klara255
30.10.05, 19:41
chciałam podzielić sie pewnym swoim problemem...nie wyklczm, że wyda sie
idiotyczny itd. nieniej uwazam ze warto zasiegnąć rady być mzoe uzyskam
wyjaśnienie, wskazówkę...cokolwiek
otóz.. kilkakrotnie w ostatnim czasie spotkalam z zażutem,ze zbyd wiele
mówie,ze w rozmwie prawie zaszczuwam słuchacz, ze on sie czuje ofiarą,ze tonie
w potoku moich słow,ze jest to nieznośne ....
te uwagi (nie wyrazone coprawda w ten sposób) pochodzą od osoby..na
ktorej bardzo mi zależy, wobec ktorej staram sie zeby w mojej obecnosci czuła
sie jak najlepiej a tu prosze...
nie umiem tego zdiagnozowac dlaczego "gadam az tyle"...dlczego zmeniam
wątki,tematy...i co ciekawe to moej mowienie wcale nie dotyczy bzdur :(..to sa
jak mi sie wydaje tematy, które mogą inspirować do ciekawych dyskusji...
pytanie jest następujace..jak mam nauczyć się sluchać..jak postępować w
rozmwie zeby moj słuchaćz mógł "rozwinąc skrzydła" - bo wiem doskonale,ze ma
wiele ciekawego do powiedzenia..jak postępować,zeby nie odbierano mnie jako
osbnika..który rości sobie prawo do mówienia bo mysli ze wszystko wie
najlepiej :(*:(:(:(:(:(:(
i wreszcze jak oswoić sie z milczeniem ..hmm..
pozdrawiam