jak bardzo..

26.11.05, 15:25
Jak bardzo czlowiek moze sie zmienic w ciagu paru lat?Odpowiedz:na tyle,ze
nie mozna z nim dalej zyc...Dostalam wczoraj takiego "kopa"od mojego meza,ze
juz nigby nie zaufam zadnemu facetowi.Wczoraj przelala sie czara goryczy i
postanowiam od niego odejsc.Zawsze wydawalo mi sie,ze podstawa zwiazku oprocz
milosci jest bezwarunkowy szacunek do drugiej osoby..Jak mozna nazwac kochana
osobe "pi.."(przepraszam za cytat oryginalu)albo roznice zdan w
dyskusji "jak ci sie nie podoba to wypie..j!"To mowi osoba po studiach
wyksztalcona do swojej ukochanej..Dopiero teraz uswiadomilam sobie,cos
waznego:moj maz kupujac jakakolwiek rzecz bardzo pilnowal,zeby wszystko bylo
zapisane na jego nazwisko:dom,samochod,dzialka moja praca przy wychowaniu
dwojki dzieci sie nie liczyla,nie mialam prawa byc zmeczona,nie mialam glosu-
bo nie przynosilam pieniedzy do domu..Teraz pracuje ale moje pieniadze "ida"
na zycie i przyjemnosci jego na budowe domu,dokladnie bedzie tak,ze on
zbuduje go ze "swoich" wiec bedzie tylko jego i bedzie mogl go urzadac jak
bedzie mu wygodnie,bez brania pod uwage mojego zdania..W ogole to zastanawiam
sie w ktorym domu jest tak uklad jak u nas :moje-twoje.W moim rodzinnym domu
rodzice zawsze mowili:Nasze;nikt nikomu niczego nie wytykal,bylo skromnie ale
zawsze do przodu.U nas ile by nie bylo to i tak bedzie malo(mezowi)Liczy sie
tylko spuchniete konto,ktorego nie wolno ruszyc!
Wiec chyba stracilo to wszystko sens,przynajmniej dla mnie i chyba mam
problem..Tak mi smutno
    • blue_a współczuję... 26.11.05, 15:37
      nie znam się, ale jeśli jesteście (jeszcze) małżeństwem, to z punktu widzenia
      prawa jesteś współwłaścicielką..?



      --
      na nika mam blu


    • moc_ca Re: jak bardzo.. 26.11.05, 16:04
      To cena jaką płacisz za brak rozwagi bezpośrednio po ślubie, za ufną miłość,
      za poświęcenie dzieciom i jemu.Krew mnie zalewa na Twoją zgodę na bycie kurą
      domową!
      To już masz za sobą a teraz pomyśl o sobie.Wszystko czego dorobiliście się
      w czasie trwania małżeństwa, Bogu dzięki że prawo pomyślało o Tobie, należy do
      Was obojga. Nie jestes zupełnie przegrana - postaw warunki, domagaj się
      uczestnictwa w urządzaniu domu argumentując twardo swoje prawa do wspólnego
      dorobku i traktowania na jakie zasłużyłaś. A jeśli Twój Pan i Władca nie zechce
      zaakceptować Twoich warunków ... wówczas Ty powiedz mu jego własnym
      językiem "sp.......j"! i pomyśl o wolności.
      To tylko jedna z mozliwości rozwiązania Twojego problemu, może Ci się nie
      spodobać ale wiedz że taką ewentualność MASZ!
      Pozdrawiam! :-)
      moc_ca
      Sza!
      • komandos57 [...] 27.11.05, 20:35
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • coco-flanel Re: czym szybciej tym lepiej... 26.11.05, 16:21
      Nie marnuj zdrowia dla takiego egoisty i chama. szkoda sie poswiecac on napewno
      sie nie zmieni, to jest taki typ czlowieka. Zrujnuje tobie zycie, a jak sie jemu
      znudzisz, to znajdzie sobie inna, bo on inaczej nie potrafi kochac tylko uzywac.
      nie pozwol mu na to.
    • trollalolla Re: jak bardzo.. 26.11.05, 16:43
      Wyglada na to, ze malzenstwo bylo wymuszone ...
    • solaris_38 Re: jak bardzo.. 27.11.05, 20:30
      nie chciałs wiedzieć pewnych symptomów które już od dawan sygnalizowały ...
      prawdę o charakterze waszego związku
      Ten charakter ci nie odpowadał a jednak kontynuowałas zwiazek
      nie przeprowadziłas walki
      nie zdobyłas szacunku
      ale nie pisze tego aby co dokopać tylko żebyś sobie uświadomiła błąd

      Twój bład
      to nie twój maż a try poiszesz i tobie jest ź;le i to TY masz cpoś zmienić w
      sobie

      albo podjąć walkę o swoją pozycję sposób traktowania i stosunek do spraw
      materialnych alebo odejść pewnie z nieczym lub niewiele (i to po procesie
      baardzoe nieprezyjemnym i dołującym) i zaczac nowe życie ale ... abyś nie
      poełnioła tegfo samego błędu , dobzre abyś r0zumiała w czym tkwi twoja wina

      zastanów sie nad swoja winą i to nie w kategoriach pt "byłam za dobra"
      nie byłas dobra tylko wygodna i słaba

      Niech ci nie będzie smutno bo chco twoje wybory życiowe doprowadziły cie nie
      tam gdzie chaiałś wciąż mozesz sie zmienić
      masz na szczescie zawód w zycie jest przygodą

      i nie praweda ż wygodne życie to najlepsze życie

      trzymaj sie bo dużo siły będziesz teraz potrzebowac

      i głowa do góry nie takei problemy ludzie pokonuja i jeszcze cześto na DOBRE
      im to wychodzi ...z CZASEM
    • babara7 Re: jak bardzo.. 27.11.05, 22:47
      jezeli zdecydujesz sie rozstac z mezem,wystap o podzial majatku,wszystko co
      nabyte po zawarciu zwiazku jest wspolne,niewazne czy twoje imie wpisywal cos
      nabywajac.

      Wiem z doswiadczenia,ze raz pokazane chamstwo nie znika lecz sie nasila,studia
      tu nic nie maja do rzeczy,one pomagaja czasem zdobyc wiedze nie zostac czlowiekiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja