diabe
10.10.02, 13:31
zacznę od opisu sytaucji
w ostatni weekend zorieontowałam się, że zniknęła mi z domu biżuteria (tzn
nie wiem czy to nie jest za szumnie powiedziane - kilka złotych pierscionków
i łańcuszów). Dla mnie rzeczy te miały dosyć dużą wartość (bo to prezenty od
bliskich, w tym już nieżyjących osób), ale nie sądzę, żeby miały jakąś
specjalną wartość handlową - no nie wiem może maks. z 500zł.
Do mieszkania nie było włamiania - nie ma w nim zresztą nic co można by
kraść. Mieszkamy tu od niedawna i nie mam nawet właściwie mebli.
Są dwie możliwości - albo wynieśli to panowie moątujący meble w kuchni (w to
raczej wątpię, bo jak pisałam to właściwie nie było nic warte), albo... i tu
zaczyna się problem.
Od dawna przychodzi do mnie sprzątać pewna pani, którą znam, bardzo cenię i
mam do niej stuprocentowe zaufanie. Pani przychodzi zawsze pod naszą
nieobecność - raz przyszła sprzątać z córką. I to jest właśnie moim zdaniem
podejrzana osoba. Oczywiście nie mogę nic udowodnić, ale nie bardzo widzę
innych kandydatów.
Chciałabym ze sprzątającą u mnie panią porozmawiać o całym zajściu i opprsić
o nieprzyprowadzanie córki. Tylko jak to zrobić???
Bardzo proszę o radę - nie chcę żeby poczuła się urazona, bo jest to bardzo
uczciwa osoba.
pozdrawiam,