m_zielona
13.10.05, 12:47
Synuś Mamusi, który ma żonę i swoje mieszkanie (notabene dzięki Mamusi!),
postanowił zmienić pracę na lżejszą i lepiej płatną (i bardzo dobrze !), a w
dodatku podobno miał mieć także samochód służbowy.
Jak się okazało samochodu służbowego nie dostał i pewnie nigdy pracodawca mu
go nie obiecywał. Jednak do wykonywania obowiązków służbowych potrzebny był
mu samochód, więc wziął samochód siostry (wcześniej jej o tym nie
informując).
Siostra jak to siostra, któryś już raz została przez niego zrobiona w konia,
złościła się na bezczelność braciszka, ale nie miała sumienia powiedzieć
mu "nie!".
Powiedziała jednak, że brat może jeździć jej samochodem do pracy tylko przez
pierwszy miesiąc, a później ma sobie załatwić swój, skoro zdecydował się na
pracę gdzie potrzebny jest samochód - nie mając własnego i nie pytając
wcześniej siostry czy mu pożyczy swój.
Teraz Mamusia stwierdziała, że kupi Synusiowi samochód (z ciężko zarobionych
oszczędności!!!), bo jak on będzie pracował bez samochodu ? Na to siostra
powiedziała, że Mamusia zrobi co ze chce, bo to jej syn i jej pieniądze, ale
że robi sobie i synusiowi krzywde postępując w ten sposób.
Na to Mamusia zaproponowała, że może by ta siostrunia wzięła kredyt dla
Braciszka na ten samochodzik… Na co siostrunia odpowiedziała, ze ona ma 1
pensję, a brat ze swoją zoną mają 2 pensje (nie mają dzieći!) i niech sami
sobie biorą ten kredyt !
Czy wg Was podawanie dzieciom na tacy wszystkiego czego im potrzeba, albo co
sobie wymyślą, jest dobre ?
Czy dorosły synuś, który ma zonę i swój dom, nie powinien martwić się sam o
swoje życie ?
Czy jest w porządku, aby zmieniał pracę i z góry zakładał, ze weźmie samochód
siostry nic jej o tym wcześniej nie mówiąc ?
Czy wg Was Mamusia nie robi przypadkiem krzywdy i sobie i Synusiowi ciągle go
wspierając finansowo ?
Siostra
(wcale nie zazdrosna o pieniądze, bo od małego nauczyła się sama pracować na
swoje "zachcianki"!!!!)