na której randce do łóżka ?

IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 12:11
Jak to bywa u Was?
W moim wypadku rzecz ma się tak: ja mam 21, on 26, oboje się pociągamy
fizycznie, zastanawiam się czy nie za szybko nasza znajomość się "rozkręca".
Nie zaprzeczę że boję się, że jeżeli po miesiącu wylądujemy w łóżku, to
potraktuje mnie nie poważnie i pomyśli że jestem łatwa, z drugiej strony
hormony szaleją :-)

pozdrawiam
    • hookean Re: na której randce do łóżka ? 14.09.02, 12:17
      Jest taka reguła, sumuje sie wiek spotykajacych i dzieli przez 2, w Waszym
      przypadku wynika, ze do łóżka powinniscie pójść przy około 23-24 randce. I tu
      rzeczywiście możecie się zmieścić w miesiącu, jeśli spotkania będą codziennie,
      reguluje się jak widzisz odległość czasową tego momentu częstotliwością randek.

      Z powyższego wynika, że przeważnie najszybciej lądują w łóżku osoby młode, a
      najpóźniej bardzo wiekowe ;o)
      • ponpon Re: na której randce do łóżka ? 16.09.02, 10:42
        Raczej się z tym nie zgodzę. Łatwiej jest pójść dość szybko do łóżka parze 30
        latków mające ileść tam doświadczenia w tych sprawach niż parze 18 latków bez
        doświadczenia, gdzie często ona "chciałaby ale się boi" a on więcej nasłuchał
        się kolegów erotomanów-gawędziarzy niż ma doświadczenia.
    • Gość: kol5 Re: na której randce do łóżka ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 12:20

      Wiesz jak jest: myśli, słowa, czyny.

      Pomyślałaś, powiedziałaś, więc ... szkoda czasu.
    • Gość: kol5 Re: jeszcze słówko IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 13:05
      Choć zdarza się często, że "gra wstępna" jest dużo bardziej ekscytująca, niż
      sama konsumpcja. Może warto zatem dłużej się pobajerzyć?
      • Gość: oNa Re: jeszcze słówko IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 13:19
        pobajerzyć ? :-)
        na razie się całujemy, jego ręce są aktywne (ale nie aż tak aktywne, i dobrze),
        ech, chyba się nigdy nie wie czy iść "na całość" czy trzymać się jakiś reguł,
        typu po tej randce to i to a dopiero po tej to i to

        w zasadzie zależy mi na tym aby coś z tego wyszło, więc chyba trzeba będzie
        przytrzymać hamulce :-)

        ale dalej nie wiem jak średnio statystycznie to wypada, po której randce z
        reguły ludzie lądują w łóżku, przy oczywistym obólnym takim samym
        zainteresowaniu, nie że jedna stona chce i wpływa na drugą ...

        pzdr
        • Gość: kol5 Re: jeszcze słówko IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 13:36
          Gość portalu: oNa napisał(a):

          > pobajerzyć ? :-)
          > na razie się całujemy, jego ręce są aktywne (ale nie aż tak aktywne, i
          dobrze),
          >
          > ech, chyba się nigdy nie wie czy iść "na całość" czy trzymać się jakiś
          reguł,
          > typu po tej randce to i to a dopiero po tej to i to
          >
          > w zasadzie zależy mi na tym aby coś z tego wyszło, więc chyba trzeba będzie
          > przytrzymać hamulce :-)
          >
          > ale dalej nie wiem jak średnio statystycznie to wypada, po której randce z
          > reguły ludzie lądują w łóżku, przy oczywistym obólnym takim samym
          > zainteresowaniu, nie że jedna stona chce i wpływa na drugą ...
          >
          > pzdr



          średnio statystycznie to lądują gdy chuć!! będzie miała w "głębokim poważaniu"
          ich wewnętrzne hamulce.
    • wredna2 Re: na której randce do łóżka ? 14.09.02, 13:15
      moja babcia miala teorie, ze jak TO sie wydarzylo przed trzecia randka, to

      dziewczyna jest puszczalska...

      ale moja babcia miala poglady sprzed wojny, wiec mam nadzieje, ze teraz

      statystycznie jest lepiej!!!/ no, moze inaczej???/

      wr.
      • maria_conchita Re: na której randce do łóżka ? 14.09.02, 13:48
        och, sama sie drapie po glowie i sie zastanawiam jak to
        jest statystycznie teraz z tymi sprawami, moze ktos madry
        odpowie? bo ja to sie nie znam, ja z innej bajki
    • Gość: NIEBO77 Re: na której randce do łóżka ? IP: *.myslakowice.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 14:10
      A MOŻE ZAPYTASZ? BO JAK TO WYNIKA Z WYPOWIEDZI ZNANEGO MI I BARDZO
      DOŚWIADCZONEGO W SPRAWACH MĘSKO-DAMSKICH FACETA TO KOBIECE MYSLENIE O PÓJŚCIU
      DO ŁÓŻKA ODBIEGA OD MĘSKIEGO... CZYLI KIEDY MY MYSLIMY, ŻE ON POTRAKTUJE NAS
      JAK ŁATWĄ... TO ON WCALE MOŻE TAK NIE MYSLEĆ... WIĘC LEPIEJ NIE ZASTANAWIAJ SIĘ
      PO KTÓREJ RANDCE, ALE PO PROSTU ZAPYTAJ. OSTATECZNIE ON CHYBA WIE CZEGO CHCE I
      PO CO SIE Z TOBĄ SPOTYKA...
    • kwieto Re: na której randce do łóżka ? 14.09.02, 19:53
      Hmmm....

      Kiedys slyszalem, ze jesli mezczyzna pojdzie z dziewczyna do lozka przed
      trzecia randka, to znaczy ze jest zimnym draniem, ktoremu zalezy wylacznie na
      jej ciele. Z kolei jesli pojdzie z nia do lozka pozniej niz na trzeciej randce,
      to znaczy ze jest zimnym draniem, ktoremu nie zalezy na jej ciele...

      Wychodzi z tego, ze bezwzglednie TRZEBA isc do lozka na trzeciej randce, bo
      inaczej... uch, strach myslec :")

      A nawiasem mowiac - nalezaloby najpierw zdefiniowac, co to jest "randka"? Czy
      pojscie do kina to randka? A czy spotkanie na chwile na przystanku autobusowym
      to randka?
      No i trzeba pamietac, ze jesli sie przesadzi z checia dowiedzenia mezczyznie,
      ze nie jest sie "latwa", to on sie w ktoryms momencie zniecheci i pojdzie w
      diably, bo nie bedzie mial ochoty wiecznie czekac na to lozko.
      • wredna2 Re: na której randce do łóżka ? 14.09.02, 20:19
        no i babcia miala racje...




        kwieto napisał:

        > Hmmm....[i nie tylko:)]
        • Gość: dodo Re: na której randce do łóżka ? IP: *.sympatico.ca 14.09.02, 20:49
          niewazne na ktorej, najwazniejsze zeby z prezerwatywa!
          • hookean Re: na której randce do łóżka ? 15.09.02, 00:57
            Ja też chce się pieprzyć !
    • Gość: h Re: na której randce do łóżka ? IP: *.acn.waw.pl 15.09.02, 01:19
      dopiero po miesiacu?????????????????????????raczej potraktuje cie jak cnotke
      • okinawa Re: na której randce do łóżka ? 15.09.02, 09:47
        Poznaliśmy się 6 marca a 17 marca zdecydowałam się na tzw. "pójście do łóżka".
        Bardzo mnie pociągał, więc nie wiem nad czym miałam się zastanawiać. Powinnam
        sobie wyliczać statystyki albo zastanawiać się, czy on pomyśli o mnie "łatwa"?
        Sama nie pasuję do tych statystyk.
        I to było to :-) Mam 26 a to był mój pierwszy mężczyzna. Moja Babcia
        mówiła: "Długie czekanie, dobre śniadanie". Pzdr.
    • Gość: Marta Re: na której randce do łóżka ? IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 15.09.02, 10:40
      Gość portalu: oNa_21 napisał(a):

      > Jak to bywa u Was?

      U nas bywa tak:
      - sprawdzamy jakość łóżka (grubość materaca, czy pcheł nie ma itp);
      - przyglądamy się osobnikowi, który wyraża chęć;
      - rzucamy wnikliwe oko na rodzinę i

      - oceniamy co może wyniknąć z ewentualnej szybkiej reakcji oraz pozytywnej.

      Bo jeśli nic dobrego, to...
      A jeśli coś dobrego, to...

      No.
      Teraz już wiesz.
      Powodzenia.
      M
      • proo Re: na której randce do łóżka ? 15.09.02, 11:34
        Oj..! Po coż to rozważać????
        Jeśli chce się nam (obojgu jednoczesnie!)iść do łóżka
        po pierwszym spojrzeniu .. To wskakujmy! Już , natychmiast!
        I niech żadne z nas nie rozważa ( zdzierając w pospiechu z partnera
        kolejne części garderoby ..) czy to odpowiednia pora czy tez umówić się
        jeszcze 14 razy bo babcia mowiła że kochać nalezy się na piętnastej randce!
        Można popsuć sobie zabawę nie rozwiązawszy dylematu do końca pobytu w łóżku
        i juz nigdy nie lec w nim z tą samą osobą! ;-))

        proo
        • wredna2 zbytni konserwatyzm Babci...? 15.09.02, 11:45
          mysle , ze to zwykle pomowienie, bo Babcie tez swoj rozum mialy....

          wredna




          proo napisała:

          [...] czy tez umówić się
          > jeszcze 14 razy bo babcia mowiła że kochać nalezy się na piętnastej randce!

          • noida Re: zbytni konserwatyzm Babci...? 15.09.02, 12:07
            Rany, jaka dziwna dyskusja... Dla mnie sprawa wyglądałaby tak:
            1. poznaję kogoś i nie chcę, żeby coś z tego wyszło, chcę tylko iść z nim do
            łóżka. Numer randki nie ma więc znaczenia.
            2. poznaję kogoś i chcę, żeby coś z tego wyszło, bo dobrze nam się rozmawia i
            w ogóle do siebie pasujemy. Tedy wypytuję, jak się sprawy mają, czy on chętny
            jest posiadać mnie w charakterze dziewczyny a jeśli tak to cudownie. Jakieś
            takie podchody w stylu "na której randce żeby nie pomyślał, że jestem łatwa"
            mnie śmieszą. Albo się chce być z kimś i wtedy można o tym porozmawiać albo
            się nie chce i wtedy się idzie do łóżka niezależnie od numeru randki. A tu
            jakieś takie dziecinne przepychanki? Chyba, że to ze mną coś jest nie tak i
            mnie się tylko wydaje, że jak dwoje ludzi nawzajem się sobie podoba i chcą być
            ze sobą to po prostu idą do łóżka i w ogóle się nie będą zastanawiać, czy to
            aby wypada?
    • kwieto Re: na której randce do łóżka ? 15.09.02, 12:20
      Po wnikliwych analizach doszedlem do wniosku, ze trzydziesci trzy i piec
      setnych, to jest odpowiedni numer. Pozostaje tylko problem, jak zorientowac
      sie, ze minelo 5/100 randki?
    • Gość: ida Re: na której randce do łóżka ? IP: *.csk.pl / *.csk.pl 15.09.02, 16:57
      Przyznam, że z wiekiem coraz mniej rozumiem...
      JAk to jest- faceta, który nas na dłuższą metę nie interesuje można niczym sie
      nie przejmując zaciągnąc do łóżka na (po?) randce nr1, a takiego co na
      przyszłość "rokuje" dużo lepiej trzeba zwodzić, aż się biedak z tego
      wyczekiwania wykończy...?
      Czy to aby nie powinno być dokladnie odwrotnie-tego drugiego ("dobrze
      rokującego") bierzemy do łóżka natychmiast, a wykańcza to się niech ten
      pierwszy?
      • noida Re: na której randce do łóżka ? 15.09.02, 20:04
        Nie o to chodzi... raczej o to, że jeśli ktoś naprawdę nam się podoba to
        zwykle jest tysiąc pięćset rzeczy, które trzeba zrobić/obgadać/przeżyć
        najpierw. Łóżko może poczekać, bo wiadomym jest, że prędzej czy później do
        niego się trafi. Interesuje nas cały ten drugi człowiek a sam sex może
        poczekać. Przynajmniej ja to tak widzę. Nie- oho, ten mi sie podoba, to niech
        poczeka. Raczej- oho, ten mi sie podoba, tak mi dobrze w jego towarzystwie, na
        sex przyjdzie jeszcze czas. Na dodatek tworzy się takie fajne napięcie. Przy
        tym, z którym nie chcemy się wiązać próżno czekać na to napięcie, więc można
        sprawę załatwić od razu i z głowy...
        • kwieto Re: na której randce do łóżka ? 15.09.02, 20:25
          No ale jesli dobrze zrozumialem autorke, to ona wcale nie chce czekac z tym
          seksem, wrecz rwie sie, by go skonsumowac...
        • Gość: monaga Re: na której randce do łóżka ? IP: 62.233.218.* 15.09.02, 21:02
          noida napisała:

          Interesuje nas cały ten drugi człowiek ...

          Właśnie! Interesuje nas drugi człowiek.
          A jak to jest ze znajomością w necie? I co potem? I na której "realnej"
          randce?:) Zadaję to pytanie z dwóch powodów:
          1. wszyscy teraz, którzy tu jesteśmy wypowiadamy się w necie albo po prostu
          tylko czytamy to, co inni tutaj napiszą, a interesują mnie Waze poglądy!
          2. sama przeżyłam taką sytuację:) Poznałam Kogoś, z Kim bardzo dobrze mi się
          gadało na czatach i przez tel.: mieliśmy podobne podejście do życia, podobne
          poczucie humoru:) Po prostu bratnie dusze:) Były oczywiście jakieś wyobrażenia
          co do wyglądu, ale żadne z nas nie wyraziło chęci wymiany swoich zdjęć.
          Znaliśmy się tylko z opisów... On nie zapowiadał się na Mistera Universum,
          ale...:) Właśnie - ALE ponad trzymiesięczna netowa (ale nie z czatów
          typu "sex")i telefoniczna znajomość "zrobiła swoje". Pierwsze spotkanie, Nasze
          wspomnienia,i to wrażenie, że znamy się od ...:)
          No i stało się podczas tego spotkania... i jesteśmy ze sobą "realnie" od ponad
          pół roku:) On jest cudownym, wrażliwym i dobrym człowiekiem. Zupełnie takim
          samym, jakiego Go znałam z czatów:) I zapewniam sceptyków, że to, co nas łączy
          to nie tylko czysto cielesny pociąg:)
          Moja historia nie jest jednak odpowiedzią na pytanie oNy. To, kiedy, z kim i
          w jakich okolicznościach zależy od nas samych, naszych oczekiwań, priorytetów,
          potrzeb i wyznawanych wartości. Dlatego próżno szukać odpowiedzi na pytanie
          zawarte w wątku. W każdym razie ja nie żałuję swojego kroku. A jakie są Wasze
          opinie w tej mierze? I jakie odczucia? Może ktoś z Was przeżył coś podobnego?:)
          Pozdrawiam Wszystkich:)
      • martyna14 Re:do Idy 15.09.02, 20:24
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > Przyznam, że z wiekiem coraz mniej rozumiem...
        > JAk to jest- faceta, który nas na dłuższą metę nie interesuje można niczym
        sie
        > nie przejmując zaciągnąc do łóżka na (po?) randce nr1, a takiego co na
        > przyszłość "rokuje" dużo lepiej trzeba zwodzić, aż się biedak z tego
        > wyczekiwania wykończy...?
        > Czy to aby nie powinno być dokladnie odwrotnie-tego drugiego ("dobrze
        > rokującego") bierzemy do łóżka natychmiast, a wykańcza to się niech ten
        > pierwszy?




        Niestety faceci lubia byc "zwodzeni" i nie doceniaja tego co im za szybko i
        za latwo przychodzi.
        Ja zawsze czekam najdluzej jak tylko sie da ( 3,4 miesiace - pol roku). NIE
        mam zamiaru nikogo zwodzic po prostu chce poznac faceta stworzyc najpierw
        zwiazek , bliskosc, zaufanie itp. Mezczyzni potrafia sie doskonale maskowac a
        dotego znajomosc, ktora wydaje sie na poczatku wrecz doskonala po kilku
        miesiacach okazuje sie kompletnym niewypalem.

        Nie jestem swieta i zdarzylo mi sie oczywiscie, ze fascynacja , hormony
        zwyciezaly.

        Jeli mezczyzna jest w porzadku to zrozumie i zaczeka az kobieta bedzie
        gotowa nie tylko fizycznie ( ale rowniez psychicznie i uczuciowo) a jak nie
        zaczeka to nie ma czego zalowac bo jak taki jegomosc odszedl to tylko zrobil
        nam przysluge.
        • Gość: ida Re:do Idy IP: *.csk.pl / *.csk.pl 16.09.02, 07:59
          Nie wiem czy faceci lubia być zwodzeni czy nie, pewnie jedni lubią inni nie
          bardzo. Jaki jest sens posługiwania się takimi uogólnieniami? Poza tym sama po
          sobie widzę, że przejawiam taki typ reakcji, ze jak długo się o coś staram (w
          obojętnie jakiej dziedzinie życia) i nic, to jak w końcu to dostaję, to w ogóle
          nie potrafię się z tego cieszyć, bo traktuje to jak cos co mi sie już dawno
          należało. I przechodzę nad tym do porządku dziennego, specjalnie się nad tym
          nie zastanawiając, a o kontemplacji "dokonania" już nawet nie wspominam. A
          przecież gdyby ta sama rzecz zdarzyła sie dużo wcześniej skakałabym z radości
          I w ogóle nie rozumiem dlaczego spora ilość kobiet podchodzi do tej kwestii w
          kategoriach, że seks to forma "nagrody" dla faceta. I tylko dla faceta. Jakby
          same nic z tego nie miały. Trochę dziwne.



          > Ja zawsze czekam najdluzej jak tylko sie da ( 3,4 miesiace - pol roku). NIE
          > mam zamiaru nikogo zwodzic po prostu chce poznac faceta stworzyc najpierw
          > zwiazek , bliskosc, zaufanie itp. Mezczyzni potrafia sie doskonale maskowac a
          > dotego znajomosc, ktora wydaje sie na poczatku wrecz doskonala po kilku
          > miesiacach okazuje sie kompletnym niewypalem.


          A nie zastanawiałaś się kiedyś, że może gdybyś nie budowała tak przez parę
          miesięcy tego związku, bliskości, zaufania..., to fakt, że dana znajomośc jest
          niewypałem "wylazł" by dużo wcześniej, i zaoszczędził rozczarowania?

          • kwieto Re:do Idy 16.09.02, 21:00
            Pani Bakula kiedys to okreslila bardzo ladnie: "syndromem gumki od
            majtek" - chodzilo o to, ze wg niej typowo rodzima cecha jest
            powstrzymywanie sie przez kobiety od seksu dokad_tylko_sie_da - traktujac
            seks jako "ofiare" skladana mezczyznie.
            Podtekstem bylo zdaje sie (niezbyt pamietam ten felieton), ze dzieki
            takiemu traktowaniu, uzyskuje sie w jakis sposob kontrole nad mezczyzna,
            serwuje mu obietnice, ale nigdy nie spelnione - (wlasnie owa "gumka od
            majtek" - zbyt ciasna by dalo sie je sciagnac miala byc symbolem owej
            niedopelnionej obietnicy).

            No ale coz, czasy sie zmienily, mezczyzna tez nie kiep i po jakims czasie
            sie zwyczajnie znudzi. Szczegolnie, ze np. ja osobiscie nie wyobrazam
            sobie bliskosci pozbawionej seksu. Jak to mialoby byc? przytulamy sie,
            calujemy, ale sie nie kochamy? Jakies to takie sztuczne i wydumane.
            A jesli sie nie calujemy, nie przytulamy - to co mi z dziewczyny, ktora
            ciagle mnie trzyma na dystans i nie daje sie nawet dotknac?
            • martyna14 Re:do Kwieto 17.09.02, 21:31
              > No ale coz, czasy sie zmienily, mezczyzna tez nie kiep i po jakims czasie
              > sie zwyczajnie znudzi. Szczegolnie, ze np. ja osobiscie nie wyobrazam
              > sobie bliskosci pozbawionej seksu. Jak to mialoby byc? przytulamy sie,
              > calujemy, ale sie nie kochamy? Jakies to takie sztuczne i wydumane.

              Istnieje wiele sposobow na bliskosc bez seksu . Gra pomiedzy cialami moze
              byc fascynujaca . jA NIE WIDZE W TYM NIC sztucznego. Pomyslales , ze kobieta
              moze po prostunie byz jeszcze gotowa na seks.

              Martyna

          • martyna14 Re:do Idy 17.09.02, 21:20
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > Nie wiem czy faceci lubia być zwodzeni czy nie, pewnie jedni lubią inni nie
            > bardzo. Jaki jest sens posługiwania się takimi uogólnieniami?

            Od kazdego uogolnienia zdarzaja sie wyjatki, ktore zreszta potwierdzaja
            regule. Z moich obserwacji wynika, ze faceci nie doceniaja tego co latwo
            przychodzi . Oczywiscie beda zadowoleni i szczesliwi po seksie ale zakochuja
            sie w kobietach, ktore czekaja z seksem. Ile znasz malzenstw , w ktorych para
            zakosztowala seksu na pierwszej czy drugiej randce.


            >
            > kategoriach, że seks to forma "nagrody" dla faceta. I tylko dla faceta. Jakby
            > same nic z tego nie miały. Trochę dziwne.

            Seks nie jest zadna forma nagrody dla faceta - jest nagroda dla obojga
            kobiety i mezczyzny . Niestety u wiekszosci facetow (wiem nastepne uogolnienie
            ale jak nie wierzysz popytaj kolegow wokol na temat ich opinii)jak kobieta
            idzie z nim za szybko do lozka facet mysli, ze pewnie tak samo bylo z innymi.
            Podwojne standarty istnieja jeszcze w wielu meskich glowach. Powiem wiecej
            facet nie wierzacy nawet podswiadomie w taka podwojna moralnosc to rzadkosc.
            >
            >
            >
            > > Ja zawsze czekam najdluzej jak tylko sie da ( 3,4 miesiace - pol roku).
            > NIE
            > > mam zamiaru nikogo zwodzic po prostu chce poznac faceta stworzyc najpierw
            > > zwiazek , bliskosc, zaufanie itp. Mezczyzni potrafia sie doskonale maskowa
            > c a
            > > dotego znajomosc, ktora wydaje sie na poczatku wrecz doskonala po kilku
            > > miesiacach okazuje sie kompletnym niewypalem.
            >
            >
            > A nie zastanawiałaś się kiedyś, że może gdybyś nie budowała tak przez parę
            > miesięcy tego związku, bliskości, zaufania..., to fakt, że dana znajomośc
            jest
            > niewypałem "wylazł" by dużo wcześniej, i zaoszczędził rozczarowania?

            Moze wytlumaczysz moi co masz na mysli bo wydaje mi sie, ze zesmy sie nie
            zrozumialy.Piszac o niewypale myslalam o tym, ze po kilku miesiacach okazuje
            sie, ze nie jestesmy w stanie jednak stworzyc zwiazku czy tez do siebie nie
            pasujemy. A mnie nie interesuja przelotne znajomosci i przelotny seks.

    • ya-cek Re: na której randce do łóżka ? 16.09.02, 01:25
      Zazdroszczę niewinnych dylematów :)
      Napiszę Ci tylko, że zrobiłabyś na mnie piorunujące wrażenie, gdybyś mi
      (wczuwam się teraz w rolę Twego partnera;))szczerze opowiedziała o tych swoich
      dylematach, o lęku przed oceną, o "randkowej statystyce", wreszcie o pragnieniu
      i pożądaniu. Kurczę, toby było, jak jakaś supernagroda w życiowej ruletce.

      Sam wierzę, że trwały związek można zbudować zarówno od zacieśniania
      relacji "duchowych", by potem je skonsumować, jak i odwrotnie : zaczynając od
      seksu, tej ostatecznej, fizycznej bliskości by potem wypełnić oswojoną już
      przestrzeń pomiędzy partnerami "duchową" treścią. Wiem po sobie, po moich
      różnych kumplach również, że kobieta, która idzie do łóżka na pierwszej randce
      jest dla nas równie (jeżeli nie bardziej) atrakcyjna jako partnerka na dłużej,
      niż taka, nad wyraz wstrzemięźliwa.
      Oczywiście każde z nas to indywiduum, a nie element zbioru danych
      statystycznych, stąd moje powyższe wypociny równie dobrze możesz wrzucić do
      kosza :)
      Pozdrawiam
    • otryt Re: na której randce do łóżka ? 16.09.02, 12:03
      Najczęściej na ... ostatniej.
      :-)
    • Gość: oNa_21 Re: na której randce do łóżka ? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 20:28
      Qrde, no i mój dylemat już nie jest aktualny ...
      Był bardzo miły wieczór, poszliśmy do kina, później do mnie, herbatka, gadu-
      gadu, zaczeliśmy się całować, tulić, takie tam, powiedziałam mu że nie będziemy
      się kochać, on stwierdził że ma na to ogromną ochotę, ale nie jest
      "przygotowany technicznie", usłyszałam parę komplementów, a także dwukrotnie,
      że mi nie można ufać, że jestem zbyt ładna i że mogę to wykorzystać do
      manipulowania mężczyznami (cholera czego wy do diabła chcecie? jak kobieta
      brzydka to na nią nawet nie spojrzycie, jak atrakcyjna to nie można jej ufać)
      koniec końców gdy temperatura między nami bardzo się zwiększyła, doszło do tego
      że zaczęłam pieścić go, z oczywistym skutkiem ...
      I co?
      I nic.
      Milczenie, nie odpowiada na smsy, nie odbiera telefonu.
      Jak się czuję? No po prostu ... nie, chyba brakuje mi słów.

      Kiedyś gdy byłam małolatą miałam kompleksy, dziś ich już nie zamierzam mieć? bo
      czego mam się wstydzić? że jestem młoda, inteligentna, ładna;mam się zacząć
      ubierać w byle co i przestać dbać o siebie? - nigdy w życiu.
      Pewnie należę do tego gatunku kobiet o których była już tutaj mowa, na tym
      forum, młode, atrakcyjne - dlaczego same?
      Echh
      chyba się pójdę czegoś napić?

      Dziękuję wam za odpowiedzi.
      Na razie znów minie wiele czasu zanim pozwolę się jakiemuś mężczyźnie zbliżyć
      do siebie.

      pozdrawiam

      oNa
      • kwieto Re: na której randce do łóżka ? 16.09.02, 21:07
        Ej, nie porownoj jednej ofiary losu do calego rodzaju meskiego :")))

        A tak na powaznie - poczekaj. Moze on tez musi sie oswoic, moze tez nie
        byl do konca na to przygotowany, moze tez boi sie, co z tego wyniknie?
        Moze dla niego pojscie do lozka jest "przypieczetowaniem" zwiazku, a nie
        byl jeszcze pewny, czy chce z Toba byc?
        Sporoboj mu powiedziec (o ile tak czujesz), ze to, ze sie kochaliscie nie
        musi oznaczac, ze teraz jestescie ze soba "poki smierc was nie rozlaczy" -
        mysle, ze to ma szanse przyniesc pozytywny skutek...

        Trzymam kciuki
        • Gość: oNa_21 Re: na której randce do łóżka ? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 21:21
          Zapytał czy chcę z Nim chodzić, powiedziałam "tak" (nota bene pierwszy raz w
          życiu, bo w poprzednim związku moim takie pytania nie padały, od po prostu
          jakoś tak wyszło, mniejsza z tym, z odpowiedzią "nie" nigdy nie miałam
          problemu, tym razem z pozytywną też nie), a On "tak po prostu?" ?????
          A później refleksyjnie stwierdził że to wszystko sie szybko dzieje, że znamy
          się nie spełna dwa tygodnie, to była piąta randka (ostatnia, hehe).
          A ja sobie tłumaczyłam że jesteśmy do cholery jasnej dwojgiem dorosłych ludzi
          którzy potrzebują kogoś w życiu (on szukał, ja przez przypadek na niego
          wpadłam), którzy się sobie podobają, dobrze się im rozmawia, i mają jakieś
          wspólne zainteresowania. Szybko czy wolno, przecież człowiek nie komputer nie
          można się zaprogramować.

          eeee

          miałam iść coś wypić, a tym czasem dalej tkwie przed komp

          • kwieto Re: na której randce do łóżka ? 16.09.02, 22:12
            Ale jak juz mowilem - ludzie maja w glowie rozne dziwne rzeczy, i roznie
            reaguja na pewne sytuacje. Zapewne sie przestraszyl, ze teraz bedziesz od
            niego zadac partnerstwa, zwiazku itd.
            To ze "kogos szukal" nie musi oznaczac, ze potencjalna kandydatke (czyli
            Ciebie) od razu przywita z otwartymi ramionami - wbrew pozorom moze
            sie boczyc, zwodzic itp. - jesli nie jest w stanie na przyklad zaufac drugiej
            osobie. Takie postepowanie "chcialbym, ale sie boje"
    • Gość: Ewa Re: na której randce do łóżka ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 20:32
      Jesli nie wiesz co on sobie o Tobie pomysli to chyba nie jestescie jeszcze na
      odpowiednim etapie. Lepiej sie poznajcie.
    • Gość: Ewa Re: na której randce do łóżka ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 20:40
      To ja juz nic nie rozumiem. Dostal co chcial i juz go nie ma? To po co to bylo?
      Jaka jest frajda w jednorazowej konsumpcji?????!!!!!!!Fuj
      • Gość: oNa Re: na której randce do łóżka ? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 20:57
        Jeśli już chodzi o ścisłość to nie kochaliśmy się ze sobą, ja tylko go
        pieściłam doprowadzając go do orgazmu.
        Czuje się obrzydliwie, to drugi mężczyzna w moim życiu z którym posunęłam się
        do takiego stopnia. Mogę "winę" zwalić na hormony, feromony, potrzebę bliskości
        i co tam jeszcze, tak czy owak czuje się parszywie.



        > To ja juz nic nie rozumiem. Dostal co chcial i juz go nie ma? To po co to
        bylo?
        > Jaka jest frajda w jednorazowej konsumpcji?????!!!!!!!Fuj
        • Gość: inka_sama no i ... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.09.02, 21:02
          ...Otryt wykrakał. Do łóżka na ostatniej randce...

          Cóż powiedzieć? Może jeszcze poczekaj na jego reakcję.
          Jesli okaże się dupkiem - to jego problem nie twój. To on ze soba będzie musiał
          wytrzymać do końca życia.
          • kwieto Re: no i ... 16.09.02, 21:13
            Ej, chyba Otryt nie to mial na mysli - raczej, ze po pojsciu do lozka stajecie
            sie para i nie ma randek takich sensu stricte :")))
        • kwieto Re: na której randce do łóżka ? 16.09.02, 21:10
          Przeczytaj mojego posta powyzej. Czesto rzeczy nie do konca sa takie na
          jakie wygladaja, a raczej - jakimi nasze stereotypy chcialyby je widziec.

          Byc moze (choc zaznaczam - nie mam zamiaru go usprawiedliwiac za
          wszelka cene) on sie zwyczajnie wystraszyl. Albo stwierdzil, ze skoro go
          doprowadzilas do orgazmu samymi pieszczotami, to on sie "nie sprawdzil"
          jako mezczyzna i teraz mu przed Toba wstyd?

          Czasem ludziom rozne dziwne rzeczy siedza w glowie.
          A swoja droga - to co proponuje powyzej, nadal aktualne w tej sytuacji :")))
        • Gość: ryba Re: na której randce do łóżka ? IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 16.09.02, 22:29
          Gość portalu: oNa napisał(a):

          > Jeśli już chodzi o ścisłość to nie kochaliśmy się ze sobą, ja tylko go
          > pieściłam doprowadzając go do orgazmu.
          > Czuje się obrzydliwie, to drugi mężczyzna w moim życiu z którym posunęłam się
          > do takiego stopnia. Mogę "winę" zwalić na hormony, feromony, potrzebę
          bliskości
          >
          > i co tam jeszcze, tak czy owak czuje się parszywie.
          >
          >
          No widzisz, sama sobie dajesz odpowiedz. On po prostu nie "trafil" do celu i
          teraz sie wstydzi. Nie, nie Ciebie - siebie sie wstydzi i jeszcze gorzej jest
          jemu z tym niz tobie. Wiesz dlaczego? Poniewaz ciagle ma przed oczyma twoje
          ufajdane palce i jak pospiesznie bieglas z tym nasieniem do lazienki. Ciekaw
          jestem o czym pozniej rozmawialiscie? Czy, dlaczego ta taksowka jeszcze nie
          przyjechala?
          • Gość: mim Re: na której randce do łóżka ? podsumowanie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 10:49
            moi poprzednicy chyba ma troche racji. trzeba sie postawic w jego sytuacji.
            jesli nie jest dupkiem, tzn. ze mu glupio i albo wyjsc na przeciw, albo olac.
            faciowie sie podniecaja na twoj widok (...mozesz miec kazdego..., czy jak on
            tam powiedzial...), ale moze on sie bal ze nie sprosta? jakis kompleks? moze
            przy tobie wszyscy wymiekaja? jesli wiec jest to ta wersja to albo zostaniesz
            piekna i samotna, albo przejmiesz inicjatywke i tak juz zostanie :) albo on sie
            obudzi. tak czy inaczej za malo sie znacie i chyba warto pogadac, bo jeszcze
            nie jestescie na tym etapie zeby czytac swoje mysli.
            • Gość: oNa_21 Re: na której randce do łóżka ? podsumowanie IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 11:13
              Taaaa. Chętnie bym porozmawiała, czekałam całą niedzielę aż się odezwie
              (wspomniana randka miała miejsce w sobotę), wczoraj mu napisałam że nie
              zamierzam sie narzucać, że wnioskuję ze jego milczenie i brak odpowiedzi na
              niedzielne smsy to znak że zrywa kontakty ze mną, napisałam do niego dziś
              maila, ciepłego, nieco osobistego, napisałam że jest to ostatni mail, że jest
              mi przykro że tak się to zakończyło i takie tam. I cisza.
              Nie wiem, nie rozumiem czasem mężczyzn, wiem mam jeszcze mało lat.
              A tak na marginesie to na moje pytanie o czym marzą mężczyżni odpowiedział
              prosto i szczerze że o seksie, atrakcyjnej kobiecie i dobrym samochodzie.
              No to pewnie by już nie miał o czym marzyć, he he.

              Ech, jest mi źle, rozbudził we mnie znów potrzebę bliskości, spotykania się,
              potrzebę drugiego człowieka.
              Ale się czegoś nauczyłam przy okazji.
              Dziękuję Wam jeszcze raz za cenne spostrzeżenia.

              ze łzami w oczach (to chyba ten jesienny zimny wiatr)

              oNa

              Gość portalu: mim napisał(a):

              > moi poprzednicy chyba ma troche racji. trzeba sie postawic w jego sytuacji.
              > jesli nie jest dupkiem, tzn. ze mu glupio i albo wyjsc na przeciw, albo olac.
              > faciowie sie podniecaja na twoj widok (...mozesz miec kazdego..., czy jak on
              > tam powiedzial...), ale moze on sie bal ze nie sprosta? jakis kompleks? moze
              > przy tobie wszyscy wymiekaja? jesli wiec jest to ta wersja to albo zostaniesz
              > piekna i samotna, albo przejmiesz inicjatywke i tak juz zostanie :) albo on
              sie
              >
              > obudzi. tak czy inaczej za malo sie znacie i chyba warto pogadac, bo jeszcze
              > nie jestescie na tym etapie zeby czytac swoje mysli.
              • Gość: mim Re: TAAA... DUPEK - ZAPOMNIJ! (pusty post) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 13:20
              • kwieto Re: na której randce do łóżka ? podsumowanie 17.09.02, 19:49
                A dlaczego te SMS-y tak rozpaczliwe? Dlaczego od razu ostateczne
                rozwiazania, stwierdzanie, ze wiecej sie nie spotkasz, ze zrywasz kontakt?

                Na BOGA, to przeciez minal TYLKO jeden dzien!!!

                Jesli tych SMS-ow bylo odpowiednio sporo (a tak podejrzewam) to nie
                dziwie sie, ze sie nie odezwal, zapewne tez bym sie czul osaczony.

                Moze sie myle, ale mam wrazenie, ze zamiast dac mu przestrzen, dac mu
                czas, Ty ta przestrzen zabralas, dalas do zrozumienia, by szybko sie
                decydowal "tak" lub "nie" - nie dziw sie, ze wybral "nie".
                • Gość: oNa_21 Re: na której randce do łóżka ? podsumowanie IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 20:50
                  Może masz rację, ale wiesz było mi bardzo przykro że milczał cały dzień, kurde
                  najpierw słodkie słówka, coś tam o chodzeniu a później nic. Nie, nie zasypałam
                  go smsami. W poniedziałek do Niego dzwoniłam, nie odebrał, wiem, że taka jego
                  metoda - milczy gdy chce się wycofać z jakiejś relacji, tchórzowskie
                  postępowanie. Później mu napisałam że wnioskuję z jego milczenia że nie chce
                  utrzymywać ze mną kontaktów, że chciałam porozmawiać. Kolejny dzień minął w
                  milczeniu, dziś rano napisałam mu że skoro tak ma być, to ok, niech to będzie
                  ostatni mail, napisałam to co napisałam i dalej cisza. No kurde przecież ja nie
                  oczekuje żadnych deklaracji, wystarczyłby mi sms typu - "film był nudny ale u
                  ciebie nie" czy cokolwiek, a taka cisza po prostu dobija. Zaczęłam się nawet
                  zastanawiać czy coś mu się nie stało.
                  Ech, może sobie zasłużyłam na takie zachowanie

                  Tak czy owak dziękuję Ci Kwieto za Twoje uwagi

                  oNa
    • Gość: moi Re: na której randce do łóżka ? IP: 213.25.85.* 17.09.02, 13:45
      Nie wiem, może to przypadek, ale im szybciej szłam z facetem do łóżka tym
      krócej trwała znajomość. Może obydwoje myliliśmy pożądanie, fizyczną
      atrakcyjność z głębszym uczuciem - w pośpiechu trudno rozpoznać własne emocje.
      Wydaje mi się, że im dłużej czeka się na spełnienie tym ma się większą pewność,
      że ktos jest z nami nie tylko ze względu na naszą fizyczną, seksualną
      atrakcyjność. W moim przypadku to się sprawdzało.
      • Gość: ryba Re: na której randce do łóżka ? IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 17.09.02, 19:23
        Oj, dziewczyny dziewczyny widze ze na samych ksiezy trafiacie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja