Poważne rozmowy na początku związku?

01.12.05, 15:45
Mam za sobą kilka lat nieudanego związku, opartego na kłamstwach ze strony
partnera (podwójne życie). Po niecałych dwóch miesiącach od zerwania
(spowodowanego odkryciem prawdy), poznałam faceta, przy którym czuję się
cudownie. Jest tylko jedno ale... Wydaje mi się, że on oczekuje ode mnie
pełnego zaangażowania, planów nt. przyszłości itp., zaangażował się
niemiłosiernie, a ja.. Cóż.. Chciałabym miło spędzać czas, czuć się kochaną,
ale nie poruszać poważnych tematów, żyć chwilą. To facet po przejściach,
kilka lat starszy, a ja czuję że nie mam ochoty katować sie długimi rozmowami
na życiowe tematy. On z kolei uważa, że jest to niezbędne na samym początku.
Przede mną decyzja co do kolejnego spotkania. On z góry nastawił się na
wielogodzinne rozmowy, po których to mamy podjąć decyzję co do ewentualnego
wspólnego bycia razem. Paraliżuje mnie ta świadomość, przekładam to spotkanie
już od trzech tygodni. A może by tak zagrać w otwarte karty i powiedzieć mu,
że nie jestem jeszcze na etapie planowania, chcę żyć chwilą i cudownymi
momentami spędzanymi razem z nim, a nie myśleć co będzie za miesiąc, dwa czy
rok. Czy taka szcerość popłaca? A może on pomyśli, że unikam zobowiązań, że
traktuję go jako egzemplarz przejściowy i szukam ideału? A może to ja
podświadomie unikam czegoś, co mogłoby mnie zranić – rozmów o eks, o jego
dziecku z pierwszego związku…
    • pilot.nawigator [...] 01.12.05, 15:46
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • guise Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 15:56
      Wydaje mi sie, ze bedac z kims, wie sie, czego sie pragnie, tak wiec rozmowa o
      tym nie powinna byc problemem. Jednak istnieje druga strona medalu- wiele
      przeszlas, boisz sie podjac decyzji o kolejnym zwiazku. Powinnas poinformowac o
      tym partnera. Napisalas, ze spotykacie sie od ok 2 miesiecy, a od blisko 3
      tygodni przesuwasz spotkanie... Hmmm, daje nam to miesiac znajomosci... Niezbyt
      to dlugo, a facet wymaga od ciebie takich zobowiazan.

      Mialam kiedys podobna sytuacje. Spotkalam chlopaka, umawialismy sie, bylismy
      dopiero na etapie poznawania sie. Natomiast on żadal juz jakichs decyzji,
      wydzwanial, ponaglal.
      Zwiazek nie powinien opierac sie tylko na zalozeniach i obietnicach. Czy Twoj
      partner ma szczere intencje? Bo ten "moj" chyba pomyslal, ze zawrocil mi w
      glowie (a traktowalam go jak kolege!) do tego stopnia, ze po paru randkach
      wyladuje z nim w lozku, na co oczywiscie zareagowalam wielkim oburzeniem i
      skoczylam znajomosc.
      • pilot.nawigator Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 15:57
        A co ty wiesz o zwiazkach.
        • guise Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:21
          pilot.nawigator napisał:

          > A co ty wiesz o zwiazkach.


          w praktyce-nic a nic. ale wiem, jak powinno byc, jakimi warotsciami nalezy sie
          kierowac, by osiagnac szczescie.
          • pilot.nawigator Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:22
            Jak nie wiesz to sie nie odzywaj.
            • guise Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:24
              pilot.nawigator napisał:

              > Jak nie wiesz to sie nie odzywaj.


              dlaczego? niby czemu praktyka nie moze byc taka, jaka powinna byc teoria?
              jestes typem, ktory neguje jakikolwiek zasady dla osiagniecia korzysci wzgledem
              siebie? nie wierzysz, ze mozna byc szczesliwym, postepujac wg pewnych morali?
              rzeczywistosc tez moze kolorowa, trzeba tylko tego chciec.
      • misia_pysia7 Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:10
        Na tyle, na ile mogę go rozszyfrować, to facet ma szczere intencje. Wydaje mi
        się, że jego ponaglenia spowodowane są strachem, że nie będę chciała z nim być,
        że ktoś mnie mu porwie ;-) Aż śmieszne to było, jak na pierwszej randce rzucał
        argumentami najcięższego kalibru... Początkowo myślałam, że chodzi mu tylko o
        łóżko (o malo co, a rzeczywiście wylądowałabym z nim tam na pierwszej randce,
        wbrew swoim zasadom). Po miesiącu znajomości, 10 sms-ach dziennie, niemalże
        codziennych rozmowach telefonicznych (pomiędzy dwoma krajami, dzwoni tylko on),
        myślę, że żaden facet nie angażowałby się do tego stopnia dla jednej nocy...
        Oczywiscie, zawsze mogę się mylić... Dodatkowo twierdzi, że jeżeli potrzebuję
        czasu do podjęcia decyzji, to on mi da go tyle ile potrzebuję. Z drugiej
        strony, codzienne zapewnienia, że za mną tęskni i chce mnie mieć przy sobie
        sprawiają, że nie chcę długo męczyć jego i siebie... Najchętniej
        przeprowadziłabym z nim jedną jedyną poważną rozmowę (co do naszych oczekiwan
        nt. zwiazku) przez telefon i od tego uzależniła kolejne spotkanie. Szczerze
        mówiąc, boję się, że przyjedzie i zrobi się poważnie i mało romantycznie. A
        jeśli będzie wiedział wcześniej, to i dla mnie będzie lepiej i romantyczniej,
        zamiast myśleć cały czas, kiedy mam mu o tym powiedzieć... Dodatkowo, może się
        okazać, że on nie zaakceptuje mojego podejścia do związku, wiec telefonicznie
        oszczędzimy sobie czasu i ewentualnych rozczarowań...
        • guise Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:14
          misia_pysia7 napisał:

          > Najchętniej
          > przeprowadziłabym z nim jedną jedyną poważną rozmowę (co do naszych oczekiwan
          > nt. zwiazku) przez telefon i od tego uzależniła kolejne spotkanie.


          Nigdy w zyciu nie rozmawialabym o tak powaznych sprawach przez telefon :|
    • pilot.nawigator Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:11
      Stary watek wklejony
    • imagiro Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:40
      sluchaj, ten klient chce zalatac dziure po poprzednim zwiazku ... nie daj sie
      nabrac ... powiedz mu to.
      • pilot.nawigator Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:43
        Czy dla ciebie kazdy to klient?
      • misia_pysia7 Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 16:53
        Nie potrafię tego obiektywnie ocenić... Jest rozwodnikiem od dwóch lat... Może
        owa „dziura“ się już zarosła ;-) Poza tym, na ile go znam, nie należy do osób,
        które rozczulają się nad sobą. Odnosi sukcesy, ma mnóstwo przyjaciół, głowę
        pełną pomysłów. Właściwie, aż dziwne, że do tej pory nie znalazł partnerki, ale
        może ma wysokie wymagania :)
    • agata206 Re: Poważne rozmowy na początku związku? 01.12.05, 19:24
      a wiesz ze ja mam ten sam 'problem' poznalam faceta i po 3 miesiacach (ja po
      zdradzie on po zdradzie) zaczyna mi rzucac alizujami o wspolnym mieszkaniu, ze
      tylko ja , do konca zyia i co ja na to? nic jestem sparalizowana nie wiem co
      zrobic totalne zakoczennie, nie jestem w stanie powiedziec jeszcze czego ja chce
      , zalezy mi na nim ale wydaje mi sie ze on tak strasznie goni w tym zwiazku a ja
      jestem z tylu, qurcze przeszkadza mi to nie wiem co zrobic
      • misia_pysia7 Hej agata206! 01.12.05, 19:38
        Moze te typy tak maja? Nie narzekam na brak powodzenia, ale taka fascynacja
        moja osoba na pierwszym juz spotkaniu wydala mi sie cokolwiek dziwna
        (poznalismy sie w necie). Wiem, gdzie pracuje, jest powaznym czlowiekiem na
        powaznym stanowisku, wiec nie ma tu mowy o jakims szalencu. Na razie mowie mu,
        ze to dla mnie za szybko, ale sa momenty ze mam ochote zwiewac... P.S. Jak
        bedziesz miec ochote, to mozemy kiedys pogadac na privie, napisz mi na konto
        gazetowe.
        • agata206 Re: Hej agata206! 03.12.05, 21:58
          bardzo chetnie pogadam z toba moj mail to agata206@gazeta.pl
          ale powiem ci cos tylko usiadz;-) ja tez go poznalam przez net;-)
          pozdarwiam
    • nikosik Re: Poważne rozmowy na początku związku? 04.12.05, 13:55
      misia_pysia7 napisał:

      > Mam za sobą kilka lat nieudanego związku, opartego na kłamstwach ze strony
      > partnera (podwójne życie). Po niecałych dwóch miesiącach od zerwania
      > (spowodowanego odkryciem prawdy), poznałam faceta, przy którym czuję się
      > cudownie. Jest tylko jedno ale... Wydaje mi się, że on oczekuje ode mnie
      > pełnego zaangażowania, planów nt. przyszłości itp., zaangażował się
      > niemiłosiernie, a ja.. Cóż.. Chciałabym miło spędzać czas, czuć się kochaną,
      > ale nie poruszać poważnych tematów, żyć chwilą. To facet po przejściach,
      > kilka lat starszy, a ja czuję że nie mam ochoty katować sie długimi rozmowami
      > na życiowe tematy. On z kolei uważa, że jest to niezbędne na samym początku.
      > Przede mną decyzja co do kolejnego spotkania. On z góry nastawił się na
      > wielogodzinne rozmowy, po których to mamy podjąć decyzję co do ewentualnego
      > wspólnego bycia razem. Paraliżuje mnie ta świadomość, przekładam to spotkanie
      > już od trzech tygodni. A może by tak zagrać w otwarte karty i powiedzieć mu,
      > że nie jestem jeszcze na etapie planowania, chcę żyć chwilą i cudownymi
      > momentami spędzanymi razem z nim, a nie myśleć co będzie za miesiąc, dwa czy
      > rok. Czy taka szcerość popłaca?
      tak, bo ja wychodze z zalozenia, ze w ziwakzu maz i zona muszamowicze soba
      wąłsnie o tym co w danej chwili czuja itd. Potem nie mowia i sa nieporozumienia.
      Jak ktos cie oszukal w sensie moiwl tobie i innej ze kocha i zdradzął to ja bym
      sie takiej twojej posatwie nie dziwiła.
      A co do dziecka, mysle ze to nie rani. Co do ex tozalezy. Jelsi bedzie dalje
      mieszac w waszym zwiazku to powinno sie skonczyc. Ale o tym cobyło? Liczy
      sieteraz. Natomiast jelsi ta kobieta lubi gry,zagrania emocjonalne to wsytarczy
      jak uprzedziz lubego, zeby nie sluchał tego co ona mowi tzn nie ufał. Tyle. Aby
      nie sugerowął sie jej zdaniem. Dla mnie kobiety, ktoreposluguja sie dziecmi aby
      zalatwic swoje sprawy sanic nie warte. One, ale niedzieci:) W koncu toczastak
      twego meza, oby dziecko cała czastak jego bylo:) Dzieci nie nalezy mieszac w
      swoje sprawy. A jak ona ogranicza kontakty z dzieckiem, a najpierw o nie sie
      upominała to znak ze niemozna jje ufac ze działa bezmyslnie i jets załosna i
      tyle:)

      Macie zajac sie swoim zwiazkiem :)Wziasc na spacere dzieciatko i kochac kochac:)
Pełna wersja