o pewnym zwiazku - prosze o rade

IP: 195.94.222.* 24.09.01, 15:18
Co zrobic, jesli po przeszlo dwoch miesiacach trwania zwiazku, nie rozmawiamy o
nas, o tym co nas laczy? co zrobic, gdy on nie mowi do mnie czulych slowek (no
moze gdy jestesmy w lozku), gdy jedyne co kiedys tam uslyszalam to "bardzo cie
lubie". Po jego gestach wnioskuje ze mu zalezy, ale potrzebuje
wiecej "werbalnego" ciepla. W lozku jest nam wspaniale, to tak jak bysmy sie
znalezli w innym swiecie. W codziennym zyciu spotkania rozpoczynaja sie dosyc
dretwo, siedzimy kolo siebie i rozmawiamy. Obserwator moglby stwierdzic ze
laczy nas tylko kolezenstwo. Czy powinnam zainicjowac rozmowe o tym co tak
naprawde jest miedzy nami czy czekac cierpliwie na te kilka slow, ktorych moze
nie uslyszalam jeszcze, bo On ma powsciagliwa nature?
    • Gość: Edda Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.wardynski.com.pl 24.09.01, 15:33
      2 miesiace? daj mu jeszcze czas... co nagle to po diable...
      zacznij sie niepokoic jesli minie duzo wiecej czasu (np. za pol roku)

      • Gość: Malwina Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.abo.wanadoo.fr 24.09.01, 15:49
        sluchaj, Sartre et Simone de Beauvoir mowili sobie" pan pani" do konca zycia. Zachowaj dystans, to
        niezle ;-)
        • Gość: JK Malwina - daj sobie spokój IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 23:51
          Znowu wylazła jak diabeł z pudełka z tymi napuszonymi tekstami. Ależ ty trujesz.
    • Gość: Anna26 Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.dialinx.net 24.09.01, 15:49
      Oops...szkoda, ze nie udalo sie zbudowac silniejszej podstawy uczuciowej przed
      pojsciem do lozka. Teraz wyglad na to, ze lozko to najfajniejszy element
      zwiazku. Ale...to bardzo wazny element, wiec glowa do gory!!!!
      Moze idzczie gdzies razem na wycieczke (bez nocowania), zeby sie lepiej poznac
      w innym kontekscie niz lozkowy.

      Poza tym mozesz strzelic taki tekst : "Jestes wspanialym kochankiem i
      uwielbiam z Toba byc, ale nawet nie wiem kim dla Ciebie jestem. Chcialabym byc
      kims waznym w Twoim zyciu. Czy to w ogole mozliwe."
      Taki tekst nalezy strzelic na neutralnym nie-lozkowym drunkcie, gdy facet jest
      w dobrym humorze.

      ZALETA TEJ METODY: Byc moze uslyszysz to co chcesz, ze jestes kims waznym w
      jego zyciu. Byc moze tego nie uslyszysz, ale bedziesz wolola prawde niz
      nadzieje
      WADA TEJ METODY: On sie moze wystraszyc intensywnoscia twych uczuc i to cie
      bedzie bolalo.
      CZEGO NA PEWNO NIE USLYSZYSZ STOSUJAC TE METODE: Nie powie KOCHAM CIE, bo
      jeszcze nie jest gotowy. A poza tym to nie jest romantyczna okolicznsc Moze za
      pare miesiecy to uslyszysz.
      CO MOZESZ USLYSZEC I CO NICZEGO NIE ROZWIZE: Jesli on powie NIE WIEM.
      (uwazam, ze w niektoruch wypadkam zdanie NIE WIEM powinno byc prawnie zakazane.)
      PYTANIE; Czy jestes gotowa na takie postawienie sprawy liczac sie z tym, ze on
      moze wystraszyc sie i uciec. Jesli nie jestes na to gotowa, to ciesz sie tym
      co jest i na razie o nic nie pytaj.

      • Gość: soso Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 195.41.66.* 24.09.01, 16:20


        Dla mnie jako mezczyzny sprawa wyglada podejrzanie jasno - jestes dla niego
        obiektem seksualnym. Jedna z teorii glosi, ze jak sie przyzwyczai to moze
        bedzie chcial pic z tego zrodelka przez cale zycia ale jezeli tak sie zaczyna
        zwiazek to jest to wielka loteria - taki totolotek pt. 'na kogo to sie
        trafilo'. Dosc wazne jest i to, co poza seksem wiec jezeli chlopiec nie bardzo
        ci pasuje pod innymi wzgledami to troche sie wkopujesz, za przeproszeniem.
        Szczegolnie, jezeli i dla niego poza seksem Ty mu nie tak calkiem odpowiadasz
        no bo i nie lubisz pilki, i nie przepadasz za samochodami i nie lubisz, ze
        smierdzi piwem (np.). Jak sie juz przyzwyczaicie do siebie, to nagle moze
        okazac sie, ze mu nie pasujesz bo...
        Kiedys seks, nawet jezeli jest wspanialy, nie bedzie osia zwiazku i drobne
        nawet niedopasowania moga rosnac do niebotycznych rozmiarow a seks w koncu nie
        bedzie w stanie leczyc wszystkiego przez te krotkie badz co badz chwile
        uniesien.

        Przepraszam za pesymizm ale troche czuje przez klawiature, ze tak wlasnie jest -
        Ty zakochana po brzegi a on zafascynowany Twoja seksualnoscia po brzegi. No i
        tak to sie przelewa w codziennym obcowaniu w czasie pocierania sie brzuszkami.

        A co z jego inwencja, czy chce sie z Toba gdzies wybrac w daleka podroz, kupuje
        prezenty, zaskakuje i rozpieszcza. Jezeli tak, to moze nie jest tak zle. W
        koncu nie musi gadac o meblowaniu wspolnego gniazdka na poczatku znajomosci ale
        reszta powinna byc jak nalezy.

        Dziewczyny pisza Ci, ze moze to sie rozkreci. Chyba maja racje ale ja zostane
        przy swoim, ze kolo fortuny sie kreci a gdzie sie zatrzyma Bog jeden wie. Nie
        wyglada mi to na znalezienie brakujacej polowy. Wole, jak ludzie duzo
        rozmawiaja ze soba. A zycie jest tylko jedno.



        0-D





      • Gość: marlenka Re: metoda do zastosowana IP: 195.94.222.* 24.09.01, 18:07
        Aniu,

        przy najblizszej okazji zastosuje Twoja metode, woz albo przewoz.
    • Gość: Sławek Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 213.186.93.* 24.09.01, 16:26
      Marlenko czemu wlazłaś/dałaś się wciągnąć (niepotrzebne skreślić) po miesiącu
      do łóżka facetowi którego:
      1. znasz tak krótko
      2. nie masz z nim o czym rozmawiać
      3. nie wiesz jak z nim rozmawiać
      4. najbardziej zaawansowaną deklaracją jaką usłyszałaś to " bardzo Cię lubię"
      5. i wreszcie nie wiesz (choć chciałabyś) czy to jest ten jedyny

      Fakt żem staroświecki - bom stary. Wiem też, że niektóre kobiety brzydko
      mówiąc "nie robią z tyłka świątyni" ale pytania, które nam zadajesz należało
      zadać sobie zanim poszłaś do łóżka. Jemu pewnie tylko o to chodziło.
      A tak swoją drogą to niedługo pojawią się posty " wczoraj poznałam świetnego
      faceta i poszłam z nim do łóżka. Było cudownie. Czemu on dzisiaj wydaje mi się
      jakiś inny ? Proszę o radę "
      Moja rada jest taka: zrób wszystko żebyś za jakiś czas, po kilku
      takich "cudownych" związkach nie napisała posta " wszyscy faceci to świnie,
      myślą tylko o seksie i o tym jak by oszukać i skrzywdzić biedne dziewczyny.
      Znowu kurde byłem złośliwy.

      Pozdrawiam
    • Gość: Edda Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.wardynski.com.pl 24.09.01, 16:38
      no dobrze - stalo sie... zaczeli od lozka - nie ma co plakac nad rozlanym
      mlekiem (chociaz wcale nie sadze, ze wlasnie tak zawsze powinno byc)

      ja nie moge sie oprzec wrazeniu, ze byc moze dla tego faceta wiele rzeczy stalo
      sie za szybko
      i niektorzy moze maja racje, ze traktuje dziewczyne instrumentalnie, ale rownie
      dobrze moze byc tak, ze on sam jeszcze nie wie co czuje

      znam kobiety, ktore po kilku randkach oczekuja deklaracji malzenskich,
      poznawania rodziny, etc. paranoja

      ja uwazam, ze powinna mu dac szanse... i jak slusznie zauwazyla Anna26 powinni
      sie poznac rowniez w innych sytuacjach - nie "przed", ani "po" - ale "zamiast"!

      wtedy sie wszystko wyjasni...

      nie sadze, by wszyscy faceci na swiecie byli tylko i wylacznie egoistami
      polujacymi na biedne dziewczyny
      a Ci skryci najczesciej dlugo waza slowa, ale dosyc czesto idzie za tym spora
      za nie odpowiedzialnosc
      nikt nie ma patentu na milosc od pierwszego wejrzenia, czasem trzeba i
      trzeciego i czwartego spojrzenia, zeby pokochac za cechy jakie ktos ma, a nie
      za kilkadziesiat chwil zapomnienia

      przepraszam marlenko za tak intensywna obrone Twojego partnera, ale moze warto
      mu dac szanse

      serdecznosci
      • mariposa spalic lozka! 24.09.01, 17:12

        bardzo prosze, nie zrozumcie mnie zle, ale wyczuwam tu mala nagonke.
        osobiscie uwazam, ze nie ma uniwersalnych recept, a tymbardziej na szczescie,
        ktore w duzej mierze zalezy od kogos obcego.

        czego wy od tych biednych kobiet chcecie?

        jak pojdzie do lozka po miesiacu to puszczalska, jak nie pojdzie to zarozumiala
        i ma wymagania.

        przeciez tak naprawde, to malo ktora "pcha sie facetowi do wyra".
        wiekszosc, nawet jesli ma ochote, to czuje, ze wlasciwie nie powinna, ale ida
        jak te owieczki, zeby tylko faceta nie zniechecic. potem maja wyrzuty sumienia,
        a facet nie rozumie o co chodzi, bo "przeciez sama chciala".
        bo inaczej to po co on sie fatygowal, nawet kwiata kupil, a ta glupia laska mu
        glowe zawraca kiedy moglby sie zajac jakas, bardziej "przystepna".

        zapewne przesadzam i zaraz posypia sie na mnie gromy, ale chcialabym sie
        podzielic taka moja mala refleksja. ludzie spieszac sie coraz bardziej po
        prostu utracili cierpliwosc. nie potrafia czekac. jak jest zbyt dluga kolejka
        na stacji benzynowej, to zamiast zatrzymac samochod i wlaczyc sobie ulubiona
        piosenke, jada do nastepnej, stojac po drodze w korkach i nadkladajac drogi.
        wszystko to razem zajmuje im oczywiscie dwa razy wiecej czasu.

        a ja chcialabym zeby moi przyjaciele potrafili sie spotkac bez pomocy komorek.
        zeby potrafili na siebie poczekac, ale coraz czesciej przekonuje sie, ze
        zamiast czekac ludzie sie mijaja. moze to znak czasu? i nie da sie juz
        zatrzymac tej pogoni...
        • Gość: marlenka ojojoj IP: 195.94.222.* 24.09.01, 17:29
          Moi Drodzy

          Wasze wnioski sa dla mnie duzym zaskoczeniem. Juz nie wiem czy smiac sie czy
          plakac. Ja obiektem seksualnym? Moze zostalam zle zrozumiana. Ale swoja droga,
          czy wejscie na etap milosci fizycznej po miesiacu znajomosci to wczesnie?
          Jestem zaskoczona Wasza reakcja, biorac pod uwage to co sie dzieje dookola.Tak
          sie sklada Slawku (chyba Tu o tym pisales), ze wlasnie zawsze uwazalam swoj
          tylek za "swiatynie". Musialam dobrze poznac faceta, poczuc ta szczegolna
          wiez.Z moim obecnym partnerem poszlam do lozka po kilku tygodniach dlatego iz
          daje mi on nieslychane poczucie bezpieczenstwa. Jest on prawdziwa ostoja,
          oparciem. I to nie chodzi o to ze nie mam z nim o czym rozmawiac. My
          rozmawiamy i to duzo, ale chodzi mi o to ze malo rozmawiamy o naszym zwiazku.
          Tylko o to mi chodzi, o ta jego powsciagliwosc. Jestesmy powaznymi,
          rozgarnietymi ludzmi, on nie ma mozgu w dolnej czesci ciala. Esencja problemu
          tkwi w tym ze brakuje mi tego " werbalnego" ciepla. Jest ono wyrazane w gestach
          (nie tylko w lozku), ale niestety za malo czulych slowek slysze na co dzien.
          • Gość: kwieto Re: ojojoj IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 24.09.01, 17:51
            Moze on jest niesmialy?
            Sprawdz ktora jego partnerka jestes - jesli pierwsza albo druga - dosc
            prawdopodobne, ze on po prostu nie wie jak z Toba rozmawiac, moze on sie boi,
            ze jesli powie Ci "Kocham Cie" to Ty parskniesz mu smiechem w twarz?
            Sa ludzie ktorzy nie uznaja za stosowne rozmawianie o milosci ze swym
            partnerem, nie szepcza czulych slowek, zachowuja sie wrecz jakby jakiekolwiek
            przejaw bliskosci ich parzyl... Tyle ze takie objawy moga rowniez pasowac
            do "zimnego drania", ktory kobiete trzyma na dystans. I badz tu madry i zgadnij
            z ktorym z tych dwoch typow masz doczynienia
            • Gość: marlenka Re: ojojoj IP: 195.94.222.* 24.09.01, 17:59
              Gość portalu: kwieto napisał(a):

              > Moze on jest niesmialy?
              > Sprawdz ktora jego partnerka jestes - jesli pierwsza albo druga - dosc
              > prawdopodobne, ze on po prostu nie wie jak z Toba rozmawiac, moze on sie boi,
              > ze jesli powie Ci "Kocham Cie" to Ty parskniesz mu smiechem w twarz?
              > Sa ludzie ktorzy nie uznaja za stosowne rozmawianie o milosci ze swym
              > partnerem, nie szepcza czulych slowek, zachowuja sie wrecz jakby jakiekolwiek
              > przejaw bliskosci ich parzyl... Tyle ze takie objawy moga rowniez pasowac
              > do "zimnego drania", ktory kobiete trzyma na dystans. I badz tu madry i zgadnij
              >
              > z ktorym z tych dwoch typow masz doczynienia

              No wlasnie rzecz polega na tym, ze on nie jest "zimnym draniem". On jest dobrym
              facetem, ha, dobrym czlowiekiem, a tacy nie czesto stapaja po ziemi. A moj
              problem brzmi czy powinnam cierpliwie poczekac na rozwoj wydarzen, czy
              zainincjowac powazna rozmowe na nasz temat. Nie mial wiele kobiet. A ja zdaje
              sobie sprawe ze jedni rzucaja w kazda strone "kocham Cie", co kobiety lubia, bo
              ktora nie lubi byc adorowana. Ale wiem tez, ze slowo te czesto jest wypowiadane
              bez zbudowania fundamentow pod jego znaczenie. Dlatego tez warto jest czasem
              poczekac, by moc uslyszec to bezcenne wyznanie milosci, wyznanie prawdziwe,
              poparte najszczerszymi uczuciami w stosunku do drugiego czlowieka.
          • Gość: Dave Re: ojojoj IP: 195.117.238.* 25.09.01, 11:22
            nie zgadzam sie z wiekszoscia, ze Twoj partner traktuje
            Cie tylko jak obiekt seksualny (sama piszesz, ze z Jego
            zachowania wynika, ze Mu na Tobie zalezy). Brak
            werbalizacji uczuc ze strony Twojego partnera nie
            wynika z tego nie ich nie ma, ale z natury mezczyzny.
            Kobiety i mezczyzni inaczej okazuja uczucia. Moge podac
            Ci przyklad, niech dziewczyny wypowiedza sie ile z nich
            dostalo ostatnio od swoich sympatii czy mezow kwiaty
            bez okazji, tzn. nie jako prezent na urodziny,
            imieniny, dzien kobiet itp., badz w formie przeprosin,
            ale od tak, gosc przyniosl Jej kwiaty i powiedzial, ze
            Ja kocha. Jak znam zycie to kobiet, ktore beda mogly
            odpowiedziec twierdzaco bedzie bardzo malo.
            Odpowiedzi na to pytanie udziele pozniej. Niech panie
            sprobuja odpowiedziec dlaczego tak jest, beda wiedziec,
            czy rozumieja mezczyzn, czy tylko im sie wydaje, ze
            rozumieja.
            Nara Dave.
        • Gość: Anna26 Re: spalic lozka! IP: *.dialinx.net 24.09.01, 17:30
          Swiete slowa Mariposo!!! Ale z drugiej strony, czy warto isc do lozka, gdy
          facet tylko lubi i nie oferuje werbalnego ciepla.

          Mam kolezake, ktore idzie do lozka na drugiej randce, gdy jeszcze nie jest JEGO
          DZIEWCZYNA. A potem on nadal nie uwaza jej za SWOJA DZIEWCZYNE, tylko za
          rozrywke, gdy mu nudno. I potem kolezanka placze i chce zebym jej kalamla, ze
          moze on sie jeszcze zakocha.

          Ale, ja nie wieszam psow na autorce. Masz racje, poczatki zwiazkow sa rozne.
          Jesli wszystko sie ulozy z chlopakiem autorki, to bede sie cieszyc wraz z nia.
        • Gość: kwieto Marzenia IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 24.09.01, 17:34
          Taaa... moi znajomi sa tak zabiegani, ze juz od paru miesiecy nie mozemy sie
          umowic zebyc sie spotkac (bo wiesz, nie mam czasu)... Ciekawe dlaczego ja mam
          czas na takie rzeczy, choc pozniej od nich wychodze z pracy?

          A co do zwiazkow - ja sobie moge poczekac z pojsciem do lozka - o ile uznam, ze
          warto... Jak juz gdzies na forum wspomnialem - uwielbiam uwodzic i byc
          uwodzonym :")
          • mariposa Re: Marzenia 24.09.01, 17:44
            Gość portalu: kwieto napisał(a):

            > Taaa... moi znajomi sa tak zabiegani, ze juz od paru miesiecy nie mozemy sie
            > umowic zebyc sie spotkac (bo wiesz, nie mam czasu)... Ciekawe dlaczego ja mam
            > czas na takie rzeczy, choc pozniej od nich wychodze z pracy?

            bo siedzisz na forum! i dzieki Bogu!!! ;-)


            >
            > A co do zwiazkow - ja sobie moge poczekac z pojsciem do lozka - o ile uznam, ze
            >
            > warto... Jak juz gdzies na forum wspomnialem - uwielbiam uwodzic i byc
            > uwodzonym :")

            ale jesli po sympatycznym wieczorze babelki lekko uderza do glowy i dacie sie
            poniesc nastrojowi chwili i waszym zmyslom, to na drugi dzien uznasz ja
            za "latwa" a wiec nie warta zachodu?

            a wracajac do braku czasu, to mnie przeraza to, jak bardzo ludzie oddalaja sie od
            siebie, zwlaszcza w duzych miastach. nie tak dawno odkrylam, ze miesiac ma TYLKO
            C Z T E R Y weekendy!!! wczesniej weekend bylpo prostu co tydzien.....
            • Gość: kwieto Re: Marzenia IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 24.09.01, 17:58
              Fakt - forum to niezla rozrywka, ale ja mowie o czasie PO pracy. (zreszta z
              koncem tego tygodnia moja obecnosc na forum znacznie sie zredukuje, bo skonczy
              sie moj latwy dostep do internetu. Zainteresowanym moge zostawic maila :")) )

              Szczegolnie Warszawa jest strasznie "szybka" wszyscy sie spiesza jakby od dwoch
              minut zalezala cala ich przyszlosc - kolejna rzecz, ktora nuzy mnie w tym
              miescie

              A co do "upojnych babelkow" - coz jakos nigdy jeszcze nie zdazylo mi
              sie "stracic kontroli", nawet po wypiciu ogromnych ilosci alkoholu.
              Dodam tylko, ze intuicyjnie wiem, czy z dana dziewczyna moglbym
              zaczac "chodzic" czy nie. Jesli uznam ze nie - po prostu mowie jej, ze
              interesuje mnie wylacznie seks, i nie bede z nia budowal trwalego zwiazku.
              I ta metoda sie sprawdza!
              • Gość: mariposa Re: Marzenia IP: 195.94.213.* 24.09.01, 18:14
                Gość portalu: kwieto napisał(a):

                > Fakt - forum to niezla rozrywka, ale ja mowie o czasie PO pracy. (zreszta z
                > koncem tego tygodnia moja obecnosc na forum znacznie sie zredukuje, bo skonczy
                > sie moj latwy dostep do internetu. Zainteresowanym moge zostawic maila :")) )

                zostaw, bedziemy wysylac Ci co lepsze kawalki ;-)))



                > Szczegolnie Warszawa jest strasznie "szybka" wszyscy sie spiesza jakby od dwoch
                >
                > minut zalezala cala ich przyszlosc - kolejna rzecz, ktora nuzy mnie w tym
                > miescie
                >
                > A co do "upojnych babelkow" - coz jakos nigdy jeszcze nie zdazylo mi
                > sie "stracic kontroli", nawet po wypiciu ogromnych ilosci alkoholu.
                > Dodam tylko, ze intuicyjnie wiem, czy z dana dziewczyna moglbym
                > zaczac "chodzic" czy nie. Jesli uznam ze nie - po prostu mowie jej, ze
                > interesuje mnie wylacznie seks, i nie bede z nia budowal trwalego zwiazku.
                > I ta metoda sie sprawdza!

                szczesciarz!
                to moze zdradzisz jeszcze, jak te dziewczyny w takim momencie reaguja? ;-)

                ja bym sie chyba pod ziemie zapadla!
                • Gość: kwieto Re: Marzenia IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 25.09.01, 09:55
                  No to zostawiam: kwieto@it.com.pl

                  "to moze zdradzisz jeszcze, jak te dziewczyny w takim momencie reaguja? ;-)

                  ja bym sie chyba pod ziemie zapadla!"

                  Po pierwsze - nie robie tego za czesto, po drugie - jesli tez maja ochote na
                  seks, to nie protestuja

                  Ale tak po prawdzie taka sytuacja zdaza sie bardzo rzadko - w koncu
                  nawet "ciagnac dziewczyne do lozka" musisz zamienic z nia kilka slow, mozesz
                  przypatrzyc sie, jak na Ciebie reaguje - wiec jeszcze "przed" wiesz wlasciwie
                  czego sie po niej spodziewac i czy bedziesz chcial ta znajomosc kontynuowac
                  (a nie zwyklem chodzic do lozka z dziewczynami, ktore mnie nie interesuja)
    • Gość: Sławek Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 213.186.93.* 24.09.01, 20:32
      Wytłumacz jeszcze raz staroświeckiemu i ograniczonemu chłopu ( czyli mnie ) w
      jaki sposób daje Ci " niesamowite poczucie bezpieczeństwa " facet o którym nawet
      nie wiesz czy Cię kocha i czego oprócz łóżka oczekuje od tego związku. Może
      rzeczywiście jest nieśmiały albo powściągliwy ale nie wiedząc TEGO wiesz niewiele.
      Dla mnie osoba posiadająca "niesamowite poczucie bezpieczeństwa" nie ma takich
      wątpliwości jak Ty. Nie ma żadnych wątpliwości. Może oprócz tego czy będzie wojna.
      Wogóle mój nadpsuty już mózg nie może pojąć jak w jeden miesiąc można
      uzyskać "niesamowite poczucie bezpieczeństwa" ? Toż to parę spotkań tylko !
      A jeśli On nie mówi Ci o miłości i nie szepcze czułości bo po prostu Cię nie
      kocha ? I złuda bezpieczeństwa rozwiewa się jak poranna mgiełka !

      Pozdrawiam !
      • pomeranka Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade 24.09.01, 20:57
        Też jestem stara trochu i coś tam o facetach wiem. Na pewno mężczyzna, który
        będąc z kobietą dwa miesiące nie potrafi się zdobyć na słowa czułości to: albo
        ich w sobie nie ma, albo nie potrafi ich wypowiedzieć. Ot, męska natura. A
        swoją drogą, mężczyźni poprzez seks (no cóż) łatwiej okazują oddanie i uczucie,
        niż przez słowa. No nie generalizuję, że fażdy gość sypiając z kobietą ma na
        celu stworzenie związku-monolitu.
        Na wszystko trzeba czasu. Może on nie widzi potrzeby rozmawiania? Przecież
        dogadujecie się, łóżko jak marzenie... No to czegóż (w jego mniemaniu) trzeba
        więcej?
        Jeśli jest to tylko kwestia Twojego niedosytu wobec braku rozmów o uczuciach to
        i tak nie jest źle, o ile ten człowiek o ciebie dba, troszczy się, matrwi i
        żyje z Tobą a nie obok ciebie. Może jest po prostu szorski z natury?
        Sama wolałabym takiego, aniżeli chłoptasia piejącego w zachwytach i szepczącego
        cudowności, podczas gdy w głowie budyń.
        Sama musisz ocenić. Właśnie, czy robi Ci niespodzianki, czy chce Ciebie
        zaskakiwać, czy możesz na niego liczyć. Kiedy łóżko w grę nie wchodzi. Jak
        zachorujesz i leżysz w malignie-czy przyjdzie zrobić Ci herbatę malinową. To
        więcej niż "kocham" dla faceta. Bo on POKAZUJE ci miłość a nie o niej mówi.
        Serdecznie pozdrawiam.


        • Gość: Sławek Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 192.168.10.* / 213.25.194.* 25.09.01, 00:42
          To prawda Pomeranko, że miłość i oddanie można pokazać, zamiast zapewniać o tym.
          Tak jest nawet o wiele lepiej. Ale czy jego miłość, oddanie, troskę w zdrowiu i
          chorobie, chęć niesienia pomocy itd. można sprawdzić w miesiąc ? Ja myślę że
          nie. Słownych deklaracji i zapewnień nie było a na dowody pozawerbalne było za
          mało czasu. Dlatego uważam, że Marlenka się pospieszyła.

          pozdrawiam
          • Gość: renka Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.sympatico.ca 25.09.01, 06:20
            Wydaje mi sie, ze miedzy wami jest milosc.On nie mowi o milosci, bo moze jest
            za duza aby o niej mowic.Moze jest tak dobrze, ze nie trzeba slow..Jego gesty,
            zachowanie, sposob traktowania cie-to wszystko bez slow daje ci odpowiedz, czy
            on jest tym, na ktorego czekalas.Rady mariposy wez pod rozwage i pielegnuj to
            uczucie, nie pospieszajac za bardzo.Panuj nad rozwojem sytuacji i spokojnie ja
            podgrzewaj.Jezeli masz na mysli rozmowy o przyszlosci zwiazku, wspolnym
            zamieszkaniu, malzenstwie, nie spiesz sie z tym juz teraz.Przyjdzie taki moment
            w ciagu 3 miesiecy na pewno.
            • mariposa Re: o lozku raz jeszcze 25.09.01, 08:33
              nigdy nie uwazalam sie za kobiete wyzwolona, ale chyba wychodzi ze mnie demon
              feministki ;-)

              z wypowiedzi osob "staroswieckich" odczytuje, jakoby seks byl najwiekszym i
              najwspanialszym darem, ofiara kobiety na oltarzu milosci, ostatecznym oddaniem
              sie. A dla mnie to nie do konca tak...
              do lozka mozna "wskoczyc" dosc szybko. co prawda nie pochwalam tej metody, ale
              tez nie uwazam, ze konsekwencja jest wieczne potepienie.
              dla mnie jednak znakiem, ze facet staje mi sie "niebezpiecznie bliski", nawet
              po pierwszej nocy, to kiedy mam ochote pobiec rano po cieple buleczki na
              sniadanie (a jak juz to robie, to wpadlam po uszy ;-) ).

              do czego jednak zmierzam - prosze, nie demonizujmy seksu. prowadzi to tylko do
              wyrzutow sumienia, "bo chcialabym, ale nie powinnam". moze to zabrzmi bardzo
              glupio, ale czasami mozna bardzo szybko wyczuc, z jakim czlowiekiem ma sie do
              czynienia, chociazby po sposobie, w jaki zdrabnia Twoje imie.

              a tak w ogole zycze wszystkim zlotej jesieni

              i specjalnie zlote pozdrowienia dla renki
      • Gość: marlenka Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 195.94.222.* 25.09.01, 08:41
        Gość portalu: Sławek napisał(a):

        > Wytłumacz jeszcze raz staroświeckiemu i ograniczonemu chłopu ( czyli mnie ) w
        > jaki sposób daje Ci " niesamowite poczucie bezpieczeństwa " facet o którym nawe
        > t
        > nie wiesz czy Cię kocha i czego oprócz łóżka oczekuje od tego związku. Może
        > rzeczywiście jest nieśmiały albo powściągliwy ale nie wiedząc TEGO wiesz niewie
        > le.
        > Dla mnie osoba posiadająca "niesamowite poczucie bezpieczeństwa" nie ma takich
        > wątpliwości jak Ty. Nie ma żadnych wątpliwości. Może oprócz tego czy będzie woj
        > na.
        > Wogóle mój nadpsuty już mózg nie może pojąć jak w jeden miesiąc można
        > uzyskać "niesamowite poczucie bezpieczeństwa" ? Toż to parę spotkań tylko !
        > A jeśli On nie mówi Ci o miłości i nie szepcze czułości bo po prostu Cię nie
        > kocha ? I złuda bezpieczeństwa rozwiewa się jak poranna mgiełka !
        >
        > Pozdrawiam !

        Slawku,

        Miesiac to rzeczywiscie malo czasu i kiedy zdecydowalam sie kochac sie z nim (a
        byla to bardzo przemyslana decyzja) sama i tak bylam zaskoczona ze tak szybko.
        Nigdy mi sie to wczesniej nie zdarzylo. Seks traktuje powaznie, nigdy jako
        zabawe, ale jako najwspanialszy sposob wyrazania uczuc. No dobrze, "kocham cie"
        nie uslyszalam, ale odczulam ze mu zalezy, to poczucie bezpieczenstwa to wlasnie
        pewnosc iz nie zostane wykorzystana. Decydujac sie na ten krok, wiedzialam ze nic
        zlego mi nie grozi, ze ON mnie nie skrzywdzi (i fizycznie i emocjonalnie), czulam
        to cala soba po kilku tygodniach spotkan!!! Nie uwierze nigdy, ze jestem dla
        niego obiektem seksualnym a to m. in. dlatego, iz ON oferuje mi wiecej czulosci
        niz jakikolwiek inny facet ktorego znalam. Od moich poprzednich partnerow
        slyszalam cala game wyznan moze po krotszym czasie, ale co z tego skoro nie
        jestem z zadnym z nich. Nasz zwiazek nie jest powierzchowny, stanowi pewna wiez,
        moze musimy sie "dotrzec", moze potrzeba wiecej czasu, tylko ze ja jestem
        niecierpliwa, chcialabym juz wiedziec co w jego duszy gra.
        • Gość: Malwina Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.abo.wanadoo.fr 25.09.01, 09:18
          na marginesie, ot takie mysli mi przychodza do glowy - dziewczyny ! czy naprawde nie zdarza wam
          sie byc ofiara zmyslow, czy zawsze manipulujecie sexem, temu dam tamtemu nie, za miesiac, za rok,
          troche, wiecej, mniej ?
          mysle ze trzeba wyjsc z tych kobiecych schematow typu sex dowodem milosci, w rzeczywistosci
          redukuje to milosc do sexu a przeciez to nie to !
          sex dowodem niczego innego jak tylko pragnienia, pozadania. Sex nie jest zawarty w milosci lecz idzie
          obok, raz z uczuciem (lepiej!) raz samotnie. Herbatka malinowa swiadczy jasno o zaangazowaniu, sex
          nie !

          A u doroslych, wolnych ludzi, ktorzy szukaja bratniej duszy isc do lozka miesiac po poznaniu to rekord !
          Jesli dwie osoby sie przyciagaja jak magnes, kwestia spania nie zmienia sprawy. Nawet u faceta ;-)
          • mariposa Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade 25.09.01, 09:40
            Dzien Dobry Malwino!
            podobne mysli blakaja mi sie po mojej glowie, brak mi tylko tej pewnosci. no bo
            kto w koncu decyduje o tym, co jest wlasciwe, a co nie. kto tworzy normy
            moralne i dlaczego ludzie, ktorzy w glebi duszy maja nieco odmienne
            przekonania, bardzo sie z ta rozbieznoscia mecza i sa przekonani, ze postepuja
            niewlasciwie. dlaczego tak wazna dla nas jest opinia otoczenia i czy mozna sie
            od tego ciezaru uwolnic? mam na mysli oczywiscie psychiczne uniezaleznienie, a
            nie np. przeprowadzke do innego miasta.

            muszelka, Malwino!
            • Gość: kwieto Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 25.09.01, 10:17
              Psychiczne uniezaleznienie - znowu popadam w nastroj filozoficzno-poetycki,
              wiec zacytuje pewna powiastke:

              "Do mistrza Zen przyszedl mnich, poszukujacy wolnosci. Mistrz spytal
              - kto Cie wiezi?
              poszukiwacz wolnosci odparl
              - Nikt mnie nie wiezi...
              - Wiec dlaczego szukasz wyzwolenia?"

              Nic dodac, nic ujac - to nam zalezy na akceptacji innych, bo czujemy sie wtedy
              lepsi (patrz rozmowy o poczuciu wlasnej wartosci na watku "dlaczego kobiety
              przyjmuja postawe roszczeniowa") Jesli jestesmy akceptowani - znaczy to, ze
              jestesmy "dobrzy", a jesli nie - znaczy ze "zli" Kwestja znalezienia w sobie na
              tyle mocnego oparcia, aby szyderstwa lub pochlebstwa innych nie wplywaly na
              kierunek drogi ktora podazasz...

              No ale to w sumie zupelnie bez zwiazku z tematem tego watku, wiec juz nic nie
              mowie :")
          • Gość: Marlenka Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 195.94.222.* 25.09.01, 09:44
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > na marginesie, ot takie mysli mi przychodza do glowy - dziewczyny ! czy naprawd
            > e nie zdarza wam
            > sie byc ofiara zmyslow, czy zawsze manipulujecie sexem, temu dam tamtemu nie, z
            > a miesiac, za rok,
            > troche, wiecej, mniej ?
            > mysle ze trzeba wyjsc z tych kobiecych schematow typu sex dowodem milosci, w rz
            > eczywistosci
            > redukuje to milosc do sexu a przeciez to nie to !
            > sex dowodem niczego innego jak tylko pragnienia, pozadania. Sex nie jest zawart
            > y w milosci lecz idzie
            > obok, raz z uczuciem (lepiej!) raz samotnie. Herbatka malinowa swiadczy jasno o
            > zaangazowaniu, sex
            > nie !
            >
            > A u doroslych, wolnych ludzi, ktorzy szukaja bratniej duszy isc do lozka miesia
            > c po poznaniu to rekord !
            > Jesli dwie osoby sie przyciagaja jak magnes, kwestia spania nie zmienia sprawy.
            > Nawet u faceta ;-)

            Alez ja nie traktuje seksu jako zadnego dowodu, seks jest dla mnie dopelnieniem
            wiezi z mezczyzna. Poza tym jest seks i seks, czyli (z gory przepraszam za
            wulgarnosc) "rzniecie" i "kochanie sie". Pewien mezczyzna powiedzial mi
            kiedys "wiesz, zerznac mozna kazda, ale nie do kazdej mozna sie przytulic". Seks
            to nie jest dla mnie wykonywanie pewnych czynnosci, to dla mnie cos o wiele
            wiecej, a tak w ogole najwspanialsze jest to przytulanie sie do siebie. Zanim
            poszlam z Nim do lozka spedzilismy tak dwie noce, wlasnie tylko przytulajac sie
            do siebie a ja, na marginesie, bylam zapieta po szyje w pizamke.

            I nie rozumiem okreslenia "rekord"???????? Moi Drodzy, jestem zaszokowana Wasza
            reakcja, a ja myslalam ze jestem staroswiecka!!!!! naprawde!!!! Moje kolezanki, a
            sa to wyksztalcone, niezalezne, myslace kobiety chodza do lozka z nowo poznanymi
            facetami zgodnie ze swoimi zachciankami, nawet na pierwszej randce. Ja bym tak
            nie potrafila, jestem na to zbyt wrazliwa, ale nie oceniam ich!!!!!!!!
            • Gość: Malwina Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.abo.wanadoo.fr 25.09.01, 09:51
              Rekord dlugosci !
              • Gość: Marlenka Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: 195.94.222.* 25.09.01, 09:57
                a to przepraszam :)))))

                i pozdrawiam
                • Gość: Malwina Re: o pewnym zwiazku - prosze o rade IP: *.abo.wanadoo.fr 25.09.01, 10:05
                  czytuje wszedzie wyrazenie : "temu dam, tamtemu nie". Baby ! Co wy dajecie ? A zdarza wam sie
                  brac ?
                  Sprobujcie ;-)
                  nie widze tu miejsca na przyjemnosc, same manipulacje, czy to nie przesada ? Miedzy diabolizowaniem
                  a idealizowaniem sexu jest moze jakis zloty srodek ?
                  • Gość: claudel malwina - no właśnie! IP: *.*.*.* 25.09.01, 12:14
                    Gość portalu: Malwina napisał(a):

                    > czytuje wszedzie wyrazenie : "temu dam, tamtemu nie".
                    Baby ! Co wy dajecie ? A
                    > zdarza wam sie
                    > brac ?
                    > Sprobujcie ;-)
                    > nie widze tu miejsca na przyjemnosc, same manipulacje,
                    czy to nie przesada ? Mi
                    > edzy diabolizowaniem
                    > a idealizowaniem sexu jest moze jakis zloty srodek ?


                    Malwina jak zawsze celnie, moja droga!
                    No właśnie - a nie zdarza Wam się po prostu brać od
                    faceta? Robić to tylko dla własnej przyjemności? Z
                    wpisów na tym forum wynika, że rzeczywisice wiekszość
                    bab traktuje sex instrumentalnie (o paradoxie!) - albo
                    jako nagrodę dla faceta - zdobywcy, albo jako tzw.
                    ukoronowanie uczucia - miłości. Sex jako czynność i
                    przyjemność samoistna, o własnej wartości, w ich życiu
                    nie istnieje. A ja mam taką teorie - że kobiety, które
                    nie odczuły nigdy przyjemności z samego sexu, bez
                    podparcia miłością, tak naprawdę nie wiedzą, co to jest
                    ta przyjemność - w łóżku extrapolują po prostu miłość na
                    doznania fizyczne i dlatego ten sex z miłością wydaje im
                    się taki wyjątkowy - bo bez miłości byłyby zimne jak
                    ryby.
                    • Gość: Marlenka Re: malwina - no właśnie! IP: 195.94.222.* 25.09.01, 12:38
                      >
                      > Malwina jak zawsze celnie, moja droga!
                      > No właśnie - a nie zdarza Wam się po prostu brać od
                      > faceta? Robić to tylko dla własnej przyjemności? Z
                      > wpisów na tym forum wynika, że rzeczywisice wiekszość
                      > bab traktuje sex instrumentalnie (o paradoxie!) - albo
                      > jako nagrodę dla faceta - zdobywcy, albo jako tzw.
                      > ukoronowanie uczucia - miłości. Sex jako czynność i
                      > przyjemność samoistna, o własnej wartości, w ich życiu
                      > nie istnieje. A ja mam taką teorie - że kobiety, które
                      > nie odczuły nigdy przyjemności z samego sexu, bez
                      > podparcia miłością, tak naprawdę nie wiedzą, co to jest
                      > ta przyjemność - w łóżku extrapolują po prostu miłość na
                      > doznania fizyczne i dlatego ten sex z miłością wydaje im
                      > się taki wyjątkowy - bo bez miłości byłyby zimne jak
                      > ryby.

                      Prosze mi tu nie uogolniac, nigdy nie zgodzilabym sie na samo dawanie,
                      poswiecanie sie dla drugiej osoby w ramach wlasnej uleglosci czy czegos tam
                      jeszcze. Oczywiscie,seks sam w sobie jest przyjemnoscia, ale seks z mezczyzna z
                      ktorym cos mnie laczy jest przyjemnoscia bez porownania wieksza!!!! Ze swiezo
                      poznanym facetem nie robilabym tego co ze znanym mi dobrze partnerem, z braku
                      podstaw emocjonalnych itd. a wynika to glownie mojej wrazliwosci. W zwiazku
                      mysle o tym aby dac z siebie jak najwiecej dobrego ale wiedzac jednoczesnie ze to
                      do mnie wroci!!!!! Mam poczucie wlasnej wartosci, poczucie niezaleznosci,
                      emocjonalnej dojrzalosci (z jakimis tam wyjatkami), co powoduje iz nie moglabym
                      zaakceptowac zwiazku w ktorym tylko ja bylabym strona dajaca.
                    • Gość: renka milosc a sex, drogi Claudel IP: *.sympatico.ca 28.09.01, 10:34
                      Sex sportowy nie jest domena pan, raczej jurnych panow.Panie z reguly oczekuja
                      czegos wiecej, zwlaszcza w sferze psychicznej, czego wiekszosc panow nie
                      pojmuje.Nie znaja stanu plasmy rozkoszy. A tak w ogole, Milosc nie potrzebuje
                      wielu slow.To glownie gesty i zachowania.Przyjazn,szacunek,zaufanie,
                      opiekunczosc, swiadczenie wylacznie dobra dla partnera.Do tego ta plasma
                      rozkoszy . Czego wiecej trzeba w zyciu?
                      • Gość: claudel droga renko IP: *.*.*.* 28.09.01, 15:11
                        Ale ja jestem kobietą.
                        • Gość: renka Re: droga renko IP: *.sympatico.ca 28.09.01, 16:08
                          A...to przepraszam.Mialam wrazenie, ze to byla wypowiedz chlopa i to
                          dwudziestoparoletniego prostaka, nastawionego na DAWANIE (czadu w lozku?).
                          Bardzo przepraszam.
                        • Gość: Malwina Re: plazma ???? IP: *.abo.wanadoo.fr 28.09.01, 16:13
                          az sie rozmazalam czytajac te wywody o milosci i teraz wygladam jak ektoplazma ! to wszystko przez
                          was !
                          • Gość: renka Re: plazma ???? IP: *.sympatico.ca 28.09.01, 16:54
                            Kto studiowal plasme, wie o czym mowa, cha, cha, cha..
    • Gość: Maur Re: Szybko???? IP: *.chello.pl 25.09.01, 12:01
      No to ja juz nic nie rozumiem... Miesiac to dlugo???
      Jakis czas temu poznalem na imprezie kobiete, poszlismy do lozka nastepnego dnia,
      ale jakos nie przeszkodzilo nam to byc ze soba, i to dosc blisko, przez nastepne
      kilka miesiecy (a to, ze tylko przez kilka, to zupelnie z innych powodow)

      A teraz slysze, ze miesiac to dlugo, hmmm.... :D
      • Gość: Malwina Re: sex i milosc IP: *.abo.wanadoo.fr 25.09.01, 14:21
        nie wiem czy tak dobrze rozgraniczac, wcale nie jestem taka pewna, powyzej widze roznice miedzy
        "rznieciem" a miloscia i zastanawiam sie ....Zdarzylo mi sie miec relacje 24 godzinne po ktorych mam
        sliczne wspomnienia, w ocenie wielu bylo to "rzniecie" a ja wcale nie jestem przekonana ze mozna to
        raz dwa trzy z pogarda w szufladke wpakowac, zdarzylo mi sie automatyczne make love z "miloscia
        mojego zycia" , co bylo beznadziejne, czy to wszystko takie jednoznaczne ? raz na zawsze ?
        kiedys opisze wam moja jedyna noc z saksofonista w beznadziejnym hoteliku w Krakowie...jestem
        przekonana ze oko wam sie zamgli, pysk rozmarzy i powiecie mi : ale to piekne i romantyczne...

        I zupelnie nie zgadzam sie z tym ze z nieznana osoba nie mozna sobie pozwolic na to co ze stalym
        partnerem ! Wprost przeciwnie ! Zreszta dlatego po latach zycia i wspolzycia istaluje sie nuda i
        przyzwyczajenie - kazdy czegos oczekuje od tej drugiej osoby i bron boze zeby ona wyszla poza ramy
        tego co sie o niej sadzi !
        • Gość: Marlenka Re: sex i milosc IP: 195.94.222.* 25.09.01, 15:24
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > nie wiem czy tak dobrze rozgraniczac, wcale nie jestem taka pewna, powyzej widz
          > e roznice miedzy
          > "rznieciem" a miloscia i zastanawiam sie ....Zdarzylo mi sie miec relacje 24 go
          > dzinne po ktorych mam
          > sliczne wspomnienia, w ocenie wielu bylo to "rzniecie" a ja wcale nie jestem pr
          > zekonana ze mozna to
          > raz dwa trzy z pogarda w szufladke wpakowac, zdarzylo mi sie automatyczne make
          > love z "miloscia
          > mojego zycia" , co bylo beznadziejne, czy to wszystko takie jednoznaczne ? raz
          > na zawsze ?
          > kiedys opisze wam moja jedyna noc z saksofonista w beznadziejnym hoteliku w Kra
          > kowie...jestem
          > przekonana ze oko wam sie zamgli, pysk rozmarzy i powiecie mi : ale to piekne i
          > romantyczne...
          >
          > I zupelnie nie zgadzam sie z tym ze z nieznana osoba nie mozna sobie pozwolic n
          > a to co ze stalym
          > partnerem ! Wprost przeciwnie ! Zreszta dlatego po latach zycia i wspolzycia is
          > taluje sie nuda i
          > przyzwyczajenie - kazdy czegos oczekuje od tej drugiej osoby i bron boze zeby o
          > na wyszla poza ramy
          > tego co sie o niej sadzi !

          Byc moze jest to kwestia indywidualna, nasze podejscie do seksu zalezy na pewno
          od wielu czynnikow i dlatego nie mozna generalizowac i szufladkowac naszych
          poczynan. Dla mnie blizsze poznanie partnera wiaze sie z poczuciem
          bezpieczenstwa, po jednym dniu, czy kilku godzinach znajomosci raczej takiego bym
          nie miala, a warunkuje ono to czy odkryje przed nim moja intymnosc. I nie mozna
          utozsamiac wieloletniego bycia z jednym partnerem z nuda i rutyna. To tez sprawa
          indywidualna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja