lamia26
06.12.05, 13:24
Mam nadzieję,że nie będę musiała się rozpisywać...Zacznę od tego ,że mam 26
lat.Od lat 14 żyję ze świadomością posiadania siostry-"dziecka zrodzonego z
wielkiej miłości"(słowa mojego ojca).Cały ból polega jednak na tym,że
zrodzonego w sypialni mojej matki,która w czasie poczęcia siostry była ze mną
w sanatorium.Nie trudno się domyślić co się stało gdy po skończeniu mojej
sanatoryjnej kuracji wróciłyśmy do domu...rozwód.Nie chcę w tym miejscu
wywlekać "rodzinnych historyjek".Możliwe,że nawet trochę się zagalopowałam.
O posiadaniu siostry(wtedy 3 latki) dowiedzialam się jako 12 latka w
nietypowych okolicznościach.Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy sie z nią
nie skontaktować.Problem polega jednak na tym,że ona nie zdaje sobie sprawy z
tego iż mamy wspólnego ojca.Żyje w "pełnej rodzinie".NIkt nie wie o romansie
łączącym w przeszłości naszych rodziców.Co robić???
Proszę o odpowiedz odpowiedzialne i dojrzałe osoby.