero i homo (podkreślam całkowitym) /a z tym prywatnie się nie zgadzam/, a homofobią. Nie sądzisz, że to zbyt wielkie uproszczenie problemu. Mimo pisząc ten wątek prawdopodobnie miałeś w zamiarze kogoś innego lekko pokłuć (tak mi się wydaje), mimo tego ja również czuję się lekko ukłuty, ale tym się nie przejmuj )))) oak - homofob ??? (nie sądzę) Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll rownosci w nierownosci 12.09.02, 13:48 kto tu stawia znak rownosci miedzy parami hetero i homo? przeciez jest to rownie pozbawione sensu jak stawianie znaku rownosci miedzy kobieta i mezczyzna, dzieckiem a doroslym, czy toba i mna ludzie sa rozni - chodzi tylko o rowne prawa dla wszystkich, ktorzy spelniaja "spoleczne wymogi" gwarantujace pokoj i owocna wymiane :) a linka zapodalem, bo jak zaznaczylem w tytule watku - tresc za nim sie kryjaca jest "ladna", znaczy sie godna przeczytania, informacyjnie wartosciowa etc. pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koles Re: rownosci w nierownosci IP: 5.2.1R* / 212.177.57.* 12.09.02, 14:01 Definicja zawiera fakty powszechnie znane. Rytualy seksualne plemion poganskich sa oczywiscie bardzo interesujace. Ale my zyjemy w dosc ucywilizowanym swiecie opierajacym sie na upozadkownych zasadach, ktore byly podstawa jego ekspansji. Te plemiona raczej nie maja szansy ekspansji, nie sadzisz? Poza tym bledne jest, moim zdaniem, postawienie znaku rownosci miedzy mezczyzna o orientacji homoseksualnej a osoba transseksualna (nie zaleznie od formy i zaawanowania transseksualnosci tej osoby). A takie porownanie tam padlo. Troche pseudonaukowy belkot (jak na definicje, za dlugi, jak na artykul, za krotki). To geje nazywaja osoby hetero nie zgadzajace sie z ich postawa "homofobami". Pewnie nie znaja znaczenia tego pojecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: intencje IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 14:06 ok. Dwa neutralne treściowo, oświatowe linki... zgoda. Sam jednak widzisz jak wygląda sytuacja na forum. Nie puszcza się filmu oświatowego o nowoczesnych, wydajnych metodach uprawy pszenicy, rolnikom czekającym z pełną przyczepą ziarna pod elewatorem. Czasem rzeczy neutralne mogą być łatwo(z)apalne. Intencje szlachetna. .. ale sam wiesz jak to jest z dobrymi intencjami. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał Re: funkcja nieciągła IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 18:43 a ciekaw jestem wobec tego, czy znaku równości nie stawiasz, bo jednak stawiasz znak większości, czy mniejszości, czy dlatego, bo tego się nie da porównać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: funkcja nieciągła IP: 80.51.254.* 12.09.02, 19:07 Cóż rzec. Chyba tylko posłużyć się cytatem: "pytania są tendencyjne". Spróbujmy jednak wstawić te znaki skoro tak Ci na tym zależy. Jeśli przez związek rozumiemy układ służacy jedynie pożyciu zgodnemu ze swymi preferencjami, to zgoda stawiamy znak równości, bo nigdy nie interesowały mnie sprawy intymne kogokolwiek. Ale nie uznam za równoważny związek homo, związkowi hetero w przypadku paru innych aspektów życia ... i nie dopisuj zaraz że gorszy i że pogardzam bo tak nie jest ... najbardziej akuratnym w tym wypadku słowem wydaje mi się niekompatybilny (i chodzi mi tu głównie o wychowanie potomstwa; tylko nie wyjeżdzaj, że konkretny związek homo, może być znacznie lepszy niż konkretny związek hetero, bo tak być może, tylko spójrz na to oczami tego dziecka, które nie jest zabawką i gdyby doszło do takiej adopcji, to nie ku waszej uciesze, ale ku jego szczęściu, .....spójrz i pomyśl jak potraktują go rówieśnicy w przedszkolu, potem w szkole, co będzie czuł będąc genetycznie uwarunkowanym hetero, obserwując Was w chwilach czułości ... i pamietaj to jest dziecko nie bywalec forum, który nie jedno widział i nie jedno czytał ) I w tym wypadku nie do mnie z pretensjami tylko do Boga, matki natury, ewolucji, czy innego wielkiego wybuchu (*) (*)/wybrać właściwe wedle światopoglądu/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał Re: funkcja nieciągła IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.09.02, 01:04 niech będzie niekompatybilny :-) co do dzieci, w usa APA i APSA - stowarzyszenie psychiatrów i psychologów - doszły na podstawie badań dzieci żyjących w takich związkach, że nie powoduje to negatywnych konsekwencji... zgadzam się, że w polsce na to za wcześnie... też nie walczę o prawa do adopcji, bo ten temat jest wysuwany przez hetero (jak wam damy prawo do legalizacji, to zażądacie praw do adopcji) z braku laku, jak sądzę... tylko staram się odpierać argumenty, które wydają mi się niesłuszne... ale zgadzam się, że ze względów społecznych na to w polsce za wcześnie... Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Słownik homoseksualistów 12.09.02, 14:33 Środowisko homoseksualne próbuje narzucić swój język całemu społeczeństwu. Poniżej umieściłem kilka określeń ze słownika zamieszczonego na stronie internetowej stowarzyszenia homoseksualistów i link do tego słownika. www.republika.pl/sempe/Kompe9.htm Cytat: "Wraz z powstaniem i rozwojem ruchu gejowskiego w Polsce, powstało zapotrzebowanie na nowe określenia dotyczące zjawiska homoseksualizmu oraz wydarzeń z tym zjawiskiem powiązanych. W wiekszości wypadków określenia te zaczerpnięto z jezyka angielskiego i wprowadzane były w życie przez środowisko gejowskie. Działania te jednak nie wyeliminowały z powszechnego użycia wulgaryzmów, które części społeczeństwa w dalszym ciągu służą do określania zjawisk związanych z homoseksualizmem. Podane niżej wyrażenia przeważnie nie zostały jeszcze nigdzie formalnie zdefiniowane, z tego też względu wraz z rozwojem ruchu gejowskiego znaczenie części z nich ciągle ewoluuje, ewentualnie niektóre osoby nieco inaczej je interpretują. homofob - osoba, która w swoim postępowaniu względem gejów kieruje się homofobią. heterycy - osoby zorientowane heteroseksualnie. Często używany w środowisku gejowskim skrót od wyrazu heteroseksualiści. gej - przymiotnik "gay", dosłownie "wesoły", jest neutralnym terminem odnoszącym się do ludzi zorientowanych homoseksualnie, zwłaszcza tych, którzy swój homoseksualizm akceptują. W języku angielskim odnosić się on może zarówno do mężczyzn (gay-man), jak i kobiet (gay-woman), jednak cześciej odnosi się tylko do tych pierwszych. W języku polskim pochodzący od niego rzeczownik "gej" używany jest nieomal wyłącznie w odniesieniu do mężczyzn, a tylko w niektórych kontekstach obejmuje on zarówno mężczyzn jak i kobiety. Podobnie zachowuje sie pod względem znaczenia przymiotnik "gejowski" (prawidłowa odmiana: gej, geje, gejów). pedał - pejoratywne określenie osoby zorientowanej homoseksualnie. Praktycznie najbardziej rozpowszechniony wulgaryzm, którym określa się gejów w naszym kraju. " Mój komentarz: Każde słowo niesie jakieś skojarzenia pozytywne lub negatywne i emocje z tym związane, dobre lub złe - zgodne z intencją twórców tego słownika. Gej – człowiek wesoły Heteryk - to prawie jak heretyk lub choleryk Homofob – osoba odczuwająca irracjonalny lęk w stosunku do homoseksualistówl lub reagująca agresją. Z tego co wiem większość nie akceptujących praktyk homoseksualnych nie lęka się homoseksualistów ani nie reaguje na nich agresją. Po prostu tolerują, lecz nie akceptują. Pedał – do tej pory wyrażenie niechętne i pogardliwe w stosunku do homoseksualistów, dziś stało się wulgarne i jest stawiane w jednym szeregu z k.., h.., itp. Nie dajmy sobie narzucić tego języka . Proponuję: homoseksualista, heteroseksualista, człowiek obojętny lub wrogi wobec homoseksualistów. Osobiście nie używam słowa pedał, ale nie używam także słowa gej. Słowa te niosą bowiem emocje. Wolę słowa neutralne emocjonalnie: homoseksualista lub krótko homo albo hetero. Pozdrawiam Otryt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał Re: Słownik homoseksualistów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 18:48 nie widzę powodu, dla którego powstał ten post... jedni akceptują takie słownictwo i go używają inni nie... a jeśli chodzi o znaczenia - dla mnie pochodzenie słowa gej nie znaczy wiele, niby wiem, skąd się to wzięło, a jednak kiedy tego używam robię to nie zwracając uwagi na pochodzenie, tak samo jak przy słowie "białystok"... homofob - cóż, wypadałoby przytoczyć definicję homofobii, a chętnie przeczytałbym twoją dotyczącą tolerancji i akceptacji... heteryk - może trudno w to uwierzyć, ale ja używam tego słowa bez negatywnych skojarzeń z heretykiem itd., skrót hetero brzmi dla mnie zbyt obco i bezpłciowo, tak samo homo... Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: Słownik homoseksualistów 13.09.02, 10:28 Witaj Michale! Zgodzisz się chyba ze mną, że każde słowo niesie jakieś skojarzenia lub emocje skojarzone – jak gdyby przywiązane na stałe do tego słowa. Słowo w czasie swojej długiej historii i długiego życia obrasta znaczeniami, wspomnieniami, emocjami, kontekstami. I można zbudować tablicę lub matrycę skojarzeń lub emocji dla każdego człowieka unikalną , gdyż doświadczenie każdego z nas jest inne. Podajesz słowo Białystok jako neutralne. Może tak być , ale nie musi. Była tu kiedyś na forum zabawa, w której uczestnicy przyznawali plusy, minusy lub zero różnym miastom. Zgadzam się z DB, z którym dyskutowałeś swego czasu, że słowo homofob jest takim samym epitetem jak pedał i nie podoba mi się, że to właśnie słowo jest lansowane przez międzynarodowe lobby homoseksualne. Słowo to mija się z podstawową prawdą zarzucając jakąś fobię ludziom, którzy jej nie posiadają. A więc przy samych narodzinach nowego słowa wkrada się fałsz i chęć rzucenia negatywnego światła na ludzi myślących inaczej niż homoseksualiści. Słowo heteroseksualista, istniejące dawniej tylko w języku medycznym i specjalistycznym , w mowie potocznej właściwie nie miało odpowiednika, może poza słowem „normalny” (które jest stosowane do wielu różnych sytuacji). Zrozumiałym jest , że to słowo jest niewygodne dla homoseksualistów, bo sugeruje ich nienormalność. Osobiście mógłbym się obejść bez potocznego odpowiednika słowa heteroseksualista, gdyż uważam to za sprawę mało istotną. Jest wiele innych ważnych cech, które określają człowieka, np. jego zainteresowania, charakter, a mało istotne jest kto z kim i w jaki sposób uprawia seks. Homoseksualiści natomiast tę kwestię umieszczają na sztandarach, drażniąc w gruncie rzeczy obojętną na te sprawy resztę społeczeństwa. Gdyby mnie zapytano o preferencje seksualne odpowiedziałbym, że są nieistotne. Na koniec moja tabela emocji i skojarzeń: Białystok 0 Warszawa + Gdańsk ++ Zakopane +++ Kraków ++++ Łódź – Radom – Lipno ---- Homofob --- Homoseksualista 0 Heteroseksualista 0 Heteryk --- Walić gruchę ---- Onanizm 0 Kurwa ---- Różnej maści chrześcijanie ---- Religie chcą przyspieszyć koniec świata --- Dziecko +++ Macierzyństwo +++ Ojcostwo +++ Rodzina + I można by tak w nieskończoność, a dla każdego z nas wyjdzie co innego. Pozdrawiam Ciebie Otryt Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Słownik fnolla - homofobia 13.09.02, 11:31 ze sie wtrace ze swoim slownikiem i gramatyka ogolna (ciekawe, czy istnieje takze jakas szczegolna np. homoseksualna gramatyka, a moze nawet ortografia?) otryt napisał: > Zgadzam się z DB, z którym dyskutowałeś swego czasu, że słowo homofob jest > takim samym epitetem jak pedał i nie podoba mi się, że to właśnie słowo jest > lansowane przez międzynarodowe lobby homoseksualne. Słowo to mija się z > podstawową prawdą zarzucając jakąś fobię ludziom, którzy jej nie posiadają. fiu, fiu - to do miedzynarodowego spisku zydowskiego oraz masonerii nalezy od dzis dopisac "miedzynarodowe lobby homoseksualne"? brzmi groznie... coz, osobiscie nic mi nie wiadomo na temat owego lobby wiec nie bede sie sprzeczal :) jedno wtrace tylko: homofobia nie jest epitetem wymyslonym przez gejow na tych, ktorzy staja w poprzek ich interesom owszem, bywa to termin naduzywany - ale jego znaczenie jest calkiem konkretne i kliniczne, odnosi sie on natomiast do ludzi, ktorzy z fazy homoseksualnej rozwoju psychoseksualnego, ktora to faze przechodzi kazdy z nas w wieku 10-14 lat (nie bede sie wszczegolal, watpiacych czy ciekawych odsylam do literatury seksuologicznej - jesli ktos nie wierzy to jego sprawa, w koncu slonce moze krazyc wokol ziemi, jesli tylko bardzo sie tego chce), wyniesli leki zwiazane z wlasna orientacja seksualna osoba cierpiaca na homofobie to albo hetero, ktory panicznie boi sie posadzenia o bycie gejem i wszystkiego co z homoseksualizmem mogloby sie kojarzyc (nie bedzie przytulal swego syna, nie pojdzie sam z kumplem na piwo, nie ubierze sie w cos co uwarza za "gejowe" etc.), albo osoba homoseksualna z wypartym poczuciem swojej orientacji, wzglednie osoba biseksualna lekowo tlumiaca homoseksualna czesc swej natury nazwa jest zasadna o tyle, ze skoro jedni boja sie pajakow i nazywamy to fobia, a drudzy boja sie seksualnosci osob tej samej plci - to tez mozna zaklasyfikowac to jako fobie inna sprawa, ze tak samo jak wyzywanie kogos od arachnofobow jest brzydkie, tak samo (i tu bije sie w piersi) wyzywanie kogos cierpiacego na homofobie od homofobow tez jest nieladne bo homofobia, jak kazda fobia, nie jest czyms czemu sami jestesmy winni, dlatego trudno obarczac kogos odpowiedzialnoscia za to, ze boi sie pajakow czy gejow inna sprawa to wola bycia zdrowszym... leczenie w naszej kulturze jest jednak w wiekszosci przypadkow kwestia wyboru, pod ewentualnym naciskiem otoczenia i jeszcze: > A > więc przy samych narodzinach nowego słowa wkrada się fałsz i chęć rzucenia > negatywnego światła na ludzi myślących inaczej niż homoseksualiści. jak wykazalem - geneza slowa "homofobia" nie kryje w sobie nic z klimatow "lobby homoseksualnego" czy innej masonerii, a jego uzytkowanie jako epitetu jest rzecza wtorna pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: Słownik fnolla - homofobia 13.09.02, 12:02 fnoll napisał: > > fiu, fiu - to do miedzynarodowego spisku zydowskiego oraz masonerii nalezy od > dzis dopisac "miedzynarodowe lobby homoseksualne"? brzmi groznie... coz, > osobiscie nic mi nie wiadomo na temat owego lobby wiec nie bede sie > sprzeczal :) Dokonujesz Fnollu nadużycia intelektualnego łącząc to o czym piszę ze spiskiem żydowskim lub masonerią. Prosiłbym bardzo, aby nie dorabiać mi gęby. > owszem, bywa to termin naduzywany - ale jego znaczenie jest calkiem konkretne > i kliniczne, odnosi sie on natomiast do ludzi, ktorzy z fazy homoseksualnej > rozwoju psychoseksualnego, ktora to faze przechodzi kazdy z nas w wieku 10-14 > lat (nie bede sie wszczegolal, watpiacych czy ciekawych odsylam do literatury > seksuologicznej - jesli ktos nie wierzy to jego sprawa, w koncu slonce moze > krazyc wokol ziemi, jesli tylko bardzo sie tego chce), wyniesli leki zwiazane > z wlasna orientacja seksualna > > osoba cierpiaca na homofobie to albo hetero, ktory panicznie boi sie > posadzenia o bycie gejem i wszystkiego co z homoseksualizmem mogloby sie > kojarzyc (nie bedzie przytulal swego syna, nie pojdzie sam z kumplem na piwo, > nie ubierze sie w cos co uwarza za "gejowe" etc.), albo osoba homoseksualna z > wypartym poczuciem swojej orientacji, wzglednie osoba biseksualna lekowo > tlumiaca homoseksualna czesc swej natury > > nazwa jest zasadna o tyle, ze skoro jedni boja sie pajakow i nazywamy to > fobia, a drudzy boja sie seksualnosci osob tej samej plci - to tez mozna > zaklasyfikowac to jako fobie > > inna sprawa, ze tak samo jak wyzywanie kogos od arachnofobow jest brzydkie, > tak samo (i tu bije sie w piersi) wyzywanie kogos cierpiacego na homofobie od > homofobow tez jest nieladne > > bo homofobia, jak kazda fobia, nie jest czyms czemu sami jestesmy winni, > dlatego trudno obarczac kogos odpowiedzialnoscia za to, ze boi sie pajakow czy > gejow > > inna sprawa to wola bycia zdrowszym... leczenie w naszej kulturze jest jednak > w wiekszosci przypadkow kwestia wyboru, pod ewentualnym naciskiem otoczenia > > > > i jeszcze: > > > A > > więc przy samych narodzinach nowego słowa wkrada się fałsz i chęć rzucenia > > > negatywnego światła na ludzi myślących inaczej niż homoseksualiści. > > jak wykazalem - geneza slowa "homofobia" nie kryje w sobie nic z > klimatow "lobby homoseksualnego" czy innej masonerii, a jego uzytkowanie jako > epitetu jest rzecza wtorna > Zgadzam się oczywiście z Tobą , że homofobia to konkretny przypadek kliniczny. Nie taki zresztą częsty. Praktyka jest jednak taka, że homofobia potocznie jest przypisywana znacznie większej grupie ludzi niz to jest w rzeczywistości. Pozdrawiam Otryt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał Re: Słownik fnolla - homofobia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.09.02, 19:59 zgadza się, to zresztą wcześniej zostało napisane - homofob funkcjonuje jako epitet w sposób wtórny... mnie natomiast wciąż dziwi, że słowo "heteryk" jest traktowane pejoratywnie - dla mnie to tylko skrót, który ma w sobie o wiele więcej "duszy" (najtrafniej chyba dobrane pojęcie) niż medyczny "heteroseksualista"... wszystkim zalecam, aby przestali negatywnie to kojarzyć, a na pewno 3 minusy na skali otriona były nieusprawiedliwione... sądzę, że dla większości gejów heteryk to tylko skrót bez obraźliwych konotacji... tak samo gej bez specjalnie pozytywnych - przynajmniej tych, które wynikają ze źródłosłowu... jeśli chodzi o sztandar, no to cóż - gotów jestem założyć się, że to nie my sami siebie wyodrębniliśmy jako grupę, tylko wy - zawsze bowiem czyni to większość... no i cóż, skoro jesteśmy jako grupa i tak traktowani, nie widzę powodu, aby siebie tak nie potraktować (grupa jest w końcu lepsza, silniejsza niż osobne jednostki), stąd też my bardzo chętnie optujemy za tym, aby oceniać nas na podstawie innych cech niż orientacja, jednak wielu z właśnie was tego nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Pytania do Michała 13.09.02, 20:40 Gość portalu: michał napisał(a): . mnie natomiast wciąż dziwi, że słowo "heteryk" jest > traktowane pejoratywnie - dla mnie to tylko skrót, który ma w sobie o wiele > więcej "duszy" (najtrafniej chyba dobrane pojęcie) niż > medyczny "heteroseksualista"... Hetero i homo też skróty - lecz wg Ciebie bezpłciowe i bez duszy. Zgoda! Ale właśnie moze z tego wynika ich zaleta. Słowa, które niosą jakieś emocje , konotacje utrudniają komunikację pomiędzy ludźmi o odmiennych poglądach, nie uważasz, że tak jest...? > > jeśli chodzi o sztandar, no to cóż - gotów jestem > założyć się, że to nie my sami siebie wyodrębniliśmy jako grupę, tylko wy - > zawsze bowiem czyni to większość... Tu bym się nie zgodził. Grupa sama się określa, niezależnie czy jest mała czy duża. Przed laty namawiano was abyście się ujawniali, wychodzili z ukrycia, informowali o preferencji, choć nikt o to nie pytał. Można pokazać analogię z wychodzeniem z podziemia opozycji politycznej w latach 70 i 80-tych. Gdyby tego nie zrobili wtedy, dziś nie mieliby szans na to, aby społeczeństwo ich poznało,nie mogliby przedstawić swojego programu, nie mieliby możliwości prawnego domagania się respektowania praw człowieka, korzystania z praw politycznych jakie dawała fikcyjna konstytucja. Ryzykowali 48-godzinnymi odsiadkami i innymi szykanami. Wasze srodowisko przyjęło identyczną strategię, też niektórzy odczuli to ,że się ujawnili w postaci przeróżnych szykan. Jest to pierwszy etap, po nim przyjdą następne. Pytanie moje podstawowe: dlaczego tak bardzo wam zależy aby odróżniać się jako grupa. Odpowiedź jest prosta. Zachód poszedł już dalej: Chodzi o : 1.legalizację związków homoseksualnych 2.uzyskanie tych samych przywilejów dotychczas zarezerwowanych dla małżeństw mam na myśli zasiłki, prawo spadkowe, ubezpieczenia 3.prawo do adopcji dzieci dotychczas zarezerwowane dla małżeństw Uważam, że chcecie zawłaszczyć te wszystkie przywileje, które dotychczas należały się małżeństwom z oczywistą stratą dla małżeństw, jeżeli dobra , które są ograniczone przyjdzie dzielić na więcej części. pozdr otryt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzycho Re: Pytania do Michała - a ja sie wepchne! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 11:04 > Pytanie moje podstawowe: dlaczego tak bardzo wam zależy aby odróżniać się jako grupa. Odpowiedź jest prosta. Zachód poszedł już dalej: > Chodzi o : > 1.legalizację związków homoseksualnych > 2.uzyskanie tych samych przywilejów dotychczas zarezerwowanych dla małżeństw mam na myśli zasiłki, prawo spadkowe, ubezpieczenia > 3.prawo do adopcji dzieci dotychczas zarezerwowane dla małżeństw > Uważam, że chcecie zawłaszczyć te wszystkie przywileje, które dotychczas należały się małżeństwom z oczywistą stratą dla małżeństw, jeżeli dobra , które są ograniczone przyjdzie dzielić na więcej części. Bardzo fajnie, ze widzisz nasze postulaty (ten trzeci jest na razie mocno fikcyjny, ale pojawia sie tak czesto, ze moze w koncu sami uwierzymy, ze chcemy ;) Nie rozumiem tylko, na czym ma polegac ta "oczywista strata"? Na tym, ze pary hetero beda musialy dluzej czekac na slub cywilny, bo w tym samym urzedzie beda rejestrowane pary homo? Kiedy pary gejowskie beda sie odwiedzac w szpitalach, zrobi sie tam taki tlok, ze dla mezow i zon nie starczy miejsca? Kiedy geje beda po sobie dziedziczyc, ich krewniacy nie beda mogli liczyc na spadek po ludziach, ktorych tak czesto odrzucali? Jesli geje beda mogli odbierac poczte za partnerow kolejki na pocztach wydluza sie w nieskonczonosc? Wiekszosc przywilejow finansowych wynika jedynie z zalozenia, ze zwiazek "hetero" moze ale nie musi dawac potomstwo. Nie ma takiego obowiazku ani nikt tego nie sprawdza. Faktycznie zatem otrzymuje sie je za deklaracje, ze bedzie sie uprawiac seks z jedna i tylko jedna osoba plci przeciwnej. Jak rozumiem, jest to obrzydlistwo tak potworne, ze naleza sie za to ulgi podatkowe czy komunikacyjne. A moze te "oczywiste straty" maja jedynie wyimaginowany charakter? Pozdrawiam Krzycho Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michał cóż za zwinność :-) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 18:11 w sumie to nie mam za wiele do dodania - też uważam, że niektóre dobra (np. szczęście) podzielane wcale nie powodują strat, wręcz przeciwnie... tutaj krzycho ma rację, że nie spowoduje to żadnych strat, zwłaszcza, że nie walczymy (powtarzam i powtarzam) o punkt 3... zresztą gdyby nawet, to jestem pewien, że uprzywilejowany w sposób naturalny byłby w tej sytuacji związek heteroseksualny, więc co najwyżej będziemy adoptować te dzieci, których nikt nie będzie chciał... ale nieważne... natomiast co do tego, dlaczego zależy nam na byciu traktowanym jak grupa - twój przykład akurat popiera moje stwierdzenie - najpierw stwierdzono, że ludzie którzy są jacyś tam i coś tam robią, są w opozycji, dopiero później ludzie ci, zidentyfikowawszy się, postanowili się w grupę połączyć... najpierw identyfikacja, potem połączenie... jest to oczywiście korzystne dla nas także dla walki o swoje prawa, ale także do walki o swoje miejsce w społeczeństwie - bez uprzedzeń i dyskryminacji... i to głównie tak naprawdę o to chodzi trzymajcie się w kupie, bo kupy nikt nie ruszy :-) Odpowiedz Link Zgłoś