Gdy on jest cholernie bogaty...

07.12.05, 11:25
... a ja wlasciwie dobrze ustawiona (dobry zawod, placa ok, wlasne
mieszkanie, stroche na koncie), ale w porownaniu do milionera - to drobnica.
Zakochalam sie, nie wiedzac kim jest, dobrze nam ze soba. Mam problem z
przyjmowaniem, wydaje mi sie ze kazda przysluga udzielona mi przez niego jest
proba kupienia mnie, lub co gorsza, ze on pomysli ze licza sie dla mbnie
przede wszystkim jego pieniadze (a to nieprawda). Taka postawe wynioslam z
poprzedniego zwiazku z bogatym facetem. Bylam z nim kilka lat, ciagle
podejrzewal mnie o materializm, az do przesady. Ja z moja duma unosilam sie
honorem i dochodzilo do dziwnych sytuacji - wyjezdzalismy na moje urodziny za
moje pieniadze, rozliczalismy sie z kazdej sumy, placilam jego rachunki.
Wychodzac z tego zwiazku wynioslam nie tylko kompleksy, ale i powazna dziure
w budzecie (nie mowiac o tym, ze nigdy nie zaplacil polowy czynszu czy innych
rachunkow, choc pomieszkiwal u mnie regularnie - zreszta nie przyszloby mi do
glowy, by wolac od niego). Wiem, ze moj problem dla wielu nie wyda sie
problemem, ale dla mnie to powazna sprawa, mogaca sie przyczynic do rozpadu
kolejnego zwiazku... Dodaje od razu, ze nie zalozylam sobie, ze facet musi
byc bogaty, tak wyszlo. Dla mnie liczy sie przede wszystkim, czy jest dobrym
czlowiekiem no i czy jest samodzielny (nie znioslabym bezrobotnego typa,
czekajacego co przynioslam w siatkach, podczas gdy ja urabiam sie po
lokcie). P.S. Z gory przepraszam za powielanie watko na kilku forach, ale
zalezy mi, zeby ktos odpowiedzial...
    • nisar Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 07.12.05, 11:56
      Wiesz co, z mojego doświadczenia wynika, że bardzo groźne jest dla związku
      przenoszenie uraz / lęków / niepokojów z poprzedniego na obecny. Sama jestem po
      jednym, mój mąż po dwóch nieudanych związkach. Początki były straszne - ja
      widziałam w każdym zachowaniu jego oszustwo i agresję, on w każdym moim - chęć
      okradzenia go i zdradzenia. Takie były nasze poprzednie doświadczenia.
      Konflikty mnożyły się jak grzyby po deszczu, bez sensu zresztą.
      Rady:
      a) on jest on a nie ten eks. Wyrzucaj natychmiast z myśli porównania, jakie Ci
      się cisną.
      b) uwierz mi, każdy dzień budowania tego związku będzie oddalał Cię od obaw
      wyniesionych z poprzedniego. U nas trwało to około trzech lat, ale -
      samokrytycznie przyznaję - przyczyniłam się do tej długości nie zgadzając się
      wcześniej na ślub, co niewątpliwie musiało wzbudzać wątpliwości co do mojej
      uczciwości i zaangażowania.
      c) wbrew obiegowej opinii, w związku daje się i bierze nie tylko pieniądze. Te
      dać najłatwiej. Gorzej z tym, co wymaga wysiłku / zrezygnowania z czegoś dla
      dobra drugiej osoby / pójścia na kompromis / wybaczenia (niepotrzebne
      skreślić). Kasa w związku to ułamek jego wartości. Tak jak wszystko inne, jest
      częścią składową i nie ma sensu przeceniać jej ważności. Spójrz na "całego
      słonia" bo na razie widzisz tylko ucho.
      Ufff, dobrnęłaś do końca? Mam nadzieję. Życzę dużo powodzenia w układaniu
      wzajemnych relacji.
    • vvitch Re: Ależ krysiu... 07.12.05, 12:10
      Jaki wstrętny był ten poprzedni facet! To jakiś chory wariat!!! Znałam przed
      wielu laty podobny przypadek, gdy mieszkałam w USA. Facet udawał biednego!!!!!!


      Wiesz masz problem spróbuj porozmawaić z psychologiem, bo to jest widać ciągle
      tykająca bomba, która zniszczy ci fajny związek. Trzeba tę bombę rozładować, a
      wałśnie przez mówienie i widzenie sprawy spod róznych kątów nabiera się dystansu
      i inaczej juz podchodzisz do tych spraw ale na to trzeba czasu...

      Powodzenia:))))))))))
      • mala_krysia Re: Ależ... 07.12.05, 12:24
        masz racje, to jakas chodzaca psychoza byla. niestety, bylam tak zaangazowana w
        ten zwiazek, tak zajeta staraniem sie o to, by nie utracic tej moje pierwszej
        milosci, ze nawet nie zauwazylam, gdy jego anomalie zaczelam traktowac jak cos
        normalnego, usprawiedliwiac go przed wszystkimi i przed soba sama. o jego
        chorobie niech swiadczy chociazby takie zdarzenie. pisalismy kiedys sms-y, a
        wlaciwie caly ich szereg. on siedzial na jakims spotkaniu, ja w domu. w pewnym
        momencie urwal sie kontakt. po pol godzinie wyslalam - dwocipne w moim
        mniemaniu - "hej zyjesz jeszcze :)" na co zadzwonil wsciekly jak furiat,
        wykrzyczal mi, ze on dobrze wie, ze jestem z nim tylko dla kasy, ze pewnie
        tylko czekam, kiedy umrze, ale ze nie mam sie co ludzic - w spadku nie zostawi
        mi ani grosza!! kazda normalna kobieta pozegnalaby sie w jednej chwili z takim
        osobnikiem. ale ja bylam juz tak znerwicowana, ze ze lzami w oczach zaczelam go
        przepraszac, ze ja wcale tak nie myslalam, ze przeciez to tylko zargon, bla
        bla... az mnie trzesie, jak sobie pomysle, jaka bylam glupia :(
        • lizavieta1 Re: Ależ... 07.12.05, 16:09
          To brzmi jak malutkie poczucie własnej wartości. Znam to z własnego
          doświadzcenia, spróbuj terapii. Koniecznie. Problem nie lezy w zasobności
          portfela, bo tak samo może potraktować Cię każdy inny. Sama widzisz, że
          przyczyną tamtej skandalicznej sytuacji było co innego.
    • shamsa Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 11:49
      zycze ci jak najlepiej i zgadzam sie z przedmowcami, ze miedzy wami moze byc
      przeszkoda w postaci poprzednich zwiazkow.

      stawiam jednak pytanie, moze do wszystkich: czy prawdziwa milosc nie
      uwiarygadnia waszych intencji? czy nie jest tak, ze jezeli kochacie sie
      bezwarunkowo i gleboko, takie rzeczy przestaja miec znaczenie

      moze to nie milosc, dlatego pieniadze sa dla ciebie takie wazne (chociaz chodzi
      jedynie o dowiedzenie, ze o nie nie chodzi :))
      • vvitch Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 12:29
        moze to nie milosc, dlatego pieniadze sa dla ciebie takie wazne (chociaz chodzi
        jedynie o dowiedzenie, ze o nie nie chodzi :))

        .............
        W tym jest sporo semsu co napisałeś. Jest pewna sprawa która mi też przyszła do
        głowy...pewnego rodzaju 'zachwyt' w zdaniu 'cholernie bogaty'...:)))


        ______________
        "... gdyby spadł ze swojego ego na swoje
        IQ to by się zabił".
        • shamsa Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 12:48
          teraz zwrocilam uwage ze tez zauwazylam ten "cholerny" dysonans
        • mala_krysia Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 13:57
          gdybys niemal przez 10 lat miala plukanie mozgu jakie ja przeszlam, to bys sie
          trzesla nad kazdym, nawet wyimaginowanym problemem. a ze nie odkrylam innych
          wad (na razie), to sie uczepilam tego, moze podswiadomie chcac wszystko
          schrzanic...
    • mala_krysia Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 13:56
      hej, dzieki za interprezacje, ale to nie tak :) Jak wklejalam watek na
      kobietach, nie bylo jeszcze slowka "cholerny". Cholera mnie wziela, jak
      zaczelam sobie myslec, ze przez jednego skrzywionego psychicznie osobnika
      niszcze wlasnie zwiazek z facetem, ktorego jak na razie jedyna wada jest to, ze
      ma wiecej niz ja. Bo ja juz prawie ten nowy zwiazek stracilam, teraz mozolnie
      odkrecam i wlasnie przez takie podejscie zaczelam byc podejrzewana o "gierki".
      Nic, tylko do klasztoru isc...
      • amaterasu1 Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 13:59
        'Nic, tylko do klasztoru isc... '

        Myślisz, że tam masz szansę na lepszy związek...?
        :)
        • mala_krysia Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:01
          a moze tylko wystarczy jak uzupelnie garderobe o moherowy beret i przerzuce sie
          na jedyna sluszna radiostacje? rydzyk powie: "bogaty? to niech odda na zbozny
          cel" i juz pozbedziemy sie problemu...
          • amaterasu1 Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:10
            o, widzę że Ciebie tak naprawdę to zmiana image'u głównie pociąga :))))
            Mohery....Nooooo nieźle :)
            Jakieś innne opcje też uwzględniasz ?
            (osobiście preferuję wyjazd na jakieś ciepłe wyspy w takiej sytuacji, a nie
            mohery ;) ale może Ty masochistka, co?
            • mala_krysia zmiana image'u 08.12.05, 14:13
              tak, z jednej skrajnosci w druga :)
              • amaterasu1 Re: zmiana image'u 08.12.05, 14:18
                Aha, ma być spektakularnie, rozumiem ;)

                Słuchaj, nie możesz od siebie za wiele wymagać, jak się mieszka z psychopatą,
                to człowiek się wypacza. 10 lat to kupę czasu, każdego może ostro skrzywić.
                NIe wiń się, jak obecny facet Cię kocha, to przeczeka i zrozumie. Ale ja bym mu
                powiedziała o akcjach jakie miałaś z byłym. Sama jeszcze po czasie będziesz
                pewnie odkrywać nowe...i nowe aspekty :(
                Ale jak to tylko o kasę chodzi, to dacie radę :)
                Trzymaj się, moherku in spe ;)
                • mala_krysia Re: zmiana image'u 08.12.05, 14:23
                  a wiesz, ze mu powiem :) wlasciwie to sama juz sie z tego smieje...
                  • amaterasu1 Re: zmiana image'u 08.12.05, 14:31
                    nie zapomnij dodać opcji, które brałaś pod uwagę jako alternatywę ;)
                    niech ma trochę radości z życia :)))))
      • vvitch Re: To ciekawe co piszesz... 08.12.05, 14:07
        mala_krysia napisała:

        > hej, dzieki za interprezacje, ale to nie tak :) Jak wklejalam watek na
        > kobietach, nie bylo jeszcze slowka "cholerny". Cholera mnie wziela, jak
        > zaczelam sobie myslec, ze przez jednego skrzywionego psychicznie osobnika
        > niszcze wlasnie zwiazek z facetem, ktorego jak na razie jedyna wada jest to, ze
        >
        > ma wiecej niz ja. Bo ja juz prawie ten nowy zwiazek stracilam, teraz mozolnie
        > odkrecam i wlasnie przez takie podejscie zaczelam byc podejrzewana o "gierki".
        > Nic, tylko do klasztoru isc...
        ............

        Czy dobrz zrozumiłam ten 'nowy' podejrzewa cię o gierki? Napisz w takim razie o
        tym facecie, dużo wiesz na jego temat? Jest wiele lat starszy...może jest jakaś
        droga aby mu wytłumaczyć? Ale czy to pmoże?
        • mala_krysia Re: To ciekawe co piszesz... 08.12.05, 14:12
          jest starszy 10 lat. kochany. i strasznie nalega, zeby mu opowiedziec o moim
          poprzednim zwiazku, bo on naprawde chce zrozumiec dlaczego ja taka jestem.
          powiedzialam mu juz pol zartem pol serio, ze bylam z psychopata i powinien brac
          na to poprawke, przynajmniej na poczatku, ale to mu nie wystarcza. z drugiej
          strony nie chce obrabiac tylka tamtemu, i sama nie rozumiem skad te moje
          skrupuly? on nie mial wyrzutow sumienia, gdy mnie oklamywal i wykorzystywal,
          wmawiajac, ze jestem jedyna osoba, ktorej nie oszukuje...
          • vvitch Re: Jesteś trudny orzeszek do rozgryzienia... 08.12.05, 14:44
            Bylam z nim kilka lat, ciagle
            podejrzewal mnie o materializm, az do przesady. Ja z moja duma unosilam sie
            honorem i dochodzilo do dziwnych sytuacji - wyjezdzalismy na moje urodziny za
            moje pieniadze, rozliczalismy sie z kazdej sumy, placilam jego rachunki.
            Wychodzac z tego zwiazku wynioslam nie tylko kompleksy, a


            ...........
            Nie wiem czy to z niedbałości ale dużo zaprzeczeń w tekscie......przeczytaj
            sobie sama. Piszesz,że rozliczaliści się z każdej sumy, a później ty płaciłaś za
            niego rachunki........
            Może tamten związek do końca jeszcze nie przerobiłaś. Jest wiele aspektów,
            których może nie jesteś świadoma?

            I dlaczego się wachasz opowiedzieć temu 'nowemu bogaczowi' :))) o tym jak
            naprawdę było w poprzednim zwiazku? Moze opowiadając o sobie pokazujesz takze i
            kawałek siebie? I tego się wstydzisz...przed nim. Ze pokarzesz się w złym
            świetle...Może powiedz mu, że żyłaś nie tyle z psychopatą, ale z człowiekiem
            chorym na punkcie pieniądza. Skąpym, sknerą, który sam mając wiele wiecej niz ty
            sama, wykorzystywał cię zarówno- ekonomicznie, seksualnie i emocjonalnie, a ty
            mu ulegałaś ponieważ była to twoja wielka miłosc.Przed którą nie umiałas się
            bronić. Byłaś pomimo jego paskudnych wad zakochana, uważałś, że go zmienisz
            swoją miłoscią....aż przejrzałaś na oczy, że jest to chory egocentryk, który cię
            nie kocha i go zostawiłaś!


            Musisz z tym facetem BYĆ KOMPLETNIE SZCZERA tylko wtedy zobaczysz kim on jest
            NAPRAWDĘ!!! I dopiero wtedy gdy zobaczysz,ze z jego strony płynie prawdziwe
            uczucie do ciebie ....to i TY sama się zaczniesz zmieniać.
            Szczerosć jest BARDZO ważna w zwiazku! Będąc sama szczera wobec innych, widzisz
            z kim masz doczynienia....
            Powodzenia i oby Wam się poszcżęściło:)))))))))))
            • mala_krysia Re: Jesteś trudny orzeszek do rozgryzienia... 08.12.05, 14:48
              czesto czytam Twoje rady - jestes wspaniala osoba. dziekuje Ci za czas, jaki mi
              poswiecilas...
      • shamsa Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:16
        wzajemna milosc jest uczuciem, ktore tkwi gleboko i daje poczucie
        bezpieczenstwa, zaufania mimo zewnetrznych burz. masz takie poczucie? to sie
        go trzymaj w trudnych chwilach i na nim buduj

        swoj problem juz znasz bo go nazwalas, a to jest pierwszy krok
        • mala_krysia Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:19
          wiesz, tak naprawde to on sie zaangazowal, a ja caly czas zwlekam z tzw.
          pozytywna odpowiedzia. on sie spalal, mnie wzielo, ja zerwalam, pozniej
          odkrecilam, on jest teraz ostrozny, a ja sie spalam. to tak w skrocie...
          obydwoje czujemy, ze mozemy sobie zaufac, a mimo to tak strasznie sie meczymy...
          • shamsa Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:29
            czyli jednak masz watpliwosci. zerwij i znajdz trzeciego, najlepiej podobnego
            tobie.
            • mala_krysia Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:43
              czy watpliwosci... hm.. po takiej patologii problemy mialabym chyba w kazdym
              zwiazku... nawet jakby to byl ambitny studencik albo zasuszony pracownik
              naukowy... wydaje mi sie, ze problem bym miala, gdybym nie sprobowala jak to
              jest z nim byc. moze sie okaze, ze obydwoje mamy wiecej wad, ktore czynia nasz
              zwiazek niemozliwym, a moze bedzie to milosc zycia. ciagle uciekajac, nie
              dowiem sie, jaka jest prawda...
    • pilot.nawigator Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:28
      Moderatorko, napisz nowa bajke o sierotce marysi i 12 krasnoludkach
    • mala_krysia pytanie - czy wy opowiedzialybyscie? 08.12.05, 14:45
      o przeszlosci z ex nowemu - oczywiscie z dystansu, z przymrozeniem oka?...
      • mala_krysia dzieki witch - odpowiedzialas mi juz 08.12.05, 14:46
        opowiem mu przy najblizszym spotkaniu. raz kozie smierc. a z tymi rachunkami to
        nie zaprzeczenie. rozliczalismy sie z kazdej sumy wydanej przez niego, ale nie
        mial nic przeciwko placeniu przeze mnie jego rachunkow. ufff..
    • mskaiq Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 14:57
      Mysle ze ze Twoj problem to wybor pomiedzy miloscia a pieniedzmi. Pieniadze
      zaklucaja Twoja milosc, zaczynaja dominowac w Tobie. To powoli zacznie miec
      wplyw na Twoj nowy zwiazek bo maja one coraz wiekszy wplyw na Ciebie. Obudzilas
      w Sobie strach zwiazany z pieniedzmi. Mysle ze lepiej staraj sie sluchac co
      podpowiada Ci milosc, pozwol sie jej prowadzic, wtedy Twoje problemy znikna, bo
      milosc odnajdzie to wlasciwe rozwiazanie.
      • mala_krysia mskaiq napisał: 08.12.05, 15:02
        nieprawda. kwestia pieniedzy nigdy sie dla mnie nie liczyla, jestem szczesliwa
        z tym co mam, a osiagnelam jak na moj wiek bardzo duzo, jestem finansowo
        niezalezna i mowiac zargonem "ustawiona", zawdzieczam to jedynie sobie. uwazam,
        ze dostalam od losu bardzo duzo i staram sie to splacic - udzielam sie
        charytatywnie, robie cala mase bezinteresownych rzeczy (nie pisze tego zeby sie
        przechwalac, tylko odpowiadamb ci). wydaje mi sie, ze problem z pieniedzmi maja
        naprawde bogaci luidzie, testuja kazda partnerke, czy leci na ich pieniadze czy
        na osobowosc, osobe. albo przerzucaja dziewczyny jak rekawiczki, bo cynizm
        zabil w nich milosc. ja mialam nieszczescie trafic na takiego, ktory mnie caly
        czas testowal, tylko ja chcialam wierzyc, ze to milosc, ktora gory przenosi. i
        teraz niewinny obrywa...
        • amaterasu1 Re: mskaiq napisał: 08.12.05, 15:24
          mala_krysia napisała:

          wydaje mi sie, ze problem z pieniedzmi maja
          > naprawde bogaci luidzie, testuja kazda partnerke, czy leci na ich pieniadze
          czy na osobowosc, osobe. albo przerzucaja dziewczyny jak rekawiczki, bo cynizm
          > zabil w nich milosc.

          taaaa...masz w pełni rację, znam z autopsji, poznałam sporo takich ludzi :/
          i tak w sumie to im się nawet nie dziwię z tym testowaniem (choć wredne to) bo
          te ich związki są zazwyczaj bardzo smutne... bo środowisko wzmacnia takie
          postawy, a oni raczej poza nie nie wychodzą.

        • sarka_farka wake up! :) 08.12.05, 18:54
          Wiesz, przeczytalam caly twoj watek jak do tej pory i jestes madra, wrazliwa
          dziewczyna. Nie obawiaj sie, zaufaj sobie, zaufaj jemu, sluchaj serca!, bo to
          ono podpowiada wlasciwe rozwiazania w kwestii uczuc. Nawet jesli poprzednio
          zaufalas i Cie ktos zranil - owszem jestes ostrozniejsza, ale nadal chcesz
          kochac i byc kochana! To logika, pragmatyzm jaki w nas siedzi rodzi w nas
          ciagle analizy, ktore jesli chodzi o uczucia - czesto sie po prostu nie
          sprawdza! Skoro czujesz, ze facet jest wartosciowy i ze moze to byc prawdziwa
          milosc twojego zycia to strasznym grzechem byloby zniszczenie tego przez
          kwestie pieniedzy - nie licz o ile ma wiecej, ze moze dlatego Cie nie zechce -
          sama napisalas, ze jestes niezalezna, ze osiagnelas jak na swoj wiek bardzo
          duzo - wiec nie martw sie, nie masz sie czego obawiac, jesli facet jest
          dojrzaly (a ze skrawkow informacji jakie podalas na jego temat czuje ze jest)
          to nie bedzie patrzyl na to ile ty masz a ile on, bedzie cie cenil wlasnie za
          to, ze jak na swoj wiek tyle osiagnelas, ze jestes wrazliwa inteligentna osoba.
          Nie pozostaje wiec nic innego, jak pozwolic sercu decydowac i na nowo cieszyc
          sie miloscia! Powodzenia Ci zycze! :)
    • mskaiq Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 15:47
      Mysle ze masz problem bo piszesz o tym. W Twoim poprzednim zwiazeku rowniez
      pieniadze odgrywaly bardzo duza role.
      Jesli przeniesiesz te watrpliwosci o pieniadzach do tego nowego zwiazku, to
      pojawi sie razem z nim strach o to co powinnas a co nie. Bedziesz sie
      zastanawiala kto ma placic rachunki, co mozesz akceptowac a co nie. Wszystko
      beda psuly Ci pieniadze.
      • niunia1981 Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 15:51
        Mysle, ze kazdy mialby problem na jej miejscu. pewnie znalazlaby sie cala masa
        dziewczyn, ktore od razu zlapalyby za karte kredytowa i polecialy na zakupy. ze
        ma watpliowsci dobrze o niej swiadczy. musi sie przekonac, ze facet nie szuka
        tylko nowego modelu, i pokazac mu, ze licza sie dla niej inne wartosci, niz
        tylko kasa. nie bedzie latwe, ale trzymam kciuki.

        mskaiq napisał:

        > Mysle ze masz problem bo piszesz o tym. W Twoim poprzednim zwiazeku rowniez
        > pieniadze odgrywaly bardzo duza role.
        > Jesli przeniesiesz te watrpliwosci o pieniadzach do tego nowego zwiazku, to
        > pojawi sie razem z nim strach o to co powinnas a co nie. Bedziesz sie
        > zastanawiala kto ma placic rachunki, co mozesz akceptowac a co nie. Wszystko
        > beda psuly Ci pieniadze.
        • pilot.nawigator Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 18:55
          kolejny przeszczep twarzy z wasaczem, ja juz sie gubie w twoich "trollach"
    • kawia Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 08.12.05, 20:38
      miałam podobnie... On miał dużo wiecej ode mnie i było mi z tym źle. Starałam
      się zawsze płacić za siebie, albo na zmianę, rewanżowałam się jak tylko mogłam,
      unikałam drogich lokali, prezentów i takich tam. Udowodniłam sobie i jemu, że
      nie chodzi mi o nic materialnego, że sam związek z nim jest ok. On ze swojej
      strony zrozumiał i także ustępował. Po kilku latach już o tym nie myślałam.
      Nadal zachowuję swoją jakąśtam niezależność ale nie jest to już problemem.
      Myślę, że potrzeba czasu na to aby wszystko się ułożyło.
    • carolinascotties Re: Gdy on jest cholernie bogaty... 09.12.05, 13:31
      Bądz sobą!!!! zakochał się w TOBIE, a nie w Twoim odpowiednim podejściu do Jego
      stanu majątkowego..Daj Mu odczuć, że jestes Jego małą Kobietką, a nie partnerem
      finansowym :)) wierzę w Was i z całego serduszka - życzę POWODZENIA!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja