nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. "sukces"

IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 00:48
Kończę studia i nie widzę innej "racjonalnej" możliwości jak ustawić się na
starcie rozglądnąć dokoła i biec po sukces. Tego wymaga ode mnie całe
otoczenie, będę szanowany jak będę dużo zarabiał, pracował w wielkiej firmie
i piął się do góry. Całe moje otoczenie będzie mówić udało mu się!
Chodzi mi więc o prawdziwą wartość tego sukcesu.
Czy będę szanowany i podziwiany żyjąc skromnie, zbierając grzyby, uprawiając
jogę i czytając książki. Jak zareaguje środowisko, kiedy powiem zarabiam 850
ale jestem szczęśliwy.
Drodzy rozmówcy nie chodzi mi tak naprawdę co kto powie lub pomyśli, bliżej
jestem w swej konsternacji pytania o szczęście, ale gdzieś pomiędzy jednym a
drugim stoję ja wchodzący w dorosłość ze skończonymi dwoma fakultetami,
stypendium zagranicznym, biegłym angielskim, który musi podpisać kontrakt na
życie.
    • Gość: Sar Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: 144.139.175.* 17.09.02, 01:01
      Gość portalu: hub napisał(a):



      > Czy będę szanowany i podziwiany żyjąc skromnie, zbierając grzyby, uprawiając
      > jogę i czytając książki. Jak zareaguje środowisko, kiedy powiem zarabiam 850
      > ale jestem szczęśliwy.


      Nie!!! to tak z marszu.
      Bo jak napisales, w spoleczenstwie, panuja pewne normy, i nawet ci ktorzy
      glosno je krytykuja, po cichu fascynuja sie sukcesem zawodowym i materialnym.

      Beda tez wyjatki( moze grupy) ktore taki szacunek do ciebie miec beda, bo
      dziela z Toba system wartosci, lub posiadaja gleboka tolerancje dla wartosci
      inncy niz ich wlasne.
      By zyc inaczej niz ogol, trzeba podjac ryzyko bycia niezaakceptowanym, nawet
      jesli wiemy ze jest to niesprawiedliwe.

      Sar
      • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 03:08

        > Nie!!! to tak z marszu.
        > Bo jak napisales, w spoleczenstwie, panuja pewne normy, i nawet ci ktorzy
        > glosno je krytykuja, po cichu fascynuja sie sukcesem zawodowym i materialnym.
        >
        > Beda tez wyjatki( moze grupy) ktore taki szacunek do ciebie miec beda, bo
        > dziela z Toba system wartosci, lub posiadaja gleboka tolerancje dla wartosci
        > inncy niz ich wlasne.
        > By zyc inaczej niz ogol, trzeba podjac ryzyko bycia niezaakceptowanym, nawet
        > jesli wiemy ze jest to niesprawiedliwe.
        >
        > Sar

        dziękuję Sar
        kwestia gdzieś głęboko rozbija się o dwie płaszczyzny, z jednej strony jest we
        mnie ( ale też z pewnością dotyczy to innych ludzi mojego pokolenia) cicha chęć
        sprawdzenia się w tej materialistycznej rzeczywistości, chęć powydawania
        zarobionych pieniędzy, zaimponowania innym ( mówię o tym szczerze ponieważ jak
        sama napisałaś- prawdopodobnie spotęgowana przez media - jest w nas cicha
        fascynacja "sukcesem") z drugiej strony jest we mnie szukanie prawdziwej
        wartości w życiu, samorealizacji na płaszczyźnie duchowej, która jest
        zdecydowanie bliższa prawdziwemu szczęściu,
        pytanie tylko jak się w tym odnaleźć
        najłatwiej jest powiedzieć "balans" lub "połącz te dwie drogi"
        jest mi to sobie ciężko wyobrazić a co dopiero zrealizować.


        hub
    • maly.ksiaze Dwie uwagi 17.09.02, 01:05
      1. Czasem kontestacja wyścigu jest jedynym wyjściem.
      2. Już nie tatuujemy numerów na czole. Teraz znaczymy pośladki.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Gratuluję dwóch fakultetów.
      • Gość: hub Re: Dwie uwagi IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 03:12
        maly.ksiaze napisał:

        > 1. Czasem kontestacja wyścigu jest jedynym wyjściem.
        > 2. Już nie tatuujemy numerów na czole. Teraz znaczymy pośladki.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.
        >
        > PS. Gratuluję dwóch fakultetów.

        dopisuję punkt 3 do 1
        3.kolaż podjechał pod górę, wygrał, ale z góry był brzydki widok
    • kwieto Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su 17.09.02, 06:07
      Eeeeeetam, po diabla mam spelniac wymagania otoczenia? To noje zycie
      a nie mojej babci, cioci, wujka czy sasiada z bloku
      • kwieto Dopisek 17.09.02, 06:13
        A swoja droga - dlaczego od razu "albo-albo"? Przeciez mozna
        jednoczesnie zajac sie "szukaniem szczescia" i zarabianiem pieniedzy - pod
        warunkiem, ze ktos lubi zarabianie pieniedzy. Czy szczescie musi byc
        powiazane z 800 zl pensji, (bron Boze nie wiecej)? A jesli jestem
        menadzerem, zarabiam nascie-dziesiat tysiecy zl, mam wille z basenem,
        to naprawde, musze byc od razu sfrustrowanym i nieszczesliwym
        biznesmenem? Ech te szufladki
        • Gość: hub Re: Dopisek IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 12:22
          A jesli jestem
          > menadzerem, zarabiam nascie-dziesiat tysiecy zl, mam wille z basenem,
          > to naprawde, musze byc od razu sfrustrowanym i nieszczesliwym
          > biznesmenem? Ech te szufladki
          >
          >
          • kwieto Re: Dopisek 17.09.02, 18:37
            To nie popelniaj. Ale pamietaj, ze "jedyny Zen, ktory jest na szczytach gor
            [lub w zbieraniu grzybow, asramie w tybecie itd], to ten ktory tam sam
            wniosles". Innymi slowy - jesli chcesz zbierac grzyby i pracowac za owe
            800zl, sprawia Ci to radosc - to ok.
            Ale jesli masz sie zamiar w ten sposob umartwiac by osiagnac "wyzszy stan
            szczescia", to daj sobie spokoj.

            Mi sie np. bardzo podoba praca menedzera, z dotychczasowych
            doswiadczen wiem, ze sie w takiej roli sprawdzam, lubie to. I nie bede sie
            tego wyzekal tylko dlatego, zeby w swoim mniemaniu "nie zaprzedawac sie
            pieniadzom". Jesli znajde cos ciekawszego - ok, wtedy byc moze zmienie
            profil.
            Acha - mimo powyzszego, nie biore udzialu w wyscigu szczorow. W tym
            biora udzial jedynie ci, ktorzy chca sie wykazac_za_wszelka_cene, lub
            ktorzy dali sie zrobic w bambuko sprytnemu pracodawcy :")
    • Gość: krisis Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 07:37
      Hub aby spelnic to o czym marzysz musisz i tak miec komfort decydowania, a tego
      niestety bez pieniedzy w dziesiejszym czasie nie osiagniesz. Wezmy chocby
      prosty przyklad: Mieszkac na wsi, chodzic na grzyby, robic to co sie lubi -
      tylko gdzie mieszkac??? Trzeba kupic mieszkane, dom. Z twojej wypowiedzi nie
      wynika czy jestes zonaty, masz dziewczyne??? Ale wydaje mi sie, ze gdy
      osiagniesz stan "rodzinny" sam poczujesz potrzebe zapewnienia rodzinie bytu. I
      chcac nie chca wrocisz do korzeni "wyscigu szczurow". Swiat juz tak jest
      zlozony, ze nic nie dostaniesz za darmo. Chyba jedynym miejscem gdzie nie licza
      sie pieniadze (jak na razie) to Indie i Afryka, gdzie mozesz byc chocby
      wedrowcem jesc to co ci dadza, spelniac sie w kierunku, ktory sobie wytyczyles.
      W naszym tu "domowym" zyciu niestety, zycie za 800 zl. nie gwarantuje
      szczescia, bo czyz mozna byc szczesliwym myslac wciaz o tym czy wystarczy mi
      pieniedzy na jedzenie na oplaty??? Bogaci moga sobie pozwolic na luksus
      byc "odmiencem", biedny nie. Wiec chcac nei chca wykorzystaj swoje
      umiejetnosci, zarob pieniadze, ktore pozwola Tobie na bycie tym kim chcesz.
      Madrych ludzi pieniadz nie psuje, glupim i tak wycieka. Pozdrawiam
      • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 12:42
        Z twojej wypowiedzi nie
        > wynika czy jestes zonaty, masz dziewczyne??? Ale wydaje mi sie, ze gdy
        > osiagniesz stan "rodzinny" sam poczujesz potrzebe zapewnienia rodzinie bytu.

        krisis!

        Bardzo dobry wątek, w całej sprawie. tu budzi się kwestia chyba dojrzałości,
        albo światopoglądu. Mam dziewczynę , osobę, którą kocham i ona właśnie być może
        poprzez swój kobiecy instynkt dąży bardziej do stabilizacji, czyli mieszkania,
        pracy, podstawowych wartości, przeciw, którym ja nic nie mam. (Mniemam tu, że
        też jesteś kobietą)
        Jednak poświęcenie się szybkiemu zdobywaniu tych wartości z dużym
        prawdopodobieństwem prowadzi do zaślepienia, i tu jest moja obawa.
        Poza tym ja nie mam przekonania co do zakładania rodziny, dopóki nie osiągnę
        wewnętrznej stabilizacji, tak by móc dać dziecku ciepło, zamiast snickersa.
        Idąc dalej tą drogą tą wewnętrzną stabilizację osiągnąć jestem wstanie jedynie
        poprzez duchową ścieżkę rozwoju, i robi się błędne koło.



        krisis
        dziękuję za twoją odpowiedź, bardzo dla mnie cenną. Napisałaś/eś w ostatnim
        swoim zdaniu poniekąd odpowiedź na moje pytanie pierwotne.
        • Gość: krisis Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 13:12
          Ehh - jestem mezczyzna :) Pozdrawiam

          ps/ poszukaj na tym forum psychologia watek - zly ojciec - moze zrozumiesz czym
          zyje i co jest wazne. To moj watek.
          • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 13:39
            to tak jak ja prawdopodobnie jesteś wrażliwym mężczyzną.
            pozdrawiam
          • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 13:39
            to tak jak ja prawdopodobnie jesteś wrażliwym mężczyzną.
            pozdrawiam
        • Gość: luka Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.kim.pl / *.kim.net.pl 17.09.02, 13:41
          Witaj hub!
          Pozwalam sobie pisac, bo mam identyczny dylemat - no, prawie - mam trzy
          fakultety i pracowalam przez caly okres studiow, robiac bardzo rozna rzeczy.

          Gość portalu: hub napisał(a):

          > Bardzo dobry wątek, w całej sprawie. tu budzi się kwestia chyba dojrzałości,
          > albo światopoglądu. Mam dziewczynę , osobę, którą kocham i ona właśnie być
          może
          >
          > poprzez swój kobiecy instynkt dąży bardziej do stabilizacji, czyli
          mieszkania,
          > pracy, podstawowych wartości, przeciw, którym ja nic nie mam. (Mniemam tu, że
          > też jesteś kobietą)
          Wcale nie jest tak, ze kobieta zawsze dazy do stabilizacji. W moim zwiazku jest
          odwrotnie: moj (od prawie szesciu lat) mezczyzna oszczedza na samochod, a mnie
          wizja tzw. "stabilizacji" przeraza.

          > Poza tym ja nie mam przekonania co do zakładania rodziny, dopóki nie osiągnę
          > wewnętrznej stabilizacji, tak by móc dać dziecku ciepło, zamiast snickersa.
          Ladnie to ujales. Mam dokladnie takie same odczucia. Tego wlasnie zazdroszcze
          mezczyznom: ze wzgledow biologicznych moga sobie pozwolic na odsuniecie w
          czasie dzieci, rodziny i takich tam...
          Pewnie tu tkwi wyjasnienie podloza "kobiecego instynktu", jak to wczesniej
          nazwales.


          > Idąc dalej tą drogą tą wewnętrzną stabilizację osiągnąć jestem wstanie
          jedynie
          > poprzez duchową ścieżkę rozwoju, i robi się błędne koło.
          A czy Twoje dylematy nie sa przypadkiem czesciowo lekiem przed
          odpowiedzialnoscia? U mnie troche tak jest - panicznie boje sie "ostatecznych"
          decyzji, typu podpisanie umowy o prace na czas nieokreslony.
          A przeciez logicznie rzecz biorac, jakie one ostateczne, tak naprawde.

          Pozdrawiam serdecznie i zycze Tobie i sobie owocnych poszukiwan.

          >
          >
          >
          > krisis
          > dziękuję za twoją odpowiedź, bardzo dla mnie cenną. Napisałaś/eś w ostatnim
          > swoim zdaniu poniekąd odpowiedź na moje pytanie pierwotne.
          • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 14:25

            > > Idąc dalej tą drogą tą wewnętrzną stabilizację osiągnąć jestem wstanie
            > jedynie
            > > poprzez duchową ścieżkę rozwoju, i robi się błędne koło.
            > A czy Twoje dylematy nie sa przypadkiem czesciowo lekiem przed
            > odpowiedzialnoscia? U mnie troche tak jest - panicznie boje
            sie "ostatecznych"
            > decyzji, typu podpisanie umowy o prace na czas nieokreslony.
            > A przeciez logicznie rzecz biorac, jakie one ostateczne, tak naprawde.

            Rzeczywiście jesteśmy, w podobnych okolicznościach, w tej chwili mija 5 rok
            mojego bycia z ukochaną.
            I rzeczywiście nie zaprzeczam, że istnieje we mnie obawa przed
            odpowiedzialnością, to mnie jednak tylko mobilizuje, jest dla mnie wyzwaniem
            żeby temu sprostać, i tak jak ktoś poprzednio dodał mogę kontemplować wyścig.

            W swych zainteresowaniach i dążeniach mocno jestem jednak osadzony w
            poszukiwaniu doświadczeń duchowych i to w sensie praktycznym nie myślowym, i to
            daje mi właśnie świadomość bezsensu przypinania sobie numeru i walki o sukces.
            Współczesny świat jest odarty z duchowości, odkrycie jej na nowo jest odkryciem
            fundamentalnym życiowo.
            • Gość: luka vel lusia Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.kim.pl / *.kim.net.pl 17.09.02, 14:48
              Gość portalu: hub napisał(a):


              > W swych zainteresowaniach i dążeniach mocno jestem jednak osadzony w
              > poszukiwaniu doświadczeń duchowych i to w sensie praktycznym nie myślowym, i
              to
              >
              > daje mi właśnie świadomość bezsensu przypinania sobie numeru i walki o
              sukces.
              > Współczesny świat jest odarty z duchowości, odkrycie jej na nowo jest
              odkryciem
              >
              > fundamentalnym życiowo.
              Moze sie myle, ale wyczuwam, ze podchodzisz do problemu z glebokim rozmyslem.
              Kiedy mowisz "wspolczesny swiat odbarty z duchowosci", masz na mysli to
              miejsce, gdzie z przypisanym numerem ludzie ida z gory wyznaczonymi sciezkami
              kariery. Tam, gdzie jak sadzisz, robi sie pieniadze, czy tak?
              Coz, to nie caly swiat. Pewnie masz racje w tym, ze ta czesc dominuje, jesli
              mierzyc pozycje zasiegiem wladzy i stanem konta.
              Bylabym jednak ostrozna z ostrymi podzialami.

              A jesli chodzi o "praktykę": znasz ksiazke Ricka Jarrow - bodajze - pod
              tytulem "Antykariera"? Wstyd mi troche polecac, bo to typowy, amerykanski
              poradnik typu pop - z tym, ze nie psychologiczny, ale duchowy. Polecam mimo
              wszystko, bo jest tam kilka praktycznych, konkretnych wskazowek dokladnie na
              temat, o ktorym rozmawiamy. Po drugie polecam, zebys sobie uswiadomil, ze nie
              jestes sam z takimi dylematami (ale to pewnie doskonale wiesz :)

              • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 21:01
                Gość portalu: luka vel lusia napisał(a):

                > A jesli chodzi o "praktykę": znasz ksiazke Ricka Jarrow - bodajze - pod
                > tytulem "Antykariera"? Wstyd mi troche polecac, bo to typowy, amerykanski
                > poradnik typu pop - z tym, ze nie psychologiczny, ale duchowy. Polecam mimo
                > wszystko, bo jest tam kilka praktycznych, konkretnych wskazowek dokladnie na
                > temat, o ktorym rozmawiamy. Po drugie polecam, zebys sobie uswiadomil, ze nie
                > jestes sam z takimi dylematami (ale to pewnie doskonale wiesz :)

                dziękuję za propozycję książkową. filozoficznie jestem już mocno ugruntowany,
                mam zrozumienie dla ścieżki duchowej, dzięki doświadczeniom bycia przez 20 lat
                przestraszonym katolikiem, przeżyłem renesans duchowy zagłębiając się w
                filozofię buddyjską, i w niej mam masę odpowiedzi na to jak postępować, jest to
                jednak bardzo trudna droga, jak narazie nie potrafię jej realizować
            • kwieto Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su 17.09.02, 18:43
              Jak to "swiat jest odarty z duchowosci"? Swiat jest pelen duchowosci, tyle
              ze ta duchowosc zapewne nie jest taka jaka Ty sobie wyobrazasz.
              • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 21:04
                kwieto napisał:

                > Jak to "swiat jest odarty z duchowosci"? Swiat jest pelen duchowosci, tyle
                > ze ta duchowosc zapewne nie jest taka jaka Ty sobie wyobrazasz.
                >
                >
                • kwieto Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su 17.09.02, 23:55
                  Normalnie, codziennie
    • milusia_ Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su 17.09.02, 16:11
      Gość portalu: hub napisał(a):

      > Kończę studia i nie widzę innej "racjonalnej" możliwości jak ustawić się na
      > starcie rozglądnąć dokoła i biec po sukces. Tego wymaga ode mnie całe
      > otoczenie, będę szanowany jak będę dużo zarabiał, pracował w wielkiej firmie
      > i piął się do góry. Całe moje otoczenie będzie mówić udało mu się!
      > Chodzi mi więc o prawdziwą wartość tego sukcesu.
      > Czy będę szanowany i podziwiany żyjąc skromnie, zbierając grzyby, uprawiając
      > jogę i czytając książki. Jak zareaguje środowisko, kiedy powiem zarabiam 850
      > ale jestem szczęśliwy.
      > Drodzy rozmówcy nie chodzi mi tak naprawdę co kto powie lub pomyśli, bliżej
      > jestem w swej konsternacji pytania o szczęście, ale gdzieś pomiędzy jednym a
      > drugim stoję ja wchodzący w dorosłość ze skończonymi dwoma fakultetami,
      > stypendium zagranicznym, biegłym angielskim, który musi podpisać kontrakt na
      > życie.

      Myślę, że najważniejsze jest poczucie spełnienia i wolny
      wybór drogi życiowej.Jeżeli tobie sprawia radość
      uprawianie jogi, gdzieś po drugiej stronie rzeki - to żyj
      tak! Wiąże się to jednak z niezrozumieniem środowiska.
      Może pojawią się słowa typu: "wykształcenie wyrzucone w
      błoto", bo ludzie nie rozumieją, że można mieć głowę
      naładowaną wiedzą i pomysłami - a żyć nie uczestnicząc w
      wyścigu szczurów.
      Łatwiejsze do zaakceptowania przez innych jest "po trupach
      do celu" i tzw. sukces niż życie na uboczu. "Uboczu" dla
      innych, którym zdaje się, że są pępkiem świata...

      Jestem po studiach, mam w miarę dobrą pracę. osignęłam
      jakiś tam "sukces". Rodzina jest ze mnie dumna. Tylko
      dlaczego ja nie jestem z siebie dumna? Powiem ci: pracuję
      w firmie, gdzie człowiek jest tylko robotem. Nie ma tu
      miejsca na przyjaźnie, wszyscy ze sobą rywalizują. Biorę w
      tym udział, ale nie czuję się dobrze. Cały czas zwycięża
      zdrowy rozsądek: dobra praca, zarobki też w miarę
      przyzwoite. A coś we mnie krzyczy: nie! Nie chcę tak żyć.
      W świecie próżności, chłodu emocjonalnego i karierowiczów
      za wszelką cenę. Jeszcze tu jestem, ale wiem, że kiedyś
      dojrzeję by zmienić swoje życie. To tylko kwestia czasu.
      Będzie to mnie dużo kosztować. Nie chcę być jednak
      oceniana wyłącznie z perspektwy pracy. "Szczury" nie widzą
      człowieka, tylko jego produkty...

      Zrobisz jak zechcesz. Możesz stanąć do wyścigów i zobaczyć
      jak to naprawdę jest. Zdobędziesz nowe doświadczenie.
      Możesz tego nie robić, tylko żyć wg. własnej wizji. Wybór
      należy do ciebie. Powodzenia!

      Milusia :)
      • Gość: dodo Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: 209.226.65.* 17.09.02, 16:30
        za moich czasow to sie nazywalo "zloty srodek" :-)
        wiem, wiem, ze to brzmi banalnie ale w sumie chyba o to jednak chodzi zeby miec
        dach nad glowa, jakas zupe w garnku a nie stracic potrzeby i radosci
        w chodzeniu po lesie i podgladaniu mrowek z ukochanym/ukochana.
        i ja wcale nie twierdze, ze ow balans jest latwy do osiagniecia - wrecz
        przeciwnie - ja widze zycie jako nieustajace zonglowanie pomiedza potrzeba
        by "miec" i checia by "byc". ale owo zonglowanie postrzegam rowniez jako smak
        zycia, wyzwanie i moze wrecz prowokacje (pamietacie watek o prowokacji?).
        zeby nie wspomniec o koniecznosci dostosowywania wlasnego "zlotego srodka"
        do "zlotego srodka" osoby, z ktora sie jest - wbrew pozorom, te "srodki" bywaja
        czesto bardzo daleko od siebie, bo na przyklad on sie chce calowac pod
        ksiezycem a ja musze skonczyc prace zlecona, bo chce sobie kupic nowe buty,
        ktorymi wzbudze zazdrosc we wszystkich przyjaciolkach ;-)
        • Gość: kamfora dodo :-) IP: 62.29.248.* 18.09.02, 13:25
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > za moich czasow to sie nazywalo "zloty srodek" :-)

          Przepraszam, że się czepię, ale...chyba nie piszesz zza grobu? ;-)
          Czy "moje czasy" to tylko "czas mojej młodości"?

          :-))

          Ba.
      • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 21:13
        bardzo jesteś bliska w swych tezach mojemu postrzeganiu rzeczywistości.

        chwila, w której jestem jest właśnie desperacką próbą uniknięcia tego co ty
        masz w pracy na co dzień.

        po za tym dokładnie tak samo odbieram ludzi jak napisałaś:




        >>Wiąże się to jednak z niezrozumieniem środowiska.
        > Może pojawią się słowa typu: "wykształcenie wyrzucone w
        > błoto", bo ludzie nie rozumieją, że można mieć głowę
        > naładowaną wiedzą i pomysłami - a żyć nie uczestnicząc w
        > wyścigu szczurów.
        > Łatwiejsze do zaakceptowania przez innych jest "po trupach
        > do celu" i tzw. sukces niż życie na uboczu. "Uboczu" dla
        > innych, którym zdaje się, że są pępkiem świata...


        dziękuję
    • fnoll nie to nie 17.09.02, 17:16
      skoro nie chcesz walczyc o sukces - to nie walcz i juz, i tak bez ochoty
      trudno tak naprawde cokolwiek wygrac

      ale ten "rozwoj duchowy"... przeciez to jest to samo co "wyscig szczurow"! tez
      robisz przede wszystkim dobrze sobie, tylko zamiast drogi króla midasa
      wybierasz droge narcyza, przegladajacego sie w jeziorze "duchowosci"

      sztuka bycia razem - o, to jest alternatywa! czy to w pracy, czy w pracy
      nieplatnej (ktora jest np. wspolne zbieranie grzybkow czy obieranie ziemniakow)

      osobiscie, bez wzgledu na scenografie, lubie wlasnie to - spotykanie sie z
      ludzmi tak, by poszerzac swe doswiadczanie swiata o ich doswiadczanie

      bo klawo jest swiat doswiadczac w roznych jego przejawach :)

      (tak na marginesie - tez jestem swiezo po studiach, no prawie...)

      pzdr

      fnoll
      • Gość: hub Re: nie to nie IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 21:22
        fnoll napisał:

        > skoro nie chcesz walczyc o sukces - to nie walcz i juz, i tak bez ochoty
        > trudno tak naprawde cokolwiek wygrac
        >
        > ale ten "rozwoj duchowy"... przeciez to jest to samo co "wyscig szczurow"!
        tez
        > robisz przede wszystkim dobrze sobie, tylko zamiast drogi króla midasa
        > wybierasz droge narcyza, przegladajacego sie w jeziorze "duchowosci"
        >
        > sztuka bycia razem - o, to jest alternatywa! czy to w pracy, czy w pracy
        > nieplatnej (ktora jest np. wspolne zbieranie grzybkow czy obieranie
        ziemniakow)
        >
        > osobiscie, bez wzgledu na scenografie, lubie wlasnie to - spotykanie sie z
        > ludzmi tak, by poszerzac swe doswiadczanie swiata o ich doswiadczanie
        >
        > bo klawo jest swiat doswiadczac w roznych jego przejawach :)
        >
        > (tak na marginesie - tez jestem swiezo po studiach, no prawie...)
        >
        > pzdr
        >
        > fnoll


        bardzo ładne sformułowanie "jezioro duchowości", nie możesz jednak zrównywać
        tych dwóch rzeczy, bo to by oznaczało, że albo nie ma duchowości w twoim życiu
        i masz wszystko w d... albo nie istnieją dla ciebie rzeczy przeciwstawne, takie
        jak materializm i duchowość.

        zazdroszcze ci tych przyjaciół i ludzi, od których możesz się uczyć a oni od
        ciebie. mimo to to nadal nie jest to sposób na życie
        • fnoll co ty kuhwa wiesz o duchowosci?? 17.09.02, 22:27
          Gość portalu: hub napisał(a):

          > bardzo ładne sformułowanie "jezioro duchowości"

          slowa, slowka, sloweczka... norwidowi i szymborskiej to jednak lepiej wychodzi


          > nie możesz jednak zrównywać
          > tych dwóch rzeczy, bo to by oznaczało, że albo nie ma duchowości w twoim
          > życiu i masz wszystko w d... albo nie istnieją dla ciebie rzeczy
          > przeciwstawne, takie jak materializm i duchowość.

          bzdury, typowa zagrywka rodem z ekonomii kapitalistycznej: zeby miec ruch w
          interesie, to trzeba miec przeciwstawne sobie niedobor i nadmiar; tudziez
          odwieczny trik polityka: divide et impera; nie ma w swiecie czegos takiego
          jak "materializm" i "duchowosc" przeciwstawne sobie

          cos cie pycha zzera z ta wypindrzona "duchoscia" i dasaniem sie na "sukces" :)


          > zazdroszcze ci tych przyjaciół i ludzi, od których możesz się uczyć a oni od
          > ciebie. mimo to to nadal nie jest to sposób na życie

          terefere - to co, ja martwy jestem czy jak, ze to nie sposob na zycie???

          chlopie, rusz troche glowa :)

          pzdr

          fnoll
          • Gość: hub Re: co ty kuhwa wiesz o duchowosci?? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 22:48
            fnoll napisał:

            > Gość portalu: hub napisał(a):
            >
            > > bardzo ładne sformułowanie "jezioro duchowości"
            >
            > slowa, slowka, sloweczka... norwidowi i szymborskiej to jednak lepiej wychodzi
            >
            >
            > > nie możesz jednak zrównywać
            > > tych dwóch rzeczy, bo to by oznaczało, że albo nie ma duchowości w twoim
            > > życiu i masz wszystko w d... albo nie istnieją dla ciebie rzeczy
            > > przeciwstawne, takie jak materializm i duchowość.
            >
            > bzdury, typowa zagrywka rodem z ekonomii kapitalistycznej: zeby miec ruch w
            > interesie, to trzeba miec przeciwstawne sobie niedobor i nadmiar; tudziez
            > odwieczny trik polityka: divide et impera; nie ma w swiecie czegos takiego
            > jak "materializm" i "duchowosc" przeciwstawne sobie
            >
            > cos cie pycha zzera z ta wypindrzona "duchoscia" i dasaniem sie na "sukces" :)
            >
            >
            > > zazdroszcze ci tych przyjaciół i ludzi, od których możesz się uczyć a oni
            > od
            > > ciebie. mimo to to nadal nie jest to sposób na życie
            >
            > terefere - to co, ja martwy jestem czy jak, ze to nie sposob na zycie???
            >
            > chlopie, rusz troche glowa :)
            >
            > pzdr
            >
            > fnoll


            nie będę z tobą dyskutował o duchowości, bo nie sprawiasz wrażenia jakbyś miał
            z nią cokolwiek wspólnego

            spotykanie się ze znajomymi jako sposób na życie przypomina mi reklamy piwa,
            warka, lech, tyskie,

            szanuję jednak to, i ja naprawdę ci tego zazdroszczę, znalazłeś swoje szczęście
            w spotykaniu się z innymi.

            pozdrawiam
            • fnoll duchowosc = egzaltacja? 17.09.02, 23:47
              tak mi sie czasem wydaje

              te uduchowione pozy...

              monotematyczni aktorzy to slabi aktorzy, juz wole psy, te przynajmniej
              zachowuja sie na miare swoich mozliwosci :)
              • Gość: hub Re: duchowosc = egzaltacja? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 23:59
                fnoll napisał:

                > tak mi sie czasem wydaje
                >
                > te uduchowione pozy...
                >
                > monotematyczni aktorzy to slabi aktorzy, juz wole psy, te przynajmniej
                > zachowuja sie na miare swoich mozliwosci :)


                zgadzam się z tobą całkowicie!!!

                żygam gadaniem o duchowości, to jest jej zaprzeczenie

                ja wogóle wolę psy od ludzi, zdecydowanie
    • Gość: kol5 Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 18:50
      spróbuj odpowiedzieć na mój wątek "sukes i porażka". Nikt nie był nim
      zainteresowany, może TY?

      Ja uważam, że nie ma wyjścia, pracować trzeba /taki stworzyliśmy sobie świat/,
      ale zauważ, że "wyścig szczurów" to nie jest jedyne rozwiązanie.
      Rozwój wewnętrzny, jestem za!

      Życzę Ci, byś był tak po prostu...szczęśliwy.
      • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 21:25
        dziękuję za życzenia.

        jeżeli taki świat stworzyliśmy to może i da się stworzyć jakiś inny na przykład
        wokół siebie.
    • Gość: ida Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.csk.pl / *.csk.pl 17.09.02, 20:14
      Gość portalu: hub napisał(a):

      > Kończę studia i nie widzę innej "racjonalnej" możliwości jak ustawić się na
      > starcie rozglądnąć dokoła i biec po sukces. Tego wymaga ode mnie całe
      > otoczenie, będę szanowany jak będę dużo zarabiał, pracował w wielkiej firmie
      > i piął się do góry. Całe moje otoczenie będzie mówić udało mu się!
      > Chodzi mi więc o prawdziwą wartość tego sukcesu.
      > Czy będę szanowany i podziwiany żyjąc skromnie, zbierając grzyby, uprawiając
      > jogę i czytając książki. Jak zareaguje środowisko, kiedy powiem zarabiam 850
      > ale jestem szczęśliwy.

      Skąd taka ogromna potrzeba bycia szanowanym i podziwianym? Bez tego tez mozna
      żyć...I wtedy nie ma sie takich dylematów. Poza tym czy aby na pewno b edziesz
      szanowany jak bedziesz dużo zarabiał, pracował w wielkiej firmie i piął sie do
      góry? I czy to aby na pewno bedzie taki szczery szacunek? Moim zdaniem nie
      bardzo... A skoro nie bardzo, to czy zalezy Ci na takim własnie nieszczerym
      szacunku? O ile w ogóle będzie to można nazwać szacunkiem, bo ja osobiście
      skłaniałbym się raczej ku innemu określeniu...

      No i nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale kiedy jesteś w czyms naprawde dobry
      (w wymiernym sensie), to nie musisz biec po zaden sukces, pieniadze, szczęscie,
      bo to wszystko samo do Ciebie przychodzi (czy też wręcz przybiega...;-)

      I jeszcze jedno- nie ma kontraktów podpisywanych na całe zycie, kontrakt zawsze
      mozna zerwać (ponosząc takei czy inne konsekwencje, ale zerwać zawsze można)...
      A z tego wynika, ze możesz spóbować wszystkiego- i szczurów i grzybków...
      • kamfora szczury i grzybki... 17.09.02, 20:34
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > A z tego wynika, ze możesz spóbować wszystkiego- i szczurów i grzybków...


        Śliczne stwierdzenie! :-)
        • Gość: ida Re: szczury i grzybki... IP: *.csk.pl / *.csk.pl 17.09.02, 20:55
          kamfora napisała:

          > Gość portalu: ida napisał(a):
          >
          > > A z tego wynika, ze możesz spóbować wszystkiego- i szczurów i grzybków...
          >
          >
          > Śliczne stwierdzenie! :-)


          Hmm, Kamfora, wyczuwam ironię...;-)
          • kamfora Re: szczury i grzybki... 17.09.02, 21:03
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > Hmm, Kamfora, wyczuwam ironię...;-)


            Gdzieżbym śmiała! ;-)
            • Gość: ida Re: szczury i grzybki... IP: *.csk.pl / *.csk.pl 17.09.02, 21:24
              kamfora napisała:

              > Gość portalu: ida napisał(a):
              >
              > > Hmm, Kamfora, wyczuwam ironię...;-)
              >
              >
              > Gdzieżbym śmiała! ;-)



              Taaaa...;-)
              A szczypałaś sie juz w tym roku?
              • kamfora Re: szczury i grzybki... 17.09.02, 21:29
                Gość portalu: ida napisał(a):

                > Taaaa...;-)
                > A szczypałaś sie juz w tym roku?


                W tym roku (ze względów oszczędnościowych) "sponsor" nie szczypie! ;-)
                (może i lepiej, bo ponoć te szczypanie groźne tego roku ;-)
        • Gość: maly.k Grzybki!? IP: 139.57.24.* 17.09.02, 20:57
          O jakich grzybkach mowa?

          mk. (psychodeliczny)
          • fnoll Re: Grzybki!? 17.09.02, 22:33
            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            > O jakich grzybkach mowa?

            nie mow, ze wrzucales, bo sie wzrusze :))))))))

            fnoll (zaintrygowany)
      • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 21:30
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > No i nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale kiedy jesteś w czyms naprawde
        dobry
        >
        > (w wymiernym sensie), to nie musisz biec po zaden sukces, pieniadze,
        szczęscie,
        >
        > bo to wszystko samo do Ciebie przychodzi (czy też wręcz przybiega...;-)
        >
        > I jeszcze jedno- nie ma kontraktów podpisywanych na całe zycie, kontrakt
        zawsze
        >
        > mozna zerwać (ponosząc takei czy inne konsekwencje, ale zerwać zawsze
        można)...
        >
        > A z tego wynika, ze możesz spóbować wszystkiego- i szczurów i grzybków...


        zawsze dobrze usłyszeć realistę i kogoś kto twardo stoi na ziemi.
        dzięki
        hub


    • kamfora sukces, szczęście... 17.09.02, 20:59
      Wydaje mi sie, że wszystko polega na znalezieniu "swojego szczęścia".
      Czy szczęście jest wtedy, kiedy robisz, co lubisz(lubisz to, co robisz)
      czy wtedy, kiedy inni ludzie postrzegają cię jako szczęśliwego człowieka.

      Człowiek patrzy na innych ludzi, szukając tych, którzy wydają się
      być szczęśliwi (mówią, że tacy są). Ponieważ każdy marzy o szczęściu,
      więc stara się naśladować tych "szczęśliwców".
      Wtedy często pojawiają się żale o "nierówne szanse", o "wiatr w oczy"...
      I..najczęściej osiągnąwszy to, co jawiło się "szczytem szczęścia"
      doznaje zawodu: to tylko tyle? ciągły niedosyt...

      Z drugiej strony są ludzie, którzy jakby "uparli się", żeby
      "przynajmniej moje dziecko, mój przyjaciel, moja..." byli szczęśliwi...
      I, ponieważ im się nie udało dojść do tego celu,
      który dla nich jawił się szczęściem - usiłują za wszelką cenę
      nakłonić(zmusić) te kochane osoby do pójścia tą jedynie_słuszną_drogą
      (hmmm...czasem ta "miłość" obejmuje cały świat ;-)
    • Gość: Jola Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 17.09.02, 21:56
      Rzeczywiscie presja spoleczna na tzw. sukces jest olbrzymia, ale przeciez ty
      juz jestes tym sukcesem. Jestes mlody, zdrowy, wyksztalcony, pelen planow na
      przyszlosc. Mysle, ze osiagnales juz bardzo duzo i masz racje, ze nie chcesz
      walczyc z determinacja o dobra materialne ktore beda wykladnikiem "sukcesu".
      W takim razie ludzie niewyksztalceni, lecz bogato urodzeni, byliby tu lepszym
      przykladem na sukces. Cieszyc sie najdrobniejsza chwila naszego zycia i umiec
      je przezyc tak abysmy kiedys powiedzieli: moje zycie jest piekne i pelne. To
      jest sukces. Pozdrawiam
      • Gość: hub Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 22:05
        Gość portalu: Jola napisał(a):

        > Rzeczywiscie presja spoleczna na tzw. sukces jest olbrzymia, ale przeciez ty
        > juz jestes tym sukcesem. Jestes mlody, zdrowy, wyksztalcony, pelen planow na
        > przyszlosc. Mysle, ze osiagnales juz bardzo duzo i masz racje, ze nie chcesz
        > walczyc z determinacja o dobra materialne ktore beda wykladnikiem "sukcesu".
        > W takim razie ludzie niewyksztalceni, lecz bogato urodzeni, byliby tu
        lepszym
        > przykladem na sukces. Cieszyc sie najdrobniejsza chwila naszego zycia i umiec
        > je przezyc tak abysmy kiedys powiedzieli: moje zycie jest piekne i pelne. To
        > jest sukces. Pozdrawiam

        dziękuję, rzeczywiście moje życie nie jest pasmem nieszczęść, więc jeżeli tak
        będze dalej to...
        • Gość: Jola Re: nie chcę z nr6298 na czole walczyć o tzw. 'su IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 17.09.02, 23:02
          Gość portalu: hub napisał
          > dziękuję, rzeczywiście moje życie nie jest pasmem nieszczęść, więc jeżeli
          tak
          > będze dalej to...
          Swiat nalezy do ciebie.Pozdrawiam i gratuluje sukcesow.
          • belami1 Re: w dupie i w głowie masz przewrócone Jola 18.09.02, 15:14
            Jola napisała

            Kończę studia i nie widzę innej "racjonalnej" możliwości jak ustawić się na
            starcie rozglądnąć dokoła i biec po sukces. Tego wymaga ode mnie całe
            otoczenie, będę szanowany jak będę dużo zarabiał, pracował w wielkiej firmie
            i piął się do góry. Całe moje otoczenie będzie mówić udało mu się!
            Chodzi mi więc o prawdziwą wartość tego sukcesu.
            Czy będę szanowany i podziwiany żyjąc skromnie, zbierając grzyby, uprawiając
            jogę i czytając książki. Jak zareaguje środowisko, kiedy powiem zarabiam 850
            ale jestem szczęśliwy.
            Drodzy rozmówcy nie chodzi mi tak naprawdę co kto powie lub pomyśli, bliżej
            jestem w swej konsternacji pytania o szczęście, ale gdzieś pomiędzy jednym a
            drugim stoję ja wchodzący w dorosłość ze skończonymi dwoma fakultetami,
            stypendium zagranicznym, biegłym angielskim, który musi podpisać kontrakt na
            życie.


            Posłuchaj mojej opowieści,też kończę studia i szukam pracy, z ostatniej
            wypierdolili mnie cztery miesiące temu. Też znam języki i kończę tak zwany
            komercyjny kierunek.
            Chciałbym pracować po 12 godzin w wielkiej firmie i mieć na godziwe życie a nie
            martwić się rachunkami i tym co włożę do garnka.
            Jola w dupie ci się przwewróciło, wielu twoich i moich, kolegów i koleżanek
            nigdy nie będzie mieć nawet cienia szansy na dobrą pracę i będą klepać biedę za
            700-1000 zl miesięcznie i to pod warunkiem że wujek załatwi im pracę gdzieś w
            biurze u kolegi.
            Pierdol dalej Jola, dla mnie jesteś zblazowana na maksa.

            Belami
            • Gość: hub Re: w dupie i w głowie masz przewrócone Jola IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 16:50
              belami

              masz rację, że należy szanować wartość jaką jest praca sama w sobie, rozumiem
              twój punkt widzenia, tobie poprostu w życiu chodzi o to by mieć pełną lodówkę,
              to jest twój sens życia.
              • belami1 Re: w dupie i w głowie masz przewrócone Hub 19.09.02, 07:43
                No widzisz jaki mam bardzo nieskomlpikowany świat wartości i nie lubię takich
                pozerów jak ty, co do firmy zapieprzają w garmaszach lub kostiumie, zgarniają
                cash a popołudniami strugają wielkich buntowników i zwierzają się z tego na
                łamach Wyborczej. Polska to biedny kraj ludzi takich jak ja,
                więc pilnuj się, przyjdziemy po ciebie.





                Belami
                • kwieto Re: w dupie i w głowie masz przewrócone Hub 19.09.02, 08:01
                  Biednych ludzi raczej nie stac na komputer, nie mowiac o internecie...
                  Swiat pelen jest pozerow
                  • belami1 Re: w dupie i w głowie masz przewrócone Hub 19.09.02, 08:16
                    Kwieto kwietniowy kwietnik kwitnie kwietniówką i kwieci kwietnościami.








                    Belami
                    • kwieto Re: w dupie i w głowie masz przewrócone Hub 19.09.02, 17:44
                      Ladna wyliczanka, dziekuje za komplement :"))
            • Gość: Jola Re: A ty gdzie masz przewrocone Belami? IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 20.09.02, 11:57
              belami1 napisał:

              > Jola napisała
              >
              > Kończę studia i nie widzę innej "racjonalnej" możliwości jak ustawić się na
              > starcie rozglądnąć dokoła i biec po sukces. Tego wymaga ode mnie całe
              > otoczenie, będę szanowany jak będę dużo zarabiał, pracował w wielkiej firmie
              > i piął się do góry. Całe moje otoczenie będzie mówić udało mu się!
              > Chodzi mi więc o prawdziwą wartość tego sukcesu.
              > Czy będę szanowany i podziwiany żyjąc skromnie, zbierając grzyby, uprawiając
              > jogę i czytając książki. Jak zareaguje środowisko, kiedy powiem zarabiam 850
              > ale jestem szczęśliwy.
              > Drodzy rozmówcy nie chodzi mi tak naprawdę co kto powie lub pomyśli, bliżej
              > jestem w swej konsternacji pytania o szczęście, ale gdzieś pomiędzy jednym a
              > drugim stoję ja wchodzący w dorosłość ze skończonymi dwoma fakultetami,
              > stypendium zagranicznym, biegłym angielskim, który musi podpisać kontrakt na
              > życie.
              >
              >

              JOLA TEGO NIE NAPISALA, tylko Hub. I jeszcze jedno nie pisz gdzie sie komu
              rzekomo cos przewrocilo, tylko przeanalizuj dlaczego cie z tej pracy
              wyrzucili. Moze twoja napastliwosc i niewyszukane slownictwo maja tu swoja
              przyczyne...
    • Gość: ela Re: Czy jesteś pewien numerze 6298 IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 19.09.02, 10:49
      Jesteś pewien, że nie chcesz najpierw ożenić się z Twoja dziewczyną potem z Jej
      siostrą, potem ponownie z siostrą Twojej drugiej żony. W międzyczasie spotkać
      miłość swojego życia, która okazuje się po waszym burzliwym romansie żoną
      Twojego ojca a wtedy ustalenie ojcostwa dziecka, którego wyniki badań udało się
      podmienić nie są do końca pewne. Następnie pojawia się piękna Pani psycholog
      mająca najpierw pomóc Ci w Twoich problemach lecz ponieważ jesteś piękny, mądry
      i bogaty więc .... jesteście na wyspie potem ślub .... potem znowu zmiana i
      tak już do samej Twojej śmierci, która nie jest tak do końca ustalona bo był
      wypadek i zaginąłeś... A wszystko to w pięknych wnętrzach Ty i inni zawsze ze
      świeżą opalenizną i zawsze jesteś bardzo zajęty i zawsze bardzo mocno kochasz.
      A kiedy Twoja aktualna partnerka całuje Cię rano ubranego w garnitur mówisz
      swój tekst: Kochanie muszę już iść. Czekają na mnie w moim biurze.

      Pomyśl o tym kiedy będziesz miał trochę czasu!

      Pozdr.
      • Gość: hub Re: Czy jesteś pewien numerze 6298 IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 22:58
        pewnie tak skończe,

        chociaż może jestem nienormalny bo za krótko byłem w wojsku, brazylijski serial
        już nie cieszy mnie, może jakiś komar adidasa sprzedał mi
        • Gość: ela Re: Czy jesteś pewien numerze 6298 IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 20.09.02, 11:05
          Pomyłeczka, to jest nieco zmodyfikowany serial pt. "Moda na sukces". Osiem razy
          lepszy to bowiem serial i bardziej życiowy od brazylijskiego, no bo z USA!!!

          A tak poważnie to dobrze, że masz pewne obawy co do swojej przyszłości. Wydaje
          mi się jednak, że kiedy sukces będziesz kojarzył bardziej z satysfakcją z tego
          co robisz oraz z tego, że jesteś potrzebny, niż z tym, że Twój wysiłek
          prowadzi jedynie do gromadzenia pieniędzy to wydaje mi się, że łatwiej Ci
          będzie ruszyć do przodu a potem w górę, no bo chyba nie ma sensu z Twoimi
          możliwościami (mam na myśli całkiem niezłe wykształcenie) schodzić w dół.

          Pozdr.
          • Gość: hub Re: Czy jesteś pewien numerze 6298 IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 00:30
            Wydaje
            > mi się jednak, że kiedy sukces będziesz kojarzył bardziej z satysfakcją z
            tego
            > co robisz oraz z tego, że jesteś potrzebny, niż z tym, że Twój wysiłek
            > prowadzi jedynie do gromadzenia pieniędzy to wydaje mi się, że łatwiej Ci
            > będzie ruszyć do przodu a potem w górę,



            dziękuję za mądre słowa

            hubert
Inne wątki na temat:
Pełna wersja