anuczkaf
07.10.05, 08:54
jestem z facetem od dwoch lat. Wszystko jest super, ale do czasu...
Wystarczy mała iskierka: nieodpowiednio uzyte słowo, nie tak zadane pytanie i
już mam jazdę przez cały dzień. Facet sam się nakręca, podnosi głos, wyciąga
jakieś stare sprawy i nie dopuszcza mnie do głosu. Jeszcze tak manipuluje
rozmową żebym to ja czuła się winna - horror.
Nie daje już rady, później nie śpię całą noc, on się do mnie nie odzywa, a
następnego dnia udaje że nic się nie stało.
Co robić , jak reagować?? Krzyczeć, milczeć ..już nie wiem.
Nie mam już siły na takie życie.
Ma ktoś z Was podobny problem?