Czy mężatki mają wątpliwości???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.02, 12:47
Witajcie, męczy mnie pewna sprawa: zaczęłam dostrzegać i myśleć dużo o pewnym
facecie, który kiedyś był mną poważnie zainteresowany... Tyle, że mam
spóźniony refleks, bo jestem od 2 lat mężatką!!! Bardzo kocham męża, ogromnie
mi na nim zależy. Nie wiem, co zrobić, by przestać o tamtym myśleć,
najbardziej boję się, żebym się z czymś nie wygadała, np. przez sen - za
bardzo bałabym się skrzywdzić i zranić męża. Tamten facet oczywiście o niczym
nie wie, i nie dowie się, bo po co??? Mam nadzieję, że to tylko chwilowe
zauroczenie, które minie za dzień, tydzień... Wiem, że małżeństwo nie
zapewnia 100% przed zakochaniem się w innej osobie, ale męczy mnie to.
Pocieszcie mnie, że to mija.
    • Gość: mimo_wszystko Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.kim.pl / *.kim.net.pl 30.09.02, 13:25
      Mnie minęło, kiedy facet zniknął z pola widzenia :)
      W moim przypadku to nie było zakochanie, tylko zainteresowanie połączone z
      fizycznym pożądaniem, połączone z tym, że schlebiało mi i bawiło, kiedy tamtemu
      mężczyźnie na mój widok zaczynały drżeć ręce (też go wzięło).
      Wyznaję monogamię w związku, ale uważam, że swoimi uczuciami (i odczuciami)
      najlepiej uczciwie stanąć twarzą w twarz. Now więc starałam się być na bieżąco
      z tym co czuję i nie tworzyć w sobie poczucia winy. Zachowałam dość jasności
      widzenia, żeby zdawać sobie sprawę, że tamten mężczyzna z pewnością nie dałby
      mi tego, co daje mi mój partner (poczucia stałości i zaufania). W tamtej
      konfiguracji hormonalno-uczuciowej idealnym rozwiązaniem dla mnie byłoby, gdyby
      mój partner zaakceptował to, że przespałabym się z tamtym i zbadała do końca,
      co mnie w nim pociąga.
      Wyobrażam sobie, że taka otwartość między dwojgiem ludzi w ogóle jest możliwa,
      ale mój partner nie zgodziłby się na to. Zresztą nie mogłabym tego od niego
      wymagać, bo sama nie byłabym w stanie zgodzić się na coś takiego z jego strony.
      Żadnemu z mężczyzn nie powiedziałam co przeżywam, między mną a "tym drugim" nie
      doszło do niczego, poza wymianą aluzji. To była dobra szkoła panowania nad
      popędami, bo z tamtym mężczyzną spotykałam się w pracy. Balansowałam na linie.
      Pewnie wystarczyłaby odrobina alkoholu, żeby spaść. Z drugiej strony, to był
      jeden z najbardziej twórczych okresów w moim krótkim życiu zawodowym.
      Tamten wyjechał z miasta. Minął rok. Hormony wywietrzały bez śladu, związek z
      moi partnerem rozkwita. Kiedy czasem myślę o tamtej historii, na ogół grzeje
      mnie poczucie, że udało mi się dotrzymać wierności - chyba trzeba tu użyć tego
      słowa - "zasadom". Czasem tęsknię za wolnością rozwijania każdego kontaktu z
      innymi ludźmi w takim kierunku, w jakim mnie instynkt popycha i zastanawiam
      się, co by było, gdyby.
      • Gość: Anja Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.02, 14:31
        No tak, ja jego spotykam kilka razy w tygodniu, więc opcja, że przestanę go
        widywać, odpada.Też zaczynają mi drżeć ręce, głos mi się załamuje, robię się
        lekko czerwona, gdy go widzę, lub słyszę. Najbardziej obawiam się
        kompromitacji: że ktoś coś skojarzy, i wyjdę na idiotkę... Rany, czemu to jest
        takie skomplikowane? Ale mimo wszystko cieszy mnie, że kiedyś chciał ze mną
        być, nic z tego nie wyszło, bo już byłam związana z mężem (narzeczeństwo).
        Odrzucałam więc każdą delikatną aluzję, zaproszenie, próbę umówienia. Strasznie
        fajny z niego chłopak! W tym momencie robi mi się ciepło na sercu, gdy
        przypomnę sobie, że w zeszłym tygodniu dawałam mu prezent (ode mnie i od męża,
        w podziękowaniu za przysługę), i zauważyłam, że miał ochotę mnie pocałować.
        Zawahał się, ale tego nie zrobił.Jestem w końcu mężatką. I jeszcze to, gdy na
        moim ślubie (był,był) powiedział mężowi, że bierze ślub ze strasznie fajną
        dziewczyną....
    • qw5 Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? 30.09.02, 15:16
      Powiem tylko : oj , mężatki mają wątpliwości.........
    • Gość: Bacha Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.datastar.pl 01.10.02, 10:59
      Droga Katarino, mężatki mają wątpliwości! Ba, ja jestem psem ogrodnika. Był
      pewien mężczyzna, do bycia z którym nie byłam w pełni przygotowana, potem
      wyszłam za mąż, a teraz dowiedziałam sie, iż tamtem męzczyzna żeni się. Oj, jak
      ciężko mi strasznie! Od tygodnia myślę, CO BY BYŁO, GDYDYM BYŁA WTEDY
      PRZYGOTOWANA. I najgorsze jest to, że żałuję.
      Żałuję dróg którymi poszłam, pewnie tylko dlatego, że ich nie znam...
      i jest mi tak źle, że on wychodzi za mąż...
      • qw5 Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? 01.10.02, 12:38
        Gość portalu: Bacha napisał(a):

        > Droga Katarino, mężatki mają wątpliwości! Ba, ja jestem psem ogrodnika. Był
        > pewien mężczyzna, do bycia z którym nie byłam w pełni przygotowana, potem
        > wyszłam za mąż, a teraz dowiedziałam sie, iż tamtem męzczyzna żeni się. Oj,
        jak
        >
        > ciężko mi strasznie! Od tygodnia myślę, CO BY BYŁO, GDYDYM BYŁA WTEDY
        > PRZYGOTOWANA. I najgorsze jest to, że żałuję.
        > Żałuję dróg którymi poszłam, pewnie tylko dlatego, że ich nie znam...
        > i jest mi tak źle, że on wychodzi za mąż...
        Eeeee, Basiu nie przejmuj się , cóż byś miała z niego za pożytek -skoro on
        wychodzi za mąż ?
        • Gość: Katarina Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.02, 13:14
          Tak, ale może on się żeni, bo przecież ona jest już mężatką! I nie ma nadziei
          na nic...

          U mnie tak samo: kiedyś ktoś ze znajomych powiedział, że podoba mu się jakaś
          dziewczyna. Jestem głupia, ale źle się poczułam jak cholera! A to przecież ja
          wyszłam za mąż, więc czego ja od niego chcę???

          Oj, dziewczynki, ciężko nam!
          • bacha1975 Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? 01.10.02, 14:15
            Jestem idiotką zupełna, bo kocham mego męża, a jednoczesnie załuję, że jest
            moim mężem, bo nie wiem, czy nie powinnam wyjść za tego, który teraz sie
            żeni.... Boże! ALE WSZYSTKO JUZ ZA PÓŹNO. najgorsze jest to, że dopiero teraz,
            jak wiem, że za 4 dni ON ma ślub ja tak cierpię. Wcześniej było all OK.
            A może ja po prostu lubię śluby, zwłaszcza swoje?:)))) - i marzy mi sie
            następny?
            Cholera a to nieodwołalne.
            Jestem za bardzo skomplikowaną naturą
            Sama siebie nie rozumiem
            Basia
    • Gość: carduus Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: 10.30.1.* 01.10.02, 13:40
      Ja jestem szczęśliwie zamężna od 5 lat (razem jesteśmy już 8) i jak dotąd jest
      to układ modelowy. Żadnych wątpliwości, pełne zaufanie, zrozumienie. Po ślubie
      też nie było żadnego rozczarowania, wbrew przepowiedniom doświadczonych cioć
      ("bo po ślubie wszystko się zmienia na gorsze") . I aż mi się zimno robi, że
      mnie też to czeka, bo skoro wszystkie piszecie, że macie takie problemy, to kto
      wie, może jeszcze chwila a i mnie objawi się jakiś Adonis. A mnie to na co? Ja
      nie chcę! Ja wyszłam za ideał. Ale sza, bo jeszcze mi ktoś pozazdrości i będzie
      chciał mi go zabrać (to byłoby łatwiejsze, bo ja ideałem niestety nie jestem))
      Chociaż z drugiej strony, to jeśli ideał, to nie ma mowy, żeby ktoś mógł
      zawrócić mu w głowie.
      • Gość: Figlarka Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: 217.11.141.* 01.10.02, 17:36
        Gość portalu: carduus napisał(a):

        > Ja jestem szczęśliwie zamężna od 5 lat (razem jesteśmy już 8) i jak dotąd
        jest to układ modelowy. > A mnie to na co? Ja
        > nie chcę! Ja wyszłam za ideał.
        > Chociaż z drugiej strony, to jeśli ideał, to nie ma mowy, żeby ktoś mógł
        > zawrócić mu w głowie.

        musze go wytropic i ci udowodnic ze to nie prawda.


        "...to kobieta otwiera drugiej kobiecie oczy na swiat..."
      • Gość: kamill_a Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.waw1.bptnet.pl 02.10.02, 07:53
        Witaj ! Nie przejmuj się, ja osobiście nie bardzo mogę uwierzyć w to co piszą
        dziewczyny i uwierz mi, że nie zdarza sie to każdej z nas! Albo tak z niczego!
        Skoro jesteś szczęśliwa dbaj o to , pielęgnuj! I pamiętaj nigdy nie przysiąć na
        laurach! Adoruj, okazuj uczucia, ale jednocześnie pozostawiaj w związku pole
        dla każdego z was osobno, miejsce dla zaczerpnięcia oddechu, chwili samotności
        i samodzielności.
    • kol5 Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? 01.10.02, 17:42
      A jak się nazywa to co ma tamten a ten nie ma?
      • Gość: M Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 21:00
        Myślę, że jestem bardziej krytyczna, zmęczona "oczywistością" życia, szaroscią,
        dziećmi, pracą - więc gdy dzwoni kolega ze studiów, serce bije mi mocniej.
        Pąsowieje wręcz pensjonarsko, czuję się tak -jak za czasów przedmałżeńskich:
        beztrosko, flirtownie, studencko. Wypieram te odczucia po odłożeniu słuchawki,
        męczę się by nie pokazać mężowi, jak ucieszył mnie ten telefon, robię sobie
        wyrzuty o niedojrzałości i za chwilę usprawiedliwiam się. Huśtawka myśli i
        wątpliwości. Pozbywam się ich , gdy patrzę wieczorem na słodko śpiące dzieci i
        nieprzytomnego ze zmęczenia męża- i gromię się w duchu, ze nie doceniam tego,
        co mam.Ot, życie..
        • Gość: Imagine Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.unl.edu 01.10.02, 22:56
          Gość portalu: M napisał(a):

          > Myślę, że jestem bardziej krytyczna, zmęczona "oczywistością" życia,
          szaroscią,
          >
          > dziećmi, pracą - więc gdy dzwoni kolega ze studiów, serce bije mi mocniej.
          > Pąsowieje wręcz pensjonarsko, czuję się tak -jak za czasów przedmałżeńskich:
          > beztrosko, flirtownie, studencko. Wypieram te odczucia po odłożeniu
          słuchawki,
          > męczę się by nie pokazać mężowi, jak ucieszył mnie ten telefon, robię sobie
          > wyrzuty o niedojrzałości i za chwilę usprawiedliwiam się. Huśtawka myśli i
          > wątpliwości. Pozbywam się ich , gdy patrzę wieczorem na słodko śpiące dzieci
          i
          > nieprzytomnego ze zmęczenia męża- i gromię się w duchu, ze nie doceniam tego,
          > co mam.Ot, życie..

          Sluchajcie, jaki to wszystko ma sens ? W jakim my swiecie zyjemy ? Obietnic,
          zdrad ? Po co wogole laczymy sie w pary ? Co sie dzieje za kulisami naszego
          "oddania dla partnera" ? Przeciez to wszystko nonsens.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: kol5 Re: Czy mężatki mają wątpliwości???-kol5 IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 23:01
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > Gość portalu: M napisał(a):
            >
            > > Myślę, że jestem bardziej krytyczna, zmęczona "oczywistością" życia,
            > szaroscią,
            > >
            > > dziećmi, pracą - więc gdy dzwoni kolega ze studiów, serce bije mi mocniej.
            >
            > > Pąsowieje wręcz pensjonarsko, czuję się tak -jak za czasów przedmałżeńskic
            > h:
            > > beztrosko, flirtownie, studencko. Wypieram te odczucia po odłożeniu
            > słuchawki,
            > > męczę się by nie pokazać mężowi, jak ucieszył mnie ten telefon, robię sobi
            > e
            > > wyrzuty o niedojrzałości i za chwilę usprawiedliwiam się. Huśtawka myśli i
            >
            > > wątpliwości. Pozbywam się ich , gdy patrzę wieczorem na słodko śpiące dzie
            > ci
            > i
            > > nieprzytomnego ze zmęczenia męża- i gromię się w duchu, ze nie doceniam te
            > go,
            > > co mam.Ot, życie..
            >
            > Sluchajcie, jaki to wszystko ma sens ? W jakim my swiecie zyjemy ? Obietnic,
            > zdrad ? Po co wogole laczymy sie w pary ? Co sie dzieje za kulisami naszego
            > "oddania dla partnera" ? Przeciez to wszystko nonsens.
            > Pozdr, Imagine.


            Imagine, to było boskie!!!!
            • betina23 Re: Czy mężatki mają wątpliwości???-kol5 02.10.02, 08:02
              tak "śledze"te wątki i powoli zaczynam sie przekonywac do tego co mówi
              Imagine...
        • Gość: M Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 23:35
          Jaki ma się wpływ na marzenia, na myśli w stylu: co by było, gdybym wyszła za
          innego faceta (właśnie za kolegę ),nie można udawać przed samym sobą, że nie,
          że nie gdybam, nie analizuję zwiazku. Zwłaszcza, gdy niż, jesień w kolorze
          śliwkowym", chandra, przyjaciÓŁka za siódmą górą, za siódmą rzeką...Nie wierzę
          ludziom twierdzącym mocno, iż tylko wybraniec(ka) w myślach, mowach, snach. To
          nienaturalne i raczej charakterystyczne dla pierwszej fazy zakochania. Piękny
          etap, ale niewolniczy i ślepy. życie wseryfikuje złudzenia, dojrzałość polega
          na m.in. odpowiedzialności za czyny, więc się nie uchulam, ale moich myśli nie
          wyrzucę, mogę zepchnąć na margines. Zresztą, nikomu nie szkodzą.
    • m.kka Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? 02.10.02, 08:51
      a ja myslę ze dopóki nikomu się nie szkodzi, to warto troche pomarzyć..to taka
      odskocznia od rzeczywistości...ale tylko w swojej główce..nikomu.. cicho sza
      potem to przejdzie, a przy boku nadal mam idealnego faceta..
      ale przez moment dobrze jest odczuć troche dreszczyku, który daje pęd do życia.
    • eva07 Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? 06.10.02, 02:41
      Pewno sa takie co maja i takie co nie mają. Wiele zależy od temperamentu, ale
      tez od związku z męzem. Glupio byłoby mysleć, że w momencie slubu dokonujesz
      wycięcia części swojego móżgu. Owszem zakochanie zagłusza te pragnienia, ale
      potem bywają... Uczucie psa ogrodnika i ja znam. Ale trudno takie jest zycie.
      Staram się z tym walczyć. Ale generalnie raczej nie warto sobie wszystkiego
      schrzanić dla kaprysu. Tak jak napisała jedna forumowiczka "idealnym układem
      byloby gdybym mogła sie z nim przespać" bez konsekwencji(potem pisze, że była
      dzielna i nie uległa). Niewiele kobiet ma taki charakter, że przygoda może się
      zdarzyc bez waznej uczuciowej rewolucji. Czasem jednak bywają.Dla nich to (Pod
      warunkiem, że się nie wyda) bywa rozwiązanie.Ha, czasem nawet poczucie winy
      mobilizuje i wszystko wiele rzeczy w małżeństwie sie poprawia. W większośći
      wypadków, raczej nie. E
    • Gość: orange Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.localdomain / 10.0.10.* 06.10.02, 10:38

      Właśnie zniechęciłyście mnie do małżeństwa. :)
      Lepiej już zostać tym „kolegą ze studiów”.

      • Gość: weronika Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 06.10.02, 11:15
        powiem tak, te mężatki które nie maja wątpliwości sa albo naiwne albo nikt się
        nimi juz nie interesuje
    • Gość: ryża małpa Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.lublin.mm.pl 06.10.02, 12:10
      Coś jest nie tak w Twoim małżeństwie. Może to nie tragedia, może chwilowy
      kryzysik, chwilowe zachianie zaspokojenia jakchs potrzeb?
      Zauważyłam , że jak cos mi nie idzie w moim związku zachwycam się do bólu
      pewnym Jarkiem.Nie oznacza to, że zadrzieram kiecę i lecę ( pomimo, że nie
      jestem mężatką) . Wiem, że mój facet jest "jeszcze" najważniejszy.
      Kiedy wszystko wraca do normy Jarek przestaje istnieć.Zdarzyło mi się ze dwa
      razy.
      Dziwne ale prawdziwe.
      • Gość: Katarina Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.02, 10:44
        No cóż, minęło parę tygodni, a ja nie mogę przestać o nim myśleć; spotykam go
        b. często w pracy, a reaguję jak idiotka na każde jego spojrzenie, gest,
        rozmowę (drżenie rąk, głosu)... Jezus Maria, staram się kontrolować jak mogę,
        żeby nikt niczego się nie zaczął domyślać....

        • Gość: al3 Re: Czy mężatki mają wątpliwości??? IP: *.statsbiblioteket.dk 18.11.02, 11:03
          Nic nie jest dziwne a wszystko prawdziwe.
          tak zwane zauroczenia pochodza od doboru genetycznego w dany okresie czlowieka.
          Znaciefakt ze dzieci tych samych rodzicoe wcale nie sa jednakowe..
          za kazdym razem mamy inny sklad genetyczny i jesli spotkamy partnera ktory
          pasuje doskonale do naszych genow ..to wtedy zakochujemy sie.
          Natura skonstruowala taki mechaizm aby zapewnic jak najlepsze potomstwo.
          Dlatego monogamia z punktu widzenia inetresow natury jest "grzechem"..he, he..
          bo rodza siewtedy niepelnowartosciowe jednostki z ktorymi jest tylko klopot ..
          A ze prawa w spoleczenstwach zostaly ustalone wg. widzi misie jednostek / tzw
          prawodawcow cyilnych czy religijnych/ to juz zupelnie inna historia.
          Konsekwencja zgadza sie z powiedzeniem "za winy rodzicow cierpa dzieci"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja