Kocham swoją żonę

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.10.02, 22:05
Nad życie i nigdy jej nie zdradziłem.
Moim pragnieniem jest miłość odwzajemniona - spełnionym.
A Wy?

Andrzej
    • Gość: vita Re: Kocham swoją żonę IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 22:32
      Gratuluję.Tak trzymaj.ZAWSZE,ZAWSZE.Jak przyjdą trudne chwile-też tak
      trzymaj.Ja dowiedziałam się że po kilkunastu latach miłość mineła.To nieprawda.
      Albo coś jest albo nie.Najważniejsze aby chcieć.
      • krzyszt0f brawo Andrzej! (no txt) 08.10.02, 22:55
        • Gość: Imagine Re: brawo Andrzej! (no txt) IP: *.unl.edu 08.10.02, 23:16
          Ja kochalem trzy swoje zony. Nie bede Ci bic brawa, bo to nie Twoja zasluga.
          To jest kombinacja wszystkich czynnikow, z tego i z poprzednich zyc Twojej
          swiadomosci. Te rzeczy sie zwyczajnie dzieja, my tak naprawde nad nimi nie
          pracujemy. Przynajmniej nie w swiadomy sposob. Jestes szczesliwym teraz i daj
          Ci zachowac ten stan do konca.
          Pozdr, Imagine.
    • Gość: eva07 Re: Kocham swoją żonę IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 23:28
      Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

      > Nad życie i nigdy jej nie zdradziłem.
      > Moim pragnieniem jest miłość odwzajemniona - spełnionym.
      > A Wy?
      >
      > Andrzej

      To bardzo fajnie. Co do pragnień, to myslę, że takie sa pragnienia znacznej
      większości ludzi. Gorzej oczywiście z ich spełnieniem. Cisnie mi się ciut
      złosliwe pytanie: a ile czasu jesteś po slubie. Jesli 15 - 20 lat to w ogóle
      super. A na wszelki wypadek przeczytaj sobie te wszystkie wątki o zdradzie. W
      jednym opisałam taki naprawdę pouczający przykład, który miałam okazję oglądac
      z bliska. Boaterem opowieści był facet, który zawsze z brzegu ekranu miał
      włożone zdjecie swojej zony (po 10 czy 15 latach), której nigdy nie zdradził.
      Koledzy pokazywali go jako wzór do nasladowania. POtem zaczela sie ta opisana
      przeze mnie historia, która zreszta w końcu nieźle się skończyła.
      Tak że dobra rada: nie myśl że jesteś lepszy od innych. Ale oczywiście ciesz
      się tym co masz. E.
      • melanie Re: Kocham swoją żonę 08.10.02, 23:41
        Czy moglabys podac dokladniejsze namiary na ten watek o ktorym mowisz? Z gory tx
        • Gość: eva07 Re: Kocham swoją żonę IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 09.10.02, 00:16
          melanie napisała:

          > Czy moglabys podac dokladniejsze namiary na ten watek o ktorym mowisz? Z gory
          t
          > x
          To jest watek: dlaczego męzczyźni zdradzają, czy coś w tym rodzaju. A mój post
          nazywa się "wielkie słowo zdrada". A historia, choc opisana pokrótce jest
          bardzo pouczająca.Ale jak temu facetowi, bardzo skąd inąd porządnemu,
          odbiło...kompletny odjazd, bardzo urodziwa, znacznie od niego młodsza i co tu
          duzo mówić mało sypatyczna, ale za to sprytna dama była przedmiotem jego uczuć.
          Testosteron i różne takie bardziej seksualne sprawy, uderzyły mu na mózg. A on
          miał wtedy super stresujacą pracę, a co tam sie działo w małżeństwie (w łózku i
          nie tylko) to oczywiśckie nie wiem. POzdrawiam. Ewa.
          • melanie Re: Kocham swoją żonę 09.10.02, 03:12
            Znalazlam, przeczytalam wiele twoich wypowiedzi. Moglabym sie podpisac pod
            kazda z nich, bo mam takie samo zdanie na temat zdrady. Napewno by mnie bardzo
            bolalo, gdybym sie dowiedziala, ze jestem zdradzana, ale wiem, ze najpierw
            probowalabym zrozumiec dlaczego tak sie stalo. Wiem, ze kobiety we wszystkim
            probuja znalezc swoja wine, ale taki pewnie byl by moj tok myslenia. Mysle, ze
            wybaczylabym tez, bo zrozumiec to juz prawie wybaczyc. A juz napewno nie
            oddaalabym swojego mezczyzny bez walki. Pozdrawiam :)))
    • Gość: EN Re: Kocham swoją żonę IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 07:11

      Andrzeju wybacz ale nie mogę nie zapytać: Ile lat żyjecie w związku małżeńskim?
      Nie gniewaj się, ale wydaje mi się że niedługo... Taki entuzjazm i Miłość przez
      wielkie M bardzo rzadko ma miejsce po paru latach ... Tak przynajmniej wynika z
      mojej obserwacji rzeczywistości...Może należysz właśnie do takich rzadkich
      przypadków. Bardzo mnie do Ciekawi.
      Zauważyłam też coś jeszcze... większość osób BARDZO KOCHAJĄCYCH, zwykle
      cierpi.. wcześniej czy później... ale to tylko takie moje obserwacje po części
      też doświadczenie
      Pozdrawiam Cię ciepło.
      EN
    • Gość: AndrzejG Re: Kocham swoją żonę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.02, 18:09
      Dziekuje za zyczenia i Wam zycze pomyślności.

      Imagine-mam wpływ na swoje zycie , no może poza poczeciem.
      Jedynie rodziców nie wybierałem , ale potem juz zawsze mogłem
      decydować.Byc może niektóre wybory sa podswiadome , ale jestem przekonany,
      że wynikają one z naszych cech nabytych jak i wrodzonych.
      Człowiek rodzi sie biała karta i życie wpisuje tam treść,
      a my mając już ten bagaż doswiadczeń dokonujemy wyborów,
      mniej lub bardziej trafnych.Tak jest w przypadku wyboru zony
      i sam fakt wyboru nie zamyka 'ksiegi naszego życia' , tylko
      mozolnie musimy ja zapisywać , az po ostatnią stronę.Nie wierzę
      w poprzednie życia i zycie pozagrobowe, jestem agnostykiem.
      Na nasze życie mamy wpływ my sami , jak i nasze otoczenie.
      Wspólnie kształtujemy swoje zycie.

      Eva07-trochę o dobrych radach.
      Skadże Ci przyszło na myśl ,że czuję sie od kogokolwiek lepszy?
      Kieruję sie w zyciu zasadą nakazującą mi wysłuchanie innych ,
      bo kazdy ma jakąś rację i do mnie nalezy zgodzenie sie z nią lub nie.

      Eva07 i EN - jestem 25 lat po ślubie.

      Andrzej

      • piotr.kowal Pomyłka 09.10.02, 22:55
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        >
        > Eva07 i EN - jestem 25 lat po ślubie.
        >
        > Andrzej
        >

        Chyba 25 godz?
        Żony puszczają się zaraz po nocy poslubnej , a nawet w czasie.
        Pociesz się ...
        a zresztą zostań jaki jesteś
        • Gość: Terry Bardzo ci piotr współczuję IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 22:59
          Twoja wypowiedź mówi wiele o twoich doświadczeniach. Nie generalizuj. Są żony
          mające swoją godność, honor, i są godne szacunku. Są i takie jak piszesz ale
          chyba nawet w obecnych czasach są na szczęście w mniejszości. To, że jacyś tam
          próbują propagować w big brotherze prostytuowanie się publiczne to nie dowód na
          to, że każda kobieta jest taka. Życzę ci abyś trafił na kobietę, która będzie
          może mniej nowoczesna (w złym tego słowa znaczeniu) a bardziej z godnością, z
          szacunkiem dla własnej osoby.
      • Gość: Imagine Re: Kocham swoją żonę IP: *.unl.edu 09.10.02, 23:02
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Dziekuje za zyczenia i Wam zycze pomyślności.
        >
        > Imagine-mam wpływ na swoje zycie , no może poza poczeciem.
        > Jedynie rodziców nie wybierałem , ale potem juz zawsze mogłem
        > decydować.Byc może niektóre wybory sa podswiadome , ale jestem przekonany,
        > że wynikają one z naszych cech nabytych jak i wrodzonych.
        > Człowiek rodzi sie biała karta i życie wpisuje tam treść,
        > a my mając już ten bagaż doswiadczeń dokonujemy wyborów,
        > mniej lub bardziej trafnych.Tak jest w przypadku wyboru zony
        > i sam fakt wyboru nie zamyka 'ksiegi naszego życia' , tylko
        > mozolnie musimy ja zapisywać , az po ostatnią stronę.Nie wierzę
        > w poprzednie życia i zycie pozagrobowe, jestem agnostykiem.
        > Na nasze życie mamy wpływ my sami , jak i nasze otoczenie.
        > Wspólnie kształtujemy swoje zycie.
        >
        > Eva07-trochę o dobrych radach.
        > Skadże Ci przyszło na myśl ,że czuję sie od kogokolwiek lepszy?
        > Kieruję sie w zyciu zasadą nakazującą mi wysłuchanie innych ,
        > bo kazdy ma jakąś rację i do mnie nalezy zgodzenie sie z nią lub nie.
        >
        > Eva07 i EN - jestem 25 lat po ślubie.
        >
        > Andrzej
        >
        Byloby lepiej dla Ciebie, gdybys jednak zrezygnowal ze swej "bialej karty",
        juz nawet nie ze wzgledu na jakies ezoteryczne teorie, ale chocby ze wzgledu na
        zwykle geny i dziedziczenie cech po przodkach.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: AndrzejG Re: Kocham swoją żonę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.02, 00:13
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          Napisałem między innymi:
          Byc może niektóre wybory sa podswiadome , ale jestem przekonany,
          że wynikają one z naszych cech nabytych jak i wrodzonych.

          ==================================================================

          > Byloby lepiej dla Ciebie, gdybys jednak zrezygnowal ze swej "bialej karty",
          > juz nawet nie ze wzgledu na jakies ezoteryczne teorie, ale chocby ze wzgledu
          na zwykle geny i dziedziczenie cech po przodkach.
          > Pozdr, Imagine.



          Andrzej
          • eva07 Re: Kocham swoją żonę 10.10.02, 01:03
            hm, przyjmuję twoje wyjasnienie za prawde, choć takie "manifesty" jak ten
            powyżej bardziej by mi pasowały do 2,5 roku po slubie i do płci żeńskiej. Ale
            cóż: to świetnie jesli tak jest. Czemu napisałam o tej "lepszości"? Tak mi sie
            pomyslało, bo skoro ktos tak własnie "manifestuje"...
            • Gość: AndrzejG Re: Kocham swoją żonę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.02, 09:48
              eva07 napisała:

              > hm, przyjmuję twoje wyjasnienie za prawde, choć takie "manifesty" jak ten
              > powyżej bardziej by mi pasowały do 2,5 roku po slubie i do płci żeńskiej. Ale
              > cóż: to świetnie jesli tak jest. Czemu napisałam o tej "lepszości"? Tak mi
              sie
              > pomyslało, bo skoro ktos tak własnie "manifestuje"...

              Ten wykrzyczany manifest był dla mojej żony-zamiast kwitów .

              Andrzej
              • Gość: AndrzejG no tak, wyszło szydło z worka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.02, 09:50
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > eva07 napisała:
                >
                > > hm, przyjmuję twoje wyjasnienie za prawde, choć takie "manifesty" jak ten
                > > powyżej bardziej by mi pasowały do 2,5 roku po slubie i do płci żeńskiej.
                > Ale
                > > cóż: to świetnie jesli tak jest. Czemu napisałam o tej "lepszości"? Tak mi
                >
                > sie
                > > pomyslało, bo skoro ktos tak własnie "manifestuje"...
                >
                > Ten wykrzyczany manifest był dla mojej żony-zamiast kwitów .
                >
                > Andrzej

                miało być 'zamiast kwiatów'
    • ta_mar_ta Re: Kocham swoją żonę 10.10.02, 01:10
      A jest ktoś , kto w to wątpi?
    • kima2 Re: Kocham swoją żonę 13.10.02, 21:55
      CZEŚĆ
      Moge długo pisać jaką mam wspaniałą żone -jest mądra,sprawiedliwa,uczciwa,
      wyrozumiała,cierpliwa i wiele wiele wiecej w niej wspaniałych cech.Dała mi
      wspaniałego syna kocha nas nadżycie i teraz ja zimny drań,egoista totalny,
      robak którego nawet żal rozdepnąć--ciągle szukam tak mi powiedziała i to jest
      prawda.Zdradziłem ją ale nie chodziło o sex nawet nie było namiastki
      przyjemności.Ja szukam właśnie takiej miłości jakej TY miałeś szczeście doznać
      --zazdroszcze Ci z całego serca zazdroszcze i pytam jak pokochać tak
      wspaniałego człowieka jakim jest moja zona?-ktoś powiedział że wystarczy chcieć
      ja mam wątpliwości bo chce i nie potrafie jak długo jeszcze bede ją krzywdził --
      oboje nie mamy odwagi od siebie odejść,ona kocha,ja chcę kochać,ona ma nadzieje
      że pokocham i kocha w cierpieniu koło sie zamyka -oczywiście nie sposób pominąć
      syna który nic tutaj nie zawinił i mamy obowiązek mu zapewnic normalny pełny
      miłosci dom --nie nie ma zadnych kłótni-krzyków- ale właśnie nie ma tego czegoś
      z mojej strony-jeszcze raz powtórze--zazdroszcze Ci tego uczucia i tak bardzo
      tez chce kochać.Sam sobie sie dziwie że umiałem to wszystko
      napisać.pozdrawiam
      • ewka.g Re: Kocham swoją żonę 14.10.02, 00:20
        Witam.

        Jestem zona AndrzejaG.Meza deklaracja byla dla mnie bardzo mila,ale wcale mnie
        nie zaskoczyla.Andrzej jest wspanialym czlowiekiem i na codzien sprawia,ze
        czuje sie bardzo kochana.Przy nim rozkwitam i w ciagu tych 25lat wciaz sie
        rozwijam.

        kima2,przeczytalam Twoj tekst i Twoja sytuacja jest wlasciwie dla mnie calkiem
        niezrozumiala.Jestes z kobieta,ktora podziwiasz za tak wiele i zarazem nie
        potrafisz pokochac.Ciekawa jestem z czego to wynika?Czy Wogole nie jestes
        zdolny do takiego uczucia?Czy moze masz swiadomosc, z jakis okreslonych
        przyczyn,ze to jeszcze nie ta kobieta?Czy moze czujesz sie stlamszony zyjac z
        takim idealem?Czy moze jest w Tobie jakas utajona destrukcja,ktora bez Twojej
        zlej woli ujawnia sie,kiedy Twoja zona jest dla Ciebie aniolem?
        Nie moge tez zrozumiec motywow Twojej zdrady.Piszesz,ze nie chodzilo o sex-
        przeciez uczucia nie szuka sie w ten sposob.Wyglada jakbys to zrobil na zlosc
        sobie i calemu swiatu...
    • Gość: kuleczka Re: Kocham swoją żonę IP: *.gabo.pl 13.10.02, 22:25
      tylko pozazdrościć Twojej żonie ze ma takiego wspaniałego mężczyznę
      • Gość: nena Re: Kocham swoją żonę IP: *.aigcredit.pl 14.10.02, 15:20
        Co należy robić ,a czego nie robić aby poczuć się w małżeństwie tak cudownie.
        Doceniać się nawzajem, szanować, czuć się swobodnie, nie kłamać, tęsknić,
        zaspokajać swoje potrzeby nie tyko emocjonalne ale i łóżkowe w małżeństwie. Co
        powoduje że nagle świat zaczyna się zmieniać, a może my sięzmieniamy. Co jest
        przyczyną tych zmian. Brak pieniędzy. Kłopoty. Brak zrozumienia . Może brak
        cierpliwości. Podzielcie się receptą na wspaniałe małżeństwo.
        • Gość: Terry Re: Kocham swoją żonę IP: proxy / 217.153.50.* 15.10.02, 12:26
          Gość portalu: nena napisał(a):
          > Co powoduje że nagle świat zaczyna się zmieniać, a może my sięzmieniamy.
          > Co jest przyczyną tych zmian. Brak pieniędzy. Kłopoty. Brak zrozumienia .
          > Może brak cierpliwości. Podzielcie się receptą na wspaniałe małżeństwo.

          Powody są różne a generalnie stwarzają je okazje typu alkohol + atmosfera
          zabawowa z dala od współmałżonka. Następuje zmiękczenie poglądów, "olśnienie"
          z dala od kuchni, prania i innych przyziemnych zajęć. Facet rozumuje jak Kali.
          Jak Kali zabrać komuś kobieta to Kali być macho jak Kalemu ktoś zabierze to
          brzydal. Kobiety jak rozumują niech się wypowiedzą. Na końcu tej drogi
          alkoholowo-zabawowej jest może i tzw.: "nowoczesność" ale równiez rozbita
          rodzina, pozostawione dzieci. Może warto edukację seksualną tak wpychaną przez
          niektórych do szkół wzbogacić również o informację o skutkach metody "im więcej
          partnerów tym lepiej".
          Dobre małżeństwo to takie, które mimo braku pieniędzy, wspaniałych obiektów
          westchnień obok, różnych okazji do zabawienia się "tylko raz" (przecież to nic
          takiego, co ?) potrafi po kłótni się pogodzić, potrafi ze sobą rozmawiać,
          potrafi w końcu się sobą interesować, przeżywać wspólnie potknięcia życiowe
          współmałżonka. Dzisiejsze czasy, gdy atakuje nas wszędzie reklama orgazmu nie
          sprzyjają stałemu stadłu. Bardziej "cool" jest mieć dużo, bez sformalizownego
          związku, bo przecież takaa wspaniała miłość nie potzrebuje formalnosci. To
          raczej związku jednopłciowe potzrebują wg niektóryvh tej formalności. Przecież
          to takie jasne o co chodzi. Rozwalić społeczeństwa. Łatwiej ogłupiałymi
          pociągać za sznurki.
          • Gość: ewa07 Re: Kocham swoją żonę IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 01:36
            Wiesz Terry, tzw. zdrada nie jest wcale nowoczesna, jak piszesz. Jest stara jak
            świat i znaja ja wszystkie kultury i wszystkie wieki. A edukacja seksualna
            jeszcze nikomu w zyciu nie zaszkodziła. Brak owszem: nieslubne dzieci,
            nieszczęśliwe i niezaspokojone erotycznie zony i wygłodniali męzowie... Zas co
            do kwestii orgazmu, to chwała Bogu, że wreszcie także i kobieta ma prawo do
            tego przezycia, o które zreszta wielu kobietom łatwiej w stałym związku,gdy nie
            są spięte i się nie wstydzą,a partner zna ich potrzeby. Tak, ze lepiej tu nie
            upraszczać za duzo. Wżadną stronę... E.
            • Gość: Terry Re: Kocham swoją żonę IP: proxy / 217.153.50.* 17.10.02, 19:50
              Gość portalu: ewa07 napisał(a):

              > Wiesz Terry, tzw. zdrada nie jest wcale nowoczesna, jak piszesz.
              Po pierwsze nie ma tzw zdrady. Albo jest albo jej nie ma. Po drugie nie piszę,
              że zdrada jest nowoczesna. Piszę:
              Na końcu tej drogi alkoholowo-zabawowej jest może i tzw.: "nowoczesność"
              ale równiez rozbita rodzina, pozostawione dzieci. Zwróć uwagę na skrót tzw
              jak i na cudzysłów.
              > Jest stara jak świat i znaja ja wszystkie kultury i wszystkie wieki.
              Pewnie, że jest stara jak świat. Tyle, że do obecnych czasów nikt nie próbował
              robić ze zdrady panaceum na pełnię szczęśliwości.
              > A edukacja seksualna jeszcze nikomu w zyciu nie zaszkodziła. Brak owszem:
              > nieslubne dzieci, nieszczęśliwe i niezaspokojone erotycznie zony i
              > wygłodniali męzowie...
              Ja napisałem: Może warto edukację seksualną tak wpychaną przez
              niektórych do szkół wzbogacić również o informację o skutkach metody
              "im więcej partnerów tym lepiej". Chodziło mi o to, że przede wszystkim
              trzeba informować a nie propagować stylu życia opartego na zaliczaniu
              partnerek (ów) ile się da. To informowanie musi być wykonywane przez fachowców
              a nie nawiedzonych zwolenników wolnej (jak bym powiedział szybkiej) miłości.
              I konkretnie w tym przypadku mi chodziło o to, że może warto w ramach
              wychowania seksualnego powiedzieć: sypiane z przypadkowym partnerem to
              zagrożenie np.: chorobą weneryczn, HIV. Używanie prezerwatywy nie zapewnia
              bezpiecznego seksu. Człowiek nie jest elektrycznym wibratorem (meżczyzna) czy
              sztuczną, podgrzewaną pochwą. Jak mówic to może wszystko ? A nie propagować
              rozluźniania obyczajów ? Bo włąśnie to prowadzi do stanów chorobowych jak i
              niechcianych dzieci u dzieci.
              > Zas co do kwestii orgazmu, to chwała Bogu, że wreszcie także i kobieta ma
              > prawo do tego przezycia, o które zreszta wielu kobietom łatwiej w stałym
              > związku,gdy nie są spięte i się nie wstydzą,a partner zna ich potrzeby. Tak,
              > ze lepiej tu nie upraszczać za duzo. Wżadną stronę... E.
              Pewnie, że orgazm jest ważny. Ja piszę: . Dzisiejsze czasy, gdy atakuje nas
              wszędzie reklama orgazmu nie sprzyjają stałemu stadłu.
              Chodzi mi o to, że na każdym kroku atakuje nas informacja, że orgazm ponad
              wszystko. Można nie jeść nie pić ale orgazm obowiązkowo. To już zaczyna być
              smieszne.
              A teraz co do upraszczania. Myślę, że piszesz tu o ... sobie. Tak wygląda
              jakbyś nie czytała tego co napisałem albo (co wolisz ?) tendencyjnie zmieniła
              sens mojej wypowiedzi. Ja bardzo precyzyjnie napisałem o co
              chodzi. Rzeczywiście w żadną strone nie można upraszczać.
    • wierzba_b Re: Kocham swoją żonę 15.10.02, 13:46
      Mam nadzieję, że za jakieś 20 lat też będę mogła napisać takiego posta jak
      Andrzej. Na razie (od 6,5 roku) idzie nam nieźle...
      Miło czasem przeczytać takie wyznanie. Zwłaszcza w miejscu, gdzie na ogół jest
      mowa o kłopotach, zdradach, zimnych draniach i modliszkach.
    • jeendriu Re: Kocham swoją żonę 16.10.02, 18:47
      Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

      > Nad życie i nigdy jej nie zdradziłem.
      > Moim pragnieniem jest miłość odwzajemniona - spełnionym.
      > A Wy?
      >
      > Andrzej

      Zazdroscze Ci tej pewnosci i stabilizacji w zwiazku.
      Moje zycie jest pogmatwane.
      Roslem jako cudowne dziecko,ktore zdaniem rodziny wszystko potrafi jest
      najzdolniejsze i najmadrzejsze.Pozwalano mi na wszystko nawet na deptanie
      swietosci.Rozkapryszony rzadzilem wszystkim i wszystkimi.Uzywalem zycia.Moja
      dewiza zyciowa to maksyma:Obym na lozu smierci nie mial do siebie pretensji ze
      jest jescze cos czego nie zaznalem nie przezylem"
      Czytalem nieco filozofii-starozytny hedonizm pasowal dobrze do moich
      doswiadczen i pragnien.
      Wszystkiego chcialem jedynie zakosztowac i do niczego nie staralem sie
      przywiazac.Bylo wtym hedonistyczne wyrachowanie.Gdy pierwszy raz w zyciu widzi
      sie morzelub wchodzi do jaskini-przezycie jest silne i niezapomniane.Powtorne
      wrazeniejest mniej intensywne izaciera blask pierwszego.Tajemniczy urok
      nowosci-oto co mnie pociaga.Dzis jestem ojcem malego dziecka mam kochana madra
      zone.Jest taktowna kulturalna wspaniala matka,zona ,kochanka.Ale nie jestem
      szcesliwy w domu,rzuca mna po swiecie nie moge w nim usiedziec.Gdy wracam
      pozno zona nie robi mi specjalnych wymowek.Jest bardziej
      zrownowazona,stanowcza i opanowana ode mnie.Pociesza mnie gdy po powrocie zale
      sie na prace,probuje wyszukiwac mi interesujace zajecia,stara sie pokazac ze w
      domu moze byc rowniez ciekawie ze zabawa z dzieckiem moze byc atrakcyjna
      ze wspolne ogladanie programow i dyskutowanie o nich daje zadowolenie:)))
      Ale zeby mi sie w domu nie nudzilo musi byc codziennie inna rozrywka.
      Kocham rodzine i chce ja utrzymac ale przeszkadza mi cala moja natura.Nigdy w
      zyciu nie pracowalem nad soba ,robie to dopiero ostatnio gdyz czuje ze ten moj
      styl bycia ma slabe strony w sytuacji czlowieka zonatego.
      Nie mam konkretnej wizji przyszlosci lecz uwazam ze sie zmienie,moja filozofia
      sie wykrystalizuje,ja zmadrzeje i znajde sobie miejsce w tym co jest.
      • calusna Re: Kocham swoją żonę,Jeendriu 17.10.02, 10:01
        Jestem kobietą i mam tak jak Ty. Jestem hedonistką w porę uświadomioną
        czym taka postawa grozi mnie i moim bliskim. Pracuj nad soba to przynosi efekty.
        Masz wspaniala zone i to jest najwazniejsze w tym momencie dla Ciebie.
        Uświadamiasz sobie zagrożenia i to tez jest pozytywne.
        U mnie stalo sie tak ze swoim hedonizmem objelam bliskich i staram sie aby
        i im , w rownym stopniu jak mnie wszystko sprawialo przyjemnosc.Taka postawa
        skutkuje zdrowym spojrzeniem na mnie i na moje dążenia do czerpania wyłacznie
        przyjemnosci z zycia.
        Powodzenia
    • Gość: Phil Re: Kocham swoją żonę IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.10.02, 20:34
      A czy ona rowniez byla ci wierna ?? I dlaczego piszesz o czyms co jak rozumiem
      jest dla ciebie normalne tak jakby cie to sporo kosztowalo( ta wiernosc)???
Pełna wersja