the_dzidka
11.10.02, 22:02
Historia z mojego podwórka.
Pewna pani jest rozwiedziona i ma dziecko. 12-letniego chłopca. Przez
dłuższy czas w sądzie toczyła się batalia o widywanie dziecka przez ojca.
Sąd ustalił, że raz w tygodniu ojciec ma prawo widywać syna. Batalia toczy
się dalej, ponieważ matka złożyła odwołanie. Ojciec dziecka (znam go) jest
jednostką niezupełnie zrównoważoną, ze skłonnościami do psychicznego
znęcanka. Dziecko badane przez biegłych (psychologów) twierdzi, że nie chce
spotykać się z tatą ani z babcią (matką ojca).
Ojciec nie płaci alimentów (rzekomo nie ma z czego). W sądzie od roku leży
sprawa o te alimenty.
Ponieważ sąd nakazał, matka przygotowała syna do kolejnego spotkania. Na
wieść o tym, dokąd idzie, dziecko dostało ataku histerii i wysokiej
gorączki. Matka wobec tego nie wysłała go na spotkanie. W kilka dni później
w sądzie znalazł się wniosek ojca o ukaranie matki grzywną, za
niewykonywanie postanowień sądu.
Sąd ukarał matkę grzywną w wysokości 800 zł.
Ojciec w tym roku zapłacił jej 25 złotych (słownie: dwadzieścia pięć) na
poczet alimentów.