jak przeżyć taki kryzys??

07.10.05, 16:49
mój mężczyzna jakieś pół roku temu był zmuszony rozstać się z firmą (firma
krzak zresztą, pewnie już nawet nie istnieje)... Ponieważ znał doskonale
branżę postanowił spróbować swoich sił. Bardzo mu kibicowałam, ponieważ
zarabiam dość przyzwoicie, nie było początkowo większych problemów. Okazało
się jednak że jedna pensja to trochę krótko, tym bardziej że zbliżał się
zaplanowany dużo wcześniej urlop (zaliczka wpłacona), przy okazji rozwalił
się samochód, ponadto mam córkę z poprzedniego małżeństwa, więc sami
rozumiecie... Wzięłam pożyczkę gotówkową, zwiększyłam saldo debetowe...
Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie mając gotówki na rozkręcenie interesu,
początkowo po prostu się raczkuje, ale nie miałam pojęcia że wpadniemy w taki
kanał finansowy:( Ciągle jestem rozdrażniona, rachunki nie popłacone,
zaczęłam brać fuchy żeby jakoś to ciągnąć, więc chodzę nieprzytomna bo
dorabiam po nocy. Emocje biorą w górę, i zaczęły się ostatnio z mojej strony
bezpośrednio wygłaszane wyrzuty, że jestem zdana sama na siebie, że nie mogę
na niego liczyć itp. A to głównie przez ostatnie historie z wyłączeniem
telefonu (rachunek niezapłacony...) - wściekłam się jak cholera, pożyczyłam
pieniądze i podłączyłam telefon. Potem w złości wykrzyczałam, że i tak na
niego nie mogę liczyć, bo on tylko rozłoży ręce i stwierdzi że jeszcze trochę
trzeba poczekac...
Nie daję rady, jestem psychicznie wykończona, coraz cześciej mamy ciche dni,
a najgorsze jest to, że jego firma w ogóle się na razie nie kręci, bo jednak
trzeba w nią włożyć trochę gotówki a na to trzeba poczekać (mamy 'źródło'
takiej gotówki ale dopiero za ok. 2 miesiące), w związku z czym moje teksty
zaczynają przybierać formę: bo co ty właściwie robisz całymi dniami...
Wiem, że nie powinnam, że moim zadaniem byłoby wspierać go (tak jak on mi
pomagał na początku tego roku przez parę tygodni, kiedy miałam dołek
finansowy), ale ja po prostu już nie mogę! Pracuję po kilkanaście godzin na
dobę, i nie dość że nic z tego nie mam (w sensie jakichś życiowych
przyjemności typu wyjście do kina czy fryzjer) to nawet na normalne życie nie
starcza (jednak chłop w domu trochę kosztuje...)
jak dawaliście sobie radę sami ze sobą w takich sytuacjach? boję się, że
niedługo powiem za dużo... (już ostatnio nawet z jego strony zaczęły się
teksty, że może on pomieszka w takim razie u swojej matki przez chwilę). Nie
wiem, zgubiłam się.
    • j_ar Re: jak przeżyć taki kryzys?? 07.10.05, 18:10
      to tylko 2 miesiace jeszcze jak piszesz.... jezeli mu sie ulozy, to moze nigdy
      nie zapomniec, ze nie mial wsparcia z twojej strony.. sama, tez nie wiesz,
      kiedy mozesz byc po tej stronie co on teraz
    • solaris_38 rozsądnie i z miłoscią 07.10.05, 20:16
      myslę że to zalezy od waszej umowy

      bo przecież musieliście robić jakieś wstępne założenia że to potrwa rok czy
      pół

      jesli mu to obiecałas to powinnas dotrzymac zobowiązania nawet jesli interes
      mu nie wyjdzie
      jesli to było dziecinnie bezterminowe to TERAZ trzeba się zastanowić
      JAK DŁUGO TO MA TRWAC

      powiedz szczerz emężowi jak ci trudno i że z przykrością stwierdzasz że nad
      sobą nie paniujesz a następnie poproś go ok określenie ram zcasowych

      następonie daj sobei czas na zastanowienie sie
      NIE odpowidaj od razu
      myśl takl długo az będzie szpewna
      ż wytrzymasz jeszcze rok, miesiąc lub nie chesz tego wcale wytrzymywac

      materilane sprawy mają bardzo potezny wymiar i trzeba ostrośnie

      bo w końcu nei tylko one sie liczą

      jeśli mu nie wujdzie też musisz sie zastanowic (skoro wczęsniej tego nei
      uczyniłaś ) czy chesz go utrzymywac i jak długo

      najwązniejsze jest jednak to czy go kochasz

      meżczźni od wieków kochają utrzymywali kobiety nei wypominjac im tego (kiedy
      kochali)
      przeciwnie czulki się dumni że moga utrzymac kochaną istoę
      nawet kiedy nie byli zbyt obrotni i zmaożni

      kobietom idzie to gorzej wiec ten trud bardzo cie męczy

      ale zastanów sie czy go kochasz
      bo jeśli nie - lepiej sie rozstać kochana

      powodzenia
      • knoppers Re: rozsądnie i z miłoscią 10.10.05, 10:49
        solaris, to miało trwać 'chwilę', nie było w ogóle mowy o żadnych miesiącach
        ani latach, miała być albo nowa praca (jakakolwiek) albo firma
        o ile rozumiem, że firmę rozkręca się długo, o tyle nie rozumiem, dlaczego do
        dzisiaj nie pojechał nawet po regon ani nip... coś jest nie tak.
        kocham, jasne że tak, ale samą miłością człowiek nie wyżyje
        • scania81 Re: rozsądnie i z miłoscią 10.10.05, 10:57
          współczuję i trzymam kciuki zeby wszystko sie ułozyło, mam nadzieję, że jak
          najlepiej dla was, najgorsze są kłótnie przez pieniądze, i najważniejsze
          zachowanie w obliczu takiej sytuacji...

          znajdź reszte sił i napisz (bo rozmowa wyglada różnie) że zwłaszcza teraz
          potrzebujecie swojego wsparcia, mozesz mu dac swoja cierpliwość... a
          potrzebujesz:... moze zadziała? moze da ci sie wyspac, moze też znajdzie
          fuszkę?
    • exwitch Re: jak przeżyć taki kryzys?? 07.10.05, 20:56

      Potrzeba ci dużo dużo snu i odpoczynku. A on powinien szukać jeszcze innego
      zajęcia. Są ludzie którzy własnymi rekoma bez pomocy nikogo budują swoje firmy i
      takim idzie najlepiej.. Rusz go do roboty, bo początki firmy są takie że trzeba
      gdzies extra dorabiać, zanim można żyć z własnej działki.
      ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫
      • isabar Re: jak przeżyć taki kryzys?? 08.10.05, 02:30
        Ja mam tak od 11 lat i ciągle świetnie się zapowiada, a jeść nie ma czego,
        dobrze, że mam jeszcze jakieś głęgoko zachomikowane zapasy tłuszczyku i
        absurdalne pozucie humoru- biust coraz mniejszy, w razie czego będę
        jadła "Marketing Polityczny"-dosyć duża pozycja, a jaka treściwa.
        I tak go kocham.
        pzdr.

        --
        Artyście trzeba wierzyć na słowo.
        Łódź Kaliska
        • knoppers Re: jak przeżyć taki kryzys?? 10.10.05, 10:53
          isabar napisała:

          > Ja mam tak od 11 lat i ciągle świetnie się zapowiada, a jeść nie ma czego,
          > dobrze, że mam jeszcze jakieś głęgoko zachomikowane zapasy tłuszczyku i
          > absurdalne pozucie humoru- biust coraz mniejszy, w razie czego będę
          > jadła "Marketing Polityczny"-dosyć duża pozycja, a jaka treściwa.
          > I tak go kocham.
          > pzdr.

          ja miałam tak przez kilka lat, kiedyś mieszkałam z takim jednym pasożytem i na
          szczęście się odkochałam w porę bo i tak ważę niecałe 50 kg więc jeszcze trochę
          a i poczucie humoru by nie pomogło...
          ale zostały mi wspomnienia i jak widzę jakiekolwiek syndromy mogące choćby w
          jednej tysięcznej świadczyć o skłonnościach do nieróbstwa, to włącza mi się
          sygnał alarmowy, bo przyrzekłam sobie, że nigdy więcej w życiu nie będę się
          martwić co dziś na kolację.
          >
          > --
          > Artyście trzeba wierzyć na słowo.
          > Łódź Kaliska
    • beatrix.szkrab Re: jak przeżyć taki kryzys?? 10.10.05, 10:58
      wspieraj go i dodawaj pewnosci siebie, jak go kochasz
      • jsolt Re: jak przeżyć taki kryzys?? 14.10.05, 13:31
        beatrix.szkrab napisała:

        > wspieraj go i dodawaj pewnosci siebie, jak go kochasz

        a kobietę w takiej sytuacji kto ma wspierać?? kto ma dodawać jej pewności
        siebie?? w końcu to ta kobieta ma wszystko na swojej głowie, ona jest przecież
        tylko człowiekiem, dlaczego to tylko ona ma być ostoją tego związku, przynosić
        pieniądze, kochać, dbać o dom i o swojego faceta? kto zadba o nią??
    • cham_ten_sam Re: jak przeżyć taki kryzys?? 14.10.05, 13:31
      ktory z twoich mezczyzn solaris bo ja juz sie gubie
Pełna wersja