o tym jak szczęście bliźniego potrafi zdołować

14.12.05, 10:18
Dzisiaj znajoma urodziła synka. My z mężem staramy się o dziecko już kilka
lat i właściwie tracimy już siły do dalszych starań. I nagle taka wiadomość.
Oczywiście wiedziałam, że ta znajoma jest w ciąży i że niedługo ma rodzić,
ale ... zawsze ten jakiś taki ścisk w gardle.... Czy to oznacza, że jestem
wredną zołzą? Jak sobie z tym poradzić? Co powinnam myśleć...? Co zrobić,
żeby przejśc nad tym do porządku dziennego?

Ten "ścisk w gardle" mija przeważnie po jakiejś godzinie czasu. Z każdą
kolejną taką wiadomością, za każdym razem, mija szybciej. Może kiedyś nie
będę już w ogóle czuć smutku... i wtedy będę bardziej zdolna do dzielenia
szczęścia z młodymi rodzicami...?
    • joanna.gr Re: o tym jak szczęście bliźniego potrafi zdołowa 14.12.05, 10:30
      Jestes absolutnie normalna i masz prawo do takich reakcji.Nie wiem,czy to
      kiedys minie. Moze z czasem sie doczekacie,tak czy siak, podejmiecie jakas
      decyzje. Daj sobie prawo do zalu i nie obwiniaj sie. Nie musisz czuc szczescia
      z innymi,bo przezywasz swoj wlasny dramat.Ale ja wierze w dobre
      rozwiazania,nawet jesli te rozwiazania sa inne niz planowalismy...Trzymam
      kciuki!
      • malvvina Re: o tym jak szczęście bliźniego potrafi zdołowa 14.12.05, 16:26
        nie przesadzaj z tym prawem do reakcji. Zwazywszy ilosc dzieci ktora rodzi sie
        kazej minuty moglabys nie miec czasu na normalne zycie.
    • viel Szczęscie, a szczęscie... 14.12.05, 17:23
      Nie zazdroszcze nigdy ludziom tego co nazywają szczęsciem. Nie wiadoma jaką ceną
      to szczęscie jest okupione. Ile zmartwień, ile trosk przed tą matką zanim
      wychowa swoje dziecko i tak do końca życia.Nigdy człowiek nie przestaje się
      martwić o swoje dzieci, a jeszcze nie wiadomo co z takiej ślicznej dzidzi wyrośnie.
      Każdy ma swoje życie i najlepiej poszukać szczęscia tam gdzie są możliwości je
      osiągnąć.
    • solaris_38 Re: o tym jak szczęście bliźniego potrafi zdołowa 14.12.05, 18:46
      kobieto to nie szczęście bliźniego tylko brak dziecka
      ty sama b=łędnie to w sobie interpretujesz
      te rzeczy stoja blisko i ci sie zamazały

      jak dawniej królowi który posłańca ze złą wieścią potrafił uderzyc czy wręcz
      zabić

      silne emocje potrafia sie zamazać z innymi które sa obok ale TEGO co boli blisko


      nie wień się
      no chyba że w sercu źle tym młodym zyczysz a z listu wymaga że nie


      • moherowy-komandos Re: chore emocje 14.12.05, 19:30
        Tak dlugo jak zal du pe sciska, przychowku wymarzonego nie bedzie. Wrzuc na luz
        slonko, to moze sie trafi. Znam tez fajna metode i synek pewny ale tylko
        zaufanym.
Pełna wersja