w sprawie procesu wewnętrznego cz.2

10.10.05, 07:46
Solaris napisała, że :
'totalnie wszystko może stać się nośnikiem emocji' ,
a więc i najbardziej bolesnego stanu emocjonalnego, jakim jest rozpacz.
Wpisujący się do mojego poprzedniego wątku 'o formach rozpaczy',
byli uprzejmi zauważyć, że form tych jest bardzo wiele.
Osobiście wprowadziłabym rozróżnienie na dwie zasadnicze formy (o różnym
pochodzeniu):
- rozpacz, która charakteryzuje się całkowitym paraliżem
podstawowych władz: świadomości i wolności
- rozpacz, w której dojrzałe korzystanie z tych władz jest bardzo utrudnione
przez emocje, lecz możliwe
O pochodzeniu rozpaczy wiemy dość dużo.
Kto jednak wie jak wyglada proces 'wydobywania się' z rozpaczy, czyli
jak wygląda proces odzyskiwania nadziei???
która wedle słów Biasa z Prieny jest najmilsza ludziom???
    • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 19:27
      Kurna,nie nie rozumiem. Czyż ta młodzież taka mądra już jest czy co? Czy to
      może tylko cytat z wykładu?:)
      W takich chwilach rozpacz mnie ogarnia,ale to chyba ewentualnie jest ten drugi
      rodzaj,bo korzystanie z klawiatury jest u mnie utrudnione,ale jak widac
      możliwe...
      • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 19:46
        a więc zwykłe sięgnięcie po key board
        przywraca Ci nadzieję?
    • wichrowe_wzgorza Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 19:41
      Nie wiem, czy wiem dość - w każdym razie,kiedy przed laty stracilam
      poltoraroczne dziecko, ktore bylo okazem zdrowia - ogarnela mnie rozpacz, ktorej
      przypominac sobie nie chce i chyba nie potrafie juz.
      Pamietam koszmar zbierania jego rzeczy, ktore zastaly nas, gdy "po wszystkim"
      wrocilismy do akademika. Pamiętam koszmar nocy i mysli, ktorych nie chcialam do
      siebie dopuscic. Czego szukalam? Kochającej mnie osoby, milczacej, czulej -
      ktora nie zadawalaby pytan o to, jak to sie stalo, ale takiej, ktora pozwolilaby
      mi wyplakac sie lub pomilczec, popatrzec nieobecnym wzrokiem w jeden punkt.
      Liczyla sie ta druga osoba - kochająca - tak "po ludzku", wiecie o co chodzi...
      Zatem tak - rozpacz trzeba przezyc, nie zagluszyc. przezyc pomagają rozumiejący
      ludzie, a nadzieja - zrodzi się sama, jesli masz swiadomość, że nie jesteś
      sam(a) i masz prawo rozpaczac - czegokolwiek ta rozpacz by nie dotyczyla...
      Pamiętam dzień, pierwszy dzien w tym koszmarze, gdy obudzilam się i tak bardzo
      nie moglam doczekac się, kiedy zacznę cieszyc sie tym, co kiedys... Tak sie
      stalo, ha, nawet chyba bardziej potrafie cieszyc sie tym wszystkim, czego
      dawniej i bez tego przezycia pewnie bym sie nie cieszyla...
      • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 20:23
        "nadzieja - zrodzi się sama, jesli masz swiadomość, że nie jesteś
        sam(a) i masz prawo rozpaczac "

        a jeśli człowiek pozostawiony jest sam sobie,
        bez oparcia w kimś bliskim?
        • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 20:46
          Sorki,nie mam nawet śmiałości nawiązywać do wypowiedzi wichrowych wzgórz. Nie
          przeżyłam niczego takiego a wyobrażanie sobie typu "wiem,co czujesz" to tylko
          mdły ochłap rzeczywistości.Miałam parę otarć o rozpacz nad krawędzią swoich
          bliskich,min ciężka choroba syna,ale to nie to samo.
          Uważam jednak,że oparcie w bliskich to jedno;nikt jednak za nas nie przeżyje
          naszych uczuć i odbioru świata; w tym zawsze jesteśmy sami, nawet jesli
          jestesmy kochani i sami kochamy
          Zawsze natomiast mamy prawo rozpaczać,to prawo nabyte przy narodzinach,nasze
          własne i niezbywalne
          • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 20:53
            ktoś napisał:
            "płacz może trwac noc całą, lecz o poranku nadchodzi radosc"
            chciałabym wiedziec dlaczego?
            co w człowieku każe zwrócic sie ku nadziei?
            • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 20:55
              Natura człowieka,choć czasem postępujemy wbrew niej
              • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 20:58
                podobno natura ludzka jest taka dziwna, że człowiek to jedyna istota na ziemi,
                która nie tylko rani innych, lecz również siebie.
                • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:00
                  Więc tym się róznimy od normalnych zwierząt?:)
                  • hsirk Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:02
                    nie. jeszcze caloroczną rują
                    • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:05
                      A Lewa ręka ciemności U.Le Guinn?:)
                      To jest dopiero odmienne spojrzenie na biologię ludzkości i związane z nia
                      uwarunkowania
                  • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:03
                    ponoc jeszcze tym, że możemy podjąc decyzje
                    zawsze
                    • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:06
                      Kwestia ruii wyklucza decyzję.Stąd min forum psychologia:)
                      • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:10
                        hermafrodyta to przyszłosc ludzkosci?
        • wichrowe_wzgorza Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:09
          fleuret napisała:



          a jeśli człowiek pozostawiony jest sam sobie,
          bez oparcia w kimś bliskim?

          Fleur, tak naprawdę jesteśmy zawsze pozostawieni sami sobie, ale jeśli do tego
          jesteśmy osamotnieni - to fakt - trudno o nadzieję.
          Kiedy jednak człowiek jest osamotniony? Jesli jest/czuje się pozostawiony sam
          sobie, bez oparcia, to znak, ze ktos, kto wydawal sie bliski - takim ie był.
          Czasem takie pozostanie samemu z problemem jest spowodowane głębokim
          "uprzedzeniem" ( w sensie braku zaufania) przed ludzmi. Jestem w stanie taki lęk
          zrozumieć. Wiem też - z doświadczenia, że czasem, moze nawet najcześciej, w
          takich chwilach pomoc może ktos podarowany nam przez los przypadkiem. Tak mnie
          nauczylo doswiadczenie, dlatego mysle, ze jestem zyciowa szczesciarą, pomimo
          wszystkiego...

          PS. Twardowski o rozpaczy pisze natomiast tak:

          Oda do rozpaczy

          Twardowski Jan


          Biedna rozpaczy

          uczciwy potworze

          strasznie ci tu dokuczają

          moraliści podstawiają nogę

          asceci kopią

          lekarze przepisują proszki zebyś sobie poszła

          nazywają cię grzechem

          a przecież bez ciebie

          byłbym stale uśmiechnięty jak prosię w deszcz

          wpadałbym w cielęcy zachwyt

          nieludzki

          okropny jak sztuka bez człowieka

          niedorosły przed śmiercią

          sam obok siebie

          • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:14
            a więc rozpacz może służyc człowiekowi
            rozwijac jego psychikę?
            • hsirk Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:17
              moze. ale nie jest to przyjemna metoda

              i ryzykowna w dodatku
              • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:19
                gorzki lek najlepiej leczy
                tak spiewają
                • hsirk Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:19
                  ale moze zabic
                  • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:24
                    kiedys wszak trzeba umrzec
                    • hsirk Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:27
                      ale lepiej nie w rozpaczy, zakladajac teorie reinkarnacji...
                      • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:37
                        nie wierzę w reinkarnację,
                        ale tak czy owak trzeba wytrzec nos
            • alaaa6 Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:18
              fleuret napisała:

              > a więc rozpacz może służyc człowiekowi
              > rozwijac jego psychikę?

              chyba w kierunku depresji..
              • wichrowe_wzgorza Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:30
                Alu, jesli komus jest dana TYLKO rozpacz, a takie przypadki sie zdarzają (
                rzadko na szczescie), to w kierunku depresji.
                Kiedys sluchalam ciekawej rozmowy z jakims profesorem filozofii, ktory ladnie
                powiedzial, ze czlowiek boi sie doswiadczac - a doswiadczenie ( nie tylko
                dobrego) jest potrzebne wlasnie po to, zeby sie rozwinąć. Rozpacz jest wpisana
                nieodlacznie w nasze zycie, bosmy smiertelni - chocby dlatego.
                Tak na marginesie - zycze nam wszystkim wiecej radosci jednak:))
                • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:40
                  zycze nam wszystkim wiecej radosci jednak:))
                  a Tobie, abys zawsze rozsnuwała optymizm i radosc
                  • wichrowe_wzgorza Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:51
                    dziekuje
                    to ladne zyczenia, najladniejsze, jakie zdarzylo mi sie w zyciu przeczytac (bo
                    tu sie nie da slyszec)
            • stary_babsztyl Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:19
              Hermafrodyta jest całością,jednością i zrozumieniem różnic płci czyli dwa w
              jednym, wash and go:) Dopiero w społeczeństwie hermaforodycznym mozliwe jest
              równouprawnienie:)
            • wichrowe_wzgorza Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:21
              Na pewno i wyglada na to, ze jest potrzebna.
              Przeciez wszystko jest "po cos"
              • fleuret Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:23
                w_w dziękuję za wiersz
                bardzo cenię Jego poezję
                • wichrowe_wzgorza Re: w sprawie procesu wewnętrznego cz.2 10.10.05, 21:30
                  Nie ma za co. Tez od dawna lubie wracac do Tej poezji, zwlaszcza w cieższych
                  chwilach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja