Tak proo, to jest bardzo proste

IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.10.02, 23:46
Proo, moja droga, popatrz co znalazlam w wątku Stokrotki pod tytułem
"Czego pragną mężczyźni"? Cytuję twoje słowa:

> ONI pragną nas! Oni pragną wygodnego życia. Oni pragną udanego dziecka.
> Oni pragną czułej żony-kochanki. Oni pragną atrakcyjnej , mądrej kobiety
> u swego boku. Tego chcą i do tego dążą.

> Czy to nienormalne wymagania? Ależ skąd! My bowiem chcemy stać się dla nich
> ich marzeniem , spełnić ich oczekiwania i dostać od nich to co ONI mają do
> ofiarowania NAM. Czyli być kochaną i kochać.

Prosze , prosze...... a czy w milosci jak i przyjaźni (jedno zawiera drugie)
mozna w ogole stawiac wymagania? Jak to spelnic ich oczekiwania i dostac od
nich to, co maja nam do zaoferowania? Cos zza cos??? Trzeba kochac
bezintersownie i jak nas ktos pokocha to tylko sie cieszyc!!!!!! O jakich
OCZEKIWANIACH ty mowisz? Masz cholernie ROSZCZENIOWĄ postawę!!!!

Skrytykowalas mnie za cos, czemu sama holdujesz! Jestes obludna...........

    • hookean Zabawa z interpretacją 02.10.02, 11:08
      Nie mam zamiaru tu za kogokolwiek odpowiadac, ale chciałbym Ci droga Wenus
      zwrócic uwagę, ze swą ripostę oparłas na błednym załozeniu, stad ona nie trafna.

      Napiałas tak:

      > Proo, moja droga, popatrz co znalazlam w wątku Stokrotki pod tytułem
      > "Czego pragną mężczyźni"? Cytuję twoje słowa:

      "ONI pragną nas! Oni pragną wygodnego życia. Oni pragną udanego dziecka.
      Oni pragną czułej żony-kochanki. Oni pragną atrakcyjnej , mądrej kobiety u
      swego boku. Tego chcą i do tego dążą.
      Czy to nienormalne wymagania? Ależ skąd! My bowiem chcemy stać się dla nic
      hich marzeniem , spełnić ich oczekiwania i dostać od nich to co ONI mają do
      ofiarowania NAM. Czyli być kochaną i kochać"

      > Prosze , prosze...... a czy w milosci jak i przyjaźni (jedno zawiera drugie)

      ***Fakt,jedno zawiera drugie, ale czy "drugie" zawiera "jedno" otóz nie, i w
      tym cały sęk, ze Twój przypadek nie zawiera w sobie jej przypadku( przyjaźn nie
      zawiera miłosci, zeby było jasne), w wyniku czego, pada cała logika Twojej
      interpretacji wypowiedzi tej pani.

      > Skrytykowalas mnie za cos, czemu sama holdujesz! Jestes obludna...........


      Pozdrawiam i polecam ripostowac na chłodno, bo zacietrzewienie zacmiewa jasnośc
      umysłu ;o)


      • Gość: Wenus Re: Zabawa z interpretacją IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 12:05
        hookean napisał:

        > Nie mam zamiaru tu za kogokolwiek odpowiadac, ale chciałbym......

        Więc nie odpowiadaj za nikogo, chyba, ze raz jestes hookean a raz proo.
        • hookean Re: Zabawa z interpretacją 02.10.02, 13:01
          Gość portalu: Wenus napisała:

          > hookean napisał:
          >
          > > Nie mam zamiaru tu za kogokolwiek odpowiadac, ale chciałbym......

          > Więc nie odpowiadaj za nikogo, chyba, ze raz jestes hookean a raz proo.

          Toz przeciez, nie odpowiadam za nikogo, wrecz nie interesuje mnie Wasza z proo
          odmiennośc mysli, ja jedynie wytknałem Ci brak logiki w Twym mysleniu, poniewaz
          myslałem ze jednak sobie ją cenisz.

          • Gość: inka_sama Re: Zabawa z interpretacją IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.10.02, 13:31
            No nie powiedzialabym że miłość nie może zawierać sie w przyjaźni!
            Po pierwsze może sie pojawić w przyjaźni - i pozostać, związek sie przekształci
            i będzie i miłość i porzyjaźń (dwa w jednym :)).
            Po drugie - nie myślmy wg schematu miłość= miłość między kochankami
            (niezależnie od płci...). Miłości jest wiele rodzajów.
            Ja kocham moja przyjaciółkę od lat. Jak siostre.
            Czyli w przyjaźni JEST miejsce na miłość.

            A co do zasadniczego tematu watku - tak to juz jest że lubimy przywiązywac się
            do naszych wyobrazeń... Proo - w tym wypadku chodzi o słowa. I w przypadku
            Wenus też...
            I musze przyznać ze Wenus ma tu sporo racji co do Proo w tym wypadku.
            Przynajmniej jeśli tylko przeczytac to co napisała proo w obu wątkach...
            • hookean Re: Zabawa z interpretacją 02.10.02, 13:51
              Gość portalu: inka_sama napisała:

              > No nie powiedzialabym że miłość nie może zawierać sie w przyjaźni!
              > Po pierwsze może sie pojawić w przyjaźni - i pozostać, związek sie
              >przekształci i będzie i miłość i porzyjaźń (dwa w jednym :)).

              Inko,ale tu chodzi uogolnianie, podam przykład, bo widze, ze to nadal nie jest
              widoczne. Chinczycy sa ludxmi, ale nie mozna juz mówic, ze ludzie sa
              Chinczykami, wyłapujesz róznice, to przeciez takie proste.

              > Po drugie - nie myślmy wg schematu miłość= miłość między kochankami
              > (niezależnie od płci...). Miłości jest wiele rodzajów.
              > Ja kocham moja przyjaciółkę od lat. Jak siostre.
              > Czyli w przyjaźni JEST miejsce na miłość.

              Podobnie jak wyzej, bo nie chodzi o to ze jest to miejsce, ale ze nie jestesmy
              wstanie az tak uogólnic, a to jest niezbedne dla trafnosci postu wyjsciowego.

              > A co do zasadniczego tematu watku - tak to juz jest że lubimy przywiązywac
              >się do naszych wyobrazeń... Proo - w tym wypadku chodzi o słowa. I w przypadku
              > Wenus też...
              > I musze przyznać ze Wenus ma tu sporo racji co do Proo w tym wypadku.
              > Przynajmniej jeśli tylko przeczytac to co napisała proo w obu wątkach...

              Tu tez prosto mozna wykazac błedy interpretacji i w traktowaniu przez Wenus obu
              wypowiedzi proo, jako sprzecznych z soba.

              Pozdrawiam
              • Gość: Wenus Re: Zabawa z interpretacją IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 14:27
                hookean napisał:

                >
                > Inko,ale tu chodzi uogolnianie, podam przykład, bo widze, ze to nadal nie
                jest
                >
                > widoczne. Chinczycy sa ludxmi, ale nie mozna juz mówic, ze ludzie sa
                > Chinczykami, wyłapujesz róznice, to przeciez takie proste.
                >
                >
                > Podobnie jak wyzej, bo nie chodzi o to ze jest to miejsce, ale ze nie
                jestesmy
                > wstanie az tak uogólnic, a to jest niezbedne dla trafnosci postu wyjsciowego.
                >
                > > A co do zasadniczego tematu watku - tak to juz jest że lubimy przywiązywac
                >
                > >się do naszych wyobrazeń... Proo - w tym wypadku chodzi o słowa. I w przypa
                > dku
                > > Wenus też...
                > > I musze przyznać ze Wenus ma tu sporo racji co do Proo w tym wypadku.
                > > Przynajmniej jeśli tylko przeczytac to co napisała proo w obu wątkach...
                >
                > Tu tez prosto mozna wykazac błedy interpretacji i w traktowaniu przez Wenus
                obu
                >
                > wypowiedzi proo, jako sprzecznych z soba.
                >
                > Pozdrawiam

                Hookean, wiem o co Ci chodzi, ale Ty analizujesz slowa i tylko slowa, a podejdz
                do tego inaczej: jaka jest roznica miedzy miloscia i przyjaznia dla ciebie? Co
                to jest przyjazn a co milosc? Bo dla mnie milosc to wlasnie przyjazn +
                intymnosc (pozadanie, sex). Przyjazn to poleganie na sobie bez kontaktu
                intymnego. Czy probujesz mi wiec powiedziec, ze proo mowiac o oczekiwaniach w
                milosci miala na mysli nie cechy przyjazni wlasnie (odpowiedzialnosc, wiernosc,
                etc.... czyli oczekiwania), a cechy fizyczne kobiety i mezyczy (dlugosc penisa,
                wielkosc biustu etc). Jeśli tak to mowimy chyba o prymitywizmie...... o co
                raczej jej nie posadzam.......

                rowniez pozdrawiam

            • Gość: joanna Re: Zabawa z interpretacją IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.02, 14:40
              Również przygladam sie calej sprawie, choć nie bralam udziału we wczesniejszej
              dyskusji, pragnę jednak zwrocic uwage na drobny maly element.Dziewczyna poddala
              analizie swoj konkretny problem w oparciu o tzw. scenki z zycia.
              Zadała pytanie w stylu: czy Wam tez się to przytrafia, co mi? jak sobie z tym
              radzicie? a może to ze mna cos nie tak? Ludzie odpowiadają zyczliwie i łagodnie
              dając takie i inne przyklady jak sobie z tym poradzic. Pierwsza Kamfora
              delikatnie poddaje ocenie postawę Wenus. Owszem jest to przyjete z aprobatą.
              Kolejna osobą jest Proo, ktora bezpośrednio aczkolwiek tez zyczliwie ocenila
              postawę autorki. I tu zaczyna sie rodzic bunt, argumenty już drugiej
              forumowiczki nie pasuja do ukladanki o przekonamiu, ze przyjaźn to proces
              dawczo-odbiorczy, taki handel wymienny. Kiedyś dawalam, dawałam, a teraz będę
              brać i to nie dziala!
              Bo nie bedzie dzialac!
              Pod koniec podobne stanowisko zajmuje też kolejny forumowicz.
              Zaczyna się atak, agresywna postawa zwlaszcza w stosunku do BEZPRECEDENSOWEJ
              STARUSZKI, która jeszcze dosadniej przedstawia brak OBIEKTYWENEJ ANALIZY
              WLASNEGO JA. I ten brak moim zdaniem jest kluczem do zagadki.
              Nowo zalozony watek jest dla mnie kolejnym potwierdzeniem tego zjawiska.Slowa
              Proo zostały tu wydarte wręcz z konteksu i starym systemem dopasowane do ciągle
              tej samej ukladanki.
              Wenus wyjdż z siebie i stan obok, przypatrz sie temu w oderwaniu o swoje
              emocje. Wypowiedź Proo o miłosci miala w sobie tyle ciepla, a Ty to podeptałaś!
              Poczucie Twojej krzywdy calkowicie zniwelowało SZACUNEK.
              Wenus zreflektuj się!
              Czuje ogromny niesmak i to nie tylko ja.
              • Gość: Wenus Re: Zabawa z interpretacją IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 15:02
                Gość portalu: joanna napisał(a):

                Moja droga, bardzo dziekuje Ci za to co napisalas. Ale jestes stronnicza
                (rozumiem sympatie do kolezanki zawiazaną w szeregu dyskusjach), a w zwiazku z
                tym nieobiektywna. I to Ty stan obok calej tej dyskusji i przyjrzyj sie calej
                sytuacji.....

                Nie rozsmieszaj mnie :-) jesli uwazasz, ze osoba o pseudonimie "bezprecednsowa
                starszuka" odezwala sie w milym tonie i to ja ją zaatakowalam to nie mamy o
                czym w ogole rozmawiac.

                Nie chce powielac dyskusji w watku ktory poruszylam wczesniej o przyjazni, bo
                to nie ma sensu. Wszystko co chcialam tam powiedziec juz powiedzialam. Widac
                niewiele z tego zrozumialas i tak jak proo upierasz sie ze mam roszczeniowy
                stosunek do przyjazni ( nic o mnie nie wiesz, ale znasz mnie lepiej). W
                porzadku, "mam roszczenowy stosunek do przyjazni" - lepiej sie czujesz?

                > Wenus wyjdż z siebie i stan obok, przypatrz sie temu w oderwaniu o swoje
                > emocje. Wypowiedź Proo o miłosci miala w sobie tyle ciepla, a Ty to
                podeptałaś!

                Tym to mnie wrecz rozsmieszylas! :-)))))) Owszem powiedziala to niezle, ale nie
                poetyzujmy tu nagle i nie robmy ze slow swietosci! Tym bardziej, ze zostalo to
                powiedziane z lekką dozą humoru......

                > Poczucie Twojej krzywdy calkowicie zniwelowało SZACUNEK.

                Wiesz, tu sie po czesci zgadzam, bo czuje sie skrzywdzona takim tanim, nie
                popartym konsekwentą postawą, osądem proo, ale prosze, nie mow mi o
                szacunku.....

                > Czuje ogromny niesmak i to nie tylko ja.

                Masz prawo czuc niesmak, ale na Boga mow za siebie!!!! KOnsultowalas to z kims
                ze mowisz w liczbie mnogiej?????

                Wenus
          • Gość: Wenus Re: Zabawa z interpretacją IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 13:54
            Hookean, tak cenie sobie i logike i uczucia. Nie zgodze sie, ze milosc zaweira
            przyjazn a juz przyjazn milosci nie. Nie chce sie wdawac w dluga polemike - mam
            po prostu odmienne zdanie. A watek ten rozpoczelam nie dlatego, ze sie
            zacietrzewiam, tylko zeby pokazac wlasnie brak konsekwencji proo, ktora raz za
            to samo czule ludzi wspiera, a raz gani. To jej sprawa, jej problem. Moze niech
            tylko przestanie sugerowac innym ze maja problemy ze soba, a ona ich nie ma i
            miec nie bedzie, bo cala ta sytuacja mowi sama za siebie. W watku w ktorym
            dyskutowalysmy na temat przyjazni wypowiedziala sie jak chciala, jej sprawa.
            Mam tylko nieodparte wrazenie, ze jej zdanie bylo podyktowane PRZEKORĄ dla
            samej przekory ("większosc za, to ja przeciw"), a nie proba zrozumienia mojego
            problemu. A to niestety nie czyni z niej wiarygodnego dyskutanta, ktorego mozna
            brac powaznie pod uwage.

            pozdrawiam
            • hookean Re: Zabawa z interpretacją 02.10.02, 14:05
              Gość portalu: Wenus napisał(a):


              > Mam tylko nieodparte wrazenie, ze jej zdanie bylo podyktowane PRZEKORĄ dla
              > samej przekory ("większosc za, to ja przeciw"), a nie proba zrozumienia
              >mojego problemu. A to niestety nie czyni z niej wiarygodnego dyskutanta,
              >ktorego mozna brac powaznie pod uwage.

              Dobrze Wenus, ja Ciebie rozumiem, ale tym samym ukrecasz bicz na praktycznie
              wszystkich tutaj forumowiczów ( zwłaszcza jesli pisza nieco dłuzej), bo smiało
              mozna tu wiekszosci z nich wytknac kierowanie sie od czasu do czasu przekora
              własnie i odnoszac tym samym wrazenie, ze nie chca zrozumiec czyjegos problemu.
              A trudno uznac całe forum psychologia za niewiarygodne, chociaz moze i mozna, a
              po pewnym przemysleniu, nawet na pewno nie jest w pełni wiarygodnym .

              Pozdrawiam
              • Gość: Wenus Re: Zabawa z interpretacją IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 14:32
                hookean napisał:

                > Dobrze Wenus, ja Ciebie rozumiem, ale tym samym ukrecasz bicz na praktycznie
                > wszystkich tutaj forumowiczów ( zwłaszcza jesli pisza nieco dłuzej), bo
                smiało
                > mozna tu wiekszosci z nich wytknac kierowanie sie od czasu do czasu przekora
                > własnie i odnoszac tym samym wrazenie, ze nie chca zrozumiec czyjegos
                problemu.
                >
                > A trudno uznac całe forum psychologia za niewiarygodne, chociaz moze i mozna,
                a
                >
                > po pewnym przemysleniu, nawet na pewno nie jest w pełni wiarygodnym .


                > Pozdrawiam

                Ay, hookean, ale sie ze mna bawisz w slowa i teraz Ty uogolniasz. Ja nie mowie
                o calym forum....... ja mowie o konkretnej osobie!
                I dajmy juz temu pokoj, bo "czepiasz" sie slow a nie faktow!

                pozdrawiam
                • hookean Wenus 02.10.02, 16:39
                  Gość portalu: Wenus napisała:

                  > Ay, hookean, ale sie ze mna bawisz w slowa i teraz Ty uogolniasz. Ja nie
                  mowie
                  > o calym forum....... ja mowie o konkretnej osobie!

                  Kiedy twoje zarzuty smiało mozna prawie na całe forum przeniesc.

                  > I dajmy juz temu pokoj, bo "czepiasz" sie slow a nie faktow!

                  Oj Wenus, a skad sie Twoje fakty wzieły jak nie ze słów własnie ?
                  Zgadzam sie jednak , ze mozna juz olać ten watek ;o)

                  Pozdrawiam Cie równiez
            • Gość: Wenus Re: Zabawa z interpretacją IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 14:44
              " Nie zgodze sie, ze milosc zawiera przyjazn, a juz przyjazn milosci nie....."

              Pragne tylko dodac, bo zaraz mi to pewnie wytjesz :-), ze chodzi mi tu o milosc
              platoniczna. Jesli zas mowimy o typowej milosci fizycznej, to oczywscie jest
              tak jak mowisz, ze jedno zawieia sie w drugim choc to drugie nie zawiera w
              pierwszym. Generalnie jednak podejmujac ta dyskusje mialam na mysli to, co
              zawarlam w odpowiedzi czym dla mnie jest przyjazn a czym milosc.

              pozdrawiam
    • proo Tak to proste. 02.10.02, 14:57
      Niestety , wcześniej nie miałam możliwości żeby wyjaśnić cały problem
      dlatego postaram się to zrobić dopiero teraz i w punktach. :-)

      1.To Ty , Wenus , rozpoczynając wątek oczekiwałaś reakcji
      forumowiczow i ... je przeczytałaś. Moja opinia była niezgodna z Twoimi
      oczekiwaniami i to Cię zabolało , ale ona jest moja i dla Ciebie
      moich poglądów nie zmienię.To nie ja wystawiam moje czy przyjaciół
      postępowanie pod ocenę więc nie oceniaj mnie (vide "jestes obłudna..")
      lecz polemizuj z moimi poglądami jesli masz ochotę.

      2.Nadal twierdzę że w przyjaźni nie należy żądać wdzięczności za
      przyjacielskie gesty bowiem przyjaźń to jedna dusza w dwoch ciałach
      i owa dusza ma czuć to samo dla obu ciał. Jeśli tak się nie dzieje
      to moim zdaniem nie jest przyjaźnią.Jeśli mój przyjaciel
      nie reaguję na moją potrzebę - nie żądam tego od niego a kiedy
      będzie mnie potrzebował - będę mu swoją pomoc ofiarowywała.
      Taka mam zasadę. Można się z nią zgodzić lub nie -pozostanę przy niej
      bez względu na czyjąkolwiek aprobatę lub jej brak.
      Natomiast w miłości należy dawać i brać. I tu reprezentuję
      postawę roszczeniową , oczekuję , chcę , pragnę .... i nie widzę
      w tym zdrożnego i nie proszę o potwierdzenia czy jest słuszna czy też nie.
      W wątku o oczekiwaniach mężczyzn wyraziłam swój pogląd i li tylko (podobnie
      zresztą jak inni dyskutanci).

      Ad rem.

      Nie rozumiem zarzutu o niespójność moich poglądów, bowiem można przecież
      chcieć czegoś ,żadać od kogoś ale to niekoniecznie przekłada
      się na wszystkie dziedziny życia! W jednych oczekujemy w innych dajemy się
      ponieść fali ,a w jeszcze innych tylko dajemy.
      Życia nie da się zdefiniować jedną prostą regułką do ktorej wystarczy
      zastosować to samo rozwiązanie żeby je przeżyć w zgodzie ze sobą ,
      nie krzywdząc innych. Do zycia trzeba się ułożyć ,
      znależć wiele rozwiązań. Rożnych dla różnych sfer życia.

      3.Nie jestem Hookeanem choć bardzo żałuję ze nie jestem bo chciałabym
      mieć tak wyważone reakcje jak on , mądre i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość
      i emanować takim spokojem jak on.

      4.Zgadzam się z Hookeanem. Nie każda miłośc zawiera w sobie przyjaźń - dowody
      zawarte są choćby w wypowiedziach na wątku o porozumieniu dusz a już na pewno
      nie każda przyjaźń zawiera w sobie miłość! :-)

      Na koniec pozwolę sobie prosić Wenus aby w zacietrzewieniu swym i szukaniu
      zemsty , nie starała się mnie obrażać bo to ani grzeczne ani miłe.
      Bardzo Cię o to proszę ,tym bardziej że jeśli to odwet to nie zbyt zasłużony
      przeze mnie bowiem nie chciałam Cię obrazić. Wyraziłam tylko swój pogląd na
      sprawę którą Ty przedstawiłaś ku ocenie innych.

      Pozdrawiam jeszcze raz. :-)

      proo



      • Gość: carduus Re: Tylko na pozór proste IP: 10.30.1.* 02.10.02, 15:37

        > 2.Nadal twierdzę że w przyjaźni nie należy żądać wdzięczności za
        > przyjacielskie gesty bowiem przyjaźń to jedna dusza w dwoch ciałach
        > i owa dusza ma czuć to samo dla obu ciał.
        ********************
        Tak sobie czytam i postanowiłam się wtrącić, bo twierdzenie, że przyjaźń to
        jedna dusza w dwóch ciałach. Więcej ta dusza czuje to samo dla dwóch ciał, a
        więc uczucia w określonych momentach życia TE SAME. I trochę mię to
        zastanowiło. Bo jeśli tak, to pewnie i poglądy te same. Bo poglądy wynikają z
        odczuć. A więc nie ma miejsca na różnicę zdań w przyjaźni? O wszystkim taka
        sama opinia? Zero dyskusji? Najwyżej na temat gustów, o których jak wiadomo się
        nie dyskutuje. A może i na temat gustów nie, bo może i one takie same. Moja
        dusza to ja. Wszak ja to na pewno nie ciało. A więc jeżeli mój przyjaciel to
        moja dusza, więc mój przyjaciel jest mną? Oj, albo ja tu czegoś nie rozumiem (
        i wtedy proszę pokornie o pouczenie mnie nieoświeconej:-))), albo proo droga
        mylisz się nieco.

        Jeśli tak się nie dzieje
        > to moim zdaniem nie jest przyjaźnią.Jeśli mój przyjaciel
        > nie reaguję na moją potrzebę - nie żądam tego od niego a kiedy
        > będzie mnie potrzebował - będę mu swoją pomoc ofiarowywała.
        ************************
        No cóż. Jeśli Twój przyjaciel ma Twoją duszę, to chyba nie może zareagować na
        Twoją potrzebę, bo przecież sam jest nią trawiony. I stąd wniosek, że jeśli
        ktoś reaguje na Twoje potrzeby, to nie może być Twoim przyjacielem, bo gdyby
        był, sam odczuwałby tę samą potrzebę w tym samym momencie i nie mógłby jej
        zaspokoić.
        Poszłam trochę dalej Twoim tropem rozumowania i zobacz sama co mi wyszło. A tak
        dobrze żarło:-)))


        carduus




        • proo Re: Tylko na pozór proste 02.10.02, 16:03
          Gość portalu: carduus napisał(a):
          > Tak sobie czytam i postanowiłam się wtrącić, bo twierdzenie, że przyjaźń to
          > jedna dusza w dwóch ciałach. Więcej ta dusza czuje to samo dla dwóch ciał, a
          > więc uczucia w określonych momentach życia TE SAME. I trochę mię to
          > zastanowiło. Bo jeśli tak, to pewnie i poglądy te same. Bo poglądy wynikają z
          > odczuć. A więc nie ma miejsca na różnicę zdań w przyjaźni? O wszystkim taka
          > sama opinia? Zero dyskusji?

          #############################################

          A Ty nie dyskutujesz ze sobą??? Nie bijasz się ze swoimi myślami???
          Nie dokonujesz wyborów między tym i tamtym???

          ###############################################

          Najwyżej na temat gustów, o których jak wiadomo się
          > nie dyskutuje. A może i na temat gustów nie, bo może i one takie same. Moja
          > dusza to ja. Wszak ja to na pewno nie ciało. A więc jeżeli mój przyjaciel to
          > moja dusza, więc mój przyjaciel jest mną? Oj, albo ja tu czegoś nie rozumiem
          ( i wtedy proszę pokornie o pouczenie mnie nieoświeconej:-))), albo proo droga
          > mylisz się nieco.
          ###########################################

          Raczej nie mylę się. Rzadko przynajmniej mi się to zdarza bowiem wcześniej
          właśnie biję się z myślami , rozważam i dokonuję wyborow za ktore jestem
          odpowiedzialna od początku do końca.. :-)))))

          ###########################################

          > No cóż. Jeśli Twój przyjaciel ma Twoją duszę, to chyba nie może zareagować na
          > Twoją potrzebę, bo przecież sam jest nią trawiony. I stąd wniosek, że jeśli
          > ktoś reaguje na Twoje potrzeby, to nie może być Twoim przyjacielem, bo gdyby
          > był, sam odczuwałby tę samą potrzebę w tym samym momencie i nie mógłby jej
          > zaspokoić.

          ########################

          Dokładnie TAK!
          Ktoś kogo zwę moim przyjacielem , czuje tak ja i dlatego
          "...nie żądam od niego niczego bo to co niezbędne mojej duszy - MAM bez
          oczekiwań! Spada na mnie jak majowy , ciepły deszczyk na roslinki ..." -

          tak właśnie , tymi słowy , odpowiedziałam na ten sam zarzut w wątku Wenus ,
          sprawdź więc że nie jest to wymyślone na potrzebę chwili.

          Maksyma o przyjaźni nie jest mojego autorstwa. Ma ciąg dalszy i brzmi :
          "Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach a miłość to dwie dusze w jednym ciele"
          Jest piękna i prawdziwa! :-)
          #######

          > Poszłam trochę dalej Twoim tropem rozumowania i zobacz sama co mi wyszło. A
          tak dobrze żarło:-)))
          carduus
          #####

          I nadal żre , carduus! :-))))
          pozdrawiam przyjaźnie
          proo

          • Gość: carduus INKA, POMOCY!!!! IP: 10.30.1.* 03.10.02, 08:47
            > A Ty nie dyskutujesz ze sobą??? Nie bijasz się ze swoimi myślami???
            > Nie dokonujesz wyborów między tym i tamtym???
            *************************
            No pewnie! Ale co to za bicie... Szkoda gadać. Do żadnych konstruktywnych
            wniosków dojśc nie mogę jak sprawa skomplikowana, a jak nie skomplikowana to
            bitwa trwa tak krótko, że prawie jej nie ma:-))) A przyjaciel czasem doradzi,
            otworzy na coś oczy, pomoże zrozumieć, wytłumaczy, pocieszy. Dobrze mieć
            przyjaciela, ale nie chciałabym, żeby to samo co ja czuł i to samo myślał, bo
            wolę przebywać z kimś, kto nie jest mną. Nie jestem narcyzem, żebym przyjemność
            przebywania z moją kopią psychiczną ceniła sobie najbardziej. Mnie w ludziach
            pociągają różnice. Choć muszę przyznać, że bez przesady, bo jak się ktoś zbyt
            mocno różni, to mi doskwierają. I sens ma to co napisała Wenus, o podobnej
            wrażliwości, podobnym podejściu do świata, pokrywających się systemach
            wartości. Ale nie takich samych! Jak dotąd nie trafiłam na " moją" duszę w
            innym ciele, ale to nie znaczy, że nie mam przyjaciół. Nie jest ich wprawdzie
            wielu, ale jak wiadomo, to nie ilość się liczy.
            Mam przyjaciela, od którego kiedyś usłyszałam piękną deklarację przyjaźni. Że
            jeśli w środku nocy zadzwonię i powiem, że zabiłam człowieka, on zada mi tylko
            jedno pytanie: gdzie ma podjechać, żeby zabrać i ukryć ciało:-)))Ale zaznaczam,
            że ani on, ani ja mokrą robotą się nie trudnimy:-)))
            Ale nie jest taki sam jak ja. I nie chcę, żeby był. Uzupełniamy się. Ja mam to,
            czego on nie ma, on ma to, czego mnie brakuje. I chyba między innymi dlatego
            nasza przyjaźń trwa już grubo ponad 10 lat. A w świetle tego, co napisałaś on
            wcale nie jest moim przyjacielem. To kim w takim razie? Znajomym, kolegą?
            Poczułam się prawie, jakby mi zabrano to co sobie tak ceniłam, choć tak
            naprawdę zabrałaś mi tylko słowo.


            > Ktoś kogo zwę moim przyjacielem , czuje tak ja i dlatego
            > "...nie żądam od niego niczego bo to co niezbędne mojej duszy - MAM bez
            > oczekiwań! Spada na mnie jak majowy , ciepły deszczyk na roslinki ..." -
            **************

            No to powiedz mi droga proo, po co Ci w ogóle przyjaciel? Po to, żebyś mogła
            przejrzeć się w ni jak w lustrze? Żebyś mogła czerpać przyjemność z obcowania
            ze swoją psychiczną kopią? Proszę, nie odbierz tego źle, nie atakuję Cię, tylko
            naprawdę jakoś mi to nie przystaje do mojej wizji całkowicie i nie rozumiem
            tego, a chciałabym. (Tak się asekuruję, bo podobno mam agresywny sposób
            wyrażania myśli, więc boję się, że możesz poczuć się urażona, a tego naprawdę
            bym nie chciała.)


            > Maksyma o przyjaźni nie jest mojego autorstwa. Ma ciąg dalszy i brzmi :
            > "Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach a miłość to dwie dusze w jednym
            ciele"
            > Jest piękna i prawdziwa! :-)

            ****************
            No dobrze, ale cóż z tego? Czy "mądrzy i wielcy", ci od aforyzmów i złotych
            mysli po to są, by się z nimi zgadzać? Piękne to jest, ale czy prawdziwe? Ja
            się nie zgadzam, ale może jeszcze mnie przekonasz?


            > I nadal żre , carduus! :-))))
            ************
            To Twoje żre. Moje już nie. Buuuuu!

            carduus
            zrozpaczona

            PS. INKA! POMOCY!!!! Co dwie głowy to nie jedna, może razem przekonamy proo:-)))
            • Gość: inka_sama spieszę z odsieczą! hihi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.10.02, 11:15
              Przyjaciel jako moja wierna kopia??? A skąd!
              Moja przyjaźń trwa juz ponad 20 lat i nie byłysmy i nie będziemy identyczne.
              Hough!
              Dyskusje z samą soba prowadzę stale - w końcu trzeba czasem z kim
              inteligentnym pogadać ;) - ale przyjemność dyskusji z przyjacielem jest
              zupełnie inna. Nawet gadanie na głos w duskusji ze soba to nie to... :))
              Przyjaciel ma inne spojrzenie - bo ma inne zycie - inaczej był kształtowany
              przez otoczenie. I o to chodzi. Jka pomyślę o mojej przyjaźni - to miałysmy i
              mamy wiele wspólnych cech - i mnóstwo różnic. Niektóre powodowały uzupełnianie
              się inne - małe i większe starcia. Ale w tym wszystkim był szacunek dla
              odrębności drugiej osoby - i nie było kłótni. Nawet gdy na drodze stanął facet -
              przyjaźń okazała sie cenniejsza, nie poróżnił nas - i dobrze bo nie wart był
              żadnej z nas.
              Proo definicja przyjaźni jakoś promieniuje mi ukrytym błędem - tak mówi mi moja
              intuicja. Kobieca oczywiście. Ale to byc moz ewłąśnie latego z ekażdy z nas
              jest inny. I Proo potrzebuje i spotyka takich ludzi. Dla innych to będzie model
              nie do przyjecia.
              Ten majowy deszczyk na pragnienia Proo... No nie wiem... Nigdy nie jest to
              ulewa? Nigdy nie jest to duża chmura z której mały deszcz?... Mimo że mam
              przyjaciółkę - nie wymagam by była moim jedynym "deszczykiem". Zwłaszcza ze
              jest daleko, baaaardzo daleko.
              Wiesz Proo, napisz tu kiedyś jak będziesz w podłym humorze... Nie wierze że
              nigdy go nie miewasz. Jesteś czowiekiem, czyz nie? chociaż, kto wie... :))

              Definicje , aforyzmy, złote myśli...
              Taak. Ale czasem jesteśmy niezadowoleni nawet z samych siebie. Więc nawet jeśli
              przyjaciel to moja kopia - moge byc z niego niezadowolona???...
              To chyba główny powód tego ze opis przyjaciela autorstwa Proo jest odbierany
              jako nieprawdziwy. Ilu z nas jest CAŁKOWICIE zadowolonych z tego jacy jestesmy?

              A moja przyjaciółka nie musi byc doskonała, nie musi byc jasnowidzem. Moge jej
              powiedzieć o moich potrzebach - a ona o swoich. Nie musimy się domyślać. Choć
              czasem czytamy między wierszami.

              PS Carduus - kolejne odsiecze raczej wieczorem....
              • Gość: Wenus Pora zakonczyc.......... do Inki i Carduus IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.10.02, 20:47
                Widzę moje drogie, ze trochę "zaplątałyscie się" w tej metaforze, którą proo
                zacytowala. Zanim przejdę do wyjasnienia, jak to nalezy rozumiec (nie sądzę,
                zeby proo sie tego podjela, bo wyraznie zabrnela w slepy zaulek), chce Ci Inko
                podziekowac za odwage i obiektywizm. Podobnie jak kwieto, probowalas w tej
                dyskusji mnie zrozumiec, ale bez tendencyjnosci w strone moja czy w strone
                proo - to wielka sztuka i wiedz, ze to doceniam. W przeciwienstwie do was, Proo
                nawet nie probowala zrozumeic mojego problemu! Ustawila swoj "przypadek"
                odnosnie przyjazni na poziomie normy i wszystkie inne przypadki (np.moj), ktore
                do tego poziomu nie siegaja od razu skreslila jako patologie i wsadzila do
                szufladki z napisem "stosunek roszczeniowy". Proo swoj egoizm (brak empatii)
                ubrala w klase i zaslania sie zlotymi myslami, ktorych nie jest wam w stanie
                nawet uzasadnic!!!! I nie liczcie ze to zrobi. "Jedna dusza w dwoch cialach" to
                metafora i nie nalezy jej rozumiec doslownie - ona o tym doskonale wie! Ale wam
                tego nie powie, bo musialaby mi przyznac racje, ze chodzi tu o PODOBNĄ
                wrazliwosc wlasnie a nie iedntyczna!!!! Identyczna jest niemozliwa do
                osiagniecia, bo kazdy, nie wiem jak zblizona wrazliwosc by nie posiadal do
                naszej, jest zawsze INNYM CZLOWIEKIEM - wiec to co wam kolezanka probouje
                wmowic to bzdura (lub idealizm, przeciwnicy idealow powiedza infantylizm) i
                kazdy troche myslacy czlowiek o tym wie. Co innego wrazliwosc podobna, bardzo
                zblizona - dwoje ludzi mimo ze stanowiący odrębne istoty, potrafią w lot
                odgadywac swoje nastroje, uczucia, udzielac sobie nawzajem wsparcia bez
                proszenia o nie!!!!!! To są wlasnie te niewypowiedziane POTRZEBY a wiec tym
                samym OCZEKIWANIA (w lot to zrozumial kwieto - to lotny umysl i serce gorace,
                bo wrazliwe). Nie ma nic w tym nienormalnego, ze pragniemy dawac (wspierac) i
                mamy nadzieje (oczekujemy), zeby i nam w odpowoednim momencie dano (byc
                wspieranym). Nikt jednak tego miarka nie mierzy i nie wylicza, bo sie nawet nie
                da. Wyraznie o tym mowilam. I to nie jest wyrachowanie, to jest potrzeba duszy:
                byc potrzebnym i potrzebowac kogos w trudnych chwilach, moc na nim polegac. W
                milosci dochodzi jedynie intymnosc. Tylko taka jest roznica i zadna inna! (mowa
                o fizycznej a nie platonicznej). Koleznka proo ma szczescie w przyjazni (a nie
                kazdy je ma co trudno jej zrozumiec), ale to szczescie ja wyraznie odcielo od
                wlasnych uczuc. Stad taka a nie inna postawa. "Pomyslnosc w dlugim czasie
                rozleniwia i zamyka nas na innych" (watek "czy cierpienie uszlachetnia). A stad
                tylko krok, zeby kogos skrzywidzc nieopatrznym sadem pod tytuelm "ty
                oczekujesz, masz roszczeniowy stosunek"........ Powtarzam, potrzeba przyjazni
                zaspokojona nie wymaga jej wypowiadania na glos, bo wlasnie zostala zaspokojona
                (przypadek proo). Moja potrzeba przyjazni zaspokojona nie zostala, dojrzalam
                jednak do tego, zeby szukac ludzi o podobnej do mojej wrazliwosci, ktorym
                chetnie dam moje wsparcie, ale ktorzy tez beda potrafili mnie wesprzec
                (odgadnac, ze mam akurat gorszy dzien, bez proszenia o to), a nie czerpac ze
                mnie ja ze studni bez dna a potem omijac mnie lukiem gdy mi zle, bo ich
                wrazliwosc i moja dzieli przepasc...... i o to tylko chodzilo w cale tej
                dyskusji, ale tu trzeba wiecej czucia a nie logiki.


                P.S. Ktoras z was zadala BARDZO dobre pytanie proo: "po co ci przyjaciel, zeby
                sie w nim przejrzec....."? Moze wam odpowie, bardzo jestem ciekawa i ja tej
                odpowiedzi, ale nie liczcie na to. Koleznka proo jak sie za bardzo "zamota" w
                swoich nierealnych twierdzeniach, to stwierdza ze wlasnie skonczyla
                dyskusje ...... :-)

                pozdrawiam


                SPEKTAKL UWAZAM ZA ZAKONCZONY ............ KURTYNA W DOL !!!!!!
                • hookean Re: Wenus 04.10.02, 11:53
                  Gość portalu: Wenus napisała:

                  > Widzę moje drogie, ze trochę "zaplątałyscie się" w tej metaforze, którą proo
                  > zacytowala. Zanim przejdę do wyjasnienia, jak to nalezy rozumiec (nie sądzę,
                  > zeby proo sie tego podjela, bo wyraznie zabrnela w slepy zaulek), chce Ci
                  >Inko podziekowac za odwage i obiektywizm. Podobnie jak kwieto, probowalas w
                  >tej dyskusji mnie zrozumiec, ale bez tendencyjnosci w strone moja czy w strone
                  > proo - to wielka sztuka i wiedz, ze to doceniam.

                  Mam wrazenie, ze to Ty sie zaplatałas w tej metaforze, a co więcej zauwazyłem,
                  ze za obiektywnych bierzesz tylko tych forumowiczów, którzy przytakneli Twoim
                  racjom, nie sadzisz ze to troche dziecinne ?


                  > W przeciwienstwie do was, Proo
                  > nawet nie probowala zrozumeic mojego problemu! Ustawila swoj "przypadek"
                  > odnosnie przyjazni na poziomie normy i wszystkie inne przypadki (np.moj),
                  >ktore do tego poziomu nie siegaja od razu skreslila jako patologie i wsadzila
                  >do szufladki z napisem "stosunek roszczeniowy". Proo swoj egoizm (brak
                  >empatii) ubrala w klase i zaslania sie zlotymi myslami, ktorych nie jest wam w
                  >stanie nawet uzasadnic!!!! I nie liczcie ze to zrobi.

                  I znowu, czyzby zrozumienie Twojego problemu miało polegac li tylko na
                  pisaninie zgodnej z Twoimi oczekiwaniami, bo mam powoli wrazenie, ze Ty
                  rzeczywiscie masz roszczeniowe podejscie do innych i to nawet obcych Ci
                  forumowiczów.Wytykasz Proo, ze ustawiła swój przypadek odnosnie przyaxni na
                  poziomie normy, a sprawdź moze jaki był tytuł Twojego pierwszego watku, tam jak
                  pamietam postapiłas podobnie, tyle ze pytajaco.

                  >"Jedna dusza w dwoch cialach" to metafora i nie nalezy jej rozumiec doslownie -
                  > ona o tym doskonale wie! Ale wam tego nie powie, bo musialaby mi przyznac
                  >racje, ze chodzi tu o PODOBNĄ wrazliwosc wlasnie a nie iedntyczna!!!!
                  >Identyczna jest niemozliwa do osiagniecia, bo kazdy, nie wiem jak zblizona
                  >wrazliwosc by nie posiadal do naszej, jest zawsze INNYM CZLOWIEKIEM - wiec to
                  > co wam kolezanka probouje wmowic to bzdura (lub idealizm, przeciwnicy idealow
                  >powiedza infantylizm) i kazdy troche myslacy czlowiek o tym wie.

                  Myslacy człowiek wie tez, ze druga osoba posiadajaca nawet IDENTYCZNĄ
                  wrazliwosc tez bedzie INNYM CZŁOWIEKIEM, zatem Twoj argument jest tez chyba
                  jakas metaforą.Co wiecej, gdybym spotkał lustrzane odbicie siebie samego, to
                  prawie na 100% miałbym odmienne zdanie na dany temat, bo wystarczy ze różnimy
                  sie tylko fazą myslowa i juz inaczej bedziemy postrzegac dana sprawe z moim
                  umysłowym sobowtórem.

                  > Co innego wrazliwosc podobna, bardzo zblizona - dwoje ludzi mimo ze
                  >stanowiący odrębne istoty, potrafią w lot odgadywac swoje nastroje, uczucia,
                  >udzielac sobie nawzajem wsparcia bez proszenia o nie!!!!!! To są wlasnie te
                  >niewypowiedziane POTRZEBY a wiec tym samym OCZEKIWANIA

                  POTRZEBY nie sa tym samym, co oczekiwania wobec drugiej osoby,a wsparcie mozna
                  otrzymac i je przyjac nawet bez wczesniejszych oczekiwan wobec przyjaciół, ale
                  nie chodzi tu o sam stosunek roszczeniowy, ale o to, ze Ty masz pretensje wobec
                  znajomych o cos czego Ci nigdy nie obiecywali, ani nie gwarantowali i tu twki
                  Twój problem.

                  > Nie ma nic w tym nienormalnego, ze pragniemy dawac (wspierac) i
                  > mamy nadzieje (oczekujemy), zeby i nam w odpowiednim momencie dano (byc
                  > wspieranym). Nikt jednak tego miarka nie mierzy i nie wylicza, bo sie nawet
                  >nie da. Wyraznie o tym mowilam. I to nie jest wyrachowanie, to jest potrzeba
                  >duszy:byc potrzebnym i potrzebowac kogos w trudnych chwilach, moc na nim
                  >polegac.

                  Owszem, ale Ty przeciez zaczełas winic swoich przyjaciół za to, czego Ci nie
                  obiecali, jak juz wczesniej pisałem, a tym samym byli uczciwi wobec Ciebie.

                  >W milosci dochodzi jedynie intymnosc. Tylko taka jest roznica i zadna inna!
                  >(mowa o fizycznej a nie platonicznej).

                  Nie zgadzam sie, ze w miłosci dochodzi jedynie intymnosc, mozna przeciez kochac
                  kogos bez intymnych wrazen.


                  >Moja potrzeba przyjazni zaspokojona nie zostala, dojrzalam
                  > jednak do tego, zeby szukac ludzi o podobnej do mojej wrazliwosci, ktorym
                  > chetnie dam moje wsparcie, ale ktorzy tez beda potrafili mnie wesprzec
                  > (odgadnac, ze mam akurat gorszy dzien, bez proszenia o to), a nie czerpac ze
                  > mnie jak ze studni bez dna a potem omijac mnie lukiem gdy mi zle, bo ich
                  > wrazliwosc i moja dzieli przepasc...... i o to tylko chodzilo w cale tej
                  > dyskusji, ale tu trzeba wiecej czucia a nie logiki.

                  Racja, ale nie wiem jakim sposobem ktokolwiek z nich mógł czerpac z Ciebie
                  niczym ze studni bez Twojego pełnego przyzolenia na to. >
                  >
                  > P.S. Ktoras z was zadala BARDZO dobre pytanie proo: "po co ci przyjaciel,
                  >zeby sie w nim przejrzec....."?

                  Owszem bardzo dobrze móc sie przejrzec w swoim przyjacielu,bowiem dzieki jego
                  postrzeganiu nas, mamy mozliwosc dowiedzenia sie czegos o sobie samym własnie i
                  niekoniecznie bedzie to wiedza, która juz na włany teamat posiadamy.Nie widze
                  tu wiec niescisłosci,powiedziałbym , ze wiekszosc dobrych znajomosci pozwala
                  sie nam przejrzec w swoich przyjaciołach z korzyscia dla nas.

                  >Koleznka proo jak sie za bardzo "zamota" w swoich nierealnych twierdzeniach,
                  >to stwierdza ze wlasnie skonczyla dyskusje ...... :-)

                  Mam nadzieje,ze Ty masz o sobie inne mniemanie i nie skonczysz jeszcze tej
                  dyskusji, ale mi odpowiesz.

                  > SPEKTAKL UWAZAM ZA ZAKONCZONY ............ KURTYNA W DOL !!!!!!

                  Ja jeszcze siedze na widowni, nie ładnie tak ;o)

                  Pozdrawiam Cie goraco.

                  P.
                  • Gość: Wenus hookean IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.10.02, 15:56
                    Ey, hookean, czego Ty ode mnie wymagasz? Chcesz zeby oprocz bezprecedensowej
                    staruszki i joanny zwymiotowali inni forumowicze? :-))))))))))))) Ja nie mam
                    sumienia tego brac na siebie......... :-) A poza tym, zdaje sie, ze miales
                    dawno olac ten watek, wiec co tu u diabla jeszcze robisz? Masochista czy co? ;-)

                    A tak bardziej serio:
                    Nie, hookean, rozczaruje Cie, ale nie bede analizowac od nowa kazdego twojego
                    zarzutu i rozpoczynac tej dyskusji od nowa. Bylam bardzo aktywna tutaj na forum
                    przez ostatnie kilka dni i naprawde wszystko co chcialam powiedziec w tej
                    sprawie juz powiedzialam (slysze juz ten kamien spadajacy wszystkim z serca -
                    byle nie na nogi :-) - bedziemy tylko przelewac z pustego w prozne. A to sensu
                    nie ma, bo widze male szanse na to, ze sie zrozumiemy. Ty problem z uporem
                    maniaka rozbierasz na czyniki pierwsze, kawalek po kawaleczku (doceniam twoje
                    zaangazowanie), ale tu nie jest potrzebna analiza tylko synteza. Poslugujesz
                    sie TYLKO LOGIKĄ, a tu trzeba WIECEJ SERCA niz logiki! TO NAPRAWDE PROSTE! :-
                    ) MIEJ SERCE I PATRZAJ W SERCE ! Nic wiecej .........

                    Zycze Ci wszystkiego dobrego....... rowniez gorąco pozdrawiam :-)
            • Gość: Wenus carduus...... szczesciara z ciebie! :-) IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.10.02, 12:13
              Gość portalu: carduus napisał(a):

              > Mam przyjaciela, od którego kiedyś usłyszałam piękną deklarację przyjaźni. Że
              > jeśli w środku nocy zadzwonię i powiem, że zabiłam człowieka, on zada mi
              > tylko jedno pytanie: gdzie ma podjechać, żeby zabrać i ukryć ciało:-)))Ale
              > zaznaczam, że ani on, ani ja mokrą robotą się nie trudnimy:-)))

              Wyglada na to ze to Ciebie i Tobie podobnych mial na mysli ;-), niezyjacy juz
              nasz aktor Taduesz Lomnicki, przez wielu uznawany za najwybtniejszego polskiego
              aktora. Kiedys powiedzial w ten oto sposb:

              "wez swoj podreczny notes z telefonami znajomych i wykresl z niego wszystkie
              nazwiska osob, na ktorych nie mozesz liczyc w kazdej minucie swego zycia -
              jesli zostalo ci choc jedno - JESTES SZCZESLIWYM CZLOWIEKIEM"

              wiec ciesz sie droga carduus, bo faktycznie jestes szczesciara!

              pozdrawiam :-)
              • Gość: carduus Zaiste IP: 10.30.1.* 03.10.02, 12:37
                szczęściara ze mnie! I to wielka, bo takich nazwiska jest aż kilka!!!

                Rany! Coś się zaraz musi rypnąć. Za pięknie to wszystko idzie.

                carduus
                zaniepokojona
                • Gość: dodo Re: Zaiste IP: 209.226.65.* 03.10.02, 20:54
                  Gość portalu: carduus napisał(a):

                  > szczęściara ze mnie! I to wielka, bo takich nazwiska jest aż kilka!!!
                  >
                  > Rany! Coś się zaraz musi rypnąć. Za pięknie to wszystko idzie.
                  >
                  > carduus
                  > zaniepokojona

                  ja bym powiedziala (zlosliwie i paskudnie) - carduus naiwna ale nie powiem :-)
                  • Gość: carduus Re: Zaiste IP: 10.30.1.* 04.10.02, 08:15
                    No przecie mówię, że musi cośzaraz rypnie!
                    A bardziej poważnie: Wiesz może dlatego myślę, że
                    PRIMO: mogę na nich liczyć, bo już się sprawdzili,
                    SECUNDO: staram się zawszec najpierw sama sobie poradzić i nie nadużywać ich
                    gotowości do niesienia pomocy(choć z drugiej strony można spojrzeć na to tak,
                    że nawet się nie spodziewam, że mogłabym jej nie otrzymać)
                    TERTIO: ja również zawsze jestem gotowa na wezwanie.

                    Ale jak tak mówisz, to aż mię zwątpienie ogarnia

                    caduus
                    wątpiąca
      • Gość: Wenus Re: Tak to proste. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 19:00
        proo napisała:

        > Niestety , wcześniej nie miałam możliwości żeby wyjaśnić cały problem
        > dlatego postaram się to zrobić dopiero teraz i w punktach. :-)
        >
        > 1.To Ty , Wenus , rozpoczynając wątek oczekiwałaś reakcji
        > forumowiczow i ... je przeczytałaś. Moja opinia była niezgodna z Twoimi
        > oczekiwaniami i to Cię zabolało , ale ona jest moja i dla Ciebie
        > moich poglądów nie zmienię.To nie ja wystawiam moje czy przyjaciół
        > postępowanie pod ocenę więc nie oceniaj mnie (vide "jestes obłudna..")
        > lecz polemizuj z moimi poglądami jesli masz ochotę.

        To co mnie zabolalo, to na pewno nie twoje odmienne poglądy, ale zarzucenie
        mi roszczeniowosci, co jest wierutna bzdura, a poniewaz sie przy swoim osądzie
        mnie upierasz, tym bardziej upieram sie ja ze takowej postawy roszczeniowej nie
        mam posiadam.
        >
        > 2.Nadal twierdzę że w przyjaźni nie należy żądać wdzięczności za
        > przyjacielskie gesty bowiem przyjaźń to jedna dusza w dwoch ciałach
        > i owa dusza ma czuć to samo dla obu ciał.

        Tak, zgadzm sie! tylko ze to ideal, nieosiągalny w rzeczywistym zyciu,
        dlatego nasze przyjaznie to wieksze badz mniejsze kompromisy wzajemne,
        od nas zalezy czy beda one wieksze czy mniejsze - czyli jakich ludzi sobie
        wybierzemy na tychze przyjaciol. Moi mnie znadato wykorzystują i dopiero teraz
        dojrzalam do tego, zeby to zauwazyc, ze zbyt bardzo sie roznimy, zeby sie
        naprawde przyjaznic, ale to nie dlatego, ze ja chce "zaplaty" od nich za cos,
        tylko maja zupelnie inną wrazliwosc od mojej!!!! Ty mialas szczescie ze
        wybralas wlasciwie i ciesze sie ze je mialas, ale czemu mi zarzucasz
        roszczeniowosc? Tego nie pojmuje i nie pojme!!!!

        > Jeśli tak się nie dzieje
        > to moim zdaniem nie jest przyjaźnią.Jeśli mój przyjaciel
        > nie reaguję na moją potrzebę - nie żądam tego od niego a kiedy
        > będzie mnie potrzebował - będę mu swoją pomoc ofiarowywała.
        > Taka mam zasadę. Można się z nią zgodzić lub nie -pozostanę przy niej
        > bez względu na czyjąkolwiek aprobatę lub jej brak.

        Świetnie!!!! O to chodzi! Zgadzam sie! A teraz sobie wyobraz ze tenze
        przyjaciel za kazdym razme kiedy ty masz problem, nie ma dla ciebie czasu,
        wykreca sie sianem, czy wrecz pozostaje obojetny na twoj problem, a kiedy on go
        ma - ty za kazdym razem jestes gotowa mu pomoc. Jak dlugo jestes w stanie
        mu pomagac bez jakijkolwiek reakcji z jego strony gdy cierpisz ty? Jeden rok,
        dwa lata, cale zycie? Jestes masochistką więc? :-)
        Na podobne pytanie w poprzednim watku odpowiedzialas butnie,ze ciebie nic
        takiego nie spotka, ze ty tak nie masz i nie bedziesz miec.
        Ja ci tego nie zycze, ale taka a nie inna odpowiedz swiadczy, ze na
        przyjaciolach sie nie zawiodlas (bardzo sie ciesze), a w zwiazku z tym brak ci
        kompletnie zrozumienia dla innych ktorzy takiej komfortowej sytuacji nie maja!
        Myslisz ze wszyscy powinni miec tak jak ty, bo jak nie to maja roszczeniowy
        stosunek do innych. Brak ci empatii i tyle..... wlasnie to mnie znacznie
        bardziej zabolalo i zadziwilo (bo powolujesz sie czesto na milosc) niz twoje
        odmienne pogladay! A poniewaz nie ma empatii to i nie ma zrozumienia dla czyjes
        problemu..... PROSTE!!!

        > Natomiast w miłości należy dawać i brać. I tu reprezentuję
        > postawę roszczeniową , oczekuję , chcę , pragnę .... i nie widzę
        > w tym zdrożnego i nie proszę o potwierdzenia czy jest słuszna czy też nie.
        > W wątku o oczekiwaniach mężczyzn wyraziłam swój pogląd i li tylko (podobnie
        > zresztą jak inni dyskutanci).

        Nie zgadzam sie z tym. Zarowno w przyjazniach jak i milosci oczekujemy
        zrozumienia. Czym sie roznia wg. mnie juz powiedzialam. Ty idealizujesz
        przyjazn, oczekwiania masz jak kazdy inny, ale poniewaz twoi przyjaciele sa
        wrazliwi ta sama wrazliwoscia co ty - uzupelniacie sie i rzadko kiedy powstaje
        sytuacja, w ktorej jestes sama zostawiona sobie. Nie masz wiec powodu niczego
        oczekiwac, bo oni zaspokajaja wszystkie twoje potrzeby zwiazanze z przyjaznia.
        Musisz tylko wiedziec, ze nie kazdy tak ma, potrzeby nie wypowiedziane nie
        oznaczaja ze ich nie ma. Potrzeby zaspokajane nie wymagaja oczekiwan bo sa
        zaspokajane!!!!

        >
        > Nie rozumiem zarzutu o niespójność moich poglądów, bowiem można przecież
        > chcieć czegoś ,żadać od kogoś ale to niekoniecznie przekłada
        > się na wszystkie dziedziny życia! W jednych oczekujemy w innych dajemy się
        > ponieść fali ,a w jeszcze innych tylko dajemy.

        Jakie wspaniale usprawiedliwenie dla siebie samej! Dla innych go nie znajdujesz
        a szkoda!


        > 3.Nie jestem Hookeanem choć bardzo żałuję ze nie jestem bo chciałabym
        > mieć tak wyważone reakcje jak on , mądre i trzeźwe spojrzenie na
        rzeczywistość i emanować takim spokojem jak on.

        To prawda - ma cierpliwosc i za to go rowniez cenie.

        > Na koniec pozwolę sobie prosić Wenus aby w zacietrzewieniu swym i szukaniu
        > zemsty , nie starała się mnie obrażać bo to ani grzeczne ani miłe.
        > Bardzo Cię o to proszę ,tym bardziej że jeśli to odwet to nie zbyt zasłużony
        > przeze mnie bowiem nie chciałam Cię obrazić. Wyraziłam tylko swój pogląd na
        > sprawę którą Ty przedstawiłaś ku ocenie innych.
        >
        > Pozdrawiam jeszcze raz. :-)
        >

        Nie szukam zemsty, nie zacietrzewiam sie, dyskutuje o tym co mnie boli. Byc moze
        ty traktujesz lekko slowa, ktore wypowiadasz, bo robisz to na forum pewnie
        regularnie, stad dajesz sie poniesc fali: raz tak raz siak. Ja tu jestem
        rzadko, watek z moim problemem byl pierwszy jaki napisalam. Byl
        proba "wyplakania sie w rekaw" anonimowej gawiedzi. Nie bolą mnie inne od moich
        poglady tak bardzo jak niesprawiedliwe zarzuty mi czynione.

        pozdrawiam rowniez
        • Gość: dodo kompletnie z boku IP: 209.226.65.* 02.10.02, 20:28
          przeczytalam wszystkie wasze posty do tego miejsca (czekam az mi sie tasiemcowy
          referat wydrukuje :-D) i choc nie mam pojecia od czego sie wasza dyskusja
          zaczela (zadna z was nie powoluje sie na watek, w ktorym rozpetala sie owa
          milosno-przyjacielska burza o roszczenia badz ich brak), to moge stwierdzic
          patrzac z boku - proo masz klase, kobieto!
          obiecuje sobie co jakis czas, ze nie bede szczedzic komplementow tam, gdzie sie
          naleza - a wiec jeszcze raz - proo, chapeaux bas!
          klaniam sie unizenie i z szacunkiem :-)
          • Gość: Wenus zupelnie z boku...... IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.10.02, 22:00
            Gość portalu: dodo napisał(a):

            > przeczytalam wszystkie wasze posty do tego miejsca (czekam az mi sie
            tasiemcowy
            >
            > referat wydrukuje :-D) i choc nie mam pojecia od czego sie wasza dyskusja
            > zaczela (zadna z was nie powoluje sie na watek, w ktorym rozpetala sie owa
            > milosno-przyjacielska burza o roszczenia badz ich brak), to moge stwierdzic
            > patrzac z boku - proo masz klase, kobieto!
            > obiecuje sobie co jakis czas, ze nie bede szczedzic komplementow tam, gdzie
            sie
            >
            > naleza - a wiec jeszcze raz - proo, chapeaux bas!
            > klaniam sie unizenie i z szacunkiem :-)

            Dodo, to prawda proo ma klase, ale wg. mnie brak jej uwaznosci na innych,
            konsekwencji i autentyzmu. Ja klasy nie mam, ale wole byc szczera i prawdziwa.
            Duzo ludzi "ma klase", na "swieczniku" tzw. elity ma ja co drugi. Frazesy,
            frazesy, frazesy, pieknie slowa, bon ton na extra poziomie. Kotanski klasy nie
            mial, ale mial serce, a ja takich ludzi znacznie bardziej cenie. Byc moze
            dlatego tak nie zalezy mi na klasie. I byc moze dlatego cala ta "burzliwa"
            dyskusja z proo w takim a nie innym stylu.

            I zeby nie bylo niedomowien - szanuje twoje zdanie i twoja ocene sytuacji,
            ktora byc moze bylaby pelniejsza ( nie licze ze inna) gdybys znala cala
            sytuacje......

            pozdrawiam

            • Gość: wenus Re: zupelnie z boku...... IP: *.kopernik.gliwice.pl 03.10.02, 22:06
              wenus szkoda twoich nerwów na to towarzystwo wzajemnej adoracji
              pozdrawiam
              • Gość: Wenus Re: zupelnie z boku...... IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.10.02, 00:26
                Ciesze sie, ze mamy podobną wrażliwość.......

                pozdrawiam Cie serdecznie Wenus :-)
Pełna wersja