3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma sens..

28.11.05, 23:19
Poruszalam temat na MM, ale pozwole sobie i tutaj... Tak sie sklada, ze
poznalam faceta - posiadacza dzieci z poprzedniego zwiazku (16 lat trwania).
Dokladnie 3 corki, najmlodsza 11 lat, najstarsza 16 (wizji lokalnej jeszcze
nie bylo). Czy taki uklad w ogole ma szanse zafunkcjonowac? Przeraza mnie
przyszlosc z taka osoba, pomimo, ze serce mowi tak. Czy jest ktos na tym
forum, komu udalo sie zaakceptowac przeszlosc partnera i stworzyc szczesliwy
zwiazek?
    • fiora1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 28.11.05, 23:22
      mala_paskuda1 napisała:

      > Poruszalam temat na MM, ale pozwole sobie i tutaj... Tak sie sklada, ze
      > poznalam faceta - posiadacza dzieci z poprzedniego zwiazku (16 lat trwania).
      > Dokladnie 3 corki, najmlodsza 11 lat, najstarsza 16 (wizji lokalnej jeszcze
      > nie bylo). Czy taki uklad w ogole ma szanse zafunkcjonowac? Przeraza mnie
      > przyszlosc z taka osoba, pomimo, ze serce mowi tak. Czy jest ktos na tym
      > forum, komu udalo sie zaakceptowac przeszlosc partnera i stworzyc szczesliwy
      > zwiazek?

      Dlaczego nie zastanowisz sie co robisz?Bledy popelnione teraz,beda wlec sie za
      Toba w nieskonczonosc.Zastanow sie.Zranisz siebie na cale zycie.
      • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 28.11.05, 23:23
        to znaczy co? wiac gdzie pieprz rosnie?
        • fiora1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 28.11.05, 23:25
          mala_paskuda1 napisała:

          > to znaczy co? wiac gdzie pieprz rosnie?


          Nie rozumiesz problemu.Wiem ze jestes wiejska dziewucha.Ciebie rozumiem.
          • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 28.11.05, 23:27
            wot, i wyszla sloma z butow... Twoich...
        • vvitch Re: A jak ma te prawnie sprawy uregulowane 28.11.05, 23:27
          z dziecmi. Przecież dzieci nie są cały czas u niego?

          Z doświadczenia wiem,że bardzo trudno, nie wyobrażam siebie w podobnej
          sytuacji...ale też róznie bywa i jak moze być nikt nie wie. Zależy jakim on jest
          ojcem i człowiekiem i dlaczego rozwiódł się z zoną.Przecież 3 dzieci to ogromna
          odpowiedzialnośc!
          Ludzie popełaniają czasem te same błedy w nowym związku...
          • mala_paskuda1 Do vvitch - odp. 28.11.05, 23:29
            Dzieci mieszkaja z nia w innym kraju, rozstali sie, bo ona znalazla kogos
            innego, a poza tym doszli do wniosku, ze sie wypalili i nie ma juz uczucia
            milosci (pozostal szacunek). On widuje corki kilka razy do roku, ale
            podtrzymuje regularny kontakt telefoniczny / mailowy i wspoldecyduje.
            • vvitch Re: Do PASKUDY... 28.11.05, 23:32
              To nie jest najgorzej! Ciężej mogłabyś wpaść. Np. majądzieci cały czas. Przy
              własnych jest ogromnie dużo pracy,utrapień i kłopotów, a co dopiero przy cudzych....
    • karla78 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 29.11.05, 10:23
      Dziewczno daruj sobie. WIem co mówię. Ja właśnie jestem na etapie zakończenia
      swojego długiego i wierz mi wiem coś o tym. Porażka totalna. A było 1 dziecko ,
      a co dopiero 3-ka. Nie warto - za dużo cierpienia, łez.
      • j_ar Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 29.11.05, 14:20
        sadzisz, ze jak tobie nie wyszlo, to kazdemu nie wyjdzie?
        • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 29.11.05, 14:30
          Kurcze, lamie sie... Gdyby nie te dzieci, facet bylby idealem... Z drugiej
          jednak strony przyzwyczailam sie do stania na pierwszym miejscu, i nie
          wyobrazam sobie dzielenia sie facetem, nawet z jego corkami. Oddzielac go od
          nich nie mam serca ani sumienia, zreszta on sam nigdy by z kontaktow nie
          zrezygnowal (no i dobrze, bo jakby to o nim swiadczylo). Zastanawiam sie
          jedynie, czy nie bede sie w takim zwiazku czula jak piate kolo u wozu...
          • j_ar Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 29.11.05, 14:32
            facet ma zobowiazania w zyciu i nie ucieka od nich, tak mu sie ulozylo, czy
            jest gorszy od takiego co nie ma zobowiazan?
            • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 29.11.05, 14:33
              Pytanie, gdzie ja bede stala w tej jego hierarchii? Czy nie bedzie tak, ze na
              pierwszym miejscu beda zawsze jego dzieci, a ja dopiero w n-tej kolejnosci...
              • j_ar Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 29.11.05, 14:37
                jeeli facet ma zone i ma dzieci, to zona jest po dzieciach czy przed dziecmi,
                czy na rowni z dziecmi?
                • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku... 29.11.05, 14:48
                  no tak, ale to nie sa moje dzieci... a jezeli ja bede kiedys miec dzieci z nim,
                  to gdzie one beda staly w hierarchii? nie jestem fanka patchworkow... Probelm
                  swiat - wspolnych lub oddzielnych, tudziez innych uroczystosci rodzinnych z
                  trzema rozkapryszonymi ksiezniczkami, patrzacymi na mnie bykiem, nie nastraja
                  mnie optymistycznie. jedyne pozytywne w tym wszystkim, ze jego zwiazek rozpadl
                  sie dwa lata przed naszym poznaniem, wiec obarczac mnie wina za zabranie im
                  tatusia nie moga... ale kto wie, moze dojdzie i to...
                  • j_ar Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku... 29.11.05, 15:02
                    zawsze bedzie ojcem swoich dzieci, tych z toba (ewentualnie) rowniez....
                    a czy ty bedziesz dla niego najwazniejsza czy tez gdzies na samym koncu, ktoz
                    to wie, to od niego zalezy.. a nie od tego czy ma dzieci czy nie
                    • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku... 29.11.05, 15:28
                      oj, wydaje mi sie ze od dzieci tez zalezy. co prawda, to sa dwa rozne rodzaje
                      milosci, ale kazda kobieta oczekuje, ze partner poswieci jej maximum swojego
                      wolnego czasu. a ja juz szczegolnie naleze do kobiet, nielubiacych sie dzielic
                      facetem, nawet jezeli "rywalka" ma 11 lat... wydaje mi sie, ze z takim
                      podejsciem najuczciwiej i najmniej bolesnie bedzie przerwac ten zwiazek, tym
                      bardziej, ze znamy sie bardzo krotko i chociaz czuje zauroczenie, to jednak nie
                      jest to jeszcze milosc...
                      • j_ar Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku... 29.11.05, 15:53
                        to nad czym tu sie zastanawiac
                        • mala_paskuda1 Do j_ar 29.11.05, 16:04
                          Dziekuje za mozliwosc wygadania sie. Za dwie godziny bede rozmawiac z nim przez
                          telefon i poinformuje o swojej decyzji. Jestem zbyt zraniona i tchorzliwa, zeby
                          powiedziec mu to prosto w oczy, poza tym jego bliskosc dziala na mnie w ten
                          sposob, ze jeszcze moglabym zmienic zdanie. Coz, moze bylaby to milosc mego
                          zycia, ale o tym sie nie przekonam... Pozdrawiam...
                          • j_ar Re: Do j_ar 30.11.05, 15:03
                            przeciuez nie musisz od razu sie z nim zenic, pomieszkaj z nim, zobacz jak to
                            wyglada w praktyce, szkoda pozniej zalowac, ze sie nie sprobowalo
    • mala_paskuda1 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 30.11.05, 11:23
      No i przeprowadzilam wczoraj decydujaca rozmowe. Czuje sie okropnie.
      Przekonywal, ze jestem najwazniejsza, ze z dziecmi spotyka sie 4-5 razy do
      roku, mieszkaja tysiace kilometrow stad, ze nie byloby problemu ze swietami
      (albo ja z nim bym tam jezdzila, albo on z dziecmi do moich rodzicow), ze
      jestem w jego zyciu najwazniejsza, ze byloby mi z nim cudownie, ze pasujemy do
      siebie... Gdybym tylkow iedziala, ze podjelam sluszna decyzje. A ja sie dalej
      mecze...
      • vvitch Re: Bo ta decyzja jest głupia! 30.11.05, 11:36
        beznadziejnie głupia! jeszcze raz z nim porozmawiaj i pamiętaj żadna sytuacja
        życiowa nie jest podobna do tej drugiej. Przy odrobinie inwencji i inteligencji
        oraz chęci z twojej strony mozesz żyć w bardzo szczęsliwym związku. Jeszcze raz
        przemyśl to sobie i nie pozwól strachowi decydować o twoim życiowym wyborze bo
        bedziesz sobie w brodę pluła do końca życia. To z doświadczeniem wynikają
        decyzję i innej drogi nie ma, a jakie ty masz dośwaidzczenie w tej sprawie? Żadne.
        więc spróbuj może będzies szczęsliwa! Czego ci życzę....
        • mala_paskuda1 Re: Bo ta decyzja jest głupia! 30.11.05, 11:52
          wlasciwie sytuacja bylaby komfortowa... obydwoje jestesmy swietnie sytuowani,
          on nawet duzo lepiej niz ja, ale to zrozumiale (starszy 10 lat), wiecej
          doswiadczenia, wie jakich bledow nie popelnic. Ja mlodsza, bez zobowiazan, za
          to z trauma po poprzednim zwiazku, skonczonym kilka miesiacy temu. wszystko
          stalo sie za szybko, za gwaltownie, sila jego fascynacji moja osoba mnie
          delikatnie mowiac, przerazila. nie jestem gotowa na nowy zwiazek, nie tak
          szybko. on mowi, ze bedzie czekal, ale kto go wie... ja tez nigdy nie czulam
          takiej fascynacji druga osoba, milosc od pierwszego spojrzenia, ale nauczylam
          sie nie okazywac uczuc... Podswiadomie boje sie, ze minie fascynacja i zostane
          z tymi jego dziecmi w zwiazku forever... Moze jestem zbyt wygodna... zbyt
          mloda... chce sie wyszalec... a jednak podswiadomie marze o wielkiej milosci...
          I tak przepadlo, zabronilam mu pisac i dzwonic... Wiem, ze jeszcze przez dlugi
          czas bedzie czekal na zmiane decyzji z mojej strony... Ale nie chce dzialac pod
          presja wizji samotnego Sylwestra... Eh, miotam sie...
          • mala_paskuda1 do witch: 30.11.05, 13:29
            dziekuje za mocne i madre slowa, przemysle sobie wszystko raz jeszcze jak
            emocje troche opadna... pozdrawiam i szczescia zycze!
            • wiu1 Re: do witch: 30.11.05, 14:38
              Mała_Paskudo1,


              szkoda ukochanego człowieka. Jeśli ten pociąg odjedzie, a ciebie w nim nie
              będzie ....

              Jeżeli jesteś dorosłą osobą, nie bój się odpowiedzialności. Jeżeli będziecie
              wzajem siebie wyrozumiali i będziecie wsłuchiwac się w siebie i w siebie
              nawzajem, poradzicie sobie.

              Jeśli te"panny" będą na ciebie patrzeć "z ukosa" - trudno. Ty zachowaj swoją
              część pozytywną.

              Możesz poradzić się psychologa... jeśli jeszcze się wahasz.

              odwagi
              • nikosik Re: do witch: 30.11.05, 14:43
                szkoda ukochanego człowieka. Jeśli ten pociąg odjedzie, a ciebie w nim nie
                > będzie ....
                tez tak mysle:)


                > Jeżeli jesteś dorosłą osobą, nie bój się odpowiedzialności. Jeżeli będziecie
                > wzajem siebie wyrozumiali i będziecie wsłuchiwac się w siebie i w siebie
                > nawzajem, poradzicie sobie.
                >
                tak

                Jeśli te"panny" będą na ciebie patrzeć "z ukosa" - trudno. Ty zachowaj swoją
                > część pozytywną.
                >
                > Możesz poradzić się psychologa... jeśli jeszcze się wahasz.
                >
                > odwagi
                Odwagi:))))))))))))))))))))))))))

                A panny nie bedapatrzec z ukosa. Patza gdy mama je sprycuje swoim zalem itd.Ale
                takie dzieic tez same umieja wyczuc czlowieka. Napewno Cie polubia:) Moze
                pryzlgna:)
                powodzenia:)
                I szczescia swiatu na złosc:)
                • mala_paskuda1 Re: 30.11.05, 14:49
                  dzisiaj mam rozmowe z psychologiem. porozmawiam, moze przemysle raz jeszcze.
                  boje sie tylko, ze wyjde na idiotke, wczoraj powiedzialam, ze nie wyobrazam
                  sobie, dzisiaj zaproponuje o spotkanie... Z drugiej strony, jezeli bede zwlekac
                  i kluczyc kilka miesiecy, to pociag rzeczywiscie moze odjechac i bede sobie
                  stala na peronie, sama...
                  • vvitch Re: Nic mu się nie stanie... 30.11.05, 14:58
                    a może zaskoczysz go przyjemnie...takie przemyslenia swiadczą,że jesteś osobą
                    odpowiedzialną. A to bardzo ważne w życiu.
                    • mala_paskuda1 Re: Nic mu się nie stanie... 30.11.05, 15:01
                      jesli sie zdecyduje, to i tak dam mu kilka dni czasu na przemyslenie, tego co
                      ode mnie uslyszal...
                      • mala_paskuda1 gdyby kogos interesowal c.d. 16.12.05, 21:03
                        rozmawialismy, powiedzialam mu, ze chce spotkania, chce rozmow i jego. nie bylo
                        to proste, obydwoje bylismy juz zranieni. prze pewien czas podtrzymywalismy
                        kontakt, ale jego sms-y nie byly juz tak czule jak na poczatku, byly chlodne.
                        mial przyjechac w ten weekend, ale przedwczoraj dostalam rzectowego sms-a, ze
                        jednak nie da rady, za duzo obowiazkow na miejscu. napisalam mu mílo, ze mam
                        nadzieje, ze niedlugo sie spotkamy, a pozniej, ze o nim mysle i nic... ja pisac
                        juz nie bede, on tez juz sie raczej nie odezwie. widocznie bardzo boli go
                        zraniona meska duma i fakt, ze nie oszalalam na samym poczatku dla faceta z
                        trojka dzieci i eks na karku (caly czas zwiazana jest z jego firma). Gdyby
                        chodzilo tylko o fizyczne cechy, o chemie - oszalalabym od razu. Ale cos mnie
                        powstrzymywalo - przypuszczam, ze zakonczony trzy miesiace temu wieloletni
                        zwiazek z facetem, ktory oszukiwal i zdradzal mnie ze swoja eks. Ta trauma
                        siedzi we mnie i nie pokonam jej chyba. A zreszta - czy warto?.. I tak sie juz
                        wszystko skonczylo..
                        • ewwka1 Re: gdyby kogos interesowal c.d. 16.12.05, 21:34
                          Facet nie dość ze z niezłym przychówkiem, 10 lat starszy, co też nie jest bez
                          znaczenia, to jeszcze fochy stroi. Daj sobie spokój! Powinien rozumieć Twoje
                          rozterki i Bogu dziekować, że jeszcze chcesz mu dać szanse a nie się obrażać.
                          Szkoda czasu!
                          • mala_paskuda1 Re: gdyby kogos interesowal c.d. 16.12.05, 22:19
                            a ja glupia, zamiast Bogu dziekowac, to siedze i placze... mam nadzieje, ze
                            pozbede sie niebawem tego glupiego wrazenia, ze to bylby mezczyzna mojego
                            zycia, gdybym inaczej zareagowala... musze sobie jakos wytlumaczyc, ze nie mam
                            sobie nic do zarzucenia. mialam prawo sie zastanawiac, to nie jest latwy
                            zwiazek i on chyba tez o tym wie. strasznie boli, pomimo, ze to taka krotka
                            znajomosc byla...
                        • isabelle7 Re: gdyby kogos interesowal c.d. 17.12.05, 12:39
                          warto, musisz mu to powiedziec, te obawy. Jak sie kocha to nikt nie cche zdrad
        • shachar Re: Bo ta decyzja jest głupia! 17.12.05, 21:16
          no witch!!! ja sama tylko wiem, ile razy chcialam cie kopnac przez monitor!!
          ale dzisiaj pelen szacunek, absolutnie podpisuje sie pod tym ,co napisalas :)
          w zwiazku z tym nie wiem, co mam o tobie myslec
          ostroznie pozdrawiam :))
    • boski.admin Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 16.12.05, 21:05
      Rekordzista, ktory chcial sie rozwiesc mial grubo ponad 10:)
      • dorothyl07 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 17.12.05, 20:53
        Droga Mala Paskudo,
        Decyzja odnosnie kontynuacji czy przerwania zwiazku nalezy tyko i wylacznie do
        Ciebie. Nie napisalas ile masz lat, ale bez wzgledu na wiek, moze nie jestes
        gotowa na glebokie uczucie. W milosci dojrzalej kocha sie czlowieka nie tylko
        od dnia kiedy sie go poznalo, ale kocha sie go z cala jego przeszloscia,
        terazniejszoscia i przyszloscia. Jego dzieci nie sa przeszkoda w jego zyciu i
        nie powinny byc w Twoim. Jego dzieci sa owocem jego milosci i nierozerwalna
        czescia jego zycia. One go potrzebuja, potrzebuja, aby je kochal, zeby one
        takze kiedys byly zdolne kogos pokochac, aby wiedzialy, ze milosc ojcowska jest
        jedyna w swoim rodzaju. Maja prawo byc o niego zazdrosne, tak jak i Ty jestes o
        niego zazdrosna. Zazdrosc bedzie niedlacznym elementem tego zwiazku, ale mozna
        nauczyc sie jak sobie z nia poradzic i jak sie nia wzbogacic. Nie skazuj sie z
        gory na bycie nielubiana przez jego dzieci, i nie zaczynaj ich nie lubic dopoki
        ich nie poznasz. Nie mozesz od tego czlowieka wymagac, aby przydzielal miejsca
        osobom w jego zyciu w zaleznosci od waznosci. I Ty jestes dla niego wazna, i
        jego dzieci sa dla niego wazne. Jesli przegralas ze starchem o wspolzawodnictwo
        z kilkunastoletnimi dziewczynkami, to znaczy ze nie masz zaufania do samej
        siebie, brakuje Ci pewnosci siebie. Nie oczekuj, ze on Ci to zapewni. Przede
        wszystkim musisz sama ze soba byc ok, zeby z innymi moglo byc ok. Wyglada na
        to, ze na Twoja obecna sytuacje ma ciagle duzy wplyw Twoj poprzedni zwiazek.
        Prawdopodobnie nie zakonczylas poprzedniej sprawy, jaesli musisz wybaczyc, czy
        zrobic cokolwiek innego, zrob to teraz. Inaczej nie bedziesz gotowa. Jest to
        tylko powod do radosci, ze poznany przez Ciebie mezczyzna poczuwa sie do bycia
        ojcem. Nie zabieraj mu tego, jesli bedziesz dazyc do tego, to stracisz jego
        szacunek. Jesli nie jestes w stanie przyjac go z calym jego dotychczasowym
        zyciem, odejdz i oszczedz mu dalszego cierpienia. On ma takie samo prawo do
        pelnego zycia i milosci jak Ty, nie odbieraj mu go.
        Pozdrawiam.
    • cost Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 09.01.06, 11:53
      I jaka podjęłaś decyzję?
    • drak62 Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 09.01.06, 11:59
      mala_paskuda1 napisała:

      > Poruszalam temat na MM, ale pozwole sobie i tutaj... Tak sie sklada, ze
      > poznalam faceta - posiadacza dzieci z poprzedniego zwiazku (16 lat trwania).
      > Dokladnie 3 corki, najmlodsza 11 lat, najstarsza 16 (wizji lokalnej jeszcze
      > nie bylo). Czy taki uklad w ogole ma szanse zafunkcjonowac? Przeraza mnie
      > przyszlosc z taka osoba, pomimo, ze serce mowi tak. Czy jest ktos na tym
      > forum, komu udalo sie zaakceptowac przeszlosc partnera i stworzyc szczesliwy
      > zwiazek?

      Problem może dotyczyć waszych przyszłych finansów - z tym można sobie poradzić.
      KOmpletnie bez sensu jest stwierdzenie że się wypalił. To znaczy ze co, ze mu
      się znudziło w stadle rodzinnym. Można przypuszczać ze i w waszym związku jak
      już minie zauroczenie dojdzie do wypalenia. Będzie tak co kilkanaście lat
      płodził całe stada dzieci. To bez sensu.
    • chickenwings Re: 3 dzieci z poprzedniego zwiazku - czy to ma s 10.01.06, 03:01
      Run Like Hell albo Run Baby Run
Inne wątki na temat:
Pełna wersja