Ojciec w majestacie prawa

11.10.02, 22:02
Historia z mojego podwórka.

Pewna pani jest rozwiedziona i ma dziecko. 12-letniego chłopca. Przez
dłuższy czas w sądzie toczyła się batalia o widywanie dziecka przez ojca.
Sąd ustalił, że raz w tygodniu ojciec ma prawo widywać syna. Batalia toczy
się dalej, ponieważ matka złożyła odwołanie. Ojciec dziecka (znam go) jest
jednostką niezupełnie zrównoważoną, ze skłonnościami do psychicznego
znęcanka. Dziecko badane przez biegłych (psychologów) twierdzi, że nie chce
spotykać się z tatą ani z babcią (matką ojca).
Ojciec nie płaci alimentów (rzekomo nie ma z czego). W sądzie od roku leży
sprawa o te alimenty.
Ponieważ sąd nakazał, matka przygotowała syna do kolejnego spotkania. Na
wieść o tym, dokąd idzie, dziecko dostało ataku histerii i wysokiej
gorączki. Matka wobec tego nie wysłała go na spotkanie. W kilka dni później
w sądzie znalazł się wniosek ojca o ukaranie matki grzywną, za
niewykonywanie postanowień sądu.
Sąd ukarał matkę grzywną w wysokości 800 zł.

Ojciec w tym roku zapłacił jej 25 złotych (słownie: dwadzieścia pięć) na
poczet alimentów.
    • iwa_ja Re: Ojciec w majestacie prawa 11.10.02, 22:13
      Historia z mojego podwórka. Matka tuż przed rozwodem zakończyła długotrwałą
      rehabilitacje po ciężkiej chorobie. Nie wpadła jednak na to, że będa potrzebne
      jakieś kwity. Ojciec na sprawie rozwodowej przedstawił zaświadczenia (dęte), że
      od dawna leczy się na serce i nie może cięzko pracować. Sąd zasądził mu
      alimenty na dwoje dzieci w łącznej kwocie 100 zł.
      Sąd zasądził użytkowanie wspólnego mieszkania w ten sposób, że matka z dwojgiem
      dzieci w dwoch pokojach, ojciec w trzecim. Jednak prawo spółdzielcze nakazuje,
      żeby w ciągu roku, w skrocie, jedno z małżonków zrezygnowało z mieszkania
      (rozliczenia między byłymi ich nie interesują). Z kolei inny przepis mówi, że
      wspólny majątek dzieli sie po połowie. Były robi cuda we wspólnym mieszkaniu,
      nie sprząta, niszczy, bije dzieci. Była decyduje się na wyprowadzkę, Dostaje
      grosze, za ktore (plus kredyt) kupuje kawalerkę. Były zostaje w trzypokojowym
      mieszkaniu.
    • maly.ksiaze Re: Ojciec w majestacie prawa 11.10.02, 22:14
      Coz, postanowienia sadu nalezy wykonywac. Jesli sytuacja jest naprawde powazna -
      trzeba adwokata, a nie zbiorowego oburzenia na forum. Zreszta, moze jest tu
      jakis adwokat.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • the_dzidka Re: Ojciec w majestacie prawa 11.10.02, 22:21
        maly.ksiaze napisał:

        > Coz, postanowienia sadu nalezy wykonywac. Jesli sytuacja jest naprawde
        powazna
        > -
        > trzeba adwokata, a nie zbiorowego oburzenia na forum.


        Nie chodzi o wykrzykiwanie zbiorowego oburzenia, tylko o uświadomienie
        paradoksów. I bezsensowności postanowień sądu.
      • iwa_ja Re: Ojciec w majestacie prawa 11.10.02, 22:24
        Kochany MK. Czy wiesz, ile kosztuje adwokat? Skąd kobieta, która pcha ten
        wózek, ma na to wziąć? Czasem warto opisać pewne patologie na forum - wątroba
        mniej sie gotuje.
        Gdybyśmy podchodzili do forum w ten sposób, że bijemy tu tylko pianę, a nie
        przedstawiamy (anonimowo) naszych problemów (w końcu to "Psychologia"!), to po
        co to forum? Tylko po to, żeby wpisywali sie różni domorośli rozstrząsacze
        wydumanych problemów? Tak ja to widzę.
        • maly.ksiaze Re: Ojciec w majestacie prawa 11.10.02, 22:37
          Z tego, co wiem, sa organizacje oferujace pomoc samotnym kobietom. Rowniez
          pomoc prawna. Spojrz na to od strony widzenia sadu:

          Ojciec wnosi skarge.
          Matka odpowiada: dziecko bylo chore i nie moglo.
          Sedzia: czy jest zwolnienie od lekarza?
          Matka: nie, po co?

          Pozdrawiam,

          mk.
    • melanie Re: Ojciec w majestacie prawa 11.10.02, 22:24
      Sprawa zapewne nie jest tak jednoznaczna, jak ja przedstawiasz. Sad nie nalozyl
      by na matke grzywny, gdyby dziecko rzeczywiscie sie rozchorowalo. Poza tym
      mogla sie odwolywac. Zaloze sie, ze sprawe znasz wylacznie ze strony matki. Czy
      niezruwnowazenie psychiczne ojca ma jakies podstawy lekarskie, czy tez to jest
      tylko opinia matki? Co do alimentow, jezeli ojciec nie ma z czego placic
      alimenty i nie placi, to dziecko dostaje alimenty z funduszu alimentacyjnego.
      Cala ta sprawa wydaje mi sie byc rozgrywka pomiedzy doroslymi, cierpi na tym
      dziecko. Wiele kobiet nie pozwalaja ojcom na kontakty z dziecmi z zemsty, nie
      wiedzac, jaka wyrzadzaja krzywde dzieciom i sobie. Moge uwierzyc w to, ze
      dziecko moglo sie bac ojca i dostalo goraczki, ale to moglo byc efektem prania
      mozgu i straszenia dziecka ojcem i babcia. Wyrok sadu wg mnie wyraznie wskazuje
      na to, ze moja teza jest prawdziwa. Pozdrawiam
Pełna wersja