Gość: cisza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 22:49 chciałabym pogadać z dziezynami, które miały albo mają romans z żonatym facetem. Musze dowiedziec się kilku rzeczy na temat takiego związku, konsekwencji i układów. Help Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Marta Re: romans z żonatym IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 25.09.02, 00:06 Gość portalu: cisza napisał(a): > chciałabym pogadać z dziezynami, które miały albo mają romans z żonatym > facetem. Musze dowiedziec się kilku rzeczy na temat takiego związku, > konsekwencji i układów. > Help Ja mam romans z żonatym. Inna rzecz, że ze mną. Czy to też Cię interesuje? M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 25.09.02, 03:22 I co zorganizujecie grupe wsparcia? "Ojej on sie chyba nie rozwiedzie!" "Nic nie szkodzi, Ty i tak jestes miloscia jego zycia" "Oh, dziekuje, to wlasnie chcialam uslyszec." I inne pierdu , pierdu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bini Re: romans z żonatym IP: *.netvigator.com 25.09.02, 09:59 Kiedys moja przyjaciolka-mezatka miala romans z zonatym. Trwalo to ze dwa lata, planowali wspolna przyszlosc. Ona wniosla pozew rozwodowy do sadu, po czym okazalo sie, ze zona delikwenta jest w ciazy i on, niestety, nie moze jej w tej sytuacji opuscic. Coz, zostala na lodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: romans z żonatym w oczach A27 IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 25.09.02, 10:17 A27 napisał(a): > I co zorganizujecie grupe wsparcia? > "Ojej on sie chyba nie rozwiedzie!" Chyba nie - tyle razy dawałam okazję. Zresztą, w dzisiejszych czasach, może zmieni orientację... albo_co... M PS. Co miałaś na myśli, cytuję: "pierdu, pierdu"? PS.PS. Kogo proponujesz wspierać, jego czy mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kim Re: romans z żonatym IP: 213.77.91.* 25.09.02, 10:30 Gość portalu: A27 napisał(a): > I co zorganizujecie grupe wsparcia? > "Ojej on sie chyba nie rozwiedzie!" > "Nic nie szkodzi, Ty i tak jestes miloscia jego zycia" > "Oh, dziekuje, to wlasnie chcialam uslyszec." > I inne pierdu , pierdu... Wybacz, ale Twoje podejście jest niesprawiedliwe. W życiu różnie bywa, poznałam mojego mężczyznę w trakcie mojego rozwodu (tzn. jeszcze przed złożeniem pozwu, ale po faktycznym rozstaniu). Gdyby mi nie zaufał, że naprawdę się rozwiodę, nie bylibyśmy teraz razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta z żonatym IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 25.09.02, 11:51 Gość portalu: Kim napisał(a): > Gość portalu: A27 napisał(a): > > > I co zorganizujecie grupe wsparcia? > > Wybacz, ale Twoje podejście jest niesprawiedliwe. W życiu różnie bywa, poznałam > mojego mężczyznę [...] Szanowne Panie! Odwołuję, co napisałam. Najwyraźniej temat poważny, każdy przykład się liczy. To ja odchodzę z tego grona: nigdy się nie rozwodziłam... Aaa, zaraz... bo bym zapomniała: raz się rozwiodłam. To chyba za mało na doświadczenie? Ukłony M PS. Zaznaczam: dalej kpię. Ten model tak już ma... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Bomba ! IP: 217.153.50.* 26.09.02, 11:45 Gość portalu: Marta napisał(a): > grona: nigdy się nie rozwodziłam... Aaa, zaraz... bo bym zapomniała: raz się > rozwiodłam. To chyba za mało na doświadczenie? To przepraszam, nie pamiętasz czy się rozwodziłaś ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: Bomba ! IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 26.09.02, 21:11 Terry, zlituj się, czytaj PS. M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: OK, lituję się. IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 26.09.02, 23:22 Jeśli już jesteś tak miły i piszesz OK, to spełniaj prośby dokładnie: czynność zakończ, a nie zawieszaj w nieokreśloną wieczność i czytaj PS. ;-) Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: OK, lituję się. IP: 217.153.50.* 27.09.02, 12:42 OK byłem miły i zlitowałem się. Teraz w porządku ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 27.09.02, 04:54 Kim, W TRAKCIE rozwodu jestem w stanie zrozumiec, ale romansu z zonatym, gdy jeszcze nie bylo mowy o rozwodzie nie mam zamiaru pochwalac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kim Re: romans z żonatym IP: 213.77.91.* 27.09.02, 09:03 Gość portalu: A27 napisał(a): > Kim, W TRAKCIE rozwodu jestem w stanie zrozumiec, ale romansu z zonatym, gdy > jeszcze nie bylo mowy o rozwodzie nie mam zamiaru pochwalac. To nie jest kwestia pochwalania, rozumienia. Moje doświadczenia nauczyły mnie, że są różne sytuacje, czasem tę miłość spotykamy w najbardziej niesprzyjającym momencie. POznałam mojego ukochanego niedługo po wyprowadzeniu się od męża, potem złożyłam papiery, w międzyczasie mąż chciał naszego pojednania... Co powinnam zrobić? Kogo opuścić? Wiem, co czułam i posłuchałam serca. Jestem szczęśliwa, nie żałuję, ale zdaję sobie sprawę, że z boku ta sprawa mogła wyglądać dwuznacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: romans z żonatym IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 20:12 He he utwierdzą się w jedynie słusznej decyzji i poliżą nawzajem swoje ranki. I sa tego warte. He he. Tak, tak, świat Melby jest czarno - biały. He he. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: romans z żonatym IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 10:10 Gość portalu: cisza napisał(a): > chciałabym pogadać z dziezynami, które miały albo mają romans z żonatym > facetem. Musze dowiedziec się kilku rzeczy na temat takiego związku, > konsekwencji i układów. > Help Ja tez romansuje z zonatym, o jakie konwencje i uklady ci chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: romans z żonatym IP: 217.153.50.* 27.09.02, 14:47 Gość portalu: Nell napisał(a): > Gość portalu: cisza napisał(a): > > > chciałabym pogadać z dziezynami, które miały albo mają > romans z żonatym > > facetem. Musze dowiedziec się kilku rzeczy na temat > takiego związku, > > konsekwencji i układów. > > Help > > Ja tez romansuje z zonatym, o jakie konwencje i uklady ci > chodzi? Z jednym tylko ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: romans z żonatym IP: 62.233.201.* 25.09.02, 12:03 Dwa razy romansowałam z żonatymi - skończyło się potwornie, koszmarnie i obrzydliwie. Teraz mieszkam, żyję i jestem już dwa lata z facetem, który nadal jest formalnie żonaty. Jestem ogromnie szczęśliwa, mogę mu ufać, kocham go nad życie i właśnie zaczynamy kampanię rozwodową. Jednym słowem nie ma reguły. Trzeba trafić na swoją drugą połowę. Aha, nie mam jakiejś skłonności do żonatych, bynajmniej. ROmansowałam także z nieżonatymi i zupełnie wolnymi. Też się kończyło bardzo różnie. Takie jest życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paulina Re: romans z żonatym IP: *.pwn.com.pl 25.09.02, 14:12 Gość portalu: cisza napisał(a): > chciałabym pogadać z dziezynami, które miały albo mają romans z żonatym > facetem. Ja żyję w trójkącie. Co chcesz wiedzieć? Paulina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: truskawka Re: romans z żonatym IP: *.waw.cdp.pl 25.09.02, 16:46 Trzy lata mojego zycia. Co chcialabys wiedziec? Ja wiem jedno - nigdy wiecej, choc byl czas, kiedy bylo wspaniale. Wolalabym z Toba rozmawiac nie na forum, ale jesli chcesz... Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vvvvv Re: romans z żonatym IP: 10.96.1.* 26.09.02, 10:44 .chciały byscie by Wasz facet mial romans ??? To kto daje Wam prawo zabierac innej kobiecie Jej faceta ?? Jesteś , Wy które romansujecie , obrzydliwe i nie warte nawet chwili zainteresowania......... :-((((( Odpowiedz Link Zgłoś
eva07 Re: romans z żonatym 06.10.02, 02:11 Gość portalu: vvvvv napisał(a): > .chciały byscie by Wasz facet mial romans ??? To kto daje Wam prawo zabierac > innej kobiecie Jej faceta ?? Jesteś , Wy które romansujecie , obrzydliwe i > nie warte nawet chwili zainteresowania......... :-((((( Jak zwykle przy takim temacie - masa bigoterii. Nikt nikomu nie zabiera faceta. Facet to nie torebka. Najwyżej sam odchodzi.A poza tym z zyciowych doswiadczeń i obserwacji: bardzo trudno jest "rozwieść" w miare zgrane malżenstwo, nawet jak facet przez chwile wpadnie w cielecy zachwyt i zejdzie z prostej drogi. To nie "ta trzecia" rozwala parę. Para sama sie rozwala w wielkiem stopniu. A poza tym nie ma zadnych recept. Wszystko zalezy od charakteru kobiety i od charakteru jej faceta, od sytuacji rodzinnej, od ciężaru zobowiązań. Od tego jak wyglada jego małżeństwo itd Niemniej sa pewne prawidłowości "statystyczne": to się rzadko udaje. Serio!Jesli więc chodzi o poważne zyciowe decyzje - radze nie liczyc na zbyt wiele. Co innego, jesli chodzi o romans. To juz kwestia własnego systemu wartości i rachunku strat i zysków. Wsród strat nieśmiało proponowałabym jednak uwzglednić "te drugą", a juz w szczególnosci dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: romans z żonatym IP: 217.153.50.* 26.09.02, 11:42 Żonaty facet ma żonę, rodzinę, wspólny z nimi dom rodzinny i ma również - jak w omawianym przypadku - kochankę. Dom, rodzina to coś stałego, o jakiejś dla niego wartości a kochanka dzisiaj jest ta jutro inna. Są tacy faceci. Mnie zawsze ciekawi co by powiedzieli jakby się dowiedzieli, że ich żona ma kochanka. Tak więc rola kochanki jest bardzo jasna i nie będę jej precyzyjnie określał bo garb jaki jest każdy widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
aholzman Re: romans z żonatym 26.09.02, 11:58 Gość portalu: Terry napisał(a): Dom, rodzina to coś stałego, o jakiejś dla > niego wartości a kochanka dzisiaj jest ta jutro inna. Są tacy faceci. Zgoda, są. Ale są też tacy, którzy atmosferę prawdziwie rodzinną mogą znaleźć wyłącznie poza swoją własną rodziną. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: romans z żonatym IP: 217.153.50.* 26.09.02, 12:04 aholzman napisała: > Gość portalu: Terry napisał(a): > > > Dom, rodzina to coś stałego, o jakiejś dla > > niego wartości a kochanka dzisiaj jest ta jutro inna. Są tacy faceci. > Zgoda, są. Ale są też tacy, którzy atmosferę prawdziwie rodzinną mogą znaleźć > wyłącznie poza swoją własną rodziną. > A. Bardzo serdecznie im współczuję. Jest to przykre doświadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrota1 Re: romans z żonatym 26.09.02, 21:32 W moim przypadku trudno mowic o "romansie". To zwiazek, ktory ma 6 lat. Mieszkamy razem i nie potrafimy sobie wyobrazic zycia bez siebie. Tamto malzenstwo bylo bledem, my jestesmy razem dluzej, niz trwalo ich malzenstwo zanim sie poznalismy. Nie rozwodza sie z przyczyn formalnych, a ja tego nie wymagam. Nie mam jednak obaw, ze do niej wroci czy znajdzie sobie inna, bo skoro zostawil jedna, to mnie tez zostawi. Po prostu wiem, ze mnie nie zawiedzie. Przez cale 6 lat nie dal mi najmniejszych powodow do obaw. Na poczatku bylo to bardzo trudne, w ogole nie dopuszczalam mysli, ze ta znajomosc moze wyjsc poza kolezenstwo. ale widocznie tak nam bylo pisane. On nie zostawil swojej zony dla mnie, kiedy sie poznalismy, malzenstwo bylo w stanie rozkladu. Nie wiem, jak jest z twoim romansem, czy zanosi sie na cos dluzszego, czy to tylko przygoda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: romans z żonatym IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 21:44 A gdybyś wyszła za niego za mąż. I ona/kochanka Twojego męża/ napisałaby taki post. Co byś jej odpowiedziała? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 27.09.02, 04:59 Ja bym nie zniosla mysli, ze w swietle prawa moj kochanek przypisany jest zonie i rodzinie. Nie znioslabym mysli, ze komus powiedzial "Tak" i to "Tak" bylo klamstwem i ja bralam w tym udzial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: romans z żonatym IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 09:00 W ogóle nie wyobrażam, jak można zagiąć parol na faceta, który już coś komuś obiecał. I jak tu takiego potem szanować? Nie mowiąc już o szacunku wobec siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kim Re: romans z żonatym IP: 213.77.91.* 27.09.02, 09:07 Gość portalu: A27 napisał(a): > Ja bym nie zniosla mysli, ze w swietle prawa moj kochanek przypisany jest zonie > > i rodzinie. Nie znioslabym mysli, ze komus powiedzial "Tak" i to "Tak" bylo > klamstwem i ja bralam w tym udzial. > Jesteś mężatką i Ci się udało? Jeśli tak, to naprawdę szczerze Ci gratuluję i życzę szczęścia. Ale czasm w życiu układa się inaczej i pytanie, czy zniosłabyś tę myśl, gdybyś go kochała? W takich chwilach najważniejsze jest bycie razem, nawt, jeśli warunki nie są idealne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: romans z żonatym IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 10:30 Gość portalu: Kim napisał(a): > Gość portalu: A27 napisał(a): > > > Ja bym nie zniosla mysli, ze w swietle prawa moj kochanek przypisany jest > zonie > > > > i rodzinie. Nie znioslabym mysli, ze komus powiedzial "Tak" i to "Tak" by > lo > > klamstwem i ja bralam w tym udzial. > > > Jesteś mężatką i Ci się udało? Jeśli tak, to naprawdę szczerze Ci gratuluję i > życzę szczęścia. Ale czasm w życiu układa się inaczej i pytanie, czy zniosłabyś > > tę myśl, gdybyś go kochała? W takich chwilach najważniejsze jest bycie razem, > nawt, jeśli warunki nie są idealne. Taki to ma dobrze. Jedna zamuje się dziećmi i domem, druga potrzebna jest by uwierzyć w siebie - mężczyznę. Ciekawi mnie zagadnienie, dlaczego kobiety wzajemnie się niszczą./krzywdzą/ W przypaku romansów, gdzie jest odwrotnie, żaden facet nie będzie czekał latami, aż jego kochanka odejdzie od męża. Zadowoli się i spada. Albo rozwodzi ich natychmiast. Zresztą większość mężatek nie potrafi na dłuższą metę ukrywać romansu. Są za bardzo uczuciowe, za bardzo pragną miłości, by, kiedy ją spotkają udawać, że to nic nie znaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: romans z żonatym IP: 212.160.228.* 27.09.02, 11:36 Gość portalu: kol5 napisał(a): > Gość portalu: Kim napisał(a): > > > Gość portalu: A27 napisał(a): > > > > > Ja bym nie zniosla mysli, ze w swietle prawa moj kochanek przypisany > jest > > zonie > > > > > > i rodzinie. Nie znioslabym mysli, ze komus powiedzial "Tak" i to "Ta > k" by > > lo > > > klamstwem i ja bralam w tym udzial. > > > > > Jesteś mężatką i Ci się udało? Jeśli tak, to naprawdę szczerze Ci gratuluj > ę > i > > życzę szczęścia. Ale czasm w życiu układa się inaczej i pytanie, czy > zniosłabyś > > > > tę myśl, gdybyś go kochała? W takich chwilach najważniejsze jest bycie > razem, > > nawt, jeśli warunki nie są idealne. > > Taki to ma dobrze. Jedna zamuje się dziećmi i domem, druga potrzebna jest by > uwierzyć w siebie - mężczyznę. > Ciekawi mnie zagadnienie, dlaczego kobiety wzajemnie się niszczą./krzywdzą/ > W przypaku romansów, gdzie jest odwrotnie, żaden facet nie będzie czekał > latami, aż jego kochanka odejdzie od męża. Zadowoli się i spada. Albo rozwodzi > ich natychmiast. > Zresztą większość mężatek nie potrafi na dłuższą metę ukrywać romansu. Są za > bardzo uczuciowe, za bardzo pragną miłości, by, kiedy ją spotkają udawać, że > to nic nie znaczy. to widocznie nie znasz kobiet! Odpowiedz Link Zgłoś
aholzman Re: romans z żonatym 27.09.02, 12:08 Gość portalu: kate napisał(a): > Gość portalu: kol5 napisał(a): > > > Gość portalu: Kim napisał(a): > > > > > Gość portalu: A27 napisał(a): > > > > > > > Ja bym nie zniosla mysli, ze w swietle prawa moj kochanek przypi > sany > > jest > > > zonie > > > > > > > > i rodzinie. Nie znioslabym mysli, ze komus powiedzial "Tak" i t > o "Ta > > k" by > > > lo > > > > klamstwem i ja bralam w tym udzial. > > > > > > > Jesteś mężatką i Ci się udało? Jeśli tak, to naprawdę szczerze Ci gra > tuluj > > ę > > i > > > życzę szczęścia. Ale czasm w życiu układa się inaczej i pytanie, czy > > zniosłabyś > > > > > > tę myśl, gdybyś go kochała? W takich chwilach najważniejsze jest byci > e > > razem, > > > nawt, jeśli warunki nie są idealne. > > > > Taki to ma dobrze. Jedna zamuje się dziećmi i domem, druga potrzebna jest > by > > uwierzyć w siebie - mężczyznę. > > Ciekawi mnie zagadnienie, dlaczego kobiety wzajemnie się niszczą./krzywdzą > / > > W przypaku romansów, gdzie jest odwrotnie, żaden facet nie będzie czekał > > latami, aż jego kochanka odejdzie od męża. Zadowoli się i spada. Albo > rozwodzi > > ich natychmiast. > > Zresztą większość mężatek nie potrafi na dłuższą metę ukrywać romansu. Są > za > > bardzo uczuciowe, za bardzo pragną miłości, by, kiedy ją spotkają udawać, > że > > to nic nie znaczy. > > to widocznie nie znasz kobiet! Ani mężczyzn! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: romans z żonatym - aholzman IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 12:33 aholzman napisała: > > > > to widocznie nie znasz kobiet! > Ani mężczyzn! RZeczywiście. Nie znam takich mężczyzn i takich kobiet. Z każdej reguły są wyjątki. Znam kobiety, których pasją życia jest seks z obcymi, ale nie o takich pisałam. Czytałam też o mężczyznach, którzy dają się zwodzić kobietom, wierząc, że te porzucą mężów i cierpliwie, uwikłani w związek bez przyszłości, usychając z miłości - czekają. Choć z drugiej strony, oni kochają "wolność" i ten układ może im nie wadzić./wersja bez usychania/ Pod warunkiem, że mają gosposię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Polecam książkę IP: 212.14.38.* 27.09.02, 09:31 Jakiś czas temu na półce znalazłam książkę "Kochanka, uwarunkowania ...." - nie pamiętam dokładnie autora i tytułu ale treść dokładnie zapadła mi w pamięć. Podam Ci kilka płynących z niej wniosków, które na mnie zrobiły największe wrażenie: -kochanka to nie "bidula" ale najczęściej kobieta lepiej wykształcona i bardziej niezależna od jej koleżanek -małżeństwo faceta zawsze znajduje się w fazie rozkładu (gdyby było inaczej nie szukałby innej), ale tylko 10% facetów decyduje się na odjście od żony - banał do kwadratu!!! -jeśli nie zrobi tego w ciągu pierwszych trzech miesięcy nie zrobi tego nigdy -taki związek bardzo szybko przekształca się fazę "stagancji", mijają miesiące, a nawet lata, a ty spędzasz samotnie kolejne sylwestry i święta -koszta tego związku płacisz prawie zawsze ty - to ty czekasz w gotowości na jego znak, to ty się naginasz, to ty nawet nie masz z kim pogadać. Sama przeżywałam coś podobnego - i mogę ci powiedzieć że jeśli facet nie zdecyduje się szybko na jasne określenie sytuacji - uciekaj gdzie pieprz rośnie, bo taki romans może cię zniszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekskoch Re: Polecam książkę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 11:05 Gość portalu: Olga napisał(a): > Jakiś czas temu na półce znalazłam książkę "Kochanka, uwarunkowania ...." - nie > > pamiętam dokładnie autora i tytułu ja tez mam bardzo dobrą ksiazke na ten temat: "Kochanka - motywy i konsekwencje" jakiejs niemieckiej pani psycholog (moze to o ta sama ksiązke chodzilo). moge dac, pozyczyc, jesli chce ktos z W-wy. > -kochanka to nie "bidula" ale najczęściej kobieta lepiej wykształcona i > bardziej niezależna od jej koleżanek moze własnie dlatego mysli sobie "jestem fantastyczna i chyba moge miec kazdego faceta na jakiego bede miala kaprys, chocby i zonatego, i udowodnie sobie, ze bedzie za mna latal jak pies z wywieszonym ozorem, a jego zona pewnie nie dorasta mi do piet" [inna sprawa dlaczego kobiety to sobie robia? - mysle: uwarunkowania kulturowe] CISZA, pomysl jak sie bedziesz czula jesli romans sie skończy - on zostanie z żoną a ty dalej sama (najbardziej prawdopodobna statystycznie wersja) i zastanów sie czy nie szkoda tego czasu? Odpowiedz Link Zgłoś
olga03 Re: Polecam książkę 27.09.02, 12:13 To była właśnie ta książka. To doskonałe studium wszystkich faz takiego związku. Jednocześnie, jak się czyta, to nagle to co wydaje nam się takie jedyne i niepowtarzalne okazuje się do całkowicie banalne, trywialne i powtarzalne w wielu związkach. Odpowiedz Link Zgłoś
duszek_ Re: Polecam książkę 27.09.02, 12:30 Gość portalu: Ekskoch napisał(a): > > ja tez mam bardzo dobrą ksiazke na ten temat: "Kochanka - motywy i > konsekwencje" jakiejs niemieckiej pani psycholog (moze to o ta sama ksiązke > chodzilo). moge dac, pozyczyc, jesli chce ktos z W-wy. Chetnie wypozycze. Moze czegos sie naucze:) Jestem z Wawy. D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: Polecam książkę IP: 217.153.50.* 27.09.02, 15:38 Gość portalu: Olga napisał(a): > Jakiś czas temu na półce znalazłam książkę "Kochanka, uwarunkowania ...." - nie > > pamiętam dokładnie autora i tytułu ale treść dokładnie zapadła mi w pamięć. > Podam Ci kilka płynących z niej wniosków, które na mnie zrobiły największe > wrażenie: > -kochanka to nie "bidula" ale najczęściej kobieta lepiej wykształcona i > bardziej niezależna od jej koleżanek > -małżeństwo faceta zawsze znajduje się w fazie rozkładu (gdyby było inaczej nie > > szukałby innej), ale tylko 10% facetów decyduje się na odjście od żony - banał > do kwadratu!!! > -jeśli nie zrobi tego w ciągu pierwszych trzech miesięcy nie zrobi tego nigdy > -taki związek bardzo szybko przekształca się fazę "stagancji", mijają miesiące, > > a nawet lata, a ty spędzasz samotnie kolejne sylwestry i święta > -koszta tego związku płacisz prawie zawsze ty - to ty czekasz w gotowości na > jego znak, to ty się naginasz, to ty nawet nie masz z kim pogadać. > > Sama przeżywałam coś podobnego - i mogę ci powiedzieć że jeśli facet nie > zdecyduje się szybko na jasne określenie sytuacji - uciekaj gdzie pieprz > rośnie, bo taki romans może cię zniszczyć. Jest to bardzo konstruktywna wypowiedź. Jednak dalej będą żonaci i kochanki czyli nie uczymy się ani na cudzych ani też na własnych błędach. Na czym to polega ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kochanka Re: romans z żonatym IP: *.ipartners.pl / 157.25.126.* 27.09.02, 12:24 mam na koncie dwa romansy z żonatymi facetami byłam wtedy bardzo młoda i może głupia... ale z drugiej strony nie wydaje mi się, żebym zapłaciła za nie jakąś specjalną cenę pierwszy facet - typowy babiarz, nie mam pojęcia czy żona wiedziała, że notorycznie ją zdradzał i to nie tylko ze mną; układ mniędzy nami był raczej bez zobowiązań - sam sex drugi facet - kiedy się poznaliśmy był w trakcie rozstawania się z żoną (ożenił się z powodu dziecka). Mieszkali oddzielnie, żona też miała kogoś. Po kilku miesiącach doszłam do wniosku, że facet jest strasznym palantem i odeszłam. Raczej nie wrócił do żony, bo podobno próbował potem podrywać siostrę mojej koleżanki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyforumer Re: romans z żonatym IP: 213.231.15.* 27.09.02, 13:51 Ot i samo życie. Jak nie wielu tu na forum potrafi wprost opisać swoje doświadczenia, a nie tylko modralować sie " a gdyby to, a gdyby tamto" Odpowiedz Link Zgłoś
proo romans z żonatym-antyforumer 27.09.02, 14:27 Gość portalu: antyforumer napisał(a): > Ot i samo życie. Jak nie wielu tu na forum potrafi wprost opisać swoje > doświadczenia, a nie tylko modralować sie " a gdyby to, a gdyby tamto" Taaaaaaaaa ... Oj , antyforumer! Zaświeć przykładem! Opisz swoje doświadczenia , na milę czuć że je masz! :-)) pozdrawiam z zachętą proo Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: romans z żonatym 27.09.02, 23:02 Mniej więcej rok temu, na forum "Kobieta" bodajże, była dyskusja (zapoczątkowana artykułem "Gazecie" papierowej) pt. "Czy byłaś zdradzaną żoną lub kochanką?". Do grudnia było coś około 700 (!) postów. Naprawdę, wszystko, ale to wszystko moim zdaniem zostało tam powiedziane. Odpowiedz Link Zgłoś
zlakobieta Re: romans z żonatym 27.09.02, 23:09 To bylo forum "wysokie obcasy". Wątek byl ciekawy ale trzeba bylo miec baaardzo duzo czasu zeby go przeczytac i duzo cierpliwosci czekajac az sie rozwinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cisza Re: romans z żonatym IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 21:35 BARDZO DZIĘKUJĘ ZA INFORMACJE O KSIĄŻCE nie pisałam, że to ja mam zostać kochanką. to trochę inaczej, sytuacja dośc skomplikowana. Mam dwie bardzo bliskie przyjaciółki - obie z zonatymi facetami, jedna z nich nie pierwszy już raz. Syndrom kochanki? Kretynka? Byc może - ale przyjaciółka od 20 lat. Faceta mojej drugiej przyjaciółki poznałam niedawno. do tej pory pełna konspira - spotkania za miastem itd.. No i przeżyłam szok -bo koleś nie jest raczej chujkiem debilem jak sądziłąm do tej pory o facetach zdradzających żony. A moja przyjaciółka na prawdę nie jest głupią nieczułą pindą - jak do tej pory sądziłam o kochankach. Chyba się zakochali albo coś. I to mi dało bardzo poważnie do myślenia. BARdzo powaznie. choć serce mi się kraje i krwawi, bo sama byłam kiedyś zdradzoną żoną i wszystkich zdradzających z miejsca chciałabym ukamienować - myslę sobie, że może jest tez druga strona medalu. Przestałam jej mówić że jest idiotką - i zaczynam współczuć. Koleś uwikłany w jakieś rodzinne majątki i inne pierdoły. Żona chce miec dziecko. Może już ma? Chciałabym napisać tekst na ten mniej więcej temat (przy okazji jestem dziennikarką). I dlatego szukam dziewczyn, które może zechcą opowiedzieć mi swoje historie - może być zupełnie anonimowo. Interesują mnie wszystkie historie - i te dobrze się kończące (co to znaczy) - i te źle się kończące. Jeśli ktoś się krępuje - możemy porozmawiać emailowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: romans z żonatym-cisza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 22:15 Gość portalu: cisza napisał(a): > BARDZO DZIĘKUJĘ ZA INFORMACJE O KSIĄŻCE > nie pisałam, że to ja mam zostać kochanką. to trochę inaczej, sytuacja dośc > skomplikowana. Mam dwie bardzo bliskie przyjaciółki - obie z zonatymi facetami, > > jedna z nich nie pierwszy już raz. Syndrom kochanki? Kretynka? Byc może - ale > przyjaciółka od 20 lat. Faceta mojej drugiej przyjaciółki poznałam niedawno. do > > tej pory pełna konspira - spotkania za miastem itd.. No i przeżyłam szok -bo > koleś nie jest raczej chujkiem debilem jak sądziłąm do tej pory o facetach > zdradzających żony. A moja przyjaciółka na prawdę nie jest głupią nieczułą > pindą - jak do tej pory sądziłam o kochankach. Chyba się zakochali albo coś. I > to mi dało bardzo poważnie do myślenia. BARdzo powaznie. choć serce mi się > kraje i krwawi, bo sama byłam kiedyś zdradzoną żoną i wszystkich zdradzających > z miejsca chciałabym ukamienować - myslę sobie, że może jest tez druga strona > medalu. Przestałam jej mówić że jest idiotką - i zaczynam współczuć. Koleś > uwikłany w jakieś rodzinne majątki i inne pierdoły. Żona chce miec dziecko. > Może już ma? Chciałabym napisać tekst na ten mniej więcej temat (przy okazji > jestem dziennikarką). I dlatego szukam dziewczyn, które może zechcą opowiedzieć > > mi swoje historie - może być zupełnie anonimowo. Interesują mnie wszystkie > historie - i te dobrze się kończące (co to znaczy) - i te źle się kończące. > Jeśli ktoś się krępuje - możemy porozmawiać emailowo. Skoro jesteś dziennikarką to naucz się raz na zawsze, że na prawdę pisze się naprawdę razem. A jak będziesz czegoś pewna to na pewno napisz oddzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamill_a Re: romans z żonatym IP: *.waw1.bptnet.pl 02.10.02, 07:59 Jedno Wam powiem, nie zbuduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu! Kobiety prowokujące żonatych mężczyzn, odbierające mężów żonom i ojców dzieciom - nazwijcie się same, bo na miano KOBIET nie zasługujecie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kim Re: romans z żonatym IP: 213.77.91.* 02.10.02, 08:59 A co zrobić, jeśli dwóch mężczyzn chce z Tobą być i wiesz, że jeśli wybierzesz jednego z nich to w pewnym sensie zbudujesz swoje szczęście na jego nieszczęściu? Życie jest bardziej skomplikowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gb Re: romans z żonatym IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 02.10.02, 09:07 Życie nie jest aż takie skomplikowane, my sami je komplikujemy. Wystarczy przystanąć i zadać sobie proste pytanie, czego naprawdę chcę? I odpowiedzieć na nie szczerze bez oszukiwania siebie i to jest trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
saana a po co to 02.10.02, 10:42 ja odwroce...jako mezatce mi odbilo ...mialam romans..rozwiodlam sie i ucieklam od tego drugiego....mialam byc jego zona...i ciesze sie , ze to sie skonczylo bo czulam sie jakbym babrala sie w gownie. Nie wierze, ze na czyims nieszczesciu mozna zbudowac swoje szczescie!!!! A babie, ktora dorwalaby sie do mojego obecnego meza chyba bym nogi z tylka powyrywala. I sama bardzo teraz uwazam , zadnych intymnych spotkan z kolesiami, przekonalam sie na wlasnej skorze ,ze natura ludzka-(czyt. moja) jest ulomna, wiec wole nie probowac, wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Masz rację IP: 217.153.50.* 04.10.02, 16:20 Wystarczy popatrzeć na doświadczenia, te złe, ludzi. Masz rację z tą ułomnością człowieka. Wystarczy okazja, alkohol, sprzyjająca atmosfera i już mąż/żona jest okropna, nie ma ze współmałżonka pociechy, wręcz gehenna. A tu taki wspaniały/a partner/ka. Pełnia szczęścia. Tyle, że nie dla tej drugiej, w większości przypadków Bogu ducha winnej osobie, często dzieciom. Wielu ludzi zachowuje się tak jakby im hamulce puściły. Potem zdziwienie, że tyle rozwodów. Za tymi suchymi liczbami stoją żywi ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kim Re: romans z żonatym IP: 213.77.91.* 02.10.02, 15:07 A jeśli nasz wybór kogoś krzywdzi? To co wtedy? Czasem nie da się uszczęśliwić wszystkich... Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Re: romans z żonatym 02.10.02, 11:09 Gość portalu: kamill_a napisał(a): > Jedno Wam powiem, nie zbuduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu! Kobiety > prowokujące żonatych mężczyzn, odbierające mężów żonom i ojców dzieciom - > nazwijcie się same, bo na miano KOBIET nie zasługujecie! Największa paranoja jaka w życiu słyszałam. Oczywiście winna jest kochanka zawsze i wszędzie - to takie wygodne ...dla żony i sporej części kołtuńskiego społeczeństwa A ja się pytam - gdzieście były wy wszystkie pokrzywdzone żony, kiedy wam się małżeństwo sypałało???? Zaraz usłyszę ripostę - że nic nie wskazywało...i że tak było w niewielkim procencie przypadków jestem nawet w stanie uwierzyć... Nie usprawiedliwiam wiarołomnych mężów, ale popatrzcie na siebie żony i zadajcie sobie pytanie ile z was osobiście "zapracowało " na ta kochankę - ile z was wyszło z założenia że jeśli już jesteście mężatkami i urodziłyście dziecko to reszta się wam porostu należy ! A ile z was przyjęło postawę "zimnych glutów"??? O faceta drogie panie zabiega się nie tylko przed ślubem, ale głownie po . Nie sztuką jest zdobyć faceta, sztuką jest go zatrzymać. A wiec kamill_a jakim prawem kochankom odmawiasz miana kobiet ???? Może to one są bardziej kobietami niż te żony - które jak zdobyły "papier na męża" czują się nietykalne... I odpowiadając na ewentualne zarzuty: 1. Tak byłam kochanką - 2x 2. Tak jestem mężatką, ale nie upajam się faktem posiadania "papieru na męża" Jak widać znam obie strony tego medalu i kamill_a wbrew twoim dziecinnym wypowiedziom jestem 100% kobietą. Acha i nie usprawiedliwiam byłych, obecnych i przyszłych kochanek. Chce jedynie zwrócić uwage , że nie zawsze i nie tylko kochanka jest tą winną... - to pod rozwagę byłym , obecnym i przyszłym zonom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: romans z żonatym IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.02, 14:23 no pewnie ! zawsze wina tych wiedzm , kobiet ! ze tez ich na stosie nie pala !!!! skandal ! polecam kilka wspolczesnych wzorcow do nasladowania gdzie zrozumiano raz a dobrze ze kobieta jest stworem szatana i podjeto srodki obronne jak nalezy : afganistan irak algeria .....- zaslonic, zamknac schowac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak może kamyczek dla Pani ? ) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 14:50 Gość portalu: Malwina napisał(a): > no pewnie ! zawsze wina tych wiedzm , kobiet ! ze tez ich na stosie nie pala !! !! skandal ! polecam kilka wspolczesnych wzorcow do nasladowania gdzie zrozumiano raz a dobr ze ze kobieta jest stworem szatana i podjeto srodki obronne jak nalezy : afganistan irak algeria . ....- zaslonic, zamknac schowac... > Tak Tak czekałem Negra kiedy tylko Cię Liga zaatakuje. Tak jak to Liga ma w zwyczaju. Bo Liga wie, LigA ma zawsze rację, a kto myśli inaczej jest tak traktowany jak w powyższej strofie. Kogoś kto próbuje znależć przyczyny, odpowiedzieć na pytanie dlaczego czasem (CZASEM !!!!!) coś zachodzi, kopie się takimi argumentami jakimi obdażyła Cię Malwina. Czyli żadnymi argumentami, wściekłym krzykiem, wyciem i tupaniem nogami. W ogóle nie odniesiono się do twych rozważań, a jedynie zbesztano cię od talibów i ciemnogrodu, choć ani jedno twe słowo o niczym takim nie świadczyło. Prawdziwie postępowe myślenie objawia się tym, że tępi się skutki, krzyżuje winowajców, lecz o przyczynach cicho sza...... Nie ma przyczyn, nie wystepują w liczbie mnogiej. Jest tylko JEDNA PRZYCZYNA: FACET TO ŚWINIA...... ... tylko czasem świnię można wystraszyć i zmusić do ucieczki własnie takim ujadaniem jak to twoje Malwino. Co zaś tyczy się zwyczajów rodem z krajów islamskich to Tobie do nich znacznie bliżej Malwino. Tam cudzołożników się kamienuje. ... może kamyczek ??? ))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: może kamyczek dla Pani ? ) IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.02, 14:56 i znow umieram ze smiechu ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: może kamyczek dla Pani ? ) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 15:08 .... więc umieraj skoro Cię to tak śmieszy i zycze Ci by nigdy ten smiech nie zamarł, by nie przeszedł w nagłą ciszę zdziwienia.... Z gratulacjami dla dobrego samopoczucia mentorskiego. oak Odpowiedz Link Zgłoś
zlakobieta Re: może kamyczek dla Pani ? ) 02.10.02, 20:53 oak, wydaje mi sie ze po prostu nie zrozumialas intencji Malwiny. Jej wypowiedz byla "ironiczna/żartobliwa". Sadze, ze ona wlasnie chciala poprzec capa_negra, a nie ukamienowac. Podajcie sobie rece na zgode i juz :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: może kamyczek dla Pani ? ) IP: *.rudanet.com / 192.168.1.* 02.10.02, 21:25 Ja nie jestem okręt wojenny. Co najwyżej kanonierka )))) Pax zatem. Pax vobiscum )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Do szanownych przedmówców 03.10.02, 08:18 Czy zgadzacie się z moim zdaniem czy nie ..wasza wola. Ostatecznie mamy wolnośc wypowiedzi :-)) Chodziło mi o cos innego, o opisanie stereotypu funkcjonującego w naszym społeczeństwie. W stytuacji gdy jest on, ona i ta trzecia ZAWSZE winna jest ta trzecia. Najwygodniej w nia jest rzucić kamieniem, bo to ona taka i owaka zabrała męża i ojca. W takim przypadku nikt sie nie rozdrabnia i nie doszukuje prawdziwych motywów powstania trójkata. Nikt nie pomysli, że może wina tkwi w tym małżeństwie, że żona straciła zaiteresowanie mężem lub na odwrót, że oni nie żyją tylko trwają w związku. A tak naprawde nie mają sobie nic do powiedzenia. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że często właśnie mężczyzna jest inicjatorem takiego związku. Zawsze winna jest ta co uległa a nie ten co namawiał. I nigdy ale to przenigdy nie jest winna zona. Nie bronię kochanek i nie oceniam mężczyzn- ostatecznie każy ma swoje powody to takiego a nie innego postepowania - denerwujące jest jednak fakt, że wiekszośc przyjmuje jedną wersję wydarzeń - czyli kobieta - modliszka na łowach, zawsze WINNA. A wina rozkłada się po wszystkich kątach trojkąta z róznym nasileniem w zalezności od konkretnej sytuacji. Koniec marudzenia - miłego dnia wszystkim zycze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: Do szanownych przedmówców IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 08:29 ... czy ja coś mówiłem ? ))) .... innego ?? Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Re: Do szanownych przedmówców 03.10.02, 09:31 A czy ja nie napisałam " przedmówców" a nie "przedmówcy" :-)))))) A ze poszłam troszke na przełaj.... no cóz :-))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carduus O dobre nieba! IP: 10.30.1.* 03.10.02, 10:25 Oak, nie kompromituj się więcej, zmykaj jak nic nie rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: One God, one thing, one true religion.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 11:14 O .... przepraszam. Więc się skompromitowałem o wielka, wszystko wiedząca niechaj więc Ci będzie. Skompromitowałem się no i trudno. Nie pytam czy potrafisz to uzasadnić. Wystarcza mi twoje przekonanie o słuszności tej opinii. Nigdy nie mieć wątpliwości - to piekna cecha (też już nad tym pracuję, kiedyś w końcu mi się uda). i nie będę zmykał z tego miejsca, gdyż jedną z mych wrednych cech jest niestosowanie się do zaleceń tych, którym wydaje się, że ktoś dał im prawo do mówienia innym kiedy się kompromitują, kiedy mają wyjść, a kiedy wejść, kiedy mogą mówić i co mogą mówić. /potwierdzone notarialnie prawa do własności tego forum, można składać poniżej/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carduus Re: One God, one thing, one true religion.... IP: 10.30.1.* 03.10.02, 11:35 Od kiedy jestem wszystkowiedząca? To przynajmniej, że tego nie wiem dowodzi, że nie jestem:-))) Więcej, nie myśl, że pochlebstwami nieuzasadnionymi mnie ułagodzisz. Zwłaszcza, że pochlebstwa owe tak grubymi nićmi szyte, że drwiną się byc zdają. Ha! A to, żeś nie zrozumiał o co chodzilo Malwinie skompromitowało Cię zaiste. Ale może uda Ci się jeszcze zrhabilitować. Da dzieła więc, ino z sensem. Niniejszym anuluję zalecenie zmykania.:-))) carduus wspaniałomyślna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: One God, one thing, one true religion.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:45 Nie będzie kajania się, nie będzie rehabilitowania się, nie będzie ani rozumienia, ani zrozumienia dla takiej postawy jak ta z wypowiedzi Malwiny. Ja mam swój skompromitowany punkt widzenia, Ty swój - jedynie słuszny. Ty nie zmienisz mego, ja twego, więc poprzestańmy na tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carduus Znikome poczucie humoru IP: 10.30.1.* 03.10.02, 14:06 posiadasz imć oak. Ale trudno. Miałam nadzieję, że się dogadamy, ale jak nie yo łaski bez. Ja Cię prosić nie będę. Szkoda tylko, że wszystko bierzesz tak śmiertlenie poważnie. Nie za ciężko ci się z tym żyje? carduus prawie obrażona PS. A wypowiedź Malwiny trzeba było najpierw wziąć w wielki cudzusłów. Przykre, że trafiają się ludzie, którzy dosłownie biorą takie brednie. Malwina chciała właśnie pokazać zupełnie odwrotny punkt widzenia, przez wyolbrzymienie i podkreslenia do rozmiarów kuriozalnych postawy niektórych, wg których winne sa zawsze kobiety-kochanki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Znikome poczucie humoru IP: *.abo.wanadoo.fr 03.10.02, 14:15 nie przejmuj sie :-) wiesz tak jak i ja ze nie ma obowiazku zrozumienia ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Moj punkt widzenia IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 00:19 Z wlasnego doswiadczenia zyciowego pragne dorzucic do dyskusji swoja opinie na ten temat 1.Nikt nie moze byc wlasnoscia innej osoby -nie jest wiec uprawnione twierdzenie iz ktos komus zabiera meza lub zone. 2.Kazdy zwiazek tworzy sie za aprobata dwoch stron nie mozna wiec calkowitej "winy" przypisywac tylko jednej stronie tego zwiazku 3.Decydujac sie na niekonwencjonalny ( dla "opini spolecznej")uklad trzeba brac pod uwage wszystkie za i przeciw , a wtedy kazdy final takiego zwiazku powinien byc "bezstresowy" 4.Malzenstwo ktore daje zadowolenie jednej i drugiej stronie nie bedzie podatne na zadne "pokusy" Jestem zonaty- mialem kochanke - od poczatku wiedziala iz sie z nia nie ozenie - rozstalismy sie w przyjazni (z jej inicjatywy)do dzisiaj rozmawiamy ze soba normalnie Odpowiedz Link Zgłoś
kamill_a Re: Moj punkt widzenia 04.10.02, 07:27 A co żona? Rozumiem, że Twój związek nie jest zbyt udany czyli wystawiony na pokusy? A jednak jeszcze jesteś z żoną? Skrzywdziłeś ją, zdradziłeś! Ale to w Twoim mniemaniu zaledwie poddanie się pokusie?! Moim zdaniem należy zacząć od ewentualnych rozmów z partnerem, naprawianiu związku a nie uleganiu pokusom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Moj punkt widzenia IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 13:45 kamill_a napisała: > A co żona? Rozumiem, że Twój związek nie jest zbyt udany czyli wystawiony na > pokusy? A jednak jeszcze jesteś z żoną? Skrzywdziłeś ją, zdradziłeś! Ale to w > Twoim mniemaniu zaledwie poddanie się pokusie?! Moim zdaniem należy zacząć od > ewentualnych rozmów z partnerem, naprawianiu związku a nie uleganiu pokusom. Nie ma tu mowy o zadnych pokusach (pokusa to jest przelotna przygoda)Jestem gdyz w czasie tamtego zwiazku nie bylo nigdy mowy o tym iz mam sie rozwiesc, a wrecz przeciwnie na poczatku powiedzialem ze to nie wchodzi w gre.Moje malzenstwo trwa juz 30 lat i poza krotkim okresem raczej sie nie ukladalo. Rozmow bylo wiele lecz bez efektu do dzisiaj.Nawet jak po 10 latach (od zakonczenia tamtego zwiazku) powiedzialem jej o mojej zdradzie (a wlasciwie potwierdzilem jej przypuszczenia gdyz caly czas mi ta zdrade wmawiala - widocznie intuicja kobieca)jest dalej ze mna -choc nie wiem dlaczego. Ja zawsze bylem i jestem tolerancyjny i uwazam ze nie tylko meszczyzni moga zdradzac kobiety tez maja takie prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
kamill_a Re: Moj punkt widzenia 07.10.02, 07:39 A dlaczego Ty nie odszedłeś? Czekasz/eś aż Ona to za ciebie rozwiąże? 30 lat w nieszczęśliwym związku to paranoja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva07 Seks to mniej niz wspólne życie IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 07.10.02, 16:31 kamill_a napisała: > A dlaczego Ty nie odszedłeś? Czekasz/eś aż Ona to za ciebie rozwiąże? 30 lat w > nieszczęśliwym związku to paranoja!!! Cy ty kobieto nie rozumiesz, że widocznie jego związek nie jest nieszczęśliwy, skoro w nim jest 30 lat? I że pomysł, że miałby sie rozwodzic z tego powodu, że 10 lat temu przez jakis czas sypiał z pewna panią, jeste niedorzeczny? Jak widzisz nawet jego zona tak nie uważa. Lepiej nie byc bardziej katolickim od Papieża. Pewnie, że zonie nie było przyjemnie jak sie tego domyslała, to pewnie czuła sie fatalnie, ale jemu tez sie bardzo nie dziw. W ciągu trzydziestu lat wielu meżczyzn (a często i kobieta tez) chciałoby zobaczyć jak by to było z kim innym. Chcieliby znów przypomnieć sobie co to jest pożądanie, emocje związane z tym że chcemy kogoś "uwieść" czy jesteśmy uwaodzeni. Może to i nie jest dobrze dla stałego związku, ale tak jesteśmy skonstruowani. Jest w człowieku taka sprzeczność. Chciałby być dla kogoś najważniejszy, chciałby stabilności, poczucia absolutnego bezpieczeństwa, ale łaknie też nowości,czego niespodziewanego, silnych emocji... I dlatego ludzie nie sa monogamiczni z natury, a przynajmniej nie do końca. I zadara się że zdradzają. Ważne tylko, żeby sobie przez to spieprzyli zycia. Bo zdecydowanie (juz to kiedys napisałam) seks to więcej niż wspólne sniadanie, ale dużo mniej niz wspólne zycie. Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: Moj punkt widzenia IP: 217.153.50.* 04.10.02, 13:58 Gość portalu: Marek napisał(a): > Z wlasnego doswiadczenia zyciowego pragne dorzucic do dyskusji swoja opinie na > ten temat > 1.Nikt nie moze byc wlasnoscia innej osoby -nie jest wiec uprawnione > twierdzenie iz ktos komus zabiera meza lub zone. > 2.Kazdy zwiazek tworzy sie za aprobata dwoch stron nie mozna wiec > calkowitej "winy" przypisywac tylko jednej stronie tego zwiazku > 3.Decydujac sie na niekonwencjonalny ( dla "opini spolecznej")uklad trzeba brac > > pod uwage wszystkie za i przeciw , a wtedy kazdy final takiego zwiazku powinien > > byc "bezstresowy" > 4.Malzenstwo ktore daje zadowolenie jednej i drugiej stronie nie bedzie podatne > > na zadne "pokusy" > Jestem zonaty- mialem kochanke - od poczatku wiedziala iz sie z nia nie ozenie > - > rozstalismy sie w przyjazni (z jej inicjatywy)do dzisiaj rozmawiamy ze soba > normalnie Na podstawie pkt 4 można stwierdzić, że małżeństwo twoje nie daje zadowolenia tobie napewno a abyć może twojej zonie również. Idąc dalej twoimi wywodami jak w pkt 2 jest tak (jak wyżej napisałem) również z twojej winy. Na koniec pytanie: co byś powiedział gdybyś się dowiedział, że twoja żona nie tyle nawet miała co ma kochanka i jest jej z nim super. Nadal byś miał ochotę pisac te twoje 4 punkty ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Re: Moj punkt widzenia IP: 217.153.50.* 04.10.02, 14:00 Gość portalu: Marek napisał(a): > Z wlasnego doswiadczenia zyciowego pragne dorzucic do dyskusji swoja opinie na > ten temat > 1.Nikt nie moze byc wlasnoscia innej osoby -nie jest wiec uprawnione > twierdzenie iz ktos komus zabiera meza lub zone. > 2.Kazdy zwiazek tworzy sie za aprobata dwoch stron nie mozna wiec > calkowitej "winy" przypisywac tylko jednej stronie tego zwiazku > 3.Decydujac sie na niekonwencjonalny ( dla "opini spolecznej")uklad trzeba brac > > pod uwage wszystkie za i przeciw , a wtedy kazdy final takiego zwiazku powinien > > byc "bezstresowy" > 4.Malzenstwo ktore daje zadowolenie jednej i drugiej stronie nie bedzie podatne > > na zadne "pokusy" > Jestem zonaty- mialem kochanke - od poczatku wiedziala iz sie z nia nie ozenie > - > rozstalismy sie w przyjazni (z jej inicjatywy)do dzisiaj rozmawiamy ze soba > normalnie Na podstawie pkt 4 można stwierdzić, że małżeństwo twoje nie daje zadowolenia tobie napewno a abyć może twojej zonie również. Idąc dalej twoimi wywodami jak w pkt 2 jest tak (jak wyżej napisałem) również z twojej winy. Na koniec pytanie: co byś powiedział gdybyś się dowiedział, że twoja żona nie tyle nawet miała co ma kochanka i jest jej z nim super. Nadal byś miał ochotę pisac te twoje 4 punkty ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Moj punkt widzenia IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 16:04 Gość portalu: Terry napisał(a): tobie napewno a abyć może twojej zonie również. Idąc dalej twoimi wywodami > jak w pkt 2 jest tak (jak wyżej napisałem) również z twojej winy. > Na koniec pytanie: co byś powiedział gdybyś się dowiedział, że twoja żona nie > tyle nawet miała co ma kochanka i jest jej z nim super. Nadal byś miał ochotę > pisac te twoje 4 punkty ? Dalej podtrzymuje wszystkie swoje 4 punkty. Jesli chodzi o pkt 2 nie mialem na mysli zwiazku malzenskiego tylko zwiazek z inna osoba gdyz ktos wczesniej napisal iz wine za zdrade ponosi wylacznie ta trzecia -co nie jest wedlug mnie prawda. Jesli natomiast chodzi o moja zone to od 15 lat jej radze zeby sobie znalazla kochanka, bo od tylu lat mnie tym "straszy".Nawet wiec jesli ma go aktualnie nie bedzie to na mnie robic wrazenia. Odpowiedz Link Zgłoś
a.moth Re: Moj punkt widzenia 04.10.02, 16:13 Po co więc nadal z nią jesteś , Marku? Przyznam że jesteś twardy jak orzech kokosowy.:-) pozdr. ćma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Terry Twój punkt widzenia IP: 217.153.50.* 04.10.02, 16:14 Ja cię przepraszam za dociekliwość ale powiedz po co siedzisz ze znienawidzoną (czy może tylko olewaną) żoną ? Macie układ pralniczo-prasowalniczo-obiadowo- remontowy ? Przecież obecnie są usługi znacznie lepiej rozbudowane niż przed 15 laty. A poważnie to ci współczuję. Człowiek zwierzę stadne i wbrew pozorom lubi stabilność. Nic nie zastąpi ciepła rodzinnego domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Twój punkt widzenia IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 20:22 Gość portalu: Terry napisał(a): > Ja cię przepraszam za dociekliwość ale powiedz po co siedzisz ze znienawidzoną > (czy może tylko olewaną) żoną ? Macie układ pralniczo-prasowalniczo-obiadowo- > remontowy ? Przecież obecnie są usługi znacznie lepiej rozbudowane niż przed 15 > > laty. A poważnie to ci współczuję. Człowiek zwierzę stadne i wbrew pozorom lubi > > stabilność. Nic nie zastąpi ciepła rodzinnego domu. Zawsze bylem indywidualista i to jest chyba glowny powod takiej sytuacji w jakiej sie znalazlem.Taka ocena samego siebie jest wynikiem wieloletniej analizy jaka staralem sie przeprowadzac zawsze kiedy podejmowalem proby sanacji naszego zwiazku.Ja nawet lubie swoja zone i jej nie olewam (dlatego miedzy innymi jestem z nia razem).Ostatnio doszedlem do wniosku ze to iz moje malzenstwo nie przynosi mi satysfakcji jest wylacznie moja wina.Zona jest w sumie osoba "bez zarzutu" w rozumieniu ogolnie przyjetych zasad (wlasnie tego stada -o ktorym piszesz).Moze powinienem sie wogole nie zenic.Mnie samotnosc nie przeszkadza co nie oznacza iz jestem odludkiem.Jestem samodzielny -umiem gotowac ,prac ,prasowac,itp wiec przy charakterze mojej zony jest to wada bo nigdy nie mogla miec na mnie "haka".Ona ma typowy charakter kobiety, ktora za swoja misje przyjela "wychowanie sobie partnera" na swoj obraz i podobienstwo. Na ten temat moglbym dzis napisac ksiazke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 17:26 Z całego trójkląta, to kochanka najczęściej przypłaca to zdrowiem psychicznym. Żona po wszystkim dostanie skruszonego męża, on w miedzy czasei sobie poużuwał na dwie strony, a kochanka zostanie opluta, upokorzona, sama..... Kobiety cierpia, a faceci maja dobrze. Nie mówie o jednorazowym sexie, ale o długotrwałej znajomości. A jesli on jej jeszcze naobiecuje rozne rzeczy, to juz w ogole... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 06.10.02, 01:06 Gość portalu: asia napisał(a): > Z całego trójkląta, to kochanka najczęściej przypłaca to zdrowiem psychicznym. > Żona po wszystkim dostanie skruszonego męża, on w miedzy czasei sobie poużuwał > na dwie strony, a kochanka zostanie opluta, upokorzona, sama..... Kobiety > cierpia, a faceci maja dobrze. Nie mówie o jednorazowym sexie, ale o > długotrwałej znajomości. A jesli on jej jeszcze naobiecuje rozne rzeczy, to > juz w ogole... Napisalem wczesniej ze nie mozna tej trzeciej obarczac wylaczna wina za "cale zlo" .Wrecz uwazam iz ona jest najmniwj winna nawet jesli posiada pelne informacje dotyczace sytuacji w jakiej znajduje sie jej wspolpartner.Ona odpowiadaa za siebie on za siebie. Jesli by nie chcial tego zwiazku to by sie w niego nie angazowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 23:55 Dziękuje Ci!!! Za to, że jako facet potrafiłeś zachować obiektywizm. Ja, niestety, nie potrafie wydobyc sie z toksycznego zwiazku z zonatym; jego zona nie wie, on używa, a ja mam co jakis czas mysli samobojcze. I pogardliwe spojrzenie mamy, gdy od niego weracam........ Coerpie bardzo.Nie jestem zadna modliszka, ninfomanka. Słaba kobieta, ktora nie tam gdzie powinna ulokowala uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 13:03 Zakończ to dziewczyno jak najszybciej!Podziękuj panu za miłe chwile i kreuj swoje życie w oparciu o szacunek do samej siebie, Ty masz na to wpływ, nikt inny.Przecież widzisz jak ta sytuacje Ciebie wyniszcza, za parę lat będziesz psychicznym wrakiem. Przerwij to jednym cięciem, wyrwij te toksyczne korzenie, zanim oplotą Cie i podporządkuja resztę Twojego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 23:30 Wiem,ze masz racje. Daze do tego od pol roku. Jest coraz blizej konca, ale jest mi trudno.Znałam go jeszcze zaanim musial sie ozenic. Kiedys Go kochalam.... Teraz zaczynam nienawidzic. I powoli wszyscy maja juz mnine diosc. Nie radza, bo widza,ze to nic nie zmienia. A to super przyjaciele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 23:54 Asiu, im bardziej zdecydowanym ruchem to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie. Pomyśl, ile mozesz zaoszczedzic czasu cennego dla Ciebie, tą energie mozesz juz spożytkować na budowanie nowego zwiazku, poswięcic się nowej miłości, nowemu zyciu, ktore da Ci równowagę i wsparcie. Z czyjej strony masz to wsparcie teraz? Przyjaciolom ten stan się nie podoba, bo stało sie coś, co wmknęło się ogólnie pojetemu systemowi moralnemu. Wierzę, ze dostrzega Twoją próbę zmiany, nie straciłaś ich do końca, prawdziwi przyjaciele to tacy, ktorzy umieja się odnieść krytycznie do tego co robimy nie tak. Nie mysl o samobojstwie, bo ja stracilam przyjaciela w ten wlasnie sposob, i wierz mi, gdybym tylko wiedziala, ze tak bardzo było mu cięzko, stanęłabym na rzęsach, aby moc odwrocić czas.Dasz radę, powiedz sobie otwarcie: już dziś=teraz =zaraz, przerwij to błędne koło. Uda się, na pewno! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: Kochanka winna??? Bzdura!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 01:26 coż mam powiedziec... dziwkuje za wsparcie- nie za ocene..... Odpowiedz Link Zgłoś
2cisza Re: romans z żonatym - prośba o pomoc 07.10.02, 11:30 Pomóżcie. Bardzo, bardzo, bardzo chcę się dowiedzieć czegoś więcej o zdradzaniu i o byciu kochanką. Co mnie interesuje? Jak spotkałyście - wy kochanki - swoich żonatych mężczyzn i dlaczego pozwoliłyście na to aby cokolwiek między wami zaczęło sie dziać ? Czy było wam wszystko jedno, że koleś ma żonę? Czy nie wiedziałyście o tym? Czy ciężko się było powstrzymać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eva07 Re: romans z żonatym - prośba o pomoc IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 07.10.02, 16:38 Jestem do dyspozycji. Możesz napisac do mnie, ale nie na gazetę, ale na mail eva07@interia.pl. Myśle, że co prawda układy w których byłam nie były typowe, a teraz opisuje się same zjawiska co to dotycza wszystkich,ale to co wiem moge opowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś