O homoseksualizmie i jego leczeniu...

10.11.05, 13:34

www.przyjaciele.org/pomoc/czytelnia.php?id=16

Warto przeczytać i przemysleć uwagi terapeuty, który pomógł wielu jak się
określa 'nieuleczalnym'.....
    • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:10
      no, nareszcie jeden madry facet ... brrr, ci wszyscy apologeci piekna i
      niezmiennosci homoseksualnych ciagot ... puknijcie sie w czola ...
      • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:18
        imagiro napisał:

        > no, nareszcie jeden madry facet ... brrr, ci wszyscy apologeci piekna i
        > niezmiennosci homoseksualnych ciagot ... puknijcie sie w czola ...


        Imagiro, moja rada do ciebie: ogranicz sie do pisania o takich czy innych swoich
        przemysleniach - co czesto calkiem niezle ci wychodzi - ale rzeczy, o ktorych
        nie masz wiekszego pojecia, lepiej omijaj i nie komentuj ich.


        przytoczony artykul pochodzi z pisma "Fronda" - juz ten fakt kaze na niego
        patrzec z duzym dystansem. Oczekiwalem jakichs rewelacji od prawdziwych
        specjalistow, nie od jednego goscia i to na lamach pisma o jednoznacznym do
        homoseksualistow i homoseksualizmu nastawieniu.

        Problematyka spoleczna homoseksualizmu malo mnie interesuje i malo mnie
        interesuja w zwiazku z tym relacje na nich poszczegolnych zbiorowisk, czy tez
        jednostek. Ta pani,ktora ten wywiad wkleila ma bardzo mierne pojecie o podlozu i
        przyczynach homoseksualizmu. Napisze o tym jeszcze dzis, teraz mam wazniejsze
        zajecie.
        • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:27
          oczywiscie, do ciebie zaden argument nie trafii ... zreszta mozesz nie
          odpowiadac , nie interesuje mnie co masz do powiedzenia w tej sprawie .... to i
          tak bez sensu.
        • paco_lopez Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:27
          Ale ta ki to juz wodzu jest, że o eternitach dobrze mu wychodzi a ludziach ni
          diabła pojęcia.
          • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:30
            zwyczajnie zgadzam sie z tym co ten czlowiek mowi ... ty nie musisz ... jak ci
            wygodniej przyjac teze, ze homoseksualizm jest piekna odmiana milosci kobiety i
            mezczyzny, masz wolna reke ... dla mnie to jest zwyczajna nerwica, jak wiele
            innych ...
            • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:33
              imagiro napisał:

              > zwyczajnie zgadzam sie z tym co ten czlowiek mowi ... ty nie musisz ... jak ci
              > wygodniej przyjac teze, ze homoseksualizm jest piekna odmiana milosci kobiety i
              >
              > mezczyzny, masz wolna reke ... dla mnie to jest zwyczajna nerwica, jak wiele
              > innych ...


              jaki masz kolor oczu imagiro ?
              • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:47
                Aha, jeszcze, zeby wszsytko bylo bardziej jasne: czym innym jest HOMOSEKSUALIZM,
                a czym innym przygodne kontakty seksualne z wlasna plcia uwarunkowane
                przyczynami spolecznymi, tozsamosciowymi, czy wieku dojrzewania.
                • paco_lopez Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:59
                  No ale tu to i ty chyba kity wciskać zaczynasz. Co to za róznica ? Jak tego
                  kolegę co koło mnie siedzi zaraz dmuchnę to nie bede HOMOSEKSUALISTA ? O
                  kuuuurka aż mi sie smutno zrobiło.
              • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:48
                po co sie popisujesz ?
                • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:58
                  imagiro napisał:

                  > po co sie popisujesz ?

                  Nie, skarbie, to ty zapewne teraz drzysz w strachu przed swoja niewiedza, a zeby
                  zrobic sobie dobre publicity (w czym jak widac nie od dzis jestes calkiem
                  niezly) i troche mnie osmieszyc, przechodzisz na argumenty skierowane do mnie, a
                  nie w strone problemu. nie ma sie czemu dziwic, przypuszczam, ze mechanizmy
                  ludzkich zachowan sa ci raczej nieznane, tak jak przyczyny homoseksualizmu,
                  ktory interpretujesz jedynie przez swoj swiatopoglad.

                  Popraw mnie jesli sie myle.
                  • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:02
                    A i tak dwojga zlego po tysiackroc wolalbym popisywanie sie kiedy wie sie co sie
                    pisze, niz smazenie piramidalnych bzdur wiekszych niz Nebraska cala i bycie
                    przekonanym, ze ma sie racje. Nawet niechby stanely tu w twojej obronie tysiace
                    posikanych za toba wielbicielek i...wielbicieli, to niewiele mnie to wzrusza
                    :).Howgh
                    • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:04
                      te, hawk jest copyrighted dla Indian i im przyjaznych bladych twarzy ...
                  • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:03
                    poprawiam ... ty oczywiscie masz wiedze absolutne, obiektywna i nie spogladzasz
                    na zycie poprzez swoj wlasny swiatopoglad ... w takim razie to co nazywam
                    dzisiaj moja nerwica, fobia, obawa , nie dotyczy mnie samego a jest tylko
                    wytworem mojego, wygodnickiego swiatopogladu ... jesli to prawda co mowie, idac
                    twoim tropem, homoseksualisci to najwieksze przekrety w tym wszystkim, gdyz oni
                    interpretuja swoj swiat poprzez pryzmat swojego swiatopogladu ... czy MYLA sie,
                    czy tak ? spirala, odwal sie ode mnie, nie mam czasu na twoje brednie, jeszcze
                    tyle watkow musze obskoczyc, luty tylko czeka na zaczepke, nie mowiac o
                    witoldzie ...
                    • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:06
                      imagiro napisał:

                      > poprawiam ... ty oczywiscie masz wiedze absolutne, obiektywna i nie spogladzasz
                      > na zycie poprzez swoj wlasny swiatopoglad ... w takim razie to co nazywam
                      > dzisiaj moja nerwica, fobia, obawa , nie dotyczy mnie samego a jest tylko
                      > wytworem mojego, wygodnickiego swiatopogladu ... jesli to prawda co mowie, idac
                      >
                      > twoim tropem, homoseksualisci to najwieksze przekrety w tym wszystkim, gdyz oni
                      >
                      > interpretuja swoj swiat poprzez pryzmat swojego swiatopogladu ... czy MYLA sie,
                      >
                      > czy tak ? spirala, odwal sie ode mnie, nie mam czasu na twoje brednie, jeszcze
                      > tyle watkow musze obskoczyc, luty tylko czeka na zaczepke, nie mowiac o
                      > witoldzie ...


                      ostatnia rzecza na ktora bym sobie pozwolil, jest gloszenie absolutnych i
                      niezmiennych prawd. HOMOSEKSUALIZM nie jest kwestia ani wyboru, ani wychowania,
                      ani takiej czy innej matki, ani wczesnych doswiadczen seksualnych, ale genetyki
                      i biologii.
                      • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:32
                        czyli twoja, nieabsolutna prawda, ze homoseksualizm jest sprawa biologii i
                        genetyki, jest zwyczajnie podwazalna prawda ? czy tak ? a jesli tak, to moze ja
                        mam racje ? a jesli jest szansa ze ja mam racje, dlaczego tak mnie zwalczasz ?
                        cos mi tu nie pasuje, twoje deklaracje o relatywizmie twych pogladow a z
                        drugiej strony syczaca niechec do pogladow innych ... a nawet jesli jest to
                        sprawa biologii, to gdy twoje dziecko urodziloby sie z jakims defektem
                        (biologicznym), czy nie podjalbys proby skorygowania tego defektu ? biologiczny
                        znaczy w twoim rozumieniu ... nieuleczalny, niedotykalny ?
                    • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:08
                      imagiro napisał:

                      > poprawiam ... ty oczywiscie masz wiedze absolutne, obiektywna i nie spogladzasz
                      > na zycie poprzez swoj wlasny swiatopoglad ... w takim razie to co nazywam
                      > dzisiaj moja nerwica, fobia, obawa , nie dotyczy mnie samego a jest tylko
                      > wytworem mojego, wygodnickiego swiatopogladu ... jesli to prawda co mowie, idac
                      >
                      > twoim tropem, homoseksualisci to najwieksze przekrety w tym wszystkim, gdyz oni
                      >
                      > interpretuja swoj swiat poprzez pryzmat swojego swiatopogladu ... czy MYLA sie,
                      >
                      > czy tak ? spirala, odwal sie ode mnie, nie mam czasu na twoje brednie, jeszcze
                      > tyle watkow musze obskoczyc, luty tylko czeka na zaczepke, nie mowiac o
                      > witoldzie ...

                      o czym ty w ogole czlecze pieprzysz ? co ma swiatopoglad homoseksualistow do ich
                      homoseksualizmu ? o 1000 razy predzej twoja homonielubialnosc jest wynikiem
                      nerwicy niz ich orientacja. zglos sie do mnie jak sila woli lub terapia zmienisz
                      sobie kolor oczu. shame on you dziadygo :))). totalny shame.
                      • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:12
                        Imagirku skarbie, juz na koniec: doskonale realizujesz "ostateczna sluszna
                        zasade" ;) prowadzenia merytorycznych sporow,czyli : "nie mam argumentow,
                        pozostalo mi tylko obrazac, osmieszac i walic w morde".
                        • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:34
                          a jaki ty masz argument ? twierdzisz ze to sprawa genetyki ... ja twierdze, ze
                          to sprawa psychiki ... w czym twoj argument jest ma wieksza wage ?
                          • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:43
                            imagiro napisał:

                            > a jaki ty masz argument ? twierdzisz ze to sprawa genetyki ... ja twierdze, ze
                            > to sprawa psychiki ... w czym twoj argument jest ma wieksza wage ?

                            O tym wieczorem.
                            • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:50
                              jestem poza faza, moj wieczor jest pozniej niz twoj ....
                              • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:51
                                imagiro napisał:

                                > jestem poza faza, moj wieczor jest pozniej niz twoj ....

                                sorry wodzu, ale naprawde musze leciec. przeczytasz sobie jutro. teraz ciesz sie
                                tym, ze luty cie kocha, kochaj wiec tez jego (i nie brzydz sie tym, ze on tez
                                chlop :))) )
                                • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:56
                                  no juz lec, nie gadaj .... wracaj szybko ...
    • pooh5 Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:36
      Artykuł sugeruje, że przyczyną homoseksualizmu może być wyalienowanie ze świata
      mężczyzn, i że terapią powinna być mocna i bliska przyjaźń z heteroseksualnymi
      mężczyznami.
      Tymczasem mężczyźni hetero brzydzą się homoseksualistami, jak się dowiadują, że
      ich przyjaciel to gej, nierzadko zrywają przyjaźń, głosi się, że homosie nie
      powinni przebywać w prawdziwie męskim gronie, ktoś tu na forum nawet
      stwierdził, że "normalny homoseksualista" przyjaźni się tylko z kobietami, a
      mężczyzn używa tylko do innych spraw, a jak próbuje się przyjaźnić z facetem
      hetero, to jest nie w porządku...
      W takich warunkach pozostaje tylko pójść na Gay Pride i wołać"jestem normalny"!
      • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 15:50
        gratuluje zrozumienia tego artykulu ... tak wlasnie gleboko zanurzacie sie
        w zagadnienie ... nie konczace sie gonienie za swoim ogonem ... i najlatwiej
        wlasnie jest isc na parade ... gratulacje ...
        • pooh5 Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:41
          imagiro napisał:

          > gratuluje zrozumienia tego artykulu ... tak wlasnie gleboko zanurzacie sie
          > w zagadnienie ... nie konczace sie gonienie za swoim ogonem ... i najlatwiej
          > wlasnie jest isc na parade ... gratulacje ...

          Osobiście uważam swój homoseksualizm za wadę popędu, nie chodzę na parady, nie
          zamierzam wychodzić za mąż.
          Chodzi mi o to, że społeczeństwo (zwłaszcza to konserwatywne) robi wszystko, by
          homoseksualistom uniemożliwić leczenie i powrót do społeczności męskiej, spycha
          ich na margines. Homoseksualista może być w męskiej społeczności tylko jak się
          ukrywa, czyli kłamie na każdym kroku. I naraz zdziwienie, że "nie chcą się
          leczyć".
          Politycznie poprawni próbują integrować homoseksualistów ze "zdrowymi" ludźmi,
          to prawda że niewłaściwie, ale zawsze.
          • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:49
            oczywiscie, ze jest to wada popedu (czy natury psychicznej czy genetycznej,
            niewazne w tej chwili)... moj poglad jest taki: nazwijmy rzecz po imieniu, a w
            konsekwencji nie promujmy zadnych sztucznych rozwiazan ... typu malzenstwa,
            adopcja dzieci itp... pozwolmy zyc kazdemu tak jak sie podoba otwierajac
            jednoczesnie droge dla tych, ktorzy chca swe zycie odmienic ...
            uwazam, ze poklepywanie i "zrownywanie" heteroseksualizmu z homoseksualizmem
            nigdy nie bedzie pracowac ... ciagle nie wiemy do konca co jest powodem
            tego zjawiska i caly wysilek powinien pojsc w kierunku znalezienia odpowiedzi.
            zamiast tego promuje sie, uzywajac liter prawa, farse ...
            • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:53
              No, duzo lepiej to brzmi jak dla mnie, Nebraskanski Pogromco Bawolich Jader.
              • imagiro Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 16:56
                no juz lec, nie gadaj, wracaj szybko ...
    • vvitch Re: Spiralo wyobraź sobie--- 10.11.05, 18:42
      że autorytet profesora Van Den Aardweiga, jest dla mnie wystarczającym
      argumentem i być przekonywana przez ciebie nie muszę, bo niby po co? A kim ty
      jesteś, prowadzisz jakieś prywatne badania na ten temat?A w teorię biologiczno
      genetyczną po prostu nie wierzę, zdarza się zbyt rzadko, aby taki ogromny
      procent tych ludzi miał uszkodzenia genetyczne.


      Przede wszytskim w artykule wypowiada się cżłowiek niezależny i z ogromną
      wiedzą na temat, oraz wieloma latami pracy nad homoseksualistami, z których to
      setki wyzdrowiały. Muszę ci powiedzieć,ze jego teorie są bardzo popularne
      zwlaszcza w Szwecji miał masę odzczytów na Uniwersytecie w Sztockholmie.





      _________________
      "... gdyby spadł ze swojego ego na swoje
      IQ to by się zabił".
      • imagiro Re: Spiralo wyobraź sobie--- 10.11.05, 18:54
        ze spirala i jemu podobnymi to bedzie tak: w Holandii juz beda dawno leczyc, w
        Szwecji tez, a w Polsce beda debatowac nad tym czy dac im dzieci w opieke czy
        nie .... minie kilkadziesiat lat, puknie sie w glowe jeden z drugim i zacznie
        sie niekonczaca gonitwa za zachodnia Europa ... oj, slow brak.
        • spiral_architect :))))))) - to do vvitch 10.11.05, 23:20
          vvitch napisała:

          > że autorytet profesora Van Den Aardweiga, jest dla mnie wystarczającym
          > argumentem i być przekonywana przez ciebie nie muszę, bo niby po co? A kim ty
          > jesteś, prowadzisz jakieś prywatne badania na ten temat?A w teorię biologiczno
          > genetyczną po prostu nie wierzę, zdarza się zbyt rzadko, aby taki ogromny
          > procent tych ludzi miał uszkodzenia genetyczne.
          >
          >
          > Przede wszytskim w artykule wypowiada się cżłowiek niezależny i z ogromną
          > wiedzą na temat, oraz wieloma latami pracy nad homoseksualistami, z których to
          > setki wyzdrowiały. Muszę ci powiedzieć,ze jego teorie są bardzo popularne
          > zwlaszcza w Szwecji miał masę odzczytów na Uniwersytecie w Sztockholmie.


          No to zaczynamy.

          Na poczateczek kilka kwestii "przeszlych", czyli tego co juz zostalo napisane.
          Homoseksualizm jest twoim zdaniem "schorzeniem natury psychicznej", ktore
          "nalezy leczyc" i ze "ludzie sa bez wyjscia". Jest tak wedlug twojego profesora,
          ktorego "teorie" sa bardzo popularne w Sztokholmie i mial on tam kilka wykladow.
          Twierdzi on ponadto, ze homoseksualizm mozna porownac do anankastycznej nerwicy,
          czy tez kompleksu nizszosci.

          Zanim napisze to,co za chwilke napisze powiem cos innego wprost. Nie oczekuje od
          ciebie ani zmiany swojej postawy, ani zadnej glebszej refleksji, ani nawet
          przyjecia jakiegokolwiek z moich argumentow. Oceniam, ze nie jestes do tego zdolna.

          A teraz kilka pytan do ciebie. Prosilbym o odpowiedz na kazde z nich:

          1. jak to sie stalo - o czym juz wspomnialem, ze homoseksualizm nie jest
          jednostka chorobowa w ICD-10 ?

          2. jak to sie dzieje, ze pomimo ogromnych kulturowych roznic, odsetek
          homoseksualistow w kazdej zbadanej dotad populacji jet +/- 4 % (w
          spoleczenstwach rozwinietych ilosc mezczyzn, ktorzy mieli jakies doswiadczenia
          homo, wynosi ponad 10% chyba, ale ich pominmy - oni NIE SA homoseksualistami)

          3. twierdzisz, ze to "schorzenie, ktore trzeba leczyc". skad masz pewnosc, ze
          homoseksualisci chca sie "leczyc" i jakim prawem wypowiadasz sie w ich imieniu ?

          4. co powiesz o transseksualistach, ludziach, ktorzy sa uwiezieni w ciele
          nalezacym do "kogos innego" niz sami sie czuja ? tez maja "nerwice" ?

          4a tak na dokladke: napisz, czym twoim zdaniem jest nerwica, tak w kilku slowach

          5. staly homoseksualizm istnieje wsrod samcow kilku innych gatunkow - makaki,
          barany - nie zmienia ich zachowan dostepnosc samic w rui. profesor, ktorego
          cytujesz pewnie stwierdzilby, ze barany te mialy tez zaburzony kontakt z ojcem i
          poczucie nizszosci. tylko pogratulowac koncepcji.

          6. homoseksualne zwiazki meskie sa krotsze i bardziej okazjonalne niz zwiazki
          hetero. dlaczego zwiazki lesbijskie sa od tych ostatnich dluzsze i opisywane
          jako satysfakcjonujace ?

          7. chcesz wiedziec jaki eksperyment przeprowadzil slynny biolog Alfred Jost, juz
          w 1947 roku ?

          8. jest takie endemiczne zaburzenie wsrod wiesniakow z Dominikany; bardzo
          rzadkie - polega na braku enzymu 5 alfa reduktazy; powiedz tylko slowo, a
          napisze na czym polega.

          9. uwazasz ze dobor naturalny pozwolilby sobie na utrzymanie wsrod mezczyzn
          4%owego (OGROMNEGO I STALEGO !!!) odsetka homoseksualistow, gdyby homoseksualizm
          nie byl po cos doborowi "potrzebny" ?

          10. na koniec na dzis: jak myslisz, czy naukowiec powinien odwolywac sie w
          swoich pracach do boga i modlitwy i jakie znaczenie ma fakt, ze tekst, ktory
          przytaczasz pojawil sie we frondzie, o ktorej orientacji swiatopogladowej nie
          musze chyba wspominac.

          ad 10. zebysmy mieli jasnosc w tej wymianie pogladow: bynajmniej nie jestem lewakiem


          Pytasz mnie czy prowadzilem w tym zakresie jakies badania ? Nie prowadzilem, a
          ty ? Rozni nas to, ze zyjesz w zasciankowosci swojich przekonan, ktore sa w tym
          przypadku sredniowieczne i jestem raczej przekonany, ze nie mialas nic wspolnego
          ani z psychologia, ani medycyna, a forum to jest dla ciebie miejscem mniej lub
          bardziej naiwnych pogawedek. mozesz mi zarzucic arogancje, chwalenie sie,
          przepisywanie ksiazek i dziesiatki podobnych rzeczy. wiedz jednak, ze to nas
          rowniez rozni, bo wolalbym przeczytac jedna jedyna ksiazke i cos wiedziec, niz
          niz miec w glowie bardzo mylne wrazenie, ze cos wiem i warcholsko to na prawo i
          lewo rozglaszac.


          Czekam na odpowiedzi na moje pytania, choc jak znam tego rodzaju dyskusje
          wywiniesz sie jakims wykretem probujac mnie pewnie zignorowac i osmieszyc.
          wolalbym jednak miec nadzieje, ze okazesz sie powazna osoba i odpowiesz, a wtedy
          zaczniemy prawdziwa dyskusje - to byl jeno wstep.
          • carillon Re: :Puknij ty się w głowe baranie!! 10.11.05, 23:33
            To jest forum psychologia, a nie forum dla psychologów! Jeżeli tak bardzo chcesz
            profesjonalnych dyskusji to szukaj w innym zakątku gazety. Tu piszą ludzie o
            wolnych poglądach, tutaj nikt nikomu swoimi ambicjami psychologicznymi nie ma
            zamiaru imponować.
            Poza tym jeżeli masz doczynienia z psychologią to zapewne jako pacjent widząc
            twoje agresywne, natrętne zachowanie dochodzi do się do wniosku że ty zapewne w
            jakiejś mani jesteś. Czy skończyłeś ze swoimi lekarstwami?A szkoda widać ci
            potrzebne.

            A poza tym patrz sygniaturka-
            • spiral_architect Re: :Puknij ty się w głowe baranie!! 10.11.05, 23:35
              carillon napisała:

              > To jest forum psychologia, a nie forum dla psychologów! Jeżeli tak bardzo chces
              > z
              > profesjonalnych dyskusji to szukaj w innym zakątku gazety. Tu piszą ludzie o
              > wolnych poglądach, tutaj nikt nikomu swoimi ambicjami psychologicznymi nie ma
              > zamiaru imponować.
              > Poza tym jeżeli masz doczynienia z psychologią to zapewne jako pacjent widząc
              > twoje agresywne, natrętne zachowanie dochodzi do się do wniosku że ty zapewne w
              > jakiejś mani jesteś. Czy skończyłeś ze swoimi lekarstwami?A szkoda widać ci
              > potrzebne.
              >
              > A poza tym patrz sygniaturka-

              jesli nie masz nic do powiedzenia zostaw mnie w spokoju, ja nie zabraniam ci
              gloszenia twoich pogladow
              • cham.zawsze.ten.sam Re: :Puknij ty się w głowe baranie!! 10.11.05, 23:36
                jak sie nie ma nic do powiedzenia to wlasciwa jest "zadyma
                tak czy nie?
              • blue_a a wiesz co, Spiral_Architect? 11.11.05, 09:50
                na temat homoseksualizmu mam takie same poglądy jak Ty, tak samo myślę, że
                fajnie byłoby, aby pisali tu ludzie, którzy mają przynajmniej podstawową wiedzę
                psychologiczną, ale PROŚBA DO CIEBIE O KULTURĘ, OK?
            • spiral_architect Re: :Puknij ty się w głowe baranie!! 10.11.05, 23:38
              a z twoimi wnioskami o tym jak zachowuje sie czlowiek w manii to zmiataj jak
              najdalej, najlepiej na forum humorum, choc to i tak niewiele ci pomoze :)))
          • spiral_architect Re: :))))))) - a to do imagiro 10.11.05, 23:34
            > ze spirala i jemu podobnymi to bedzie tak: w Holandii juz beda dawno leczyc, w
            > Szwecji tez, a w Polsce beda debatowac nad tym czy dac im dzieci w opieke czy
            > nie .... minie kilkadziesiat lat, puknie sie w glowe jeden z drugim i zacznie
            > sie niekonczaca gonitwa za zachodnia Europa ... oj, slow brak.


            moglbys sie chlopie okreslic o co ci chodzi, bo to powyzej, to mi zakrawa na
            jakas kolejna serie dyrdymalow i stek bzdur. zadalem twej kolezance witch kilka
            pytan, badz tak uprzejmy sprobowac udzielic na nie odpowiedzi.

            w innym watku piszesz cos o sensie zycia i braku wolnej woli. na szczescie ktos
            myslacy dal ci do zrozumienia, ze twoj opis braku czegos co zwiesz "wolna wola"
            ma sie do braku prawdziwej wolnej woli tak, jak stringi z koniakowa do
            polnocnokoreanskiego programu nuklearnego.

            dam ci rade ktora osobiscie uwazam za dobra: zanim bedziesz tworzyl kolejne
            dyrdymałologie, okresl kontekst swojej wypowiedzi i zdefiniuj, czym dla ciebie
            jest sems czy wolna wola. podpowiem ci jak to mozna zrobic na roznych poziomach
            ogolnosci/konkretnosci

            - sensem dla mnie teraz moze byc napisanie tego postu
            - na jutro sensem mojego zycia jest spotkanie sie z moja dziewczyna
            - sensem mojego zycia w dluzszej perspektywie moze byc zarabianie pieniedzy,
            przekazanie swoich genow, spotkanie sie z bogiem itp. itd. piszac, ze "zycie nie
            ma sensu", bez zadnego puntu odniesienia/definicji sensu, znowu wypisujesz
            banialuki, o obiekcie podziwu tego forum.

            za trudne do skapowania ? zawsze mozesz zagrac swoja atutowa karta typu
            "spieprzaj dziadu". co do dyskusji o homoseksualizmie, to masz silnego
            sprzymierzenca w osobie osoby :) o nicku cham.zawsze.ten.sam - nie powinno byc zle.

            PS Kilka manipulacji neurobiologicznych - zwiekszenie ilosci neuronow w pewnych
            obszarach mozgu i zwielokrotnienie polaczen z ich udzialem, lub ingerencja w
            twoje geny (oba niedostepne raczej dla obecnej nauki, ale dobrze udokumentowane
            i opisane) zrobilyby z ciebie blyskawicznie geja. w twoim mozgu sa nieaktywne
            geny, ktore moga przeksztalcic sie nawet w kobiete. nieaktywne nie znaczy wcale,
            ze nie mozna ich "uruchomic".

            milego dnia zycze
    • cham.zawsze.ten.sam Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 23:22
      jest to skrzywienie psychiczne podobnie jak prostyucja
      dac im prawa bo te grupy sa dysryminowane i leczyc
      po co jak i tak nie przynosi to rezultatów
    • cham.zawsze.ten.sam Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 10.11.05, 23:38
      wqrwiasz mnie
    • turtlemock Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 00:11
      Bardzo pięknie, ale ten artykuł to niepowazny i niczym nie poparty stek bzdur ubranych w 'mądre i profesjonalne' wyrażenia.
      Szkoda zachodu...
      • melania.k Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 00:42
        spiralny architekcie:

        Nie podejmuję się z racji póżnej pory odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania
        (zresztą nie jestem do tego zobowiązana, bo nie były kierowane do mnie), ale
        mogę odpowiedzieć na jedno:

        pytasz w pyt1. jak to jest że homoseksualizmu nie ma w ICD-10, otóż wiadomo, że
        decyzją APA został skreślony z DSM w 1973. Jeden z moich autorytetów, O.
        Kernberg skomentował tę decyzję: "We do not decide scientific matters by vote."

        Decyzja ta zapadła pod silną presją już wówczas silnych organizacji gejowskich i
        Ci, którzy głosowali za kierowali się często szlachetną intencją eliminacji
        społecznej opresji... Cóż za ironiczne koleje losu pojęcia skoro sama skłonność
        została uznana za chorobę właśnie w celu ochrony homoseksualistów (a konkretnie
        depenalizacji ich czynów - przypomnijmy - w XIX w)

        Zwrócę Ci uwagę, że część przytoczona przez Ciebie "faktów" nie uwzględnia tego,
        że samo pojęcie "homoseksualizmu" ma mniej niż 150 lat, a więc teza, że
        homoseksualistów w każdej populacji na przestrzeni historii był taki sam procent
        jest nie do utrzymania.

        Co do badań nad "orientacją seksualną" - teraz w weekend będę mieć trochę czasu
        więc mogę dostarczyć Ci twardych danych na temat tego jak dalece NIE ZOSTAŁO
        UDOWODNIONE genetyczne uwarunkowanie homoseksualizmu.

        Artykułowi, który stanowi zarzewie wątku, można zarzucić jedno - napisany jest
        językiem nienaukowym, co jednak nie oznacza, że nie ma w nim faktów
        potwierdzonych badaniami.
        • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 01:02
          Nie wiem z jakiej pozycji wystepujesz (bliskiej medycynie, psychologii,
          biologii, srodowiskom koscielnym itp.).

          Bardzo chetnie przeczytam te dane.

          Piszac o populacjach mialem na mysli populacje zbadane. Jasne, ze nie mozna
          przeprowadzic zadnych retrospektywnych badan przy zachowaniu wlasciwej metodologii.

          Jezyk, ktorym posluguje sie tenze profesor traci ortodoksyjna psychoanaliza; juz
          sam ten fakt, kaze mi do niego podchodzic z dystansem, ktory powiekszaja jeszcze
          wspominane tamze elementy boga, religii, modlitwy i frondy - nauka powinna byc
          tak dalece odlegla od swiatopogladu jak to tylko mozliwe.

          Piszesz o DSM. Nie pamietam jak jest, ale czy najnowsza wersja, czyli DSM IV nie
          byla opracowywana w oparciu o ICD ? Wydaje mi sie, ze nie odwrotnie, choc chyba
          klasyfikacja amerykanska jest starsza.

          Jesli mozesz, wypisz z tego artykulu "fakty potwierdzone badaniami".

          To co mysle brzmi tak: orientacja seksualna w ogole, jest sprawa zbyt wazna z
          punktu widzenia biologii, ewolucji, przetrwania gatunku, aby mogla podlegac
          modyfikacjom i wplywom rozwojowym (rola ojca lub jego braku), czy spolecznym.
          Odsetek gejow na moja znajomosc spraw zwiazanych z genetyka i ewolucjonizmem,
          jest zdecydowanie zbyt duzy, by mozna bylo homoseksualizm uznac za defekt.
          Defektem jest wspomniany lokalnopopulacyjny brak 5 alfa reduktazy. Wniosek jaki
          mi sie nasuwa jest jeden: homoseksualizm jest ludzkiemu genomowi potrzebny.

          Inna sprawa jewst kwestia normy i patologii. Norma jest tu, tym co wyznaje
          wiekszosc - niczym innym.

          Moj stosunek do homoseksualistow jest wlasciwie zaden. Nie mam powodu by ich
          gnebic, krytykowac, czy nazywac zboczencami; nie mam rowniez powodow, by
          pozwolic im adoptowac dzieci, czy organizowac swoje parady i manifestacje. Geje,
          ktorych znam sa bardzo kobiecy: w sposobie poruszania sie, gestykulacji,
          zainteresowaniach, itp. Ich mozg ma raczej budowe kobieca (mam tu na mysli pewne
          jadra, glownie chyba - choc moge sie mylic - podwzgorza), oraz znacznie wiecej
          estogenow niz androgenow.
          • cham.zawsze.ten.sam Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 01:03
            kogo obchodzi twoj stosunek do homoseksualistow?
            • spiral_architect Jeszcze jedna wazna rzecz 11.11.05, 01:11
              trzeba by pewnie wprowadzic rozroznienie homoseksualizmu akceptowanego przez ego
              i przez nie nieakceptowanego. te 4% to zapewne ten pierwszys rodzaj. ten drugi
              mozna pewnie skutecznie poddawac terapii na zyczenie zainteresowanego (nie
              napisze "leczeniu", bo konsekwentnie z dwoch jeszcze innych przyczyn odmawiam hs
              statusu nawet zaburzenia). w tym, co pisze koncentruje sie na tym "twardym"
              homoseksualizmie
              • cham.zawsze.ten.sam Re: Jeszcze jedna wazna rzecz 11.11.05, 01:12
                co to jest o czym piszesz i co bralas
            • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 01:11
              cham.zawsze.ten.sam napisał:

              > kogo obchodzi twoj stosunek do homoseksualistow?

              a jak myslisz ? ja mysle, ze nikogo. wiec jak myslisz, dlaczego o tym napisalem ?
              • melania.k Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 11:02
                teraz króciutko ponieważ mam coś do zrobienia.

                Twoje przekonanie, że nauka powinna być jak najbardziej oddzielona od
                światopoglądu jest wg mnie naiwnym idealizmem.

                W praktyce nie da się tego całkowicie oddzielić - można oczywiście starać się o
                maksymalnie czyste metody, wykluczające wpływ światopoglądu, ale tak czy owak -
                w mocy pozostają założenia, a ich światopoglądowe "skażenie" jest nieuniknione.

                Najwyraźniej widać to właśnie w badaniach nad "orientacją seksualną", które z
                racji relatywnej młodości samego pojęcia są mało zaawansowane, a ponieważ
                towarzyszy im walka o emancypację homoseksualistów - poddane rozmaitym naciskom.

                Na Twoje pytanie: skąd jestem? Odpowiem tak: nie z kościelnych kręgów.
                Po troszę z pozostałych, ale przede wszystkim jestem świadoma że to o czym
                mówimy wchodzi w kwestie światopoglądowe.
                • spiral_architect Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 17:58
                  melania.k napisała:

                  > teraz króciutko ponieważ mam coś do zrobienia.
                  >
                  > Twoje przekonanie, że nauka powinna być jak najbardziej oddzielona od
                  > światopoglądu jest wg mnie naiwnym idealizmem.

                  Moim zdaniem nie jest. Pomimo wszelkich negatywnych efektow jak e. Pigmaliona,
                  Galatei, czy Hawthorne'a wciaz wierze, ze w zaleznosci od nastawienia i
                  obciazenia swiatopogladowego wyniki badan nad tym samym zjawiskiem moga sie
                  znacznie roznic.
                  >
                  > W praktyce nie da się tego całkowicie oddzielić - można oczywiście starać się o
                  > maksymalnie czyste metody, wykluczające wpływ światopoglądu, ale tak czy owak -
                  > w mocy pozostają założenia, a ich światopoglądowe "skażenie" jest nieuniknione.


                  Oczywiscie, tylko w jakim stopniu ? Jesli postawie sciane domu krzywo o
                  milimetr, dom bedzie stal. Jesli bedzie to 10 cm, beda niewatpliwie klopoty.

                  >
                  > Najwyraźniej widać to właśnie w badaniach nad "orientacją seksualną", które z
                  > racji relatywnej młodości samego pojęcia są mało zaawansowane, a ponieważ
                  > towarzyszy im walka o emancypację homoseksualistów - poddane rozmaitym naciskom
                  > .
                  >
                  > Na Twoje pytanie: skąd jestem? Odpowiem tak: nie z kościelnych kręgów.
                  > Po troszę z pozostałych, ale przede wszystkim jestem świadoma że to o czym
                  > mówimy wchodzi w kwestie światopoglądowe.

                  Wchodza, kiedy za badania zabieraja sie homoseksualisci, srodowiska im
                  przychylne, czy ich wrogowie. co bys powiedzial gdyby zabrala sie za nie osoba ,
                  ktora podobni do mnie nie zajmuje zadnego zdeklarowanego wobec nich stanowiska ?
                  • cham.zawsze.ten.sam Re: O homoseksualizmie i jego leczeniu... 11.11.05, 18:01
                    to przeciez ziemiomorze kalafior
    • jan_stereo Jak z hetero zrobic homo... 11.11.05, 11:25
      Według logiki tego pana,mozna.
      Generalnie cały ten wywiad to zbiór naiwnej psychologii,której konkluzją ma byc
      ze mniej wierzacy sa bardziej podatni na homoseksualizm,wio zatem wszyscy do
      Koscioła.
      Ten pan "psycholog" zapomniał jeszcze uzasadnic jak sie miałby rodzic
      homoseksualizm u kobiet. A słowo "pomogł" jest rowniez smieszne zwłaszcza jesli
      nikt z homoseksualistów nie narzeka na swoje upodobania seksualne.

      Ciekawe jakie kompleksy wobec rowniesników maja zwierzeta które sa
      homoseksualne ;")

      • pooh5 Re: Jak z hetero zrobic homo... 11.11.05, 11:50
        > Jak z hetero zrobic homo...

        Są przypadki, co prawda rzadkie, że heteroseksualnemu mężczyźnie, który ma żonę
        i dzieci, nagle coś się przestawia, i z hetero staje się homo. Ktoś może tutaj
        stwierdzić, że pewnie ten facet od początku był homo lub bi, miał wyparte
        popędy, jeśli tak, to poproszę o informację o badaniach, które stwierdzają, że
        tak jest zawsze.

        > nikt z homoseksualistów nie narzeka na swoje upodobania seksualne.

        Homoseksualiści często są przerażeni w wieku nastoletnim, i nierzadko próbują
        to zmienić. Jednak ze względu na odrzucenie społeczne (pogardę dla
        homoseksualistów którą obserwują i odczuwają, konieczność ukrywania się czyli
        kłamania na każdym kroku), czasami ze względu na zgubne porady (znajdź sobie
        dziewczynę to ci przejdzie), przy braku możliwości szukania przyjaciela
        heteroseksualnego, jak zaleca specjalista polecany przez Witch, dochodzi u nich
        do tzw. samoakceptacji. Zaczynają dostrzegać, że tylko politycznie poprawni ich
        akceptują.
        • jan_stereo Re: Jak z hetero zrobic homo... 11.11.05, 11:59
          pooh5 napisał:

          Zaczynają dostrzegać, że tylko politycznie poprawni ich akceptują.


          Tylko zalezy jeszcze gdzie,w Polsce jest odwrotnie w tym przypadku.
          • pooh5 Re: Jak z hetero zrobic homo... 11.11.05, 18:23
            pooh5 napisał:

            > Zaczynają dostrzegać, że tylko politycznie poprawni ich akceptują.

            jan_stereo napisał:

            > Tylko zalezy jeszcze gdzie,w Polsce jest odwrotnie w tym przypadku.

            Odwrotnie? To znaczy, że masz doświadczenia odmienne od moich. A w jakich
            krajach twoim zdaniem jest "nieodwrotnie"?
            • jan_stereo Re: Jak z hetero zrobic homo... 11.11.05, 23:58
              Ja rozumowałem nastepujaco,homoseksualizm jest silnie zwalczany przez Kosciół,
              w Polsce,poki co,wpływy Koscioła sa na tyle silne ze politycznie poprawni sa to
              ci ktorzy sie do tych pogladów przychylają. W takiej przykładowo Anglii, mozna
              byc politycznie poprawnym i jednoczesnie nie byc publicznie prokoscielnym.
    • vvitch Re: Spiralo, wyobraź sobie,ze nie mam powodu 11.11.05, 12:14
      aby dać wmanipulować siebie w bezsensowną dyskusję z tobą. Ani ta dyskusja mi
      nic nowego nie da, ani specjalnie nie mam ochoty rozdmuchiwać tego wątka do
      rozmiaru"mega".

      Musisz więc zadowolić się że odpisze ci krótko na temat a więc:
      Decyzja o usunięciu homoseksualizmu z listy zarówno Amerykańskiego Towarzystwa
      Psychiatrycznego, jak i Światowej Organizacji Zdrowia miała podłoże bardziej
      polityczne niż medyczne. Robert Spitzner, jeden z głównych psychiatrów, którzy
      kierowali akcją, by usunąć homoseksualizm z listy chorób, oświadczył później, że
      zmienił swoje przekonania co do tego, że homoseksualizm jest czymś
      nieodwracalnym. Kiedy przekonał się, że terapia jest skuteczna, odwołał swoje
      wcześniejsze poglądy i oświadczył, że homoseksualizm jest nabyty, a nie
      wrodzony. Coraz więcej psychologów i psychiatrów skłania się ku temu, że jest to
      jednak zaburzenie mentalne, psychologiczne, a nie coś wrodzonego. Po decyzji
      Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zaprzestano jakichkolwiek badań nad
      homoseksualizmem pod względem terapeutycznym. Dopiero niedawno, pod koniec lat
      90, rozpoczęły się ponowne terapie. Wcześniej, w latach 60., homoseksualizm
      próbowano leczyć, natomiast potem pojawiła się swoista dziura. Przez około 20
      lat nie prowadzono żadnych badań, co homoseksualiści wykorzystali dla promowania
      swojego ruchu. Była to decyzja wyłącznie polityczna.

      Jeżeli temat ten nadal drąży twoją ciekawośc odsyłam cię do ksiązki Richarda
      Cohen-"Wyjść na prostą. Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu." Wydana
      rónnież w Polsce. Własnie w tej książce znajdziesz dokładny opis i odpowiedż na
      większośc twoich pytań,które cię nurtują.

      I tak w nawiasie R.C jest psychiatrą sam był kiedyś homoseksualny ale się
      wyleczył, prowadzi teraz gabinet dla osób homoseksualnych chcących powrócić do
      zdrowia.... .
      • jan_stereo Re: Spiralo, wyobraź sobie,ze nie mam powodu 11.11.05, 12:19
        To ja mam pytanie,czy uwazasz ze heteroseksualizm ( analogicznie do
        homoseksualizmu) jest czyms nieodwracalnym i czy mozna go leczyc ?
      • sebastian.iksinski Re: Spiralo, wyobraź sobie,ze nie mam powodu 11.11.05, 12:20
        A gdzie cudzysłów?
      • spiral_architect czy aby na pewno ;) ? 11.11.05, 17:37
        vvitch napisała:

        > aby dać wmanipulować siebie w bezsensowną

        bezsensowna ??? dlaczegoz to ?

        dyskusję z tobą. Ani ta dyskusja mi
        > nic nowego nie da,

        skad masz ta pewnosc ?


        ani specjalnie nie mam ochoty rozdmuchiwać tego wątka do
        > rozmiaru"mega".
        >
        > Musisz więc zadowolić się że odpisze ci krótko na temat a więc:
        > Decyzja o usunięciu homoseksualizmu z listy zarówno Amerykańskiego Towarzystwa
        > Psychiatrycznego, jak i Światowej Organizacji Zdrowia miała podłoże bardziej
        > polityczne niż medyczne. Robert Spitzner, jeden z głównych psychiatrów, którzy
        > kierowali akcją, by usunąć homoseksualizm z listy chorób, oświadczył później, że
        > zmienił swoje przekonania co do tego, że homoseksualizm jest czymś
        > nieodwracalnym. Kiedy przekonał się, że terapia jest skuteczna, odwołał swoje
        > wcześniejsze poglądy i oświadczył, że homoseksualizm jest nabyty, a nie
        > wrodzony. Coraz więcej psychologów i psychiatrów skłania się ku temu, że jest t
        > o
        > jednak zaburzenie mentalne, psychologiczne, a nie coś wrodzonego.


        Skad ten wniosek, ze "coraz wiecej psychiatrow i psychologow" ? Jakies
        potwierdzenie ?


        Po decyzji
        > Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zaprzestano jakichkolwiek badań nad
        > homoseksualizmem pod względem terapeutycznym. Dopiero niedawno, pod koniec lat
        > 90, rozpoczęły się ponowne terapie.
        Wcześniej, w latach 60., homoseksualizm
        > próbowano leczyć, natomiast potem pojawiła się swoista dziura. Przez około 20
        > lat nie prowadzono żadnych badań, co homoseksualiści wykorzystali dla promowani
        > a
        > swojego ruchu. Była to decyzja wyłącznie polityczna.
        >
        > Jeżeli temat ten nadal drąży twoją ciekawośc odsyłam cię do ksiązki Richarda
        > Cohen-"Wyjść na prostą. Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu." Wydana
        > rónnież w Polsce. Własnie w tej książce znajdziesz dokładny opis i odpowiedż na
        > większośc twoich pytań,które cię nurtują.
        >
        > I tak w nawiasie R.C jest psychiatrą sam był kiedyś homoseksualny ale się
        > wyleczył, prowadzi teraz gabinet dla osób homoseksualnych chcących powrócić do
        > zdrowia.... .
        >

        Caly ten wywod jest bardzo wysoce nielogiczny. Zacznijmy od samego poczatku:

        To homoseksualisci postarali sie, aby homoseksualizm usunieto jaka jednostke
        horobowa z ICD - 10 i ktorejs tam wersji DSM (zapewne III). Ok, niech bedzie.
        Moje pytanie brzmi: z jakich to przyczyn homoseksualizm istnial tam WCZESNIEJ
        JAKO JEDNOSTKA CHOROBOWA ? Czy byly to przyczyny udokumentowane na tyle, by
        uznawac go wczesniej ZA CHOROBE ? Czy tez li tylko jako ODSTEPSTWO OD NORMY ?
        Pomiedzy choroba a odstepstwem od normy jest przepasc. Wrobel, ktory urodzi sie
        jako albinos, zostanje przez inne wroble prawie ze natychmiast zadziobany. Na
        szczescie ludzie potrafia oddzielic jedno od drugiego. A norma jest to w co
        wierzy, lub co wyznaje WIEKSZOSC.

        Ja, gdybym byl homoseksualista i nie czul sie z tym bynajmniej chory, gdybym
        znal jeszcze kilkudziesieciu innych takich jak ja, oni kilkuset, a tych kilkuset
        znaloby tysiace, nie zrobilbym nic innego tylko zabiegal wlasnie o usuniecie
        mojej ODMIENNOSCI z listy chorob.

        Z wywodu mojej szanownej przyjaciolki vvitch wynika dla mnie, ze WSZYSCY
        HOMOSEKSUALISCI SA TACY SAMI = WSZSYCY CHCA (A NAWET POWINNI) SIE LECZYC. Tym,
        ktorzy to beda czytali pozostawiam to do ich wlasnej oceny :).

        A wiec przez ponad 20 lat nie leczono homoseksualizmu, a srodowiska gejowskie
        rosly w sile. Teraz zaczyna sie go, jak to pisze vvitch, leczyc, a srodowiska
        gejowskie wciaz rosna w sile. Pytam ja sie: dowcip to jakis, kpina w zywe oczy,
        czy tez brak elementarnej zdolnosci rozumowania ???

        Jesli to ostatnie, to przedstawie swoj punkt widzenia:

        1. gdybym byl "homoseksualsta bez akceptacji ego" szedlbym na terapie tak czy
        tak, niezaleznie od tego, co mysla o mnie homoseksualisci i heteroseksualisci;
        niezaleznie od tego czy taka terapia jest ogolnodostepna, czy tez o nia trudno.

        2. gdybym byl homoseksualista i byloby mi z tym ok, slusznie - jak juz napisalem
        - protestowalbym przeciw temu, jak moja ortietnacje seksualna oceniaja inni.
        Czym rozni sie homoseksualizm np. od pedofili ? Podejrzewam, ze dla imagire
        niewiele, dla mnie ogromnie. Roznica jest nie tylko w etiologii i "objawach",
        ale rowniez w interpretacji prawnej. kiedy pedofil wymusza (a nawet kiedy
        doprowadza do) kontakt seksualny z nieletnim, jest to oczywiste przestepstwo.
        homoseksualizm jest kategoria tzw. przestepstwa bez ofiar, czyli czyna taki moze
        byc prawnie zakazany, jednak odbywa sie ZA ZGODA OBYDWU STRON, a co wazniejsze
        BEZ JAKIEJKOLWIEK KRZYWDY DLA OSOB TRZECICH !

        3. o tym tej juz wspomnialem: jak to jest, ze ruch gejowski wciaz sie rozwija i
        rosnie w sile (chyba ze ktos zaprzeczy, ale wtedy poprosze o dowody), niegdys
        spowodowal by zaprzestano, lub tez znacznie ograniczono nad zjawiskiem badania,
        a teraz znow one powrocily i powrocliy terapie homoseksualistow ?

        czyzby obecne badania byly prowadzone pod naciskiem srodowisk homoseksualnych,
        ktore oczekuja takich a nie innych rezultatow tych badan ? skad w takim razie
        nagla, rosnaca dostepnosc terapii ?

        czyzby kiedys homoseksualisci byli tak silnym srodowiskiem, ze zamkneli usta
        wszystkim niezdeklarowanym swiatopogladowo badaczom i swoim przeciwnikom ?
        dlaczego nie robia tego teraz skoro sa przeciez duzo silniejsi ?

        dlaczego na tych paradach widac ich zadowolonych (oczywiscie tez rozpustnych i
        wyuzdanych) ? czyzby oszukiwali swiat probujac zdobyc jakies przywileje,
        prezentujac temu swiatu falszywy obraz siebie np "tylko udajemy zesmy geje, a
        prawa chcemy miec wieksze od was - normalnych" ? czyzby byl to tylko pretekst ?
        • cham.zawsze.ten.sam Re: czy aby na pewno ;) ? 11.11.05, 17:39
          uwazaj bo z tych wypocin jeszcze ci spirala miedzy nogami strzeli
          • melania.k Re: czy aby na pewno ;) ? 11.11.05, 23:29
            spiral_architekcie:

            znowu krótko, nie mam jeszcze czasu rozwinąć odpowiedzi.
            Zadałeś bardzo ciekawe pytanie: jak to się stało, że ostatnio te sprawy związane
            z terapią homoseksualizmu stały się tak żywotne, a wcześniej lobby gejowskie
            było tak silne by usunąć komoseksualizm z DSM?

            Cóż, nie żyłeś w latach 70-tych... ;)

            A tak poważnie: po prostu powstała silna reakcja wśród ludzi z rozmaitych kręgów
            - religijnych, psychiatrycznych i innych na nasiloną do absurdu gejowską
            propagandę, która posługuje się "nauką" i prymitywną manipulacją dla osiągnięcia
            swoich politycznych celów.

            Nic prostszego jak zestawić nacechowane silnie pozytywnie, a bardzo
            nieprecyzyjne pojęcia jak "wolność", "tolerancja", "miłość" i określać swoich
            przeciwników jako zamachowców na nie. A to, że ideologia ta ma się nijak do
            rzeczywistości - wg jej rzeczników - tym gorzej dla rzeczywistości...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja