asiek.2.09
26.09.05, 13:54
Wiem,że było wiele watków na ten temat,ale mnie wciąż nurtuje to pytanie i
nie znalazłam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.Pytałam przyjaciół i
oczywiście ilu przyjaciół tyle opinii.Dlatego chciałabym poznać też Waszą
opinie.A mianowicie,kiedy jest już ta granica kiedy dziewczyna zaczyna
się"narzucać"chłopakowi?Czy np wypada dziewczynie zadzwonić lub wysłać
smsa,kiedy ten nie daje znaku życia od 4 dni?Dodam,że są to dopiero początki
znajomości.Znają się ok 3 tygodni.Przez cały czas się spotykali i było bardzo
fajnie.Owszem zdarzało się,że się nie widzieli dzień lub dwa,ale zawsze jakoś
chłopak się odezwał.A teraz cisza od 4 dni.Napisała już 1 smsa i nic...Czy
dziewczynie wypada na tym etapie pierwszej się odezwać?Czy on nie odbierze
tego negatywnie,jako np ograniczenie swojej wolności?Ona się martwi,a może
coś niedobrego się stało...Różne rzeczy się zdarzają...A jeśli sadzicie,że
powinna się odezwać,to lepiej zadzwonić czy wysłać wiadomość?Co bardziej
wypada?Czy to też może być sposób na danie do zrozumienia"daj mi spokój"?
Ale nie sądzę,bo było naprawde sympatycznie i nie wydaje mi się,że może się
komuś coś odwidzieć w ciagu 3,4 dni.Nie wiem sama...Napiszcie jakie jest
Wasze zdanie na ten temat.
Pozdrawiam.