Jak uratowac ludzkie życie

14.09.02, 18:38
Historia jest długa, postaram się ją streścić.Moje dwie przyjaciółki ze
studiów, jak to zwykle bywa mieszkały razem, by obniżyc koszty życia we
Wrocławiu.Trwało to 5 lat.Dwa tygodnie temu jedna z nich do mnie zadzwoniła
oznajmiając że druga wyprowadziła sie do mężczyzny.Jak na razie nic
nienormalnego.Dziś rozmawiałam z pozostawioną.
Okazało się,że przez te wszystkie lata były razem nic nikomu nie mówiąc.Ja
nigdy nie zastanawiałam się nad tym dlaczego nie lubią poznawać nowych
ludzi.Zawsze tylko we dwie.Dziś wszystko do mnie dotarło.Moja przyjaciółka
przechodzi załamanie nerwowe.Ma ataki depresji.zaplanowała już
samobójstwo.Opowiedziała mi o wszystkim.Nie mogę się pozbioerac, ten list też
jest nieskładny.Tak, jak ja w tej chwili.
JAK OCALIĆ JEJ ŻYCIE!
Jestem jedyną osobą której zaufała.
Czy mogę zrobic cos więcej niz tylko jej wysłuchać i po prostu czekać.
Znamy sie od 20 lat.Nie winię jej ze nigdy nie powiedziała mi prawdy.To jest
nieistotne.Teraz chcę ją ocalić.
JAK!
    • fnoll Re: Jak uratowac ludzkie życie 14.09.02, 18:46
      wyjmij ja z klatki - zabierz z miejsca gdzie jest gdziekolwiek indziej, chocby
      sila, zeby poczula, ze jest jakis inny swiat niz ten ktory znala dotad i ktory
      sie rozsypal

      zycze duuuuzej sily i odwagi (ktora na pewno masz w sobie, bo czymze jest
      kupienie biletu kolejowego i spakowanie paru rzeczy?)

      fnoll
      • wredna2 Re: Jak uratowac ludzkie życie 14.09.02, 19:13
        fnoll ,czy na prawde uwazasz , ze wystarczy zapakowac szczoteczke do zebow,
        pare majtek i krem p/zmarszczkom, wsadzic to wszystko do przyslowiowego
        pociagu byle jakiego i po bolu?

        ten swiat z ktorego proponujesz ja wyrwac, na sile jak by nie bylo, ten swiat
        ktory znala to swiat , ktory ona przeciez kochala!!! nie zostawia sie tak
        latwo czegos, co sie kochalo, chocby nawet dzala sie nam tam krzywda....

        a co zrobic z chora dusza? przywiazac lancuchem do kaloryfera , niech klatki
        pilnuje pod nieobecnosc ciala?

        to nie takie proste i Ty, jak sądze, dobrze o tym wiesz...to dramat osoby
        kochajacej i porzuconej, nie wazne jakiej orientacji sex.

        moze liczy sie w takiej sytuacji kazda wyciagnieta pomocna dłoń, ale niech w
        tej dłoni bedzie raczej cos konkretnego, jakas fachowa pomoc badz rada...

        tez chcialabym pomoc , moze dlatego, ze tez jestem z Wrocławia....?
        ale nie potrafie i bardzo nad tym ubolewam

        w.
        • fnoll Re: Jak uratowac ludzkie życie 14.09.02, 19:23
          wredna2 napisała:

          > fnoll ,czy na prawde uwazasz , ze wystarczy zapakowac szczoteczke do zebow,
          > pare majtek i krem p/zmarszczkom, wsadzic to wszystko do przyslowiowego
          > pociagu byle jakiego i po bolu?

          nie wystarczy - trzeba miec jeszcze sporo samozaparcia, zeby gdziekolwiek
          dotrzec - niecierpliwi wyskakuja z pociagu rozbijajac sobie glowy o slupy
          sieci trakcyjnej albo zawracaja jeszcze na dworcu


          > ten swiat z ktorego proponujesz ja wyrwac, na sile jak by nie bylo, ten
          swiat
          > ktory znala to swiat , ktory ona przeciez kochala!!! nie zostawia sie tak
          > latwo czegos, co sie kochalo, chocby nawet dzala sie nam tam krzywda....

          a cu tu zostawiac? przeciez tego juz nie ma

          > a co zrobic z chora dusza? przywiazac lancuchem do kaloryfera , niech
          klatki
          > pilnuje pod nieobecnosc ciala?

          dac jej nowy pokarm

          > to nie takie proste i Ty, jak sądze, dobrze o tym wiesz...to dramat osoby
          > kochajacej i porzuconej, nie wazne jakiej orientacji sex.

          to jest proste, tylko trudne, ale nie niemozliwe


          > moze liczy sie w takiej sytuacji kazda wyciagnieta pomocna dłoń, ale niech w
          > tej dłoni bedzie raczej cos konkretnego, jakas fachowa pomoc badz rada...

          czasem lepiej dzialac niz gadac :) w koncu wszyscy zaczynalismy jako niemowy,
          poruszajac sie w swiecie, a nie w slowach

          zmykam

          fnoll
    • Gość: kol5 Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 19:03
      Poszukaj terapeuty dobrego w psychologii transpersonalnej.
      Najlepszy jest Eichelberger. Co jakiś czas organizowane są spotkania z
      nim /tanie/.
      Informacje na ten temat znajdziesz w internecie.
      • Gość: ala Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 14.09.02, 19:25
        A ja myślę, ze na razie potrzebna jest jej przede wszystkim twoja obecnosć,
        słuchanie jej. ona potzrebuje czasu, jak kazdy porzucony.Wiele osob, tak
        reaguje, planuje samobojstwo, choc na szczescie niewiele to realizuje.
        Musisz z nia byc stale.A gdy już "ochłonie" i nadal nie będzie najlepiej
        zapropnowac pomoc fachowa. Oczywiscie najlepiej teraz,ale czy sie zgodzi?
        Ja w takiej sytuacji byłam z przyjaciolka do jej dyspozycji non-stop.
        Walkowałyśmy temat non-stop. Akurat ona potrzebowała potwierdzenia,ze to byl
        sku...wiec to slowo bylo wowczas przez mnie najczesciej uzywanym. ;)Pomogło,
        oczywiscie z pomoca psychiatry tez. Tyle,ze ona i tak potem wyszla za niego i
        po kilku latach znowu...ja porzucil Ale tym razem juz pojela ,ze to sku... i
        uporala się z tym szybko i bez wielkiego bolu.

    • Gość: kol5 Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 19:36
      Uważam, że "wychodzenie z klatki", jest na tyle trudnym tematem, że nie ma co
      czekać, aż wygada się koleżance i odkręci gaz.
      Tylko wyjątkowo silni psychicznie ludzie, są w stanie sami sobie z tym
      poradzić.
      Sami sobie - to stwierdzenie uwzględnia też przyjaciółki.

    • Gość: kol5 Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.02, 19:44
      i niech nikt nigdy nie ocenia, na ile ktoś jest silny psychicznie!!!!!!!!!!
      • Gość: ala Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 14.09.02, 22:36
        Ale czy nie uważasz ,ze w takich sytuacjach największym problemem jest to, ze
        taka osoba nie chce isc do specjalisty???i trzeba byc z nia. Nie tylko do
        pogadania, po prostu byc.Przeciez gdyby to było takie proste, to kazdy wie,ze
        trzeba isc do fachowca.A i to czasem nie pomoze.
        Mojej znajomej maz chodzil na terapie do psychologa z pierwszych stron gazet,
        nikt nie przypuszczal, ze on ma AZ takie problemy. I facet nie zdradzajacy dla
        otoczenia zadnych symptomow strzeli sobie prosto w serce. Zostawiajac zone i 2
        malych dzieci.Dlatego uwazam,ze do zrozumienia czlowieka i poznania jego
        zamiarow jak tez pomocy mu konieczna jest obecnosc-ta niema i rozmowa.Oprocz
        innych srodkow. Ale czasem, z powodow, o ktorych wspomnialam, zostaje tylko
        przyjaciel. tylko i aż.
        Nie przyjaciólka w znaczeniu-napijemy sie winka i sie pochichramy. przyjaciel,
        kotry jak tzreba to i po pysku da, i gluty obetrze.
    • ich Re: Bardzo Wam dziękuję 14.09.02, 23:08
      W tej chwili każde słowo, kropka i przecinek są dla mnie ważne.Nie ma lepszej
      czy gorszej drogi. Na każdego działa coś innego.Spróbuję każdą z nich.
      Oby tylko wystarczyło mi czasu.Dardzo Wam dziękuję!
    • Gość: hub Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 22:00
      to co może być dla ciebie pocieszające to, to że jeżeli ktoś naprawdę chce
      popełnić samobójstwo to nie mówi tego nikomu. Jeżeli ktoś mówi że chce popełnić
      samobójstwo to na 99% chce zwrócić na siebie uwagę, a nie zrobić to naprawdę,
      takie są badania psychologiczne.

      dużo rozmawiaj, przebywaj, wspieraj, daj miłości...
      • Gość: inka_sama Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.09.02, 22:45
        Gość portalu: hub napisał(a):
        > to co może być dla ciebie pocieszające to, to że jeżeli ktoś naprawdę chce
        > popełnić samobójstwo to nie mówi tego nikomu. Jeżeli ktoś mówi że chce
        popełnić
        > samobójstwo to na 99% chce zwrócić na siebie uwagę, a nie zrobić to naprawdę,
        > takie są badania psychologiczne.
        > dużo rozmawiaj, przebywaj, wspieraj, daj miłości...

        Taak. Badania mówią... A co jeśli ta osoba ma świadomość że jest na krawędzi i
        chce się ratować, jeszcze nie przekroczyła tej granicy spoza której już nie ma
        odwrotu?...
        Nie wierzę w to ze osoby popełniajace samobójstwo nie mówią o checi jego
        popełnienia. Nie zawsze mówią bezpośrednio - czasem są to zawoalowane teksty,
        czasem zachowania którymi proszą o pomoc. A my często jesteśmy głusi i ślepi.
        Więc jeśli ktoś ma szczęście miec w takiej sytuacji przy sobie "widzącą"
        i "słyszącą" osobę - to tylko się cieszyć.
        Czasem próba jest faktycznie juz tym ostatnim krzykiem rozpaczy - i to juz JEST
        słyszane. Czasem za późno. I wtedy wszyscy mówią "no gdybym wiedział, gdyby on
        coś powiedział, nigdy bym ni emyślał że on...". A byc może nie wysłuchali go po
        prostu gdy próbował rozmawiać, bagatelizowali jego problemy, lęki...

        Hub - odważyłbys się zlekceważyć takie czyjeś stwierdzenie? Tak całkiem
        spokojnie z pełnym przekonaniem że ten ktos tego nie zrobi? Ja chyba nie. Wiem,
        są tacy którzy wykorzystują to do szantażu emocjonalnego. Ale mimo wszystko -
        nigdy nie możesz mieć pewności.

        Ja od 10 lat zastanawiam się co takiego przegapilismy, czego nie usłyszeliśmy.
        Nie chciałabym przezywać tego jeszcze raz.
        i_s
        • Gość: hub Re: Jak uratowac ludzkie życie IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 23:05
          to jak traktujeesz badania psychologi na temet samobójstwa zależy tylko od
          ciebie.
          Ja przecież nie znam całej sytuacji nie wyrokuję w tej sprawie. zrozum jescze
          raz kiedy ktoś mówi ci chcę popełnić samobójstwo, to jest ogromne
          prawdopodbieństwo, że chce zwrócić na sibie uwagę niż zrobić to naprawdę.
          jeżeli natomiast poprostu dużo symptomów na to wskazuje to sytuacja wygląda
          totalnie inaczej.

          pozdrawiam
    • ich Re: Jak uratowac ludzkie życie 18.09.02, 07:39
      >Czasem próba jest faktycznie juz tym ostatnim krzykiem rozpaczy - i to juz
      >JEST
      >słyszane. Czasem za późno. I wtedy wszyscy mówią "no gdybym wiedział, gdyby on
      >.coś powiedział, nigdy bym ni emyślał że on...". A byc może nie wysłuchali go
      >po prostu gdy próbował rozmawiać, bagatelizowali jego problemy, lęki...

      JA SŁUCHAM, WIEM ALE NIE WIEM CO ROBIĆ.JAK SPRAWIC BY TRACĄC WSZYSTKO ZNÓW
      CHCIAŁO SIĘ ŻYĆ.JAK!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja