Gość: ikko
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
30.09.02, 21:55
Kolejny raz zetknęłam się z osobą , która bez skrupułów manipuluje ludżmi ,
wykorzystuje ich do własnych celów i wyrzuca jak niepotrzebne rzeczy.Tym
razem jest to osoba , która nawet nie próbuje zakamuflować swojego sposobu
myślenia. Uważa , że większość ludzi to głupcy , których trzeba
podporządkować i zastraszyć. Zna cały arsenał sztuczek - głównie kalibru
kijek i marchewka.Uśmiecha się promiennie , każdej niedzieli zagląda do
kościoła i knuje. Nie zapomina spraw sprzed lat.Wszystko wykorzysta...
Nie , to nie mój szef. Na szczęście patrzę na to z boku. Ale ogarnia mnie
przerażenie... Skąd tacy ludzie się biorą? Czy są szczęśliwi? Jeśli tak to
jakie to szczęście? Poczucie władzy? Ta osoba to postać bardzo filmowa...
Naprawdę , pierwszy raz spotykam zło w takim natężeniu.Jest jak
modliszka.Znacie kogoś takiego? Nie chodzi tu o mały egoizm , ale cynizm i
hipokryzję najwyższego kalibru.Taka prowincjonalna Liwia.Nawet własna rodzina
jest dla niej trybikiem w nienasyconej potrzebie trzymania innych w ręku ,
sterowania nimi. Aleksis to przy niej anioł. Niestety , nie ponoszą mnie
emocje. Obserwuję ten fenomen od lat i wciąż mnie zadziwia.Skąd się bierze?