Nowy związek gdy mam dziecko?

IP: *.acn.waw.pl 17.10.02, 00:09
Mam 25 lat i roczną córeczkę. Żyję z jej ojcem (nie mam ślubu) pod jednym
dachem, ale zupełnie koło siebie. Uczucia między nami zaczęły blaknąć gdy
byłam w ciąży. Potrzebowałam opieki, bliskości, zrozumienia. Mój partner nie
miał czasu. Pochłaniała go praca i komputer (też w pewnym stopniu związany z
pracą).

Teraz widzę, że zaczynamy gasnąć oboje. On jest dobrym ojcem (zajmuje się
cóką więcej niż wielu znanych mi mężczyzn), ale ciągle powtarza, że brak mu
sensu w życiu, nic go nie cieszy. Ja również mam coraz mniej siły. To tak
jakby każde z nas chciało, żeby partner 'uzupełnił' mu energię. Tylko, że
oboje jesteśmy puści :-(

Coraz częściej myślę o rozstaniu. Tylko przeraża mnie układanie wszystkiego
od nowa... Gdybyśmy byli tylko w dwójkę nie było by problemu. Ale jest
jeszcze Kasia. Powinna mieć kontakt z ojcem (szczególnie, że oboje za sobą
szaleją).

Z drugiej strony zastanawiam się, czy mając dziecko mam szanse na ułożenie
sobie życia? Czy nie dyskwalifikuje mnie to od razu w oczach mężczyzny? Czy
facet potrafi pokochać cudze dziecko?

Co o tym myślicie?

Beata
    • Gość: Sol Re: Nowy związek gdy mam dziecko? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 17.10.02, 00:36
      Tylko na jedno z Twoich pytan potrafie Ci udzielic odpowiedzi - tak, facet moze
      pokochac dziecko, ktorego ojcem nie jest. Mysle, ze szybo bedziesz potrafila
      ocenic potencjalnych przyszlych partnerow obserwujac ich stosunek do Malej.

      Czy naprawde oboje nie macie juz sil ani checi by odbudowac zwiazek?
      Piszesz, ze Twoj partner zajmuje sie Małą - czy dla niej potrafil zrezygnowac w
      czesci z komputera i pracy? Jesli tak, to moze jednak potrafi to zrobic rowniez
      dla Ciebie? Nic go nie cieszy? Teraz jest Mała, czy ona tez nie potrafi
      przywrocic sensu jego zyciu?
      Moze jakims pomyslem jest proba naprawy zwiazku dzieki niej? W oparciu o
      ukochane dziecko? Przy jej pomocy. Ale nie wykorzystujac dziecko jak przedmiot,
      rozumiesz?
    • Gość: Bacha Re: Nowy związek gdy mam dziecko? IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 17.10.02, 10:14
      Betka,
      nie każdy mężczyzna potrafi pokochać cudze dziecko, nie każdy ma tyle siły,
      determinacji, czasami górą jest ślepa zazdrość. Nie chcę teraz Cię przerażać,
      ale wydaje mi się, że jako rodzina powinniście trzymać sie razem. Jest dziecko,
      najwazniejsze, że ojciec je kocha, dzięki temu możecie uratować Was związek!
      Trzeba tylko chcieć! Niekoniecznie musi to być takie kołatanie serca, jak w
      czasach jak się poznawaliście (ale czemu nie?), ale macie Kasię, a dzięki niej
      warto walczyć o rodzinę, o partnera, o szczęście dziecka. Może powinnaś
      zorganizować czas dla Waszej trójki? Nie tylko relacja ojciec - dziecko, ale
      relacja matka-dziecko-ojciec na początek? Kasia jako spoiwo?
      Najłatwiej jest po prostu marzyć i myśleć, czy odejśc, trudniej walczyć. Ale i
      szczęście wtedy większe.
      Może zacznijcie od wspólnego spaceru, od wspólnego wypadu za miasto, na
      starówkę, gdziekolwiek? Potem może to byc wspólne czytanie książeczek, zabawy
      itp?
      Powodzenia!
    • piotr.kowal Re: Nowy związek gdy mam dziecko? 17.10.02, 11:54
      Niesłychanie rzadkie są przypadki ,gdy mężczyzna potrafi pokochać nie swoje
      dziecko.Jezeli ktoś z Tobą będzie chciał się związać , a nie wątpię że ktoś
      taki się znajdzie, to będzie jeszcze musiał zaakceptować obecność malucha.
      Nie każdy ma sumienie do małych dzieci i nawet jak z początku bedzie mu sie
      wydawało ,że da rady pokochać , to z czasem może zacząć postrzegać Twoje dziecko
      jako bachora.Nie wytrzymasz tego psychicznie.Sprawa jeszcze się może
      skomplikować gdy będziecie mieli wspólne dziecko , a wtedy to pierwsze może
      isć całkiem w odstwakę.Tak może byc , ale nie musi.
      Ja osobiscie nie podjąłbym się roli ojczyma, chyba że sam nie mógłbym mieć
      dzieci , ale za tym idzie wiele innych problemów i kompleksów.
      Rozważ swoją decyzję i spróbuj jednak uratować ten związek.Stracić sens życia
      w tak młodym wieku jest czymś niepokojącym.Odzywa się w Twoim mężu pokolenie
      NIC?Popróbuj , może zaskoczy.
      • daggy Re: Nowy związek gdy mam dziecko? 19.10.02, 17:05
        Piotrze, co to znaczy "nie wytrzymasz psychicznie" - dlaczego tak nastawiasz z
        góry autorkę postu (oraz inne czytające to np. samotne matki) czy to znaczy, że
        nie może być inaczej??? Zapewniam Cię, że mężczyźni są różni, nie wszyscy mają
        do tego takie podejście, jak ty. I może być naprawdę dobrze - tak jak w moim
        małżeństwie, do którego wniosłam syna. Każdemu życzę związku z prawdziwym
        mężczyzną - takim, który wyrósł już z egoizmu.
        • piotr.kowal Re: Nowy związek gdy mam dziecko? 19.10.02, 17:46
          Napisałem wyraźnie ,że tak może byc , ale nie musi.
          O tym ,że tak nie musi być może zadecydować również matka,
          rozsądnie wiążąc się z innym mężczyzną.Nie kazdy mężczyzna
          potrafi wychowywać własne dzieci , a co dopiero obce.
          Nie mamy sie co okłamywać , mimo wielkiej miłości do jego matki,
          jest ono dla niego obce.Ten chłodny stosunek do dziecka,
          normalna kochająca matka może nie wytrzymać.Jak przyjdzie
          kolejne dziecko , już ich wspólne , to dla matki te dzieci
          będą najukochańsze , a ojciec może -nawet bez własnej świadomej woli-
          je różnicować.W drobiazgach , w zasadzie w mało znaczących detalach.
          To kochającą matkę boli, a jak jest ból i poczucie niesprawiedliwości
          to miłość ucieka.Myślę ,że rosądniej jest popracować nad aktualnym
          swoim partnerem , tym bardziej że do jego opiekuńczości nad dzieckiem
          matka nic nie ma.

    • Gość: zmiana Re: Nowy związek gdy mam dziecko? IP: *.acn.waw.pl 19.10.02, 19:35
      Drodzy moi,jestem w podobnej sytuacji tyle tylko, że to On się wypalił; pracą,
      codziennym stresem, brakiem czasu na wszystko. Mamy dobrą sytuację materialna
      ale nie potrafimy się z tego cieszyć i korzystać. Moglibyśmy gdzieś wyjechać w
      trójkę ale On nigdy nie ma czasu. Ucieka w pracę coraz bardziej... Kocha
      dziecko ponad życie ale przebywa z nami tak mało. Kiedy jest kleimy się do
      niego jak opętani a on nie ma już dla nas sił i widzę jak bardzo Go to boli.
      Ostatnio powiedział, że chyba chce odejść, choć zawsza będzie dla małego ojcem.
      Tęskni za nową świeżą namiętnością, pozbawioną codziennej "udręki".
      Zafascynowany jest kobietą, z którą pracuje, samotnie wychowującą dziecko...
      Serce pęka mi ze 100 razy dziennie.
      Kocham Go, ale wiem, że decyzję podejmie tylko sam. Wiem, bo mnóstwo rozmów juą
      było pt;dobro dziecka itp.
      Tylko gdzie tak pędzi? Czy znajdzie to, czego szuka?
      Mną tez się tak zafascynował kilka lat temu. Mamy te same pasje zawodowe,
      znajomych. Ludzie nam zazdroszczą i twierdzą, że jesteśmy idealną para...
      ŻŻyjemy ze sobą 4 lata. A ja kocham Go mocno. Jest mądrym i dobrym człowiekiem.
      I tego mi najbardziej szkoda, gdyby był łotrem moje łzy przestałyby kiedyś
      płynąć.
      Betko walcz! Miłość to ciężka praca, to nie zabawa w dom.
      Pozrdawiam was kochani.
      • piotr.kowal Re: Nowy związek gdy mam dziecko? 19.10.02, 20:20
        Jaki on mądry i dobry człowiek , jak chce Cię opuścić
        jak che opuścić SWOJE dziecko.
        To jest kawał egoistycznego kutasa
    • Gość: zmiana Re: Nowy związek gdy mam dziecko? IP: *.acn.waw.pl 19.10.02, 22:01
      Piotrze...
      Bronię się przed myśleniem o nim w ten sposób, choć sama nie mogę tego
      pojąć.Czy z brakiem uczucia mozna coś zrobić?Ale wiem ,że ja walczyłabym.
      Wszyscy mamy w życiu swoje fascynacje,ale jest jeszcze odpowiedzialność za tzw.
      rodzinę. Nie wiem już co robić. Na razie twierdzi, że walczy ale nie daje mi
      gwarancji. Mówi, że OPUSZCZA tylko mnie nie dziecko. Jak mam żyć w oczekiwaniu
      na wyrok? To prawdziwy dramat kiedy wypala się tylko jedna strona...
      Dziękuję Ci Kowalu, że zareagowałeś na mój bezsilny jęk.
      Spadam i spadam. Końca nie widac.
      • piotr.kowal Re: Nowy związek gdy mam dziecko? 21.10.02, 09:46
        Jesteś ufną kobietą przyjmującą wine na siebie i oczyszczającą
        swoją wielka miłość , swojego mężczyznę.Nie sądzisz ,że on cie oszukuje?
        Te ucieczki w pracę?Równoczesnie zainteresowany jest koleżanką z pracy.
        Czy nic Ci się nie nasuwa?
        Biedaczysko przychodzi zmęczony z pracy i ubolewa nad sobą ,że nie ma siły
        poświęcić ani chwili dla was.Wmawia Ci jeszcze ,że nie opuszcza dziecka,
        a tylko Ciebie, równoczesnie trzymając Cię w wiecznej niepewności -
        może nie odejdzie , bo nie daje gwarancji pozostania.To jest sadysta.
        Normalny mężczyzna podjąby decyzję i nie znęcał się nad kobietą.
        Wmawia sobie ,że nie opuszcza syna.OPUSZCZA, bo nigdy w życiu nie nadrobi
        czasu jaki spędziłby ze swoim dzieckiem.Nie będzie widział jak dorasta,
        jak mu wyrastają pierwsze wąsy i jak zaczyna zwracać uwagę na dziewczyny.
        Te wszystkie prezenty i sobotnie wycieczki może sobie o kant dupy stłuc.
        To nie jest to samo , a Twoje dziecko pozbawione ojca też będzie miało
        pretensje - i do ojca po poświęca czas obcemu bachorowi i do Ciebie , bo
        będzie widział Ciebie współwinną zaistniałej sytuacji.Dlaczego dokładasz
        sobie na garb , jak i tak Ci dołożą?Nie obwiniaj tylko siebie i nie zostawiaj
        mu ostatecznej decyzji.Też masz prawa w tym związku , a zachowujesz się
        jak (przepraszam za określenie) suczka merdająca ogonkiem i skomląca o
        pogłaskanie na widok swojego PANA.Pokaż mu zęby , ugryź go - niech wie
        że też jesteś coś warta.Zostaniesz sama i po jakimś czasie się ockniesz,
        i będziesz w sytuacji tej koleżanki Twojego męża z pracy, która to walczy
        o meżczyznę dla siebie , stosując różne triki znane kobietom.Mami go i zwodzi,
        a jestem pewien że w zetknięciu z zyciem na codzien ,to pryśnie jak bańka
        mydlana.Dlatego jak Twój kochany mężuś jednak Cię opuści , to szykuj sobie
        pole do jego powrotu.Pokaz już teraz mu pazurki , a to Ci ułatwi postawienie
        SWOICH warunków przy układaniu pozycia od nowa.
        Jak nie wróci , to nic poza nim nie tracisz, ale ocknij się.

        Piotr
    • mysz_ Re: Nowy związek gdy mam dziecko? 20.10.02, 09:55
      Nie można powiedzieć że jesteś na skazanej pozycji, ale na pewno będzie trochę
      pod górkę. Bardzo współczuje ci że twoj partner odsunął sie do ciebie kiedy
      byłaś w ciąży, znam to i wiem jak to boli.
      Sama często zastanawiam się nad tym o czym piszesz i niestety z obserwacji
      moich wynika że różnie to bywa. W większości wypadków dzieci po prostu traca
      ojca. Mężczyzna który zakłada druga rodzina traci zainteresowanie swoimi
      dzieci, wcześniej czy pozniej... Mężczyzna z ktorym sie zwiążesz może być dla
      dziecka dobry i może się zdarzyc ze zastapi ojca ale czesciej jest tak że
      dziecko toleruje i uwaza je za problm matki. Moj kuzyn jest juz z kobieta od 5
      lat i caly czas widac ze on i dziecko nowej wybranki nie sa zwiazani.
      Zdecydowanie najlepszy wariant dla dziecka jest wtedy kiedy rodzice sa razem.
      Jesli twoj partner kocha dziecko to super, ale jesli nie szanuje i nie kocha
      ciebie to naprawde ciezka sprawa. Wczesniej czy pozniej dziecko dorosnie i
      bedzie widzec dom w ktorym brakuje milosci i bedzie to dla niego wzorzec
      zachowan. Sama musisz ocenic czy da sie jeszcze cos wskrzesic, czy mozecie
      jeszcze sprobowac, moze jeszcze narodzi sie w was milosc?
    • Gość: andzia Re: Nowy związek gdy mam dziecko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.02, 13:43
      Skąd ja to znam? Rozwiodłam się, kiedy moja córka miała 5 lat z różnych
      powodów, głównie życiowej nieodpowiedzialności małżonka. Mój mąż był i jest
      bardzo z nią związany i nigdy nie utrudniałam mu jakichkolwiek kontaktów.
      Zresztą sami jesteśmy w dobrych układach. Chciałam mieć poczucie, że
      minimalizuję straty. Do tej pory mamy kontakt nie tylko z nim, ale i z jego
      rodziną, bywamy u siebie na święta, dzwonimy z życzeniami itd. To trudne, ale
      możliwe. Co do drugiego pytanie - nie jest łatwo ułożyć sobie życie z dzieckiem
      i nowym partnerem. Większość facetów (z moich obserwacji) nie chce wchodzić w
      takie układy i komplikować zwiazku. Choć znam kilka par, którym się to udało.
      Sama wreszcie znalazłam faceta, który jest dla mojej córki zastępczym ojcem. Im
      dziecko mniejsze, tym łatwiej im się zżyć, bo facet ma możliwość wspólnego
      wychowywania. I to jest bardzo ważny aspekt - bo niezależnie od wszystkiego -
      ten dodatkowy rodzic zawsze będzie bardziej obiektywny i będzie widział nasze
      błędy wychowawcze. Trudno się do tego ustosunkować, dla nas dziecko jest zawsze
      ideałem, wszystko robimy naljepiej. Ktoś patrzący trochę z boku jest w stanie
      zwrócić nam uwagę, że np. zanatdo rozpuszczamy dzieciaka, że pozwalamy mu
      wchodzić sobie na głowę. Czasem trzeba się nad tytm zastanowić i nieodbierać
      tego jako dowodu na to że nie akceptuje naszego dziecka. Co do relacji, gdy
      pojawi się drugie dziecko - nie dajmy się zwariować. Drugi mąż mojej znajomej
      przyjął jej córkę z otwartymi ramionami, mają też wspólnego syna. Nie wyróżnia
      żadnego z nich, wychowuje oboje jednakowo, a jednak ona powiedzieła mi kiedyś,
      że zupełnie inaczej reaguje, kiedy mąż krzyczy na córkę. Zawsze wtedy ma jakiś
      zgryz, a jeśli zupełnie jej "nie rusza" kiedy karci wspólnego syna. Według mnie
      ona mimo upływu tylu lat podświadomie nie wierzy, że on naprawdę kocha te
      dzieci jednakowo. I jeszcze jeden problem. Mam masę znajomych będących w
      związkach, gdzie są dzieci z pierwszego małżeństwa. Jest coś takiego jak
      kumulacja okresu buntu - i najczęściej jest skierowana przeciwko nowemu
      partnerowi. Znajoma mi powiedziała, że jej 25-letnia córka oskarża jej partnera
      o rozbicie rodziny (poznali się 10 lat po jej rozwodzie). Wszyscy
      przechodziliśmy chyba przez kłotnie z rodzicami, i wydaje mi się, że dzieci
      miałyby podobny konflikt również z własnymi rodzicami, tyle że nie mogły
      szfować argumentami typu "wypchaj się, nie jesteś moim ojcem". Moja mała też
      tak czasem kombinuje, tzn. zaczyna pyskować albo ignoruje jego polecenia.
      Strasznie mnie to wkurza, taka mała hipokrytka - jak chce żeby jej coś kupił,
      to jest ok, jak jej każe posprzatać pokój, to wtedy jest be. Ukrócam te
      praktyki jak mogę, zobaczymy co będzie za parę lat.
      Co do twojej sytuacji, myślę że masz jeszcze szansę spróbować, teraz chyba masz
      podejście typu "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". Nowy związek nie rozwiaże
      twoich problemów, zresztą weź pod uwagę, że pewnie przez dłuższy czas będziesz
      sama, bo jako samotna matke mało ma się okazji do poznawania ludzi. Większość
      czasu spędza się z dzieckiem. I faceci wcale się nie garną z pomocą. Dopóki nie
      masz poczucia, że denerwuje cię samo przebywanie z facetem w tym samym pokoju i
      fakt, że oddychacie tym samym powietrzem - spróbuj coś naprawić. Z drugiej
      strony - do tanga trzeba dwojga i czasem łatwiej w pojedynkę, bo przynajmniej
      człowiek przestaje żyć złudzeniami i może liczyć tylko na siebie. Mi to wyszło
      na zdrowie - czego i tobie życzę.
Pełna wersja