uczucia po 30, po 35, po 40...

11.12.05, 22:08
wietam!
nie wiem, czy w dobrym miejscu umieszczam moj watek, ale jednak zapytam:

czy majac wiele doswiadczeń zyciowych (poprzednie zwiazki, ewent. małzeństwo)
oraz nie mając tylko 20 lat, a o wiele wiecej jest mozliwe znaleźć nowego
partnera?
Jak to jest - z Waszych doswiadczeń - gdy było sie "pojedynczo" (np. ze
swoimi dziećmi ale bez partnera) robiło sie wszystko wg własnych ustaleń,
przywyczajeń czy upodobań, a tu nagle poznajemy tego kogoś... :-))
Jakie sa Wasze doświadczenia w takich zmianach życiowych?
Bo z pewnoscią ta nowa osoba "dodaje skrzydeł", ale ma też swoje własne
przyzwyczajenia, o których moze nawet zuuuupełnie nie zdaje sobie sprawy, bo
też od lat była bez tej drugiej połówki...
Czy "przekabacacie" ja/go na swoje przyzwyczajenia, czy raczej rezygnujecie ze
swoich? A w jaki sposób "uczycie" sie tej nowej osoby?...

ciekawi mnie to, bo nie mam juz 20 lat, ani 30...
spotkałam kogos, kogo szukałam :-)) a jednak mimo moich uczuc mam często
problemy z moimi i jego przywyczajeniami... Nie wiem, czy powinnam te
róźżnice "pokonywać", zmienia sie, czy te różnice są dla mnie znakiem, ze to
nie ten człowiek... no i ja nie dla niego... ..
    • poprawnyinaczej Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 11.12.05, 22:13
      U doroslego czlowieka nie da sie zmienic przyzwyczajen.
      I jezel gra miedzy Wami i seks i uczucia, to nie lepiej po prostu tolerowac
      przyzwyczajenia partnera?
      Pewnie, ze teoretycznie to do konca zycia mozna znalezc "swoja polowke".
      Ale czym dalej, tym praktyczne szanse sa na to mniejsze.

      Nie lepiej wiec w imie rozwagi i wlasnego szczescia zakceptowac kogos takim,
      jakim jest?
    • wichrowe_wzgorza Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 11.12.05, 22:13
      ie wiem, czy powinnam te
      > róźżnice "pokonywać", zmienia sie, czy te różnice są dla mnie znakiem, ze to
      > nie ten człowiek... no i ja nie dla niego... ..

      powinnaś, ale Ty musisz zrozumieć, że chcesz je pokonywać - bo nie zrobisz tego
      dla Niego przede wszystkim, lecz dla siebie
      Warto, zapewniam:)
      pozdrawiam
      • zabieganab Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 11.12.05, 22:21
        dzieki za wypowiedzi! :-))

        wiem, ze sie starych drzew nie przesadza, ale...

        zaczełam sie zastanawiac...
        bo tyle lat byłam sama, nie powiem finansowo nigdy ie bylo mi żle i czas umiałam
        sobie zawsze zorganizowac..
        ale zawsze marzyło mi sie, zeby...
        <zawstydzona> nie jeść niedzielnego sniadania tylko z mamą...
        zeby z przyjemnoscia planować i pójsć na Sylwestra, zeby razem umeblowac
        mieszkanie.. pojechać nad jezioro i wiele innych marzeń,
        a tu okazuje sie, ze ogólnie niby wszystko jest ok, ale jak przyjdzie do
        szczegółów, to on ma w nosie co je i kiedy, nie cierpi zakupów, nie lubi
        planować....
        No to zaczęłam sie zastanawiac:
        to poco ja z nim jestem???
        tylko dlatego, ze nie ma innego???
        dlatego, że statystycznie i życiowo nie należy mi se facet... :-)))
        • zabieganab Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 11.12.05, 22:50
          hymmm.... nadal czekam na rozważania...
          • optyma1 Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 11.12.05, 22:55
            Ani przekabacać, ani rezygnować z siebie. Zastanowić się dobrze czy WAM
            (obojgu) te różnice przyzwyczajeń (a jak z poglądami na życie i ludzi :-)?)
            przeszkadzają czy nie. Jeśli nie, to nie widzę problemu.
            • optyma1 Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 11.12.05, 23:11
              optyma1 napisała:

              > Ani przekabacać, ani rezygnować z siebie. Zastanowić się dobrze czy WAM
              > (obojgu) te różnice przyzwyczajeń (a jak z poglądami na życie i ludzi :-)?)
              > przeszkadzają czy nie. Jeśli nie, to nie widzę problemu.

              Sorry, za brak precyzji. Przecież piszesz, że Ci przeszkadzają... Miałam na
              myśli zastanowienie się nad tym, czy większą radość daje Ci bycie z Nim ( i
              jego denerwującymi przyzwyczajeniami) czy bycie bez Niego i jego przyzwyczajeń.
    • hellaa Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 12.12.05, 10:26
      Często poznając kogoś, kto pod jakim wzgledem jest dla nas objawieniem,
      wyobrażamy sobie, że będziemy dopasowani także pod wszystkimi innymi względami.
      Że skoro łagodny - to na pewno rodzinny i mamę naszą pokocha, skoro wiele
      czyta - to na pewno będzie chciał błysnąc intelektem w towarzystwie i
      zaimponowac naszym znajomym.. W końcu nasza lista życzeń zamyka się w
      wielokrotnie obśmianym cyklu antynomii: Niech będzie twardy - a miękki!, kran
      niech zreperuje - i Staffa czytuje!, niech będzie odpowiedzialny - ale szalony!
      A ten biedak jest po prostu jakiś tam - i po pierwszym radosnym oszołomieniu
      zaczynamy to widzieć.
      I co teraz?
      Mamy kilka wyjść, w tym parę wydaje się całkiem niezłych, pod warunkiem, że
      zrezygnujemy z perfekcjonizmu i domagania się sytuacji idealnych a
      poprzestaniemy na po prostu dobrych i fajnych, lepszych niz to, co bez niego.
      1. Zaakceptować i odpuścić sobie edukowanie bardzo dorosłego człowieka a zasady
      związku ułozyć tak, by jak najmniej było tej konfliktogennej wspólnoty. Jeśli
      np. ignoruje domowe posiłki: nie gotować. Jeśli nie chce nad jezioro - jechać
      samej. Wiem, że to przykre i niewiele różni się od tego, co przed związkiem,
      ale... niecałkiem, bo jednak np. masz teraz świetny seks i przyjaciela, który
      dzieli twoje sprawy, jest czuły, więc... pal licho śniadania!
      2. Na naukę nigdy nie jest za późno. Otóż bardzo często zakochany facet w sile
      wieku jest gotów zrobić wszystko dla swojej lubej. Jeden z moich znajomych,
      były grillownik, przeszedł na wegetarianizm, inny - rozstał się z rodziną
      zostawiając cały majątek... Dziwnie jakoś się składa, ze na ogół bogdanki -
      katalizatory radykalnych zmian, są o połowę młodsze od swych facetów - i
      zaprawdę powiadam ci, prowadzają ich one na sznurku! Czyli - jeśli będzie pałał
      do ciebie w namiętnym stylu - zmieni się! Nie jestem jednak pewna, czy taki typ
      znów nie wraca do przyzwyczajeń, gdy "zwierzyna" upolowana...
      3. Sztuka kompromisu, czyli zastanowienie się, jakie przyzwyczajenia w
      ostateczności "przełkniesz", a jakich żadnym sposobem nie strawisz. Potem
      rozmowa, że skoro ma się być w związku, to trzeba się nieco dostosować do
      drugiej osoby. I ze odtąd on zmienia to, to i to, a ty /bo i ty pewnie masz w
      jego oczach parę rys/ tamto, tamto i tamto. I zaczyna się proces - coś, co nie
      przypomina idylli ale do niej podobno prowadzi i na ogół nie doprowadza ale po
      drodze bywa zabawnie!... I momentami całkiem, całkiem!
      Mnie się zdaje, że najlepsze jest wyjście 1 - bo jest to pełne poszanowanie
      indywidualności dwu osób, albo wyjście 3 - bo jest to poszanowanie was jako
      pary. Z pozoru genialne i łechcące ego wybranki, jest wyjście 2 - fajnie jest
      miec kogoś na własność i sprawować nad nim absolutną władzę, pokusa to jest,
      ale ja bym jakoś nie ceniła faceta, co się sam nie ceni i daje się "przemleć" i
      lepić jak plastelina... Ale - co kto lubi!
      • don.experto Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 12.12.05, 10:28
        powiedz czy to dzisiaj jest 12 grudnia?:)
    • b-beagle Re: uczucia po 30, po 35, po 40... 12.12.05, 13:47
      Zawsze jest taka możliwość nawet po 50 60 i jeszcze później ))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja