Czy jedna przyjazn ........

04.10.02, 16:21
...musi wykluczyc druga?
Czy jedna milosc musi wykluczyc druga?
Czy facet moze Przyjaznic sie z dwoma kobietami, czy kobieta moze Przyjaznic
sie z dwoma facetami?
A jak jest z Miloscia?
Kochamy dwojke dzieci, dwojke rodzenstwa, dwoje rodzicow..., a co z Ta
miloscia do....."obcych"?
Czy wszystkie osoby "dramatu" sa w stanie taki uklad zaakceptowac?
Czy Przyjazn, Milosc mozna podzielic? Pisze o obydwu zjawiskach poniewaz
czasem trudno je rozdzielic, ale nie stawiam znaku rownosci miedzy nimi.

Jakies doswiadczenia??????
    • kol5 Re: Czy jedna przyjazn ........ 04.10.02, 17:20
      Oczywiście, że jedna.
      Tak natłukli nam łopatą do głowy, że "po grób" mamy być ze swym wybrankiem, że
      jak zaczyna nam być niedobrze w związku to faktycznie... umieramy.
      Ale nawet mając tego świadomość, jesteśmy zazdrośni w przypadku... gdy taka
      możliwość zaistnieje i zachowujemy się jak "pies ogrodnika".

      Chyba, że postanowimy inaczej.
      Ale to lata pracy nad sobą.

      Z przyjażnią jest podobnie. Choć chyba łatwiej ją zerwać.
    • meduza4 Re: Czy jedna przyjazn ........ 05.10.02, 16:14
      Ja osobiscie przyjaznie sie z kilkoma facetami, ale z zadnym z nich nie
      laczy mnie nic na plaszczyznie seksualnej... To znaczy -dwoch z nich podoba
      mi sie, ale maja dziewczyny... Gdyby nie mieli -byc moze mogloby mnie
      z ktoryms z nich laczyc cos wiecej... Podoba mi sie takze moj dentysta, ale
      on jest zonaty... Tak wiec jest juz trzech, ktorzy mnie interesuja:)))
      Gdybym miala w tej chwili faceta -pewnie podobaliby mi sie nadal, ale to,
      ze ktos mi sie podoba...wcale jeszcze nie oznacza, ze musze z nim byc!!!
      • opty13 Re: Czy jedna przyjazn ........ 05.10.02, 21:13
        meduza4 napisała:

        > Ja osobiscie przyjaznie sie z kilkoma facetami, ale z zadnym z nich nie
        > laczy mnie nic na plaszczyznie seksualnej... To znaczy -dwoch z nich podoba
        > mi sie, ale maja dziewczyny... Gdyby nie mieli -byc moze mogloby mnie
        > z ktoryms z nich laczyc cos wiecej... Podoba mi sie takze moj dentysta, ale
        > on jest zonaty... Tak wiec jest juz trzech, ktorzy mnie interesuja:)))
        > Gdybym miala w tej chwili faceta -pewnie podobaliby mi sie nadal, ale to,
        > ze ktos mi sie podoba...wcale jeszcze nie oznacza, ze musze z nim byc!!!


        To ze ktos mi sie podoba to nie znaczy, ze sie z nim przyjaznie (wlasciwie
        wiekszosc kobiet mi sie podoba - w kazdej znajdzie sie cos ...ciekawego).
        Chodzilo mi o przyjazn przez troche wieksze "P"
        Pozdrawiam
      • artuone Re: Czy jedna przyjazn ........ 05.10.02, 22:36
        meduza4 napisała:

        > Ja osobiscie przyjaznie sie z kilkoma facetami, ale z zadnym z nich nie
        > laczy mnie nic na plaszczyznie seksualnej... To znaczy -dwoch z nich podoba
        > mi sie, ale maja dziewczyny... Gdyby nie mieli -byc moze mogloby mnie
        > z ktoryms z nich laczyc cos wiecej... Podoba mi sie takze moj dentysta, ale
        > on jest zonaty... Tak wiec jest juz trzech, ktorzy mnie interesuja:)))
        > Gdybym miala w tej chwili faceta -pewnie podobaliby mi sie nadal, ale to,
        > ze ktos mi sie podoba...wcale jeszcze nie oznacza, ze musze z nim byc!!!



        Ale mi sie wydaje ze tu chodzilo o rozgraniczenie milosci od przyjazni a ze ci
        sie 3 podoba to juz.. sami sobie dokonczcie
    • Gość: M Re: Czy jedna przyjazn ........ IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 23:49
      Przyjaznię się z facetem o którego jest wściekle zazdrosny mój mąż i jego
      cżona. Znałam go dużo wcześniej niż męża. Nie zrezygnuję z tej przyjazni, bo
      nie potrafię, nie potrafimy. Jesteśmy szczerzy ze sobą, rozumiemy sie w lot,
      nie pociągamy sie fizycznie, czysty układ, równowaga.Mam też 3 przyjaciółKI,
      wypróbowane, na smierć i życie.
    • eva07 Re: Czy jedna przyjazn ........ 06.10.02, 01:54
      Z całą pewnością moża sie przyjaźnić z kilkoma osobami i można kochac więcej
      niż jedna osobę. Kocha się i siostre i matke i ojca i męża, zonę...czasem mozna
      własciwie kochać przyjaciela. Mysle, że mam kilka osób, o których po wielu
      latach mogłabym wręcz tak powiedzieć. Zycie w "wyłączności" emocjonalnej jest
      okropnie ograniczone. Kazdy ma skłonnośc do zazdrości, każdy chciałby byc tym
      najważniejszym i kazdy powinien to w sobie pokonywać.Gorzej oczywiscie ze
      związkami miłosnymi typu seksualnego. Tutaj nie poleczałabym zbyt wielu
      miłości... ale powiedzmy sobie prawdę i to sie zdarza. Nasza kultura zwłaszcza
      od czasów, gdy wymyslono romantyczna miłość, ma chysia na punkcie wyłączności,
      a seksualna zdrada staje się dramatem o wiele wiekszym niekiedy, niz waga
      samego wydarzenia.Ale tak poza seksem, w ludzkim sercu jest wiele miejsca. Ja
      mam 4 bliskie przyjaciólki (choc oczywiście moglabym je jakoś pewnie "ustawić w
      hierarchii" od najważniejszej do najmniej ważnej - ale nie chcę). Mam też
      przynajmniej dwóch zonatych przyjaciół, jednego bardzo bliskiego, mojego
      byłego... I żeby nie wiem co nie zamierzam z tych przyjaźni rezygnować. Ewa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja