Jest mi strasznie smutno...

01.10.05, 12:38


Już parę tygodni temu pisałam o swojej sytuacji, ale przypomnę o co chodzi:
Mój problem wygląda tak:
Zawsze dobrze się uczyłam, lubiłam czytać, uczyć się języków. Moja siostra
rok młodsza) często śmiała się ze mnie nazywając mnie kujonem. Ona wolała
imprezy. Rodzice często mieli z nią problemy, prosili nauczycieli o
przepuszczenie jej do następnej klasy, z jednej szkoły nawet została
wyrzucona. Nie zdała matury i rodzice załatwili jej pracę w banku. Wyrzucili
ją z tamtąd po 2 miesiącach. I tak było jeszcze z kilkoma innymi pracami. W
końcu zażyczyła sobie, że chce zostać kosmetyczką. Rodzice opłacili jej różne
kursy (tipsy, i takie tam). Po roku stwierdziła, że jednak woli być
fryzjerką. Opłacili jej kurs fryzjerstwa i kupili jej własny salon fryzjerski
z solarium. Tymczasem ja dostałam się na studia dzienne na renomowany
kierunek. W międzyczasie dorabiałam jako barmanka, udzielałam korepetycji.
Ciężką pracą i nauką obroniłam się na 5. Rodzice kupili mi rok temu malutką
kawalerkę w starym budownictwie.
I właśnie 3 dni temu dowiedziałam się, że moja siostra dostała od nich
luksusowe, duże (2 razy większe od mojego)nowiutkie mieszkanie z wielkim
tarasem (ja nie mam nawet balkonu). Wkurzyłam się i powiedziałam, że powinni
nam dać po równo i jej kupić troche tańsze, a w zamian dołożyć mi do
większego (żeby było po równo). A oni na to, że ja mam wyższe wykształcenie i
sobie w życiu poradzę, wezmę kredyt i kupię sobie większe, a ona biedna, ma
marne obroty w tym salonie, no i chce niedługo założyć rodzinę, a ja jestem
przecież nastawiona jestem prozawodowo i nie potrzebne mi dwa pokoje. No i
stwierdzili, że ja nie przykładam tak wielkiego znaczenia do mieszkania, bo
wolę książki, a ona lubi urzadzać wnętrza. Bzdura! Obraziłam się, a oni
powiedzieli, że jestem mendą, bo zazdroszczę siostrze. Powiedzieli, że ja mam
w życiu łatwiej, bo mi nauka zawsze łatwo przychodziła (g... prawda! to była
ciężka praca kosztem wielu wyrzeczeń)
Od trzech dni płaczę, nie mogę się na niczym skupić. A najgorsze jest to, że
szukam pracy i chodzę na rozmowy kwalifikacyjne z opuchniętymi oczami i
czerwonym nosem. Żałuję, że nie zostałam kosmetyczką i nie siedzę teraz we
własnym salonie.... A najgorsze jest to, że nawet w Anglii kosmetyczka czy
fryzjerka szybciej znajdzie pracę niż prawnik z polskim dyplomem. I po co mi
było to całe studiowanie????
A może rzeczywiście jestem mendą i zazdroszczę siostrze???


No a dzisiaj sytuacja wygląda tak:
To wszystko to jeden wielki ch...! Chodziłam na te rozmowy, chodziłam i w
końcu dostałam pracę. Za marne grosze. Codziennie muszę wstawać o 5 rano,
szef wiecznie krzyczy... I szlag mnie trafia, kiedy sobie pomyślę, że mój
ojciec załatwił chłopakowi mojej siory świetną pracę - pracuje tylko 3
godziny dziennie i zarabia o wiele więcej ode mnie...I śmieje się, że miała
rację twierdząc, że dzisiaj liczą się plecy, a nie jakieś durne studia.
Siora też rezygnuje z salonu i kazała matce szukać jej pracy. Z tego co
wiem, szykuje jej się niezła posadka w NFZ. Kiedy ja poprosiłam o pomoc w
znalezieniu pracy, powiedziała, że mam studia i sobie poradzę (stara
śpiewka). No a im trzeba pomóc, bo muszą urządzić sobie mieszkanie. Kiedy ja
mówię, że też nie mam na rachunki, to oni na to, że mogłam sobie znaleźć
milionera.
Nie potrafię się odnaleźć w tej rodzinie, znowu jest mi strasznie smutno...

    • psychopata.z.borderline Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 12:42
      a ja no mam lekko wredną nature i w związku z nią pokazalam wała i jestem w 99%
      pewna, że sobie w życiu poradzę bardzo dobrze. nie wiem jeszcze jak to zrobie,
      ale na pewno mi sie uda. nie potrzebuje apartamentów, mam je gdzieś
    • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 12:54
      Mam chłopaka, który bardzo ciężko pracuje i dużo mi pomaga. Bez niego bym sobie
      nie poradziła. A moi rodzice go nie lubią, bo nie ma czasu podlizywać się im
      tak jak Piotrek (chłopak siostry). Piotruś zawiezie (ma samochód), wbije
      gwoździa... Poza tym, uważają, że jest za mało inteligentny, za mało bogaty, za
      mało przystojny. Raz moja matka strasznie mu nawrzucała, obraziła go, ale on ze
      względu na mnie o wszystkim zapomniał, chociaż wiem, że było mu strasznie
      przykro... Kurczę, chciałabym mieć normalną, kochającą rodzinę...
      • psychopata.z.borderline Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 12:58
        no właśnie, patrzą czy robotny
        ale to mentalność typu : zapraoszę na obiad i sprawdze, czy zaproponuje
        zmywanie naczyń
        • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 13:38
          Mój chłopak jest bardzo pracowity - pracuje dniami i nocami i nie ma tyl czasu
          na podlizywanie się moim rodzicom, do Piotrek.
          Wczoraj pokłóciłam się ostro z moją matką - również w obronie mojego chłopaka.
          I w końcu dowiedziałam się, co tak naprawdę myśli... I nie było to nic miłego.
          Powiedziała np. że zamiast kupować sobie winogron do jedzenia (który bardzo
          lubię), powinnam wziąść kredyt i kupić sobie większe mieszkanie, a nie
          zazdrościć siostrze. Dodała, że chce, żeby moja siostra miała w końcu lepiej
          ode mnie, bo mi zawsze do tej pory lepiej szło (chodziło jej o naukę)i dlatego
          kupili jej większe i ładniejsze mieszkanie. Na koniec dodała jak zwykle, że
          jestem wredną mendą...
          Chciałabym być mniej wrażliwa na takie teksty, ale nie potrafię, bardzo mnie to
          boli...
          • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 13:44
            A najgorsze jest to, że ona to wszystko mówi z takim triumfem, satysfakcją,
            jakby się cieszyła, że utarła mi nosa... Najchętniej bym gdzieś stąd uciekła,
            olała ich wszystkich, ale nie mam gdzie... Matka cały czas mi wypomina, że
            mieszkam w jej mieszkaniu (na papierze nadal jest jej).
            Ostatnio dostałam zaproszenie od renomowanej firmy na testy w Warszawie. Nie
            miałam kasy na dojazd, a matka na to, że po co mam tam jechać, że i tak się nie
            zakwalifikuję, że przecież mam pracę i wydziwiam...
            • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 22:57
              Czujesz ten strach, żeby Ci się "przypadkiem" nie udało ???
              Próbuj, jak tylko możesz i nie oglądaj się na próby zdołowania przez innych. W
              szczególności przez Twoją mamusię...
              :-)
              I wcinaj winogrona !!! :-)))
    • moc_ca Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 13:42
      rzadko tu można przeczytać podobne obrzydliwości!
      bleeeeeeeeeeh ...
    • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 13:53
      A dzisiaj dzwoni do mnie rano i pyta (jakby nigdy nic, jakby już zapomniała,
      jak mi wczoraj nawrzucała), czy nie kupić mi filiżanek, bo ostatnio jak u mnie
      była, to nie miałam jej w czym zrobić kawy... I znowu udaje kochającą mamusię
      wzbudzając we mnie poczucie winy... I udaje się jej. Mam wyrzuty sumienia...
      • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:13
        Kiedys miałam pamiętnik i w takich chwilach w nim pisałam. Ale został w
        mieszkaniu rodziców - ostatnio szukałam, ale nie mogłam go znaleźć. Boję się,
        że ktoś go przeczytał... I będzie się śmiał. Matka kiedyś przeczytała list,
        który dostałam od mojego chłopaka i później w jakiejś kłótni rzucała cytatami z
        tego listu, przy wszystkich...
        • alaaa6 Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:16
          fragilita napisała:

          > Kiedys miałam pamiętnik i w takich chwilach w nim pisałam. Ale został w
          > mieszkaniu rodziców - ostatnio szukałam, ale nie mogłam go znaleźć. Boję się,
          > że ktoś go przeczytał... I będzie się śmiał. Matka kiedyś przeczytała list,
          > który dostałam od mojego chłopaka i później w jakiejś kłótni rzucała cytatami
          z
          >
          > tego listu, przy wszystkich...

          wiesz ..nieraz trzeba ludziom wspolczuc pomomo ze nam zadaja bol...
          dlatego ze jak sie temu przyjrzec z boku,to wlasnie ci agresorzy maja
          powazne klopoty ,sami ze soba...

          spojrzyj na to z boku...wtedy zobaczysz kto jest bardziej smutny i biedny..
          • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:20
            Czasem bardzo mi ich żal i mam wyrzuty sumienia, że się z nimi kłócę. Przecież
            to moja rodzina i ich kocham. Ojca prawie nie ma w domu - praca, imprezy, przez
            to matka jest sfrustrowana i go zadręcza jak wraca. A on przez to unika domu. I
            takie błędne koło. Żal mi ich. I mam wyrzuty sumienia, ze jeszcze ja im
            dostarczam problemów, że nie są ze mnie zadowoleni.
            • alaaa6 Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:30
              fragilita napisała:

              > Czasem bardzo mi ich żal i mam wyrzuty sumienia, że się z nimi kłócę.
              Przecież
              > to moja rodzina i ich kocham. Ojca prawie nie ma w domu - praca, imprezy,
              przez
              >
              > to matka jest sfrustrowana i go zadręcza jak wraca. A on przez to unika domu.
              I
              >
              > takie błędne koło. Żal mi ich. I mam wyrzuty sumienia, ze jeszcze ja im
              > dostarczam problemów, że nie są ze mnie zadowoleni.


              po pierwsze jak juz tu jestes..na tym forum to poszukaj dyskusji na
              temat"wyrzutow sumienia" psychologia nazywa to poczuciem winy...
              A to jest niedobre i niezdrowe ...

              A dlaczego ktokolwiek ma byc z Ciebie zadowolony?
            • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:01
              Ale tu nie o taki żal chodziło...
              Jeśli mają ciężko i rozumiesz ich sytuację, to sobie żałuj, nic w tym złego ;-).
              Ale przy przyglądaniu z boku chodzi o to, że ludziom, którzy zachowują się tak
              jak Twoja mama wobec Ciebie, nalezy współczuć, bo mają poważny problem ze samym
              sobą. I to jest święta prawda... Jedyne, co możesz sensownego zrobić, to im z
              tego powodu współczuć. To o wiele lepsze niż gniew, nerwy i smutek, a nie ma
              nic wspólnego z poczuciem winy. Bo Twojej winy w tym nie widać... :-)
        • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:16
          ...czasem chciałabym zasnąć i już się nie obudzić. Może powinnam iść do
          jakiegoś psychologa. Czy można gdzieś bezpłatnie zasięgnąć porady specjalisty-
          psychologa? Czuję, że sama sobie nie poradzę. Chciałabym już normalnie żyć,
          śmiać się, cieszyć z życia, ale nie potrafię. Nie cierpię siebie za to
          rozklejanie się, to takie dziecinne.
          • amaterasu1 Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:26
            I nic dziwnego że Ci smutno - musiałaś wciąż zasługiwać na miłość rodziców u tu
            ciągle za mało. Przetnij pępowinę i zacznij żyć dla siebie. Przestań na nich
            liczyć. Czasem coś może i dostaniesz, ale jakim kosztem? To nie ma sensu.
            Dasz radę, napewno :) Tylko konsekwentnie.
          • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:05
            Włąśnie trafiłaś na bandę wygłodniałych porad i na dodatek darmowych
            psychologów... :-)))
            Nie wiń siebie, za to rozklejanie. Masz do tego absolutne prawo i rzeczywiste
            powody. Pod warunkiem, że później zobaczysz, że słońce cały czas świeci i nie
            będziesz już więcej wypisywać dziwnych rzeczy o budzeniu...
      • nabij_faje Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:21
        olej wreszcie tych ludzi. może jesteś adoptowana, że tak cię traktują? ;)
        jesteś duża, zauważasz niesprawiedliwości tego świata, ale chyba nie
        jesteście złączeni mózgami? masz własny rozum i nogi, robisz obrót na pięcie i
        z czapki.

        skończ z tą dziecinada: kto, komu, za co, po co, skąd, ile, czego... ?
        nie lepiej zająć się czymś bardziej rozwojowym?
        żałujesz, zazdrościsz? ktoś Ci gra na nosie? pomyśl, że to ich kasa i mogą ją
        inwestować w kogo i w co chcą, a także ile i czy w ogóle. dorób się swoich,
        dadzą Ci więcej szczęścia!
        co z tego,że kuszą papierekiem? za chwilę będą chcieli coś w zamian! po prostu
        Cię kupią, bo dużo mogą, jak widać.

        • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:29
          Mieszkam w ich mieszkaniu i jestem zdana na ich łaskę. Poza tym, to moja
          rodzina i czasem są mili i życzliwi. Matce się nie dziwię, że faworyzuje moją
          siostrę, bo sama też nie ma wykształcenia, nie lubiła się uczyć, pracę załatwił
          jej mąż (mój ojciec), dlatego teraz bardziej pomaga siostrze, bo chyba widzi w
          niej siebie samą. Ale dziwię się ojcu, który jest wykształconym, inteligentnym
          facetem i nigdy nie stanął po mojej stronie. Wręcz przeciwnie. Ostatnio miał do
          mnie nawet pretensje o to, że nie zagłosowałam w wyborach tak ja on - moja
          siostra oczywiście posłusznie oddała głos tak jak tatuś sobie zażyczył.
          • amaterasu1 Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:36
            Wiesz, to nigdy nie jest miło odkryć że własna matka jest o ciebie zazdrosna...
            I że wcale tak do końca ci dobrze nie życzy...Mimo że kocha, oczywiście. Taaaaa.
            Tak można się do końca życia bujać z tym porównywaniem i zasługiwaniem. I co
            zabawne - nawet jak rodziców już nie ma, to wciąż możesz mieć poczucie, że
            jesteś niewystarczająco dobra.
            Chory układ.
            Ale pociesz się, że w większości rodzin też są chore układy i od ciebie zależy
            czy się w to wciągniesz i będziesz jego ofiarą, czy też uda ci się zdobyć
            mentalny dystans. Ja bym zaczęła od wyprowadzki :)
            Powodzenia :)
            • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:43
              Chciałabym gdzieś od nich uciec, ale mnie nie stać na wynajęcie mieszkania.
              • amaterasu1 Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:47
                Skończyłaś prawo, spokojnie znajdziesz lepszą pracę, może w innym mieście? W
                Warszawie nie powinnaś mieć z tym problemów, poszukaj.
                Walcz, nie daj się.
                A żeby cię więcej nie ranili póki jesteś z nimi - zadaj sobie zasadnicze
                pytanie - na czym buduję swój system wartości? za co się cenię? hm?
                • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 14:56
                  Myślałam o Warszawie, ale nie mam tyle pieniędzy, żeby jeździć na te wszystkie
                  rozmowy kwalifikacyjne. Bilet to spory wydatek. No i jeszcze szukanie tam
                  mieszkania - nie znam nikogo w tym mieście. Myślałam też o Anglii, ale tam
                  mogłabym co najwyżej zmywać naczynia do końca życia - oni nie chonorują
                  polskich dyplomów prawniczych.
                  • amaterasu1 Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 15:07
                    Anglia...Może Londyn? Tłoczno tam teraz trochę :)
                    Warszawa jest specyficznym miastem i nie wszystkim to pasuje, ale na pewno daje
                    sporo możliwości. Również jeśli myślisz o późniejszej pracy zagranicą-sporo
                    międzynarodowych kancelarii, dużo możliwości podnoszenia kwalifikacji.
                    MIeszkanie to chyba najmniejszy problem, poza tym możesz zacząć od wynajęcia
                    pokoju - znacznie taniej.
                    Ale Fragilita - nie możesz myśleć w kategoriach przeszkód, tylko możliwości.
                    Bo inaczej to faktycznie będziesz tkwiła w martwym punkcie. PZdr
          • nabij_faje Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 16:10
            . Ostatnio miał do
            >
            > mnie nawet pretensje o to, że nie zagłosowałam w wyborach tak ja on - moja
            > siostra oczywiście posłusznie oddała głos tak jak tatuś sobie zażyczył.

            sama więc widzisz, jaka to relacja. takie przykłady mogę mnożyć. wiecznie będą
            tak was traktować jak dzieci, bo wisicie im u szyi. co by nie mówić, niektórzy
            rodzice lubią takie układy i trzeba duuuużo wysilku włożyć w wyplątanie sie z
            takiej sieci. uciekaj póki możesz. ktoś musi tu być dorosły ;)
            • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 18:43
              Tak sobie myślę, i jakoś dziwnie się czuję z perspektywą ucieczki i zostawienia
              tego wszystkiego - tu mieszka moja babcia, którą bardzo kocham i która jako
              jedyna zawsze stała po mojej stronie, pocieszała mnie, kiedy było mi smutno.
              Lubię swoje miasto, znajomych, mam tu chłopaka. Dlaczego mam sie tego
              wszystkiego wyrzec??? Przecież nie jestem przestępcą, który musi uciekać... Na
              razie postanowiłam, że nie będę przyjmować ich zaproszeń na niedzielne obiady,
              nie będę nic o sobie opowiadać, zamknę się w swoim świecie i nie będę ich do
              niego wpuszczać...
              • nabij_faje Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 19:43
                nie chodziło mi o ucieczkę na koniec świata, bo to nie metoda ale o zwianie
                przed toksycznymi rodzicami.
                pomyśl, że oni się nie zmienia, to ty się musisz zmienić, żeby było Ci z nimi
                dobrze.
                to może potrwać.
                pozdrawiam.
              • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:13
                fragilita napisała:

                > Tak sobie myślę, i jakoś dziwnie się czuję z perspektywą ucieczki i
                zostawienia
                >
                > tego wszystkiego - tu mieszka moja babcia, którą bardzo kocham i która jako
                > jedyna zawsze stała po mojej stronie, pocieszała mnie, kiedy było mi smutno.
                > Lubię swoje miasto, znajomych, mam tu chłopaka. Dlaczego mam sie tego
                > wszystkiego wyrzec??? Przecież nie jestem przestępcą, który musi uciekać...
                Na
                > razie postanowiłam, że nie będę przyjmować ich zaproszeń na niedzielne
                obiady,
                > nie będę nic o sobie opowiadać, zamknę się w swoim świecie i nie będę ich do
                > niego wpuszczać...

                Oswajaj się z w takim razie z tą myślą, jeśli jest dla Ciebie obca. Ale o niej
                nie zapominaj. Wszystkie rady, które dostałaś, i które mówią o starcie w Wawie
                (albo gdziekolwiek indziej), na swoim i oddzieleniu się od niezdrowego związku
                z rodziną są mądre. Już zresztą wybrałaś inną drogę, kończąc studia. Widzisz na
                pewno, że to kość niezgody, że masz inne horyzonty, inne spojrzenie na świat. I
                prawdą jest, że nie masz co liczyć, na zmiany, zrozumienie - o wiele lepszym
                rozwiązaniem jest liczenie na siebie i żegluga własnym statkiem. Po stokroć
                lepszym... :-))
    • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 22:51
      Jejku, Fragilita, będź dzielna !!! :-)))

      Miałem ochotę napisać Ci, że jesteś jednak menda, ale zrezygnowałem, bo a nuż
      weźmiesz to na poważnie i jeszcze jakąś krzywdę sobie zrobisz... ;-)

      Rodzice potraktowali Cię ewidentnie nie fair, ale... nie walcz z tym...
      To, że inwestujesz w siebie, to najlepsza rzecz pod słońcem, jaką zrobiłaś i
      robisz. Nie ma innej możliwości. To jest po prostu fakt nie do przecenienia.
      Nie daj się pokonać temu, że nie masz ciągle dobrej roboty, że masz mniejsze
      mieszkanie, etc. Jak doszłaś do tego miejsca gdzie jesteś, to znaczy, że jesteś
      dobra. Dlaczego zamiast myśleć o tym, skupiasz się na niesprawiedliwości
      rodziców ? Jak źle postępują, to mają problem - dopóki z nimi o to walczysz,
      schodzisz do ich poziomu...

      Czasy muszą przyjść lepsze. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nasza
      gospodarka będzie się dalej rozwijać. Już zaczyna się trochę ruszać na rynku
      pracy i powinno być coraz lepiej. Uśmiechnij się na głupie hasła i beznadziejny
      styl chłopaka Twojej siostry i wszystkich mu podobnych. TO NIE TWÓJ POZIOM !!!!
      Oni nie są wstanie wejść na Twój, dlaczego zniżasz się do nich ??? Pamiętaj o
      tym na litość boską ! Idź dalej tą drogą, którą idziesz i nie oglądaj się na
      to, że mają (chwilowo) więcej kasy od Ciebie. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak
      pokręcone i złe życie może ich czekać. To co robisz, jest lepsze. Po prostu.
      Szukaj spokojnie lepszej roboty. Wszystko, ale to wszystko będzie dobrze...
      Pamiętaj o tym... :-)))
      • monikate Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:09
        A mnie się zdaje, że podświadomie lubisz się kłócić z rodziną. Zaznaczać jej
        swoje istnienie. Lepszy taki związek rodzinny, niż żaden?
        Jeśli jednak naprawdę Cię gnoją, męczą, nie doceniają, itd., to się od nich
        odetnij. Sami do Ciebie wrócą, a Ty zdecydujesz, czy chcesz tego i na jakich
        warunkach. Szkoda życia na takie przekomarzanie się, z ktorego nic nie wynika.
        Pamietasz, co w tamtym wątku pisała triss_merigold6? Weź jej opinie pod uwagę,
        dobrze na tym wyjdziesz.
        P.S. Bez obrazy, ale prawidłowa forma to : "lubię winogrona", nie "lubię
        winogron". Nie naśladuj etykiet z warzywniaków.
        • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:19
          Jeśli lubię się kłócić z rodziną, to chyba podświadomie jestem masochistką, bo
          czuję się po tych kłótniach fatalnie. Mam wyrzuty sumienia, a jednocześnie
          pretensje - generalnie mętlik w głowie. Nie mogę jeść i na niczym się skupić...
          Sprawa wygląda tak, że matka (ojciec) napierw mnie dołują, wyzywają itp. a
          następnego dnia są mili, uczynni i życzliwi. Proponują wspólne zakupy,
          kawiarnię itp. wzbudzając u mnie poczucie winy. Ale ja nie jestem z kamienia,
          nie potrafię tak szybko się przestawić, zapomnieć. Taka huśtawka mnie wykańcza
          psychicznie.
          • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:25
            Dziś wieczorem matka też do mnie zadzwoniła po wczorajszej kłótni i jak gdyby
            nigdy nic zaproponowała wspólną wizytę w solarium mówiąc, że ona stawia. Czy
            ona nie rozumie, ża ja nie potrzebuję takich jednorazowcyh gestów spowodowanych
            prawdopodobnie jakimś poczuciem winy i przegięcia? Nie wiem, może to jakaś
            forma przeprosin - ale chyba nie, bo za parę dni będzie mówić to samo. A może
            ona uważa, że nic się nie stało? Nie mogę zrozumieć tej kobiety...
            • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:27
              To nie próbuj zrozumieć. To może być po prostu niemożliwe. Może szkoda po
              prostu czasu ??? :-)
            • fragilita Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:28
              ... i jeszcze mi opowiada, jak to ona zawsze mnie broni, gdy ojciec mnie wyzywa
              od najgorszych, nieudaczników, nieodpowiedzialnych gó..ar, odludków. Ja nigdy
              tego osobiście nie słyszałam, ale skoro matka tak mówi, to to musi być prawda.
              I niby mam być jej wdzięczna....
              • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:29
                Czy zastanawiałas się, czemu wierzysz w takie głupoty ? Po co Ci to ???
                Dlaczego nie szanujesz swojego czasu ??? :-)
          • jackulus Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:26
            Dlatego nie daj się rozhuśtać... :-).

            Spróbuj zastanowić się przez chwilę, dlaczego działają na Ciebie jakieś
            wyzwiska, komentarze, etc... Ja już pomijam poziom - bo coś takiego w ogóle nie
            powinno mieć miejsca, ale zostawmy to na razie.

            Nie pozwól, żeby one rządziły Twoim samopoczuciem. To TY ewidentnie masz rację
            i polegaj na tym, co mówi Ci Twój rozum, i co mówią Ci Twoje uczucia. Opinie
            innych, nie są niczym innym jak tylko ich własną wizją Twojej osoby,
            wykrzywioną przez ich własne światopoglądy, kompleksy i inne chore rzeczy. Jak
            to możliwe, żeby miały dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie ? Myślałaś kiedyś o
            tym ??? Nie powinny mieć... Kiedy to sobie uświadomisz, nie zezłościsz się i
            nie dasz wyprowadzić z równowagi w wyniku stosowania takich tanich chwytów.

            I nie ma wtedy żadnej huśtawki...
            :-)))
    • rybolog Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:05
      musisz natychmiast pojechac na Mazury...
      • psychopata.z.borderline Re: Jest mi strasznie smutno... 01.10.05, 23:29
        wodolotem na mazurach, Ryba ale mam w czubie:)
Pełna wersja