anulka210
27.10.05, 13:29
Zdałam sobie z tego sprawe własnie dziś..Wpływa na to co robię, wtrąca sie w
wychowanie syna, usiłuje mnie utwierdzić w przekonaniu ze wszystko robię zle,
ze jestem złą matką bo np. wrocilam z malym do domu po 20 !!! Kłóci sie o
każdą błachą rzecz i niepozwala mi rozwinąć skrzydeł ani decydować o swoim
życiu i wychowywać syna tak jak chce. Nie wspomne juz o tym ze krytykuje
mojego obecnego partnera nawet mi powiedziala ze ja juz w takiej sytuacji nie
powinnam mieć męza ani wiecej dzieci..A mam dopiero 24 latka I męża jeszcze
nie mialam... A co najgorsze widze ze sie jej poddaje.. niewiem chyba niemam
juz sily walczyć..albo wierze w to co mi mówi...zresztą kazda moja próba
walki o swoje prawa kwitowana jest haslem ze jestem bezczelna a powinnam być
jej wdzieczna ze pomogła mi jak sie rozstalam z exem i opiekowała sie przez 2
lata moim dzieckiem... I ze jak nie bede jej sluchac to sobie zniszcze zycie
do końca i syn mnie kiedyś zostawi i odejdzie do swojego ojca... To jest
takie wjezdzanie na psyche...czuje ze jej zdanie jest dla mnie tak ważne ze
nie potrafie z tego wyjsc...Pomóżcie mi Pogadajcie ze mną Prosze Juz jeden
związek sie przez nią rozpadl bo ciągle sie wtrącała krytykowała teraz powoli
rozsypuje sie drugi...z kimś kto pokochał mnie i synka..
Nie potrafię sie od niej psychicznie odizolować, czuje sie zależna i winna
jej to by robić wszystko tak jak ona tego chce, mimo ze sama jestem
nieszczesliwa...