ja to nie mam szczęścia w miłości..

25.11.05, 22:04
...
    • blue_a to znaczy: 25.11.05, 22:05
      nie potrafisz kochać?

      naucz się
    • gumis82 Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 25.11.05, 22:05
      dlaczego?
      • jula09 Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 25.11.05, 22:07
        Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem.
      • dolly10 Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 25.11.05, 22:10
        dlaczego?? jak mój "związek" się zaczyna
        rozkręcać, to przeważnie facet odchodzi
        bez słowa wjaśnienia..
    • hubkulik Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 25.11.05, 22:07

      Masz na to wplyw.
      Pokochaj siebie.

      Pozdrawiam Hubert
    • jula09 Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 25.11.05, 22:24
      Ode mnie nie odchodzą, ale co z tego?
      • beetaxa Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 26.11.05, 13:02
        Ode mnie też nie odchodzą, to ja zawsze odchodziłam i chyba odchodzić bede....
        ale czesto zastanawiam sie dlaczego, czyżbym poszukiwała ideału??? Nie, daleka
        jestem od platonizmu, skłaniam się raczej ku Nietzschemu...
    • jan_stereo Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 26.11.05, 00:13
      bo miłosc nie zalezy od szczescia...
      • b-beagle Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 26.11.05, 10:02
        A ile ty masz lat ?
        • jan_stereo Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 26.11.05, 12:30
          28, a to cos zmienia ?
    • markus.kembi Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 26.11.05, 15:18
      Spotykałaś się z dwoma facetami - a więc to nie jest kwestia braku szczęścia,
      tylko po prostu kłamstwo ma krótkie nogi.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=28453428&a=28453428
    • kurka.mala Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 27.11.05, 22:31
      Ja też.. Ale przynajmniej zdaję sobie sprawę z tego, że sama jestem,
      przynajmniej częściowo, temu winna. Jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie,
      potwornie nieśmiałą, niedowartościowaną i niezdolną do nawiązania dłuższego
      kontaktu z drugim człowiekiem (mam tu na myśli nawet dł€ższą rozmowę). Raz
      znalazł się jeden wariat, który starał się do mnie dotrzeć, jakoś nawiązać
      kontakt, zajęło mu to kilka lat i znajomośc zakończyła się po 4 miesiącach
      bycia razem. Wszystko schrzanilam, nie umialam byc z drugim czlowiekeim, nawet
      ze soba nie umiem i nie lubie byc.. Od jakichs 4 lat nie wychodze na zadne
      imprezy, no moze bylam na 3 czy 4 w ciagu tych 4 lat. Nie mam przyjaciol.
      Stracilam juz nadzieje ze kiedys uda mi sie stworzyc jakikolwiek zwiazek, ja
      nie potrafie nawet normalnie pogadac z facetem, taka jestem potwornie niepewna
      siebie. Wydaje mi sie ze jestem tak nieciekawa, nie mam nic ciekawego do
      powiedzenia i dlatego faceci rozpatruja mnie tylko w kwestii seksu. Odrazu
      koncze taka znajomosc jak zwietrze o co chodzi, wlasciwie to sie wie od
      poczatku. A ja po prostu nie potrafie sie otworzyc na drugiego czlowieka,
      normalnie pogadac i wydaje mi sie ze jestem do kitu..
    • 1monia1 Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 28.11.05, 20:53
      jsa tez nie mam,
      ale nie mam zamaru sie na to godzic...
      zacznij od usmiechu...samej do siebie, wiecej optymizmu... i wiary w
      siebie...to widac na zew ....

      przy marsowej minie...nikt nie patrzy na drugiego człowieka....
    • komandos57 Re: ja to nie mam szczęścia w miłości.. 28.11.05, 21:12
      dolly10 napisała:

      > ...
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      rekwizyt w postaci...gumowego ogora i klap z buta w siedzisko dadza ci
      szczescie wiekuiste,klaczko ty wyscigowa z zajecza kita.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja