Nie lubię tego zachowania u siebie

21.10.05, 22:29
Przerywania ludziom wymądrzania się, mówienia metorskim tonem, podniesionym
głosem, opowiadania kogo znam, co wiem, jak to jest. to też odbija isę na
moich kontaktach towarzyskich. Coraz częściej pomija się moje wypowiedzi w
towarzystwie czy np w pracy, ludzie zachowują wobec mnie dystans i nie
rozmawiamy o niczym ciekawym czy zabawnym, ale tak bardziej sztywnawo.
Nie chcę taka być, ale trudno mi to skontrolować w otoczeniu. Odkąd pamiętam
zawsze było podobnie.
Najbardziej szkodzi mi to przy facetach, przecież to odbiera kobiecie
atrakcyjność. Chcę być normalną, młodą wyluzowaną osobą. Nie chcę popisywać
się wiedzą, doświadczeniem, być koniecznie słyszana. Usłyszałam to już nieraz
wprost od nauczycieli czy znajomych-o tego rodzaju zachowaniach u mnie.
Nie wiem skąd to się bierze, chyba z deficytów poczucia własnej wartości,
chyba po prostu chcę zaistnieć. chcę czuć się sowbodnei wśród ludzi. I niech
oni się dobrze czują ze mną. Jestem towarzyska i lubię ludzi.
    • lk20000 Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 21.10.05, 23:50
      w zasadzie wszystko wiesz, więc zastosuj to w życiu, nie rób tego czego nie
      lubisz u innych osób i u siebie
      • lizavieta1 Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 22.10.05, 00:41
        No jasne, ale to nie jest takie proste. wzorzec jest silniejszy. Przecież nie
        sposób kontrolować każdego słowa, gestu itp Trudno odwrócić szybko coś co jest
        zachowaniem od zarania, prawdopodobnie wzmocnionym przez rodzinę, kolegów, nie
        wiem przez co, ale skądś to irracjonalne zachowanei się wzięło, to nie jest
        takie typowe, musi mieć swoje podłoże. Gdybym umiała to szybko odwrócić czy w
        ogóle czuła że jestem w stanie się pozbyć tego problemu, nie dzieliłabym się tym
        z szanownym forum.
        • ten.sam.cham Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 22.10.05, 00:47
          a nie mowilem?
          kazdy proces przeciwko tej pani w sadzie wygrany
          • lizavieta1 Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 22.10.05, 01:01
            Skad wiedziałeś że jestem prawnikiem? Ale z tym sądem to nie jest aż tak źle. Z
            innych powodów się czasem frustruję.
            • ten.sam.cham Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 22.10.05, 01:03
              ja mam njlepszych prawnikow i nie mysle kim jestes
    • ten.sam.cham Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 21.10.05, 23:51
      projekcja
      • lk20000 Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 21.10.05, 23:54
        czarno-biała
        • ten.sam.cham Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 21.10.05, 23:56
          powiem wiecej
          oczywista projekcja
    • landrynka8 Re: Nie lubię tego zachowania u siebie 22.10.05, 11:25
      Ten wzorzec napewno nie wziął sie z nikąd. Ważne jest znalezienie przyczyny, co
      chcesz sobie udowodnić. Z pewnoscią masz przywódcze zdolności, może warto je
      gdzies indziej realizować? Jetses najstarsza z rodzeństwa?
      Spróbuj nad sobą popracować sama (pożniej ewnetualnie ze specjalistą), nie ma
      innej rady. Wszystko można zmienić, jesli chcemy.

      Pozdr.
    • exwitch Re: Wiesz co Liza... 22.10.05, 12:56
      te twoje wady są takie małe,że ktoś kto ciebie pozna przymknie oczy na twoje
      "usterki" a będzie widział zalety, ktore posiadasz. Każdy ma jakieś słabości
      sprobuj zatrzymać się przy tym co pozytywne, zarówno w tobie jak i twoim
      górnolotnym zachowaniu. Wielu osób o nieczytych zamiarach, jesli tak to określe,
      będzie bało się do ciebie zbliżyć bo ich odstraszysz. Natomiast tacy
      "milusinscy" to najczęsciej ludzie wykozrystwani przez innych. A po tobie widać
      ,ze ty się nie dajesz....
      Ja jestem w realu bardzo pyskata, miła do czasu ale... wybuchnę jak bomba i
      gdybym taka nie była to mojemu dziecku zdarzyłoby się straszne nieszczęscie....
      Kiedyś w przedszkolu pracował męzczyzna, wychowaca przedszkolny, tam chodziło
      moje dziecko, a ja zawsze byłam ogromnie kłótliwa i miałam z nimi wszystkimi na
      pieńku, jeśli chodzi o moje dziecko.... i moje dziecko było jedynym, ktorego ten
      pedofil tam zatrudniony nie "dotknął" ... a wiesz dlaczego? Bo się mnie bał bo
      słyszał jaka ze mnie siekierA!!! SIEDZI TERAZ W WIEZIENIU DOSTAŁ ZA PEDOFILIĘ 8
      LAT..
      ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫
      • lizavieta1 Re: Wiesz co Liza... 22.10.05, 16:25
        Dla jednych małe dla innych nieznośne. wiesz, nie chodzi mi o to, żeby wszystkim
        się podobac, mam ten etap na szczęście już za soba. Ale wiem, że to utrudnia mi
        wiele spraw. Ot chocby patrząc calkiem interesownie-moja lekka nieznośność
        powodowała nieraz, że nie znalazłam się w grupie ludzi realizujących w firmie
        coś ważnego. Odkąd jestem w korporacji, kontakty, także te nieformalne i
        współegzystowanie ma ogromne znaczenie dla mojego zycia zawodowego i przyszłości.
        Mnie to po prostu drażni. Przywódczych zdolności raczej nie mam, nie chcę
        odpowiedzialności za innych ludzi, poza sytuacjami kiedy to naturalne-np w
        związku, rodzinie. Kłotliwości też nie chcę, konflikt jest naturalny,ale inne
        środki zawodza.
    • solaris_38 dystans i ćwiczonka 22.10.05, 16:49
      wiele zalezy od towarzystwa w jakim się obracasz
      ludzie sa dośc sztywni i jako takim jest im całkiem nieźle :)
      a jednak doceniają dobry humor i umięjętnośc wysłuchania ich historii

      na poczatek w ramach ćwiczen rozwojowych mogłabys po prostu ćwiczyć SŁUCHANIE

      JEZU JAKIE TO TRUDNE
      :)
      • klg777 Re: dystans i ćwiczonka 23.10.05, 19:41
        Solaris - bo to jest okropnie trudne. Wydaje się że słuchanie to nic
        prostszego.. ale jak przychodzi co do czego ja łapię się, że przerywam każdemu.
        Mojemu chłopakowi, siostrze, mamie, prezesowi, dyrektorce, dziewczynom z pracy.
        Z chłopakiem właśnie sie o to mocno pokłóciliśmy. Straciłam zdolność słuchania,
        ba! straciłam zdolność rozumienia :( To jest okropne. Jak ćwiczyć?? Jak pomóc
        sobie żeby inni nie odchodzili ode mnie?? Wydaje mi się że słucham, ale tego nie
        rozumiem. Problemy kogoś często nie są dla mnie problemami, ja bym zadziałała a
        nie to tak roztrząsała. Nie umiem się sama wywnętrzniać, nie czuję takiej
        potrzeby. Nie umiem nazywać uczuć po imieniu. I tym sposobem mocno skrzywdziłam
        osobę którą kocham, bo nie umiałam jej w porę wysłuchać i zrozumieć. Jak się
        tego nauczyć??
        Masz rację, to jest trudne.
        --
        Klaudia
        • solaris_38 namiętne ćwiczenie 23.10.05, 23:54
          tak tak
          słuchanie to najwyższa szkoła jazdy
          bez słuchania nie ma mowy o miłosci aani anwet przyjaxni
          ba
          zwykła sympatia co warta jeśli nei wysłchawszy osoby nie mamy pojęcia KOGO
          lubimy
          najczesciej lubimy własne wyobrazenia o osbach
          bardzo potem jeteśmy oburzeni że ośmieljaą sie być inni
          a przeciez na pewno ta innośc ujawniali
          tylko my .. nie słuchaliśmy

          nie ma się co załamywac

          to jest sukces że czujesz że CHCESZ nauczyć się słuchac
          i że wiesz że nie umiesz

          nie potzreba ci żadnych rad tylko ćwiczenia
          zadaj sobei takei zadanie i ćwicz
          np że nie powiesz ani słowa NIE ZAPYTANA (a i wtedy któtko) natomias uwaznie
          wysłuchasz tego mówi druga osoba
          aby sie upewnić że dobrze rozumesz fajny jest zwyczaj zadawania pytan
          upeanijacych
          na poczxatku moga być bardzo niecelne
          np A- "jesli cię dobrze rozumiem to zdenerwowałass się zachowaniem Kasi..."
          B :- nie że sie zdenerowałam tylko zasmuciłam bo ona przeciez ... itd
          ćicz namietnie
          znajdz rozkosz w słuchaniu
          zrozum że tak naprawdę stajesz sie madrzejsza tylko kiedy słuchasz bo kiedy
          mówisz to mówisz coś co już i tak wiesz jaka zatem w tym lekcja dla ciebie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja