Rozstanie - nowy świat - jak sobie radziliście?

18.10.05, 15:09
Pytanie do osób, które po latach życia z jedną osobą rozstali się/odeszli i
teraz żyją z kimś innym. Chodzi mi o rzeczy w rodzaju: nowa osoba - zupełnie
(?) inny świat niż ten, do którego się przez wiele lat przyzwyczailiście.
Zmiana chociażby tak podstawowych spraw jak posiłki (bo ONA/ON inaczej
gotuje, co innego lubi niż nasz dotychczasowy partner), zmiana codziennych
rytuałów, reakcja na nasze przyzwyczajenia (do których nasz "stary" partner
zdążył się przez lata przywyknąć) inni, nowi znajomi (i stosunek
tych "starych" do nas po rozstaniu).
Czy trudno było się przestawić na to "nowe" (życie, osobę)? Z czym mieliście
najwięcej problemów?
    • arletta.wagner Re: Rozstanie - nowy świat - jak sobie radziliści 18.10.05, 15:27
      nie miałam takich problemów. dla mnie ten nowy związek był jak darowane mi
      zycie. w poprzednim sie dusiłam. poznawaliśmy sie razem,mamy juz swoje ,nie
      wzorowane na porzednich związkach,rytuały i zwyczaje,mój mąz zna mnie jak nikt
      na świecie.nie zmieniłam kręgu znajomych- poszerzyłam go o znajomych męza,bo z
      moich starych znajomych nikt nie zerwał kontaktów z powodu zmiany mojego
      partnera.wspólnie gotowalismy,wspólnie uzgadnialismy najmniejsze szczegóły
      dotyczące mieszkania,ubrań itd,godzinami rozmwialismy. było to trudne -tym
      bardziej ze z długiego,trudnego związku uciekłam w wielką miłość i szybką
      decyzje o slubie.teraz znamy się doskonale i porozumiewany bez słów;)
      • cze67 Re: Rozstanie - nowy świat - jak sobie radziliści 19.10.05, 10:27
        teraz znamy się doskonale i porozumiewany bez słów;)

        Serdeczne gratulacje:-)
    • alfika Re: Rozstanie - nowy świat - jak sobie radziliści 19.10.05, 11:09
      wręcz doskonale :)
      nowy świat okazał się piękny, nieskomplikowany, pełen przyjaźni i szczerości -
      i dobrej woli;
      pełen zdumienia, jak zaczynałam tłumaczyć, z jakiego powodu na czymś mi zależy,
      pełen zrozumienia,
      pełen obecności drugiego człowieka, nawet jak go nie było,
      spokoju i niesamowitego uczucia swojskości

      stary świat to tragedia, cieżkie chmury, pretensje i niemal strach przed moimi
      przyzwyczajeniami i filozofią życia - odeszło po 4ch latach szarpaniny i
      uporczywego poczucia obcości - i nawet nie spotykam :)
      - a ja tyle robiłam, żeby trwało - człowiek sam sobie czasem świństwo funduje ;)
      • cze67 Re: Rozstanie - nowy świat - jak sobie radziliści 24.10.05, 11:59
        A nie łapaliście się na tym, że np. mówiliście o jakimś filmie, zakładając, że
        ta druga osoba go oglądała (bo oglądał go Wasz dotychczasowy partner)?
        • arletta.wagner Re: Rozstanie - nowy świat - jak sobie radziliści 24.10.05, 13:02
          nie.i nie myliłam upodobań,smaków,czegokolwiek.byłam i jestem bardzo
          zakochana.a tamto jakby nigdy nie istniało.
Pełna wersja